
Pamieci Jana Nowaka-Jezioranskiemu w holdzie
DAR ZYCIA DLA RZECZPOSPOLITEJ
JAN NOWAK-JEZIORANSKI (1913-2005)
ANDRZEJ M. KOBOS
O Janie Nowaku-Jezioranskim mozna powiedziec, ze Polske nosil, mial w sobie. Polska byla Jego zyciem. Wolna Polska.Po ucieczcze z niewoli niemieckiej w 1939 r., podczas okupacji niemieckiej najpierw dzialal w antyniemieckiej propagandowej Akcji N, potem jako kurier Armii Krajowej dwukrotnie "wyniosl" Polske Walczaca w wolny, tez walczacy swiat. Pierwsza, dramatyczna podroz kurierska do Wielkiej Brytanii odbyl w roku 1943 przez Szwecje.
Naczelny Wodz RP Gen. Kazimierz Sosnkowski
Dekoruje Jana Nowaka Orderem Wojennym Virtuti Militari, 1944.
(www.swp.org.pl)
W lipcu 1944 wrocil do Polski brytyjskim samolotem, ktory przylecial po zdobyta przez AK niemiecka rakiete V1. Powstanie Warszawskie przezyl w Warszawie, a po upadku Powstania, z zona Jadwiga-"Greta" wywiozl w grudniu 1944 pociagiem z Polski przez Niemcy do Szwajcarii a stamtad do Anglii pierwsze oficjalne raporty Podziemia o Powstaniu. Te czesc swego zycia opisal potem w swoich wspomnieniach zatytulowanych Kurier z Warszawy (Odnowa, Londyn 1978).
Jan Nowak (z prawej) na jednym z lotnisk wojskowych,
prawdopodobnie pprzed odlotem do Polski, wiosna 1944.
(www.swp.org.pl)
Po wojnie, gdy Polska zawladnal powolny Sowietom komunistyczny, dyktatorski rezim, o wolna Polske Jan Nowak walczyl z oddali – niezwykle skutecznie w eterze przy pomocy fal Rozglosni Polskiej Radia Wolna Europa. Przez ponad dwadziescia dalszych lat zabiegal o interesy wolnej Polski w centrum potegi wolnego swiata – w Waszyngtonie.Do wolnej Polski wrocil na stale po 47 latach, wiosna 2002, i w wolnej Polsce umarl.
Otrzymal byl dar zycia nie tylko dobrego, ale niezlomnego i rozumnego, bez reszty poswieconego Rzeczpospolitej, Jej – naszemu wspolnemu dobru. Sluzenie Polsce bylo dobrowolnie przyjeta misja Jego dlugiego zycia i te misje zakonczyl w Warszawie w nocy 20/21 stycznia 2005.
Jezeli kpt. Jan Nowak, VM, meldowal niedawno swoje przybycie Najwyzszemu, zapewne, z pelna wiarygodnoscia powiedzial: "Mission accomplished" – "Misja spelniona".
A wsrod nas, pozostalych tutaj, trafne podsumowanie jego misji w imieniu Rzeczypospolitej wypowiedzial 26 stycznia 2005 w Katedrze Warszawskiej Prezydent RP Aleksander Kwasniewski:
"Jan Nowak Jezioranski byl czlowiekiem, ktory w kazdych warunkach pelnil sluzbe. Obywatelem, ktory daje swiadectwo i rozpala w ludziach nadzieje. Polska byla jego obsesja. Polska byla jego wielkim marzeniem i codziennym wyzwaniem. W ogromnym stopniu to wlasnie jemu zawdzieczamy nasza dzisiejsza wolnosc, niepodleglosc i bezpieczenstwo".* * *
Wsrod szeregu wybitnych ludzi, z ktorymi dane mi bylo zetknac sie osobiscie i blizej przez pewien okres czasu byl Jan Nowak-Jezioranski. (Jego rodowe nazwisko Zdzislaw Jezioranski pojawilo sie publicznie dopiero stosunkowo niewiele lat temu.)Moje kontakty i pewna wspolpraca przez prawie dziesiec lat i, smiem powiedziec, przyjazn z Janem Nowakiem-Jezioranskim byly jednym z najwartosciowszych wydarzen mojego zycia.
Ponizej sprobuje w skrocie spisac moje dalsze i blizsze z Nim spotkania. Bedzie to wspomnieniowy zapis, niezupelnie chronologiczny, z dygresjami i opisami tla niektorych naszych kontaktow.Dla mnie osobiscie jest swoistym i dobrym zrzadzeniem losu, ze to moje wspomnienie o Janie Nowaku-Jezioranskim zaczalem pisac w Polsce, w tak moim Krakowie. Przed wyjazdem w styczniu 2005 ze Szwecji do Polski, planowalem odwiedzic w Warszawie ciezko chorego Pana Jana. Juz nie zdazylem...
- Glos Wolnej Polski
Jan Nowak wyglasza pierwsze przemowienie do Kraju
w audycji inauguracyjnej Glosu Wolnej Polski RWE 3 maja 1952 r.
(Wojna w eterze)
Jan Nowak-Jezioranski, a raczej po prostu Jan Nowak, byl czlowiekiem, ktorego glos po raz pierwszy uslyszalem przez Radio Wolna Europa – Glos Wolnej Polski w roku 1953. Niespelna 10-letniego chlopaka, moj Ojciec uznal mnie juz za tak rozsadnego, ze pozwolil mi sluchac razem z nim Glosu Wolnej Polski, ktorego dyrektorem byl Jan Nowak. Choc niemilosiernie zagluszana, Wolna Europa byla jednak slyszalna w naszym przedwojennym szwedzkim aparacie radiowym Electric, oczywiscie lampowym. Najpierw wysylal mnie Ojciec na zewnatrz, pod okna naszego domu na Iwanskiego 24 w Wadowicach, bym sprawdzil, czy na ulicy nie slychac, czego on slucha przez radio.Tresci tamtych audycji oczywiscie juz nie pamietam, lecz dobrze pamietam zapowiedzi spikera: "Teraz do naszych sluchaczy przemowi dyrektor naszej rozglosni Jan Nowak" – i Jego raczej niski i lekko chrypliwy glos, ktory bezposrednio mialem uslyszec dopiero w roku 1992. Pamietam np., ze co roku Jan Nowak wyglaszal swego rodzaju noworoczne oredzie do sluchaczy.
I tak sluchalem Glosu Wolnej Polski Radia Wolna Europa przez caly okres szkolny i gimnazjalny, rzadko tylko zagluszanego zupelnie skutecznie. Pamietam audycje RWE w roku 1955, w jakis czas po ucieczce wysokiego dygnitarza UB Jozefa Swiatly, potem audycje o powstaniu w Poznaniu w czerwcu 1956 oraz w okresie Pazdziernika 1956, nawolujace Polakow do umiaru. Potem, audycje RWE w okresie gomulkowskim i odejscia Gomulki od hasel Pazdziernikowych broniace Pazzdziernikowych zdobyczy a w kilka lat pozniej informujace o pierwszych inicjatywach opozycyjnych w komunistycznej Polsce.
Jan Nowak-Jezioranski, lata 1960.
