W 25-lecie "Solidarnosci"



POLSKI   SIERPIEN





JERZY GIEDROYC



Jakkolwiek to nazwiemy – "niezwyklym zwrotem", "ostrym zakretem", "trzesieniem ziemi", "wiatrem od Baltyku" – jedno jest pewne: Polski Sierpien bedzie data graniczna, taka ktora pozwala mowic: "do sierpnia 1980", "od sierpnia 1980". Dziesiec lat temu [w styczniu 1971], gdy po wielogodzinnym spotkaniu z robotnikami stoczni szczecinskiej Gierek wydusil od nich wreszcie odpowiedz twierdzaca na pytanie "Pomozecie?", jeden ze stoczniowcow wstal i zwrocil sie do towarzyszy: "No dobrze, ale powiedzmy sobie przynajmniej szczerze: nie umiemy jeszcze strajkowac". W ciagu tych dziesieciu lat lekcja nie poszla na marne. Proces emancypacji polskiej klasy robotniczej zrobil postepy zdumiewajace; chwilami trudno prawie uwierzyc, ze cos rownie glebokiego moglo sie dokonac w tak krotkim stosunkowo czasie. Sierpien 1980 byl wspanialym pokazem dojrzalosci, rozwagi, madrosci, a zarazem determinacji i twardosci robotnikow polskich. W roku 1970 zdobyli poczucie sily, ale bylo to w znacznej mierze poczucie sily slepej. Wystarczylo jednego dziesieciolecia, aby slepa sila przejrzala, stala sie w pelni swiadoma swych praw, celow i zadan. Miejsce stereotypu "robotnika walczacego glownie o kielbase" zajal obraz robotnika, czlowieka, obywatela, Polaka, ktory stawia zadania wykraczajace poza wlasny warsztat pracy i wlasne dorazne sprawy bytowe – zadania syndykalne, obywatelskie, polityczne, moralne, narodowe, kulturalne; ktory juz wie, ze wszystkie sa ze soba nierozerwalnie zwiazane, ze nie mozna wydrzec jednych, lekcewazac lub odkladajac na pozniej inne, ze w ustroju totalitarnym robotnik nie tylko musi sie bronic przeciw wyzyskowi gospodarczemu, lecz cale spoleczenstwo musi sie nieustannie opierac zniewoleniu przez Panstwo – Partie.

Sposrod kolejnych "porcji wolnosci", o jakie walczono w Polsce poczawszy od roku 1956, ta wiec powinna sie okazac najwieksza i najtrwalsza. Bo wywalczyla ja silna i dojrzala – o ilez teraz silniejsza dzieki swej dojrzalosci! – klasa robotnicza. Bo dotychczasowe "porcje wolnosci" opieraly sie jedynie na liberalizacji, koncedowanej odgornie i potem cofanej albo wciaz ograniczanej; ta zas (co jest zwykla pochodna sily strajkujacych i dojrzalosci ich zadan) wydzierana jest pod haslem demokratyzacji, czyli instytucjonalnej i organizacyjnej podstawy swego istnienia i swojej nieodwracalnosci. Dawniej zadowalano sie odgornymi ustepstwami; dzis, po doswiadczeniach przeszlosci, przyszedl czas na dwustronne umowy. Dobrym podsumowaniem nowej sytuacji, granicznej daty sierpnia 1980, jest wypowiedz Lecha Walesy z 12 wrzesnia [1980] w ramach Club de la presse radia Europe I:


"Zaczal sie obecnie drugi etap (po zwycieskim pierwszym) : organizujemy niezalezne zwiazki zawodowe. Czy nadejdzie trzeci etap? Zobaczymy. Sa juz zmiany i beda jeszcze nastepne, ale nie nalezy wyprzedzac rzeczywistosci. Obecny etap jest dostatecznie trudny. Najmniej co wolno powiedziec, to ze wladze nic nie robia zeby nam pomoc; byloby to i tak trudne, a w tych warunkach jest bardzo trudne. Mamy nadzieje, ze nasze zwiazki zawodowe beda w jakis sposob gwarantami demokratyzacji. Stanie sie tak? Czy to co wydawalo nam sie tak wielkie nie zostanie sprowadzone do drobiazgu? A zatem trzeci etap, ale o nim bedziemy mowic pozniej".



Podziwiajac dojrzalosc Polskiego Sierpnia Robotniczego, trzeba pamietac o wspoltworzacych ja czynnikach. O roli Kosciola, zwlaszcza podrozy Jana Pawla II do kraju. O roli opozycji, zwlaszcza KOR-u, korowskiego Robotnika i korowskich dzialaczy na Wybrzezu; o pracy Ruchu Mlodej Polski; o waznym wkladzie Klubow Inteligencji Katolickiej (KIK) i grupy DiP; o zaslugach TKN i calej wielkiej sieci pozacenzuralnych wydawnictw i czasopism. Ta wspolnota idealna w imie oporu przeciw totalitaryzmowi, mimo roznic dzielacych jej poszczegolne czlony, jest doniosla zdobycza ujawniona w sierpniu 1980.

[...]

Poczatkowy fragment odredakcyjnego tekstu "Obserwatorium".
Kultura 10/397, Instytut Literacki, Paryz 1980.








Copyright © 1997-2005 Zwoje