Prezentujemy esej Marii Rostworowskiej o Xawerym Pusłowskim (1875-1968), wielkim kolekcjonerze sztuki, który przez wiele lat mieszkał w Krakowie. Obecnie jego zbiory stanowią znaczną część zbiorów Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Collegium Maius w Krakowie.

Pierwodruk tego tekstu miał miejsce w katalogu wystawy "Xawery Pusłowski. Czas nie stracony" w lecie 1998 r. w Krakowie w Pałacu Pusłowskich i w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. (Wyd. Terra Nova, Kraków 1998).   (AMK)





FRANCISZEK XAWERY PUSŁOWSKI





MARIA ROSTWOROWSKA



Franciszek Xawery Pusłowski urodził się 16 czerwca 1875 roku w Sevres-Ville d'Avray pod Paryżem. Jego rodzicami byli Zygmunt i Maria z Moszyńskich Pusłowscy.

Zygmunt Pusłowski, wychowany w Paryżu, gdzie zamieszkiwał z matką i bratem Franciszkiem od śmierci ojca, był bliskim przyjacielem profesora medycyny Adriana Prousta, z którego opieki lekarskiej korzystała cała paryska gałąź Pusłowskich i który w związku z tym przyjmował na świat Xawerego. Z kolei Zygmunt (zastąpiony przez swojego brata Franciszka) wraz z bratową Leontyną z Włodków Pusłowską byli rodzicami chrzestnymi młodszego z braci Proustów – Roberta. W dzieciństwie, kiedy rodzice jeszcze często bywali w Paryżu, dzieci Pusłowskich i Proustów często przebywały razem. Z czasem bliskie więzy Pusłowskich z Francją osłabły – kiedy ich trzej synowie wyszli z wieku niemowlęcego, Zygmunt i Maria osiedlili się na stałe w Polsce, w majątku Czarkowy; zakupionym przez Władysława, ojca Zygmunta, jeszcze w roku 1849, oraz w krakowskim domu zakupionym i specjalnie przebudowanym przez Zygmunta w latach 1880. w celu pomieszczenia kolekcji dzieł sztuki gromadzonej od początku XIX wieku przez jego ojca i dziada.




Olga Boznańska :   Portret Zygmunta Pusłowskiego, 1912.
Olej na tekturze, 114 x 88 cm.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


Zygmunt również był wielkim, może największym z całej trójki kolekcjonerem, przy tym zaś wybitnym znawcą sztuki. Znacznie wzbogacił istniejące już zbiory i bardzo dbał o to, by kolekcja nie uległa rozproszeniu. Czuł się z nią podwójnie związany – jako zbieracz-koneser oraz jako spadkobierca ojca i dziada. W jednym z listów upomina się o zwrot swojego gobelinu Wenus i Wulkan, który wypożyczony na czas wizyty Arcyksięcia Ferdynanda zbyt długo nie wracał do rąk właściciela:
"(...) ta tkanina jest jedną z tych, do których najwięcej jestem przywiązany, bo od blisko stu lat zawsze wisiała w apartamentach mego dziada Pusłowskiego, później u moich rodziców. Ogromnie byłoby mi przykro stracić rzecz, która oprócz wartości znacznej materialnej przedstawia jeszcze większą dla mnie wartość pamiątkową i którą wreszcie nie mógłbym zastąpić, bo nie znalazłbym gobelinu tak dobrze się nadającego do miejsca, w którym w moim domu jest zawieszony. Kraków, Kolejowa 10 dom własny, 9 października 1894".



Jan Matejko :   Portret Marii Pusłowskiej (1845-1926), 1871.
Olej na płótnie, 136 x 102 cm;
w bogatej, złoconej ramie z herbami Pusłowskich i Moszyńskich, 207 x 160 cm.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


Maria Pusłowska, matka Franciszka Xawerego, Emanuela i Włodzimierza, była osobą wielkiej dobroci i wrażliwości, a przy tym była wyjątkowo piękną kobietą. Utalentowana artystycznie, trochę pisała, przede wszystkim jednak oddawała się sztuce hafciarskiej, wyszywając dziesiątki ornatów, które ofiarowywała zaprzyjaźnionym parafiom (między innymi dwa jej ornaty zachowały się w kościele św. Krzyża [w Krakowie], dwa inne zaś, kapa i dalmatyka w kościele Mariackim).




Józef Mehoffer :   Portret Marii Pusłowskiej, 1913.
W tle tkanina przedstawiająca dwór w Czarkowach.
Olej na płótnie, 115 x 90 cm.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


Młodszy brat Xawerego Włodzimierz zginął tragicznie, zastrzeliwszy się w wieku 22 lat w czasie pełnienia służby wojskowej w Staszowie. Starszy Emanuel, wyróżniający się wybitną inteligencją i talentem matematycznym, ukończył studia matematyczne w Ecole Centrale w Paryżu i Zurychu, później jednak, nie mogąc poświęcić się karierze naukowej, gospodarował w rodzinnych Czarkowach. Zginął w Kornicach pod Samborem jako oficer armii austriackiej w roku 1915.

