ZAGLADA HUTY PIENIACKIEJ





STANISLAW WODYNSKI



28 lutego tego roku minela 61. rocznica zaglady Huty Pieniackiej na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej Polskiej dokonanej przez ukrainska 14 Dywizje SS "Galizien". W Hucie Pieniackiej zginelo ponad 1100 jej mieszkancow, uciekinierow z okolicznych wiosek, dwudziestu ukrywajacych sie tam Zydow i dwu rannych partyzantow sowieckich. Ta zbrodnia ludobojstwa i okolicznosc uczestniczenia w nim zorganizowanej formacji niemieckiej, w ktorej sluzyli Ukraincy, zwerbowani do walki z Armia Czerwona – spowodowala, ze sledztwo w celu ustalenia sprawcow i pelnej listy ofiar zostalo rozpoczete w Polsce w drugiej polowie lat 1980.

W 1988 r. prokurator Prokuratury Wojewodzkiej w Krakowie Wlodzimierz Konarski na lamach Trybuny Opolskiej, organu prasowego KW PZPR w Opolu, informowal o wszczeciu sledztwa w tej sprawie. Apelowal do osob, ktore cos na temat tych tragicznych wydarzen wiedzialy. Prosil o wspolprace z Oddzialem Krakowskim Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.


Ocalalem z rzezi...

Bardzo poruszyla mnie ta wiadomosc. Naleze do tych osob, ktore ocalaly z rzezi zgotowanej Polakom, zamieszkujacym tamte tereny przez hordy banderowskich oprawcow – dlatego, ze mialy gdzie sie ukryc i w pore to uczynily. Mieszkalem z rodzicami w Pieniakach, miejscowosci oddalonej o kilkanascie kilometrow od Huty Pieniackiej. Z powodu narastajacego juz od 1942 roku zagrozenia skrytobojczych morderstw, jakie byly dokonywane najczesciej pod oslona nocy na ludnosci polskiej – Polacy opuszczali miejsca swojego zamieszkania. Chronili sie przed nacjonalistami ukrainskimi w miastach i wiekszych wiejskich skupiskach ludnosci polskiej. Ojciec moj kierowal utworzonym przez Niemcow w majatku Pieniaki „liegenschaft’em” (przymusowym zarzadem w rolnym gospodarstwie), ale mama z nami zamieszkala w Zloczowie. Bylem wtedy jeszcze bardzo malym dzieckiem, ale moja potem swiadoma pamiec chlonela i utrwalala w sobie wszystko to, co dotyczylo tamtych spraw i czasow. Tamtych ludzi i tamtej ziemi, z ktorej ledwo uszedlem z zyciem.


Pamiec pozostala

Na apel krakowskiego prokuratora opublikowalem w styczniu 1989 roku na lamach Trybuny Opolskiej list pt. "Ocalalem z rzezi zgotowanej Polakom". Opisalem w nim moje kontakty z osobami, ktore w Hucie Pieniackiej utracily najblizszych krewnych. Byla to uczennica mojej zmarlej w 1988 r. matki – pani Janina Inorowiczowa z domu Jarymkiewiczowna, ktorej w Hucie Pieniackiej zamordowano 22-letniego brata Pawla i 19-letnia siostre Anne. Ona podala mi nazwiska innych osob, ktore wg niej tam zostaly zabite – mieszkanca Pieniak Tymerkiewicza, zone i dzieci Jackowskiego, stolarza Jana Broszczakowskiego. Niezyjaca juz dzisiaj pani Janina potwierdzila tragedie i mojej najblizszej rodziny – bestialskie zamordowanie siostry mojego ojca Wandy Wolaninowej z domu Wodynskiej i jej malej coreczki. Zginal tez z rak ukrainskich opryszkow jej maz, moj wuj – kierownik pieniackiej gorzelni. Ciotka wraz z moja mala kuzyneczka zostala przez rozpasanych zbirow zapedzona do sadzawki, gdzie strzelano do nich z brzegu i nim zginely, otrzymaly wiele ran. Wuja zabito w gorzelni wrzucajac go do rozpalonego kotla.

To wydarzylo sie mniej wiecej w tym samym czasie, kiedy dokonano zbrodni w Hucie Pieniackiej. Piszac wtedy o tym, upomnialem sie rowniez o pamiec zbrodni dokonanej na pieniackim proboszczu Ks. Jozefie Wieczorku, ktory byl przyjacielem moich rodzicow. Ksiadz zostal zabity na wiosne w 1941, przez NKWD.

Cenzura w 1988 r. byla juz lagodniejsza i nie wycieto mi opisu jego smierci. Proboszcza wyprowadzono z kosciola, po odprawieniu wielkopostnych "gorzkich zalow". Na smierc wiodlo go czterech "strielcow", dwoch konnych i dwoch pieszych. Zabito go w brzozowym lasku w drodze do oddalonego od Pieniak, o pare kilometrow "posiolka" Malyniszka (?). Ciala umeczonego przed smiercia kaplana dlugo nie pozwalano zszokowanym parafianom pochowac. To dodatkowo potegowalo sowieckie barbarzynstwo.

Jakies trzy lata po opublikowaniu mojego listu nawiazalo ze mna kontakt Stowarzyszenie Upamietnienia Ofiar Zbrodni Ukrainskich Nacjonalistow z Wroclawia (SUOZUN), Fundacja im. Sw. Andrzeja Boboli, wydawca kwartalnika Na Rubiezy. Stowarzyszenie prowadzi benedyktynska prace zbierania dokumentacji dowodowej na temat zbrodni dokonanych na Kresach Wschodnich. Upomina sie o pamiec ofiar. Oczekuje ustalenia sprawcow i ich ukarania. Jest straznikiem prawd i faktow, czesto niewygodnych, przeszkadzajacych coraz to liczniejszym inicjatywom "pojednania", ktore chca nie tyle wybaczyc, co zapomniec!


