DOKUMENTACJA SOWIECKIEGO LUDOBOJSTWA

Tomasz Kizny:   GULAG. Zycie i smierc w sowieckich obozach koncentracyjnych





ANDRZEJ M. KOBOS



30 maja 2005, zaraz po moim przyjezdzie do Edmonton, moj serdeczny przyjaciel Rafal Dymarz powiedzial mi: "Musisz isc do [ksiegarni] Chapters i obejrzec nowy, wielki album autentycznych, dawnych zdjec z Gulagu". Poszedlem, sciagnalem z polki duza, ciezka ksiazke i zaczalem ja ogladac. Uderzylo mnie natychmiast polskie nazwisko autora Tomasz Kizny. Tytul ksiazki-albumu brzmi: GULAG. Life and Death Inside the Soviet Concentration Camps 1).

Spedzilem w ksiegarni dluzszy czas z ta ksiazka, niemal nie wierzac wlasnym oczom. Oto mialem przed soba kilkaset autentycznych zdjec z obozow Gulagu, zdjec w jednolitej tonacji, w duzym, jak na ksiazke, formacie, zdjec, ktorych nigdy wczesniej nie widzialem. Potem stwierdzilem, ze mimo mojego ponad czterdziestoletniego zainteresowania ta tematyka (od Doktora Ziwago Pasternaka a potem Archipelagu Gulagu Solzenicyna), wczesniej widzialem kiedys tylko jedno z tych zdjec, z budowy Kanalu Bialomorskiego. Zaskoczyla mnie nie tylko zupelnie wstrzasajaca tresc tych zdjec i ich liczba (w sumie ponad 550), ale przede wszystkim fakt, ze takie zdjecia istnialy i zachowaly sie, nie tylko w duzej liczbie, ale, ze w ogole ktos kiedys zrobil je w obozach Gulagu. Z tego nigdy wczesniej nie zdawalem sobie sprawy. Zdjecia, ktore dotad widzialem w kilku nowych albumach o Syberii, pokazuja niekiedy kilka miejsc porzuconych lagrow, tak jak teraz wygladaja. I to wlasciwe wszystko.

Zamowilem wysylkowo te ksiazke. Pod koniec sierpnia 2005 dostalem ja z Kanady do domu w Szwecji. Niesamowite wrazenie zdjec z Gulagu nie oslablo i dlatego postanowilem napisac cos o tej ksiazce i nieco ja strescic 2).


* * *


Ksiazka, podzielona na siedem rozdzialow (w chronologii powstania lagrow), jest krotka historia oraz fotograficzna dokumentacja pieciu, byc moze najwazniejszych, najbardziej znanych i najciezszych rejonow Gulagu: Wysp Solowieckich (Solowek), budowy Kanalu Bialomorskiego, Kolymy, Workuty i Drogi Smierci, tj. konstrukcji, juz po wojnie, arktycznej linii kolejowej od polnocnego Uralu po ujscie rzeki Jenisej, nigdy nie ukonczonej i potem zupelnie porzuconej w polnocnosyberyjskiej tajdze. Ponadto ksiazka mowi o ekspedycji na arktyczna Wyspe Wajgacz, zorganizowanej przez OGPU 3). oraz o teatrach w obozach Gulagu – rozrywce dla komendantury i straznikow a dla wiezniow-aktorow mozliwosci przetrwania. Nawet pomijajac dokumentalne fotografie, podczas gdy dzis mniej lub bardziej szeroko wiadomo jest o Kolymie, Workucie, Solowkach i Kanale Bialomorskim, to niewielu wie cokolwiek o owej Drodze Smierci, czy o artycznych ekspedycjach geologicznych OGPU, ktore obejmujac od poczatku kontyngenty wiezniow politycznych, byly fortpoczta zakladajaca w sowieckiej Arktyce nowe obozy niewolniczej pracy.

Kazdy z rozdzialow (poza rozdzialem o teatrach w Gulagu), obok zdjec przynosi zwiezla historie, lub raczej chronologie latami, danego zespolu lagrow, wraz z liczbami wiezniow w nich, szkicowe mapy oraz niewielki wybor krotkich fragmentow dokumentow, takich jak np. rozkazy szefow OGPU Jezowa i Jegorowa, raporty o wykonaniu wyrokow smierci na wiezniach, a takze fragmenty relacji bylych wiezniow (w tym takze Polakow, glownie wiezniow Workuty) o okrucienstwach i warunkach zycia i smierci w sowieckich lagrach. Niekiedy obszerne podpisy pod zdjeciami uzupelniaja te tragiczna historie moze pelniej niz suche liczby.


* * *


Tomasz Kizny (ur. 1958), fotografik i dziennikarz, spedzil nad dokumentowaniem bylych sowieckich koncentracyjnych obozow Gulagu siedemnascie lat, od roku 1986. Wtedy to w Polsce zetknal sie z kilkorgiem bylych wiezniow Gulagu, dawnych zolnierzy Armii Krajowej i dowiedzial sie, ze przechowali oni szereg zdjec z lagrow, zrobionych przed lub po ich zwolnieniu z obozow w 1956 roku. Kizny zafascynowal sie tematyka Gulagu, zapewne dostrzegl w niej pewna swoja misje. W latach 1986-1991 pracowal nad tym projektem korzystajac z pomocy Instytutu Literackiego Jerzego Giedroycia a w latach 1992-1998 z pomocy Osrodka "Karta" w Warszawie.