Xawery Pusłowski odbywał edukację najpierw w Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego w Krakowie, następnie przez cztery lata studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego (odbywszy trzyletnią służbę wojskową we Lwowie). Edukację dokończył w Berlinie, gdzie wraz z bratem ciotecznym Karolem Hubertem Rostworowskim studiowali filozofię, Xawery zaś dodatkowo uczęszczał na wykłady z historii sztuki.

Od najmłodszych lat wielką miłością jego życia była literatura, przede wszystkim zaś poezja. Perfekcyjna znajomość sześciu obcych języków dała mu możność zapoznawania się z arcydziełami literatury światowej w oryginale. Już jako kilkunastoletni chłopiec pisał i tłumaczył poezje, zadebiutował zaś na parę dni przed maturą w jednodniówce Skarbonka wydanej z okazji Dobroczynnego Festynu Ogrodniczego w maju 1893 roku. Pierwszy tomik Xawerego Barweny ukazał się w roku 1899, po nim przyszły następne: Castrum Doloris – Threny – zbiór wierszy napisanych po śmierci ukochanego brata Włodzimierza (1909), Carmen Saeculare – Dożynki w Czarkowach z muzyką Karola Huberta Rostworowskiego (1910), Wigilia (1910), w roku 1912 ukazał się tomik poezji XI-wiecznego poety perskiego Omara Khayama w przekładzie Xawerego Pusłowskiego. W Moskwie, gdzie w czasie I wojny przebywał na zesłaniu, wydał zbiorek poezji Śpiewnik Bogorodzki, w którym znajdowały się wiersze różnych poetów polskich, w tym ponad dwadzieścia jego własnych. Współpracował też do roku 1913 z Museionem, po wojnie zaś drukował wiersze i artykuły w Głosie Narodu.




Xawery Pusłowski w stroju polskim, przed 1914.
Fot. Tadeusz Jabłoński, Kraków.
Archiwum Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


We wrześniu roku 1914 za użyczenie gościny legionistom pałac Pusłowskich w Czarkowach został spalony przez kozaków. Xawerego zaaresztowano i uwięziono najpierw w Iwanogrodzie (Dęblin), następnie zaś w warszawskim Arsenale. Dzięki interwencji przyjaciół i krewnych wyrok nie był zbyt surowy – Pusłowski został internowany w Moskwie do końca wojny. W Rosji udzielał się w kręgach tamtejszej Polonii, uczestnicząc aktywnie w życiu kulturalnym stolicy, nawiązał liczne znajomości i przyjaźnie – między innymi z księciem Jusupowem – jednym z zabójców Rasputina, Stefanem Ossowieckim – słynnym jasnowidzem, przebywającymi w Moskwie w tamtym czasie Mieczysławem Limanowskim, Tadeuszem Micińskim, Wacławem Lednickim, którego poznał jeszcze przed wojną w Krakowie.

W roku 1918, w czasie Wielkiej Rewolucji, Pusłowski został zaaresztowany, osadzony w więzieniu Butyrki w Moskwie i skazany na śmierć pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Austro-Węgier. Krewni Hutten-Czapscy zwrócili się z prośbą o pomoc do hrabiego Cziczerina, ówczesnego komisarza spraw zagranicznych Rosji bolszewickiej, i na jego interwencję Feliks Dzierżyński wypuścił na wolność Pusłowskiego.

Po powrocie do kraju Xawery zaciągnął się do wojska – służył kolejno na Śląsku Cieszyńskim, potem na Górnym Śląsku, jako tłumacz przy Komisji Międzysojuszniczej, a także jako szef misji specjalnej, tzw. misji Pusłowskiego, o czym wspomina w swojej książce Zarys historii trzech powstań śląskich J. Ludyga-Laskowski. W roku 1919 został odkomenderowany do służby przy premierze Ignacym Paderewskim. Towarzyszył mu jako sekretarz w czasie Konferencji Pokojowej, potem zaś, aż do upadku rządu Paderewskiego w grudniu 1919, był jego oficerem łącznikowym. Po objęciu urzędu przez prezydenta Wojciechowskiego Xawery Pusłowski został zastępcą adiutanta generalnego prezydenta oraz szefem jego kancelarii wojskowej. Pełnił tę funkcję przez niemal rok uczestnicząc w podejmowaniu różnych dostojnych gości odwiedzających w tamtym czasie stolicę – między innymi organizował wizytę Marszałka Focha oraz królewskiej pary rumuńskiej. W listopadzie 1923 roku został ze swojej funkcji karnie zwolniony za opublikowanie na łamach Głosu Narodu otwartego Listu do Legionistów, w którym dawał do zrozumienia, iż nie wyklucza zaangażowania samych legionistów oraz ich wodza marszałka Piłsudskiego w zorganizowanie 5 listopada 1923 w Krakowie krwawych manifestacji.




