Zamieszczam obszerny artykuł Józefa Muczkowskiego z roku 1911 o dawnych murach obronnych Krakowa, dziś już nieistniejących poza fragmentem w rejonie bramy Floriańskiej. Jest to ciągle fundamentalna praca o dawnych warowniach Krakowa. Od czasu jej publikacji w Roczniku Krakowskim Nr XIII, nie znaleziono nowych istotnych pisanych źródeł historycznych, ani archeologicznych albo ikonograficznych. Nie powstało też wiele bogatszych prac naukowych na temat dawnych murów obronnych Krakowa. Książeczka Profesora Mieczysława Tobiasza pt. Fortyfikacje dawnego Krakowa 129) z roku 1973, choć przynosi dość szczegółowy opis wyglądu baszt (z dawnych rysunków rekonstrukcyjnych – w tym Essenweina – i prawdopodobnie na podstawie ikonografii Muczkowskiego), nie zawiera zbyt licznych nowych informacji i jest nieporównywalnie uboższa ikonograficznie niż publikacja Muczkowskiego.

Nie naruszając często archaicznego już stylu i składni autora, zdecydowałem zmienić wówczas obowiązującą ortografię i pisownię na obecną (poza imionami ludzi). Po prostu niedawno otrzymałem sygnały, że czytanie dłuższego tekstu w dawnej pisowni jest męczące i czasem utrudnia zrozumienie. Zmiana pisowni w dawnych tekstach bywa często praktykowana we współczesnych wydawnictwach. Zachowałem natomiast oryginalną pisownię i ortografię w cytatach autora z dawnych źródeł, jak również w końcowym tutaj, słynnym liście Feliksa Radwańskiego w obronie Bramy Floriańskiej z roku 1816.

Zamieszczam wszystkie oryginalne przypisy, głównie bibliograficzne, autora, w oryginalnym brzmieniu i stylu. Zdaję sobie sprawę, że styl ich jest niejednolity, a przede wszystkim nie spełniają one dzisiejszych wymogów i konwencji co do przypisów i bibliografii.

Zamieszczam w tekście wszystkie ilustracje z tablic w oryginalnej publikacji, poza kilkoma dużymi rozmiarami planami i szkicami. W szczególności zamieszczone są wszystkie kolorowe i czarno-białe widoki dawnych warowni krakowskich Jerzego Głogowskiego z roku 1809. W dwóch widokach (baszty malarzy i grzebienników) poprawiłem oczywiste błędy w podpisach Muczkowskiego.

Zamieszczamy również fotografie ocalałych murów i Barbakanu z okresu tej publikacji. Jak ustaliłem z książki pt. Ignacy Krieger – Fotografie Dawnego Krakowa 130) oraz z fotografii dostępnych w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, większość tych fotografii została wówczas wykonana przez pioniera fotografiki w Krakowie Ignacego Kriegera (1820-1889), a kilka późniejszych przez jego syna Natana (1844-1903) albo jego córkę Amalię (1846-1928).

Muczkowski nie wymienia Ignacego Kriegera jako autora zdjęć, chociaż podaje i dyskutuje we wstępie autorstwo wczesno-XIX-wiecznych akwarel z widokami murów. Widocznie takie panowały wówczas zwyczaje, nie doceniające fotografów.

Tam, gdzie znalazłem reprodukcje tych samych zdjęć lepsze jakościowo  niż wydrukowane w pracy Muczkowskiego, zamieszczam elektroniczne kopie tych lepszych. Dodatkowo zamieściłem kilka fotografii murów wykonanych przez Kriegera, których nie ma w tej publikacji w Roczniku Krakowskim XIII. Wzorując się na niedawnej wystawie fotografii Ignacego Kriegera pt. "Świat Ignacego Kriegera" w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa (lipiec-sierpień 2004), fotografie te zrobiłem elektronicznie w tonacji sepia (z epoki). Celowo nie zamieszczam współczesnych fotografii zachowanych do dzisiaj fragmentów krakowskich murów.

Serdecznie dziękuję mojemu Przyjacielowi Dr. Tomaszowi Niewodniczańskiemu za przesłanie mi skanów widoków Krakowa Meriana i z tomu VI atlasu miast Brauna i Hogenberga z Jego kolekcji.

Andrzej Kobos






DAWNE WAROWNIE KRAKOWSKIE





JÓZEF MUCZKOWSKI


Rocznik Krakowski   Nr XIII, 1911



Historia architektury wojennej w Polsce dotychczas [1911] nie jest opracowana. Oprócz prac prof. Mariana Sokołowskiego o budownictwie wojennym wczesnego średniowiecza w znakomitej, erudycją zdumiewającej monografii o Ruinach na Ostrowie jeziora Lednicy z r. 1876, oraz o kościołach i cmentarzach warownych w Polsce w Sprawozdaniach komisyj historyi sztuki tom VII z r. 1906, literatura nasza nie posiada opracowań obejmujących historię warowni miejskich. Przyczyna tego leży w tym, iż dzisiaj z dawnych murów fortecznych naszych miast, nic już nie pozostało, a zburzono je w czasach, gdy nikt nie myślał o utrwaleniu ich widoków w zdjęciach architektonicznych. Fotografia wynaleziona została wówczas, gdy już nie było czego fotografować.

