W roku 1989 Anja Kerbel odnalazła wśród starych pamiątek zbiór korespondencji po niemiecku z lat 1939-1942. Listy pochodziły od jej matki, ojca, siostry i babki i były pisane do niej do Szwecji gdzie od 1939 roku przebywała jako jedna z grupy kilkuset żydowskich dzieci z hitlerowskich Niemiec, przyjętych czasowo do Szwecji. Jej rodzice mieszkali najpierw Niemczech, a potem w kilku krajach okupowanych przez Niemców.Odnalazła również listy, które wtedy sama napisała do rodziców. Matka Anji zachowała je i zabrała z sobą do Macon we Francji, które było ostatnim miejscem pobytu rodziców Anji i skąd zostali wywiezieni do Auschwitz 2 września 1942 r. Po wojnie Lilo Jacobsohn, siostra Anji, odwiedziła w Macon pastora Vogue, przyjaciela ich rodziców, który przechował ich pamiątki rodzinne, m.in. listy i pamiętniki.
Lennart Kerbel, mąż Anji, zainteresował się tymi dokumentami z okresu dzieciństwa jego żony, o którym z przez lata często rozmawiali. Listy te były również interesujące z innego punktu widzenia: odzwierciedlały tragiczny okres w historii Europy i narodu żydowskiego. W 1995 r. Lennart Kerbel wydał te listy przetłumaczone z niemieckiego na szwedzki w niewielkiej książce, pt. Älskade Anja! (Kochana Anju!). Książka ta jest dokumentem mówiącym o dorastaniu Anji w szwedzkiej rodzinie, tak jak to przedstawiła w swoich listach, które napisała do rodziców, babci (dopóki żyli) i siostry w latach 1939–1942; tak długo, jak było to możliwe. Książka zawiera także listy, które Anja od nich otrzymała.
Poniżej przedstawiony jest mój wybór listów Anji i do niej opublikowanych w tej książce. Późniejsze jej wyjaśnienia podane są w listach kursywą i w nawiasach. Zachowana została nazwa Breslau, jako obowiązująca w okresie w którym listy były pisane i którego dotyczą.
Barbara Kobos Kamińska
LISTY Z DZIECIŃSTWA W CZASACH ZAGŁADY
ANJA JACOBSOHN KERBEL
Tłumaczyła ze szwedzkiego i opracowała Barbara Kobos Kamińska
Pod koniec roku 1938 szwedzki rząd przyznał Żydowskiej Gminie w Sztokholmie kwotę imigracyjną na przyjęcie 500 żydowskich dzieci z III Rzeszy Niemieckiej. Dzieci otrzymały pozwolenie na pobyt w Szwecji pod warunkiem, że zatrzymają się tutaj tylko tymczasowo.W ciągu 1939 roku przyjechało z III Rzeszy do Szwecji około 490 dzieci w tzw. "Kindertransporten". Około jednej trzeciej tych dzieci zakwaterowano w domach dziecka w Sztokholmie, Göteborgu, Tjörnarp i Löberöd w Skanii Pozostałe zostały zakwaterowane u rodzin prywatnych, które otrzymywały rekompensatę w kwocie od 30 do 75 koron miesięcznie. Niektóre rodziny odmówiły przyjęcia rekompensaty.
Jednym z tych dzieci była Annemarie (Anja) Jacobsohn.
Urodziła się 6 sierpnia 1930 roku w Breslau. Z rodzicami i starszą siostra Elisabeth Charlotte (Lilo) mieszkała w Breslau (Wrocławiu) przy Eichendorffstrasse 29. Uczęszczała do Judische Gymnasium. Jej ojciec Otto Jacobsohn był znanym w Breslau antykwariuszem, ze starej, zasymilowanej rodziny żydowskich antykwariuszy. Matka Erna Marie pracowała w rodzinnym antykwariacie. Babcia, Anna Danziger, mieszkała z nimi.
Miała 9 lat gdy na początku stycznia 1939 roku przyjechała do Szwecji. Zamieszkała rodziny Simon (daleko spokrewnionej z jej rodziną) w Norrköping, która zaofiarowała się zostać jej zastępczą rodziną. Anja dotąd jest przekonana, że nie pobierali oni żadnej rekompensaty, ponieważ byli zamożni. Dr Ludvig Simon był wziętym lekarzem. Jego żona Kerstin, stała się dla Anji ciocią Kerstin.
Starsza jej siostra, Lilo, przebywała już od pewnego czasu w Holandii w obozie młodzieży w Werkdorp. Obóz ten był przeznaczony dla żydowskiej młodzieży, która miała przysposobić się pracy na roli i potem wyjechać do Palestyny.
W maju 1939 rodzicom Anji udało się kupić wizę do Belgii, gdyż już wtedy mówiło się o obozach koncentracyjnych na wschodzie. Wyjechali z Niemiec w wielkim pośpiechu. Była to ucieczka. Później okazało się, że miejsce, do którego ich wiza była wystawiona, nie istniało. Zostali wydaleni z Belgii do Holandii, a następnie z powrotem posłani do Belgii przez policję holenderską. W końcu udało się im otrzymać pozwolenie na pobyt w Belgii, w Brukseli.
Wiosną roku 1940, na krótko przed wkroczeniem Niemców do Belgii, zatrzymano tam wszystkich niemieckich uchodźców-mężczyzn, niezależnie od tego czy byli Żydami, czy nie, i deportowano ich do Francji. Władze belgijskie uważały, że nie można było na nich polegać, jako że byli Niemcami. Ojciec Anji znalazł się najpierw w obozie dla cywilów w St. Cyprién, a stamtąd deportowany został do obozu internowania w Gurs, niedaleko Perpignan. Oba te obozy leżały u podnóża Pirenejów.
Po zawieszeniu broni między Niemcami i Francją, Francja została podzielona na dwie części. Północna część stała się strefą okupowaną przez Niemców, a południowa otrzymała formalną autonomię. Lecz rząd tej południowej części Francji (z Vichy jako stolicą) – pod przymusem lub dobrowolnie – w wielu przypadkach, podporządkowywał się Niemcom. Tak np. Francuzi "Vichy" wydawali te osoby, których Niemcy zażądali. A bardzo liczni byli Francuzi, którzy bardziej niż chętnie słuchali takich rozkazów... To oznaczało nieustanną groźbę dla niemieckich emigrantów.
