Wyklad wygloszony na polsko-wegierskiej sesji naukowej, zatytulowanej: "Wierchy. Gory w historii kultury i cywilizacji Europy Srodkowej" w Polskiej Akademii Umiejetnosci w Krakowie, 21-22 pazdziernika 2005.

Dziekuje serdecznie Panu Profesorowi Dr. hab. Jerzemu Wyrozumskiemu za udostepnienie mi tekstu tego wykladu do publikacji w Zwojach.

Andrzej Kobos





GORY W DZIELE JANA DLUGOSZA

CHOROGRAPHIA REGNI POLONIAE





JERZY WYROZUMSKI



Juz dawno zauwazono, ze Jan Dlugosz (1415-1480) byl nie tylko jednym z najwybitniejszych historiografow XV wieku, ale rowniez wybitnym geografem swojej epoki. Na te jego role zwrocil uwage juz w polowie XIX wieku poeta i uczony Wincenty Pol 1). Nie moze jednak nikogo dziwic, ze Dlugosz-historiograf przytloczyl w naszej swiadomosci Dlugosza-geografa, skoro swoje dzielko Chorographia Regni Poloniae, o ktorym wiadomo, ze powstalo jako utwor osobny, przy zastosowaniu calkiem odrebnego instrumentarium badawczego, sam wlaczyl do Ksiegi I swoich gigantycznych Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae. Owa odrebnosc poswiadcza dobitnie historyk, medyk, geograf i astrolog Maciej z Miechowa (ok. 1457-1523), ktory musial osobiscie stykac sie z Janem Dlugoszem. W jego Chronica Polonorum czytamy o Dlugoszu: scripsit et Geographiam im m o verius Chorographiam Regni Poloniae, urbes, castra, oppida, flumina, montes atque villagia, cuius situs et depositionis sini 2). Wybitny polski historyk i geograf, zasluzony badacz dziejow gospodarczych, Franciszek Bujak, stwierdzil w 1925 r., ze "nalezy go [Dlugosza] zaliczyc do najwiekszych autorow geograficznych, jakich wspolczesnie niewielu bylo (a moim zdaniem nawet wcale nie bylo) w Europie" 3). W tym samym czasie geograf Jan Kornaus oglosil prace pod znamiennym tytulem Jan Dlugosz geograf polski XV wieku 4). Gruntownej analizie poddala Chorografie Krolestwa Polskiego Waclawa Szelinska, ktora tez publikowane w Polsce wyniki swoich badan5) wprowadzila do obiegu miedzynarodowego6).

Skoro wiec Jan Dlugosz ma juz utrwalona renome wybitnego geografa XV wieku, zasadne wydaje sie pytanie, jak postrzegal on gory, co w ogole wiedzial o gorach w Polsce. Odpowiedz na to pytanie bedzie zarazem miara zainteresowania gorami ludzi Dlugoszowi wspolczesnych. Skoro Dlugosz zyl i tworzyl w Krakowie, w nieduzej stosunkowo odleglosci od masywu gorskiego Karpat, mozna bedzie snuc domysly, co mogli wiedziec na ten temat ludzie w stronach od gor odleglejszych.




Mapa Wegier, Polski, Rusi, Prus i Woloszczyzny, 1525.
Tzw. czwarte strassburskie wydanie, ptolemejskiej mapy Waldseemüllera z 1507 r.
zamieszczone w wydaniu dziela Claudii Ptolemaei Geographicae enarrationis...
Drzeworyt, 27.5 cm x 36.2 cm.
Widoczne gory, rzeki i niektore miasta.
(Ze zbiorow Andrzeja Kobosa)




Szczegol powyzszej mapy.
Na lewo od centrum Cracovia (Krakow) i Karpaty.