W szczęśliwszym położeniu znalazł się Kraków, gdyż jakkolwiek jego mury forteczne na początku XIX wieku zburzone zostały, to jednakże dochowały się szczęśliwie do dziś dnia całe cztery dawne baszty, z łączącym je murem i barbakan bramy Floriańskiej. Widoki innych baszt w akwarelowych zdjęciach, utrwalił przed ich zburzeniem (1809) architekt Jerzy Głogowski. Z widoków tych dał reprodukcje Ambroży Grabowski w swej Skarbniczce archeologii. Są one robione nie z oryginałów Głogowskiego, lecz z kopii sporządzonych dla Grabowskiego przez malarza Koeniga.

Dzisiaj, gdy sztuka reprodukcyjna doszła do najwyższego swego rozwoju, było wskazane ponowić wydanie tych widoków w trójbarwnym druku. P. Dr. Jan Gwalbert Pawlikowski, właściciel zbiorów medyckich, w których akwarele Głogowskiego się znajdują, na prośbę Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa zezwolił łaskawie na reprodukcję tych widoków, za co mu nasze Towarzystwo na tym miejscu szczerą podziękę wyraża.

Wobec dzisiejszych wymagań nauki, w monografii o fortyfikacjach krakowskich nie można było poprzestać na zdjęciach architektonicznych Essenweina w jego dziele o zabytkach średniowiecznych Krakowa.

Dzieło Essenweina, na swe czasy znakomite, obejmujące rzec można, pierwszą naukową monografię zabytków krakowskich, na dzisiejsze czasy jest już przestarzałe. Wydawnictwo materiałów archiwalnych w Kodeksie dyplomatycznym krakowskim, Prawach i przywilejach oraz w Najstarszych księgach Krakowa pogłębiło znacznie wiadomości o historii naszego miasta. Pierwsze wiadomości o historii naszych fortyfikacji zaczął zbierać Ambroży Grabowski. Nagromadził on tyle materiału, że dzisiaj pomimo wydawnictwa powyższych materiałów archiwalnych, dopiero na podstawie obu tych źródeł można pomyśleć o napisaniu monografii krakowskich warowni.

Ale znaczenie i rozwój historyczny tych warowni ocenić można dopiero na podstawie znajomości zachodniej architektury wojennej. Była ona także do niedawna nie opracowana. Dopiero genialny Viollet-Le-Duc w studium swym Essai sur l'architecture militaire au moyen-age, Paris 1854, a następnie w swym słynnym Dykcyonarzu architektury średniowiecznej, dał systematyczne opracowanie tej architektury. Za nim poszli badacze niemieccy: Kriegh von Hochfelden: Geschichte der Milit. Architektur in Deutschland von der Romerherrschaft bis zu den Kreuzzügen, Stuttgart 1859. Max Jaehns: Geschichte des Kriegswesens, 1880. Essenwein: Kriegsbaukunst, 1889, a wreszcie Piper: Die Burgenkunde, 1906. Z prac tych autorów korzystałem w rozdziałach traktujących o systemie budownictwa wojennego i sposobie obrony miast średniowiecznych. Bez takich ogólnych uwag, historia naszych fortyfikacji i niektórych ich szczegółów nie byłaby dostatecznie zrozumiała.

Warowni Wawelu w pracy tej nie uwzględniłem, gdyż wydane właśnie w tym czasie dzieło Dra Tomkowicza o Wawelu, historię tych warowni w sposób wyczerpujący objęło.

Dołączony do niniejszej monografii widok panoramiczny Krakowa z miedziorytu Visshera-Meriana pochodzi z początku XVII stulecia. Oryginał jego znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie i należy do największych rzadkości. Autorem tego miedziorytu jest Vissher de Jonge 1).




Widok Krakowa Matthäusa Meriana, wydany przez Claesa Janszoona Visshera ok. 1640.
Miedzioryt. Wymiary w oryginale 43 x 204.5 cm; widok złożony z czterech arkuszy.
(Z kolekcji Imago Poloniae Tomasza Niewodniczańskiego, Bitburg, Niemcy)
Widok ten ukazał się jako druk ulotny w trzech wydaniach:
  1. 1619 – z sygnaturą Meriana: Mattae: Merian fecit   (egz. w zbiorach Kungliga Biblioteket, Stockholm);
  2. 1626 – z sygnaturą Jodocusa Hondiusa II,
    (egz. w zbiorach Biblioteki XX Czartoryskich w Krakowie – opisany tutaj przez Muczkowskiego);
  3. ok. 1640 – z sygnaturą Claesa Janszoona Visshera de Jonghe (Młodszego) w dolnym prawym rogu czwartego arkusza: CJVissscher de Jonge excudit (litery CJV wplecione w monogram),
    (egz. w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie i Imago Poloniae Tomasza Niewodniczańskiego, Bitburg).
Pośrednim pierwowzorem dla widoku Krakowa Meriana, był mniejszy, dwuarkuszowy widok Krakowa zamieszczony w pierwszym atlasie miast Civitates Orbis Terrarum Brauna i Hogenberga, t. VI, Kolonia 1617. Autor rysunku tego dosyć wiernego widoku Krakowa pozostaje nieznany, ale z przedstawionych szczegółów architektonicznych miasta wnosi się, iż rysunek został wykonany w latach 1603-1604. W następnych niemal dwustu latach ten widok Krakowa od północnego-zachodu z Civitates był wielokrotnie przerabiany i publikowany przez licznych wydawców zachodnioeuropejskich, szczególnie w Amsterdamie i Paryżu.



