
W pazdzierniku 2005 w Kamienicy Szolayskich Muzeum Narodowego w Krakowie miala miejsce wystawa urzadzona przez Dominika Rostworowskiego, pt. "Don Kiszot. Wspolczesna proba interpretacji". Wystawa odbyla sie pod patronatem Ambasadora Krolestwa Hiszpanii w Polsce i Instytutu Cervantesa w Warszawie i Krakowie. Okazja byl Miedzynarodowy Rok Cervantesa w 2005 r. w czterechsetna rocznice publikacji przez Cervantesa pierwszej Don Kiszota, czesci jego zmitologizowanej przez wieki, uniwersalnej, ciagle ponownie odkrywanej przy pomocy roznych mediow – i juz niesmiertelnej – powiesci.
Na tej niezwykle interesujacej wystawie, krakowski artysta-malarz Dominik Rostworowski – od lat zafascynowany Don Kiszotem – zgromadzil kilkadziesiat obrazow, grafik i rzez wspolczesnych artystow polskich, dowodzacych – jak napisal we wstepie do katalogu wystawy Ambasador Hiszpanii w Polsce Rafael Mendivil Peydro – "szerokiego nurtu inspiracji i skojarzen, jakie postac Don Kiszota wywolala w polskiej sztuce".
Zofia Golubiew, Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie, i Abel Murcia Soriano, Dyrektor Instytutu Cervantesa w Warszawie i Krakowie, napisali w swojej czesci tegoz wstepu:
"Istnieje tyle wcielen Don Kiszota, ilu jest czytelnikow powiesci Cervantesa, ale rowniez tylu, ilu odbiorcow dziel tworcow, ktorzy uzywajac roznorodnych technik, zglebiali artystyczna kreacje tej postaci – wielu postaci i jej historii. W taki sposob Don Kiszot przeszedl droge od indywidualizmu, ktorym obdarzyl go w jezyku hiszpanskim Cervantes na ziemiach Manczy, do uniwersalizmu, w wielu innych jezykach i formach wyrazu."Za laskawa zgoda Pani Zofii Golubiew, Dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie, i Pana Dominika Rostworowskiego, zamieszczam trzy teksty i kilka reprodukcji z katalogu tej wystawy.
Andrzej M. Kobos
DON KISZOT I JA
DOMINIK ROSTWOROWSKI
I
Pierwszy obraz z Don Kiszotem namalowalem w 1977 a ostatni w 2001 roku. Tak wiec na przestrzeni dwudziestuczterech lat powstaly dwadziescia trzy obrazy tworzace otwarty i wolny od jakichkolwiek zalozen cykl. Mozna z niego wydzielic cztery grupy: te ktora przedstawia swiat widziany oczami Don Kiszota, te ktora ilustruje jego przygody, te ktora stanowi probe "przywlaszczenia" sobie bohatera poprzez wpisanie go w polska tradycje i pejzaz, oraz te ktorej powstanie zwiazane bylo z konkretna sytuacja lub osoba (Lech Walesa, Jerzy Panek, Marek Rostworowski). Oczywiscie podzialy te nie sa hermetyczne i zachodza miedzy nimi wewnetrzne polaczenia.
Dominik Rostworowski: Don Kiszot i dwie armie, 1981,
olej na plotnie, 51 x 130 cm.