(www.swp.org.pl)
Od jesieni 1961 w Krakowie, w okresie moich studiow uniwersyteckich, u pp. Olesiow na Sobieskiego 14, gdzie mieszkalem, radio bylo po prostu stale nastawione albo na muzyke, albo na Rozglosnie Polska Radia Wolna Europa. Przed koncem studiow i w pierwszych latach po studiach regularnie sluchalem RWE w moim juz mieszkaniu przez odbiornik radiowy Turandot. Pamietam wrazenie, z jakim wysluchalem pozegnalnego przemowienia radiowego Jana Nowaka 31 grudnia 1975, gdy po nieomal 24 latach odchodzil na emeryture z dyrektorowania Sekcji Polskiej RWE.* * *
W roku 1979 w Anglii przeczytalem slynne wojenne wspomnienia Jana Nowaka-Jezioranskiego pt. Kurier z Warszawy, napisane przez Autora w domku na przeleczy Pass Thurn w Alpach w 1976 r., a wydane w roku 1978. (Kieszonkowe wydanie Kuriera z Warszawy przeszmuglowalem wtedy do Polski i tam potem zostawilem.) Juz po pozostaniu na stale na Zachodzie, po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, przeczytalem tom jego esejow pt. Polska pozostala soba i dwa tomy jego wspomnien z okresu pracy w RWE, zatytulowane Wojna w eterze i Polska z oddali.
- Wrog Nr 1 rezimu PRL
Jan Nowak-Jezioranski odszedl z Rozglosni Polskiej Radia Wolna Europa, ale nie zniknal ze swiadomosci ludzi w Polsce i poza Polska. Wiadomo bylo, ze byl bardzo czynny politycznie w Waszyngtonie.
Przez ponad 45 lat propaganda PRL rozprzestrzeniala rozmaite falszywki i jadowite ataki osobiste na Jana Nowaka-Jezioranskiego a nawet anonimowe pogrozki wykonania wyroku smierci, ktory zreszta formalnie nigdy nie zostal wydany w PRL. Byly np. slynne opowiesci kpt. Czechowicza (tez musial byc to kapitan!), agenta peerelowskiej Sluzby Bezpieczenstwa dzialajacego przez kilka lat w RWE w Monachium; byly wyjatkowo perfidne twierdzenia, ze Zdzislaw Jezioranski podczas okupacji niemieckiej byl niemieckim agentem wzbogacajacym sie na dobytku wymordowanych Zydow; byly paszkwile publikowane przez kilku nienawistnych i niespelnionych wspolpracownikow Jana Nowaka w RWE, np. Kazimierza Zamorskiego.
Faktem jest, ze Jan Nowak byl szefem twardym, bardzo wymagajacym i dominujacym, niekiedy apodyktycznym – rzecz konieczna w takiej eksponowanej instytucji, pracujacej w takich warunkach "oblezenia", jak RWE. Nie mniej, Jan Nowak dawal wszystkim wspolpracownikom szanse dobrej pracy, a licznym z nich dopomogl zyciowo. Dzialal w ciaglym stresie, w atmosferze ciaglego zagrozenia swojej instytucji i swojej osoby ze strony sluzb specjalnych PRL i innych krajow bloku sowieckiego.
Bodajze ostatnia publiczna wypowiedz Jana Nowaka Jezioranskiego pozna jesienia 2004 w Warszawie dotyczyla ujawnienia przez Instytut Pamieci Narodowej z archiwow bezpieki, ze Wiktor Troscianko, w RWE zajadle antykomunistyczny autor stalej audycji "Odwrotna strona medalu", byl (prawdopodobnie nieplatnym) informatorem UB/SB a nawet nienawistnym inspiratorem ich falszywek i potencjalnie groznych prowokacji wobec owczesnego dyrektora Rozglosni Polskiej RWE. Teraz, Jan Nowak-Jezioranski byl tym prawdziwie zaszokowany, ale przypomnial, ze RWE byla przez kilkadziesiat lat na pierwszej linii frontu walki z komunistycznym rezimem w Polsce.
Z pewnej perspektywy, zacieklosc komunistycznych atakow na Jana Nowaka-Jezioranskiego jest sama w sobie dowodem na to, jak wielkie szkody jego dzialalnosc wyrzadzala rezimowi komunistycznemu w Polsce.
- W Waszyngtonie, DC
Jan Nowak-Jezioranski i jego zona Jadwiga – b. laczniczka Akcji N Jadwiga Wolska ps. "Greta" – poslubieni w Warszawie podczas Powstania, mieszkali w Annandale, Virginia, pod Waszyngtonem. Nie mieli dzieci.
Przez wszystkie te lata (do roku 1992) Jan Nowak-Jezioranski funkcjonowal w mojej swiadomosci jako czlowiek bardzo wybitny, niezwykle zasluzony dla Polski i jej niepodleglosci, choc ta przez wiele lat wydawala sie przeciez sprawa beznadziejna do zrealizowania.
Od roku 1977, przez szesnascie lat, Jan Nowak byl jednym z ekspertow US National Security Council przy administracji trzech kolejnych prezydentow Stanow Zjednoczonych (Jimmy Cartera, Ronalda Reagana i George’a Busha (Sr.)). Pozniej, w podeszlym juz wieku, mial latwy dostep do Prezydenta Clintona. Bardzo zarliwie zabiegal w Waszyngtonie o interesy Polski. W okresie "Solidarnosci" i stanu wojennego nieprzerwanie oredowal za Polska w administracjach Prezydentow Cartera i Reagana. Stal sie bardzo sprawnym politykiem. Przyjaznil sie ze Zbigniewem Brzezinskim.
Publikowal artykuly polityczne w polskiej prasie emigracyjnej i niekiedy amerykanskiej. Przyjaznil sie z wieloma wybitnymi politykami, politologami i bylymi zolnierzami Armii Krajowej. Sposrod tych ostatnich wymienie tutaj nazwiska takie jak: Andrzej Pomian, Jerzy i Janina Zapadko-Mirscy, Stefan i Zofia Korbonscy. Bliskie kontakty laczyly go z czolowymi amerykanskimi dzialaczami zydowskimi; dazyl do wzajemnego zrozumienia i pojednania Polakow i Zydow. Sciagnelo to na niego gniew i nienawistne pomowienia, szczegolnie ze strony prezesa Kongresu Polonii Amerykanskiej, Edwarda Moskala.
- Glos z Waszyngtonu
Po czerwcu 1989 zaczal czesto bywac w Polsce. Przylecial do Warszawy wkrotce po utworzeniu rzadu Tadeusza Mazowieckiego i zadeklarowal mu poparcie. Istotnie dopomogl w uzyskaniu przez Polske znacznej redukcji dlugow, szczegolnie wobec Stanow Zjednoczonych. W Waszyngtonie byl jakby nieoficjalnym protektorem odradzajacej sie Rzeczpospolitej, a w Polsce wartosciowym i rozsadnym glosem z Waszyngtonu.
Byl zwolennikiem Lecha Walesy, popieral go w Stanach Zjednoczonych, a potem i w Polsce. W roku 1995, w grupie Prezydenta Walesy, byl obecny podczas debaty telewizyjnej Lecha Walesy z Aleksandrem Kwasniewskim przed wyborami prezydenckimi. Opowiadal mi, ze pozniej ktos zapytal go, dlaczego w pewnym momencie mial tak ponura mine. Odpowiedzial wtedy: "Zdalem sobie sprawe, ze w tym momencie Walesa przegrywal wybory". Nie mniej, Jan Nowak, rozumny i odpowiedzialny, szybko zorientowal sie, ze Prezydent Aleksander Kwasniewski okazuje sie byc bardzo dobrym i pozytecznym dla Polski politykiem. Stanal twardo po stronie Prezydenta. Powiedzial mi kiedys, ze ogromnie cenil Prezydenta Kwasniewskiego.
