JERZY   KULIKOWSKI







TRYPTYK KUWEJCKI

(1989 – 1990)





Gdzie odchodzą wielbłądy ?
(fot.   Jerzy Kulikowski)



ARABIA FELIX


Gdzie są poławiacze pereł?
Gdzie są brązowi chłopcy
spadający na dno zatoki
z kamieniem w rękach?

               Grają dzisiaj
               w tę samą grę ze śmiercią
               goniąc wiatr
               na zatłoczonych autostradach.

Gdzie są łodzie?
Gdzie się podziały smukłe "dhow",
którymi żeglarze i piraci
przywozili przyprawy z Indii?

               Zacumowane na stałe
               przy błyszczących hotelach,
               zamienione w wytworne knajpy
               odwracają się rufą do morza
               żeby nie umrzeć ze wstydu.

Gdzie odeszły wielbłądy?
Gdzie się schowały
przed natarczywą zgrają
głodnych benzyny aut?
Szukałem ich
w przesyconych naftą piaskach Burganu;
na wydmach Badali
nie został nawet ślad kopyta…

               Arabia felix
               nie martwi się o wielbłądy,
               ogląda je przecież
               na olbrzymim ekranie
               japońskiego telewizora.
               Przeciąga się leniwie
               a złoto błyszczy
               w zębach i pierścieniach.






Rybak w Dżidda,
(rys. Georg Wilhelm Baurenfeind, lata 1760.)





Arabia felix
(fot.   Jerzy Kulikowski)








nie został nawet ślad kopyta...
(fot.   Jerzy Kulikowski)



ZMYSŁY


Broniąc się przed mgłą
gardłowej, niepojętej mowy
przywołuję przed oczy
widok skoszonej łąki.

Cierpkość obcych słów
próbuję przezwyciężyć
smakiem wczesnych jabłek.

Odpowiadając po raz setny
– tak, czuję się świetnie –
chowam się pod wodospadem
śmiechu moich córek.

A kiedy jest najtrudniej,
kiedy wszechobecny piasek
parzy i oślepia,
uciekam
w zapach wieczornych kwiatów.

Zmysł dotyku
rozpiera się dumnie w fotelu
i z obrażoną miną mówi:
– mnie nie da się zastąpić
byle wspomnieniem.






przywołuję przed oczy
widok skoszonej łąki
(fot.   Jerzy Kulikowski)






BĘDZIE DUŁO


Nad Hadiją
o piątej po południu
słońce zachodzi czerwono
               (– jutro będzie duło –
               powiedziałby Bartek Obrochta)
zachodzi tak ogniście,
że boje się
czy nie zapłoną zbiorniki z ropą
               (– będzie kurniawa, na mój dusiu –)

zaciskam mocno oczy:
przypinam narty
przecinam zbocze na pół
i spadam
w mroźnym, czystym powietrzu
aż przed szałasem
szczekaniem przywita gruby Baca;
               (– dobrze, żeście zdążyli,
               bo będzie duło! –)






Duje
(fot.   Jerzy Kulikowski)






Wiersze Jerzego Kulikowskiego zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2005 Zwoje