
ZYL W KRAKOWIE POETA NIEZNANY
MARIA ROSTWOROWSKA
Marek Rostworowski: Portret Stanislawa Mateusza Gasiorowskiego, 1998.
Przed paroma miesiacami nakladem krakowskiego wydawnictwa "LEXIS"" ukazala sie ksiazka poswiecona pamieci zmarlego w 2000 r. geologa i filozofa Stanislawa Mateusza Gasiorowskiego. Starannie wydana, zawiera pewna liczbe fotografii z archiwum Gasiorowskich (ojcem autora byl profesor Stanislaw Jan Gasiorowski, znany przed wojna archeolog srodziemnomorski, matka doktor historii sztuki Maria z Jaroslawieckich Gasiorowska).Na okladce ksiazki wydawca umiescil reprodukcje niedokonczonego portretu Stanislawa Mateusza, autorstwa Marka Rostworowskiego.
Ksiazka, wymyslona i przygotowana przez przyjaciol Gasiorowskiego, ukazala sie w czwarta rocznice jego smierci. Jej tytul – Poza granica mysli – "Wszystko" oraz publicystyka i poezja jest zapowiedzia tekstow jakie sie w niej znajduja.
Najdluzszy z nich to wybrane rozdzialy z traktatu filozoficznego Wszystko, poprzedzone wstepem profesora Jaroslawa Rudnianskiego, ktory prowadzi czytelnika przez te czesto nielatwa lekture. Wybor tekstow filozoficznych, jako najobszerniejsza czesc ksiazki, umieszczony zostal w ostatniej jej czesci.
Inny natomiast maja charakter pozostale teksty Gasiorowskiego – publicystyka i poezja.
Bardziej przystepne dla zwyklego czytelnika, a przy tym pelne specyficznego humoru teksty publicystyczne pochodza w wiekszosci z dzielnicowego pisma Salwator i swiat, jakie w latach 1992-1999 wydawala w Krakowie Katarzyna Zimmerer. Wiersze liryczne, wczesniej nie publikowane, bedace niezwyklym wyznaniem osobistym autora i waznym kluczem do jego filozofii, dla znajomych Gasiorowskiego bywaja czesto wrecz zaskakujace. Pochodza z jego prywatnego archiwum.
Ksiazka Gasiorowskiego oprocz dwoch wstepow profesora Rodnianskiego do filozofii i do publicystyki, zawiera takze kilka tekstow biograficzno-wspomnieniowych, napisanych przez kuzynke autora, Eleonore Kasznice oraz zaprzyjaznione osoby z jego bliskiego otoczenia: prof. Stanislawa Saturnina Kwiatkowskiego, przyjaciela i kolege z Pracowni Geologicznej PAN, Ruth Fruchtman, znajoma dziennikarke radiowa z Berlina, Christophera Radko, zaprzyjaznionego z nim na zasadzie "przyjaciele naszych przyjaciol sa naszymi przyjaciolmi", poprzez osobe Marka Rostworowskiego. Moj tekst to biografia Stanislawa Mateusza, sporzadzona na podstawie informacji o nim znajdujacych sie w archiwach rodzinnych, rozmow przeprowadzonych z bliskimi mu osobami, a takze tego co o nim wiem, bedac od dziecinnych lat jego sasiadka i corka jego przyjaciela, a w latach pozniejszych takze bliska znajoma.
Dlaczego zdecydowalismy sie wydac te ksiazke? Zeby oddac hold Zmarlemu, dac Mu dowod naszej pamieci i przyjazni, a takze ocalic od zapomnienia Jego niezwykla, jedyna w swoim rodzaju, cenna dla Krakowa postac.
* * *
Ludzi pokroju Stanislawa Mateusza Gasiorowskiego jest dzis na swiecie niewielu, o ile w ogole tacy sa. Jeden z ostatnich erudytow o rzeczywiscie wszechstronnym wyksztalceniu, moze ostatni z romantykow, w sensie dziewietnastowiecznym tego slowa, naukowiec o duchu poety, poeta o umysle scisle rozumujacego naukowca.Zyl w Krakowie, na uboczu, zamkniety w otoczeniu, jakie sam sobie stworzyl. Trzy czwarte czasu spedzal w tajemniczym, popadajacym w ruine domu na Salwatorze, w ktorym zamieszkal z rodzicami jako szescioletni chlopiec przed sama wojna. Bywali tam nieliczni znajomi i przyjaciele, ktorzy niewiele o sobie nawzajem wiedzieli, gdyz zapraszal ich zawsze oddzielnie.