W roku 1991 Jan Nowak Jezioranski otrzymal Doktorat Honoris Causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. (Jakze trafnie, gdyz, choc pochodzil z Warszawy, w Poznaniu przed wojna studiowal i tam robil doktorat, ktory przerwal mu wybuch wojny.) Z tej okazji wyglosil na UAM piekny wyklad doktorski zatytulowany "Pokolenie wielkiego dramatu" (Tygodnik Powszechny 22/1991). Jesli juz mowa o pochodzeniu, to jeden z jego przodkow w bocznej linii, Jan Jezioranski, podczas Powstania Styczniowego byl czlonkiem Rzadu Narodowego Romualda Traugutta i z nim zostal powieszony przez Rosjan w warszawskiej Cytadeli w roku 1864.
Od roku 1991 Jan Nowak Jezioranski publikowal swoje eseje historyczne i polityczne w Tygodniku Powszechnym. Szczegolnie istotna i trafna byla jego rozmowa z Piotrem Mucharskim i Andrzejem Romanowskim w Tygodniku Powszechnym pt. "Dlugi cien PRL-u" (TP 37, 12 wrzesnia 1993). Wskazal tam, ze "zamazaniu ulega cezura miedzy Polska wasalna a Polska suwerenna".
Kilkakrotnie pisal o klamliwych tlumaczeniach gen. Jaruzelskiego o rzekomej koniecznosci wprowadzenia stanu wojennego. W kilka lat pozniej, bodajze w 1999 r., wzial udzial w konferencji na temat stanu wojennego w Polsce, na ktorej byli obecni dawni wysocy wojskowi sowieccy. Powiedzial mi, ze nie potwierdzili oni twierzen Jaruzelskiego (ku niezadowoleniu tegoz) o nieuchronnej inwazji sowieckiej na Polske w grudniu 1981. Nie mniej, juz w 1993 r. Jan Nowak podkreslal "zachowanie sie bez zarzutu" Jaruzelskiego po tym, gdy zostal on pierwszym prezydentem III Rzeczpospolitej
* * *
Niebagatelnej wartosci dla obecnych i przyszlych historykow, jest to, ze w roku 1996, Jan Nowak-Jezioranski dopomogl w wynegocjowaniu przekazania kopii tysiecy oryginalnych audycji Rozglosni Polskiej RWE do Panstwowego Archiwum w Warszawie. Z tej okazji, w czerwcu 1996, Prezydent Stanow Zjednoczonych Bill Clinton powiedzial:"During some of the darkest hours of contemporary Polish history, Radio Free Europe served as a beacon of hope that enabled many of Poland's greatest leaders and artists to broadcast words of inspiration to their fellow citizens.""Podczas jednych z najciemniejszych chwil wspolczesnej polskiej historii, Radio Wolna Europa byla swiatlem przewodnim nadziei, ktore umozliwialo najwiekszym przywodcom i artystom Polski nadawac slowa inspiracji do swoich rodakow".
W roku 1999 Jan Nowak-Jezioranski przekazal czesc swojego osobistego archiwum do Zakladu Narodowego im. Ossolinskich we Wroclawiu. Pozniej do Ossolineum przekazal rowniez swoj i zony duzy zbior "polonikow".
- Poczatek naszych kontaktow
W jesieni 1992 roku nastapila fundamentalna zmiana jakosciowa w moim, dotad posrednim, rzec mozna medialnym, postrzeganiu Jana Nowaka-Jezioranskiego. Zaczely sie moje osobiste kontakty z Janem Nowakiem-Jezioranskim, trwajace praktycznie do jego powrotu do Polski w roku 2002.
Latem 1991 w Kanadzie, gdy mieszkalem i pracowalem w Kingston, Ontario, poznalem w Ottawie Pana Henryka Kozlowskiego. Por. Henryk P. Kozlowski ps. "Kmita", byl podczas okupacji zolnierzem Batalionu "Zoska" w Warszawie. W Powstaniu Warszawskim walczyl w ramach Zgrupowania "Radoslawa" AK. Po upadku Powstania, ranny nie poszedl do niewoli. Wkrotce potem stal sie aktywnym czlonkiem tzw. "Drugiej Konspiracji", najpierw w organizacji NIE, a pozniej w Delegaturze Sil Zbrojnych. 24 grudnia 1948 jako jeden z trzech pierwszych bylych zolnierzy Zgrupowania Radoslawa zostal aresztowany przez Urzad Bezpieczenstwa. Po ciezkim sledztwie zostal skazany na kare smierci, ktorej nie wykonano. W wiezieniach Mokotowskim i we Wronkach przesiedzial osiem lat. Wyszedl w roku 1957. W latach 1960. wyjechal do Kanady.
Z Henrykiem Kozlowskim i Pania Halina Kozlowska zaprzyjaznilem sie natychmiast i to bardzo blisko. Bardzo czesto jezdzilem do nich na weekendy do Dunrobin pod Ottawa. W okresie kilku lat, ta przyjazn to bylo wielkie moje intelektualne, zyciowe i emocjonalne doswiadczenie, niezwykle pouczajace. Z "Kmita", czlowiekiem o ogromnej dyscyplinie myslowej, przegadalismy doslownie setki godzin. W wiekszosci o okresie okupacji niemieckiej w Warszawie, pozniejszym terrorze komunistycznym w Polsce, wiezieniach, ofiarach... O zbrodniach stalinowskich w Polsce, o konkretnych ludziach zamordowanych przez UB lub, czesciej, niewinnie straconych w wiezieniach przez komunistow. Jedyna ich "wina" byl niezlomny patriotyzm. "Kmita" szczegolnie czesto powracal wspomnieniami do Janka Rodowicza-"Anody", VM, zolnierza Batalionu Zoska, zamordowanego przez UB na Koszykowej 7 stycznia 1949. "Kmita" mial poczucie swego rodzaju porzucenia rannego towarzysza broni na polu bitwy. Swiadomosc bezkarnosci stalinowsko-bierutowskich oprawcow przez kilkadziesiat lat nie dawala mu spokoju. Ja z kolei w tym okresie opracowywalem wspomnienia pani Janiny Fieldorfowej, wdowy po Generale Emilu Fieldorfie-"Nilu", VM, dowodcy Kedywu KG AK, straconym w wiezieniu Mokotowskim w Warszawie 24 lutego 1953.
* * *
I tak wczesna jesienia 1992 roku, pewnego sobotniego wieczoru, w kuchni pp. Kozlowskich w Dunrobin, ON, podczas dyskusji Henryka Kozlowskiego i mojej, zrodzil sie wspolny pomysl napisania listu otwartego do najwyzszych wladz Rzeczpospolitej Polskiej, dopominajacego sie o wymierzenie spoznionej sprawiedliwosci zyjacym jeszcze bestialskim oprawcom stalinowskim i "prawnikom" tego terroru. Henryk jednakze slusznie zauwazyl, ze nasze nazwiska nie byly dosc znane w Polsce, aby zapewnic wlasciwy odbior i oddzwiek takiego listu. I natychmiast wymyslil wciagniecie w to Jana Nowaka-Jezioranskiego. W jednej rozmowie telefonicznej z nim uzyskal jego pelne zaangazowanie w tej sprawie. Odtad sprawy praktyczne i komunikacje z Janem Nowakiem przejalem ja.Na poczatku listopada 1992 Jan Nowak przyjechal do Toronto. Osobiscie poznalem go 8 listopada 1992 na jego spotkaniu z torontonska Polonia. Nastepnego dnia spedzilem z nim kilka godzin w domu jego przyjaciol na Grenadier Road. Rozmawialismy o projektowanym liscie, ale nie tylko o tym.
