
"SEN" JOHANNESA KEPLERA
ANDRZEJ KOBOS
Fragmenty Snu Keplera
Niedawno ukazala sie w Polsce niezwykla ksiazka.Johannes Kepler: Sen, czyli wydane posmiertnie dzielo poswiecone astronomii ksiezycowej
(Somnium, seu opus posthumum de astronomia lunari).
Przelozyli z laciny Dorota Sutkowska i Jaroslaw Wlodarczyk.
Wstepem i komentarzem opatrzyl Jaroslaw Wlodarczyk.
Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2004.
Uzywam tu okreslenia "niezwykla ksiazka" z kilku istotnych przyczyn:Po pierwsze: autor, Johannes Kepler (1571–1630), byl jednym z doslownie pierwszych nowoczesnych astronomow, jednym z pierwszych uczonych, ktorzy mysleli o Ksiezycu w kategoriach fizyki. Byl czlowiekiem, ktory stworzyl nowoczesna astronomie i uchodzi za tworce pierwszego naukowego, matematycznego modelu zjawisk w przyrodzie. Zyl w epoce pokopernikanskiej, ale przed Descartes'm, Leibnitz'em, Huygens'em, Newton'em, tj. przed tworcami nowoczesnej matematyki i fizyki.
Po drugie: ksiazka ta miala we wczesnym XVII wieku cele edukacyjne. Kepler napisal w Uwadze nr 4 do Snu:
"Celem mego Snu jest przedstawienie dowodu na ruch Ziemi albo raczej proba odparcia, na przykladzie Ksiezyca, zarzutow bioracych sie z powszechnego sprzeciwu rodzaju ludzkiego. Uznalem, ze owa dawna Niewiedza wystarczajaco juz zanikla i zostala wykorzeniona z pamieci ludzi wyksztalconych, choc jej Dusza wciaz jeszcze walczy w wiezach mocno zaciskanych przez tak liczne rece w ciagu tych stuleci i wiekowa matka, po dzis dzien zyje na uniwersytetach; lecz tak zyje, ze smierc powinna uznac za lepsza od zycia."
Po trzecie: mimo niewatpliwej wielkiej i dlugotrwalej wartosci edukacyjnej tej ksiazki, jest to – co jest trudne do uwierzenia – pierwsze w ogole polskie wydanie tej ksiazki. Za to naleza sie slowa wielkiego uznania dla tlumaczy. Wspolczesna polszczyzna przekladu czyni go latwym do czytania.Po czwarte: chociaz ksiazka Keplera Sen, jest relacja z tego, co on widzial we snie, w tym opisem podrozy na Ksiezyc (z pomoca demonow i czarow), i czyta sie ja jak pierwsze w historii science–fiction, to jest ona sensu stricto traktatem naukowym, oczywiscie w owczesnych standardach, a nawet wyzszych, bo Kepler byl uczonym niezwykle scislym. Ksiazka przynosi opis Ksiezyca i astronomicznego "widoku" z niego; rzeczywiscie jest to traktat o astronomii ksiezycowej.
Kepler swoj Sen napisal w pierwszej wersji okolo roku 1609, a po roku 1620 zaopatrzyl go 223 krotszymi lub dluzszymi Uwagami, ktore w niczym nie ustepuja dzisiejszym naukowym przypisom. W przypisach tych (nieomal czterokrotnie obszerniejszych niz sama opowiesc), Kepler wyklada swoj punkt widzenia uczonego astronoma i matematyka, jak rowniez dyskutuje kilka dziel innych uczonych, miedzy innymi swych mistrzow, Tycho Brahe i Michaela Mästlina. Rygorystycznie stawia tez zagadki intelektualne, ktore czesto po prostu sa stawianiem naukowych problemow. Taka technika pisania prac naukowych zasadniczo nie zmienila sie do dzisiaj
Warto tu przypomniec, ze koncepcja Keplera astronomii spoza Ziemi doczekala sie naukowej realizacji dopiero w 350 lub wiecej lat po jego smierci. Mam tu na mysli astronomie uprawiana przy pomocy pojazdow kosmicznych, przede wszystkim orbitujacego Ziemie Hubble Space Telescope.