W obozie w Gurs, wśród kilku tysięcy innych mężczyzn, internowany był ojciec Anji. Matka Anji przebywała nadal w Brukseli wraz z żonami innych internowanych. Okres ten opisała w pamiętniku, który został odnaleziony po wojnie.
Małżonkowie mogli prowadzić z sobą korespondencję. Kiedy zrozumiała, że mąż jej długo nie wytrzyma takiej sytuacji głodu i odosobnienia, zdecydowała się pojechać do niego.
Z dużymi trudnościami i mimo ciężkiej cukrzycy, udało się jej dostać do Paryża, gdzie miała krewnych. W jaki sposób później dostała się do nie zajętej przez Niemców Francji, do miasta Macon-sur-Saone – tego nikt nie wie. Z Macon starała się u władz o zwolnienie jej męża i w końcu udało się jej to załatwić.
Przez kilka miesięcy rodzice Anji mieszkali razem w Macon, zanim reżim Vichy nie przeprowadził łapanki Żydów i deportował ich wszystkich do Auschwitz we wrześniu 1942 roku.
Lilo tymczasem mieszkała w obozie dla młodzieży w Werkdorp w Holandii. Niedługo potem obóz został rozwiązany przez Niemców i całą żydowską młodzież deportowano do Niemiec i Polski. Tuż przedtem, Lilo i jej narzeczony zdołali ukryć się i pod fałszywymi nazwiskami przeżyli do zakończenia wojny.
Po wojnie Lilo odwiedziła pastora Vogue w Macon, który bardzo wiele dopomógł był jej rodzicom. Opowiedział jej, że kiedy dowiedział się o łapance, zaproponował im by ukryli się w jego mieszkaniu. Państwo Jacobsohn nie zdobyli się na skorzystanie z jego propozycji, bowiem pociągała ona dla niego śmiertelne zagrożenie.
Lilo napisała potem w jednym z listów do Anji: "Kiedy człowiek jest młody, nie odczuwa takich wahań i ratuje w ten sposób życie". Lilo mówi także, jak deprymująca była myśl, że wszystkie wysiłki rodziców by przeżyć okazały się daremne.
Z drugiej strony można powiedzieć, że Anja i Lilo umknęły z życiem, dlatego, że mogły wydostać się z rodzinnego Breslau. Anja miała to szczęście, że mogła wyjechać z nazistowskiego piekła do Szwecji. Lilo, jej siostra, szczęśliwie ukryła się w Holandii.
Miliony innych żydowskich dzieci takiego szczęścia nie miały...
*
Anję Jacobsohn Kerbel poznałam jesienią 2002 roku. Tak naprawdę, poznałam ją wcześniej czytając jej książkę-zbiór listów Älskade Anja – Kochana Anju, którą później przetłumaczyłam na język polski.To mała, lecz niezmiernie wzruszająca książka jest wypełniona zwierzeniami, przeżyciami, myślami opisanymi w listach do najbliższych przez dziewięcioletnią dziewczynkę, która nakazem Żydowskiego Urzędu Socjalnego dla dzieci i młodzieży w Breslau otrzymała imię Sara w paszporcie hitlerowskiej III Rzeszy z literą "J" [Jude] i wraz z innymi żydowskimi dziećmi wyruszyła w podróż w nieznane, która, jak się okazało, uratowała jej życie. Anja w prostych zdaniach opisuje mamie miasto, w którym mieszka, opowiada o lekcjach pianina, o pierwszej swej zimie na północy, o swojej nowej rodzinie i o gnębiącym ją bólu rozłąki z rodzicami.
Listy do niej to szereg myśli matki i ojca, siostry i babci. Matka upomina ją, przestrzega, pociesza, na początku posyła paczki, lalkę i ulubioną książkę o cudownej podróży Nilsa Holgersona - wtedy kiedy sama zmuszona jest do ucieczki przez połowę coraz bardziej zamykającej się Europy. Przez te listy próbuje zatrzymać małą córkę blisko siebie. Sprzecza się z nią, strofuje kleksy pomiędzy słowami a przede wszystkim za błędną niemiecką pisownię i zapominanie ojczystego języka – niemieckiego! Ogarnia ją lęk, że utraci kontakt z córką.
Żydowska matka, która samotnie wyciągnęła swojego męża z francuskiego obozu internowanych, pisze o śmierci do swojej córki, wysłanej do obcego kraju. Przekazuje Anji to, co dla tej jest niepojęte i niezrozumiałe. Pisze do niej, choć rzadko, również i ojciec. Przymierający głodem w obozie, prosi ją o skromne kwoty jej kieszonkowego, żeby móc kupić chleb. Pani Simon wysyła mu ze Szwecji kilka paczek z żywnością i drobne kwoty kieszonkowego Anji. Ojciec dziękuje małej córce, jak dorosłej osobie.
Straszne życie rodziców, w strasznych czasach zakończone śmiercią w komorze gazowej Auschwitz, zaraz po przybyciu ich transportu Żydów z Drancy 2 września 1942 roku.
Ciężkie, pełne psychicznych urazów, życie dziecka wśród obcych w innym kraju.
Barbara Kobos Kamińska
* * *
Pierwszy list Anji do jej rodziców
16 stycznia 1939Kochani Rodzice!
Podróż minęła bardzo dobrze. Pogoda była piękna i mogliśmy być na pokładzie statku, patrzeć na morze a ja nawet nie miałam choroby morskiej.
Jak się czujecie? Spotkałam tutaj dwie słodkie dziewczynki, Reni i Moni (moje dalekie kuzynki).
Moc pozdrowień i 90000000 pocałunków dla Tjeje (nasza dawna niania), Lilo, pani Frenkel i pana Frenkel, Marion i Omi.
Fragment pierwszego listu Anji do rodziców
pisany pismem, jakie uczono w początkowych klasach szkół w Niemczech.
Matka do Anji *
Breslau, 24 stycznia 1939Kochana Córko!
Dzisiaj otrzymaliśmy Twój list i bardzo się cieszymy. Musisz pisać częściej, chociaż jedną kartkę lub list raz w tygodniu. Pomyśl, że nic już nas nie cieszy, jeśli ani Ty ani Lilo nie piszecie do nas. Pisz zawsze datę, to będziemy wiedzieć czy list nie zagubił się w drodze. Tak robimy zawsze, ja i Lilo.