Jan Nowak-Jezioranski i Andrzej Kobos,
Grenadier Road, Toronto, ON, 9 listopada 1992.
Tego dnia Jan Nowak serdecznie zadedykowal mi egzemplarz Kuriera z Warszawy.
Dedykacja Jana Nowaka-Jezioranskiego Andrzejowi Kobosowi w ksiazce Kurier z Warszawy.
Opowiedzial mi sporo o swoich dawniejszych kontaktach z Gustawem Herlingiem-Grudzinskim i Jerzym Giedroyciem. O Redaktorze Jerzym Giedroyciu i jego polityce publicystycznej po 1989 roku powiedzial mi: "Giedroyc polozyl ogromne zaslugi, ale to, co robi obecnie jest nie do przyjecia. ... Herling-Grudzinski musi bardzo bolec nad tym" [cytat z moich notatek – amk]. Nie wierzyl, ze Giedroyc mogl niegdys powiedziec do Gen. Andersa: "Pilsudskim Pan nie jest, Panie Generale". Wedlug Jana Nowaka, gen. Anders byl tego typu czlowiekiem, ze natychmiast powiedzialby na to Giedroyciowi, "Panie poruczniku, prosze wyjsc". Wspomnial tez o gen. Wladyslawie Andersie i gen. Klemensie Rudnickim i ich zrealizowanym potem planie bitwy o Monte Cassino.Opowiedzial mi rowniez, jak wkrotce po wojnie w Londynie, pracujac rownoczesnie w BBC, spisywal i redagowal wspomnienia gen. Tadeusza "Bora"-Komorowskiego. W roku 1951, Gen. "Bor"-Komorowski mial zreszta, obok BBC, spory udzial w rekomendowaniu Jana Nowaka do Radia Free Europe. Opowiadal mi o cichych sponsorowaniach przez Rozglosnie Polska RWE kilku emigracyjnych polskich instytucji kulturalnych, np. londynskich Wiadomosci za czasow Redaktora Mieczyslawa Grydzewskiego i pozniej, oraz paryskiej Kultury, mimo wielokrotnych atakow Kultury na Rozglosnie Polska RWE i na niego osobiscie.
* * *
W roku 2001 Ossolineum wydalo wybor dwustronnej korespondencji Nowak-Giedroyc z lat 1952-2000, ktora Jan Nowak przekazal tam w roku 1999. Wiadomo bylo od lat, ze ich wzajemne stosunki miewaly bardzo trudne okresy. Mimo dawnych sporow i trudnosci, w liscie do Jerzego Giedroycia z 15. 08. 2000, Jan Nowak widzi ich przeszle stosunki jako "pouczajacy przyklad kultury politycznej dla pokolenia ich nastepcow". Dwa ostatnie ich listy, Jana Nowaka 23. 08. 2000 i Jerzego Giedroycia z 06. 09. 2000 (wyslany faksem) dyskutowaly mozliwosc ich bliskiego spotkania w Maisons Laffitte. W tydzien pozniej, 14 wrzesnia 2000 r. Jerzy Giedroyc zmarl.Mimo roznic pogladow i, czego nie da sie ukryc, napastliwosci Giedroycia wobec niego, Jan Nowak-Jezioranski po smierci Redaktora napisal cieply artykul o ich kontaktach, pt.. "Jerzy Giedroyc – wspolpraca i konflikty". Przyslal mi wtedy rekopis i zamiescilem ten tekst w Zwojach.
- List Otwarty "O sprawiedliwosci prawde"
12 listopada 1992 r. wrocilem do Edmonton, po czterech latach pobytu i pracy we wschodniej Kanadzie. Zaczalem pracowac na University of Alberta. Waznym dla "sprawy" elementem byl moj latwy dostep do faksu.
Wkrotce wyslalem Janowi Nowakowi pierwszy szkic listu, szereg informacji i nazwisk. W ciagu kilku nastepnych tygodni wspolnie zredagowalismy ostateczna wersje listu otwartego, ktory Jan Nowak zatytulowal "O sprawiedliwosc i prawde". List zwiezle przedstawial problem zbrodni stalinowskich w Polsce i dotychczasowy brak odpowiedzialnosci zbrodniarzy. Przykladowo opisywal trzy zbrodnie stalinowskie w Polsce: zamordowanie gen. Emila Fieldorfa-"Nila", por. Jana Rodowicza-"Anody" i rtm. Wiloda Pileckiego, bohatera z Auschwitz i Powstania Warszawskiego.
Jan Nowak asugerowal, zeby pierwsza liste sygnatariuszy ograniczyc do kilkudziesieciu bylych zolnierzy Armii Krajowej o znanych nazwiskach (w wiekszosci kawalerow Orderu Wojennego Virtuti Militari) i do historykow Armii Krajowej i terroru komunistycznego oraz dziennikarzy piszacych o stalinowskim terrorze. Wspolnie wybralismy na poczatek okolo 30 nazwisk. Jan Nowak sam uzyskal szereg podpisow znanych ludzi zwiazanych z AK i kilku historykow. Listu nie podpisal Jan Karski, przedstawiajac Nowakowi argument, ze od dawna juz nie byl obywatelem polskim. Ja, za posrednictwem Jana Nowaka, nawiazalem kontakt z Dr. Andrzejem Przewoznikiem, wowczas Sekretarzem Rady Ochrony Pomnikow Walki i Meczenstwa w Warszawie, a obecnie jej Przewodniczacym. Nawiazalem tez kontakt z historykiem konspiracji Andrzejem Kunertem. Andrzej Przewoznik zebral w Warszawie szereg podpisow pod Listem, kierujac sie sugestiami Jana Nowaka i moimi. Jan Nowak kierowal cala sprawa. Wymienialismy stale faksy na linii Nowak-Kobos-Przewoznik. (Przy okazji poznalem znakomita umiejetnosc Jana Nowaka: zwiezlosc sformulowan – dyscypline, ktorej nauczyl sie byl w RWE i pozniej, piszac memoranda do US National Security Council.) 14 grudnia 1992 Jan Nowak wyglosil nawet audycje w telewizji polskiej pt. "Zbiorowa odpowiedzialnosc czy zbiorowa nieopowiedzialnosc?" (w serii "Polska z oddali", nagrana w Waszyngtonie).
Pod koniec stycznia 1993 przeslalem Andrzejowi Przewoznikowi ostateczny tekst Listu Otwartego "O sprawiedliwosc i prawde" i liste sygnatariuszy. Lista ta zawierala 30 nazwisk, w tym Henryka Kozlowskiego i moje. Andrzej Przewoznik zaniosl ten list do Gazety Wyborczej, ktora opublikowala go 28 stycznia 1993 (nr 23/1102). (W Gazecie Wyborczej "omylkowo" opuszczono sposrod sygnatariuszy nazwisko Jozefa Garlinskiego. A mnie pozniej dostalo sie nieco od Wladyslawa Bartoszewskiego za zamieszczenie przy jego nazwisku sygnatariusza jego owczesnego stanowiska: "Ambasador RP w Austrii").
