Wykład wygłoszony na polsko-węgierskiej sesji naukowej, zatytułowanej: "Wierchy. Góry w historii kultury i cywilizacji Europy Środkowej" w Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie, 21-22 października 2005.
Dziękuję serdecznie Panu Profesorowi Dr. hab. Jerzemu Wyrozumskiemu za udostępnienie mi tekstu tego wykładu do publikacji w Zwojach.Andrzej Kobos
GÓRY W DZIELE JANA DŁUGOSZA
CHOROGRAPHIA REGNI POLONIAE
JERZY WYROZUMSKI
Już dawno zauważono, że Jan Długosz (1415-1480) był nie tylko jednym z najwybitniejszych historiografów XV wieku, ale również wybitnym geografem swojej epoki. Na tę jego rolę zwrócił uwagę już w połowie XIX wieku poeta i uczony Wincenty Pol 1). Nie może jednak nikogo dziwić, że Długosz-historiograf przytłoczył w naszej świadomości Długosza-geografa, skoro swoje dziełko Chorographia Regni Poloniae, o którym wiadomo, że powstało jako utwór osobny, przy zastosowaniu całkiem odrębnego instrumentarium badawczego, sam włączył do Księgi I swoich gigantycznych Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae. Ową odrębność poświadcza dobitnie historyk, medyk, geograf i astrolog Maciej z Miechowa (ok. 1457-1523), który musiał osobiście stykać się z Janem Długoszem. W jego Chronica Polonorum czytamy o Długoszu: scripsit et Geographiam im m o verius Chorographiam Regni Poloniae, urbes, castra, oppida, flumina, montes atque villagia, cuius situs et depositionis sini 2). Wybitny polski historyk i geograf, zasłużony badacz dziejów gospodarczych, Franciszek Bujak, stwierdził w 1925 r., że "należy go [Długosza] zaliczyć do największych autorów geograficznych, jakich współcześnie niewielu było (a moim zdaniem nawet wcale nie było) w Europie" 3). W tym samym czasie geograf Jan Kornaus ogłosił pracę pod znamiennym tytułem Jan Długosz geograf polski XV wieku 4). Gruntownej analizie poddała Chorografię Królestwa Polskiego Wacława Szelińska, która też publikowane w Polsce wyniki swoich badań5) wprowadziła do obiegu międzynarodowego6).
Skoro więc Jan Długosz ma już utrwaloną renomę wybitnego geografa XV wieku, zasadne wydaje się pytanie, jak postrzegał on góry, co w ogóle wiedział o górach w Polsce. Odpowiedź na to pytanie będzie zarazem miarą zainteresowania górami ludzi Długoszowi współczesnych. Skoro Długosz żył i tworzył w Krakowie, w niedużej stosunkowo odległości od masywu górskiego Karpat, można będzie snuć domysły, co mogli wiedzieć na ten temat ludzie w stronach od gór odleglejszych.
Mapa Węgier, Polski, Rusi, Prus i Wołoszczyzny, 1525.
Tzw. czwarte strassburskie wydanie, ptolemejskiej mapy Waldseemüllera z 1507 r.
zamieszczone w wydaniu dzieła Claudii Ptolemaei Geographicae enarrationis...
Drzeworyt, 27.5 cm x 36.2 cm.
Widoczne góry, rzeki i niektóre miasta.
(Ze zbiorów Andrzeja Kobosa)
Szczegół powyższej mapy.
Na lewo od centrum Cracovia (Kraków) i Karpaty.