Po piate: Somnium Keplera jest drugim, obok wiekopomnego dziela Mikolaja Kopernika De revolutionibus orbium coelestium, wielkim dzielem astronomicznym ukonczonym na ziemiach polskich, lub z Polska zwiazanych, konkretnie w miescie Zagan, w dzisiejszym Zielonogorskiem.
* * *
Dr. Jaroslaw Wlodarczyk napisal do ksiazki Keplera Sen obszerny, bardzo interesujacy Wstep oraz 399 obszernych naukowych przypisow do Snu i Uwag Keplera, jak rowniez zestawil kalendarium zycia Keplera oraz obszerna bibliografie.Ze Wstepu mozna na przyklad dowiedziec sie, iz Hiszpan Eugenio Toralba w 1528 r. przyznal sie hiszpanskiej inkwizycji, ze odbyl byl lot na ksiezyc. Ma ow "lot" Toralba swoje odbicie w Don Kiszocie Miguela Cervantesa.
Nadzwyczaj istotna czescia Wstepu Wlodarczyka jest obszerny zyciorys Johannesa Keplera, Nie bede tu streszczal zyciorysu Keplera, lecz wspomne, ze wiekszosc swego naukowego zycia spedzil on w Czechach, w protestanckiej ale liberalnej Pradze, zaproszony tam przez Tycho Brahe (wypedzonego z dunskiej wyspy Hven – dzis swedzkiej Ven), u ktorego pracowal. Po smierci Tycho Brahe w 1601 r., Kepler zostal cesarskim matematykiem Rudolfa II w Pradze, a pozniej Ferdynanda II w Linzu.
Ponizej wypunktuje kilka aspektow zyciorysu Keplera.
Johannes Kepler urodzil sie 27 grudnia 1571 w miasteczku Weil der Stadt, w Wirtembergii, na zachod od Stuttgartu w Niemczech, w prostej rodzinie wedrownego, najemnego zolnierza.
Z punktu widzenia najwazniejszych jego dokonan naukowych, Kepler w roku 1604 obserwowal supernowa; w latach 1602–1618 wykryl (dla Marsa) wazne do dzisiaj trzy prawa ruchu planet, w tym rownanie Keplera dla ruchu planet po eliptycznych orbitach heliocentrycznych; jako pierwszy (jeszcze przed wprowadzeniem teleskopow) w roku 1607 obserwowal plamy sloneczne przy pomocy skonstruowanej przez siebie camera obscura, obserwowal tez komete, nazwana pozniej kometa Halley'a; byl autorem geometrycznej koncepcji kosmologicznej opartej na harmonii niebianskich sfer platonskich; opracowal tablice astronomiczne polozen planet, dokladne nawet w porownaniu z obliczeniami dzisiejszej mechaniki nieba.
Johannes Kepler.
Miedzioryt Jakoba von Heyden'a, 1620/1621.
(Z portretu olejnego Keplera, z 1620 r.)