W okresie kilkunastu nastepnych dni nasz List Otwarty przedrukowalo kilka najpowazniejszych gazet w Polsce. Gazety publikowaly rowniez nazwiska nowych, spontanicznie dolaczajacych sie sygnatariuszy, publicznie znanych i mniej znanych, oraz solidaryzujace sie listy od Czytelnikow. Natomiast Stefan Bratkowski opublikowal w Gazecie Wyborczej az dwa dyskusyjno-krytyczne artykuly o Liscie (GW 27, 2 lutego 1993 i GW 54/ 5 marca 1993). Otrzymalem pozniej z Polski spory material prasowy dotyczacy Listu, ktory do dzisiaj przechowuje w moim archiwum.
List wywolal w Polsce bardzo duzy odglos. Znany byl tam pod nazwa "Listu Jana Nowaka-Jezioranskiego". W marcu 1993, w Warszawie dwoje dziennikarzy Gazety Wyborczej przeprowadzilo wywiad z Janem Nowakiem Jezioranskim. Opowiadal mi potem Jan Nowak, ze zaczeli dosc agresywnym pytaniem: "Czy Pan kiedys w zyciu komus wybaczyl?" (Tak, jakby nie rozrozniali o co i kogo tu chodzilo, zreszta to pytanie opuscili w wydrukowanej wersji wywiadu pt. "Boje sie rehabilitacji przeszlosci", GW 20-21 marca 1993). W kazdym razie, w drugim akapicie swej wypowiedzi Jan Nowak-Jezioranski sprostowal geneze listu:
"Co do listu. Interweniowalem u mojego przyjaciela Adama Michnika w sprawie jego publikacji: w "Gazecie", bez mojej zgody, ukazalo sie zdanie stwierdzajace, ze list zostal opublikowany na prosbe Jana Nowaka-Jezioranskiego. Wskutek tego powstalo mylne wrazenie, ze to jest list Jana Nowaka-Jezioranskiego. Stwierdzam, ze to nie odpowiada prawdzie. Inicjatorami listu sa panowie: Henryk Kozlowski ps. Kmita z KEDYW-u, ktory przebywa na terenie Kanady, wieloletni wiezien, byly czlonek WiN-u, i pan Andrzej Kobos – historyk amator, ale dobry historyk amator, ktory byl wychowany juz w Polsce Ludowej. Ja jestem jednym z sygnatariuszy i wszystko, o czym bedziemy mowili, to moj osobisty poglad. Inni sygnatariusze listu moga sie ze mna nie zgadzac.Ponoc pozniej (informacja od Jana Nowaka) mowilo sie w pewnych kregach w Warszawie, ze nasz List Otwarty "O sprawiedliwosc i prawde" przyspieszyl proces Humera i kilkunastu innych oprawcow z UB (w 1994 r.), a takze w duzym stopniu zmienil atmosfere i podejscie spoleczne i polityczne do problemu ukarania zbrodniarzy stalinowskich w Polsce.
Ja zas, obok cieplych wczesniejszych slow od Jana Nowaka w faksach, otrzymalem wspanialy list wspolnie od Jana Nowaka Jezioranskiego i Henryka Kozlowskiego (datowany 19 marca 1993) z podziekowaniem za moj udzial w inicjatywie, redagowaniu i zbieraniu podpisow Listu Otwartego "O sprawiedliwosc i prawde". Dostalem takze list z wyrazami uznania od Zbigniewa Brzezinskiego.
List Jana Nowaka-Jezioranskiego i Henryka Kozlowskiego-"Kmity"
do Andrzeja Kobosa z 19 listopada 1993.
- Przyjazn
Moje bliskie kontakty z Janem Nowakiem-Jezioranskim trwaly nadal. Rozmawialismy dosc czesto przez telefon, co kilka tygodni. Jan Nowak przyslal mi kilka swoich ksiazek, lub po prostu dedykacje do nich. 1 maja 1993 w dedykacji do swojej ksiazki W poszukiwaniu nadziei napisal mi:
Dedykacja Jana Nowaka-Jezioranskiego Andrzejowi Kobosowi w ksiazce W poszukiwaniu nadziei.
"Andrzejowi Kobosowi ze slowami szczerego uznania i zyczeniami, by spelnily sie nasze wspolne nadzieje."Mysle, ze te nadzieje w duzym stopniu spelnily sie. Prawie 12 lat pozniej w Warszawie, w homilii na pogrzebie Jana Nowaka-Jezioranskiego Arcybiskup Jozef Zycinski dal pewna odpowiedz na te dedykacje Pana Jana dla mnie, mowiac o Nim:"Odchodzil od nas w poczuciu wielkiego zyciowego spelnienia, jako ten, ktory ogladac mogl nowa ziemie swych zrealizowanych marzen".
Jan Nowak przysylal mi na swiezo faksem z Annandale, VA, rekopisy swoich artykulow publicystycznych. Wymienialismy, choc rzadziej, listy. Pan Jan nie mial sekretarki, nawet faks obslugiwal sam. Przygotowywal wspomnienia ze swego waszyngtonskiego okresu. Spieszyl sie. Mial poczuciem umykajacego mu czasu. Bardzo czesto latal do Polski, co przeciez musialo dla niego wiazac sie ze znacznym wysilkiem fizycznym.Pod koniec lipca 1993 jechalem z Kanady do Polski, po raz pierwszy od wyjazdu z Kraju 12 lat wczesniej. Przed wyjazdem zadzwonilem do Jana Nowaka.
Telefon odebrala jego Zona, ktora powiedziala mi: – "Moj maz lezy w szpitalu w Warszawie na Hozej. Zlamal na schodach obie nogi." Zmartwiony powiedzialem do niej: – "Pan Jan chyba bierze za duzo na siebie." Na to odpowiedziala mi: – "On uwaza prace dla Polski za swoja misje. Do konca."
* * *
26 lipca 1993 r – pierwsze moje kroki w kilka godzin po przylocie do Warszawy kieruje do szpitala rzadowego na Hozej. Lezy tam Jan Nowak ze zlamanymi obiema nogami w okolicy kolan po upadku ze schodow. Po drodze kupuje pudelko paczkow u Bliklego na Nowym Swiecie. W serdecznej rozmowie rzucam te sama uwage: "Panie Janie, moze bierze Pan na siebie zbyt wiele... w tych latach..." – "Panie Andrzeju, ja Polske uwazam za moja misje. Jest to dla mnie najwazniejsze, poki mam sily." Paczkow nie je, bo cukier..., ale szczerze mowi mi, ze zjedza je inni odwiedzajacy go. Przed nastepna moja wizyta w szpitalu, Andrzej Zachara, u ktorego zatrzymalem sie w Warszawie, daje mi swoj, jeszcze podziemnie wydany egzemplarz Kuriera z Warszawy, bym poprosil Autora o dedykacje. W ortopedycznym lozku Pan Jan pisze Andrzejowi, powinowatemu Generala "Nila", dedykacje w tej broszurowej, cyklostylowej ksiazce na szarym papierze.
Jan Nowak Jezioranski w szpitalu w Warszawie dedykuje
ksiazke Kurier z Warszawy Andrzejowi Zacharze, 27 lipca 1993.