Olga Boznańska :   Portret Franciszka Xawerego Pusłowskiego, 1923.
Olej na tekturze, 62 x 46.5 cm.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


Od roku 1924 Xawery Pusłowski funkcjonował już wyłącznie jako osoba prywatna. W swoim krakowskim domu nadal podejmował ważne osobistości goszczące w naszym kraju. Był nieoficjalnym szefem protokołu wszystkich kolejnych prezydentów miasta Krakowa. Gościł i oprowadzał po Krakowie między innymi profesora Herberta Hoover'a (kiedy nie był już prezydentem USA), marszałka Petain'a, generała Gamelain'a, maharadżów Karputala i Dharanpuru, Marthę Eggerth i Jana Kiepurę, Paula Valery'ego, księżniczkę Julianę holenderską wraz z małżonkiem...




Talerz płytki.
Porcelana, Miśnia, Niemcy, 1774-1814;
sygnowana podszkliwnie – dwa miecze z gwiazdką;
dekoracja malowana naszkliwnie; średnica 22.7 cm.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


Miejscem najdroższym, w którym odnajdywał wewnętrzny spokój, były jednak Czarkowy. W roku 1926 odbudował jedną z oficyn spalonego pałacu i jak przed I wojną Czarkowy stały się miejscem spotkań ludzi o podobnych co Xawery upodobaniach. W rodzinie Pusłowskich bliskie przyjaźnie z artystami i intelektualistami należały do tradycji. Przyjaciółmi Zygmunta, później zaś jego synów, byli między innymi Jacek Malczewski, Ludwik Puget, Olga Boznańska, Józef Mehoffer, Egon Petri, Bogusław Adamowicz... Latem przez Czarkowy przewijało się wielu przyjaciół i krewnych, toczyli mądre i zajadłe dysputy, muzykowali i malowali. Letni goście zamieszkujący czarkowską oficynę w okresie międzywojennym również wnosili ze sobą artystyczno-intelektualnego ducha. Muzyka Zygmunta Przeorskiego rozbrzmiewała w parku, goście z miasta i sąsiedzi wiedli niekończące się intelektualne rozmowy, dzieci i młodzież znikały w gęstwinie ogrodu.




Pejzaż z Czarkowych.
Fotografia współczesna.
(Cytowany Katalog wystawy kolekcji Pusłowskich).


W swoim wspomnieniu pośmiertnym o Xawerym Pusłowskim Marek Rostworowski przywołuje jeden z ważniejszych elementów czarkowskiego życia, jakim był dla Xawerego bliski kontakt z naturą:
"Zanim przyjrzymy się temu człowiekowi epoki straconego czasu, jak go nazwał Prof. Karol Estreicher, chcę ukazać go w jedynej sytuacji, w której czuł się naprawdę szczęśliwy – w jego ogrodzie w Czarkowach. W rzęsistym ulewnym deszczu, zamazującym park zasłoną kropel i szumu, odzywał się szczęk żelaza i przemykała za oknami niewyraźna sylwetka w starym wojskowym płaszczu i płaskim bereciku. Z przepełnionych ulewą beczek stojących pod rynnami spływała w ziemię deszczówka, «ta najlepsza ze wszystkich wód». Ażeby nie dopuścić do takiej marnacji, chwytał za drewniane nosidło z wiadrami i brnąc po błocie w parku podlewał wszystkie drzewa młode albo chore, którym jego zdaniem zawsze przydało się więcej wody. Ta bezsensowna a zaciekła praca (...) w istocie była dobijaniem się o uczestnictwo w życiu przyrody. On czuł się wtedy potrzebny, pożyteczny, gospodarny, wytrwały – czuł harmonię ze światem. Był w tym jeszcze zachwyt ogrodem w deszczu, «jardin sous la pluie» Debussy'ego, zachwyt panteistyczny, wypowiadany nieraz głośnym okrzykiem dochodzącym zza dżdżystej zasłony. O Meliboe, Deus nobis haec otia fecit [O Meliboe, Bóg dał nam tę chwilę wytchnienia] – wołał uszczęśliwiony w piękną pogodę do przyjaciela, pianisty Zygmunta Przeorskiego, kiedy z «końca świata» (miejsce w parku ze szczególnie pięknym, rozległym widokiem) patrzyli na Nidę i rozciągniętą aż po horyzont równinę pastwisk, które on porównywał do pejzaży Malczewskiego. Prowadził nas tam zaraz po przyjeździe na wakacje, kazał kłaść się na wznak na brzegu stromej skarpy spadającej ku rzece i wywrócić głowę w dół poprzez krawędź. Spojrzenie na odwróconą ziemię i niebo było symbolem końca świata – ziemi, która była jego. Pokazywał przy tym maleńką krowę pasącą się przy dalekiej zagrodzie samotnika wiejskiego Kosiary i mówił: «patrzcie, ta krowa nie poruszyła się od ostatniego razu»."

