Z cyklu "Komentarze"


ASURBANIPAL I INNI







ADAM   CZERNIAWSKI



A. B.


Idę oglądać płaskorzeźby asyryjskie.

Przy wejściu do British Museum ktoś mnie prosi, bym mu rozmienił dziesiątkę na dwie piątki.

Asurbanipal walczy, organizuje strategiczne oblężenia, bierze do niewoli; potem wypoczywa i ucztuje w ogrodzie; czasem służba wypuszcza mu z klatki lwa, któremu król łaskawie z tyłu miażdży łeb maczugą. Jak różni władcy przed nim i po nim, tłumaczy się z zamiłowania do rzeźni i katorgi odwoływaniem się do racji transcendentnych – jest przecież "panem wszechświata, także Asyrii".




Król Asyrii Tiglath-pileser III podczas triumfu.
Alabaster, relief. Pałac w Nimrud, ok. 730 pne.
British Museum, London.
(fot.   Andrzej Kobos)




Oblężenie miasta, częściowo pod wodą.
Alabaster, relief. Pałac w Nineveh, ok. 650 pne.
British Museum, London.
(fot.   Andrzej Kobos)




Asyryjska armia atakująca miasto w Egipcie..
Alabaster, relief. Pałac w Nineveh, ok. 645 pne.
British Museum, London.
(fot.   Andrzej Kobos)




Polowanie króla Asurbanipala na lwy.
Alabaster, relief. Pałac w Nineveh, ok. 650 pne.
British Museum, London.
(fot.   Andrzej Kobos)




Polowanie króla Asurbanipala na lwy (fragment).
Alabaster, relief. Pałac w Nineveh, ok. 650 pne.
British Museum, London.
(fot.   Andrzej Kobos)


Z reliefów dawno zlazły farby - zapewne oślepiająco pstre - ulotnił się także smród pobojowisk i aromat ogrodów użyźnianych wodami Tygrysu. Asurbanipal, boleśnie świadom ograniczonej wymowy obrazów, każe dodatkowo kuć słowa, które, na jego szczęście, dają się odczytać. "Badałem przestworza przy pomocy wróżbitów - oznajmia - rozwiązywałem wcale nie łatwe zadania arytmetyczne; zajmowałem się lekturą zdobnego pisma Sumeru oraz trudnego do opanowania pisma akkadyjskiego; czasem udawało mi się rozszyfrować napisy sprzed potopu, a czasem piekliłem się na własną głupotę...".

Z całą uwagą śledzę losy tych Asyryjczyków, ich wrogów i sprzymierzeńców, ale w ostatniej sali jest nieoczekiwana perspektywa na rzeźbę Afrodyty. Notuję fakt, że jest rzymską kopią oryginału wykonanego przez Doidalsesa z Bitynii i rozmyślam na czym polega różnica między tą hellenistyczną wizją kobiecego piękna a schematycznymi pionkami wyreżyserowanymi przez poprzedników Muybridge'a i Meissonier'a.

I właśnie ktoś mnie prosi, bym mu wymienił dwie piątki na dziesiątkę. Nie wytrzymuję nerwowo i rozkazuję gwardii przybocznej uciąć mu głowę.

Żaluję tego odruchu już kilka dni później na cmentarzu w Nicei, gdzie pierwszą rzeźbą, którą widzę, jest deszczem i wiatrem starta kopia Afrodyty Doidalsesa, niefrasobliwie osadzona wśród aniołów stróżów i całego sztafażu chrześcijańskiego kultu zmarłych. Żałuję, bo widzę też teraz, dzięki ofierze mego królewskiego gniewu, że komentarz, w którym chciałem zastanowić się nad sformalizowanym gwałtem Asyryjczyków, przeobraża się w rejestr zagadkowych przypadków. Dlatego przepisuję sobie słowa z pobliskiego grobowca:

ś.p.
Zofia z Żórakowskich
Kościałkowska
umarła 6 grudnia 1898 roku
w wieku lat 75
Módlmy się za Jej duszę

oraz adnotację w kącie płyty: "Cette concession réputé en état d'abandon fait l'object d'une procédure de reprise".

Dlaczego zapragnąłem uchronić od wiecznego zapomnienia Zofię Kościałkowską? Nic o niej nie wiem i niczego nigdy się nie dowiem. Jest to z mojej strony gest asyryjskiego majestatu, który jej zapewni prawdziwą nieśmiertelność.

W imię przypadkowości przepisuję też z płyty na sąsiednim cmentarzu żydowskim informację, że "cette urne renferme du savon à la graisse humaine fabriqué par les Allemands du IIIe Reich". Ewa pyta, czy Niemcy tego mydła używali do mycia. Zaskakuje nas pytanie młodzieńczo rzeczowe. Opiniujemy, że Niemcom chodziło tylko o wyrugowanie człowieczeństwa, nawet z zagłodzonych zamęczonych ciał. Szumią sosny. W dole dzieci grają w piłkę.

Następnego dnia, pokłoniwszy się przed grobem Gombrowicza, jesteśmy na wystawie bibliofilskich wydań poezji. Ann wskazuje wiersz, który zaczyna się od słów: "Quel est le lieu des morts...". Zastanawiam się chwilę.

Tak, ma rację, pasuje mi do hazardu zdarzeń. Ale czy zadowolę się spisywaniem wszystkiego od przypadku do przypadku? Kronikę tych wydarzeń należy chyba jakoś uzasadnić.

Tu elementem porządkującym jest może konkurencja kamiennych pomników ze słowem o gwarancję nieśmiertelności; a może właśnie przeświadczenie, że pozornie nieskorelowane doświadczenia same tajemniczo układają się w harmonijny związek.

O świecie, świecie, czy przenika nas grozą i radością twój domniemany ład czy chaos?

1978





BABILON V


Przerażał mnie pascalowy wszechświat
niezmierzonych pustek i przestrzeni
Teraz pod koniec wieku XX
widzę wreszcie, że Kopernik i Galileusz
niepotrzebnie ryzykowali życiem

Chcę spać w spokoju
na tej małej planecie
wokół której obraca się
słońce


1996

Adam Czerniawski






Teksty Adama Czerniawskiego zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2005 Zwoje