(fot. Andrzej Kobos)
List Otwarty otwiera przede mna wiele drzwi w Warszawie. Jestem gosciem Profesora Aleksandra Gieysztora (jednego z sygnatariuszy) na Zamku Krolewskim. Zaprzyjazniam sie z Andrzejem Kunertem i jego zona Zosia. Przechodzimy na "ty". Z Andrzejem Przewoznikiem tez serdecznie przechodzimy na "ty". Poznaje osobiscie Jerzego Zapadke-Mirskiego, VM, ostatniego dowodce Batalionu Parasol i jego zone Janine-"Scarlett", VM. Nawiazuje sie miedzy nami serdeczna przyjazn, podtrzymywana pozniej korespondencyjnie. Niestety w kilka lat pozniej oboje po kolei nagle umieraja, "Scarlett" w roku 1998, Jerzy Mirski w 1999. 49. rocznica Powstania Warszawskiego. W kwaterach powstanczych Cmentarza Wojskowego na Powazkach uroczystosci. Tam i w nastepnych dniach spotykam sie z kilkoma bylymi zolnierzami Zoski, Parasola i Miotly. Wsrod nich ze szczegolnie uroczym Stanislawem Sieradzkim-"Swistem" z "Zoski" i Drugiej Konspiracji, przyjacielem Henryka Kozlowskiego. Niektorzy z tych dawnych zolnierzy umra w nastepnych kilku latach: Zygmunt Kujawski-"Dr Brom", Julian Deczkowski-"Laudanski"...* * *
Wracam do Edmonton. Poniewaz rownoczesnie utrzymuje czesty kontakt telefoniczny z Gustawem Herlingiem-Grudzinskim, rozmawiam z nim o Liscie. Wczesniej juz, Pan Gustaw w Dzienniku Pisanym Noca z 1 kwietnia 1993 zrobil zapis o Liscie Otwartym "O sprawiedliwosc i prawde" i o krytycznej reakcji Stefana Bratkowskiego. Jednoczesnie opowiadam Janowi Nowakowi o moich kontaktach z Herlingiem, daje mu jego numer telefonu w Neapolu. Z mojej inicjatywy Jan Nowak nawiazuje znowu kontakt ze swym przyjacielem z dawnych lat Gustawem Herlingiem-Grudzinskim.* * *
W nastepnym roku, 1994, 50-lecie Powstania Warszawskiego. Jan Nowak-Jezioranski zaprasza mnie do Warszawy jako swego goscia na uroczyste obchody tej rocznicy. 29 lipca, w dzien po moim przyjezdzie, w mieszkaniu Slawka Wycecha zrywa mnie telefon o 9. rano. Jan Nowak-Jezioranski: "Panie Andrzeju, za poltorej godziny spotykamy sie w Zamku Krolewskim. Spotkanie z Prezydentem Walesa". Z trudem zdazylem. W portierni Zamku czeka juz na mnie koperta z plikem wejsciowek i przepustek do sektorow rzadowych na uroczystosciach.Spotkanie bylych Powstancow z Prezydentem Walesa. Prezydent przemawia, dosc bezbarwnie, dekoruje ich orderami. Po chwili dochodzi do jedynej mojej krotkiej rozmowy z Prezydentem Walesa. Mowie mu: "Panie Prezydencie, to juz nie Powstaniec, ale za to dokladny rowiesnik Pana Prezydenta". – "Co to znaczy 'dokladny' rowiesnik?" – "Pan i ja mamy te sama date urodzenia." I tu blyskotliwa riposta Walesy: – "A o ktorej godzinie sie Pan urodzil". – "O 10 wieczorem". – "A... to ja jestem starszy, bo o ..." Teraz juz nie pamietam, o ktorej godzinie urodzil sie Lech Walesa, ale rankiem. Zamieniamy jeszcze kilka nic nie znaczacych zdan o problemie odpowiedzialnosci zbrodniarzy stalinowskich.
Chodze na wszystkie uroczystosci rocznicowe, pokazy filmow, wystawy, promocje ksiazek. Poznaje Adama Komorowskiego, syna Generala, i jego rodzine. Pozniej Pan Adam przyslal mi sporo odbitek materialow z archiwum Ojca. 30 lipca popoludniu uroczystosc na Placu Krasinskich. Sa dawni chlopcy i dziewczeta z "Parasola". Jest Jan Nowak-Jezioranski ze Zbigniewem Brzezinskim i Ryszardem Kaczorowskim, ostatnim Prezydentem RP na Uchodzstwie.
Ryszard Kaczorowski i Jan Nowak Jezioranski
na Placu Krasinskich w Warszawie, 30 lipca 1994.
(fot. Andrzej Kobos)
Pan Jan przedstawia mnie Brzezinskiemu i Kaczorowskiemu. Robie kilka zdjec, w tym zdjecie Jana Nowaka z Brzezinskim.
Jan Nowak Jezioranski i Zbigniew Brzezinski
na Placu Krasinskich w Warszawie, 30 lipca 1994.
(fot. Andrzej Kobos)
Pozniej, to zdjecie tak spodoba sie Janowi Nowakowi, ze poprosi mnie o negatyw, by zrobic wiele powiekszonych odbitek. Wbrew wszelkim regulom sztuki nie potrafie mu odmowic. I nie mam juz tego negatywu.30 lipca rano nabozenstwo w kosciele garnizonowym i pogrzeb prochow Gen Tadeusza Komorowskiego-"Bora" na Cmentarzu Wojskowym na Powazkach. Nad grobem przemawia m. in. Jan Nowak-Jezioranski. W pieknej mowie cytuje m.in. zdanie z pamietnikow adiutanta Goebbelsa von Ovena, w ktorym Goebbels jest pelen podziwu [sic!] dla walki i odradzania sie Polski z popiolow i zgliszcz.
* * *
Pytam potem Pana Jana, skad znal to zdanie Goebbelsa z pamietnikow von Ovena? – "Od Andrzeja Pomiana". Juz po powrocie do Edmonton, szukam tych pamietnikow w bibliotece uniwersyteckiej. Okazuje sie, ze zostaly wydane po niemiecku w Buenos Aires w roku 1950. I przez komputerowy katalog miedzybiblioteczny znajduje te ksiazke w jednej z bibliotek uniwersyteckich w Stanach Zjednoczonych. Sprowadzam ja przez "Interlibrary Loan". Plonem tego jest moja publikacja tego fragmentu (w tlumaczeniu Jacka Arkuszewskiego, z moim komentarzem) w Zeszytach Historycznych 122/1997 Instytutu Historycznego w Paryzu. A wczesniej, w 1995 r., w wydanym przez Czytelnik tomiku tekstow Jana Nowaka–Jezioranskiego pt. Rozmowy o Polsce, pod tekstem swego przemowienia nad prochami Gerala "Bora", Autor mogl zamiescic dokladny bibliograficzny odnosnik do owej ksiazki Wilfreda von Ovena.* * *
Jan Nowak Jezioranski i Stanislaw Broniewski-"Orsza"
po pogrzebie Gen. Tadeusza "Bora"-Komorowskiego,
Cmentarz Wojskowy na Powazkach, 30 lipca 1994.
(fot. Andrzej Kobos)
Po pogrzebie prochow Gen. "Bora"-Komorowskiego wracamy razem piechota przez Cmentarz Wojskowy. Jan Nowak o lasce, Zbigniew Brzezinski i ja. Prowadze ich na symboliczny grob Generala Emila Fieldorfa-"Nila". Symboliczny, bo nie ma szczatkow straconego Generala. Nie wiadomo, gdzie wrzucili je komunistyczni kaci w 1953 roku. Nowak i Brzezinski stoja chwile w zadumie po obu stronach grobu.
Zbigniew Brzezinski i Jan Nowak-Jezioranski
przy symbolicznym grobie Gen. Emila Fieldorfa-"Nila",
Cmentarz Wojskowy na Powazkach, 30 lipca 1994.