Chorografia Jana Dlugosza jest dzielkiem stosukowo nieduzym. W nowej jedenastotomowej edycji Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae liczy mniej niz 1/6 czesc pierwszego tomu (50 stron) 7). Dzielko zaczyna sie od biblijnej genealogii ludow swiata, a mianowicie od synow Noego: Sema, Chama i Jafeta, wyprowadza kolejno mieszkancow Azji, Afryki i Europy. W nastepnym rozdziale rozwija, z inspiracji Kroniki wielkopolskiej, mit o Lechu i Czechu 8). Opuszcza natomiast Rusa. Opis ziem polskich zaczyna sie od watku o osiedleniu sie Lecha. Wlasciwy geograficzny opis Polski otwiera rozdzial o siedmiu glownych rzekach tego kraju. Sa to: Wisla, Odra, Warta, Dniestr, Bug, Niemen i Dniepr. Po dosc ogolnej w tym rozdziale charakterystyce kazdej z nich, nastepuje obszerny ich opis, obejmujacy takze, jako rodzaj glosy, Dzwine i trzy inne rzeki prusko-inflanckie, wpadajace wprost do Baltyku. Konstrukcyjnie wyglada to tak, ze kazda z tych rzek zostala omowiona w osobnym rozdziale. Tutaj zdumiewa szczegolowosc opisu i stosunkowo dobra orientacja Dlugosza w geografii sieci rzecznej ziem wchodzacych owczesnie w obreb panstwa polskiego i Wielkiego Ksiestwa Litewskiego. Kolejny rozdzial dotyczacy opisywanego terytorium "od czterech stron swiata", daje wywod Rusa – a mianowicie od Lecha, jako jego potomka, gdy w Kronice wielkopolskiej Rus jest bratem Lecha. Jest to prawdopodobnie zamierzona deformacja tamtej tradycji, majaca uzasadnic panowanie polsko-litewskie na Rusi. Dalej nastepuje krotki rozdzial dotyczacy wazniejszych miast, ktore leza nad Wisla, Odra, Warta i Dnieprem. Z kolei rozwaza Dlugosz pochodzenie niektorych nazw szczepowych ludow europejskich, daje obszerny opis jezior, traktujac pod tym katem widzenia poszczegolne ziemie Polski i Litwy, wreszcie na koniec dochodzi do opisu gor, ktory bedzie przedmiotem mojej szczegolnej uwagi.

Descriptio montium Poloniae i nastepne trzy male rozdzialki: Montes terrae Russiae, Mons terrae Siradiensis i Montes Maioris Poloniae, licza w sumie zaledwie 4,5 strony tekstu. Jednak nie o szczuplosc opisu tutaj chodzi, ale o wiedze, jaka autor dysponowal. Byla ona niezwykle szczupla. Warto przyjrzec sie szczegolowo temu opisowi. Przede wszystkim uderza nas to, ze masyw Karpat jest Dlugoszowi prawie calkowicie nieznany. Skupia uwage glownie na izolowanych pojedynczych wzgorzach; ich rangi szuka w obiektach, ktore sie na nich znajdowaly, a zatem w roli czy to politycznej, czy to koscielnej. Juz wspomniany Wincenty Pol zauwazyl trafnie w polowie XIX w., ze "w opisie gor Dlugosza znac juz przede wszystkim historyka" 9).

Generalnie, Dlugosz stwierdza, ze Polska ma mniej gor niz inne kraje. Jest rowninna i plaska, stad tez bierze sie jej nazwa. Ma jednak liczne gory i wzniesienia, quam plures montes tam saxeos quam terreos. Autor zapowiada, ze w swoim opisie zatrzyma sie na wazniejszych sposrod nich. Na pierwszym miejscu wymienia Kalwarie w ziemi sandomierskiej, ktora jest dla niego mons excelsus. Chodzi oczywiscie o Gory Swietokrzyskie, a scislej o Lysa Gore (Calvus Mons), ktora kiedys miala byc, wedlug ludowej tradycji, zamieszkala przez Cyklopa. Dzielem Cyklopa mial byc potezny zamek, ktory sie na niej znajdowal i po ktorym pozostaly liczne glazy .Na gorze tej osiedli benedyktyni, a ich sprowadzenie tam przypisuje Dlugosz Boleslawowi Wielkiemu czyli Chrobremu (992-1025). Tam miala byc pozostawiona przez sw. Emeryka, syna krola Wegier sw. Stefana, znaczna czesc drzewa Krzyza swietego. Wiadomo jednak, ze klasztor zostal ufundowany przez Boleslawa Krzywoustego (1102-1138) 10). Dalej opowiada Dlugosz, ze kiedys Litwini, ktorych najazd siegnal byl Malopolski, zabrali owe relikwie Krzyza swietego, ale wiozacy je woz utknal w drodze i w zaden sposob konie nie mogly go ruszyc, a do tego wybuchla wsrod nich zaraza. Za rada polskich jencow odwieziono szczatki Krzyza na miejsce i w ten sposob Litwini mogli wrocic do siebie.