Oczywiscie najwazniejsze byly jego podroze do Rosji. Podczas podrozy w latach 1990-1991 Kizny, z pomoca rosyjskich przyjaciol odbyl wlasna ekspedycje szlakiem Drogi Smierci, roznymi sposobami – od wedrowki z plecakiem przez tajge do przelotow na nia helikopterem, nad porzuconymi torami i lokomotywami. Trzykrotnie byl w Workucie, za pierwszym razem w 1990 r. konspiracyjnie; dopiero po czterech dniach zostal wysledzony i wydalony do Moskwy 4). Pojechal rowniez na Wyspy Solowieckie, Kanal Bialomorski i przede wszystkim w kraj bialej smierci – na Kolyme.

Wszedzie fotografowal. Fotografowal resztki obozow, porzucone szopy, tory i lokomotywy. Fotografowal ludzi, ktorzy to wszystko przetrwali, na ogol juz starszych, w mlodosci wiezniow Gulagu od Wysp Solowieckich, przez Workute, po Kolyme.

Fotografowal prawoslawnych mnichow, ktorzy znowu wrocili na Wyspy Solowieckie. Nad Kanalem Bialomorskim fotografowal ludzi obslugujacych szczatkowe operacje kanalu i bylych wiezniow, ktorzy po zwolnieniu osiedlili sie tam i pracuja przy kanale, a takze miasteczko drewnianych szop i duchow – Bielomorsk. W Workucie fotografowal dzisiejszych gornikow i kobiety sortujace wegiel. Na Wyspie Wajgacz fotografowal Nenecow, pozostala jeszcze garstke tubulczych mieszkancow wyspy. Fotografowal surowy krajobraz Kolymy z resztkami obozow, kolczastych drutow i prymitywnego, kopalnianego sprzetu. W Magadanie u wrot Kolymy, rowniez sfotografowal tych kilkoro, ktorzy przezyli i tam, "na wolnosci", zostali z koniecznosci; np. Wladyslawa Chrystuka, ktoremu nigdy nie zezwolono wrocic do Polski.

Wspolczesne zdjecia Kiznego zostaly zintegrowane w albumie w formie podrozdzialow "Memories" (Wspomnienia) i znakomicie go uzupelniaja.

W podrozach przez ogrom Rosji pomagali Kiznemu rosyjscy przyjaciele, odwazni ludzie z organizacji Memorial i jej Osrodkow Informacji i Oswiaty w Moskwie i St. Petersburgu. Obywatelska organizacja Memorial, powstala jeszcze w Zwiazku Sowieckim w roku 1988. Jej celem jest rozpowszechnianie historycznej prawdy o terrorze i zbrodniach sowieckiego rezimu, opracowywanie i publikowanie dokumentow – rzecz mozna – zachowanie pamieci o ofiarach i o tamtych strasznych czasach oraz pomoc zyjacym jeszcze bylym wiezniom.

Z pomoca czlonkow Memorialu, Kizny dotarl do wielu zdjec dokumentalnych ze zrodel prywatnych i oficjalnych, wlaczajac niezwykle, kompletne, rodzinne albumy w rekach prywatnych, jak np. album z ekspedycji na Wyspe Wajgacz, przechowany przez corke szefa ekspedycji, czekisty Eichmansa. Znalazl grupowe zdjecia straznikow z roznych obozow – zadowolonych, w szpiczastych, czekistowskich czapach. Dotarl do oficjalnych zdjec i filmow nakreconych w latach 1927-1928 przez Czeka i OGPU na Wyspach Solowieckich i w punkcie tranzytowym wiezniow w Kem oraz pare lat pozniej na budowie Kanalu Bialomorskiego. Dotarl rowniez do filmu propagandowego o Kolymie z lat 1930 i do zdjec z Kolymy z lat 1950. Nawet Centralne Archiwum KGB (obecnie Ministerstwo Bezpieczenstwa Federacji Rosyjskiej) udostepnilo mu wybor typowych, rejestrowych, wieziennych zdjec ofiar rozstrzelanych w Wielkiej Czystce. Z powiekszen tych malych fotografii Kizny urzadzil w 1994 r. wystawe w Warszawie.


* * *


Tomasz Kizny, podczas stanu wojennego w Polsce zalozyciel konspiracyjnej agencji fotograficznej Dementi, zrobil rzecz niezwykla. Zebral, a przez to utrwalil i rozpowszechnil w swiecie obszerny, fotograficzny zapis sowieckiego ludobojstwa, ktore ilosciowo przekroczylo ludobojstwo nazistowskie. Roznilo sie od niego ideologicznie, ale jakosciowo roznilo sie tylko sposobem zabijania. Wolniejszym. Cel i skutek byly podobne: eksterminacja calych grup spoleczenstwa po wykorzystaniu do konca jako niewolnicza sile robocza.

Glawnoje Uprawlienije Lagierow, czyli Gulag, rozwiazano w Zwiazku Sowieckim 25 stycznia 1960 r. Laczna liczba lagrow w ZSRR w okresie prawie czterdziestoletniego istnienia Gulagu siegala 30 000. Ksiazka Kiznego zawiera (ze zrodel organizacji Memorial) spis 482 centralnych i regionalnych jednostek administracyjnych Gulagu w roznych latach, z ktorych kazdej podlegalo do kilkuset obozow.

