Zamieszczony ponizej tekst Jana Nowaka-Jezioranskiego z roku 1995 o Powstaniu Warszawskim, jest sensu stricto tekstem polemicznym – odpowiedzia na napastliwy tekst Andrzeja Korbonskiego (Kultura, 10/565, 1994), lecz zawiera wszystkie istotne punkty stanowiska Jana Nowaka-Jezioranskiego o Powstaniu Warszawskim. Dlatego, mimo polemicznej wymowy, przypominam ten tekst w Zwojach.

Zastanawialem sie nad odredakcyjnym opuszczeniem odnosnikow Autora do polemiki z A. Korbonskim, ale, w sytuacji gdy Autor juz nie zyje, zrezygnowalem z tego dla zachowania integralnosci i gladkiego toku tekstu. Akcenty polemiczne nie przeszkadzaja w wylozeniu stanowiska Autora.

Warto podkreslic, ze opinie Jana Nowaka-Jezioranskiego o Powstaniu Warszawskim sa zbiezne ze stanowiskiem wielu historykow. Dla przykladu, Norman Davies powiedzial mi w lutym 2005, ze zgadza sie z tymi opiniami Jana Nowaka i niezmiernie je szanuje.

Andrzej Kobos





SPOR O POWSTANIE WARSZAWSKIE





JAN NOWAK-JEZIORANSKI



Spor o Powstanie Warszawskie jest potrzebny. Bedzie sie toczyl jeszcze przez dlugie lata a moze przez pokolenia, bo obraca sie wokol odwiecznego, polskiego pytania: bic sie czy poddac w obliczu przygniatajacej przewagi wroga. Toczyl sie ten spor juz w latach czynu zbrojnego Jozefa Pilsudskiego. Dotyczy w rownym stopniu Powstania Warszawskiego jak wrzesniowej decyzji stawienia czola potedze niemieckiego napastnika w sytuacji, ktora z wojskowego punktu widzenia skazywala od poczatku na kleske.


Argumenty ad personam

Spor jest pozyteczny, dopoki obie strony opieraja sie na znajomosci faktow historycznych. Inaczej oceniam Powstanie Warszawskie anizeli np. dr Jan Ciechanowski lub Tomasz Lubienski, co w zadnym stopniu nie umniejsza mego szacunku dla ich wiedzy i racji. Niestety nie mozna tego odniesc do Andrzeja Korbonskiego, ktory znajomosc faktow zastepuje pogardliwymi epitetami pod adresem przeciwnikow jak 'manipulowanie historia', 'ignorowanie niewygodnych faktow', 'powtarzanie banalow', propagowanie 'falszywej legendy', itd.

Metody polemiczne stosowane miedzy Polakami zbyt czesto zamieniaja sie w proby odbierania glosu albo pozbawiania wiarygodnosci przeciwnika. Nie mozna mu wierzyc bo to Zyd, albo nalezal kiedys do partii wiec sie skompromitowal, albo emigrant wiec nie ma prawa sie wtracac itd. Do tego arsenalu A. Korbonski dodal jeszcze jedno kryterium zamykajace usta ludziom odmiennych pogladow. Jest nim wiek. "Starzy ludzie – pisze – grubo po siedemdziesiatce – monopolizuja opinie publiczna przez propagowanie falszywej legendy Powstania". Wynikaloby z tego, ze po przekroczeniu siedemdziesiatki nie nalezy sie wypowiadac. A. Korbonskiemu brakuje trzech lat do przekroczenia ustanowionego przez siebie cenzusu wieku.