Powiem Ci, że Twoja papużka Isi mieszka teraz w naszej sypialni. Tęskniła za Tobą tak bardzo, że przestała jeść. Teraz jest już wesoła i wczoraj usiadła Ojcu na ramieniu i tak przesiedziała całe popołudnie, podczas gdy on chodził po mieszkaniu. Jak dobrze, że mówisz już trochę po szwedzku. Staraj się nauczyć jeszcze prędzej, to poznasz więcej koleżanek. W każdej minucie jesteśmy przy Tobie i całujemy Cię w myślach.
Anja z matką, ok. 1931.
Zdjęcie, które matka wysłała Anji, gdy ta prosiła o zdjęcie mamy.
Matka do państwa Simon *
Breslau, 3 lutego 1939Droga Pani, Drogi Panie Doktorze Simon!
Anja jest u Państwa od 14 dni i mamy nadzieję, że czuje się dobrze.
Czujemy wielką wdzięczność za pomoc jaką okazujecie naszej córce. To daje nam wiarę w człowieka i pomaga nam wyjść z naszej rozpaczy.
Anja jest wesoła i z pewnością odwzajemni się taką samą miłością jaką otrzymuje. Uspokaja nas to, że znalazła się w domu lekarza. Jest delikatnym dzieckiem. Przeszła tylko jedną dziecięcą chorobę, koklusz.
Jeśli chodzi o religię, to jesteśmy całkiem liberalni. Możecie Państwo sami zadecydować jakie nauczanie religijne Anja otrzyma w szkole.
Bylibyśmy bardzo wdzięczni jeśli Państwo napisaliby do nas jak Anja radzi sobie w szkole, ponieważ z jej listów wiemy tak niewiele.
(Państwo Simons zorganizowali to tak, że otrzymałam religijne nauczanie żydowskie wraz z innymi żydowskimi dziećmi poprzez kantorkę Idę Bornstein, którą Gmina Żydowska w Sztokholmie przysyłała do Norrköping raz w tygodniu.)
Anja Jacobsohn z wujkiem Lolo, Dr Ludvigiem Simon.
Matka do Anji *
Breslau, 8 lutego 1939Kochane Dziecko!
Dziękujemy za Twój kochany list. Cieszyliśmy się bardzo kiedy nadszedł.
Czy Ty mogłabyś myśleć trochę więcej o pisowni? Piszesz wszystkie przymiotniki i czasowniki z dużej litery, robisz wiele błędów ortograficznych i te kleksy pomiędzy słowami. Byłoby dobrze żebyś dokładnie czytała swoje listy zanim je wyślesz.
Byłoby też dobrze abyś miała kogoś w domu, kto mógłby czytać Tobie po niemiecku, może chociaż przez kwadrans dziennie, gdyż lękam się, że możesz zapomnieć swój język.
Jeśli pani Simon chce abyś miała krótkie włosy i jeśli wszystkie dziewczynki mają takie, to możesz je obciąć jeśli masz ochotę. Bardzo jestem ciekawa jak Ty teraz wyglądasz!
Czy myślałaś nad tym jaką przyjemność mogłabyś sprawić państwu Simon? Może mogłabyś obszyć brzegi ściereczki do garnków, lub narysować piękny rysunek? Czy pomagasz w domu? Państwo Simon są tacy mili dla Ciebie. Nie zapominaj aby okazać, że to rozumiesz. Ojciec i ja nie mamy sposobu by okazać im wdzięczność za to, że Tobie jest u nich tak dobrze. To Ty reprezentujesz naszą rodzinę. Musisz być miła i przyjemna, tak by mogli dostrzec, że ich dobroć nie idzie na marne.
Zwracaj się do nich ciociu i wujku. Nie musisz się tego wstydzić. Przeciwnie, to jest niegrzeczne byś nazywała ich inaczej.
Jeszcze nie otrzymaliśmy pozwolenia na wjazd do innego kraju i nie wiemy dokąd mamy jechać. Próbujemy też dostać się do Szwecji, lecz nie otrzymaliśmy jeszcze żadnej widomości.
Anja do Lilo *
Norrköping (niedatowany)Kochana Lilo!
Jutro zaczyna się szkoła. Podczas ferii byliśmy na wsi i jeździliśmy po jeziorze na łyżwach. Teraz jest bardzo zimno. Rano jest minus 20 stopni. Pomyśl, że w Finlandii jest 32 stopnie mrozu i wojna. Nie musisz się martwić, że ja zapomnę niemiecki – my i tak rozumiemy się nawzajem przy pomocy h-m-h-m; czy przypominasz to sobie?
Wiele pozdrowień i 9999900098 pocałunków.
Anja do Omi *
Norrköping, 28 lutego 1939Kochana Omi,
Nie musisz wydawać pieniędzy na znaczki pocztowe, możesz włożyć twój list do listu Mamy. Jeśli nie czujesz się dobrze, to nie pisz do mnie, najmilsza, najmilsza, ponieważ będziesz bardzo zmęczona. Jak czuje się pani Schapska (przyjaciółka Omi) i co się stało z przedszkolem obok cioci Elli?
Omi, musisz przyrzec mi, że nie będziesz się wysilać. Jestem szczęśliwa, że w końcu udało się wam sprzedać dom.
Wiele pozdrowień i 90000 pocałunków.
Omi do Anji *
Breslau, 13 i 21 czerwca 1939Moja Kochana Anju!
Teraz nareszcie uporządkowałam moje nowe mieszkanie i mogę usiąść aby napisać do Ciebie, mój aniołku. Mój nowy pokój jest większy od poprzedniego, ale gospodyni nie jest dobra i jedzenie też nie jest smaczne. Przyzwyczaję się. Niestety tutaj muszę płacić więcej.
Ucieszyłam się Twoim listem; to miłe, że sprzedajesz odznaki aby pomóc niewidomym dzieciom. Dziękuję Ci za odznakę, którą mi przysłałaś. Kiedy przeczytałam list od Ciebie, zrozumiałam, że znasz już szwedzki dobrze, że myślisz po szwedzku i tłumaczysz to na niemiecki.