(fot. Andrzej Kobos)
Idziemy do wyjscia. Po drodze, w Alei Zasluzonych mijamy ogromny grobowiec Boleslawa Bieruta, zagrodzony dosc wysokim parkanem z zielonej blachy. Jan Nowak wybucha uradowanym smiechem: "No, choc po smierci Bierut jest w wiezieniu!" Przypadkowi, przechodzacy ludzie chwytaja Jana Nowaka za ramie – "Niech Pan zostanie z nami." I Jego odpowiedz: – "Tam lepiej sluze Polsce." Wroci do Polski dopiero za siedem lat. Podobnie zatrzymuja Zbigniewa Brzezinskiego: – "Niech Pan zostanie i bedzie naszym prezydentem". Brzezinski z usmiechem odpowiada: – "Nie moge".1 sierpnia rano uroczyste nabozenstwo na Placu Marszalka Jozefa Pilsudskiego (dawniej Zwyciestwa, Saskim). Upal. Przed uroczystoscia robie wiele zdjec bylym Powstancom. W tym Janowi Nowakowi, Aleksandrowi Gieysztorowi, Mirskim. Nikt z nich juz dzis nie zyje...
Aleksander Gieysztor, Jerzy Mirski, Jan Nowak Jezioranski, nierozpoznany,
Plac Marszalka Jozefa Pilsudskiego, Warszawa, 1 sierpnia 1994
(fot. Andrzej Kobos)
Jerzy Zapadko-Mirski, Janina Lutyk-Mirska-"Scarlett", Jan Nowak-Jezioranski,
Plac Marszalka Jozefa Pilsudskiego, Warszawa, 1 sierpnia 1994
(fot. Andrzej Kobos)
Jest jeszcze Zbigniew Scibor-Rylski – kpt. "Motyl", dowodca batalionu Czata-49 w Powstaniu. Robie mu dobre zdjecie. On jeden z nich wszystkich dozyje sprawny 60. rocznicy Powstania.Na tej uroczystosci siedze kilka metrow od Prezydenta Walesy. Po jednej stronie Prezydenta Jerzy Mirski, po drugiej Stanislaw Broniewski-"Orsza", ostatni dowodca Szarych Szeregow.
Jan Nowak przedstawia mnie wszystkim, jest niezwykle dla mnie mily.
Wieczorem na Placu Krasinskich uroczystosc oficjalna. Przemawiaja: prezydenci Polski Lech Walesa i Niemiec Roman Herzog, premier Wielkiej Brytanii John Major, przedstawiciel prezydenta Rosji Borysa Jelcyna, Sergiej Filatow. A pozniej wstrzasajace przedstawienie typu "swiatlo i dzwiek" o bohaterstwie Powstancow i tragedii Warszawy. Siedze wowczas obok Jana Nowaka, Zbigniewa Brzezinskiego i panstwa Komorowskich.
Jan Nowak-Jezioranski,
Plac Krasinskich, Warszawa, wieczorem 1 sierpnia 1994
(fot. Andrzej Kobos)
Nastepnego dnia spotykam sie z Jerzym i Janina Mirskimi. To okaze sie byc ostatnim naszym spotkaniem twarza w twarz.3 sierpnia ide do sadu na kolejna rozprawe w procesie Humera i kilkunastu innych oprawcow z UB. Zeznaja wlasnie byli zolnierze "Zoski": Anna Jakubowska-"Paulinka", Stanislaw Krupa-"Nita" i Julian Deczkowski-"Laudanski". Jeden z oskarzonych, Tomporski, torturowal ich w 1949 roku.
5 sierpnia odsloniecie tablicy upamietniajacej wyzwolenie w Powstaniu obozu dla Zydow "Gesiowka". Na Woli nie ma juz po "Gesiowce" sladu. Tablice na bloku mieszkalnym przy ul. Anielewicza 34 odslaniaja m. in. Stanislaw Broniewski-"Orsza", b. dowodca Szarych Szeregow, kpt. Waclaw Micuta-"Wacek",VM, dowodca czolgu, ktorym wjechal do "Gesiowki" i otworzyl tak droge natarciu zolnierzy "Zoski", i ambasador Izraela. Jednym z mowcow na tej uroczystosci jest Jan Nowak-Jezioranski.
Jan Nowak-Jezioranski przemawia po odslonieciu tablicy
w miejscu obozu Zydow "Gesiowka" w Warszawie, 5 sierpnia 1994.
Po kilku dniach zegnam sie z Janem Nowakiem-Jezioranskim i wyjezdzam do Krakowa. Takze juz nigdy wiecej nie zobacze Go twarza twarz.* * *
Wracajac z Warszawy do Kanady we wrzesniu 1994 zatrzymalem sie na kilka w Szwajcarii. Moj przyjaciel Jacek Arkuszewski i jego zona Teresa zawiezli mnie do Muzeum Polskiego w zamku w Rappersvilu. Ze wzruszeniem obejrzalem m. in. dokumenty, skrytki kurierskie i duzy, tasmowy magnetofon z Radia Wolna Europa, zlozone tam przez Jana Nowaka-Jezioranskiego.Niedlugo pozniej Jerzy Giedroyc opublikowal w paryskiej Kulturze niewybredny atak Andrzeja Korbonskiego na Jana Nowaka-Jezioranskiego za jego opinie o Powstaniu Warszawskim. Jan Nowak napisal wtedy odpowiedz, ktora Jerzy Giedroyc opublikowal w Kulturze i ktora zamieszczona jest ponizej w Zwojach. Ja rowniez napisalem wowczas moj komentarz do ataku Korbonskiego, rzecz prosta zajmujac strone Jana Nowaka, i wyslalem ten tekst do Kultury. Jak latwo sie domyslec, Redaktor Jerzy Giedroyc odmowil opublikowania tego mojego artykulu.
* * *
Moje bliskie kontakty z Janem Nowakiem-Jezioranskim trwaly nadal. Znowu co kilka tygodni rozmawialismy przez telefon.Od sierpnia 1996 do sierpnia 1997 redagowalem w Edmonton, AB, drukowany miesiecznik kulturalny Panorama Polska. Jan Nowak byl stalym autorem w Panoramie Polskiej. Przysylal mi regularnie swoje teksty polityczne, historyczne i wspomnieniowe (np. o Tadeuszu Zenczykowskim, swoim dawnym dowodcy w Akcji N i wspolpracowniku w RWE). Teksty te z radoscia zamieszczalem w Panoramie. Co miesiac wysylalem poczta do Jana Nowaka egzemplarz tej gazety. Panorama Polska natychmiast zdobyla Jego uznanie.
- The Presidential Medal of Freedom
Polska do NATOByl to okres, gdy w Waszyngtonie Jan Nowak i Zbigniew Brzezinski dzialali nieslychanie aktywnie na rzecz przyjecia Polski do NATO.
Prezydent Bill Clinton i Jan Nowak-Jezioranski,
Bialy Dom, po dekoracji Jana Nowaka Prezydenckim Medalem Wolnosci, 9 wrzesnia 1996.
(www.swp.org.pl)
9 wrzesnia 1996 Prezydent Stanow Zjednoczonych Bill Clinton odznaczyl Jana Nowaka-Jezioranskiego najwyzszym cywilnym odznaczeniem amerykanskim "The Presidential Medal of Freedom". W pamiatkowej broszurce, w ktorej Prezydent Clinton przedstawial jedenascie odznaczonych w ten dzien osob, tak napisano o Janie Nowaku-Jezioranskim:"The former National Director of the Polish-American Congress, Jan Nowak has devoted his life to the cause of freedom and democracy. During World War II, he risked his life as a member of the Polish underground, making numerous trips from Nazi-occupied Warsaw to London in order to inform Allied leaders. For 25 years, he directed Radio Free Europe's Polish Service, serving as the voice of democracy for a generation of Poles."