Na drugim miejscu poswieca Dlugosz uwage Wawelowi. Jest to wzgorze skaliste nad Wisla, na ktorym znajduje sie bazylika sw. meczennika Stanislawa, oraz prima ac precipua arx Cracovia. W licznych jaskiniach tego wzgorza mial wedlug ludowych opowiesci mieszkac straszny smok, ktory wyrzadzal mieszkancom wielkie szkody.

Nastepna "gora", zarejestrowana przez Dlugosza, to Clarus Mons, Jasna Gora w Czestochowie, tak nazwana z powodu wybudowanego na niej klasztoru i kosciola Najswietszej Marii Panny. Nie ma tu zadnego opisu geograficznego. Jest tylko wazna skadinad wiadomosc o licznych przybywajacych tam pielgrzymkach, ktorych przyciaga obraz sw. Marii Dziewicy – albo namalowany przez sw. Lukasza Ewangeliste, albo wzorowany na obrazach Matki Bozej, ktore jakoby wyszly spod jego pedzla.

Dalej wyroznione zostalo przez Dlugosza wzgorze kolo Proszowic, zwane Koniusza, po lacinie Equirea, ktorego osobliwoscia mialo byc znane tylko Dlugoszowi cudowne wydarzenie. A mianowicie, gdy rycerz Przybyslaw z domu Sreniawitow wybudowal na nim swoje dworzyszcze, kon, ktorego byl sprzedal przed trzema laty, przyprowadzil mu z Wegier cale stado klaczy. Staly sie one zaczynem bogactwa Przybyslawa. W akcie dziekczynnym wystawil na wzgorzu murowany kosciol.

Do gor zaliczyl kronikarz wzgorze tynieckie kolo Krakowa nad Wisla z posadowionym na nim warownym klasztorem benedyktynow, pierwszym jego zdaniem sposrod wszystkich klasztorow polskich. Tu jest niekonsekwentny, bo fundacje klasztoru benedyktynow na Lysej Gorze laczyl z Boleslawem Chrobrym, natomiast fundacje klasztoru tynieckiego przypisal w innym miejscu swego dziela Kazimierzowi Odnowicielowi, a nawet podal jej date roczna (1044 r.) 11). Innych osobliwosci Dlugosz tu nie znajduje.

Dalej juz tylko wylicza nastepujace wzniesienia na terenie Malopolski, a mianowicie Golesz kolo Kolaczyc w dolinie Wisloki, gdzie stal niegdys zamek benedyktynow tynieckich; Liwocz w tej samej okolicy, na lewym brzegu Wisloki, potem pobliskie wzgorze Mrukow kolo Zmigrodu z ruinami zamku; znad Wisloki przenosi nas Dlugosz do Checin, przy czym uwage jego zwraca zamek, ktory stoi na checinskim wzgorzu; dalej wymienia skalisty Rabsztyn kolo Olkusza i wzgorze Pelczyska niedaleko Wislicy. Wreszcie zatrzymuje sie na Beskidzie Zywieckim. Nie dostrzega jednak masywu gorskiego, ale zwraca uwage na poszczegolne wzniesienia. W rejonie Soly wymienia przede wszystkim najwyzsze z nich, tj. Babia Gore, ktora nazywa Baba; dalej jest Dziewka nad Sola i w rejonie oswiecimskim Jawornik, Skrzeczno, Zarnowka, Osobita, Szadnisz, z ktorej wyplywaja zrodla Koszarawy oraz Sola; dalej jest Sucha niedaleko Zywca, Wielka Puszcza kolo Ket, wreszcie Wolek nad Sola. Niektore z tych wzniesien, jak Szadnisz i Osobita, trudne sa dzis do zidentyfikowania.