To jest rzeczywiście dobrze, że uczysz się tak szybko, lecz w ten sposób zapomnisz swój ojczysty język i z czasem nie będziemy mogły siebie zrozumieć. Dlatego przepisuj codziennie dwie strony z książki, to w ten sposób nauczysz się pisowni.
Jak się czują twoje lalki? Każdą z lalek ucałuj od prababci lalek.
Eva Landau wyjechała do Anglii w tamtym tygodniu. Myślę, że już wszyscy Twoi przyjaciele ze szkoły wyjechali. Słyszałam od Mamy, że pani Simon napisała bardzo serdecznie o Tobie.
Matka do Anji *
Bergen aan Zee, Holandia, 16 czerwca 1939Kochane, Kochające Dziecko!
Jak już wiesz, nie jesteśmy już w Niemczech. Nie mogę też powiedzieć w którym kraju znajdziemy się za tydzień. Staramy się o wizę, to znaczy pozwolenie na wyjazd do Francji i Belgii. Czy ją otrzymamy czy nie, zapisane jest w gwiazdach. Mamy jednak nadzieję.
To na pewno potrwa dość długo, zanim będziemy mogli Ciebie zabrać, ponieważ nie wiemy czy będziemy mogli dostać wizę, a poza tym nie mamy pieniędzy. Jak na razie nie ma takich możliwości, aby zarobić coś na podróż do Ciebie. Jak tylko będziemy coś wiedzieć i jak tylko zaczniemy pracować, zaoszczędzimy każdy fenig i przyjedziemy do Ciebie.
Matka do Anji *
Bruksela, 5 marca 1940Moje Kochane Dziecko!
Dziękujemy Ci bardzo za Twój kochany list, a w szczególności za banknot pięciu koron. Jesteś bogatą dziewczynką, jeśli potrafisz zaoszczędzić tak dużo. Ile pieniędzy dostajesz tygodniowo?
Pięć koron dla nas znaczy bardzo dużo. Ojciec i ja możemy za te pieniądze przeżyć całe dwa dni. To wystarczy na śniadanie, obiad i kolację na dwa dni. Żyjemy tutaj bardzo skromnie i oszczędniej niż kiedykolwiek w Breslau.
*
Matka do państwa Simon
(pisane po francusku, prawdopodobnie, aby Anja nie mogła tego przeczytać).
Bruksela, Belgia, 14 marca 1940Kochana Pani Simon!
Muszę przekazać Anji bardzo smutną wiadomość. Jej najukochańsza babcia nie żyje. Nie przychodzi mi to łatwo ponieważ odległość między nami jest tak duża, a wiem jak Anja bardzo kochała swoją babcię. Bardzo chciałabym, aby Anja nie przejęła się tym zanadto, toteż napiszę do niej prawdę owiniętą w małą bajkę. Proszę za mnie pocieszyć moją małą dziewczynkę.
Nie możemy zadawać pytań przeznaczeniu, gdyż moja matka cierpiała na raka. Pani, której mąż jest lekarzem, rozumie na pewno co to znaczy. Chirurg w Breslau, który próbował przeprowadzić operację, napisał nam, że był zmuszony zaszyć ranę, bez przeprowadzenia operacji. Choroba była za bardzo zaawansowana. Podczas tych ostatnich dni moja matka miała zapalenie płuc, które przyśpieszyło koniec. Jesteśmy szczęśliwi, że nie musiała długo cierpieć, lecz mimo wszystko jesteśmy zmartwieni – to była przecież moja matka...
(Nie pamiętam listu od mojej matki do mnie o śmierci Omi, nie znalazłam go w listach, lecz moja siostra Lilo znalazła kopię w swoich schowkach. Przytaczam ten list, częściowo skrócony.)Dzisiaj opowiem Ci pewną historię, która nie jest tak zabawna jak moje inne historie. Lecz tak chciał dobry Bóg i On z pewnością wie dobrze, co jest dobre.Omi czuła się bardzo samotna. Pomyśl sama: Ty w Szwecji, Lilo w Holandii a Twoi rodzice w Belgii; kto mógłby opowiadać jej coś zabawnego lub pocałować ją tak serdecznie, tak naprawdę. Krótko mówiąc, Omi siedziała przy biurku i czuła się bardzo źle. Zawsze patrzyła na zdjęcia, na Was dzieci, szczególnie na Ciebie, kiedy byłaś mała i miałaś ładne jasne loki, i na mnie, gdy ja miałam takie same loki. Lilo miała zawsze ciemne włosy.
Nagle zdjęcia zaczęły się poruszać i Omi usłyszała jakieś chichotanie, takie samo jak Ty to robiłaś, kiedy skradając się, kryłaś się za jej krzesłem. Oczywiście Omi obejrzała się za krzesło. Za krzesłem stał mały aniołek i uśmiechał się. Z każdego następnego zdjęcia wyskakiwał następny aniołek. Wiesz, że Omi miała mnóstwo zdjęć swoich braci, swojej siostry Idy, swojego męża Emila, taty i moich i oczywiście Was, dzieci. Omi natychmiast wyjęła z szafy słodycze i poczęstowała wszystkie aniołki. Opowiadała im wesołe wspomnienia z dzieciństwa, a aniołki śmiały się i fikały koziołki. W sercu Omi znowu nastała radość. Lecz nagle uzmysłowiła sobie, że aniołki za chwilę ulecą z powrotem do nieba, i że ona będzie z powrotem sama. Znowu zrobiło się jej smutno.
Zauważył to jeden aniołek. Przestał się śmiać, przysiadł na jej ramieniu i szepnął: "Teraz właśnie brakuje nam takiej starej i miłej Omi. Żyjesz tak samotnie, chodź z nami. Zapytam tam na górze". Pocałował Omi i poleciał w drogę. Omi miała wyrzuty sumienia, że nie będzie mogła spotkać swych dzieci, lecz wszystkie aniołki zawołaly jednocześnie: "Zawsze będziesz mogła zobaczyć swych najmilszych. Postawimy fotel z podnóżkiem przy niebiańskim oknie, położymy koc na twoje stopy, tak aby ci było wygodnie i przyjemnie, a ty będziesz mogła spoglądać na ziemię przez cały dzień. Tutaj na ziemi jest za chłodno dla ciebie, specjalnie teraz, kiedy nie masz dość węgla by napalić".