Opozniony marsz na Berlin

Szczegolnie irytuje Korbonskiego stwierdzenie, wydawaloby sie oczywiste, ze Stalin kierujac sie wzgledami politycznymi powstrzymywal celowo letnia ofensywe u bram Warszawy. Zarzuca mi powolywanie sie na przestarzala, bo wydana w roku 1964 prace Wlodzimierza Woloszyna "Na warszawskim kierunku operacyjnym". W istocie nie chodzilo o ksiazke a o ujawniony w niej po raz pierwszy dokument o kluczowym znaczeniu. Jak wiadomo dokumenty przedawnieniu nie podlegaja. Chodzi o plan "Operacji warszawskiej" z dn. 8 sierpnia 1944 przeslany Stalinowi do aprobaty przez Zukowa i Rokossowskiego 1). Ofensywa miala sie zaczac 25 sierpnia. Najwidoczniej Zukow, jako zastepca glownodowodzacego Stalina i Rokossowski, dowodca frontu bialoruskiego, zgodnie uznali, ze trzy tygodnie starczy im na przygotowanie sie do nastepnego skoku. Operacja miala doprowadzic do uwolnienia Warszawy manewrem okrazajacym od poludnia i polnocy.

Odrzucenie przez Stalina zamiarow wznowienia marszu na Berlin pociagnelo za soba dalekosiezne skutki. Ofensywa zostala wznowiona dopiero 12 stycznia 1945, a wiec z pieciomiesiecznym opoznieniem. Twierdzilem, ze wznowienie jej bezposrednio po upadku Powstania, to jest po 2 pazdziernika nie bylo mozliwe ze wzgledow politycznych, bo staloby sie potwierdzeniem pojawiajacych sie w prasie zachodniej oskarzen Stalina o zbrodnie skazania na zaglade ludnosci milionowego miasta. Byc moze wazniejsze bylo, ze rozmokle w porze jesiennej drogi i pola utrudnilyby poruszanie sie czolgow i jednostek zmotoryzowanych. Jeszcze siodmego stycznia 1945 Stalin tlumaczyl Churchillowi, ze nie moze przystapic do ataku dopoki warunki atmosferyczne i zalegajace nad Polska mgly nie pozwalaja na wykorzystanie przewagi lotnictwa i artylerii 2).

Ofensywa, wznowiona 12 stycznia 1945, doprowadzila do zajecia Warszawy w ciagu pieciu dni. Planowany juz w sierpniu 1944 r. manewr okrazajacy zmusil Niemcow do opuszczenia miasta bez walki. W dniu 22 stycznia, a wiec w ciagu nastepnych pieciu dni, Pierwsza Ukrainska Armia Koniewa przekroczyla na poludniu Odre. Na polnocy armia Zukowa dotarla i zatrzymala sie na linii Odry 8 lutego. Zimowy skok z linii Wisly nad Odre zajal 27 dni.

Niemcy mieli piec miesiecy przerwy na przygotowanie obrony. Byli silniejsi w styczniu niz w sierpniu, bezposrednio po klesce poniesionej na Bialorusi. Nic to im nie pomoglo. Gdyby zgodnie z planem operacji warszawskiej ofensywa ruszyla w dniu 25 sierpnia (1944) wojska sowieckie znalazlyby sie na linii Odry w koncu wrzesnia.

Nikt nie przewidzial zalamania sie frontu zachodniego po sforsowaniu przez aliantow Renu, 7 marca 1945. W ciagu miesiaca wojska alianckie rozlaly sie na Niemcy. W dniu 11 kwietnia 9 Armia amerykanska przekroczyla Labe i znalazla sie o 100 kilometrow od Berlina. Na polnocy Montgomery zajal Lubeke i posunal sie dalej na wschod az do Wiesmaru, 70 km na wschod od przyszlej granicy NRD. Na poludniu 3 Armia amerykanska przekroczyla w dniu 19 kwietnia granice Czechoslowacji. W chwili kapitulacji Trzeciej Rzeszy alianci zajmowali znaczna czesc pozniejszego NRD.

W dniu zawieszenia broni sytuacja uleglaby odwroceniu, gdyby ofensywa na froncie wschodnim wyruszyla nie znad Wisly, ale znad Odry, odleglej pod Kostrzyniem o 70 km od Berlina. Pieciomiesieczne opoznienie operacji warszawskiej odebralo Stalinowi szanse uprzedzenia aliantow i zajecia wiekszej czesci terytorium Niemiec, "wyzwolenia" calej Austrii i Danii. Powojenny stosunek sil wygladalby inaczej, zwlaszcza w pierwszych latach zimnej wojny, gdyby wiekszosc olbrzymiego potencjalu przemyslowego i ludnosciowego Niemiec znalazla sie w rekach sowieckich.