Szkoda wielka, ze jak dotychczas nie ma polskiego wydania tej ksiazki. Zupelnie nie wiem z jakich przyczyn. Nie moge tu zamiescic licznych zdjec z tej ksiazki. W ramach przywileju recenzenta zamieszczam jedno, z Kolymy. Jedno, ktore trudno mi bylo wybrac. Ale prosze, niech ten moj tekst zostanie potraktowany przez czytelnikow jako apel o rychle opublikowane albumu Tomasza Kiznego o Gulagu w Polsce.


* * *


Album Tomasza Kiznego poprzedzony jest trzema krotkimi wstepami. Ich autorami sa kolejno: Norman Davies, znany historyk brytyjski; Jorge Semprum, byly wiezien Buchenwaldu i byly minister kultury Hiszpanii; oraz Sergiej Kowalew, byly wiezien Kolymy a obecnie dzialacz ruchu o prawa czlowieka w Rosji. Dzieki uprzejmemu pozwoleniu udzielonemu mi przez Profesora Normana Daviesa, (zamieszczam obok moj polski przeklad jego wstepu.)

Sa w ksiazce, tuz po wstepie Daviesa, dwa szczegolne zdjecia. Pierwsze, z 1946 r., mogloby byc ilustracja Epilogu Doktora Ziwago Pasternaka. Wiezniowie z tobolkami na ramionach ida, chyba latem, przez pustkowie Karelii do obozu. U Pasternaka, wiezniow wysadzaja z pociagu pod konwojem, w zimie na snieznej pustyni pod lasem; maja oni zbudowac z niczego swoj lagier. Drugie jest zdjeciem wiezniow na pietrowych narach w 1946 r. w obozie Molotow. Nic, ze upiekszajaco pozowane. Przypomina znane, nieco wczesniejsze zdjecie wnetrza baraku, zrobione natychmiast po wyzwoleniu nazistowskiego obozu smierci w Bergen-Belsen.


* * *


Solowki   (1923–1939)

Pierwszy rozdzial dotyczy pierwszego obozu Gulagu na Wyspach Solowieckich na Morzu Bialym w Arktyce, zalozonego na terenie duzego XV-XVI-wiecznego prawoslawnego kompleksu klasztorno-pustelniczego. Jednymi z pierwszych wiezniow byli tutaj prawoslawni mnisi tegoz klasztoru, zas szczatki swietych pustelnikow, zalozycieli klasztoru, wyslano do Leningradu do muzeum ateizmu (!!!). Trafili tu tez i tu zgineli czlonkowie roznych wspolnot religijnych, np. tzw. Starowiercy.

Istote i symbolike lagru solowieckiego najlepiej oddaje pierwsze zdanie tekstu tego rozdzialu (cytat w moim tlumaczeniu z angielskiego – amk):

"Bardziej niz jakiekolwiek inne miejsce, klasztor na Wyspach Solowieckich na Morzu Bialym symbolizuje tragedie wyrzadzona Rosji przez rewolucje bolszewicka roku 1917. W latach 1920. to wspaniale sanktuarium wiary prawoslawnej zostalo zamienione w oboz koncentracyjny, ktory zapoczatkowal caly system Gulagu. Solowki, jak mowi sie o nich w codziennym rosyjskim, byly swiadkiem cierpien tysiecy niewinnych ludzi i calej religii o wielowiekowej tradycji. Sa uosobieniem zrujnowania rosyjskiej kultury duchowej i materialnej w imie komunistycznej ideologii."

Poczatkowo wiezniami Solowek byli intelektualisci, artysci, pisarze, poeci, naukowcy, oficerowie, popi i arystokraci. To bodajze gdzies u Solzenicyna czytalem przed laty, ze damy w balowych sukniach i bucikach na obcasach Czeka wiozla wprost z balow na Wyspy Solowieckie. Solowki byly poczatkiem systematycznej eksterminacji przez "dyktature proletariatu" rosyjskiej inteligencji jako "wroga klasowego". W ciagu 16 lat, przez Solowki przeszlo co najmniej 840 000 wiezniow. Zamieszczony w ksiazce Kiznego rejestr wiezniow za rok 1927 wg narodowosci wymienia np. 353 Polakow. Ostrozne oszacowanie liczby ofiar na miejscu wynosi najmniej 15 000. (Wielu wiezniow przeniesionych z Solowek rozstrzelano w nastepnych latach lub wymarli oni w innych lagrach.) Oficjalnym zadaniem obozu byla reedukacja wiezniow poprzez "radosna" prace. To stad Maksym Gorki napisal w roku 1929 znany, entuzjastyczny raport o zdrowych wiezniach i o wspanialych wynikach pracy wychowaczej, za ktory osobiscie pochwalil go Stalin. To tu powstala podstawowa filozofia Gulagu, podnoszenia norm pracy nad sily, zwiazania ich niewykonania z redukowaniem codziennych racji zywnosciowych, zamykania w karcerach i zaglodzenia wiezniow niewykonujacych norm. To tu Naftali Frenkel, gangster rewolucji z Odessy, pozniejszy szef budowy Kanalu Bialomorskiego, wymyslil zasade dzialania obozow Gulagu: "Musimy wycisnac z wieznia wszystko w pierwszych trzech miesiacach – po tym jest juz dla nas bezuzyteczny". To stad system Gulagu rozszedl sie na caly ogromny rosyjski lad, jak komorki rakowe, jak to okreslil Solzenicyn w Archipelagu Gulagu.