Fakt namalowania takiej ilosci obrazow na przestrzeni tak dlugiego czasu rodzi naturalne pytanie o przyczyne. Zeby na nie odpowiedziec musze cofnac sie do lat szkolnych i do programowej (z ktora nigdy sie nie zgadzalem), interpretacji lektury. W moim odbiorze Don Kiszot nigdy nie byl szalencem, ktoremu ksiegi rycerskie "wysuszyly mozg", ludzie porachowali kijami kosci i z ktorego para ksiazeca urzadzila sobie posmiewisko, biorac go za cel swych okrutnych dworskich zartow. Przeciwnie. Sekundowalem jego zwyciestwom, podziwialem jego wyobraznie, ducha, odwage, dworskosc, konsekwencje i sile autosugestii. Byl dla mnie bezinteresownym fantasta, ktory w imie idealow narazal na szwank swoje zdrowie i godnosc nie oczekujac w zamian innej zaplaty procz tej, ktora mogl otrzymac jedynie od siebie – wiernosci powolaniu. Takie myslenie o Don Kiszocie z czasem jeszcze sie potegowalo wzmocnione przeswiadczeniem, ze sam Cervantes, choc pozornie wysmiewal szalenstwa swojego bohatera, to w gruncie rzeczy nosil go gleboko w sercu, a kto wie czy wrecz sie z nim nie identyfikowal. Oficjalnie przyczyna napisania przygod szlachcica z Manczy byla chec osmieszenia ksiag rycerskich (podobno "Pan Tadeusz" mial byc romansem jurnego Soplicy, ktory spuszczony ze szkolnej smyczy przyjechal poswawolic do majatku stryja, i co z tego wyszlo?). Bywa jednak, ze dziela wymykajac sie spod kontroli autora nabieraja wlasnego zycia. W moim przekonaniu tak bylo i w tym wypadku, gdyz wysmiewane przez Cervantesa ksiegi w efekcie staly sie zaledwie tlem do przedstawienia rycerza, ktory pod zardzewialym i pogniecionym pancerzem kryje to, co kruche, czyste, szlachetne i piekne. Dlatego tez ciegi, ktore bierze od zycia budza litosc nie smiech, a wiernosc idei podziw nie zas szyderstwo i kpine (w przeciwnym wypadku jak poczciwy i zdrowy smiech musialby w nas budzic Van Gogh wreczajacy prostytutce kawalek swojego ucha lub probujacy otruc sie farbami popijanymi terpentyna, aby taka mikstura skonczyc zycie, w ktorym szalonej pracy nie towarzyszyl zaden sukces).
Takie rozpoznanie Don Kiszota spowodowalo, ze uwazam go poniekad za patrona ludzi szczegolnych, zwlaszcza artystow, ktorzy wolnosc i niezaleznosc okupuja czesto bieda, frustracjami i zepsutym zdrowiem. Zapewne jest wsrod nich wielu takich, ktorzy gdyby sie dokladnie przyjrzeli rzucanemu przez siebie cieniowi to zobaczyliby, ze wspiera sie on na kopii, a na glowie ma miske balwierza.
Pierwodruk w katalogu wystawy obrazow Dominika Rostworowskiego:
Dominik Rostworowski, Don Kiszot, swiat, przygody, proba przypisania,
w 'Galerii Dominik Rostworowski' w 2001 r.
Cezary Lutowicz: Don Kichot, 1978,
zelazo, 52 x 50 x 50 cm.
II
Kilka lat temu postanowilem zrobic wystawe wlasnych obrazow. Zastanawialem sie, czy pokazac prace z ostatnich lat, czy moze wybrac takie, ktore stanowilyby jakis cykl. Szukalem w pamieci i nagle uswiadomilem sobie, ze w sposob niezamierzony namalowalem dwadziescia trzy obrazy z Don Kichotem, ktorych czas powstawania obejmowal prawie cwierc wieku.
Dominik Rostworowski: Don Kiszot, 1980,
olej na plotnie, 140 x 69 cm.
Bylem zaskoczony, do jakiego stopnia szkolna jeszcze lektura stala sie pozywka dla mojej wyobrazni, a jej bohater, w sposob naturalny wplatal sie w historie Polski, jej obyczaje i pejzaz. Tak to, niejako "wypchniety przed szereg" przez wlasne obrazy z Don Kichotem, zaczalem sie bardziej interesowac osoba Cervantesa i jego bohaterem. Naturalna tego konsekwencja byla urzadzona w 2004 roku [pierwsza] wystawa pod tytulem "Don Kichot – wspolczesna proba interpretacji".Niewatpliwie pociagala mnie zbudowana ze sprzecznosci postac blednego rycerza i duza dowolnosc interpretowania jego przygod. Don Kichot z rownym powodzeniem mogl byc przykladem glupoty przegrywajacej z rozsadkiem, zgodnie z duchem Oswiecenia, co wcielac sie wskazanego na samotnosc i niezrozumienie romantycznego bohatera, ktorego widziala w nim nastepna epoka. Paradoksalnie sprzecznosci, ktore tworza rycerza z Manczy, zamiast oslabiac, wzmacniaja go, a liczba cech przypisywanych mu i zaskakujacych interpretacji jego zachowan rosnie. Oto kilka przykladow: Zbigniew Cebula w "Upadku i apoteozie Don Kichota" przedstawil go na podobienstwo Szawla w drodze do Damaszku; ...
