Publikujemy fragment mowy posla Juliana Brunickiego wygloszonej w Sejmie Krajowym Galicyjskim we Lwowie 15 listopada 1910 r. Wystapienie to dotyczylo koniecznosci ochrony przyrody i przyznania funduszy na badania naukowe w Galicji.

W ogolnosci sprawy poruszone w tym wystapieniu i jego ton, takze i teraz w rzekomo IV RP nie stracily na aktualnosci. Przykladem skandaliczne pod wzgledem ochrony przyrody plany budowy autostrady przez unikalna przyrodniczo Doline Rospudy w poblizu Augustowa. Tego rodzaju przemowienie ktos powinien wyglosic obecnie w Sejmie RP, chociazby w przerwie miedzy bezsensownym, wscieklym uzeraniem sie partyjno-politycznym.

Tekst wedlug opublikowanego dokumentu:

Stenograficzne Sprawozdania

z
Pierwszej Sesyi Dziewiatego Peryodu
SEJMU KRAJOWEGO
KROLESTWA GALICYI I LODOMERYI
Z WIELKIM KSIESTWEM KRAKOWSKIM
Z ROKU 1910
Od 22 wrzesnia do 18 listopada 1910


Lwow 1910.
(strony 6033 – 6038)
Pisownia (lecz nie skladnia) tekstu zostala dostosowana do obecnych form.

Serdecznie dziekuje Panu Profesorowi Dr. Stefanowi Witoldowi Alexandrowiczowi za udostepnienie mi kopii tej publikacji do wykorzystania w Zwojach.

Andrzej Kobos





O OCHRONIE PRZYRODY
W SEJMIE KRAJOWYM GALICYJSKIM





JULIAN BRUNICKI



Posiedzenie z 15 listopada 1910.

[…]

A teraz niech mi wolno jeszcze bedzie przejsc – zdaje sie pod wplywem tej roznosci tonow slyszanych, o jakiej mowilem w pierwszym wstepie mego przemowienia, do sprawy zupelnie innej, z polityka podatkowa i narodowa nic wspolnego nie majacej, interesujacej w rownej mierze pod wzgledem w pierwszym rzedzie naukowym, dalej tez i w praktycznym kierunku, oba narody kraj nasz zamieszkujace.

Komisja budzetowa proponuje uchwalenie na cele utrzymania pomnikow historycznych, oraz na poszukiwania archeologiczne, kwoty razem zwyz 372,000 koron. Na badania przedhistorycznej fauny i flory kraju natomiast nie ma zadnej pozycji w budzecie krajowym.

Tak samo nie znajdujemy zadnej pozycji – procz subwencji na oplacanie rat dla gmachu dobudowac sie majacego przy Akademii Umiejetnosci na jej cele – na subwencjonowanie badan przyrodniczych w kraju, na prace z tego zakresu i na zbiory.

Zupelnie pod tym wzgledem inne stosunki panuja w innych krajach a tylko dwa przyklady niech mi tu wolno bedzie przytoczyc.

Czeskie muzeum przyrodnicze w Pradze, zbudowane kosztem kraju w r. 1891 kosztem K. 3,800,000, otrzymuje teraz z funduszow krajowych stala roczna subwencje K. 107,000.

Muzeum wegierskie w Peszcie rozporzadza jeszcze wiekszym budzetem, a w roku 1905 n.p. jego wydatki preliminowane zwyczajne wynosily zwyz K. 536,000, nadzwyczajny budzet zas K. 54,000.

Przepisy i zarzadzenia wladz krepuja wlascicieli nieruchomosci znaczenia historycznego, zmuszaja do utrzymywania ich w sposob specjalny, nie pozwalajac na dowolne uzytkowanie; kraj i panstwo przyczyniaja sie, co prawda, w wazniejszych wypadkach do kosztow powstalych.

Nad zabytkami przedhistorycznej fauny i flory, ba nawet zagrozonymi w istnieniu okazami fauny i flory terazniejszej nikt nie czuwa, i z najwieksza nieraz bezmyslnoscia dazymy do wyniszczenia nawet dla nas pozytecznych gatunkow.