Powstanie tego [oryginalnego] widoku przypada na lata 1601-1620. Fortyfikacje miejskie są na nim bardzo dokładnie uwidocznione.




Widoku Krakowa od północnego-zachodu, 1603-1604.
Miedzioryt, 36.5 x 111 cm; kolorowany w epoce.
Civitates Orbis Terrarum Brauna i Hogenberga, t. VI, Kolonia 1617.
(Z kolekcji Imago Poloniae Tomasza Niewodniczańskiego, Bitburg, Niemcy)




Szczegół widoku Krakowa od północnego-zachodu, 1603-1604.
Civitates Orbis Terrarum Brauna i Hogenberga, t. VI, Kolonia 1617.
Fragment murów obronnych Krakowa jest dobrze widoczny.
(Jerzy Banach, Dawne widoki Krakowa, Wyd. Literackie, Kraków 1967.)



Plan tych fortyfikacji wedle planu tzw. Kołłątajowskiego z roku 1785, wykonał p. Stahl w Budownictwie Miejskim w Krakowie a zdjęcie architektoniczne oraz pomiary, p. budowniczy Karol Szpondrowski pod kierunkiem architekta p. Zygmunta Hendla.




Fragment planu Krakowa Hugona Kołłątaja z roku 1785.
Rejon Śródmieścia na południe od Barbakanu i Bramy Floriańskiej.
(Stanisław Tomkowicz: "Kołłątajowski plan Krakowa z roku 1785", Rocznik Krakowski Nr 9, 1907.)




Plan sytuacyjny dawnych fortyfikacji Krakowa
według planu Hugona Kołłątaja z roku 1785.
Zaznaczony jest przebieg murów obronnych oraz położenie bram i baszt.
(Z niniejszej pracy Muczkowskiego, Rocznik Krakowski 13/1911.)




Fragment widoku Krakowa od strony zachodniej z planu Krakowa Hugona Kołłątaja z roku 1785.
Rejon pomiędzy kościołami na Smoleńsku (19) i OO. Franciszkanów (18), a kościołem św. Piotra (12);
widoczny jest dłuższy odcinek murów obronnych.
(Stanisław Tomkowicz: "Kołłątajowski plan Krakowa z roku 1785", Rocznik Krakowski Nr 9, 1907.)



Doskonałym źródłem pomocniczym dla tych zdjęć okazały się plany i przekroje wykonane w r. 1833 dla budowniczego Karola Kremera z powodu restauracji barbakanu w r. 1840 przez Kremera dokonanej. Plany te i przekroje przechowane w Budownictwie Miejskim w tece XXII, użyczyła nam łaskawie dyrekcja tegoż Budownictwa dla celów niniejszej pracy.

Wreszcie wspomnieć należy, że reprodukcję akwarelowych widoków Głogowskiego w trójbarwnym druku wykonał krakowski Zakład reprodukcyjny T. Jabłońskiego i Spółki.



I.

SYSTEM ŚREDNIOWIECZNYCH FORTYFIKACJI, OBLĘŻENIE I BROŃ






Barbakan, strona południowa.
(fot.   Ignacy Krieger, ok. 1870.)


Ludy barbarzyńskie, nie posiadając znajomości sztuki budowniczej, były skazane na wybór miejsca pod miasto, już z natury obronnego a wzgląd ten decydował o wyborze miejsca pod budowę grodu. Wybierano więc okolice górzyste lub bagniste. Miejsce wybrane pod gród musi być dosyć obszerne i ufortyfikowane. Fortyfikacją tą jest tzw. okół, tj. wał usypany w kształcie pierścienia (Ringwall) i to jest najdawniejszy system obrony. Około tego wału biegnie fosa, a z drugiej strony fosy znowu wał, ale niższy, a przed nim druga fosa. Rowy te wypełniano wodą.

Nad wewnętrznym brzegiem szkarpy fosy znajduje się ostrokół. Były to grube, ostro zakończone pale takiej wysokości, aby ponad nimi broniący grodu mogli pociskami razić nieprzyjaciela.

W ten sposób zbudowane były starosłowiańskie grody 2). Rozwijają się one dosyć wcześnie, tak pod względem zewnętrznych fortyfikacji jak i charakteru wewnętrznych zabudowań. Na miejscu nasypów średniej wielkości, zasieków, opłotków i częstokołów, zaczęto sypać coraz wyższe okopy, układać je na przemian z kamieni i drzewa. Na wałach tych budowano dokoła drewniane ściany, wiązane z grubych tramów, warstwami gliny przekładane, uwieńczone zębami blanków. Spośród wałów i ścian, otaczających gród wznoszono w pewnych odstępach, drewniane wieże, najeżone zębami, występującymi na kroksztynach. Między nimi, jedna największa i najsilniejsza miała wjazdową bramę, którą w razie napadu wzmacniano, zasypując ją od wewnątrz ziemią lub kamieniami.