Przechodzac do opisu gor w ziemiach ruskich, wymienia Dlugosz wzniesienie kolo Brzescia nad Bugiem, gdzies w okolicy miasteczka Kobrynia, z ktorym to wzniesieniem laczy takze nazwe Kobryn, a chodzi prawdopodobnie o wzgorze Zukowa na rzeka Muchawcem. Jest tu dalej mons altus Chelm, wysoka gora kolo miasta Chelm, od ktorej prawdopodobnie miasto wzielo swoja nazwe; takze mons altus Krzemieniec ze stojacym na nim zamkiem, wysoka gora nalezaca do Podola, ktora dostarczala krzemienia. W nastepnej kolejnosci wymienia Dlugosz: gliniasta gore Halicz z zamkiem nad Dniestrem, od ktorej wziela nazwe ziemia halicka, Lysa Gore przytykajaca do miasta Lwowa, nazywana Alta, czyli wysoka, na ktorej stal zamek – a chodzi oczywiscie o Wysoki Zamek; wreszcie wymienia wzgorze Potylicz przy miasteczku o tej samej nazwie, polozonym na wschodnim Roztoczu. Znow masywu Karpat wschodnich Dlugosz jak gdyby w ogole nie dostrzegal.

Specjalna uwage zwrocil Dlugosz na wzgorze Chelm (czy raczej Chelmo) przy wsi o tej samej nazwie, niedaleko miasteczka Przedborza w ziemi sieradzkiej. Na wzgorzu stal kosciol, ktorego fundacje utrwalona u Dlugosza tradycja przypisywala Piotrowi Wlostowicowi. Musial je znac z autopsji, skoro podal wiadomosc, ze w jasny dzien widac stad bylo Sandomierz, Olsztyn, Miechow, Czestochowe, Piotrkow i Lysa Gore.

Osobny ustep poswieca Dlugosz "gorom" Wielkopolski. Zalicza do nich wzniesienie Rzerzuchowa kolo miasteczka Warta, Turza Gore niedaleko Kcyni, pokryta lasem, gdzie Wielkopolanie urzadzili w 1429 r. zasadzke dla przechwycenia poselstwa Zygmunta Luksemburczyka, wiozacego korone krolewska dla Witolda i druga dla jego zony; dalej wymienia wzgorze Zerkow kolo Pyzdr i wreszcie wzgorze Giecz, na ktorym stal kiedys zamek ksiazecy, a do czasow Dlugoszowych przetrwal kosciol.

Dosc niespodziewanie od Wielkopolski przeskakuje Dlugosz do gory Bieszkod, ktora dzielila Polske od Wegier. Informuje, ze z gory tej wyplywaja Dniestr, San, Stryj i Cisa, plynace w kierunku Polski, Wegier i Rusi. Czy nazwe Bieszkod nalezy odczytac jako Beskid, czy jako "Bieszczad" – odpowiedziec trudno. Zarowno jedno, jak i drugie, jest mozliwe.

Na zakonczenie opisu gor wymienia Dlugosz jeszcze Niczko jako wzgorze mazowieckie kolo miasteczka Sarnowo w dawnym powiecie zurominskim.