Omi chciała coś odpowiedzieć, lecz z daleka dostrzegła małego aniołka zbliżającego się z nieba, który zadowolony kiwał do niej z daleka.
Kochany Bóg prosił, aby pozdrowić Omi i powiedzieć jej, że takiej dobrej Omi szukał od dawna. Fotel z wygodnym podnóżkiem i ciepłym kocem stał już przy niebiańskim oknie dla Omi.
Nagle wpadł przez okno złocisty promień słońca, jaki można tylko zobaczyć latem, był ciepły i szeroki, a po nim jechał na dół złoty wóz cichutko dzwoniąc, zaprzężony w białego konia ze skrzydłami. Te małe aniołki pomogły Omi wkroczyć do wozu, a później same wskoczyły do środka. Koń znał dobrze drogę, bowiem nazywał się Pegaz i woził wszystkich artystów do nieba. Nasza Omi była artystką. Teraz jest w niebie i patrzy na dół na nas. Dlatego nie należy się smucić; po tej swojej samotności zasłużyła Ona na to.
(Czytam to opowiadanie mojej matki z mieszanymi uczuciami. Myśl o tym, że moja ukochana babcia siedziała w niebie i spoglądała na dół, na to co się działo z jej rodziną, napełnia mnie zgrozą.)
Babcia Anji – "Omi", Anna Danziger.
Matka do Anji *
Bruksela, 10 listopada 1940Moje Kochane Dziecko!
Nie otrzymałam bezpośrednio od Ciebie listu od lata. Lecz Lilo napisała do mnie, że byłyście w kontakcie i że u Ciebie jest wszystko w porządku, dlatego nie niepokoję się.
Otrzymuję listy od Twojego Ojca, lecz bardzo nieregularnie. Piszę bardzo często, lecz listy giną. Ma nowy adres, znajduje się w Gurs, w południowej Francji.
To jest bardzo miłe z Twojej strony, że posyłasz mu Twoje kieszonkowe pieniądze. Tak też robi i Lilo, lecz to jest bardziej kłopotliwe dla niej, gdyż nie można wysyłać rzeczy z Holandii, ani stąd. Wszystko co w tej chwili czynimy, musi sprowadzać się do uwolnienia Ojca. Może mogłabyś posłać mu listem poleconym ciepły pas na brzuch, gdyż noce w tej pięknej południowej Francji są bardzo chłodne, nawet choć nie jest aż tak chłodno jak u Was w Szwecji. Nawet nie możesz sobie wyobrazić, jak byś ucieszyła Ojca, gdyby otrzymał taki prezent od ciebie, który mógłby codziennie nosić.
To jest bardzo życzliwie ze strony cioci Kerstin, która chce pomóc. Poniżej podaję Ci adres Ojca:
Camp de GursOn potrzebuje żywności, możliwie jak najwięcej, szczególnie konserwowane mleko. Wszystko trzeba wysyłać przesyłką poleconą. Z Brukseli nic nie można przesłać.
Basses Pyrenées, Ilot J19.Myślę o Tobie, o Lilo i o Ojcu w mojej codziennej samotności. Nie otrzymałam pozwolenia aby pojechać do Lilo w odwiedziny. Lilo pisze, że w ubiegłym tygodniu miała swój pierwszy koncert organowy dla publiczności. Kościół był przepełniony. Po raz pierwszy wydrukowano jej nazwisko z tytułem "organista".
Chciałabym Ci coś zaproponować: Czy mogłabyś pisać pamiętnik? Wtedy mogłabyś napisać co się u Ciebie dzieje, co drugi dzień. Mogłabyś przysyłać mi te kartki, zamiast listu. W taki sposób wiedziałabym jak żyjesz.
Chciałabym bardzo mieć Twoje nowe zdjęcie.
Ojciec do Anji *
Obóz więźniów Gurs, Francja (niedatowany)Moja Kochana Córko!
Byłem bardzo szczęśliwy gdy otrzymałem od Ciebie dziesięć koron. Teraz już nie potrzebuję marznąć ponieważ kupiłem sobie używany płaszcz. Cieszę się, że jest Ci dobrze. Tutaj była straszna ulewa przez kilka dni, taka jakiej nigdy nie zaznaliśmy w Breslau, to był zupełny orkan. Nie mogę opuszczać mego przyciemnionego drewnianego baraku. Poczta leży w odległości pięciu minut stąd, lecz nadal nie mogę wysłać listu do Ciebie. Muszę przeczekać aż pogoda będzie lepsza. Pisz do mnie często. Czuję się samotnie. Powiedz cioci Kerstin aby adresowała listy do mnie na adres:
Buchhandlung Gesellschaft FranckeOni prześlą listy do mnie.
Bubenbergplats,
Bern, Schweiz.
Anja z ojcem.
Matka do Anji *
Macon w Vichy – Francja, 17 maja 1941Kochane Dziecko Moje!
Nie dostałam od Ciebie żadnej wiadomości od stycznia. Przypuszczam, że wiele listów zaginęło kiedy wyprowadziłam się. Mieszkam w tym samym kraju co ojciec, lecz jeszcze nadal nie mogę go zobaczyć.
Jeśli zaoszczędziłaś pieniądze, to przyślij mi żywność dla niego. Jeśli nie można wysłać dużej paczki to posyłaj małe paczki jako "próbkę bez wartości". Musi to być polecona przesyłka, inaczej przepadnie. Poślij pumpernikel w konserwie, ser, masło, kiełbasę i mięso, wszystko w konserwach. Ciocia Kerstin na pewno Ci pomoże wszystko zapakować.
Pomyśl, że był jeden artykuł o Lilo w szwajcarskiej gazecie. Niedługo będziesz miała słynną siostrę. Kiedy ostatnio napisałaś do niej list, mój leniuszku?
Przypomniałam sobie, że lalka Rosa pewnie nigdy nie dostaje prezentów na urodziny. Posyłam jej więc małego królika. Trzeba go ostrożnie wyciąć, zeszyć razem i wypchać, najlepiej watą. Jeśli włożysz do środka kawałek bristolu, zanim zszyjesz ten zielony materiał, to będzie solidny i ładny. Mam nadzieję, że będzie Cię bawiło, aby to wszystko razem złożyć. Jesteś taka duża jak na Twoje 11 lat.