Cywilizacja płynąca do nas przez Czechy z Zachodu, zapoznała nas dopiero z właściwym budownictwem fortyfikacyjnym. Czechy już w X wieku miały mury obronne, w XII wieże, a w XIII właściwe zamki z kamienia budowane.

Polska 3) w XI wieku nie znała jeszcze murów fortyfikacyjnych, a wiek XII Krzywoustego, jakkolwiek na polu budownictwa religijnego odznacza się już ożywioną działalnością, pod względem architektury fortecznej trzyma się jeszcze dawnego systemu drewnianych murów. W XIII wieku wzmacniają się wszystkie miejsca obronne, ale dotyczy to tylko częstokołów. W 1248 r. Bolesław Pobożny otacza częstokołem Międzyrzecz, w 1249 r. wzmacnia Przemysław Poznań częstokołami i fosami. W 1272 r. Gdańsk ma jeszcze drewniane fortyfikacje, a Wrocław do 1260 r. otoczony był rowem, parkanem i miał gliniane bramy (z drzewa przekładanego gliną). Przedgrodzie krakowskie zamienione przez Bolesława Wstydliwego na miasto nie posiadało innych fortyfikacji, jak wały i rowy, a dopiero Leszek Czarny w r. 1285 opasał je częstokołem i fosami. Polska ówczesna, obfitowała w mnogie dziewicze lasy. Dostarczały one pni dębowych od 12 do 15 metrów długości, to też nic dziwnego, że mając tak doskonały materiał do obrobienia łatwy, nie szukano innego sposobu zabezpieczenia grodów przed najazdem. Jeżeli nasi średniowieczni kronikarze wspominają o murach grodowych, to wyrażenie to odnosi się tylko do wielkich ścian, na przemian z drzewa i gliny układanych, uzbrojonych zębami u szczytu. Wiek XIII, tętniący takim ożywionym ruchem cywilizacyjnym którego rozsadnikami są zakony Franciszkanów i Dominikanów, wprowadza do Polski nowe pojęcia o sztuce fortyfikacyjnej. Krzewicielami ich są zakony rycerskie Maltańczyków i Bożogrobców, którzy w XIII w. mają już w Polsce około 22 zakładów. Widzieli oni walki Krzyżowców pod Nikeą i Antiochią, walczyli pod murami Jerozolimy. Za ich pośrednictwem nowe idee i zasady sztuki wojennej, tak wysoko na Wschodzie rozwiniętej, przenikają do Polski. Atoli największy i decydujący wpływ na budownictwo wojenne wywarli Czesi. Król Wacław I (1253 r.) pierwszy na wzór zachodni ufortyfikował z kamieni budowane przedgrodzie praskie i inne miasta swego państwa. W r. 1253 otacza on Kraków murami i zaopatruje fortyfikacje zamku krakowskiego w wieże. Były to jednak wyjątki. Dopiero Łokietek, a zwłaszcza Kazimierz Wielki, zastępuje mury drewniane budowlami z kamienia i cegły. Średniowieczne budownictwo forteczne 4) ma swój stały szablon, od którego bardzo mało odstępuje. W rozwoju jego możemy stwierdzić dwie epoki tj. pierwszą od wprowadzenia przez rycerzy krzyżowych machin oblężniczych, drugą od połowy XV w., tj. od wprowadzenia broni palnej. Trzy też systemy obrony fortecznej wywarły wpływ decydujący na rozwój architektury wojennej. Rzymski system obrony flankowej, tj. obrony długości murów, ustąpił po wojnach krzyżowych miejsca obronie pionowej, tj. z wysokości murów, aby po wynalezieniu broni palnej, zastąpić je obroną strychującą tj. poziomą.

Zasadniczymi elementami każdej fortecy są mury i bramy. Wieże są tylko wzmocnieniem obrony. Teoretycy jak Vitruviusz i Vegetiusz uznają flankowanie murów przez wieże za niezbędne. Rzymianie jednakże nie zawsze budowali wieże, uważając wystające pod kątem prostym mury za dostateczną obronę flankową. Dopiero od wprowadzenia broni palnej stały się   w i e ż e   niezbędnym elementem fortyfikacyjnym.




Brama Floriańska, strona północna.
(fot.   Ignacy Krieger, ok. 1870.)


Siła murów polegała na ich wysokości, aby utrudnić wdrapanie się po drabinach. Musiały być dostatecznie grube, aby oprzeć się pociskom rzucanym z machin oblężniczych. Koronę murów tworzą tzw. krenelaże czyli zazębienia. Służą one do zasłonięcia całego człowieka, podczas naciągania łuku, podczas gdy znajdujące się między pojedynczymi zębami przedpiersie, zasłania go tylko do pasa i służy mu do wychylenia się podczas strzału. W polskiej architekturze wojennej zazębienia te nazywają się blankami. Krzyżowcy wprowadzają nowy system obrony murów, używany na Wschodzie, to jest obronę murów z boku. Do tego celu służyły tam wieżyczki czyli wykusze na murach (Ballistrarie), z otworami w podłodze, którymi wylewano na oblegających wrzącą wodę i palącą się smołę. Rozwinięciem tego systemu było rozmieszczenie tych wykuszów na całym obszarze murów obwodowych. Wysunięto górną część muru na zewnątrz po za jego lico i za pomocą otworów w podłodze umożliwiono obronę podstawy muru z góry. Otwory te zwano machikułami (franc.: machicoules, machicolamente).