Znikly tury w czasach historycznych zamieszkujace niezmierzone ongi bory naszego kraju; zubr na wymarciu, bo niedobitki tylko wioda marny zywot w puszczy bialowieskiej i kilku zwierzyncach. Znikl bobr niegdys czesty np. na bagnach nadbuzanskich, ponoc jakie niedobitki jeszcze wegetuja na Polesiu. Gdyby nie uchwala tego Sejmu, gdyby nie ustawa krajowa z 19 lipca 1869 (Dz. U. kr. 26) bylyby juz kozice i swistaki przeszly do wspomnien historycznych, i tu z najwyzszym uznaniem nawet obcy przyznac musi, iz pierwsza taka ustawe ochronna powzial ten wlasnie Sejm.

Nie lepiej dzieje sie n.p. z sobolem i gronostajem, ktore dzis do najwiekszych rzadkosci mysliwskich naleza. Wilk, rys, tez niezadlugo znane beda tylko z okazow muzealnych.

Drobne ptaszki spiewajace, zamieszkujace nasze lasy, wikle i pola, przewaznie sojusznicy czlowieka w walce przeciw szkodliwym owadom i robakom marnieja i zmniejszaja sie ilosciowo, z wielka dla nas szkoda – a zadne trutki, ani inne pomysly ludzkie nie zastapia ich pracy w niszczeniu szkodnikow. A nikna one, bo je czlowiek tysiacami wylapuje dla celow zdobniczych, podyktowanych wszechwladna moda, bo nie maja spokoju w czasie gniezdzenia sie – wiele odmian gniezdzacych sie po dziuplach drzew jak dziecioly lub dzikie golebie, nie ma tez gdzie sie gniezdzic, bo nowoczesne gospodarstwo postepowe lesne odbiera im stare dziuplawe drzewa.

Rzeki nasze niegdys pelne ryb i rakow pustoszeja, bo ustawa rybacka podlega wplywom polityki i natychmiastowego dochodu, bo dzicy rybacy wylawiaja plotnami najdrobniejszy juz narybek, bo regulacja rzek, nie uwzgledniajac nalezycie potrzeb, zbiera i zamyka naturalne tarliska, ryb zas nie mozna nauczyc, by dla zaspokojenia popedu, ciagnely w pewne, przez czlowieka wskazane im miejsca – wreszcie dlatego, bo czlowiek zatruwa im wody rzeczne odpadami fabryk, ropa i trocinami z tartakow. Glowacica znana juz tylko starym rybakom, choc nie tak dawno wcale czestym bywala gosciem w naszych rzekach czarnomorskich, lipien stal sie rzadkoscia, ba nawet rak niezadlugo nalezec bedzie do przeszlosci.

Z flora nasza nie lepiej sie dzieje; cis i limba w gorskich lasach naszych sa juz wielkimi rzadkosciami, jawor tez powoli znikac juz zaczyna, a cale szeregi roslin gorskich, zwlaszcza szarotke, niszczy reka turystow, rwacych nie tylko kwiat, ale zwykle cala rosline, ktora potem za chwile, zwiedla odrzuca na bok.

Nie lepiej dzieje sie z innymi zabytkami przyrody: skaly zwlaszcza blisko kolei i goscincow lezace, zamienia sie na kamieniolomy, wodospady zmusza do wytwarzania sily motorycznej, starodrzewia znikly juz, a w ich miejsce nie wszedzie weszly racjonalne kultury – czesto pozostaly pustki, niegodne nazwy pastwiska, ktore za lat kilka stana sie pustkami zupelnymi.

Wolamy wszyscy o podniesienie turystyki, twierdzimy, iz to jeden z waznych momentow wychowawczych, ze to czynnik socjalny pierwszej wagi, te to wielki moment finansowy, bo wprowadza, albo moze wprowadzic obcy grosz do naszego kraju. Alez Panowie, czy rozwinie sie turystyka, choc ulatwimy dostep w gory, lecz ogolocone z lasow, pozbawione stawow i jezior, wodospadow i widokow skalnych? Czy pojdzie kto do lasu gluchego jak grob, a w gory pozbawione wszelkiego naturalnego uroku?

