Zamieszczamy tekst odczytu Jana Nowaka-Jeziorańskiego wygłoszonego na konferencji historyków w Budapeszcie w październiku 1996. Jest to jeden z najważniejszych tekstów Jana Nowaka-Jeziorańskiego, w którym omawia rolę Polskiej i Węgierskiej Rozgłośni Radia Wolna Europa w wydarzeniach w Październiku 1956, odpowiednio w Polsce i na Węgrzech. Tekst ten otrzymałem od Autora w listopadzie 1996.
Zdjęcia z Powstania Węgierskiego 1956 (poza zdjęciem Imre Nagy'a w rozmowie z ludźmi) pochodzą z książki:
Reg Gadney, Cry Hungary! Uprising 1956, Weidenfeld and Nicholson, London, 1986.
Andrzej Kobos
POLSKA I WĘGRY W ROKU 1956
JAN NOWAK-JEZIORAŃSKI
Dlaczego Władysław Gomułka odniósł sukces a Imre Nagy klęskę? Dlaczego linia polityczna Węgierskiej Rozgłośni Radia Wolna Europa (RWE) była przeciwstawieniem tego, co Rozgłośnia Polska mówiła swoim słuchaczom?Odpowiedzi na oba te pytania w jakimś stopniu wiążą się ze sobą. Według ankiety przeprowadzonej w 1956 r. wśród węgierskich uciekinierów przez Austriacki Instytut Badania Opinii Publicznej – 97 procent ludności w czasie rewolucji słuchało RWE. W Polsce o jeden procent więcej. Wolna Europa stała się w obu krajach powszechnie słuchanym źródłem informacji. I tu i tam RWE wywarło potężny wpływ na zachowanie się szerokich mas.
Węgry i Polska w 1956 roku.
- Wolni Polacy i Wolni Węgrzy
Zasadnicza różnica w ustosunkowaniu się do wydarzeń obu zespołów redakcyjnych była możliwa dzięki szerokiej autonomii obu Rozgłośni. "Konstytucja" Wolnej Europy z 1952 roku mówiła, że istnieje pięć odrębnych i autonomicznych radiostacji nadających do pięciu krajów Europy środkowo-wschodniej. Każda miała być głosem wolnych Polaków, wolnych Węgrów itd. Na codziennych, porannych konferencjach miałem obowiązek informowania Amerykanów o wydarzeniach w Polsce w ciągu ostatniej doby i przedstawienia zamierzonego sposobu ich komentowania. Różnice ocen zdarzały się bardzo rzadko i były rozwiązywane w drodze dyskusji. Inicjatywa była z reguły w rękach polskich.
- Powolny proces i krótkie spięcie
Wydarzenia w Polsce i na Węgrzech potoczyły się odmiennym torem. U nas "Październik" był szczytowym momentem procesu, który narastał stopniowo od końca 1954 roku. Na Węgrzech doszło do nagłego, krótkiego spięcia pod wpływem wypadków w Warszawie.
Płonęły wszechobecne portrety Stalina i Rakosi'ego.
W Polsce działały kolejno katalizatory, które wzmacniały nacisk czynnika społecznego i pogłębiały różnice na szczycie partyjnej hierarchii. Pierwszym była seria ponad stu audycji Józefa Światły, nadanych w końcu 1954 r. Ujawnienie zbrodni ścisłego kierownictwa partyjnego pociągnęło za sobą polowanie na kozły ofiarne w organach represji, czystkę, pospieszne reorganizacje i chaos w bezpiece, a w jego następstwie znaczne zelżenie terroru. Najważniejsze było uwolnienie około dwóch tysięcy więźniów, wśród nich Władysława Gomułki i jego najbliższych ludzi. Wszystko razem umożliwiło bunt partyjnej inteligencji przeciwko metodom rządzenia ekipy Bieruta.
- Odwilż zamienia się w potop
Potępienie zbrodni Stalina w przemówieniu Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR w lutym 1956 r. było następnym, niebywałym wstrząsem dla ludzi wychowanych w bałwochwalczym kulcie tyrana. To "trzęsienie ziemi" znacznie wzmocniło "liberalne" skrzydło w partii. Walka o sukcesję po Bierucie, po jego śmierci w marcu 1956 zaostrzyła konflikt między "liberalnymi" "Puławami" a stalinowskim "Natolinem". Wybór Edwarda Ochaba na pierwszego sekretarza był kompromisem, który w kilka miesięcy później okazał się opatrznościowym. Czołgi stłumiły wprawdzie czerwcowy bunt robotników w Poznaniu, ale w tym momencie wzbierająca fala, która dotychczas ograniczała się do inteligencji (przeważnie partyjnej) i młodzieży akademickiej, rozlała się na cały kraj, ogarniając masy robotnicze. Odwilż zamieniła się w potop.