Zdumiewajace jest to, ze Dlugosz zdawal sie nie dostrzegac masywow gorskich, a tylko pojedyncze wzniesienia. Cale Beskidy Zachodnie wymknely sie spod jego uwagi. Przy opisie gor brak jest tez chocby wzmianki o Sudetach. Wyjatek stanowi tu tylko ow Bieszkod, odpowiadajacy – jezeli sadzic po rzekach, ktore zen wyplywaja (Dniestr, San, Stryj i Cisa) – Bieszczadom czyli zachodniej czesci Beskidow Wschodnich Karpat. Jezeli jednak przyjrzec sie odnosnemu ustepowi, to Bieszczad jest przedmiotem zainteresowania Dlugosza tylko pod katem widzenia wymienionych rzek, ktore mialy w nim swoje zrodla. Istotnie hydrografia o wiele bardziej interesowala naszego autora, niz gory. Warto wiec zwrocic uwage na prawobrzezne doplywy gornej Wisly, ktore maja swoje zrodla w Beskidach Zachodnich. A wiec wymienia Dlugosz po kolei: Biala, Sole, Skawe, Rabe, Dunajec Czarny i Bialy z doplywami Lososina, Uszew, Poprad i Biala, dalej Wisloke z doplywem Brzeznica, Wislok z doplywem Mleczka. Wszystkie one, z wyjatkiem Dunajca, wyplywaja wedlug Dlugosza z Gor Sarmackich (Sarmatici Montes), ktore sa zatem tutaj odpowiednikiem Beskidow Zachodnich. Dunajec zas Czarny i Bialy ma swoje zrodlo in Alpibus altissimis Hungarie, quorum nivalis semper vertex, qui Tatri a vulgo appellantur, a zatem w bardzo wysokich Alpach wegierskich, ktorych grzbiety sa zawsze pokryte sniegiem, a ktore przez lud nazywane sa Tatrami. Tak wiec Tatry przypisal Dlugosz Wegrom. Sposrod doplywow Dniestru, z gor Sarmackich, tj. z kolei Karpat Wschodnich, wyprowadza Dlugosz Tysmienice (Bystrzyce), a takze Prut, ktory jest doplywem Dunaju, nie zas – jak u Dlugosza – Seretu; dalej wymienia Moldawe i Suczawe, wpadajace do Seretu – doplywu Dunaju. Wreszcie podaje rzeke Smotrycz, majaca swoje zrodlo w domniemanych Wzgorzach Zbaraskich.

Zupelnie znikoma pokazuje sie wiedza Dlugosza o Sudetach. Ledwie wzmiankuje je raz, ale nie przy opisie gor, uzywajac dla nich starozytnej nazwy Hercinia 12), a kiedy indziej rozciaga na nie nazwe Gor Sarmackich. O Olzie, ktora ma swoje zrodlo w Karpatach, pisze prawidlowo, ze wyplywa z Gor Sarmackich; ale z nich rowniez wyprowadza Osobloge, ktora ma swoje zrodlo w Sudetach. Zrodla innych lewobrzeznych doplywow Odry okresla tylko przy pomocy odpowiednich miejscowosci. Dopiero rzeke Bobr wyprowadza calkiem ogolnikowo ex montibus (prope oppidum Hersberk), ale gor tych nie nazywa. Pomijam obojetna w tym miejscu okolicznosc, ze autor stara sie dosc precyzyjnie okreslic miejsce, w ktorym wymienione rzeki wpadaja do Wisly; to samo odnosi sie do ujsc poszczegolnych doplywow tych rzek.

Nalezy postawic tutaj pytanie, dlaczego Dlugosz – wytrawny, jak na swoje czasy geograf, gdy chodzi o opisy rzek, jezior, polozenia miast itp. – mial tak nikla znajomosc gor. Czy byl to niedostatek tylko jego wiedzy, czy ogolniejsza cecha ludzi mieszkajacych na obszarach nizinnych lub rowninnych? – Nie ulega watpliwosci, ze i w czasach przed-Dlugoszowych, w XIV wieku, osadnictwo w Beskidach: Niskim, Wyspowym, Wysokim, Sadeckim, Zywieckim, a takze na Podhalu, gdzie istnialy juz Nowy Targ, Szaflary, Harklowa, Waksmund, bylo powaznie zaawansowane. Nowy Sacz odgrywal wowczas bardzo znaczaca role w handlu. Przez przelecze karpackie prowadzily uczeszczane szlaki komunikacyjne. O tym wszystkim Dlugosz dobrze wiedzial, widocznie jednak stron tych nie odwiedzal i z gorami ich nie kojarzyl. Zapewne jeszcze za zycia Dlugosza rozpoczeto poszukiwania gornicze w Tatrach, a w latach 90. XV wieku uczestniczyli w nich nawet – przynajmniej kapitalowo – mieszczanie krakowscy 13). Nieznajomosc gor u mieszkancow obszarow nizinnych wydaje sie oczywista.