Zawodowo zwiazany byl z naukowym srodowiskiem geologicznym Polskiej Akademii Nauk, gdzie rozpoczal prace jako 23-letni magister, i skad, na wlasne zyczenie, w roku 1993 odszedl na wczesniejsza emeryture w stopniu docenta doktora habilitowanego.
Przyjaznil sie z pewna liczba osob – z niektorymi przez cale zycie. Byl wiernym i lojalnym przyjacielem, czlowiekiem niezdolnym do popelnienia czynu, ktory chocby w najmniejszym stopniu moglby naruszyc zasady romantycznego, surowego i bezkompromisowego kodeksu honorowego, jaki sam sobie narzucil.
Naukowcem byl wybitnym, rzetelnym i wyksztalconym. Chociaz, jak twierdza niektorzy z grona jego kolegow, spojrzenie na geologie mial nietypowe, wlasne, jego osiagniecia w tej dziedzinie sa niepodwazalne. Jednak nie geologia stanowila jego zyciowa pasje, nie poszukiwania naukowe zaspakajaly jego nieustanna potrzebe odkrywania i zglebiania prawdy. Ta pasja byla filozofia, ktora uprawial w samotnosci, wlasciwie od najmlodszych lat, poczatkowo nieswiadomie, budujac swoj obraz swiata poprzez lektury, rozmowy, jakim sie przysluchiwal w domu rodzinnym oraz wszechstronne zainteresowania, jakie tam w nim rozwijano, pozniej zas w sposob swiadomy, jako dyscypline wybrana, uprzywilejowana, ktora powoli zapanowala nad nim samym i wszystkim czym sie zajmowal.
Tryb zycia, jaki sobie poprzez ow wybor narzucil, byl trudny, wymagajacy stalego wysilku intelektualnego, stalego przerzucania sie od wiedzy bardzo konkretnej jaka jest geologia – ktorej on co prawda potrafil nadawac inny nieco wymiar i wzbogacac ja o nowe wartosci – do abstrakcyjnej, czysto rozumowej i duchowej spekulacji intelektualnej, kiedy to ze swoich doswiadczen i obserwacji oraz przemyslen opartych na rzetelnej i wnikliwej lekturze filozofow wyprowadzal wlasna, niezalezna mysl.
Umiejetnosc rozumowania logicznego i prowadzenia filozoficznej dysputy wyniosl z rodzinnego domu, gdzie przez lata poczatkowo tylko sluchal, pozniej zas bral udzial w rozmowach swojego ojca z jego goscmi, intelektualistami tej miary co Wladyslaw Tatarkiewicz, ksiadz Ferdynand Machay, Wincenty Lutoslowski, Kazimierz Nitsch, Roman Ingarden...
Swoje przemyslenia Stanislaw Mateusz Gasiorowski spisywal od mlodzienczych lat. Prowadzenie intelektualnego dziennika bylo takze nawykiem wyniesionym z domu. Taki dziennik, noszacy tytul Swiat moich mysli, prowadzil w czasie okupacji jego ojciec Stanislaw Jan, dedykujac go synowi. Zapiski syna, poczatkowo mlodziencze i spontaniczne, z czasem mialy sie przemienic w traktat o okreslonym zamysle, bedacy jakby odpowiedzia na "Swiat moich mysli" jego ojca. Temu dzielu Gasiorowski nadal tytul Wszystko.
Poezja stanowila dla niego oaze, wytchnienie, chwile, kiedy wolny od codziennego wyzwania, jakim byla praca zawodowa w PAN, a takze intelektualnego przymusu, jakim stalo sie z czasem zasiadanie do traktatu Wszystko, po dniu ciezkich zmagan z samym soba, (ktore malo kto potrafil zrozumiec i uszanowac) nareszcie mogl przemowic wlasnym glosem – glosem poety, bowiem Gasiorowski nim stal sie filozofem i geologiem, juz byl poeta. Poeta po prostu sie narodzil.