W roku 1990 rosyjski Kosciol Prawoslawny odzyskal zrujnowany klasztor na Wyspach Solowieckich. Rekonsekrowany i rekonstruowany, wpisany zostal na liste UNESCO "World Heritage List". Ciekawy jestem czy tylko jako unikalny zabytek sakralny, czy rowniez jako miejsce kazni? Tego nie wiem...


* * *


Kanal Bialomorski   (1931–1933)

W sierpniu roku 1702 podczas Wojny Polnocnej, car Piotr I (Wielki) "przeplynal" z flota bialomorska z Karelii na jezioro Ladoga i zdobyl na zaskoczonych Szwedach twierdze Nötenburg u ujscia Newy. To nic, ze nie istniala nieprzerwana droga wodna dla statkow przez bagna i lasy. Tysiace rosyjskich chlopow panszczyznianych w dwa miesiace wygladzilo i umocnilo 180-kilometrowy szlak po ktorym przeciagnieto dwa okrety wojenne z carem i jego synem i po ktorym przeszlo 4000 zolnierzy. W nastepnym roku na rozlewisku Newy Piotr I zalozyl St. Petersburg, pozniejszy Leningrad.

1 maja 1933 r., Stalin, Kirow i Woroszylow przeplyneli ten sam w przyblizeniu szlak niewielkim parowcem Anochin. Lecz tym razem prawdziwym, wodnym Kanalem Bialomorsko-Baltyckim im. Stalina. Ponoc Stalin ustnikiem swej fajki wyznaczyl na mapie trase kanalu, a wybudowalo go w ciagu dwudziestu miesiecy 65 000 do 100 000 wiezniow Gulagu. Priorytetowa, szybka, niewolnicza robota mezczyzn, kobiet, dzieci i starcow. Prymitywnymi, recznymi narzedziami, jak lopaty, kilofy, siekiery, pily, taczki zrobione na miejscu, mloty, lomy, nieco dynamitu, minimum stali i betonu. Nawet ogromne sluzy wykonane zostaly z drewnianych bali z drzew wycietych w pobliskich lasach. Niewolniczej pracy przygrywala orkiestra deta czekistow (mozna to obejrzec na jednym ze zdjec w ksiazce). To pewnie stad w kilka lat pozniej nazisci ukradli ten kulturny pomysl...

Budowie Kanalu Bialomorskiego towarzyszyla ogromna propaganda na caly Zwiazek Sowiecki. Nazywano ja "pierwsza wielka budowa komunizmu", perekowka – "przekuwaniem" przestepcow (glownie politycznych) w swiadomych obywateli socjalistycznego panstwa sowieckiego, przykladem humanitarnej polityki karnej "ojczyzny swiatowego proletariatu". Brygady wyglodzonych wiezniow musialy wspolzawodniczyc w pracy, wybrani podkarmieni wiezniowie, tzw. agit-brydady, wystepowali publicznie, chwalac to, jak praca odmienila ich "spoleczna swiadomosc". W 1934 r. wydano entuzjastyczna i panegiryczna ksiazke Bielomorsko-Baltijskij Kanal imieni Stalina. Istorija Stroitielstwa, napisana przez 36 autorow (z Maksymem Gorkim i Aleksym Tolstojem na czele), z ktorych wiekszosc (wsrod nich Gorki i Polak Bruno Jasienski) nie przezylo nastepnych pieciu lat. Opublikowano wowczas, jako propagande, szereg zdjec z prymitywnie wykonywanej pracy wiezniow, w tym owo jedyne zdjecie z Gulagu, ktore ja widzialem przed ksiazka Kiznego.

Stalin dorownal wielkiemu carowi. To nic, ze bardzo rychlo to gigantyczne przedsiewziecie okazalo sie praktycznym fiaskiem, zupelnie bezuzytecznym i bezsensownym, rowniez strategicznie. Pozniejsze plany Stalina poszerzenia i poglebienia kanalu nie zostaly juz wykonane ze wzgledu na krawe czystki i wojne. W latach 1970. poglebiono kanal do 6 m, niektore sluzy zastapiono stalowymi a filary betonowymi. Ale nadal kanal jest bez znaczenia, przyjmuje tylko male statki, do 3000 ton. Pozostaly popularne papierosy bialomory i nieme wspomnienie po tysiacach wiezniow, ktorzy przeplacili te budowe komunizmu zyciem. Pamietam z mojej mlodosci makabryczna zagadke-ostrzezenie: "Kto budowal Bielomor Kanal?" – "Ci, co opowiadali dowcipy polityczne".


* * *


Ekspedycja na Wyspe Wajgacz   (1930–1936)

W lipcu 1930 r. dwa parowce OGPU, Metel i Gleb Boki, prowadzone przez dwa lodolamacze, przyplynely z Archangielska nad Morzem Bialym, przez Morze Barentsa, do zatoki Warnek na Wyspie Wajgacz, pomiedzy Polwyspem Jugorskim a Archipelagiem Nowa Ziemia. Bylo na tych statkach ponad stu wiezniow, straznicy, geologowie i dowodca wyprawy, zasluzony czekista Fiodor Ejchmans, Lotysz, byly komendant Solowek. Na wyspie wiezniowie wybudowali mala osade, skladajaca sie z domu komendanta, barakow dla strazy, piekarni, kuchni, lazni, laboratorium chemicznego w ksztalcie wielkiej beczki, kuzni, baraku dla wiezniow i... karceru. Celem tej ekspedycji, zorganizowanej przez OGPU, bylo poszukiwanie i wydobywanie na Wyspie Wajgacz cynku, olowiu i byc moze rowniez zlota.