Z odwrotnej strony, czy Panowie nie wiecie, iz piekne, zasobne muzea przyrodnicze stanowia wielka atrakcje dla turysty inteligentnego, ze sprowadzaja do kraju licznych obcych uczonych, ze sa chluba krajow i narodow?

Nie idzie mi jednak o to, by dla pieknosci przyrody, dla utrzymania cudnego widoku wstrzymac bieg pracy i postepu; rozwoj ludzkosci wymaga przede wszystkim srodkow do zycia, do coraz lepszych warunkow tegoz ciaza na nas obowiazki starania i dbania o to zycie – ale z drugiej strony nie wolno nam lekkomyslnie a nieraz bezmyslnie niszczyc pieknosci naturalnych naszej ojczyzny, nie wolno nam zamieniac jej w pustke, gdyz za to odpowiadac bedziemy wobec dzieci i potomkow naszych, a chyba nie chcemy w ich oczach uchodzic za Wandalow, Hunow lub Tatarow, gdy tak wiele rozprawiamy o cywilizacji, postepie i rozwoju.

Coze wiec robic mamy, by wobec potomnosci nie zasluzyc sobie na miano Wandalow XX wieku?

Bede sie staral pokrotce na to odpowiedziec, i opierajac sie o to, co juz w tym kierunku zdzialali inni w swych krajach, mysli kilka rzucic.

Dla ochrony najwybitniejszych kilku krajobrazow caloksztalt pewien obejmujacych, dla dania przy tym faunie i florze dzikiej zupelnej swobody bez wszelkich ograniczen ludzkich, nalezaloby stworzyc przynajmniej dwie wieksze rezerwacje w gorach naszych – prawdopodobnie w Tatrach i Czarnohorze – oraz kilka srednich i najmniejszych w paru wybitnych punktach naszego kraju. Trzeba dalej chronic mniejsze, typowe zabytki przyrody, nawet te dzis jeszcze zyjace, od zaglady zupelnej, od bezmyslnego czy nawet zlosliwego uszkadzania i tepienia. Nalezy badac przyrode tego kraju, szukajac tego, co dzis jeszcze jest, ale za rok, dwa lub za lat dziesiec ulegnie niezbednym dla cywilizacji regulacjom, osuszeniom, karczunkom, i w ogole przemianom kultury obecnej na inna, chocby w ludzkim pojeciu lepsza. Trzeba dalej dbac o to, by wykopaliska przyrody z czasow zamierzchlej przeszlosci tego kraju nie marnialy, nie byly wywozone poza granice, by zamiast byc chluba naszych zbiorow nie stawaly sie przedmiotem atrakcji muzeow obcych nam, a nieraz wrogich narodow.

Nie trzeba na to milionowych sum, ale rychlego wziecia sie do dziela, pomocy kraju i calego spoleczenstwa dla dobrych checi jednostek, pelnych zapalu lub dajacych sie jeszcze zachecic – a poparcia ogolu.

Podniesione powyzej sposoby dzialania i niezbedne zabiegi dla ocalenia na rzecz potomnosci badz to resztek zyjacych jeszcze zwierzat i roslin, badz tez szczatkow zywizn oraz martwizn kraju naszego pozwole sobie teraz nieco szczegolowiej przejsc i omowic.

Wspomnialem wiec naprzod o rezerwacjach.

Sa to przestrzenie kraju dla celow przemyslu, gospodarstwa i w ogole dochodowego wyzysku praca ludzka mniej sie nadajace, lub od tego postanowieniem ogolnym wylaczone, o ile moznosci stale naturalne granice majace, w pewna calosc zaokraglone, pod wzgledem przyrodniczym w tym lub owym kierunku typowe, od srodowisk a przynajmniej od drog publicznych niezbyt oddalone (ze wzgledu na pewna dostepnosc dla turystow, ktore wylacza sie od bezposredniego – dochodowego uzytkowania a przeznacza na cele doswiadczalne, na rozmnazalnie rzadkich wymierajacych zwierzat i roslin, i na uczelnie, posrednio czlowiekowi korzysc przynoszace.