Czy historia ma byc prawdziwa?

Czy w narodowej martyrologii ma byc tylko wyostrzona pamiec zbrodni dokonanych przez Niemcow, lub rodzimych antysemitow z niemieckiego podpuszczenia na obywatelach pochodzenia zydowskiego? O obliczanych na okolo 200 tys. istnien ludzkich, ofiar eksterminacji ludnosci polskiej, na Wschodzie mowi sie z zaklopotaniem, ostroznie, tak, aby nie urazic ukrainskiego sasiada. Wschodnim "Memorialem" jest pismo Na Rubiezy, stowarzyszenie SUOZUN, z ktorego inicjatywy wybudowano na Bulwarze X. Dunikowskiego we Wroclawiu Pomnik-Mauzoleum. Mialem zaszczyt reprezentowac przy jego odslonieciu Zarzad Powiatu Glubczyce. Sama uroczystosc odsloniecia odbywala sie w atmosferze skandalu. Wyznawcy "poprawnosci politycznej" zakwestionowali napis na pomniku, jako niezgodny z linia pojednania, a wladze panstwowe i media informacyjne zbojkotowaly te uroczystosc.


Historie nadal ujawniaja swiadkowie

Kolejnym echem mojego listu byly korespondencje od czytelnikow gazety, zamieszkalych obecnie w okolicach Grodkowa, a takze prosba Prokuratora Witkowskiego z Krakowa, zebym sie zgodzil oficjalnie zeznawac w sprawie Huty Pieniackiej. Dla ulatwienia, zostalem wezwany na posterunek Policji w Kietrzu i przez tamtejszego oficera dochodzeniowego formalnie, pod odpowiedzialnoscia karna za zeznawanie nieprawdy lub ukrywanie prawdy – zostalem przesluchany. Protokol z tego przesluchania zostal wyslany do Krakowa.

Z dostepnych mi informacji wynika, ze w Instytucie Pamieci Narodowej prowadzone sa dwie sprawy, rozpoczete jeszcze przez Komisje Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, sprawy o sygnaturze akt S33 i S9. Obie dotycza zbrodni ludobojstwa popelnionej w dniu 28 lutego 1944 r. przez funkcjonariuszy dywizji SS "Galizen" i nacjonalistow ukrainskich na Polakach w Hucie Pieniackiej.

Od roku 1989 do 28 lutego 2001 zglosilo sie 84 swiadkow. Sa wsrod nich mieszkancy powiatu glubczyckiego. Wstrzasajaca relacje zlozyla pani Stefania Orlowska, obecnie mieszkanka Bernacic k/Glubczyc, ktora cudem ocalala i przezyla ze swym dzieckiem, ukryta pomiedzy mezem i bratem, umierajacymi w meczarniach, ciezko postrzelonymi przez Ukraincow. Zmarznieta i glodna wraz z dwuletnia coreczka lezala w sniegu, wokol plonely domy i stodoly, w ktorych zywcem palono ludzi.

Pani Stefania jest jednym z uczestnikow sprawy, w ktorej wystepuje jako osoba pokrzywdzona, a wraz z nia wymienione sa w aktach osoby wykonujace prawa pokrzywdzonych: Kowalczykowscy, Kobylanscy, Orlowscy, Sowinscy, Sobolewscy, Michalewscy, Bernaccy, Ilowscy, Bakowscy i inni. W Babicach k/Baborowa osiedlili sie dawni mieszkancy Pieniak, Huciska Pieniackiego, Huty Pieniackiej, Majdanu Pieniackiego, ktorzy przez lata przechowywali pamiec o tym straszliwym wydarzeniu.

Poczatkowo beznadziejna sprawa ustalenia i pociagniecia do odpowiedzialnosci sprawcow zbrodni ludobojstwa nabrala rozglosu po ujawnieniu latem 2004 r. faktu, iz w Wielkiej Brytanii schronilo sie wielu bylych czlonkow 14 Dywizji SS "Galizien". Ukryli swoja przestepcza przeszlosc, uzyskali brytyjskie obywatelstwo i przez blisko 60 lat zyli w dobrobycie. Niektorych Pan Bog zachowal nawet w dobrym zdrowiu do teraz, chyba po to tylko, zeby jeszcze mozna bylo ich ukarac.

Czy to jeszcze jest mozliwe? Czy aparat sadowniczy zdazy? Czy pani Stefania Orlowska i inni zyjacy, bezposrednio poszkodowani doczekaja sprawiedliwosci?


Pomyslmy o ofiarach

Pomyslmy, wspomnijmy rowniez o innych ofiarach tego czasu strasznego, kiedy to kolega ze szkoly, sasiad zza miedzy, a nawet powinowaty – oszolomiony wizja Samostiejnej Ukrainy – skradal sie noca, strzelal w okno, mordowal siekiera, palil zywcem, torturowal przed smiercia niewinnych mezczyzn, kobiety i dzieci.

Wieczne odpoczywanie racz im dac Panie.

Zabito ich za to, ze byli Polakami.

Stanislaw Wodynski
48-140 Branice




Teksty o podobnej tematyce zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2005 Zwoje