Po roku, na Przyladku Razdielny wyspy, wybudowano prymitywne kopalnie cynku i olowiu, a potem fluorytu w glebi wyspy. W 1932 r., na kutrze transportowym, 24 ludzi zamarzlo w zamieci. W 1934 r. liczbe wiezniow zwiekszono do 1500. Zaczeto wydobywac rude, ktora podczas letniego sezonu nawigacyjnego statki odwozily na lad. Zlota nie znaleziono a zloza rudy metali okazaly sie byc mniejsze, niz oczekiwano.

Poczatkowo, jak pisze Kizny, "osada na wyspie wygladala jak miasteczko poszukiwaczy na Alasce czy w Yukon w Kanadzie". Tyle, ze wiekszosc jej 'mieszkancow' byla wiezniami, chociaz panujacy tam rezim byl dosc liberalny; wiezniowie mogli nawet sprowadzic rodziny. Odbywalo sie to w ramach owczesnej sowieckiej polityki kolonializacji Polnocy. Komendant Eichmans ozenil sie z Galina Nikolajewna, corka wieznia, ktory mimo tego sluzyl jako oficer na lodolamaczu Malygin.

W roku 1932 Fiodor Ejchmans wrocil z ciezarna zona do Moskwy. Przezyli katastrofe po starcie malego samolotu, ktorym wracali do Archangielska. Potem rozwiedli sie. W 1938 r. Fiodor Ejchmans zostal rozstrzelany podczas czystek. Jego zona uniknela represji. Ich corka Elwira przechowala po ojcu obszerny album fotografii, z ktorych wiele zreprodukowanych jest w ksiazce Kiznego, dajac obraz nie tylko czegos calkiem wyjatkowego w historii Gulagu, ale i nielicznego plemienia Nenecow, tubylczych mieszkancow tej wyspy, i ich szamanskich bozkow.


* * *


Teatr w Gulagu

Caly jeden rozdzial tej ksiazki-albumu poswiecony jest oryginalnym, nawet podkolorowanym, fotografiom z teatrow i dzialalnosci rozrywkowej w Gulagu. W obozach odbywaly sie regularne przedstawienia teatralne i kukielkowe, koncerty (nawet jazzowe!), wystepy rozrywkowe – po prostu dla przyjemnosci szefow obozow, komendantury, straznikow oraz ich rodzin. Nawet na Solowkach funkcjonowal teatr i orkiestra symfoniczna. W 1929 r. na jednym z koncertow i wystepow akrobatow obecny byl Maksym Gorki, ktory potem z zachwytem opisal to w znanym artykule Solowki.

W obozach przejsciowych z bezimiennej masy wiezniow z calego kraju wylawiano aktorow i artystow, najczesciej z Moskwy i Leningradu. Niektorzy z nich byli znani a selekcji dokonywali wiezniowie-aktorzy z uprawnieniami od OGPU, czy potem NKWD. Dla tych artystow-wiezniow teatr oznaczal wtedy zycie; nie musieli przez 12 godzin dziennie, w sniegu, scinac drzew, ani pracowac w kopalni albo przy zaladunku. Mniej grozila im cynga, potworna, powolna, choc najczesciej smiertelna choroba wyczerpanych, zaglodzonych i przemarznietych wiezniow w lagrach. Sztuka aktorska znaczyla pelniejszy zoladek, cieplejsze miejsce, odsuniecie zalamania psychicznego. To bylo najlepsze miejsce w tym piekle. Na Kolymie np. wystepowala wiezniarka, balerina Teatru Bolszoj z Moskwy, Nina Gamilton. Po dziesieciu latach, dopiero po smierci Stalina, pozwolono jej wrocic do Moskwy. Kilku ocalalych artystow Kizny sfotografowal teraz po latach.

Jednakze wielu artystow, muzykow, kompozytorow, aktorow, rezyserow, malarzy, poetow, pisarzy, dramaturgow nie przezylo lagrow, lub zostalo rozstrzelanych. Niektorzy o bardzo znanych nazwiskach.


* * *


Kolyma   (1931–1955)

W naszej obecnej swiadomosci slowo Kolyma stalo sie jednym kilku z glownych symboli piekla zgotowanego czlowiekowi przez czlowieka, piekla w istocie nie mniejszego niz Auschwitz, choc rozniacego sie w piekielnej aranzacji.

Kolyma jest pusta, skalista ziemia, zasniezona, zalodzona, lodowato-wichrowa, przerazliwie zimna, doslownie na krancach swiata. W tamtych stronach zwykle umiejscawia sie ziemski biegun zimna. Pierwszym tam Europejczykiem byl podroznik po Syberii, Jan Czerski, Polak, oficer przymusowo wcielony do carskiej armii po Powstaniu Styczniowym. Zostala po nim na Kolymie nazwa rozleglych Gor Czerskiego. W roku 1928 w gorach tych, na brzegach rzeki Kolyma, odkryto bogate zloza zlota. I to byl poczatek kolymskiej tragedii.