Miej prawdziwie piękny dzień Twoich urodzin i 11 000 pocałunków.
Matka do Anji *
Macon w Vichy – Francja, 29 lipca 1941Moje Kochane Dziecko!
Już długo nie pisałam. Lecz miałam tak dużo do załatwiania i muszę za wszelką cenę próbować uwolnić Ojca. Wielu dobrych przyjaciół i krewnych pomaga mi, lecz jak do tej pory nie udało nam się to.
Tutaj nie mam możliwości mówienia po niemiecku, słyszy się i mówi tylko po francusku. Dlatego rozumiem Ciebie, że liczenie jest dla Ciebie trudnością. Tak samo jest ze mną. Muszę zawsze liczyć cicho po niemiecku, inaczej zrobię jakiś błąd. Lecz kocham francuski język, jest on piękniejszy od niemieckiego.
Ojcu jest ciężko. Nie jadł mięsa od półtora roku, żadnego masła, żadnego tłuszczu. Schudł 15 kg.
Ile Ty teraz ważysz i ile masz wzrostu? Czy ubrania nadal na Ciebie pasują? I jak Ci się jeździ na rowerze? I przede wszystkim: jakie czytasz książki?
Nie zapomnij o urodzinach Ojca 9 sierpnia.
Właśnie pomyślałam sobie, że ten list nie zdąży do Ciebie na Twoje urodziny. Dlatego składam Ci najserdeczniejsze życzenia wiele, wiele razy i całuję Cię co najmniej przez pół godziny, tylko Ciebie! Czy nadal to lubisz? Bądź dużą i dzielną, Moje Kochane Dziecko, a przede wszystkim zdrową. Jeśli będę mogła, to poślę Ci coś, lecz to zależy od przepisów w tym kraju, czy można czy nie. Tak czy inaczej, życzę Ci prawdziwie pięknego dnia i mam nadzieję, że następne urodziny będziemy obchodzić już razem.
Ojciec do Anji *
Camp de Gurs, Francja (niedatowany)Moja Kochana Anju!
Ty nie wiesz jak często myślę o Tobie i jak często niewidoczny towarzyszę Ci w ciągu całego dnia. Wygląda na to, że nie otrzymałaś tej bajki, którą ci posłałem, a zużyłem pół nocy, aby ją napisać, bo nie mamy oświetlenia w dzień, a w nocy tylko bardzo słabe światło.
Ze mną nie jest tak źle. Nauczyłem się wiele gdy byłem młody i teraz pozwalam aby to wszystko przepływało przez moją głowę. Nigdy się nie nudzę. Kiedy deszcze ustaną, będziemy mogli wychodzić na spacery, może tylko na pięć minut, ale największa część placu przed barakiem jest jednym glinianym klejem.
Kiedy kładziesz się wieczorem, Moja Kochana Mała, pomyśl o tym ile dzieci tutaj śpi na słomie na podłodze. Jest im zimno i dostają tylko kawałek suchego chleba i wodnistą zupę do picia. Dlatego musisz dziękować Wujkowi Lolo i Cioci Kerstin z całego Twojego serca. Oni są dużo lepsi aniżeli inne ciotki i wujkowie, którzy są kuzynami tylko z nazwiska.
Gdy wojna się skończy, wszystko będzie dobrze.
Anja do matki i ojca *
Norrköping, 8 sierpnia 1941Kochana Matko i Ojcze!
Jak się czujecie? Teraz jestem u cioci Else w odwiedziny i obchodziłam u niej moje urodziny. Rano, tak jakby to nie był mój dzień urodzin, zeszłam na dół. Potem po pięciu lub dziesięciu minutach zawołano mnie i stanęłam przy dużym urodzinowym stole. Dostałam szwedzką książkę pod tytułem Dvärgnäsan (Nos karła) i jedną niemiecką książkę pod tytułem Till Eulenspiegel. Dostałam również książkę o Shirley Temple. I przyszła ta DUŻA paczka od cioci Kerstin. W paczce był pulower, łańcuch do roweru, materiał na spódnicę i dużo cukierków. Pomyśl, cały stół z pięknymi rzeczami. Byłam niezmiernie szczęśliwa.
Teraz już potrafię dobrze pływać. Raz przepłynęłam 51 metrów i dostałam odznakę za pływanie. Tego lata byłam w domu dziecka, to znaczy w ogrodzie dla dzieci na wsi. To były małe dzieci ale bardzo słodkie. Byłam tam najstarsza. Pomagałam we wszystkim. Nakrywałam do stołu, zbierałam ze stołu, ścieliłam, zamiatałam, wycierałam po zmywaniu.
Mamo, bądź tak dobra i poślij ten list do Ojca. Tak bardzo chciałabym się z Wami znowu spotkać. Mam takie życzenie, aby cała rodzina Simon i nasza rodzina mieszkały kiedyś w jednym dużym domu. To byłoby bardzo miłe. Wtedy mogłabym biegać po schodach do góry i na dół, ile tylko bym chciała.
Wiele pozdrowień i tysiące, tysiące pocałunków.
Matka do Anji (ostatni jej list do Anji) *
Macon w Vichy – Francja 8 września 1941Kochane Moje Dziecko!
Przede mną leży Twój kochany, kochany list pisany 8 sierpnia, który sprawił mi tyle radości. Oczywiście muszę natychmiast przesłać ten list do Ojca, ponieważ taki kochany i szczegółowy list to jest prawie tak jakbyś przyszła z wizytą, Moja kochana. I tak trzeba Ojca natychmiast przywieźć tutaj! Lecz to trwa długo: trzy dni aby dojechać i trzy dni z powrotem pociągiem. Przesłanie listu trwa 14 dni. Taki kochany list muszę także przepisać i posłać Lilo, gdyż ona także musi być tutaj kiedy jest się czym radować.
Miła Anju, czy mogłabyś poprosić Ciocię Kerstin aby zrobiła Ci zdjęcie i przysłała mi. Jestem bardzo ciekawa jak teraz wyglądasz. Jak wyglądają Twoje włosy?