W ten sposób powstały ganki, tzw. hurdycje, oparte albo na kamiennych kroksztynach, lub też na belkach wpuszczonych w mur.




Rzut poziomy hurdycji Bramy Floriańskiej.


Ganki te nie miały charakteru stałego, ale zbite z drzewa, mogły być w razie potrzeby każdego czasu założone. Leżały przygotowane w składach i dopiero w razie spodziewanego napadu zakładano je na mury. W połowie XIII w. zamiast drewnianych belek, zaczęto używać kamiennych kroksztynów. Gankom tym groziło jednak zawsze niebezpieczeństwo pożaru i dopiero w XIV wieku zastąpiono drewniane hurdycje murowanymi. Po stronie wewnętrznej muru biegł na około drewniany ganek.

Z wprowadzeniem broni palnej straciły blanki swe przeznaczenie. Zatrzymano je jednakże gdzieniegdzie, gdyż przerywały monotonną linię długich murów. Cechą charakterystyczną korony średniowiecznych murów były zawsze blanki i machikuły. Identyfikowano je zawsze z pojęciem muru. Aby oblężeni mogli na zewnątrz poza mury strzelać, a przy tym byli sami zabezpieczeni od strzałów, są w blankach zazębione otwory. Muszą one dawać strzelającemu swobodny widok, a zarazem nie tamować mu swobody ruchów, przy władaniu bronią. Otwory te, czyli strzelnice mają najrozmaitsze kształty, stosownie do będącego właśnie w użyciu rodzaju broni.

Średniowieczne miasta niemieckie opasywał dookoła wieniec podwójnych murów.

Między murem wyższym od strony miasta, a drugim zewnętrznym niższym znajdowała się wolna przestrzeń: tzw. międzymurze (Zwinger, parhem – park). Jest ono istotną częścią niemieckich fortyfikacji, służy do zasłonięcia przed nagłym napadem. W czasie pokoju jest on ogrodem lub polem ornym, często też służy jako miejsce do zabaw i ćwiczeń wojskowych. Mur zewnętrzny ma także w swej koronie otwory strzelnicze.




Brama Floriańska, strona południowa.
(fot.   Natan Krieger, koniec XIX wieku.)


Starożytna teoria, a zwłaszcza Vegetius, zalecała wzięcie oblegającego z boku i z tyłu; atoli teoria ta znalazła w praktyce zastosowanie dopiero w XIV wieku. Pomnaża ona znacznie koszta budowy, wymaga znaczniejszej załogi do obrony wydłużonych murów, a na małej przestrzeni z trudnością da się zastosować. Ponadto podstawa murów, daleko lepiej dała się bronić z góry, aniżeli z boku, bronią dosyć wątpliwej wartości.

Do obrony więc flankowej w systemie fortyfikacyjnym niezbędne są wieże.

Występują one poza lico muru, a wysokość ich równa się podwójnej wysokości muru. Występy te przedstawiają tę korzyść, że wzmacniają siłę oporu murów w tym miejscu, w którym się spodziewano napadu. Wewnętrzny rozkład wież jest prawie zawsze jednaki. Mają kształt okrągły lub czworoboczny. Najniższe piętro (piwnica) ma wysokość 6 m i otwór w sklepieniu, którym spuszczają na sznurze więźniów na dno piwnicy. Pięter jest zazwyczaj cztery, a za każdym piętrem grubość muru zwęża się o 0.4 m. Na odsadzce każdego piętra spoczywają belki podłogi. Piętra są oświetlone wąskimi okienkami, rozszerzającemi się na wewnątrz. Piętra są ze sobą połączone drabinami. Najwyższe piętro otoczone jest blankami na kroksztynach kamiennych; ostro zakończony dach, wieńczy wieżę. Vitruviusz, De Architectura libri X (I. 5), zaleca budowę wież okrągłych, gdyż dają one największy opór od zewnątrz, a najwięcej miejsca wewnątrz; czworoboczny kształt wież jest jednak częściej w użyciu.

Od strony wewnętrznej ma wieża na przyziemiu duży otwór tzw. macloch, którym wciągają na górne piętra działa. Na pierwszym piętrze wieży znajdują się drzwi, prowadzące na wewnętrzny ganek na murze obronnym (Wehrgang).

Cechą zasadniczą średniowiecznych wież są zawsze machikuły. Widzieliśmy je już na murach fortecznych. Umieszczone u szczytu wieży na odsadzce wysuniętej poza lico muru, służyły do obrony jej podstawy za pomocą zrzucania kamieni lub lania wrzącej wody, albo rozpalonej smoły, na oblegającego nieprzyjaciela.