- Rola Edwarda Ochaba
Obie zwalczające się frakcje zrozumiały, że powstrzymanie fali rewolucyjnej nie będzie możliwe bez kooptowania Gomułki. "Wiesław" powszechnie uchodził za ofiarę stalinizmu, który zapłacił więzieniem za próby rozluźnienia zależności partii od dyktatu Kremla. Ale ani staliniści ani "liberałowie", znający despotyczne usposobienie Gomułki, nie mieli ochoty oddawać w jego ręce najwyższej władzy. Dopiero w połowie października Ochab zdecydował się ustąpić miejsca Gomułce i przeforsować jego wybór na pierwszego sekretarza PZPR na zbliżającym się VIII Plenum KC PZPR. W tym momencie sowieckie Biuro Polityczne zdecydowało się na ingerencję, która miała nie dopuścić do władzy tego "nacjonalistycznego odchyleńca".
- Rola Filipa Bena
RWE stało się w tym czasie jedynym źródłem informacji o tym, co działo się w wąskim kręgu władzy. Niezależnie od doniesień agencji prasowych i licznych korespondentów czołowych dzienników zachodnich, mieliśmy na miejscu własnego informatora w osobie Filipa Bena (Norberta Nieświskiego), korespondenta dziennika francuskiego Le Monde i dziennika Maariv w Tel-Avivie. Ben, urodzony i wychowany w Łodzi, był obywatelem Izraela, lecz zachował powiązania z Polską i z przedwojennymi przyjaciółmi. W największej tajemnicy nawiązałem z nim współpracę. Odbiorcą korespondencji Bena, przekazywanych dalekopisem do Maariv, była nasza współpracownica w Londynie, Wanda Badowicz. W rzeczywistości tylko początek depeszy przeznaczony był dla Maariv w Izraelu. Część druga, o wiele bardziej szczegółowa, lądowała w ciągu kilkunastu minut na moim biurku.
Ben miał w obozie "Puławian" przyjaciela na samym wierzchołku partyjnej góry, którego nazwiska do końca życia nie chciał ujawnić. Ów wysoko postawiony informator szybko odkrył, że wiadomości przekazywane Benowi, zanim jeszcze pojawią się w Le Monde, powracają do kraju na falach eteru. Nie tylko on sam, ale także i inni zaczęli korzystać z tego komunikacyjnego pasa transmisyjnego.
- Zwrot o 180o
Za naszym pośrednictwem, dzięki Benowi, cały kraj dowiedział się w ciągu kilku godzin, że 19 października Chruszczow, Mołotow, Mikojan i Kaganowicz w licznej asyście sowieckiej generalicji wylądowali na Okęciu i że Ochab, Gomułka, Cyrankiewicz i inni postawieni zostali wobec ultimatum poniechania wyboru Gomułki na pierwszego sekretarza albo zmiażdżenia ich przez sowieckie czołgi. Groźbom tym towarzyszyły poważne ruchy wojsk sowieckich w kierunku Warszawy.
W tym momencie kierunek naszych programów uległ odwróceniu o 180o. Nadana przez nas wiadomość, że Gomułka, Ochab i Cyrankiewicz opierają się sowieckiemu szantażowi zjednoczył w poparciu dla nich całe społeczeństwo, w swej przygniatającej większości nastawione wrogo wobec rządzącej partii. W ciągu całonocnej konfrontacji w Belwederze, delegacja sowiecka otrzymywała ze swojej ambasady sygnały o nastrojach ludności i wojska.
Gomułce udało się przekonać sowieckich rozmówców, że nie zamierza wyrzekać się "kierowniczej roli partii" i występować z Paktu Warszawskiego. Chruszczow powstrzymał się od wykonania swoich gróźb. Po odlocie delegacji sowieckiej, Gomułka wybrany został pierwszym sekretarzem PZPR, a marszałek Rokossowski usunięty z władz partyjnych. Zarówno Polacy jak i Węgrzy odczytali to jako triumfalne zwycięstwo na Sowietami.