Kepler, byl autorem wielu dziel astronomicznych, z ktorych kilka mialo podstawowe znaczenie dla astronomii. Wsrod jego dziel nalezy wymienic:
- Mysterium cosmographicum (1596) – pierwsza po dziele Kopernika jawna obrone systemu heliocentrycznego na gruncie astronomii; wersje uzupelniona tej pracy wydal w r. 1621;
- De stella nova (1606) – rozwazania o supernowej z 1604 r.;
- Bericht von dem neulich erschiene Haarstern oder Cometen (1608) – rozprawa o komecie (Halley'a) z roku 1607;
- Astronomia nova (1609) – zawierajaca pierwsze dwa prawa Keplera ruchu planet;
- Dissertatio cum nuncio sider (1610) – rozprawa o wynikach obserwacji Galileusza;
- Strena (1611) – praca o ksztalcie platkow sniegu;
- Bericht vom Geburstsjahr Christi – rozwazania atronomiczne o "Gwiazdzie Betlejemskiej" i roku narodzin Jezusa;
- Nova stereometria doliorum vinariorum (1615, "Nowa stereometria beczek wina" – istotny (wbrew tytulowi) traktat matematyczny;
- Epitome astronomiae Copernicanae (ksiegi I-III, 1618);
- Epitome astronomiae Copernicanae (ksiega IV, 1618), gdzie zamiescil swoje trzecie prawo ruchu planet;
- Harmonices mundi libri V (1619) – traktat o harmonii wszechswiata;
- Epitome astronomiae Copernicanae (ksiegi V-VII,1621);
- Chilias logarithmorum (1624) – swoj wlasny system logarytmow;
- Tabulae Rudolphinae (1627) – najdokladniejsze tablice astronomiczne XVII wieku;
- Ephemerides novae (1630) – efemerydy planet za lata 1621–1639;
- Somnium ("Sen", 1630, 1634) – traktat o astronomii ksiezycowej.
W roku 1628, Kepler przeniosl sie do miasta Zagan (niemiecki Sagan), na dwor nowomianowanego Ksiecia Zaganskiego Wallensteina, slynnego wodza z Wojny Trzydziestoletniej. Otworzyl tam drukarnie. W Zaganiu wydrukowal pare mniejszych dziel, m.in. przepowiednie lub raczej zapowiedz (posmiertnie spelniona!) nigdy przedtem nieogladanego przejscia planety Merkury w poprzek tarczy Slonca 7 listopada 1631.
Johannes Kepler.
Fragment frontyspisu dziela Keplera Tabulae Rudolphinae, Ulm 1627.
W Zaganiu, Kepler ukonczyl rekopis Somnium – "Snu, czyli astronomii ksiezycowej" i towarzyszacych Uwag. Jak juz wspomnialem powyzej, rozpoczal on to dzielo w roku 1608 a pierwsza jego wersje ukonczyl w r. 1609. W 1611 r. rekopismienna kopia Somniun zostala wywieziona z Pragi do Tybingii i dostala sie w rozmaite rece. Kepler nie mial watpliwosci (o czym mowi w Uwadze 8 do Snu), ze rekopis ten spowodowal w roku 1615 oskarzenie jego matki o czary. W Snie bowiem matka bohatera, Fiolxhilda, jest islandzka czarownica. W sierpniu 1620 matka Keplera zostala uwieziona w niemieckim miescie Güglingen, na polnoc od Stuttgartu w Wirtembergii. Co prawda, dzieki dlugiej obronie napisanej przez Keplera, jego obecnosci na procesie oraz protekcji ksiecia Wirtembergii nie poddano jej torturom i zwolniono ja w pazdzierniku 1621, lecz po pol roku zmarla.Z poczatkiem roku 1630 Kepler i jego wspolpracownik i ziec Jakob Bartsch rozpoczeli w Zaganiu druk Somnium (pierwsze szesc arkuszy), rownoczesnie z Efemerydami, czyli tablicami ruchu planet na lata 1621–1639.
8 pazdziernika 1630 wyruszyl z Zagania w konna podroz do Ratyzbony (dzisiejszy Regensburg) w Bawarii w sprawach pienieznych. 15 listopada 1630, ciezko przeziebiony w podrozy Kepler zmarl w Ratyzbonie.
Po smierci Kepplera, Jakob Bartsch doprowadzil do konca w Zaganiu druk Snu, choc bez strony tytulowej i listu dedykacyjnego Filipowi II, Ksieciu Hesji, dobroczyncy rodziny Keplerow. Niewielka liczba wydrukowanych egzemplarzy zostala doslownie zaczytana przez licznych czytelnikow. W 1634 r. ksiazka zostala wznowiona we Frankfurcie nad Menem przez syna Keplera, Ludwika.