Jak już wyżej wspomnieliśmy, jest   b r a m a   zasadniczym elementem każdej fortecy. Składa ona się ze zwodzonego mostu tzw. zwodu i brony; Most zrobiony z mocnego drzewa na ruchomej osi, podnosi się do góry za pomocą tzw. żurawia i zakrywa drzwi bramy, która ma jeszcze drugie zamknięcie, za pomocą drewnianej kraty znajdującej się po obu stronach bramy i osadzonej we felcu.

Łańcuch, na którym krata jest zawieszona, ciągnie do góry kran, umieszczony na piętrze wieży. Bronę tę ulepszono później w ten sposób, iż składała się ona tylko z belek pionowych zawieszonych na łańcuchach, zakończonych ostrym okuciem. Te ulepszone brony miały tę wyższość nad kratami, że w razie przeszkody można było opuszczać na dół tylko poszczególne belki. Maszyneria ta zwała się organami.

Od bramy prowadzi warowny chodnik, o dwóch równoległych murach, zaopatrzonych również blankami. Chodnik zamyka druga brama, z machikułami u szczytu i kratą.

Chodnik ten kryje dostęp do głównej bramy, pozwala załodze zgromadzić się przed murami fortecznymi, zasłania odwrót, lub służy do wpuszczania do twierdzy odsieczy. Budowla ta zwie się w krakowskiej architekturze wojennej   w y c i e c z k ą   (propugnaculum 5)). Vegetius, rzymski teoretyk architektury wojennej, zaleca bardzo budowę tych chodników 6).

Wypad z bramy połączony jest z nadzwyczajnymi środkami ostrożności.

"Przed otworzeniem brony nieco ludzi na murach być ma, a patrzyć brony dla zasadzki, a ktemu u pierwszej brony, abo forty ma być pogotowiu słuszny poczet ludzi, którzy bronę a fortę pierwszą zawrą, gdy drugą będą chcieli przednią otwierać. Zatym mogą przednią otworzyć pierwszą zawarłszy, y wypuścić przed bronę trzech albo czterych, którzy wyszedłszy opatrzą i oglądają, co się około forty dzieje. Pospolicie przednia abo ostatnia brona ma mieć kratę zawieszoną przezroczystą, spuszczoną, a przed broną płot, albo iaszczki przeźroczyste." 7).

Pod wpływem wojen krzyżowych, budowla ta przybiera inny kształt. Zamiast bramy zewnętrznej otrzymują wycieczki, koliste zakończenie w kształcie bębna czyli tzw. barbakan (barbigan, barbacana, barbicanum). Znaczenie tego, w każdym razie wschodniego wyrazu nie jest dotychczas ustalone.

Du Cange określa go jako "propugnaculum exterius, quo oppidum aut castrum, praesertim vero eorum portae aut muri muniuntur, unde antemurale, promurale, appellatur, cuius vocis originem plerique ab Arabibus accessendam esse putant". Wyraz ten w średnich wiekach nigdy nie miał stale określonego znaczenia. Źródłosłów "barba", broda np. klucza lub siekiery, przyczynił się do tego, że przez wyraz ten rozumiano wszelką budowę doczepioną do murów obronnych 8).

Każde obronne miasto musiało mieć swój barbakan. Był on zbudowany z drzewa i ziemi, otoczony rowem i palisadami, a zadaniem jego było utrzymywać wolne połączenie z okolicą. Jako zazwyczaj prowizoryczne tylko budowle, barbakany nie zachowały się do naszych czasów, z wyjątkiem trzech, tj. w Carcassonne w południowej Francji, w Zgorzelicach [Zgorzelec-Görlitz; barbakan, tzw. Keisertruz pochodzi z 1490 r. – amk] na Śląsku i w Krakowie.




Baszta Pasomoników.
(fot.   Ignacy Krieger)


Wynalezienie broni palnej w drugiej połowie XV wieku wpływa decydująco na zmianę systemu fortyfikacyjnego. Obrona strychująca, czyli płaska wymaga wzmocnienia murów. Znikają więc zewnętrzne drewniane hurdycje. Dachy wież można każdego czasu usunąć, aby na ich platformach ustawić działa. Szerokość murów była nie wystarczającą, aby na nich ustawić działa. Mury te doznają więc znacznego wzmocnienia i podwyższenia, celem skuteczniejszego oporu przeciw działaniu artylerii. Równocześnie dostają one otwory w niższych kondygnacjach celem ustawienia na nich dział dla płaskiego strzału. Kamienne kule średniowiecza nie były niebezpieczne; żelazne kule robiły wyłomy w murach i dlatego trzeba było wzmocnić ich wytrzymałość. Ale same strzelnice nie wystarczały jeszcze do wzmocnienia obrony. Rozłożone na kilkanaście punktów działanie strzelb było za słabe w porównaniu do skoncentrowanej siły dział oblężniczych, ustawionych w niewielu punktach. Nieraz oblężeni zdołali wysłać jedną kulę, podczas gdy ich otrzymali dwadzieścia. Podziurawione mury groziły zawaleniem, a oblegający ponieśli stosunkowo małe straty. Trzeba więc było temu zaradzić. Istota zasadnicza średniowiecznych fortyfikacji pozostała ta sama, lecz zastosowano ją do nowych potrzeb. Zniżono więc wieże, dając im równocześnie większy przekrój, wysunięto je na zewnątrz dla umożliwienia strychujących strzałów. Dawna zasada samodzielnej obrony każdej wieży z osobna została zaniechaną. Powiększono w nich liczbę strzelnic dla obrony rowu, w razie gdyby nieprzyjaciel usiłował go przekroczyć.