Tworzy sie je – im beda wieksze, tem lepiej – w gorach dla ocalenia wspanialych zabytkow przyrody, skal, jezior, wodospadow, formacji calych; dalej na stepach, na wrzosowiskach, o ile moznosci nad brzegami wielkich stawow i jezior, w lasach nizu, w ogole tam, gdzie uczeni znawcy wykaza potrzebe zaopiekowania sie caloscia przyrody danego typu.

Otacza sie je scisla opieka, tworzy niezbedne drogi i sciezki dla dozoru i dla turystow oraz badaczy zwiedzajacych, dla artystow szukajacych natchnienia, dla przepracowanych, szukajacych wytchnienia i spokoju.

Nie wolno tam nic zmieniac poza niezbednym utrzymaniem drog i sciezek, nie wolno zwierzat niepokoic ani tepic.

Niech zgrzybiale od wiekow drzewo padajac, tworzy grzedy, na ktorych rozwijac sie bedzie potomstwo ich dzieci; niech sie swobodnie rozmnaza wszelaki zwierz, wedlug praw i uchwal ludzkich pozyteczny i szkodliwy; natura sama ureguluje ich ilosc, zreszta okazy przechodzace granice sasiedzi usuna, szczesliwi, iz sie udalo dostac tak rzadka zwierzyne.

Mozna zreszta w razie nadmiaru, wylapywac potem czesc pewnych zwierzat dla nauki, dla ogrodow zoologicznych itd. Zreszta naturalne granice, jak niedostepne gory szerokie lub rwace rzeki, a w razie potrzeby sztuczne ogrodzenia moga wydostaniu sie zwierza zapobiec, a tak samo chronic od zajscia klusownika, najzacietszego wroga zwierzyny.

Na obwodzie lub w poblizu, a ewentualnie w dogodnych miejscach mozna potworzyc hotele i schroniska, ktore w krotkim czasie beda przepelnione i wcale dobrze oplacac sie moga; karty wstepu, dochody z hoteli, po pewnym czasie powinny przyczyniac sie odpowiednio do kosztow, jakie utrzymanie rezerwacji spowoduje.

Zwracam tu uwage, iz nie ma obawy, by zwierzeta dzikie, zyjace w tych olbrzymich zwierzyncach zagrazaly zyciu turystow. Zwierz szybko przywyka do towarzystwa ludzi, gdy widzi, ze mu sie nie dzieje krzywda w tym miejscu, i ze czlowiek tu na jego calosc nie dybie.

Nie wystepuje tu wcale z myslami nowymi: rezerwacje takie powstaly juz, jak to zaraz uslyszymy, w innych panstwach i krajach, otoczone opieka prywatna, instytucji i rzadow. Te trzy czynniki poznaly juz w tych innych krajach i zrozumialy donioslosc i ogolne znaczenie rezerwacji; tam hojna reka wspieraja je magnaci przemyslu, handlu i talentu; tam najszersze warstwy spoleczenstwa przyczyniaja sie, iscie wdowim nieraz groszem, do ponoszenia kosztow. Pomocy wszelakiej na cele tej opieki nie szczedza tam ani miasta, ani panstwa, ni kraje, wiedza bowiem, ze rozchodzi sie o zabezpieczenie na wieki ostatkow fauny i flory danego okregu od zaglady, na jaka narazone sa rozwojem potezniejszej ludzkosci, i o stworzenie pomnikow, aere perennius, zapobiegliwosci tegoczesnej.

Pierwsze rezerwacje powstaly na wieksza skale za morzem, w kraju toczacego sie dolara, w kraju wyzyskow i trustow, mysli na pozor li ku gromadzeniu najwiekszych bogactw skierowanej – ale tez i kraju miliardowych fundacji naukowych. Tam w roku 1872 powstal z uchwaly rzadu, narodowy park Yellowstone, prawie 8700 kwadratowych kilometrow obejmujacy, to jest okolo dziewiatej czesci Galicji; w nim zyja resztki bawolow, ongi po calych Stanach Zjednoczonych rozproszonych, tam sie mnozy straszliwy niedzwiedz z Gor Skalistych i wiele, wiele gatunkow innych dzikich zwierzat polnocno-amerykanskich. Opodal najpiekniejszych widokow pobudowano hotele i schroniska, w porze sposobnej przepelnione turystami, ktorzy ogladaja te cuda przyrody i wieczorem karmia starsze i mlode niedzwiedzie, przyzwyczajone do odzywiania sie resztkami hotelowych kuchni.