* * *
Trudno mi powstrzymac sie przed zacytowaniem ze Wstepu dwoch fragmentow z wczesno-XVII-wiecznych pism Keplera, jakze trafnych i naukowo uzasadnionych.O ksiazkach i wiedzy
Narodziny druku sprawily, ze ksiazki staly sie dostepne. Dlatego wszyscy mieszkancy Europy poswiecili sie studiowaniu literatury. Dlatego powstalo wiele uniwersytetow i niemal z dnia na dzien pojawili sie liczni uczeni mezowi, tak ze ci, ktorzy uparcie trwali przy barbarzynskich zwyczajach, stracili na znaczeniu. [...] Co roku [...] liczba dziel opublikowanych w kazdej dziedzinie jest wieksza niz liczba ich wszystkich wydanych w minionym tysiacleciu. Dzieki nim dzis stworzona zostala nowa teologia i nowe prawo; zwolennicy Paracelsusa sformulowali od nowa medycyne, a Kopernik na nowo odbudowal astronomie. Goraco wierze, ze wreszcie swiat zyje, kipi [...]
O relacji fizyka–astronomia:[...] fizyke uwaza sie powszechnie za niepotrzebna astronomowi, lecz w istocie jest ona w najwyzszym stopniu powiazana z celami tej galezi filozofii i doprawdy astronom nie moze sie bez niej obyc. Albowiem astronomowie nie moga miec nieograniczonej swobody wymyslania wszystkiego, co zadowala ich umysly. Przeciwnie, powinienes byc w stanie podac uzasadnione przyczyny proponowanych przez siebie hipotez jako prawdziwe przyczyny zjawisk i w ten sposob zawczasu ustanowic zasady swej astronomii w wyzszej nauce, mianowicie fizyce lub metafizyce, choc nie przeszkadza to wykorzystaniu tych geometrycznych, fizycznych i metafizycznych rozwazan [...], ktore stanowia wyposazenie poszczegolnych dyscyplin [...]* * *
Ponizej zamieszczam poczatkowe, krotkie fragmenty Snu. Na potrzeby Zwojow pominalem odnosniki do Uwag Keplera i tresc tych uwag. Chodzi tutaj tylko o pewna probke "smaku" tej wczesno-XVII-wiecznej naukowej ksiazki, ktora ze wszech miar godna jest pelnego i uwaznego przeczytania na poczatku wieku XXI.
Andrzej Kobos
Dr Jaroslaw Wlodarczyk jest historykiem astronomii (adiunktem w Instytucie Historii Nauki PAN w Warszawie) oraz popularyzatorem astronomii i jej dziejow. Obecnie zajmuje sie przede wszystkim astronomia XVII i XVIII wieku. Jest czlonkiem 41. Komisji Miedzynarodowej Unii Astronomicznej.Jego prace o dawnych metodach obserwacyjnych i o starozytnych katalogach gwiazd (publikowane w Journal for the History of Astronomy) zyskaly uznanie w miedzynarodowym srodowisku historykow astronomii, co zaowocowalo zaproszeniem go do napisania rozdzialu "Ancient Star Catalogues" do pierwszego tomu The General History of Astronomy (Cambridge University Press). Jest autorem kilku popularyzatorskich ksiazek i licznych artykulow popularnonaukowych na temat dziejow astronomii.