Chorografia Jana Długosza jest dziełkiem stosukowo niedużym. W nowej jedenastotomowej edycji Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae liczy mniej niż 1/6 część pierwszego tomu (50 stron) 7). Dziełko zaczyna się od biblijnej genealogii ludów świata, a mianowicie od synów Noego: Sema, Chama i Jafeta, wyprowadza kolejno mieszkańców Azji, Afryki i Europy. W następnym rozdziale rozwija, z inspiracji Kroniki wielkopolskiej, mit o Lechu i Czechu 8). Opuszcza natomiast Rusa. Opis ziem polskich zaczyna się od wątku o osiedleniu się Lecha. Właściwy geograficzny opis Polski otwiera rozdział o siedmiu głównych rzekach tego kraju. Są to: Wisła, Odra, Warta, Dniestr, Bug, Niemen i Dniepr. Po dość ogólnej w tym rozdziale charakterystyce każdej z nich, następuje obszerny ich opis, obejmujący także, jako rodzaj glosy, Dźwinę i trzy inne rzeki prusko-inflanckie, wpadające wprost do Bałtyku. Konstrukcyjnie wygląda to tak, że każda z tych rzek została omówiona w osobnym rozdziale. Tutaj zdumiewa szczegółowość opisu i stosunkowo dobra orientacja Długosza w geografii sieci rzecznej ziem wchodzących ówcześnie w obręb państwa polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Kolejny rozdział dotyczący opisywanego terytorium "od czterech stron świata", daje wywód Rusa – a mianowicie od Lecha, jako jego potomka, gdy w Kronice wielkopolskiej Rus jest bratem Lecha. Jest to prawdopodobnie zamierzona deformacja tamtej tradycji, mająca uzasadnić panowanie polsko-litewskie na Rusi. Dalej następuje krótki rozdział dotyczący ważniejszych miast, które leżą nad Wisłą, Odrą, Wartą i Dnieprem. Z kolei rozważa Długosz pochodzenie niektórych nazw szczepowych ludów europejskich, daje obszerny opis jezior, traktując pod tym kątem widzenia poszczególne ziemie Polski i Litwy, wreszcie na koniec dochodzi do opisu gór, który będzie przedmiotem mojej szczególnej uwagi.
Descriptio montium Poloniae i następne trzy małe rozdziałki: Montes terrae Russiae, Mons terrae Siradiensis i Montes Maioris Poloniae, liczą w sumie zaledwie 4,5 strony tekstu. Jednak nie o szczupłość opisu tutaj chodzi, ale o wiedzę, jaką autor dysponował. Była ona niezwykle szczupła. Warto przyjrzeć się szczegółowo temu opisowi. Przede wszystkim uderza nas to, że masyw Karpat jest Długoszowi prawie całkowicie nieznany. Skupia uwagę głównie na izolowanych pojedynczych wzgórzach; ich rangi szuka w obiektach, które się na nich znajdowały, a zatem w roli czy to politycznej, czy to kościelnej. Już wspomniany Wincenty Pol zauważył trafnie w połowie XIX w., że "w opisie gór Długosza znać już przede wszystkim historyka" 9).
Generalnie, Długosz stwierdza, że Polska ma mniej gór niż inne kraje. Jest równinna i płaska, stąd też bierze się jej nazwa. Ma jednak liczne góry i wzniesienia, quam plures montes tam saxeos quam terreos. Autor zapowiada, że w swoim opisie zatrzyma się na ważniejszych spośród nich. Na pierwszym miejscu wymienia Kalwarię w ziemi sandomierskiej, która jest dla niego mons excelsus. Chodzi oczywiście o Góry Świętokrzyskie, a ściślej o Łysą Górę (Calvus Mons), która kiedyś miała być, według ludowej tradycji, zamieszkała przez Cyklopa. Dziełem Cyklopa miał być potężny zamek, który się na niej znajdował i po którym pozostały liczne głazy .Na górze tej osiedli benedyktyni, a ich sprowadzenie tam przypisuje Długosz Bolesławowi Wielkiemu czyli Chrobremu (992-1025). Tam miała być pozostawiona przez św. Emeryka, syna króla Węgier św. Stefana, znaczna część drzewa Krzyża świętego. Wiadomo jednak, że klasztor został ufundowany przez Bolesława Krzywoustego (1102-1138) 10). Dalej opowiada Długosz, że kiedyś Litwini, których najazd sięgnął był Małopolski, zabrali owe relikwie Krzyża świętego, ale wiozący je wóz utknął w drodze i w żaden sposób konie nie mogły go ruszyć, a do tego wybuchła wśród nich zaraza. Za radą polskich jeńców odwieziono szczątki Krzyża na miejsce i w ten sposób Litwini mogli wrócić do siebie.
Na drugim miejscu poświęca Długosz uwagę Wawelowi. Jest to wzgórze skaliste nad Wisłą, na którym znajduje się bazylika św. męczennika Stanisława, oraz prima ac precipua arx Cracovia. W licznych jaskiniach tego wzgórza miał według ludowych opowieści mieszkać straszny smok, który wyrządzał mieszkańcom wielkie szkody.
Następna "góra", zarejestrowana przez Długosza, to Clarus Mons, Jasna Góra w Częstochowie, tak nazwana z powodu wybudowanego na niej klasztoru i kościoła Najświętszej Marii Panny. Nie ma tu żadnego opisu geograficznego. Jest tylko ważna skądinąd wiadomość o licznych przybywających tam pielgrzymkach, których przyciąga obraz św. Marii Dziewicy – albo namalowany przez św. Łukasza Ewangelistę, albo wzorowany na obrazach Matki Bożej, które jakoby wyszły spod jego pędzla.