A. Korbonski twierdzi, ze nie bylo to mozliwe, bo przeciez granice dzielace strefy okupacyjne byly dawno ustalone przez Europejska Komisje Doradcza z udzialem Sowietow. Naiwnoscia sa przypuszczenia Korbonskiego, ze Sowiety cofnelyby sie w granice swojej strefy, gdyby to im, a nie aliantom, udalo sie ja przekroczyc. Najlepszym dowodem ich zachowanie sie w Wiedniu, ktory podobnie jak Berlin mial sie znalezc pod wspolna okupacja trzech mocarstw. Po zajeciu miasta Stalin natychmiast oglosil powolanie "tymczasowego rzadu austriackiego" i nie dopuscil do miasta misji brytyjskiej i amerykanskiej. Sowiety zgodzily sie na wspolna administracje wojskowa Berlina i Wiednia dopiero wowczas, gdy Truman uzaleznil od tego wycofanie sie aliantow na linie Laby. Niestety prezydent USA odrzucil propozycje Churchilla, by odczekac z tym do spotkania Wielkiej Trojki i wycofanie sie aliantow w granice swoich stref okupacyjnych uzaleznic takze od osiagniecia kompromisu w sprawie Polski.

Bylo ironia losu, ze Powstanie Warszawskie, ktore stalo sie powodem opoznienia postepow Armii Czerwonej, uratowalo niechcacy Wieden i Berlin. Natomiast z punktu widzenia dlugofalowych interesow Polski trwajacy przez pol wieku podzial Niemiec byl z pewnoscia opcja o wiele pomyslniejsza niz wchloniecie ich w orbite sowiecka. Stalin blednie ocenil w poczatkach sierpnia 1944 r. mozliwosci aliantow zachodnich, ktorzy rozszerzali dopiero swoj niewielki przyczolek w Normandii.


Dlaczego Polska nie zostala XVII republika sowiecka?

Nie bylem goloslownym uzasadniajac poglad, ze rozpaczliwa walka o odzyskanie niepodleglosci prowadzona z Niemcami (oreznie) i z Sowietami (srodkami politycznymi), ktorej punktem szczytowym bylo Powstanie, ocalila Polske przed wcieleniem do ZSSR i losem panstw baltyckich i Moldawii. Po zajeciu kraju we wrzesniu 1939 r., Polska stracila swoje znaczenie strategiczne. Jej heroiczny udzial w wysilku wojennym sprzymierzonych nie mogl wywrzec wiekszego wplywu na losy wojny, nabral natomiast wielkiego znaczenia symbolicznego i politycznego. Zachowanie sie Polakow po klesce wrzesniowej sprawilo, ze ten niewielki kraj nieustannie wysuwal siebie na plan pierwszy i znalazl sie w centrum uwagi rzadow i zachodniej opinii publicznej. Aby sie o tym przekonac wystarczy policzyc ile czasu i uwagi gabinet brytyjski poswiecal sprawie Polski. Ile listow wymienionych miedzy Churchillem i Rooseveltem dotyczylo Polski, ile rozdzialow w pamietnikach wojennych Churchilla obraca sie wokol Polski. Dyskusje w sprawie Polski znalazly sie na czolowym miejscu na porzadku obrad w Teheranie. W Jalcie na osiem posiedzen plenarnych az na siedmiu dyskutowano o Polsce 3). Churchill obliczyl, ze w brytyjskim protokole obrad az 18 000 slow to dyskusja na temat Polski 4). . To samo w Poczdamie. Trzy wielkie mocarstwa mialy podjac historyczne postanowienia, decydujace o nowym, powojennym porzadku swiata na dziesiatki lat. Konferencja trwala 16 dni. Polska zajela niewiele mniej czasu niz sprawa pokonanych Niemiec.