Procz parku Yellowstone istnieja w polnocnej Ameryce liczne inne mniejsze rezerwacje, np. w stanie Montana, w Kalifornii (gaj Mariposa, slynny z swych olbrzymich drzew wellingtonii) itd.

W Australii powstaly rezerwacje w stanie Victoria, dalej kolo Sydney i na wyspie Tasmanii.

Holendrzy na wyspie Jawie nie tylko stworzyli najwiekszy na swiecie ogrod botaniczny w Buitenzorg, ale przylaczyli don caly szmat kraju na stoku wulkanicznej gory, od poziomu prawie morza az pod niebotyczne szczyty, i pozostawili w stanie istnie dziewiczego lasu.

W Europie mamy caly szereg takich rezerwacji: Szwecja wydziela caly szmat tundry laponskiej; Szwajcaria tak bogata w twory przyrody cudownej, choc nie raz strasznej grozy, wydziela park narodowy Val Cluoza, w dolnym Engadynie, opadal wloskiej granicy. Holandia dla zabezpieczenia istnienia flory i fauny nadmorskich bagien rezerwuje tak zwane morze nardenskie.

W Austrii od wielu lat w dobrach ks. Schwarzenberga z Krummau, na gorze Kubani w Czeskim Lesie, blisko granic Bawarii Austrii Gornej, istnieje rezerwacja specjalna lasu dziewiczego, obejmujaca 3200 morgow. Odnosny akt fundacyjny zapewnia, iz nigdy tam siekiera drwala nie dostanie sie, chyba dla usuniecia nie do przebycia zwalonych starodrzewi, i powiada, iz tych 3200 morgow "maja na wieki pozostac nietkniete, by potomnosc przekonac sie mogla o doskonalosci, jaka osiagnac moze las w dobrym polozeniu przy zupelnej ochronie".

Dalsze rezerwacje w Austrii powstana niezadlugo w Alpach, obejmujac ogromny szmat kraju, i w Bosnii w kompleksie gorskim Klekovaca w powiatach Glamoc i Petrovac.

A my, takie cuda przyrody jeszcze posiadajacy, mamy pozostac w tyle, mamy dozwalac, by marnowano te skarby – bo w pieniadz nie latwo je przemienic, by je zaprzepaszczano, a wykopaliska nasze wywozono! Mamy pozwalac, by nieocenionej wartosci naukowej przedmioty wywozono dla obcych muzeow lub je marnowano dla braku kilku tysiecy koron rocznie na ich wydobycie, zabezpieczenie i zlozenie w Muzeum!?

Czyz wiecie Panowie, iz procz wiekszych koniecznych rezerwacji w Tatrach i Czarnohorze mamy cale szeregi miejscowosci o nader ciekawej florze i faunie drobnej, ktorych zabezpieczenie nie wielkimi kosztami da sie urzeczywistnic, chroniac te zabytki od bliskiej juz zatraty? Naleza tu pola woskowe starunskie, w ktorych spoczywaja jeszcze dalsze czesci mamuta i kopalnego nosorozca, po za czesciami przechowanymi w Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie i w British Museum w Londynie – ktore to pola sa dzis w reku osoby wprawdzie obcej nam pochodzeniem i narodowoscia, ale dla kraju przychylnie usposobionej, lecz najdalej za rok zmienia wlasciciela, a wowczas zabranie tych szczatkow do zbiorow berlinskich bedzie dzielem jednej chwili! Na dalsze poszukiwania w tym miejscu potrzeba okolo 4000 koron, o ktore prosi petycja podpisana przez Czcigodnych Rektorow wszystkich trzech najwyzszych naszych instytucji uczacych i przez grono osob z nauka w stycznosci bedacych – petycja ta weszla niestety juz po uchwaleniu budzetu i do Wydzialu Krajowego odeslana zostanie; a gdyby nie udalo sie tych marnych paru tysiecy koron uzyskac – wykopaliska pojda w obce rece, obcy smiac sie z nas beda, iz nie mielismy zrozumienia dla donioslosci zachowania tych szczatkow w swoim kraju, lecz dalismy je zmarnowac dla cudzych.