Głównym jednak momentem obrony jest zabezpieczenie rowu przez tzw. kaponiery. Są to ziemne nasypy przed bramami, dla obrony których przeważnie zostały założone. Flankują one rów i nie pozwalają go przekroczyć. Kaponiery są więc nowym elementem, wprowadzonym do dawnego systemu obrony i dają początek artyleryjskiej walce z bliska przeciw tym nasypom. Przedtem były środki obrony skupione na koronie murów; służyły do tego blanki i machikuły i oblegający mógł przeciw obydwom równocześnie z oddali występować. Nowy system zmusza go do walki z bliska przeciw każdej kaponierze z osobna. Dawniej wystarczał jeden krok, teraz musi on zrobić dwa. Mają kaponiery te, zwane u nas beluardami, okładkę kamienną i są otoczone rowem.

Taki był stan fortyfikacji przy końcu XV stulecia. Postęp szedł powoli, a zmiany w systemie obwarowań miały przeważnie charakter lokalny, co się tym tłumaczy, że w XV wieku nie było jeszcze właściwych inżynierów wojskowych.

Dopiero wielkie przewroty XVI wieku wywołały także przewrót w sztuce wojennej i nadały jej charakter kosmopolityczny. Wojny włoskie, jak dały początek europejskiej piechocie, tak i wykształciły także architekturę wojenną, która stała się następnie udziałem wszystkich innych narodów. Machiavelli w dziele Arte della guerra (1521) dał początek naukowemu opracowaniu systemu fortyfikacyjnego i Włochy, które dały światu odrodzenie nauk, wprowadziły także renesans do architektury wojennej. Daniel Speckle, autor traktatu Architektura von Vestungen, Strassburg, 1589, ulepszył metodę włoską i do Polski ją wprowadził.

Średniowieczne oblężenie 9) polega na zdobyciu twierdzy przez nagły napad, a więc wyważeniu bram, zerwaniu mostów, rozbijaniu murów lub wdrapywaniu się na nie po drabinach. Ten ostatni sposób odgrywa najważniejszą rolę. Drugim sposobem jest blokada czyli wygłodzenie. Regularne oblężenie odbywa się za pomocą podkopów podziemnych i machin oblężniczych, którymi wyrzucano kamienne kule, beczki napełnione palnymi materiałami, trupami ludzkimi lub padliną zwierzęcą 10). Machiny burzące, klasycznej starożytności, nie były znane wiekom średnim, gdyż tradycja ich została przerwaną. Zachowały się tylko drewniane wieże na kołach, przykryte mokrymi szmatami lub świeżymi skórami bydlęcymi. Machiny strzelnicze służą do strzału poziomego lub łukowego. Pierwsze są to tzw. kusze (Armbrust, balista), ręczne albo spoczywające na wielkich kozłach. Municję ich stanowią kolce, lub też kule kamienne. Machinami oblężniczymi są brogi (blide) i tarany.

Pomimo wynalezienia broni palnej machiny te były jeszcze dosyć długo w użyciu.

Załogi miast musiały się mieć ciągle na baczności przed nagłym napadem. Miasto oprócz murów obronnych otoczone jest jeszcze w znaczniejszym okręgu płotem, za którym ciągnie się sznur z dzwonkami, które dają znać o każdym wtargnięciu nieprzyjaciela. Oprócz tego psy za płotem umieszczone ostrzegają o niebezpieczeństwie. Strażnik na najwyższej wieży fortecznej, spostrzegłszy z dala zbliżających się ludzi uzbrojonych, daje znak rogiem lub bije w dzwon alarmowy. Jeżeli twierdza zamierza się bronić, wywiesza chorągiew. Dla obrony murów przygotowane są na blankach wielkie bloki kamienne lub belki, które zrzuca się na nieprzyjaciela wdrapującego się na mury. Razi się go także wrzącym olejem lub wodą i niegaszonym wapnem. W nocy przedsiębierze załoga wypad, aby podpalić nieprzyjacielskie machiny oblężnicze.