Tutaj jest dość ciężko o żywność. Trzeba mieć kartki na żywność, oprócz sałaty, owoców i jarzyn. Teraz właśnie jest tego dość, tak, że mogę wysyłać Ojcu co trzeci dzień. Nadal jeszcze nie spotkałam się z nim. Piszemy do siebie często.
Mam wszystkie papiery dotyczące jego uwolnienia, lecz nagle zapadła nowa decyzja i nikt nie może otrzymać przepustki ani zostać zwolniony.
Oszczędzaj wszystkie twoje kieszonkowe dla Ojca, bo gdy będzie na wolności, musimy bardzo dbać o niego. Oh, ja nie potrzebuję żadnego dużego domu. Kiedy wszyscy czworo będziemy z powrotem razem, wystarczy jeden pokój z kuchnią dla nas wszystkich.
Naucz się szyć i gotować, to będziesz mogła pomagać w naszym gospodarstwie domowym.
Posłałam Ci kiedyś z Breslau książkę napisaną przez Selmę Lagerlöf: Nils Holgerssons underbara resa med vildgässen (Cudowna podróż Nilsa Holgerssona na gęsi). Czy otrzymałaś ją i czy Ci się podobała? Często myślę o tej książce i chciałabym tak polecieć nad krajem jak Nils. W chwili obecnej chodzę pieszo.
Tutaj są góry, które są prawie całe pokryte jeżynami. Zebrałam kilka koszyków. Gotuję galaretkę z jeżyn i posyłam je Ojcu. On lubi jeżyny, jak wiesz. Pomyśl, że on dostaje dziennie tylko 200 g suchego chleba i dwa talerze wodnistej zupy jarzynowej.
Twój Ojciec jest bohaterem, który potrafi przetrwać. Wielu, wielu nie uporało się z tym.
Kerstin Simon do matki Anji *
Norrköping, 10 kwietnia 1942Kochana Pani Jacobsohn.
Widzę z ostatniego Pani listu, że nie otrzymała Pani listu, który Anja wysłała miesiąc temu. To był list polecony z jej zdjęciem, adresowany na 2 rue Bigonet. Szkoda, że nie dowiedzieliśmy się o przeprowadzce. W listopadzie posłaliśmy Pani paczkę z różnymi produktami żywnościowymi oraz dodatkowo jedną paczkę do Pani Męża w Camp de Gurs poprzez organizację dobroczynną "Hjälp åt krigens offer" (Pomoc ofiarom wojny) i przypuszczaliśmy, że te paczki dotarły do Państwa na święta.
Anja czuła się dobrze przez całą zimę mimo strasznego mrozu i stara się jak najlepiej w szkole. W tym tygodniu nagle przyszła wiosna i śnieg prawie zniknął.
Przesyłam Pani moje najlepsze pozdrowienia i pozostaję
Wasza Kerstin Simon.
Anja do ojca i matki *
Norrköping, 10 kwietnia 1942Kochani Rodzice.
Dziękuję za Twój list. Ciocia Kerstin posłała trochę żywności dla Taty, kiedy jeszcze był w obozie. Czy to doszło? Wczoraj byłam w kinie. Film był po tytułem "Tre lustiga män" (Trzech zabawnych mężczyzn).
Wszyscy trzej byli zwariowani. Nigdy tak się nie śmiałam, jak na tym filmie. W jednym liście posłałam moje aktualne zdjęcie.
Raz byłam u mojej przyjaciółki Ingeborg. W jej ogrodzie można wspiąć się na dach. Tak, że wspinałyśmy się tam cały czas. Teraz jestem w klubie gimnastyczek, który nazywa się "Märta-flickorna". W sobotę będziemy występować.
Anja do ojca i matki (ostatni list Anji do jej rodziców) *
Norrköping, 10 maja 1942Kochani Rodzice.
Pierwszego maja pojechaliśmy na wieś. Mogłam zabrać z sobą jedną przyjaciółkę. Ma na imię Christina. Kąpałam się już dwa razy w tym roku. Pokazałam mój flet nauczycielce śpiewu. Powiedziała mi, że jeśli będę ćwiczyć na flecie i spróbuję nauczyć się tych piosenek, które śpiewamy w klasie, to klasa będzie je śpiewać, a ja będę grać na flecie. Potrafię już zagrać prawie całą piosenkę na flecie.
Czy opowiedziałam Ci, że mam swój własny pokój. Mam go już od dwóch lat. Ściany pokoju pokryte są żółtą tapetą w niebiesko-czerwone kwiaty. To jest takie śliczne.
W klubie gimnastyczek mamy jasno niebieskie spodnie i białe bluzki. W sali gimnastycznej znajduje się gruby sznur, po którym wspinamy się do góry, aż dosięgniemy ręką sufitu.
Anja, 1942.
* * *
Jesienią 1942 roku, dotarła do rodziny Simon w Norrköping wiadomość o deportowaniu rodziców Anji (do Auschwitz). W tydzień później ciotka Kerstin powiedziała jej, że ma opuścić swój przybrany dom u nich w Norrköping i pojechać do żydowskiego domu dziecka w Osby, w Skanii. W tym domu dziecka w Osby czuła się strasznie. Opuszczenie przybranego domu było dla Anji katastrofą w jej życiu, większą od tej, gdy opuszczała swoich prawdziwych rodziców. Przez wiele lat prześladowała ją myśl, dlaczego musiała opuścić ten swój drugi dom i wyruszyć w swą samotną drogę. Przypuszczała, że państwo Simon byli już zmęczeni posiadaniem małego dziecka na wychowaniu. Nie rozumieli dzieci, wypełnili już swój obowiązek.Państwo Simon nie zerwali jednak kontaktu z Anją. Pokrywali koszty jej pobytu w domach dziecka, w których przebywała. Mogła niekiedy przyjeżdżać do nich na wakacje lub święta, lecz już nie była traktowana jak członek rodziny. Pamięta, jak podczas świąt musiała sama pójść do hotelu, podczas gdy wszyscy pozostali z rodziny Simon mogli zostać i spać w DOMU.
Anja (z prawej) z wizytą u państwa Simon.