SEN, CZYLI ASTRONOMIA KSIEZYCOWA
JOHANNES KEPLER
Gdy w roku 1608 trwala klotnia miedzy cesarzem Rudolfem i jego bratem arcyksieciem Maciejem, a ich czyny, jak zewszad slyszalem, przypominaly przyklady znane z historii czeskiej, poruszony powszechna ciekawoscia siegnalem po czeskie legendy. A kiedy natrafilem na historie Libuszy, bohaterskiej niewiasty, bardzo slawnej ze sztuki magicznej, zdarzylo sie pewnej nocy, ze po obserwacjach gwiazd oraz Ksiezyca mocniej usnalem, lezac w lozku. I ujrzalem we snie, ze czytam przyniesiona z targu ksiege o nastepujacej tresci:
Nazywam sie Durakotusl, moja ojczyzna jest Islandia, ktora starozytni zwali Thule. Matka moja byla Fiolxhilda, ktorej niedawna smierc dala mi wreszcie upragniona swobode pisania.[...]
Chcialabym zwlaszcza, bys wraz ze mna przyjrzal sie tej krainie, o ktorej tyle razy mi mowil: bardzo bowiem dziwne rzeczy o niej opowiada. Tu wymienila Lewanie.
Natychmiast sie zgodzilem, by wezwala swego mistrza, i zasiadlem, gotow do wysluchania calego planu podrozy, jak rowniez opisu tego regionu. Nastala juz wiosna, sierp Ksiezyca zaczynal swiecic, gdy tylko Slonce skrylo sie za horyzont, i byl w koniunkcji z planeta Saturn w znaku Byka. Matka oddalila sie na najblizsze rozstaje drog, wykrzyczala kilka slow, w ktorych przedstawila swoja prosbe, i, odprawiwszy stosowne obrzedy, powrocila. Wyciagnela prawa dlon, nakazala milczenie i siadla obok mnie. Ledwo okrylismy glowy szatami (jak nalezalo), gdy dalo sie slyszec stlumione, niewyrazne chrzakniecie, a zaraz potem glos, ktory w ten sposob przemowil po islandzku.
- Demon z Lewanii
Piecdziesiat tysiecy mil niemieckich w glab nieba lezy wyspa Lewania.
Lewania.
Ksiezyc.
Photo: William Anders, Apollo 8, grudzien 1968. Courtesy NASA.
Droga prowadzaca do niej stad albo z niej do tych ziem niezmiernie rzadko stoi otworem. A kiedy staje sie dostepna, nam nie sprawia klopotow, dla ludzi zas, ktorzy chcieliby tam dotrzec, jest niezwykle trudna i wiaze sie z niebezpieczenstwem utraty zycia. Nie bierzemy na towarzyszy nieruchawych, grubych czy zniewiescialych, lecz wybieramy tych, ktorzy zycie trawia na konnych polowaniach albo ktorzy czesto plywaja na okretach do Indii, nawykli zywic sie sucharami, czosnkiem, rybami suszonymi i innym wstretnym pokarmem. Szczegolnie odpowiednie sa zylaste staruchy, ktore od dziecinstwa przywykly jezdzic noca na kozlach, widlach albo na wytartych plaszczach i podrozowac przez ogromne polacie ziemi. Zadni mezowie z Germanii nie sa zdatni, nie gardzimy natomiast wychudlymi cialami Hiszpanow.Na przebycie calej drogi, od poczatku do konca, potrzeba najwyzej czterech godzin. Albowiem my, zawsze bardzo zajeci, nie myslimy o podrozy dopoty, dopoki Ksiezyc nie zaczyna zacmiewac sie od wschodu. Gdyby odzyskal pelny blask, a my pozostawalibysmy wciaz w drodze, nasza podroz okazalaby sie daremna. Ze wzgledu na wielkie ryzyko zabieramy ze soba tylko nielicznych przedstawicieli rodzaju ludzkiego, jedynie tych, ktorzy darza nas najwiekszym szacunkiem. A zatem w takiego czlowieka wchodzimy gromada i wszyscy od dolu sie natezajac, unosimy