- Chwiejny kompromis
Gomułka w ciągu jednej doby stał się bohaterem narodowym, ale jego losy wisiały na włosku. Partia była bezsilna, służba bezpieczeństwa sparaliżowana, w wojsku rósł bunt przeciwko Rokossowskiemu i doradcom sowieckim. Dalsza eskalacja rewolucyjnej fali mogła w każdej chwili przewrócić niepewny kompromis z Sowietami.
- RWE w roli hamulca
Rozgłośnia Polska RWE uczyniła wszystko, by temu zapobiec. Słuchaczom, zwłaszcza najbardziej zapalnym, tłumaczyliśmy, że każdy Polak, także komunista, który występuje w obronie niezależności kraju, zasługuje na poparcie. Nasze posłanie było jednoznaczne: jeśli październikowe zdobycze mają przetrwać, muszą być utrzymane w pewnych granicach, których przekroczyć nie wolno. Strategia Wolnej Europy polegała głównie na nieustannym podtrzymywaniu potoku informacji w naświetleniu, które miało charakter zdecydowanie ostrzegawczy.
- Węgrzy na odmiennym torze
Na Węgrzech wydarzenia potoczyły się zupełnie odmiennym torem. Mathias Rakosi, stalinista, który był węgierskim odpowiednikiem Bolesława Bieruta, został odsunięty pod naciskiem Moskwy, ale jego następca Erno Gero okazał się nie lepszy od swego poprzednika. Masowe manifestacje solidarności z Polską w dniu 23 października przebiegły bez gwałtu, choć żądania wolnych wyborów i wielopartyjnego systemu szły dalej od rezolucji uchwalanych na polskich wiecach. Dopiero brutalne przemówienie radiowe Gero, pełne gróźb i inwektyw pod adresem manifestantów, stało się iskrą rzuconą na proch. Odpowiedzią był wybuch walk ulicznych.
Uliczna egzekucja funkcjonariusza AVO, znienawidzonej tajnej policji Rakosi'ego.
- Podwójny chwyt Erno Gero
Chcąc doprowadzić do uspokojenia, Gero zastosował podwójny chwyt. Imre Nagy, usunięty ze stanowiska szefa rządu i z partii przez Rakosiego za swoją politykę "nowego kursu" po śmierci Stalina, był dla Węgrów dokładnie tym, czym Gomułka był dla Polaków.
Imre Nagy na wiejskim festiwalu wina w pierwszym dniu powstania węgierskiego.
Gero ogłosił mianowanie Nagy'a premierem, ale trzymał go w areszcie domowym. Równocześnie wezwał na pomoc wojska sowieckie i wprowadził sądy doraźne. Jedno i drugie zapisane zostało na rachunek Nagy'a jako szefa rządu. Nikt nie wiedział, że premier wciąż trzymany był w izolacji.Podczas gdy w Warszawie Ochab czynił wszystko, by zapewnić bezkonfliktowe przejęcie przywództwa partii przez Gomułkę – Gero zaczął od skompromitowania swojego przeciwnika. Pod naciskiem Susłowa i Mikojana, Nagy został uwolniony 25 października, a Gero zastąpiony na stanowisku pierwszego sekretarza przez Kadara. Niestety Nagy obejmował rządy obciążony w oczach Węgrów zarzutem zdrady. Pomimo jego uroczystych zaprzeczeń, oskarżenia o sprowadzenie do Budapesztu wojsk sowieckich było w ciągu następnych, decydujących dni powtarzane nieustannie przez Rozgłośnię Węgierską RWE. Komunista Nagy stał się przedmiotem ataków tego Radia, które trwały aż do 4 listopada, a więc do dnia, gdy musiał szukać schronienia przed drugą inwazją sowiecką w ambasadzie jugosłowiańskiej. Zaważyło to fatalnie na losach rewolucji.
Imre Nagy w rozmowie z ludźmi (październik 1956, szczegóły nieznane).
(History of the 20th Century, no. 83, London, 1974)
- Syndrom Powstania Warszawskiego
Zasadnicza różnica między Polakami a Węgrami polegała na tym, że ci ostatni nie mieli za sobą tragicznego doświadczenia, jakim była klęska Powstania Warszawskiego.
Młoda Węgierka – bojowniczka o wolność z października 1956.
Jakże podobna do dziewcząt z AK podczas Powstania Warszawskiego w roku 1944.