Marek Rostworowski "Koniec Świata",
Tygodnik Powszechny 1968 nr 34.




Jan Massys :   Wenus z Amorem, ok. 1560.
Tempera na desce dębowej, 132 x 94 cm.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
(Mistrz flamandzki z Antwerpii, 1509-1575;
obraz skradziony pod koniec 1939 r. powrócił do Polski w r. 1983;
najcenniejszy obraz w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego.)


W czasie II wojny światowej Pusłowski przebywał głównie w krakowskim domu stróżując przy rodzinnych zbiorach, pisząc i tłumacząc. Odwiedzał też co jakiś czas Czarkowy.

Po wojnie, utraciwszy majątek ziemski, który był dla niego źródłem utrzymania, podjął pracę jako lektor języków obcych w kilku krakowskich uczelniach, prowadził też seminarium o Szekspirze na filologii angielskiej. Został tłumaczem przysięgłym i jego dom był od tamtej pory miejscem spotkań licznych uczniów odwiedzających swojego "profesora", tutaj przyjmował klientów, dla których robił przekłady. Tak jak przed wojną prowadził ożywione życie towarzyskie przyjmując licznych gości, a gospodarzem był wyśmienitym.

W okresie stalinowskim, ustawicznie niepokojony przez władze ze względu na swoją bezcenną kolekcję, na której "upaństwowienie" nie było odpowiedniego paragrafu, w roku 1953, przymuszony przez okoliczności, podarował Uniwersytetowi Jagiellońskiemu swój dom krakowski wraz z ogrodem, część biblioteki oraz sto wybranych dzieł sztuki z kolekcji. (Reszta po jego śmierci przeszła na własność Uniwersytetu Jagiellońskiego staraniem prof. Karola Estreichera). W zamian Uniwersytet zatrudnił Pusłowskiego jako "pomocniczą siłę naukową" przy zbiorach, oddając mu do dyspozycji służbowy pokój z kuchnią w domu będącym do tamtej pory jego własnością.




Jacek Malczewski :   Autoportet w zbroi, 1908.
Dedykacja: Zygmuntowi Pusłowskiemu kochający go Jacek Malczewski
Olej na tekturze, 59 x 73 cm.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.




Jacek Malczewski :   Boginka w dziewannach, 1888.
Z cyklu pięciu supraport (obrazów w nadprożach) zatytułowanego Rusałki.
Olej na płótnie, 45.5 x 96.5 cm.
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


Parę lat przed śmiercią Xawery Pusłowski zachorował ciężko na półpasiec i od tamtej pory nie podniósł się już z łóżka. Do końca swoich dni otoczony przez młodzież studencką i sportową, odwiedzany przez licznych przyjaciół i rodzinę, zachował pogodę ducha, niezwykłą bystrość umysłu, wyśmienitą pamięć. Dni wypełniało mu pisanie. Niestety na próżno kołatał do drzwi i serc wydawców – jego czas minął, nikogo nie interesowała ani współczesna, ani dawna twórczość tego niemal stuletniego starca. W lipcu 1968 poczuł, że jego dni są policzone. Zdawał sobie sprawę, że umiera – dawniej tego rodzaju przeczucia starych ludzi nie należały do rzadkości.
"Dogorywał przez kilka dni słuchając płyt chopinowskich i lektury Pana Tadeusza. Przeczytałem mu także kilka jego własnych wierszy, ale na twarzy pojawiło się bolesne napięcie. Mój brat wrócił do Pana Tadeusza, którego on wielbił ponad wszystko. (...) Ostatnie zdanie, jakie wymamrotał, prosząc o zanotowanie, było wierszem:
Byłem gnębiony przeszłością i wstaję –
Świat znów się pięknym wydaje.
Świat zastarzały niech ginie,
lecz nowa przyszłość mi świeci,
nowa nadzieja wstaje.
(...) «Największą stratę poniosła młodzież» – powiedział młody żołnierz, który odwiedzał go w każdym dniu ostatniej choroby. Nie wiem, czy kiedy, a zwłaszcza dziś, dziewięćdziesięciotrzyletni starzec doczekał się takiego epitafium. Nad grobem odczytano jego wiersz zaczynający się od słów: «Niech mnie pod drzewem pochowają w polu...». Wiele wierszy śmierci poświęcił."

Marek Rostworowski, "Koniec Świata", Tygodnik Powszechny 1968 nr 34.






Teksty o podobnej tematyce zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2005 Zwoje