Niedaleko Lwowa, kolo miejscowosci Szklo obok Janowa sa dwie osobliwosci przyrody "Siwa Woda", stawek o wodzie az bialej od siarki, pendant do slynnego jeziora bialego "Telaga bodas" na wyspie Jawie, i Kipiaczka, czyli zrodlo, niby gejzer, periodycznie w gore bijace w Paraszce, pod Szklem.

Na ochrone zasluguje dalej czesc gor Miodoborow w powiecie skalackim np. "Ostra Skalka" w Oknie, niedaleka tez halawka srodpolna w Ostapiu, z fauna i flora przedawnych wiekow; z cieplych okresow pliocenu do teraz pozostale, niezadlugo znikna zupelnie wypasione i moze czesciowo przeorane.

W Ostrowcu kolo Horodenki sa gipsowe skaly ("Holdy"), z resztkami stepowej flory; z stepu Pantalichy pozostal juz ponos tylko kilkumorgowy skrawek, w punkcie zwanym "Waligora" gdzies kolo Chorostkowa.

W Lubieniu Malym powiatu grodeckiego sa w lesie "Ploska" lejkowate jeziorka torfowcem porastajace, z specjalna roslinnoscia, a pewno i swiatem zwierzecym odrebnym – do epoki lodowej nalezacym.

W Pieninach miejscami jest specjalna flora endemiczna, to znaczy w zupelnym odosobnieniu przez setki wiekow powstala, ktorej zachowanie byloby wzglednie nader latwe. Rosnie tam tez specjalny, poludniowy jalowiec – sawina – ktorego nigdzie dalej na polnoc w dzikim stanie nie znajdziemy.

Kolo Lezajska, w obrebie gminy Wola Zarczycka, na szczycie wydmy piaszczystej "Kolaczna", rosnie jedna z najpiekniejszych roslin, przez ludnosc miejscowa zwana "zielina", a to Azalia pontycka. Jest to jedyne miejsce w Austrii, prawie tez jedyne w Europie, gdzie te rosline znajdujemy – a ten jej okaz narazony jest powaznie na zniszczenie przez pastuchow, ktorzy w jego cieniu ognisko swe zakladaja.

A z nasza fauna lepiej? Tylko kozica i swistak sa ochronione, ale gluszec nizinny z lasow okolicy Cieszanowa, dropie podolskie, i wiele innych wygina, jezeli ich wnet nie otoczymy opieka.

Nie koniec jednak na tym, iz ochronimy flore i faune nasza od zaglady, iz resztkom ich umozliwimy wzglednie znosny rozwoj, a pozostalosci kopalne przechowamy i zapewnimy dla naszego kraju. Trzeba jeszcze stworzyc srodowiska odpowiednie dla badan naukowych, pracownie, doswiadczalnie, jednym slowem muzea postepowi czasu odpowiadajace.

Lwow ma wprawdzie w swych murach pierwszorzedny zaklad muzealny Fundacji imienia Dzieduszyckich – chociaz i on pod wzgledem pracowni naukowych i ubikacji muzealnych dosyc skapo wyposazony. W Krakowie mieszcza sie po czesci wspaniale zbiory Komisji Fizjograficznej w niewygodnych, zle dostepnych lokalnosciach, tak szczuplych, iz ani czastki zbiorow wypakowac nie podobna, to na opracowanie ich naukowe miejsca nie ma, wskutek czego stracilismy mozliwosc pracy w stosownych chwilach, i zamiast bysmy podstawowe dziela tworzyli, majac do tego jedyne prawie materialy, musielismy pozostawiac obcym opisanie czesci ojczyzny naszej. To, co sie teraz dawac bedzie na rzecz Akademii Umiejetnosci, to splata moralnego dlugu, przez lata cale zaniedbana, i w ostatniej chwili, dopiero w ostatniej godzinie rozpoczeta.