Dalej wyróżnione zostało przez Długosza wzgórze koło Proszowic, zwane Koniusza, po łacinie Equirea, którego osobliwością miało być znane tylko Długoszowi cudowne wydarzenie. A mianowicie, gdy rycerz Przybysław z domu Śreniawitów wybudował na nim swoje dworzyszcze, koń, którego był sprzedał przed trzema laty, przyprowadził mu z Węgier całe stado klaczy. Stały się one zaczynem bogactwa Przybysława. W akcie dziękczynnym wystawił na wzgórzu murowany kościół.
Do gór zaliczył kronikarz wzgórze tynieckie koło Krakowa nad Wisłą z posadowionym na nim warownym klasztorem benedyktynów, pierwszym jego zdaniem spośród wszystkich klasztorów polskich. Tu jest niekonsekwentny, bo fundację klasztoru benedyktynów na Łysej Górze łączył z Bolesławem Chrobrym, natomiast fundację klasztoru tynieckiego przypisał w innym miejscu swego dzieła Kazimierzowi Odnowicielowi, a nawet podał jej datę roczną (1044 r.) 11). Innych osobliwości Długosz tu nie znajduje.
Dalej już tylko wylicza następujące wzniesienia na terenie Małopolski, a mianowicie Golesz koło Kołaczyc w dolinie Wisłoki, gdzie stał niegdyś zamek benedyktynów tynieckich; Liwocz w tej samej okolicy, na lewym brzegu Wisłoki, potem pobliskie wzgórze Mruków koło Żmigrodu z ruinami zamku; znad Wisłoki przenosi nas Długosz do Chęcin, przy czym uwagę jego zwraca zamek, który stoi na chęcińskim wzgórzu; dalej wymienia skalisty Rabsztyn koło Olkusza i wzgórze Pełczyska niedaleko Wiślicy. Wreszcie zatrzymuje się na Beskidzie Żywieckim. Nie dostrzega jednak masywu górskiego, ale zwraca uwagę na poszczególne wzniesienia. W rejonie Soły wymienia przede wszystkim najwyższe z nich, tj. Babią Górę, którą nazywa Babą; dalej jest Dziewka nad Sołą i w rejonie oświęcimskim Jawornik, Skrzeczno, Żarnówka, Osobita, Szadnisz, z której wypływają źródła Koszarawy oraz Soła; dalej jest Sucha niedaleko Żywca, Wielka Puszcza koło Kęt, wreszcie Wołek nad Sołą. Niektóre z tych wzniesień, jak Szadnisz i Osobita, trudne są dziś do zidentyfikowania.
Przechodząc do opisu gór w ziemiach ruskich, wymienia Długosz wzniesienie koło Brześcia nad Bugiem, gdzieś w okolicy miasteczka Kobrynia, z którym to wzniesieniem łączy także nazwę Kobryń, a chodzi prawdopodobnie o wzgórze Żukowa na rzeką Muchawcem. Jest tu dalej mons altus Chełm, wysoka góra koło miasta Chełm, od której prawdopodobnie miasto wzięło swoją nazwę; także mons altus Krzemieniec ze stojącym na nim zamkiem, wysoka góra należąca do Podola, która dostarczała krzemienia. W następnej kolejności wymienia Długosz: gliniastą górę Halicz z zamkiem nad Dniestrem, od której wzięła nazwę ziemia halicka, Łysą Górę przytykającą do miasta Lwowa, nazywaną Alta, czyli wysoka, na której stał zamek – a chodzi oczywiście o Wysoki Zamek; wreszcie wymienia wzgórze Potylicz przy miasteczku o tej samej nazwie, położonym na wschodnim Roztoczu. Znów masywu Karpat wschodnich Długosz jak gdyby w ogóle nie dostrzegał.
Specjalną uwagę zwrócił Długosz na wzgórze Chełm (czy raczej Chełmo) przy wsi o tej samej nazwie, niedaleko miasteczka Przedborza w ziemi sieradzkiej. Na wzgórzu stał kościół, którego fundację utrwalona u Długosza tradycja przypisywała Piotrowi Włostowicowi. Musiał je znać z autopsji, skoro podał wiadomość, że w jasny dzień widać stąd było Sandomierz, Olsztyn, Miechów, Częstochowę, Piotrków i Łysą Górę.