go w gore. Wprawienie w ruch jest dla niego zawsze bardzo przykre. Nie inaczej bowiem sie obraca, niz jak gdyby prochem armatnim wyrzucony przebywal gory i morza. Dlatego zaraz na poczatku trzeba podroznika za pomoca narkotykow i opiatow wprowadzic w stan odretwienia i kawalek po kawalku rozciagac, zeby tulow nie byl unoszony przez zadek, a glowa przez tulow, lecz by sila zostala rozdzielona na poszczegolne czlonki. Nastepnie pojawiaja sie nowe trudnosci: straszliwe zimno i klopoty z oddychaniem. Z pierwsza radzimy sobie nasza przyrodzona sila, z druga – przykladajac do nozdrzy zwilzone gabki. Po przebyciu poczatkowej czesci drogi lot staje sie latwiejszy. Wowczas wystawiamy ich ciala na wolne powietrze i zabieramy nasze rece. A ciala zwijaja sie w sobie, jak czynia to pajaki, przybierajac ksztalt kulisty; my zas przenosimy je niemal wylacznie sila woli, az w koncu ciezar ciala samodzielnie sklania sie ku miejscu przeznaczenia. Owa daznosc jest jednak dla nas malo pozyteczna, poniewaz zbyt powolna. Tak wiec, jak juz powiedzialem, sila naszej woli poruszamy cialo, a nastepnie wyprzedzamy je, aby przez twarde ladowanie na Ksiezycu nie doznalo zadnej szkody.
Gdy ludzie sie budza, zazwyczaj skarza sie na niewypowiedziane oslabienie wszystkich czlonkow, po ktorym niepredko przychodza do siebie, tak by mogli sie poruszac.
Napotykamy poza tym liczne inne trudnosci, o ktorych dlugo by opowiadac. Nam nie przydarza sie nic zlego. Zamieszkujemy bowiem gromadnie cienie Ziemi w calej ich rozciaglosci. I gdy tylko dotra one do Lewanii, zjawiamy sie tam, jakby schodzac z okretu na lad. Szybko chronimy sie w jaskiniach i ciemnych miejscach, aby nieco pozniej swiatlo sloneczne nie zalalo nas na otwartej przestrzeni, nie wypedzilo z upragnionego schronienia i nie zmusilo do podazania za ustepujacym cieniem. Odpoczywamy tam, oddajac sie cwiczeniom umyslowym wedle wlasnego zyczenia; ukladamy sie poufnie z demonami tej prowincji i zawarlszy przymierze, skoro tylko miejsce zaczyna byc wolne od Slonca, rozbiegamy sie polaczonymi hufcami do cienia. A gdy cien swym koncem dotknie Ziemi, co czesto sie zdarza, najezdzamy ja sprzymierzonymi wojskami. Mozemy tak czynic tylko wtedy, gdy ludzie widza zacmienie Slonca. Dlatego tez budzi ono taki lek.
Tyle o podrozy na Lewanie.
Teraz powinienem opowiedziec o wygladzie samej krainy, zaczynajac, obyczajem geografow, od tych rzeczy, ktore wiaza sie z niebem.
Jesli nawet gwiazdy stale wygladaja na calej Lewanii tak samo jak u nas, to ruchy planet i rozmiary zupelnie sie roznia od tego, co tu obserwujemy, i z tej przyczyny odmienny jest tam caly system astronomii.
Tak jak na podstawie zjawisk niebieskich nasi geografowie dziela sfere Ziemi na piec stref, Lewania sklada sie z dwoch polkul: Podwolwy i Bezwolwy. Ta pierwsza stale cieszy sie swoja Wolwa, ktora ma w miejsce naszego Ksiezyca, druga zas widoku Wolwy jest zawsze pozbawiona. A okrag, ktory rozgranicza polkule na ksztalt naszego koluru rownonocy, przechodzi przez bieguny swiata i nazywa sie dzielacym.
Zaczne od wyjasnienia cech wspolnych obu polkul.
[...]