Jedyny dostep na duza skale do tych zupelnie odcietych terenow mozliwy jest koleja transsyberyjska do Wladywostoku, a stamtad na polnoc statkiem przez Morze Ochockie do przystani Magadan nad Zatoka Taujska/Nagajewo i dalej najczesciej piechota setki kilometrow w glab gorzystego ladu. W latach 1932-1957 przywieziono na Kolyme setki tysiecy wiezniow. Po latach wrocili stamtad bardzo nieliczni, ktorzy przezyli i to, jezeli im pozwolono i mieli dokad wrocic. Sredni czas zycia wieznia na Kolymie szacowano na mniej niz dwa lata, po prostu przez jedna zima. Najciezszy klimatycznie byl oboz Sopka w pustych, powulkanicznych gorach.

W roku 1931 Stalin osobiscie zlecil Eduardowi Berzinowi zorganizowanie wydobywanie kolymskiego zlota. Berzin byl wytrawnym czekista. Wczesniej byl osobistym ochraniarzem Lenina, zaufanym Dzierzynskiego i budowniczym kombinatu papierniczego na Syberii, gdzie niewolniczo pracowalo 70 000 wiezniow. Berzin zostal szefem Dalstroju, gospodarczego zarzadu Kolymy i sowieckiego dalekiego wschodu, "carem" polnocno-wchodniej Syberii, terytorium okolo 400 000 km2 nad rzeka Kolyma.

4 lutego 1932 r, statek OGPU przywiozl do Magadanu Berzina, straznikow i grupe wiezniow, w wiekszosci inzynierow gorniczych. W pierwszym roku przywieziono tam 10 000 wiezniow. Wybudowali oni budynki administracji i strazy, obozy dla wiezniow, miasto Madagan, siec drog, w tym tzw. Kolymskaja awtodoroge, mosty i odcinki torow kolejowych. Uruchomili odkrywkowe kopalnie zlotonosnej rudy i zbudowali drewniane pluczki, tzw. butary, do wyplukiwania zlota. W krotkim czasie na Kolyme przywieziono dziesiatki, a nawet setki tysiecy wiezniow, niemal wylacznie politycznych. Czekaly na nich niewolnicza praca, niewykonczone, zatloczone do granic pojemnosci baraki, glodowe posilki na otwartym powietrzu, nawet w zimie, cynga, masowe egzekucje w odrywkowych kopalniach po sfingowanych doraznych lagrowych procesach, a nade wszystko niewyobrazalne zimno – do -55oC.

Pierwszego roku wyslano do Moskwy 500 kilogramow zlota, a w 1936 r., 33 tony i 62 tony w 1938 r. W 1933 r. dzienna norma urobku zlotonosnego gruntu i skaly wynosila mniej niz 1 m3 na wieznia, dwa lata pozniej 2 m3, a w 1936 r. 4-6 m3, za te sama racje zywnosci. Kto tyle nie urobil, dostawal zmniejszone porcje i bardzo szybko umieral z wycienczenia. Byly proby ucieczek wiezniow w tajge. Psy wytropily niemal wszystkich zbiegow. Transport urobku odbywal sie latem przy pomocy kilku tysiecy koni, a zima reniferow i psow.

O Berzinie mowiono, ze przemienia drut kolczasty w zloto. Ile setek tysiecy czy milionow ludzi zaplacilo za to zyciem – tego nikt nie wie. Warlam Szalamow, dawny bolszewik, przezyl jako wiezien na Kolymie 17 lat, a potem napisal wstrzasajace Opowiadania Kolymskie, swiadectwo z zimnego piekla 5). Berzin jezdzil na inspekcje kopalni zlota przyslanym mu z Moskwy Rolls Royce'm, ktorym poprzednio wozono towarzyszke zycia Lenina, Nadiezde Krupskaja. W domu sluchal Czajkowskiego, Schuberta i Griega, plyt orkiestry filadelfijskiej, ktore przywiozl z Ameryki w 1930 r. Mial teatr, w ktorym wystepowali wiezniowie. Przed willa Berzinow prowadzono transporty wiezniow z portu do obozu przejsciowego w Magadanie. To wlasnie w Magadanie po raz ostatni widziano Osipa Mandelsztama w grudniu 1938, juz po straceniu w Moskwie Berzina.

W 1938 r. Berzin zostal aresztowany i skazany w Moskwie na smierc za trockizm i rzekome szpiegowstwo na rzecz Japonii, Wielkiej Brytanii i Niemiec. 1 sierpnia 1938, po krotkim procesie, zostal rozstrzelany. Jego zona spedzila w lagrach 10 lat, syn zginal potem w Stalingradzie, corka zajela sie babka.

W 1948 roku rozpoczeto na w kopalnich cyny na Kolymie kopanie wydobywanie uranowej i prymitywne wzbogacanie uranu. Wiezniowie oczywiscie nie wiedzieli co kopia ani co laduja po odwirowaniu, nie mieli zadnej oslony przed promieniowaniem i wdychaniem pylu uranonosnych, radioaktywnych skal. Smiertelnosc wsrod tych wiezniow byla najwyzsza. Umierali szybko na nieznana im chorobe popromienna.