Osobny ustęp poświęca Długosz "górom" Wielkopolski. Zalicza do nich wzniesienie Rzerzuchowa koło miasteczka Warta, Turzą Górę niedaleko Kcyni, pokrytą lasem, gdzie Wielkopolanie urządzili w 1429 r. zasadzkę dla przechwycenia poselstwa Zygmunta Luksemburczyka, wiozącego koronę królewską dla Witolda i drugą dla jego żony; dalej wymienia wzgórze Żerków koło Pyzdr i wreszcie wzgórze Giecz, na którym stał kiedyś zamek książęcy, a do czasów Długoszowych przetrwał kościół.
Dość niespodziewanie od Wielkopolski przeskakuje Długosz do góry Bieszkod, która dzieliła Polskę od Węgier. Informuje, że z góry tej wypływają Dniestr, San, Stryj i Cisa, płynące w kierunku Polski, Węgier i Rusi. Czy nazwę Bieszkod należy odczytać jako Beskid, czy jako "Bieszczad" – odpowiedzieć trudno. Zarówno jedno, jak i drugie, jest możliwe.
Na zakończenie opisu gór wymienia Długosz jeszcze Niczko jako wzgórze mazowieckie koło miasteczka Sarnowo w dawnym powiecie żuromińskim.
Zdumiewające jest to, że Długosz zdawał się nie dostrzegać masywów górskich, a tylko pojedyncze wzniesienia. Całe Beskidy Zachodnie wymknęły się spod jego uwagi. Przy opisie gór brak jest też choćby wzmianki o Sudetach. Wyjątek stanowi tu tylko ów Bieszkod, odpowiadający – jeżeli sądzić po rzekach, które zeń wypływają (Dniestr, San, Stryj i Cisa) – Bieszczadom czyli zachodniej części Beskidów Wschodnich Karpat. Jeżeli jednak przyjrzeć się odnośnemu ustępowi, to Bieszczad jest przedmiotem zainteresowania Długosza tylko pod kątem widzenia wymienionych rzek, które miały w nim swoje źródła. Istotnie hydrografia o wiele bardziej interesowała naszego autora, niż góry. Warto więc zwrócić uwagę na prawobrzeżne dopływy górnej Wisły, które mają swoje źródła w Beskidach Zachodnich. A więc wymienia Długosz po kolei: Białą, Sołę, Skawę, Rabę, Dunajec Czarny i Biały z dopływami Łososina, Uszew, Poprad i Biała, dalej Wisłokę z dopływem Brzeźnica, Wisłok z dopływem Mleczka. Wszystkie one, z wyjątkiem Dunajca, wypływają według Długosza z Gór Sarmackich (Sarmatici Montes), które są zatem tutaj odpowiednikiem Beskidów Zachodnich. Dunajec zaś Czarny i Biały ma swoje źródło in Alpibus altissimis Hungarie, quorum nivalis semper vertex, qui Tatri a vulgo appellantur, a zatem w bardzo wysokich Alpach węgierskich, których grzbiety są zawsze pokryte śniegiem, a które przez lud nazywane są Tatrami. Tak więc Tatry przypisał Długosz Węgrom. Spośród dopływów Dniestru, z gór Sarmackich, tj. z kolei Karpat Wschodnich, wyprowadza Długosz Tyśmienicę (Bystrzycę), a także Prut, który jest dopływem Dunaju, nie zaś – jak u Długosza – Seretu; dalej wymienia Mołdawę i Suczawę, wpadające do Seretu – dopływu Dunaju. Wreszcie podaje rzekę Smotrycz, mającą swoje źródło w domniemanych Wzgórzach Zbaraskich.
Zupełnie znikoma pokazuje się wiedza Długosza o Sudetach. Ledwie wzmiankuje je raz, ale nie przy opisie gór, używając dla nich starożytnej nazwy Hercinia 12), a kiedy indziej rozciąga na nie nazwę Gór Sarmackich. O Olzie, która ma swoje źródło w Karpatach, pisze prawidłowo, że wypływa z Gór Sarmackich; ale z nich również wyprowadza Osobłogę, która ma swoje źródło w Sudetach. Źródła innych lewobrzeżnych dopływów Odry określa tylko przy pomocy odpowiednich miejscowości. Dopiero rzekę Bóbr wyprowadza całkiem ogólnikowo ex montibus (prope oppidum Hersberk), ale gór tych nie nazywa. Pomijam obojętną w tym miejscu okoliczność, że autor stara się dość precyzyjnie określić miejsce, w którym wymienione rzeki wpadają do Wisły; to samo odnosi się do ujść poszczególnych dopływów tych rzek.