- O polkuli Bezwolwian
Rozwazajac teraz to, co dotyczy obu polkul oddzielnie, stwierdzimy, jak wielka jest miedzy nimi roznica. Nie tylko bowiem z obecnosci i nieobecnosci Wolwy wynikaja odmienne widoki, lecz te same zjawiska maja tu i tam zupelnie rozne skutki. Dlatego tez byloby zapewne sluszniej polkule Bezwolwian nazywac polkula nieumiarkowana, a Podwolwian – umiarkowana. Otoz u Bezwolwian noc trwa przez naszych pietnascie lub szesnascie naturalnych dni, a poniewaz nie rozswietlaja jej zadne promienie Wolwy, straszne sa panujace wtedy ciagle ciemnosci, jak u nas w noc bezksiezycowa. Tak wiec wszystko jest sciete lodem i mrozem, omiatane bardzo srogimi i niezwykle silnymi wiatrami. Potem nastepuje dzien dlugi na czternascie naszych albo nieco mniej. Slonce jest wowczas wieksze, porusza sie wolno na tle gwiazd stalych, a wiatry przestaja dac. A zatem mamy ogromny upal. I tak w odstepie naszego miesiaca, czyli dnia lewanskiego, w jednym i tym samym miejscu wystepuja upal pietnascie razy goretszy niz w Afryce i mroz bardziej nieznosny niz w Quivirze.
Wschod Wolvy nad granica Bezwolwy i Podwolwy.
Wschod Ziemi nad Kraterem Ritza na Ksiezycu.
Photo: Ronald Evans, Apollo 17, grudzien 1972. Courtesy NASA.
Nalezy podkreslic, ze czasami Bezwolwianie widza planete Mars prawie dwukrotnie wieksza niz my; ci, ktorzy znajduja sie w centrum Bezwolwy – o polnocy, pozostali zas o roznych porach nocy.
- O polkuli Podwolwian
Przechodzac do tej polkuli, zaczne od jej pogranicznych mieszkancow, ktorzy zyja wokol okregu dzielacego. Wyroznia ich to, ze obserwuja Wenus i Merkurego w znacznie wiekszym oddaleniu od Slonca niz my. Poza tym w okreslonych porach Wenus jawi sie dwa razy wieksza niz nam, szczegolnie tym, ktorzy mieszkaja pod biegunem polnocnym.
Ze wszystkiego zas najprzyjemniejsze jest na Lewanii ogladanie jej Wolwy.
Wolva.
Ziemia.
Photo: Apollo 10, maj 1969. Courtesy NASA.
Ten cieszacy oko widok zastepuje im nasz Ksiezyc, ktorego zarowno oni sami, jak i mieszkancy Bezwolwy sa calkowicie pozbawieni. A od calorocznej obecnosci Wolwy region ow jest nazywany Podwolwa, tak jak pozostaly obszar ze wzgledu na jej brak zwany jest Bezwolwa, gdyz nie mozna dojrzec zen Wolwy.
Wschod Wolvy nad Lewania.
Pierwszy sfotografowany wschod Ziemi nad Ksiezycem.
Photo: William Anders, Apollo 8, grudzien 1968. Courtesy NASA.
Mieszkancom Ziemi nasz Ksiezyc, kiedy jest w pelni, wschodzac i przesuwajac sie ponad odleglymi domami, wydaje sie rowny obreczy beczki; gdy wstepuje na srodek nieba, szerokoscia przypomina zaledwie ludzkie oblicze. Srednica Wolwy posrodku nieba (polozenie to zajmuje ona na niebie Podwolwian, ktorzy mieszkaja w centrum albo pepku tej polkuli) jest niecale cztery razy wieksza od srednicy naszego Ksiezyca, gdy zatem porownamy tarcze, ich Wolwa staje sie pietnastokrotnie wieksza niz nasz Ksiezyc. Ci zas, ktorzy widza Wolwe stale tkwiaca na horyzoncie, postrzegaja ja jako odlegla ognista gore.
[...]

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||