Jedna z kopalni cyny i uranu w gorach Butugiczang, w poludniowo-zachodniej Kolymie, na przelomie lat 1940-1950.
(Z ksiazki: Tomasz Kizny, GULAG. Life and Death Inside the Soviet Concentration Camps)


W 1943 r. Madagan liczyl 30 000 mieszkancow. W rejonie tym niewolniczo pracowalo i umieralo setki tysiecy wiezniow. Po wojnie na Kolyme Rosjanie przywiezli transporty Polakow, bylych zolnierzy Armii Krajowej. Jednemu z nich, kpt. Wladyslawowi Chrystukowi z Lidy nie pozwolono wyjechac z Kolymy po odsiedzeniu wyroku w 1949 r., ani nawet wrocic do Polski w 1956 r. Ozenil sie w Magadanie z Rosjanka, pracowal jako ciesla, mieszka tam (przynajmniej do niedawna) przy ulicy Berzina 22...

Po smierci Stalina wielu zwolnionych wiezniow osiedlilo sie w Madaganie. Obozy na Kolymie istnialy jeszcze okolo 1960 r. W obozie nad rzeka Tarasowa po wiezniach pozostaly sterty butow. Jak w Auschwitz... (Mozna te buty obejrzec na jednym ze zdjec w ksiazce.)

W 1989 r. wnuczka Berzina odslonila jego pomnik w centrum Madaganu, ktory stoi do dzis dnia. Jest ironia losu, ze na jednym ze wzgorz nad Madaganem stoi wysoki pomnik ofiar Kolymy. Wyrzezbione twarze wiezniow sa skierowane na polnoc, w kierunku dlugotrwalego marszu kolumn zekow w glab Kolymy. Na zatracenie...


* * *


Workuta   (1931–1956)

Jest to rejon na polnocnym Uralu, 160 km na polnoc od Kola Polarnego. W 1930 r. poszukiwacza ekspedycja OGPU odkryla w tzw. Basenie Peczory, na brzegach rzeki Workuta, plytko zalegajace zloza wegla. Utworzone tam wkrotce lagry byly rezerwuarem niewolniczych robotnikow dla okolicznych kopalni wegla. Kopalnie Workuty funkcjonuja do dzis dnia. To wiezniowie we wczesnych latach 1930. wybudowali ten kompleks kopalniany, w ktorym jeszcze w roku 1956 pracowalo 50 000 wiezniow. Obozow bylo tam wiele, kazdy po okolo 2000 wiezniow. Jak i w innych lagrach, strzelano do wiezniow za wystapienie z kolumny podczas marszu, lub zblizenie sie do drutow.

Obozy Workuty byly tym rejonem Gulagu, do ktorego Rosjanie wywiezli w latach 1940-1941 wielu Polakow z polskich Kresow wschodnich, zajetych we wrzesniu 1939. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, niektorych polskich wiezniow zwolniono w latach 1941-1942 po tzw. "amnestii" dla Polakow; wielu z nich dolaczylo do tworzonej wtedy w Zwiazku Sowieckim, w Uzbekistanie, polskiej armii pod dowodztwem gen. Wladyslawa Andersa.

W latach 1944-1947 Rosjanie wywiezli do Workuty tysiace Polakow, bylych zolnierzy Armii Krajowej i powojennego antykomunistycznego podziemia. W 1951 roku, w obozach Workuty siedzialo w sumie ponad 193 000 wiezniow. Kilku wiezniow Polakow probowalo ucieczki. Sowieccy straznicy zastrzelili ich. W lipcu 1953 siedem z siedemnastu kopalni Workuty rozpoczelo strajk, zakonczony ostrzelaniem strajkujacych przez sowieckich zolnierzy z karabinow maszynowych. Zabito wowczas okolo 70 wiezniow.

Rosjanie nie pozwolali wiezniom-Polakom wrocic do Polski po odsiedzeniu wyrokow. Dopiero w latach 1956-1957 wielu z nich wrocilo do Polski w ramach repatriacji. Przed wyjazdem do Polski niektorzy zakupili aparaty fotograficzne. Jeden z polskich wiezniow sam zrobil sobie kamere. Przywiezli z soba do Polski zdjecia, ktore Kizny po latach zebral i teraz zamiescil w rozdziale o Workucie.


* * *


Droga Smierci   (1947–1953)

Ostatni rozdzial albumu Kiznego o Gulagu zawiera dokumentacje fotograficzna tzw. "Drogi Smierci" – porzuconej budowy linii kolejowej w tajdze, na bagnach. Setki kilometrow juz ustawionych torow tzw. Wielkiej Polnocnej Magistrali Kolejowej mialo prowadzic do planowanego po wojnie stategicznego portu na arktycznym wybrzezu Syberii. Poczatkowo Stalin planowal lokalizacje tego portu u ujscia rzeki Ob, ale morze tam okazalo sie za plytkie. Przez rok jednak wiezniowie po pas w wodzie pracowali juz u ujscia Ob i spedzili zime w namiotach i lepiankach. Lokalizacje zmieniono, bo Stalin z kolei wybral ujscie rzeki Jenisej, 1300 km na wschod.

W roku 1947 pospiesznie rozpoczeto budowe linii kolejowej z Salechard nad Obem do osad Igarka nad Jenisejem i Dudinka u ujscia tej rzeki. Konstrukcja kierowal oslawiony Naftali Frenkel, glowny nadzorca sowieckiej pracy niewolniczej, doswiadczony budowniczy komunizmu z Solowek i Kanalu Bialomorskiego, ktory, w przeciwienstwie do innych najwyzszych ranga czekistow i szefow Gulagu, uniknal egzekucji podczas Wielkiej Czystki poznych lat 1930. Niewolnicza praca postepowala w zupelnej dziczy lasow i bagien, na nie skartografowanym terenie. Na trasie budowanej magistrali, pomiedzy rzekami Ob i Jenisej istnialy zaledwie cztery wioski mysliwko-rybackie, liczace po kilka domostw.