* * *

Co wiecej, podobnie musialo byc jeszcze przynajmniej wiekach XVI i XVII. Jezeli tytulem proby siegniemy do powstalego w polowie XVI w. dzielka Marcina Kromera Polonia sive de situ, populis, moribus, magistratibus et Republica Regni Poloniae, przekonamy sie, ze i wowczas bardzo niewiele o gorach wiedziano, a w kazdym razie nie budzily one zainteresowania, skoro tak zdawkowo byly traktowane. Tak wiec Kromer pisze:

"Gory Sarmackie dzielace Polske i Rus od Wegier, strome i pokryte lasami, dosc dobrze znane sa rowniez i starozytnym geografom, i historykom; a wsrod nich slyna przede wszystkim Karpaty, u nas, jesli sie nie myle, nazywane Krepakiem. Inne wzniesienia terenu – Bieszczady, Modra, Turza, Wapienna, ktorych nazwy zaczerpniete sa z jezyka rodzimego – cudzoziemcom sa nieznane" 14).

A dalej – podobnie jak Dlugosz – wymienia Kromer wsrod gor polskich Lysiec ze slynnym klasztorem i z relikwiami sw. Krzyza oraz Wawel i Jasna Gore.

Nie lepiej pod wzgledem znajomosci gor przedstawia sie dzielko Szymona Starowolskiego Polonia sive situs Regni Poloniae descriptio, ogloszone po raz pierwszy w 1632 r. Przy opisie Malopolski czytamy tu, ze "im bardziej przybliza sie do granicy Wegier, tym bardziej gorzysta jest i lasami pokryta; im dalej zas stamtad odstepuje, tym lagodniejsze sa pochylosci, a gleba zyzniejsza i lepiej uprawiona" 15). Ale i posrodku Sandomierszczyzny ziemia okazuje sie czesciowo pagorkowata albo raczej pochyla, z wyjatkiem Lysej Gory, na ktorej jest "klasztor benedyktynow, slawny imieniem i drzazga Krzyza Swietego, oraz drugi, u podnoza tejze gory, o dwie mile stad, sw. Katarzyny bernardynski".




Fragment mapy Polski Abrahama Orteliusa, 1587.
W gornej czesci, na prawo od centrum zaznaczony Krakow (Cracovia) a pod nim Tatri Mons, juz jako gory, a nie kopczyki.
Mapa oparta na mapie Polski Waclawa Grodeckiego, wydanej w Bazylei w 1562 r.
Ukazala sie we wszystkich wydaniach atlasu Orteliusa Theatrum Orbis Terrarum w Antwerpiii od r. 1570.
W 1595 r. zostala zastapiona nowa wersja mapy Polski i Litwy.
Miedzioryt recznie kolorowany w epoce, 39.1 cm x 49.6 cm.
(Ze zbiorow Andrzeja Kobosa)


Konkludujac, trzeba stwierdzic, ze chociaz Chorografia Jana Dlugosza uchodzi za wybitne – jak na swoje czasy – dzielko geograficzne, to pod wzgledem znajomosci gor jest ono niezwykle ubogie. Gory, a wlasciwie wzniesienia terenu, o tyle zwracaly uwage autora, o ile laczyl sie z nimi jakis znamienny obiekt sakralny czy rezydencjonalny i o ile laczyla sie z nimi jakas tradycja historyczna. Same w sobie zaslugiwaly na wzmianke, jezeli wplataly sie jakos w system hydrograficzny Polski, ktory wydawal sie godny o wiele wiekszej uwagi. Masywy gorskie jak gdyby dla Dlugosza w ogole nie istnialy, ani pod wzgledem krajobrazowym, ani pod wzgledem osadniczym, ani tym bardziej pod wzgledem etnograficznym. Wydaje sie z tego wynikac, ze osadnictwo gorskie bylo Dlugoszowi wspolczesnie swiatem izolowanym czy wrecz zamknietym. Brak u takiego stroza historycznej pamieci, jakim byl Dlugosz, jakichkolwiek legend zwiazanych z wielkim masywem Karpat. Ten stan rzeczy trwac musial jeszcze w wiekach XVI i XVII, jak swiadcza o tym Marcin Kromer i Szymon Starowolski. Na swoje odkrycie dla szerokich kregow spolecznych wielkie gory Polski musialy jeszcze dlugo czekac, moze do XVIII, a moze nawet do XIX wieku.