Strona z pamiatkowej broszurki
z dekoracji najwyzszym cywilnum odznaczeniem amerykanskim
"The Presidential Medal of Freedom
odnoszaca sie do Jana Nowaka-Jezioranskiego
z Jego dedykacja Andrzejowi Kobosowi.
Z okazji tego odznaczenia Jana Nowaka wypowiedzialo sie kilku wybitnych ludzi. W moim archiwum mam dwie takie wypowiedzi:"Jan Nowak and his colleagues set the highest standards of reporting and commentary – they kept the hope of freedom alive among their fellow countrymen. ... The Presidential Medal of Freedom is fitting recognition of the lifetime work of Jan Nowak to bring freedom, independence, and democracy to his homeland."
David W. Burke, Chairman of the Board of Directors of Radio Free Europe/Radio Liberty.
"Jan Nowak i jego koledzy ustanowili najwyzsze standardy relacjonowania i komentowania – podtrzymywali zywa nadzieje wolnosci u swoich rodakow. ... Prezydencki Medal Wolnosci jest wlasciwym uznaniem dla pracy Jana Nowaka przez cale zycie, by przyniesc wolnosc, niezaleznosc i demokracje swojej ojczyznie."
David W. Burke, Chairman of the Board of Directors of Radio Free Europe/Radio Liberty.
"[His] was a life dedicated to the single task of defending the Polish nation from destruction. Both as a courier from Warsaw, and later as head of the Polish Section of Radio Free Europe, demonstrated exemplary dedication, skill, and initiative. There is no doubt he has earned a special place in the pantheon of those who have made sacrifice a way of life."
Zbigniew Brzezinski, former National Security Adviser to President Carter."Jego zycie bylo poswiecone jedynemu zadaniu obrony narodu polskiego przed zniszczeniem. Zarowno jako kurier z Warszawy a pozniej jako dyrektor Rozglosni Polskiej Radia Wolna Europa wykazal wzorowe poswiecenie, umiejetnosci i inicjatywe. Bez watpienia zasluzyl sobie na specjalne miejsce w pantenonie tych, ktorzy uczynili ofiare sposobem zycia".
Zbigniew Brzezinski
W Waszyngtonie Jan Nowak mistrzowsko wykorzystal swoj odnowiony i podniesiony tym odznaczeniem prestiz w swej energicznej akcji lobbyingu w Kongresie USA za przyjeciem Polski do NATO. Byla to ostatnia wielka polityczna misja Jego zycia i wypelnil ja niezwykle skutecznie. Byla to bez watpienia "his finest hour".
25 pazdziernika 1996 Jan Nowak-Jezioranski przyslal mi kurierem serdeczny list i egzemplarz pamiatkowej broszurki wydanej przez Bialy Dom z okazji tej uroczystosci odznaczenia.
List Jana Nowaka-Jezioranskiego do Andrzeja Kobosa z 25 pazdziernika 1996.
26 pazdziernika 1996 odbylem z Nim rozmowe telefoniczna typu wywiadu, ktora za Jego zgoda nagralem na tasme. Byla to wyjatkowa sytuacja, gdyz nigdy nie nagrywalem innych rozmow telefonicznych, w szczegolnosci ani z Janem Nowakiem, ani z Gustawem Herlingiem-Grudzinskim.Rozmowe te, jako swego rodzaju dokument, po ponad osmiu latach publikuje teraz oddzielnie w tym numerze Zwojow.
* * *
Panorame Polska przestalem redagowac w sierpniu 1997, i w ponad miesiac pozniej zaczalem wydawac w Internecie Zwoje. Jan Nowak dalej przysylal mi faksem rozne swoje teksty, ktore (czesciej historyczne niz polityczne) zamieszczalem w Zwojach. Niestety do Zwojow w Internecie Jan Nowak juz nie zagladal. Nie ogladal Internetu, nie mial na to czasu, ani zapewne checi. Mial coraz silniejsze poczucie konczacego sie jego czasu, a tyle jeszcze pragnal napisac.* * *
W roku 1999 umarla w Annandale zona Jana Nowaka-Jezioranskiego Jadwiga-"Greta". Jan Nowak zostal sam. Ich gosposia z Polski postanowila wrocic do Gdanska.W pierwszej polowie 2002 r. Jan Nowak przeniosl sie na stale z Annandale, VA, do Warszawy. Ja w tym czasie najpierw powaznie sie rozchorowalem, a wkrotce potem przenioslem sie z Edmonton, AB, do Szwecji. Nie znalem nowego adresu ani telefonu Jana Nowaka w Warszawie. Nie zdolalem nawiazac z Nim ponownego kontaktu.
- ...bo krolom byl rowny
Dochodzily mnie wiesci, ze Jan Nowak, choc ciagle czynny w Warszawie a nawet Krakowie, choruje, coraz powazniej. Pisal i wypowiadal sie o biezacej sytuacji w Polsce. Dostrzegal niedobra sytuacje polityczna w Polsce, nie mowiac juz o braku kultury politycznej. Przestrzegal polskie spoleczenstwo. Niekiedy polemizowal, szczegolnie z krytykami bliskiej wspolpracy politycznej Polski ze Stanami Zjednoczonymi. Szarpaly go slowem rozne endeckie pismaki.
Mimo tego wszystkiego ciagle byl optymista co do Polski. Religijny transcendentalnie, wierzyl w Polske nieomal religijnie. Byl w Polsce Autorytetem z duzej litery, choc niestety nie dla wszystkich.
60. rocznice Powstania Warszawskiego obserwowal juz tylko z wozka inwalidzkiego.
Tuz przed Jego smiercia, Znak (wydaje sie w pospiechu) wydal zbior jego historycznych i politycznych esejow oraz wspomnien z ostatnich lat, napisanych juz w Polsce. Tytul tej ksiazki brzmi cieplo: Polska z bliska. I rzeczywiscie, Jan Nowak-Jezioranski przedstawil tam nawet kilka swoich pomyslow na poprawe sytuacji politycznej i spolecznej w Polsce. Szkoda, ze chyba nikt z rzadzacych w Polsce Go nie poslucha.
* * *
Umarl w pokoju w swojej Warszawie. 26 stycznia 2005, w dzien przed 60. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau pochowano Go w Warszawie w rodzinnym grobie na Starym Cmentarzu Powazkowskim. Pogrzeb mial niemal krolewski. Zamknieta trumne z Jego cialem, wystawiono najpierw na dziedzincu Zamku Krolewskiego w Warszawie. Tysiace ludzi oddalo Mu hold. Przedziwnym zrzadzeniem losu, pochowano go w tej samej trumnie, w ktorej ponad dziesiec lat wczesniej miano pochowac szczatki ostatniego krola Polski Stanislawa Augusta. Jan Nowak zawsze chwalil Stanislawa Augusta za Konstytucje 3 Maja.A ja bedac w ten dzien juz na uroczystosciach w Auschwitz, przypomnialem sobie slowa rozkazu Jozefa Pilsudskiego konczace jego mowe na pogrzebie Juliusza Slowackiego na Wawelu w 1927 roku: "...bo krolom byl rowny".
Rowniez Jan Nowak-Jezioranski krolom byl rowny.Odpoczywaj w Pokoju, Panie Janie.
Andrzej Kobos
Krakow, luty 2005 – Lund, Szwecja, marzec 2005.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||