Syndrom Powstania dominował nie tylko wśród załogi polskiej RWE, ale także na emigracji iw kraju. Drżeliśmy na samą myśl, że tragedia może się powtórzyć, i że możemy stać się jej współsprawcami. W tej sprawie cały zespół redakcyjny był jednomyślny. Byliśmy przekonani, że pod naciskiem czynnika społecznego możliwa jest znaczna liberalizacja systemu. Równocześnie odrzucaliśmy możliwość, że Rosja pozwoli wyzwolić się Polsce z "sojuszu" i rządów monopartyjnych. Stanowisko to spotkało się ze zrozumieniem ze strony Amerykanów, którzy w wytycznych z dnia 22 paździemika (w przeddzień wybuchu rewolucji węgierskiej) chwalili naszą linię jako "rozważną, stanowczą i bez wątpienia skuteczną".
- Sprzężenie zwrotne
W kilka dni później wypadki na Węgrzech zdawały się wskazywać, że nasza ostrożność posunięta była zbyt daleko. Usunięcie Gero pod naciskiem Rosjan i sowiecka zgoda na wycofanie wojsk z Budapesztu, uwolnienie z aresztu domowego Imre Nagy'a, oznaki wahań i niezdecydowania na Kremlu, zaprowadziły zarówno Węgrów jak i Amerykanów do fałszywego wniosku, że rewolucja odniesie pełne zwycięstwo, a więc przyniesie powrót do systemu wielopartyjnego i wolne wybory.
Gen. Pal Maleter, minister obrony w ostatnim rządzie Nagy'a (od 3 listopada 1956).
Inspirator oporu Węgrów został podstępnie aresztowany przez Rosjan i stracony 16 czerwca 1958 r.
Ostatnie dni października były najniebezpieczniejsze. Wydawało się, że sprzężenie zwrotne zagra tym razem w kierunku przeciwnym i że Polacy zachęceni sukcesem Węgrów podejmą próbę zrzucenia z siebie rządów monopartyjnych. W przemówieniu nadanym 29 października tłumaczyłem, że Moskwa może pogodzić się z utratą Węgier, niewielkiego kraju na peryferiach imperium, ale nie wypuści z rąk Polski, bo oznaczałoby to także utratę NRD i zjednoczenie Niemiec.W tych krytycznych dniach powrócił do Warszawy z więzienia w Komańczy Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński i nie tracąc chwili czasu wezwał do spokoju i rozwagi. Kardynał, otoczony po trzech latach odosobnienia aureolą bohatera i męczennika, był w oczach społeczeństwa największym autorytetem moralnym. Jego apel, nagłośniony zarówno przez RWE jak i przez media państwowe, przyczynił się niewątpliwie do tego, że Polska nie podzieliła losu Węgier. Przemówienie wypuszczonego z więzienia kardynała Jozsefa Mindszentego różniło się zasadniczo od apelu Prymas Polski. Nosiło cechy wystąpienia politycznego.
- Tragedia Imre Nagy'a
Codzienne ataki Rozgłośni Węgierskiej RWE na Nagy'a niewątpliwie utrudniały mu zdobycie poparcia społecznego w chwili, gdy było mu ono najbardziej potrzebne. Gdy obejmował władzę, niewiele z niej pozostało. Węgry nie miały rządu, partia i służby bezpieczeństwa rozleciały się. W całym kraju powstało setki rad rewolucyjnych w zakładach pracy i w wojsku. Nagy miał tylko tydzień, by zapanować nad sytuacją i doprowadzić do jakiegoś kompromisu z Sowietami. Od rana do nocy prowadził rozmowy z delegacjami rad rewolucyjnych z całego kraju, które nie miały żadnego koordynującego ośrodka. W dniu 29 października na spotkaniu z przedstawicielami Rewolucyjnej Rady południowego Budapesztu wzywał do "ostrożności w wysuwaniu żądań, bo inaczej wszystko możemy utracić. Związek Sowiecki, bojąc się utraty Węgier odmówi po prostu wycofania swych wojsk". W rozpaczliwych próbach zdobycia poparcia ustępował jednak krok za krokiem wobec lawiny żądań, aż w końcu przekroczył granicę możliwego kompromisu z Sowietami. Jedyną alternatywą ustępstw stała się droga, którą w kilka dni później wybrał Janos Kadar.