Przypisy:
  1. W. Pol, Zaslugi Dlugosza pod wzgledem geografii, Rocznik Towarzystwa Naukowego z Uniwersytetem Jagiellonskim zlaczonego, t. VII (ogolnego zbioru t. XXII), Krakow 1852, s. 49-102.   (powrot)

  2. Maciej z Miechowa, Chronica Polonorum, Krakow 1521, s. 343 (Oddzial Starych Drukow Biblioteki Jagiellonskiej).   (powrot)

  3. F. Bujak, Dlugosz jako geograf; w: tegoz Studia geograficzno-historyczne, Warszawa 1925, s. 91-105 (cytat z s. 91).   (powrot)

  4. J. Kornaus, Jan Dlugosz, geograf polski XV wieku, w: "Prace Geograficzne", z. V, wyd. E. Romer, Lwow-Warszawa 1925, s. 81-126.   (powrot)

  5. W. Szelinska, Chorographia Regni Poloniae Jana Dlugosza, Krakow 1980.   (powrot)

  6. W. Szelinska, Jan Dlugosz storico e primo geografo polacco, Wroclaw 1984.   (powrot)

  7. Ioannis Dlugossi Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae, lib. I-II, Warszawa 1964, s. 65-114.   (powrot)

  8. Monumenta Poloniae Historica, t. II, wyd. A. Bielowski, Lwow 1872, s. 454-598.   (powrot)

  9. W. Pol, op. cit., s. 57.   (powrot)

  10. M. Derwich, Benedyktynski klasztor sw. Krzyza na Lysej Gorze w sredniowieczu, Warszawa-Wroclaw 1992, s. 269.   (powrot)

  11. Jan Dlugosz, Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae, lib. III-IV, Warszawa 1970, s.49-50.   (powrot)

  12. Ibidem, lib. I-II, s 71.   (powrot)

  13. Por. Cracovia artificum 1300-1500, wyd. J. Ptasnik, Krakow 1917, nr 1161.   (powrot)

  14. Cytat z przekladu polskiego Stefana Kozikowskiego: Marcin Kromer, Polska czyli o polozeniu, ludnosci, obyczajach, urzedach i sprawach publicznych Krolestwa Polskiego ksiegi dwie, wstep i opracowanie R. Marchwinskiego, Olsztyn 1977, s. 26.   (powrot)

  15. Cytat z przekladu polskiego Antoniego Piskadlo: Szymon Starowolski, Polska albo opisanie polozenia Krolestwa Polskiego, Krakow 1976, s. 69.   (powrot)





Jerzy Wyrozumski
(fot. Andrzej Kobos, 2006)
Profesor dr hab. Jerzy Wyrozumski, historyk-mediewista, absolwent Uniwersytetu Jagiellonskiego, dziekan Wydzialu Historyczno-Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellonskiego w latach 1981-1987 i prorektor Uniwersytetu Jagiellonskiego w latach 1987-1990. Od roku 1994 do chwili obecnej Sekretarz Generalny Polskiej Akademii Umiejetnosci. Wydawca i komentator Kronik Jana Dlugosza. Autor m.in. syntez historii: Historia Polski do roku 1505. Panstwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1978 i nastepne wydania. 254s. ; Dzieje Krakowa. Tom 1. Krakow do schylku wiekow srednich. Wydawnictwo Literackie, Krakow 1992. 574s. i Kazimierz Wielki, Zaklad Narodowy im. Ossolinskich, Wroclaw 1982 (wyd. III 2004).




Teksty o podobnej tematyce zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2006 Zwoje