Stalin pogwalcil wszystkie postanowienia umowy jaltanskiej. Alianci na pewno nie wypowiedzieliby wojny, gdyby zdecydowal sie na wcielenie Polski do ZSSR. Z uwagi na pozycje symbolu, jaki polski opor zdobyl dla Polski w opinii zachodniej, posuniecie takie byloby politycznie zbyt kosztowne. Potrzebna byla stopniowalnosc i kamuflaz zachowujacy pozory w calej Europie Srodkowo-Wschodniej, opanowanej przez Sowiety.

Radze p. A. Korbonskiemu, by zapoznal sie z dokumentami komunistow polskich w Moskwie w latach 1943-45. Czesc z nich, m.in. Alfred Lampe, Wanda Wasilewska, Luna Brystygierowa, Zygmunt Berling wypowiadali sie we wlasnym gronie za wlaczeniem Polski do ZSSR (Alfred Lampe przeciwny byl nawet tworzeniu oddzialow pod sowieckim dowodztwem). Popieral to stanowisko Komintern kierowany przez Georgi Dimitrowa. W sierpniu 1944 Wanda Wasilewska na spotkaniu w Lublinie z gen. Leonem Bukojemskim, zastepca dowodcy okregu lubelskiego poinformowala go, ze Powstanie Warszawskie wplynelo na zmiane stosunku wladz ZSSR ze Stalinem na czele do koncepcji tworzenia siedemnastej Polskiej Republiki Rad 5). Po Powstaniu, na jesieni 1944 r. Wasilewska zwrocila sie z prosba do Stalina o zwolnienie ze stanowiska wiceprzewodniczacej Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego i zezwolenie na wycofanie sie z udzialu w polskim zyciu politycznym. W swoich wspomnieniach pisze, ze chciala pracowac w skali Zwiazku Radzieckiego 6). Stalin wyrazil swoja zgode.

Model Polski Ludowej mial byc forma przejsciowa. W roku 1948 Stalin w rozmowie z delegacja partii jugoslowianskiej mowil o swoich zamiarach przylaczenia do ZSSR Polski, Czechoslowacji, Wegier i Rumunii 7). Jego smierc w 1953 r. ocalila odrebnosc wasalnego panstwa polskiego.


Co by bylo gdyby...

W odroznieniu od Korbonskiego nie zapuszczam sie w spekulacje, co by bylo gdyby do Powstania nie doszlo. Czy w chwili zblizania sie Armii Czerwonej i niemieckiego odwrotu rozkaz "stania z bronia u nogi" byl wykonalny? Czy tez doszloby do wybuchu zywiolowego i prob uchwycenia go przez komunistow? Czy Niemcy zachowaliby bezczynnosc wobec uzbrojonej armii podziemnej i wrogiej ludnosci milionowego miasta, ktore znalazlo sie w bezposredniej bliskosci linii frontu? Czy tez zastosowaliby swoje nieludzkie masowe srodki prewencyjne? Czy Warszawa ocalalaby, gdyby stala sie polem bitwy miedzy Niemcami a Sowietami? (Walki uliczne w Budapeszcie trwaly szesc tygodni, ale w miescie nie bylo podziemnej armii wegierskiej). I wreszcie pytanie ostatnie: w jaki sposob Stalin wykorzystalby bezczynnosc AK w swojej dyplomatycznej i propagandowej grze o Polske?

Nie usiluje po 50 latach szukac jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Chodzi mi jedynie o postawienie sie w polozeniu dowodcy AK, ktory musial liczyc sie ze wszystkimi tymi zagrozeniami w chwili podejmowania decyzji. Twierdze, ze w owczesnej sytuacji kazda decyzja byla zla prowadzac do katastrofy innego rodzaju. Korbonski poza bezczynnoscia widzi zbawczy wariant w wycofaniu sie AK z Warszawy razem z Niemcami. Pomijam juz sam fakt, ze tego rodzaju rozkaz bylby powszechnie uznany za zdrade. Przejscie na strone Niemcow na piec minut przed ich kleska usuneloby Polske z obozu zwycieskiej koalicji. To wlasnie bylo celem Stalina. Posuniecie tego rodzaju usprawiedliwiloby cofniecie przez aliantow uznania rzadowi londynskiemu i uwolnilo ich od koniecznosci ratowania twarzy i stworzenia pozorow w Jalcie i Poczdamie. Polska zostalaby potraktowana jako kraj nieprzyjacielski a Stalin zdobylby pretekst do eksterminacji i deportacji wszystkich zolnierzy AK i dzialaczy Podziemia jako hitlerowskich kolaborantow.