Zbigniew Cebula: Smierc Don Kichota, 2005,
olej na plotnie, 200 x 150 cm.
... na obrazie Aliny Raczkiewicz-Bec pt. "Narodziny Don Kichota" widzimy bystro patrzace niemowle lezace na fioletowej, symbolizujacej meczenstwo draperii; ...
Alina Raczkiewicz-Bec: Narodziny Don Kichota, 2004,
olej na plotnie, 75 x 75 cm.
... oswabadzajacy galernikow Don Kichot przypomina Chrystusa cierniem koronowanego; ...
Eugeniusz Mucha: Don Kichote i galernicy, 1998,
olej na plotnie, 200 x 150 cm.
... jeden z artystow w sposob nieomal doslowny przywolal obraz tego tak wymownego i gwaltownego wiatru, jaki towarzyszyl uroczystosci pogrzebowej Jana Pawla II; a moj stryj Marek nazwal rycerza wrecz swietym. Takie ubogacenie Don Kichota trafnie ujal rzezbiarz Karol Gasienica-Szostak. Jego praca przedstawia polpancerz, ktory jakby przez dlugi czas spoczywajac w morzu, obrosl ukwialami i muszlami – forma wprawdzie pozostala, ale zatracila cos ze swojej pierwotnej czytelnosci.
Karol Gasienica-Szostak: Don Kichote, 2003,
braz, 105 x 20 x 22 cm.
Z cala pewnoscia Cervantes nie chcial, zeby jego bohater stal sie trywialna pozywka dla innych. Dal temu w sposob dobitny wyraz na koncu ksiazki. Najpierw, w sposob pozbawiony emocji, usmiercil go, nie dopuszczajac tym samym, aby ktos inny mogl kontynuowac jego przygody, a nastepnie napisal: "Dla mnie jednego urodzil sie Don Kichote i ja dla niego; on umial dzialac, a ja pisac; i tylko my dwaj stanowimy jednosc". Tak sie jednak nie stalo. Bledny rycerz, juz cztery wieki przemierzajac swiat, zyje wlasna, wzbogacana przez artystow i intelektualistow, legenda.
Witold Palka: Waleczne czyny rycerza Smetnego Oblicza, 2005,
olej na plotnie, 100 x 163 cm.
Fenomen jego niesmiertelnosci polega w duzym stopniu na tym, ze "obraz" Don Kichota kreowany jest w zaleznosci od czasu i zwiazanych z nim nastrojow spolecznych, wyzwan i oczekiwan. Uzywajac wzietego z chemii porownania, mozna powiedziec, ze jest on jak papierek lakmusowy, ktorego zabarwienie zmienia sie pod wplywem historii i przemian, jakie jej towarzysza, stad tez mozna zalozyc, ze podejmowanie prob jego interpretacji bedzie kazdorazowo odbiciem ducha epoki.
Pierwodruk w katalogu wystawy Don Kiszot. Wspolczesna proba interpretacji.
Muzeum Narodowe w Krakowie, Kamienica Szolayskich,
pazdziernik 2005.
(Tytul calosci, "Don Kiszot i ja", pochodzi ode mnie – AMK.)
Galeria Dominik Rostworowski : http://info.galerie.art.pl/galerie/rostworo.html http://www.rostworowski.art.pl
Teksty o podobnej tematyce zamieszczone w Zwojach:
- Dominik Rostworowski: Don Kiszot i ja, Zwoje 44, 2005
- Zdzislaw Zygulski Jun.: Miguel de Cervantes, Donkiszot w kuchni i Jacek Sroka Zwoje 44, 2005
- Jerzy Mikulowski Pomorski: Don Kiszot polski, Zwoje 44, 2005
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||