70 000 wiezniow pracowalo na konstrukcja tej linii kolejowej, rownoczesnie z obu stron, od Salechard na zachodzie i od Igarki na wschodzie. Najpierw wybudowali w tajdze linie telefoniczna i okolo 100 mniejszych obozow, co 5-7 km. W tajdze nad rzeka Taz, na zachod od Jenisieju, wyladowali z barek lokomotywy i wagony, ktore juz nigdy i nigdzie nie odjechaly ze slepych odcinkow torow. W zimie, w gigantycznych zamieciach budowali prowizoryczne mosty i tory na zamarznietych rzekach. Z wiosna i w lecie roztopy i powodzie porywaly to wszystko. Rozmarznieta ziemia i bagna wykrzywialy juz ustawione setki kilometrow torow. Wielka budowla komunizmu utknela w bagnach albo sniegach, lecz Stalinowi donoszono o sukcesach, o otwieraniu nowych, fikcyjnych stacji kolejowych. Stalin – Gospodarz – juz planowal rozbudowe tej magistrali kolejowej przez cala artyczna Syberie, od Uralu az na Polwysep Czukotka.

25 marca 1953, trzy tygodnie po smierci Stalina, zawieszono caly projekt. W tajdze zostaly tory, lokomotywy, wagony, domy, obozy i miasteczko Jermakowo nad Jenisejem. Bezimienne groby wiezniow z tabliczkami z ich numerami. Kosci tysiecy niewinnych, zamordowanych niewolnicza praca. Nawet gdyby jakims cudem ukonczono budowe tej linii kolejowej, nie byloby co i dokad nia przewozic. W latach 1965-1967 wschodnie odcinki torow w okolicy Jeniseju rozmontowano i przetopiono w hucie w Norilsku nad Jenisejem.

Jak pisze Kizny, "historia konstruowania tej linii jest swiadectwem okrutnosci i absurdalnosci sowieckiego totalitaryzmu ... alegoria historii sowieckiego komunizmu ... trasa oplacona milionami ofiar a prowadzaca donikad".





Przypisy:
  1. Tomasz Kizny, GULAG. Life and Death Inside the Soviet Concentration Camps. Firefly Books, Buffalo, NY and Richmond Hill, ON, 2004 (original edition: Editions Balland, Paris 2003).   (powrot)

  2. Przeczytalem rowniez ostatnio nowa i niezwykle ciekawa ksiazke na temat terroru stalinowskiego: Donald Rayfield, Stalin and His Hangmen ("Stalin i jego kaci"), Viking & Random House, 2004. Jest to biografia Stalina i jego najwazniejszych wspolpracownikow, kierujacych terrorem. Na podstawie ujawnionych niedawno dokumentow z moskiewskich archiwow, ksiazka przedstawia aktualny stan wiedzy o mechanizmie i historii sowieckiego terroru komunistycznego. Jest bez watpienia, najaktualniejsza, najistotniejsza i najbardziej zrodlowo-informatywna pozycja z dotychczas istniejacych biografii Stalina i opisow jego ludobojczego systemu. Dla mnie, ksiazka Rayfielda jest bardziej informatywna niz znana ksiazka Simona Montefiore z roku 2003 pt. Stalin. The Court of the Red Tsar (wydana rowniez po polsku). Donald Rayfield jest profesorem rusycystyki i gruzinskiego na Uniwersytecie Londynskim.   (powrot)

  3. OGPU – Zjednoczony Zarzad Polityczno-Panstwowy, sowiecka sluzba bezpieczenstwa, organizacja, ktora zastapila CZEKA; poprzednik NKWD.   (powrot)

  4. Rozmowa Zofii Broniek z Tomaszem Kiznym pt. "Wyrok" (1994).   (powrot)

  5. W 1950 r. w Londynie ukazaly sie wspomnienia Anatola Krakowieckiego (napisane w Jerozolimie i Londynie w 1947 r.), pt. Ksiazka o Kolymie (Veritas, 1950, 1987).
    Autor, przedwojenny krakowski dziennikarz, byl wieziony przez NKWD w obozach na Kolymie przez dwa lata, od maja 1940 do kwietnia 1942, kiedy zostal zwolniony na podstawie amnestii dla Polakow i dotarl do armii polskiej gen. Andersa.

    Opowiesc Krakowieckiego jest wstrzasajaca, pisze np., ze na Kolymie w jednym baraku przez krotki okres czasu umarlo 50 000 wiezniow. W zakonczeniu ksiazki Krakowiecki rozmawia sam z soba porownujac Kolyme i Auschwitz. Konczy:

    "Jezeli szatan ma skrzydla, to sa wlasnie te skrzydla – jednego szatana!
    – Juz nic gorszego nie moze byc niz Kolyma.
    – A Oswiecim?

    Miliony ludzi, nakrytych tymi oboma skrzydlami szatana – cierpialo i cierpia, krwawilo i krwawia, mecza sie, gnija za zycia, a smierc jest dla nich – wolnoscia!!!
    Czynie przerazajace odkrycie:

    NIE MA DNA W NIESZCZESCIU LUDZKIM!"
      (powrot)




Teksty o podobnej tematyce zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2005 Zwoje