Rownie niepowazne jest twierdzenie, ze czesc AK mozna bylo wycofac do pobliskich lasow. Dla czterdziestotysiecznej Armii Krajowej Warszawa byla zapleczem, zrodlem zaopatrzenia i oslona. Los nielicznych oddzialow lesnych walczacych w Kampinosie pokazuje, co staloby sie z tysiacami zolnierzy, ktorzy na oczach Niemcow mieliby z bronia, amunicja i zywnoscia wymaszerowac z miasta i schowac sie w "pobliskich lasach".

Powstanie okupione bylo zniszczeniem miasta i straszliwymi stratami ludzkimi, ktore bezposrednio po klesce wydawaly sie daremne i pozbawione wszelkiego sensu. Z perspektywy 50 lat staja sie widoczne nieprzewidziane i niezamierzone skutki Powstania. Jednym z najwazniejszych byl wlasnie popowstanczy syndrom daremnie przelanej krwi, ktory dzialal hamujaco w krytycznych sytuacjach w latach 1956, 1970 i 1980-1981.

Wskazywanie na te pozytywne i dlugofalowe aspekty nie znaczy, ze bic sie nalezy ilekroc nadarzy sie okazja bez wzgledu na szanse ostatecznego zwyciestwa. Chodzi raczej o to, by z historycznych doswiadczen nie wyciagac wnioskow skrajnych i falszywych. Narod, ktory zatraca gotowosc do walki i poswiecen w obronie swoich wartosci, skazuje siebie na zaglade.


Annandale, VA, 18. 11. 1994.

Rekopis tego artykulu otrzymalem od Autora 26. 11. 1994.   (AMK)


Pierwodruk: Kultura 1/568-2/569 – Paryz 1995.




Przypisy:
  1. Pelny tekst telegramu do Stalina, oznaczony w wojskowym archiwum sowieckim nr 806, zespol 233, nr ewidencyjny 2356 t. 28 – ogloszony zostal w calosci w wydanym po rosyjsku zbiorze: ZSSR i Polska – 1941-45. Historia sojuszu wojennego. Dokumenty i materialy. Wydawnictwo Terra, Moskwa 1994 str.218-219. Plan operacji warszawskiej podpisany zostal nazwiskami Zarow i Rumiancew. Marszalek Aleksander Wasilewski ujawnil, ze byly to pseudonimy Zukowa i Rokossowskiego. Informacja ta pochodzi od Andrzeja Pomiana.   (powrot)

  2. List Stalina do Churchilla, patrz: W. Churchill, Triumph and Tragedy, Boston 1953, str. 279.   (powrot)

  3. A. Eden, The Reckoning, s. 597.   (powrot)

  4. W. Churchill, Triumph and Tragedy, s. 365 – cytowane za: Krystyna Kersten, Jalta w polskiej perspektywie.   (powrot)

  5. Stosunki Rzeczpospolitej Polskiej z panstwami zachodnimi 1918-1943. Wybor dokumentow. Wybral i opracowal Jerzy Kumaniecki, PWN Warszawa 1991, pozycja 100.   (powrot)

  6. Wanda Wasilewska, Wspomnienia 1939-1944, Archiwum Ruchu Robotniczego, t. VII. Cyt. za Krystyna Kersten, Narodziny systemu wladzy, s. 63.   (powrot)

  7. Milovan Dzilas, Rozmowy ze Stalinem. Zapis z lutego 1948.   (powrot)




Teksty o Jana Nowaka-Jezioranskiego i z nim zwiazane zamieszczone w Zwojach:   –





Copyright © 1997-2005 Zwoje