- Rola Chin
Zarówno w Polsce jak i na Węgrzech stanowisko Chin i Jugosławii wywarło poważny wpływ na decyzje Kremla. W połowie września Ochab był w Pekinie, gdzie Chińczycy zachęcali go do obrony niezależności polskiej partii wobec Moskwy. Powrócił do Warszawy w przekonaniu, że wojskowa interwencja Sowietów w Polsce doprowadziłaby do zerwania między Moskwą a Pekinem i przekreśliła próby Chruszczowa zwabienia Tito z powrotem do "obozu socjalistycznego". Miało to duży wpływ na postawę Ochaba i Gomułki wobec późniejszego szantażu sowieckiego. W dniu 30 października Moskwa zaofiarowała Węgrom te same ustępstwa, które niechętnie zgodziła się przyznać Polakom. Deklaracja sowiecka proponowała negocjacje w sprawie wycofania z Węgier wojsk i doradców sowieckich, zasadę równości i stosunkach gospodarczych oraz poszanowania "suwerenności" w polityce wewnętrznej. Wszystko to pod warunkiem utrzymania monopartii i przynależności Węgier do Paktu Warszawskiego. Deklaracja zaadresowana była raczej do Pekinu i Belgradu aniżeli do Budapesztu. Chińczycy i Jugosłowianie mieli swój interes w większym uniezależnieniu od Kremla partii komunistycznych w Polsce i na Węgrzech, ale nie zamierzali popierać obalenia ustroju. Deklaracja sowiecka spotkała się z natychmiastowym poparciem Chin i Jugosławii. Została natomiast odrzucona przez Nagy'a, który w tym samym dniu zapowiedział przywrócenie systemu wielopartyjnego. W dniu 4 listopada wojska sowieckie wkroczyły do stolicy Węgier po raz drugi i rewolucja węgierska została krwawo zmiażdżona.
Jeszcze pełni nadziei...
Atak sowiecki na Budapeszt, 4 listopada 1956.
Atak sowiecki na Budapeszt.
Bitwa z sowieckimi czołgami wygrana, Budapeszt.
Rosyjski żołnierz poległy w Budapeszcie za sowieckie imperium.
Węgrzy czczą swoich poległych za wolność, listopad 1956.
Interwencja sowiecka na Węgrzech wzmocniła pozycję kierownictwa polskiej partii. Kremlowi zależało na pokazaniu Chińczykom i całemu międzynarodowemu ruchowi komunistycznemu, że gotów jest przyznać partiom satelickim prawo szukania "własnej drogi do socjalizmu". Gdy polska delegacja partyjno-rządowa z Gomułką na czele przybyła 15 listopada do Moskwy – uzyskała tam wszystko, co chciała.
- Pomimo niespełnionych nadziei
W krytycznych dniach października Gomułka odegrał rolę bezpiecznika, który pozwolił uniknąć krótkiego spięcia. W następnych latach doświadczenia węgierskie wywarły fatalny wpływ na jego politykę. Prześladowało go widmo węgierskiej partii, która, jak powiedział, "rozleciała się w proch i pył w ciągu kilku dni". Gomułka obawiał się własnej popularności i tych, którym zawdzięczał powrót do władzy. Zamiast oprzeć się na nich, usuwał jednego po drugim, zastępując ich dogmatycznymi przeciwnikami wszelkich reform i kompromisów ze społeczeństwem.
Gomułka zawiódł pokładane w nim nadzieje, ale nie zdołał zniszczyć wszystkich zdobyczy polskiego Października. Nie próbował powrócić do przymusowej kolektywizacji. Kościół był szykanowany i ograniczany, ale nie było już usiłowań zniszczenia go terrorem i aresztowaniami. Inteligencja twórcza nie pozwoliła narzucić sobie z powrotem roli posłusznego narzędzia partyjnej propagandy. Polska po Październiku odchyliła się znacznie od ortodoksyjnego wzorca "demokracji ludowych". Bez Października 1956 roku nie doszłoby do narodzenia się "Solidarności" w ćwierć wieku później.
- Fatalny błąd
Oskarżenia Rozgłośni Węgierskiej RWE o podburzanie do powstania nie znajdują żadnego uzasadnienia. Węgierski zryw był spontanicznym i żywiołowym odruchem. Fatalny błąd popełniony zarówno przez Węgrów jak i Amerykanów w Wolnej Europie wyniknął z fałszywej oceny szans węgierskiej rewolucji. Polegał on na oskarżaniu i atakowaniu Nagy'a za nie popełnione winy. Ataki te odebrały węgierskiemu przywódcy możliwości zdobycia niezbędnego poparcia społecznego.
Annandale, VA, październik 1996.
W niepewny, uchodźczy los...
Jedna z wielu tysięcy węgierskich uchodźców, 1956.
|
|
|
|
|
|
|