W ksiazce, miedzy innymi, zamieszczona jest fotografia Stanislawa Mateusza z czasow okupacji, podpisana na odwrocie nieudolnym, dziecinnym pismem: "Rok 1942. Tuut czytajacy ksiazki w otchlani czasu." Lata pozniej pisal:
Istnieje scisly zwiazek miedzy poezja Gasiorowskiego i jego filozofia. Tyle, ze Gasiorowski filozof wymaga ogromnego wysilku i skupienia, zarowno od siebie, jak i od czytelnika, podczas gdy Gasiorowski – poeta mowi do nas jezykiem filozofa uwolnionego zarowno od kaganca, jaki ludzkosc zwykla nakladac tym wszystkim, ktorym laskawie zezwala wypowiadac sie oficjalnie w sprawach nauki, jak i od wymogow wlasnego, specyficznego stylu wyrazania mysli filozoficznej, ktory sam sobie narzucil. W swoich wierszach nawet o sprawach najtrudniejszych mowi jezykiem naturalnym i prostym. W tej poezji pisanej w zaciszu domu, z potrzeby serca i ducha, bez mysli o jakims czytelniku, przemawia poeta, jakim sie narodzil i filozof, ktorym stal sie z czasem:Pamietam – dzieckiem, bardzo dawne czasy –
Widzialem gwiazdy podszedlszy do okna.
Tak czas sie spieszy z poczatkiem istnienia.
Tak goni sam siebie przez szyby pokoi,
Rzuca sie na dwor, by do wewnatrz wrocic,
I na dwor rzuca sie, by wrocic do wewnatrz,
I na dwor sie rzuca do wewnatrz, by wrocic.
*
Dawniej bawilem sie niezmiennym,
Na widok ruchu mruzylem oczy.
Teraz, gdy koniec stal sie blizszy,
W noce deszczowe, albo mgliste
Obliczam ruchy planet, a nawet ksiezyca,
Lecz jeszcze w przyblizeniu.
Im bardziej sie spiesze, tym szybciej czas mija,
Juz swit mi gasi lampe – jak ja, za slaba –
Oswietla rzedy niepelnych slownikow,
Blednych gramatyk.
Przekladam jeden tekst na wiele jezykow
I gdy o swicie podejde do okna
Dawnymi oczy ogladac swiat nowy,
Mysle: jeden jest jezyk, a w nim jedno slowo.
* * *
Poezja Gasiorowskiego jest poezja z krainy samotnosci. W eseju zamieszczonym w omawianej pamiatkowej ksiazce Magdalena Wroncka pisze, ze to poezja w ktorej nie ma ludzi. Poza liryka milosna nie znajdziemy tam sladu czlowieka. Ale tak juz chyba jest z poetami, nawet tymi, ktorzy calkiem szczesliwie zyja w otoczeniu ludzi, ze w momencie kiedy pisza albo czuja sie samotni, albo pragna nimi byc – w obliczu Boga, natury, przeznaczenia, smierci.Gasiorowski ludzi potrzebowal, lgnal do nich, ale kiedy pracowal, albo rozmyslal, musial byc zupelnie sam. A pisal tak, jak czul. Ani jednego slowa wiecej – tylko tyle, ile mu podpowiadal wlasny jezyk, wlasny kod. Nie znajdziemy w tych wierszach niczego, ponad to co pragnal wypowiedziec. Z glebi serca.
Wiersze zamieszczone w jego ksiazce to zaledwie czesc poetyckiej spuscizny Gasiorowskiego. Opisany w nich subtelnym i prostym jezykiem wewnetrzny swiat autora stanowi chyba najwazniejszy i najwlasciwszy klucz do zrozumienia jego mysli filozoficznej. Bowiem "Wszystko" jest tekstem trudnym, pisanym w trudzie, przez czlowieka bardzo wrazliwego, ktory nim stal sie filozofem juz byl poeta.
* * *
Gdy zylem, milczalem; po smierci mowie cicho.
Czy glos moj sie jeszcze podniesie w nowym ordynarnym zyciu,
Jak tych, ktorych zyjac unikalem dotyku?
Jesli tak, niech sie przynajmniej skonczy na krotkim krzyku.
Stanislaw Mateusz Gasiorowski – Poza granica mysli – "Wszystko" oraz publicystyka i poezja, Wydawnictwo "LEXIS", Krakow, 2004.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||