Należy postawić tutaj pytanie, dlaczego Długosz – wytrawny, jak na swoje czasy geograf, gdy chodzi o opisy rzek, jezior, położenia miast itp. – miał tak nikłą znajomość gór. Czy był to niedostatek tylko jego wiedzy, czy ogólniejsza cecha ludzi mieszkających na obszarach nizinnych lub równinnych? – Nie ulega wątpliwości, że i w czasach przed-Długoszowych, w XIV wieku, osadnictwo w Beskidach: Niskim, Wyspowym, Wysokim, Sądeckim, Żywieckim, a także na Podhalu, gdzie istniały już Nowy Targ, Szaflary, Harklowa, Waksmund, było poważnie zaawansowane. Nowy Sącz odgrywał wówczas bardzo znaczącą rolę w handlu. Przez przełęcze karpackie prowadziły uczęszczane szlaki komunikacyjne. O tym wszystkim Długosz dobrze wiedział, widocznie jednak stron tych nie odwiedzał i z górami ich nie kojarzył. Zapewne jeszcze za życia Długosza rozpoczęto poszukiwania górnicze w Tatrach, a w latach 90. XV wieku uczestniczyli w nich nawet – przynajmniej kapitałowo – mieszczanie krakowscy 13). Nieznajomość gór u mieszkańców obszarów nizinnych wydaje się oczywista.
* * *
Co więcej, podobnie musiało być jeszcze przynajmniej wiekach XVI i XVII. Jeżeli tytułem próby sięgniemy do powstałego w połowie XVI w. dziełka Marcina Kromera Polonia sive de situ, populis, moribus, magistratibus et Republica Regni Poloniae, przekonamy się, że i wówczas bardzo niewiele o górach wiedziano, a w każdym razie nie budziły one zainteresowania, skoro tak zdawkowo były traktowane. Tak więc Kromer pisze:
"Góry Sarmackie dzielące Polskę i Ruś od Węgier, strome i pokryte lasami, dość dobrze znane są również i starożytnym geografom, i historykom; a wśród nich słyną przede wszystkim Karpaty, u nas, jeśli się nie mylę, nazywane Krępakiem. Inne wzniesienia terenu – Bieszczady, Modra, Turza, Wapienna, których nazwy zaczerpnięte są z języka rodzimego – cudzoziemcom są nieznane" 14).A dalej – podobnie jak Długosz – wymienia Kromer wśród gór polskich Łysiec ze słynnym klasztorem i z relikwiami św. Krzyża oraz Wawel i Jasną Górę.
Nie lepiej pod względem znajomości gór przedstawia się dziełko Szymona Starowolskiego Polonia sive situs Regni Poloniae descriptio, ogłoszone po raz pierwszy w 1632 r. Przy opisie Małopolski czytamy tu, że "im bardziej przybliża się do granicy Węgier, tym bardziej górzysta jest i lasami pokryta; im dalej zaś stamtąd odstępuje, tym łagodniejsze są pochyłości, a gleba żyźniejsza i lepiej uprawiona" 15). Ale i pośrodku Sandomierszczyzny ziemia okazuje się częściowo pagórkowata albo raczej pochyła, z wyjątkiem Łysej Góry, na której jest "klasztor benedyktynów, sławny imieniem i drzazgą Krzyża Świętego, oraz drugi, u podnóża tejże góry, o dwie mile stąd, św. Katarzyny bernardyński".
Fragment mapy Polski Abrahama Orteliusa, 1587.
W górnej częsci, na prawo od centrum zaznaczony Kraków (Cracovia) a pod nim Tatri Mons, już jako góry, a nie kopczyki.
Mapa oparta na mapie Polski Wacława Grodeckiego, wydanej w Bazylei w 1562 r.
Ukazała się we wszystkich wydaniach atlasu Orteliusa Theatrum Orbis Terrarum w Antwerpiii od r. 1570.
W 1595 r. została zastąpiona nową wersją mapy Polski i Litwy.
Miedzioryt ręcznie kolorowany w epoce, 39.1 cm x 49.6 cm.