Po pobycie w domu dziecka w Skanii, Anja dostała się do żydowskiego domu dla dziewcząt w Sztokholmie, który prowadziła p. Hanna Kaphan. Anji potrzebna była matka i ona stała się dla niej matką. Po wojnie Hanna wyjechała do Izraela. Planowała zabrać Anję z sobą, lecz nie doszło do tego.W 1948 roku siostra Anji, Lilo, wyszła za mąż w Zurychu i chciała by Anja przyjechała do niej i tam już została. Anja pojechała, lecz nie czuła się dobrze u siostry, nie otrzymała pozwolenia na pracę, szwajcarska policja chciała się jej pozbyć możliwie najszybciej.
Anja (z prawej) z siostrą Lilo w Zurychu, 1948.
Po powrocie do Szwecji, Anja mieszkała w domu dla dziewcząt prowadzonym przez miejską misję. Kierowniczką tego domu była p. Karin Sivert, która dla Anji znaczyła bardzo wiele. A potem życie potoczyło się swoim trybem.Na jakichś tańcach Anja poznała Lennarta Kerbela... Pobrali się.
Mają dwie dorosłe córki. Mieszkają w Bromma, przedmieściu Sztokholmu. Śpiewają razem w synagodze w Sztokholmie. Wątła i wrażliwa, dziś już schorowana Anja ciągle nosi w sobie przeszłość i to "lepsze" piekło, które przeżyła.
Anja Kerbel
(Foto. Lars Axelsson)
Barbara Kobos Kamińska
* * *
Na zakończenie list, który Anja otrzymała w 1961 roku od dalekiej krewnej jej rodziców z Francji.
Elise Pierre Lévi do Anji
Paryż, 12 lipca 1961Pani,
Otrzymałam Pani list i pani adres przez Trudel'a Vernois, który był synem brata waszej babki Lisel Jacobsohn w Breslau.
Poznałam rodziców Pani podczas wojny. Pani Matka mieszkała u nas przez kilka dni w 1942 roku, lecz to nie był bezpieczny dom (mój mąż został aresztowany w naszym domu przez Gestapo, kilka miesięcy po tym jak pani matka odjechała).
Szczęśliwie jeden z przyjaciół mojego męża zdołał dopomóc pani matce, aby mogła dostać się do wolnej strefy we Francji. Mieszkała u naszych przyjaciół w Macon (Saone et Loire). W tym czasie była tam bezpieczna. Pastor Vogue zaopiekował się nią. Pani Ojciec został w końcu zwolniony z obozu w Gurs i połączył się z nią w Macon.
Pani matka była odważną kobietą, kochaną przez naszych przyjaciół i przez mojego syna, który wówczas miał 15 lat i który otrzymywał od niej lekcje niemieckiego.
O ile sobie przypominam, to ja i mój mąż odwiedziliśmy Pani rodziców w Macon w 1942 roku. Mieszkali wówczas we wspaniałym małym domu i byli szczęśliwi, że mogli być razem i że ich córki były w bezpiecznym miejscu. Czytali dużo, chodzili na wieczorne spacery – i później – musimy to zapomnieć. Teraz ma Pani własną rodzinę i dzieci i może domyśla się Pani jaką odwagę wykazała Pani Matka oddając Was aby – uratować swoje dzieci. Lubiła mówić o swoich córkach – była kobietą godną podziwu, pełną dobroci, bez egoizmu.
* * *
Osoby prowadzące korespondencję i inne wymienione w listach
- Ojciec Anji, Otto Jacobsohn, urodzony 9 sierpnia 1886 w Breslau.
Był właścicielem antykwariatu książek, Wilhelm Jacobsohn & Co, który został założony przez jego przodków w 1840 r. Interesował się grafiką. Był znany jako rzeczoznawca sztychów Rembrandta.
- Matka Anji, Erna Marie Jacobsohn, urodzona 21 czerwca 1897 r. w Katowicach.
Wyuczyła się na sekretarkę i po wyjściu za mąż cały swój czas poświęcała na pracę w antykwariacie.
- Siostra Lilo (Elisabeth Charlotte) Jacobsohn, urodzona 12 maja 1921 r. w Breslau.
Kształciła się na pianistkę i organistkę, gdy zmuszona została opuścić Niemcy.
- Babcia (matka matki Anji), "Omi", Anna Danziger, urodzona w 1872 r.
Gdy została wdową, przez szereg lat mieszkała ze swoją siostrą, a kiedy ta zmarła w 1935 roku, przeprowadziła się do domu córki gdzie przede wszystkim opiekowała się Anją. Zmarła wiosną 1940 roku w Breslau i została tam pochowana na cmentarzu żydowskim. W roku 2004 na wrocławskim cmentarzu żydowskim odnalazłam (bkk) jej grób z przewróconą macewą.
- Przybrany ojciec Anji, Ludvig (Lolo) Simon, urodzony w 1894 r.
"Wujek" Lolo był Żydem. W młodości otrzymał religijne żydowskie wykształcenie. Był lekarzem i należał do wyższych sfer w Norrköping. Był silnie zaangażowany politycznie i jako lekarz brał udział w fińskiej zimowej wojnie ze Związkiem Sowieckim w 1939-1940. Wspomagał finansowo gminę żydowską, by żydowskie dzieci z Niemiec mogły dostać się do Szwecji.
- Przybrana matka Anji, Kerstin Simon, urodzona w 1893 r.
"Ciocia" Kerstin była bardzo zaangażowana społecznie. Podczas wojny fińsko-sowieckiej pomagała przy zakwaterowywaniu fińskich dzieci w szwedzkich domach. Prowadziła również zbiórkę na pomoc dla Finlandii podczas tej wojny.* * *
Anja i Lennart Kerbel bardzo dziękują Barbarze Kobos Kamińskiej za przekład książki Älskade Anja ze szwedzkiego na polski. Dziękują także Andrzejowi Kobosowi za opublikowanie w Zwojach wyboru listów Anji z dzieciństwa po polsku.Serdecznie dziękuję opiekunowi żydowskiego cmentarza we Wrocławiu Panu Bronisławowi Wełyczko, jak również Panom Janowi Lorenzowi i Michałowi Gerszt-Mostowiczowi oraz pozostałym członkom Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu za Ich pomoc w odnalezieniu grobu babci Anji, Anny Danziger na Żydowskim Cmentarzu we Wrocławiu przy ulicy Lotniczej podczas mojej wizyty w Polsce latem 2004. (BKK)
|
|
|
|
|
|
|