Na koniec rzecz jedna jeszcze poruszyc musze – a mianowicie koniecznosc zabezpieczenia pewnych roslin dzikich od zupelnego ich wyniszczenia. Cis i limba w gorach naszych staly sie juz rzadkosciami – nalezaloby w stosownej drodze nacisnac wlascicieli odpowiednich lasow, by i na nie zwrocili uwage przy zalesianiu. Nalezaloby ochronic wspomniany jalowiec sawine na szczytach Trzech Koron w Pieninach, jesion ostry kolo tzw. "Pustelni" w Rasztowcach nad Zbruczem, bluszcz kwitnacy, ongi w lesie na Czartowskiej Skale pod Lwowem znajdywany, brekinie (rodzaj jarzebiny) w parku w Nadorozniowie kolo Brzezan – a wreszcie krolowa flory gorskiej – szarotke.

Ustawy o ochronie roslin istnieja w innych krajach – prawie wszystkie prowincje alpejskie chronia np. szarotke, niektore rozszerzyly swoj zakres na inne rosliny gorskie. Nie ulega wiec trudnosci stworzenie ustawy zabraniajacej niszczenia nie tylko szarotki ale i innych, rzadkich, zwlaszcza gorskich ziol i drzew.


* * *

Konczac me przemowienie zastrzegam sobie postawienie szeregu wnioskow odnoszacych sie do spraw poruszonych przeze mnie.

Wysoki Sejm raczy uchwalic:

  1. Petycje Rektorow wszechnicy krakowskiej i lwowskiej oraz Politechniki o udzielenie subwencji w kwocie 4000 koron na dalsze badania i poszukiwania w kopalniach wosku w Staruni powiatu bohorodczanskiego za resztkami mamuta, nosorozca i ewentualnie innych stworzen kopalnych odstepuje sie Wydzialu krajowemu do przychylnego zalatwienia.

  2. Poleca sie Wydzialowi krajowemu, by w porozumieniu z Akademia Umiejetnosci w Krakowie, zarzadem Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, Towarzystwem przyrodnikow im. Kopernika we Lwowie, oraz ewent. osobami prywatnymi odpowiednie stanowiska naukowe w kraju zajmujacymi, zastanowil sie i na najblizszej wzglednie nastepnej sesji sejmowej przedlozyl szczegolowe sprawozdanie i wnioski:
    1. co do wydania ustawy zabraniajacej wywozu poza granice kraju wykopalisk przyrodniczych majacych wartosc naukowa;
    2. co do utworzenia na odpowiednich terenach rezerwacji celem ochrony przyrody w Tatrach, na Czarnohorze i w mniejszych rozmiarach w miejscach kraju naukowo waznych, oraz obmyslenia srodkow i sposobow zabezpieczenia z jednej strony interesow wlascicieli prywatnych, a z drugiej interesu nauki i w ogole publicznego,
    3. co do zarzadzenia systematycznego naukowego badania takich przestrzeni kraju, ktore maja ulec gruntownej zmianie kultury, n.p. melioracji przez osuszenie, a ktore miarodajne czynniki naukowe okresla jako wazne dla fizjografii kraju, z prawem ewentualnego wylaczenia pewnych czesci od zmian kultury celem ochrony ich rodzinnej przyrody na przyszlosc;
    4. co do systematycznego popierania naukowych badan fizjografii kraju, wydawnictw odnosnych i zabezpieczenia muzealnego okazow dla potomnosci.

  3. Poleca sie Wydzialowi Krajowemu, by na najblizsza wzglednie nastepna sesje sejmowa przedlozyl projekt ustawy o ochronie szarotki, limby, cisa i ewentualnie innych roslin na wymarciu bedacych.

Marszalek (uderza dwukrotnie laska – nastepuje spokoj w Izbie).

Stwierdzajac, ze rozprawa budzetowa trwala przeszlo piec godzin, przystepuje do zamkniecia posiedzenia.

[...]







Copyright © 1997-2006 Zwoje