(Ze zbiorów Andrzeja Kobosa)
Konkludując, trzeba stwierdzić, że chociaż Chorografia Jana Długosza uchodzi za wybitne – jak na swoje czasy – dziełko geograficzne, to pod względem znajomości gór jest ono niezwykle ubogie. Góry, a właściwie wzniesienia terenu, o tyle zwracały uwagę autora, o ile łączył się z nimi jakiś znamienny obiekt sakralny czy rezydencjonalny i o ile łączyła się z nimi jakaś tradycja historyczna. Same w sobie zasługiwały na wzmiankę, jeżeli wplatały się jakoś w system hydrograficzny Polski, który wydawał się godny o wiele większej uwagi. Masywy górskie jak gdyby dla Długosza w ogóle nie istniały, ani pod względem krajobrazowym, ani pod względem osadniczym, ani tym bardziej pod względem etnograficznym. Wydaje się z tego wynikać, że osadnictwo górskie było Długoszowi współcześnie światem izolowanym czy wręcz zamkniętym. Brak u takiego stróża historycznej pamięci, jakim był Długosz, jakichkolwiek legend związanych z wielkim masywem Karpat. Ten stan rzeczy trwać musiał jeszcze w wiekach XVI i XVII, jak świadczą o tym Marcin Kromer i Szymon Starowolski. Na swoje odkrycie dla szerokich kręgów społecznych wielkie góry Polski musiały jeszcze długo czekać, może do XVIII, a może nawet do XIX wieku.
- Przypisy:
- W. Pol, Zasługi Długosza pod względem geografii, Rocznik Towarzystwa Naukowego z Uniwersytetem Jagiellońskim złączonego, t. VII (ogólnego zbioru t. XXII), Kraków 1852, s. 49-102. (powrót)
- Maciej z Miechowa, Chronica Polonorum, Kraków 1521, s. 343 (Oddział Starych Druków Biblioteki Jagiellońskiej). (powrót)
- F. Bujak, Długosz jako geograf; w: tegoż Studia geograficzno-historyczne, Warszawa 1925, s. 91-105 (cytat z s. 91). (powrót)
- J. Kornaus, Jan Długosz, geograf polski XV wieku, w: "Prace Geograficzne", z. V, wyd. E. Romer, Lwów-Warszawa 1925, s. 81-126. (powrót)
- W. Szelińska, Chorographia Regni Poloniae Jana Długosza, Kraków 1980. (powrót)
- W. Szelińska, Jan Długosz storico e primo geografo polacco, Wrocław 1984. (powrót)
- Ioannis Dlugossi Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae, lib. I-II, Warszawa 1964, s. 65-114. (powrót)
- Monumenta Poloniae Historica, t. II, wyd. A. Bielowski, Lwów 1872, s. 454-598. (powrót)
- W. Pol, op. cit., s. 57. (powrót)
- M. Derwich, Benedyktyński klasztor św. Krzyża na Łysej Górze w średniowieczu, Warszawa-Wrocław 1992, s. 269. (powrót)
- Jan Długosz, Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae, lib. III-IV, Warszawa 1970, s.49-50. (powrót)
- Ibidem, lib. I-II, s 71. (powrót)
- Por. Cracovia artificum 1300-1500, wyd. J. Ptaśnik, Kraków 1917, nr 1161. (powrót)
- Cytat z przekładu polskiego Stefana Kozikowskiego: Marcin Kromer, Polska czyli o położeniu, ludności, obyczajach, urzędach i sprawach publicznych Królestwa Polskiego księgi dwie, wstęp i opracowanie R. Marchwińskiego, Olsztyn 1977, s. 26. (powrót)
- Cytat z przekładu polskiego Antoniego Piskadło: Szymon Starowolski, Polska albo opisanie położenia Królestwa Polskiego, Kraków 1976, s. 69. (powrót)
Jerzy Wyrozumski
(fot. Andrzej Kobos, 2006)Profesor dr hab. Jerzy Wyrozumski, historyk-mediewista, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, dziekan Wydziału Historyczno-Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach 1981-1987 i prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach 1987-1990. Od roku 1994 do chwili obecnej Sekretarz Generalny Polskiej Akademii Umiejętności. Wydawca i komentator Kronik Jana Długosza. Autor m.in. syntez historii: Historia Polski do roku 1505. Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1978 i następne wydania. 254s. ; Dzieje Krakowa. Tom 1. Kraków do schyłku wieków średnich. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1992. 574s. i Kazimierz Wielki, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1982 (wyd. III 2004).
Teksty o podobnej tematyce zamieszczone w Zwojach:
- Marcin Kromer: Polska. Bestiarum Polonorum, Zwoje 3/36, 2003
|
|
|
|
|
|
|