Przekrój poprzeczny i rzuty poziome Baszty Pasomoników.
(Archiwum Budownictwa Miejskiego)


Pierwotną bronią 11) ręczną odległego średniowiecza jest łuk (arcus, Bogen), zrobiony z drzewa klonowego lub cisowego. Długość jego odpowiada wysokości człowieka. Ulepszonym łukiem jest kusza (Armbrust, arkabuz). Spotykamy ją już w XIII wieku. Do broni tej zastosowano pociski ogniste, przyczepiając do strzały worek napełniony siarką, saletrą i węglem. Kusznicy stanowili główną siłę wojsk w XIV i XV stuleciu, ale w otwartym polu nie mogli się mierzyć z łucznikami. Łucznicy walczyli w zwartym szeregu, trzymając łuk pionowo, podczas gdy kusznicy musieli napinać kusze w linii poziomej. Z bronią palną spotykamy się po raz pierwszy w r. 1331 przy oblężeniu Cividale we Friulu. Polska dopiero za pośrednictwem Czechów zapoznała się z bronią palną. Od nich przejęliśmy też terminologię artyleryjską 12). Czesi słynęli w XIV i XV wieku jako pierwsi bojownicy.

Legenda bardzo rozpowszechniona, ale błędna, przypisuje wynalezienie prochu Franciszkaninowi Bertoldowi Schwarzowi. Bertold nie jest wynalazcą prochu, gdyż ten już był od wieku przeszło znany, ale wynalazł sposób użycia go do broni palnej. Właściwe nazwisko Bertolda było Konstantyn Anklitzen. Schwarzem przezwali go współcześni, oznaczając go tym mianem jako czarnoksiężnika.

W Polsce broń palna pojawia się po raz pierwszy w roku 1383 podczas wojny domowej między stronnikami ks. Ziemowita Mazowieckiego a Domaratem, starostą wielkopolskim, w bitwie pod Pyzdrami 13).

Od połowy XIV wieku rozszerza się z ogromną szybkością użycie dział z kamiennymi kulami tzw. puszek (Büchse). Rywalizacja na punkcie wynalezienia puszek jak największego kalibru doprowadza do lania kolosów, które tylko z trudnością można było z miejsca na miejsce przenosić. Przede wszystkim miasta wysadzają się na odlewanie takich olbrzymów. Stały się one wskutek tego niezdolne do użycia, bo transport ich był niezmiernie kosztowny, a w skutkach swych zawodziły, gdyż dosięgały tylko dolnej części murów. Strzały przeskokowe, za pomocą których kulami przelatującymi ponad wałami trafiano w fundamenty murów, nie były jeszcze wówczas znane. Ważnym postępem w udoskonaleniu dział było ich uruchomienie przez ustawienie na wozach.

Typy dział używanych przez miasta do obrony nie dadzą się dzisiaj zestawić z powodu ogromnej różnorodności ich kształtów i kalibru. Od bardzo krótkich przechodzą w drugą ostateczność do tak długich, że są podobne do wężów. Puszka jest ogólną nazwą na działa tak dla kul kamiennych jak i żelaznych.

Najstarszym gatunkiem wszelkich dział są moździerze (tumler), dalej idą szarfmece (Hauptbüchsen), bombardy do wyłamywania murów, działa kamersztukowe (Kammerbüchsen), kartany, półkartany, kolubryny, bazyliszki śpiewaki, feldszlangi (serpentyny), falkonety. Tarasnice są pierwszymi właściwymi działami polowymi. Były one mniejszego kalibru i w razie potrzeby kładziono je na wozy, a podczas oblężenia ustawiano je na wałach (tarasach).

Były to jednakże działa ciężkie, ale oprócz nich do obrony baszt i bram służyła broń ręczna, tzw. rusznice. Noszą one najrozmaitsze nazwy. Najpospolitsze są hakownice, tak nazwane od haka przymocowanego do lufy do oparcia jej, aby nie targała. Odmianą jej są półhaki i dwójhaki, gdyż do ich obsługi potrzeba było dwóch ludzi, jednego który niósł strzelbę i drugiego, który niósł tzw. kozę do jej oparcia.




Baszta Pasamoników z widokiem na wergang.
(fot.   Amalia Krieger, ok. 1910.)


Pierwotnie sprowadzano działa z Niemiec, później około roku 1500 poczęto je odlewać w Krakowie. Odlewarnia dział znajdowała się między oboma murami miejskimi między bramą Floriańską a Sławkowską 14). Do obsługi i odlewania dział używani byli tzw. puszkarze – "pixidiarii". Przybyli oni do nas z Niemiec i z Czech, a czescy puszkarze używali ogromnej sławy u współczesnych. Między krakowskimi puszkarzami spotykamy Jana Behema z Norymbergii, słynnego odlewacza dzwonu Zygmuntowskiego dla katedry na Wawelu (1520). Brat jego Sebald w Norymberdze był również sławnym w swej sztuce. Nasz Hans Behem tytułuje się Böhsen magister, tormentarius regius, tormentorum regiorum praefectus. W aktach miejskich spotykamy już od r. 1412 puszkarzy, jak der strenge Ritter Herr Michael, Claus Beer pixidiarius 1423, Nicolaus Büchsenmeister zwany der Münzer 1430, Turzo pixidiarius 1482, Nicolaus pixidiarius.

Król miał swoją własną ludwisarnię pod zamkiem opodal Kurzej Stopy. Była także ludwisarnia na zamku wiśnickim Lubomirskich, w której miasto w r. 1640 zamawiało dla siebie działa.

Puszkarze oprócz odlewania dział mieli także obowiązek wyrabiania saletry i czyszczenia siarki. Podczas oblężenia kierowali działami. Działa ówczesne nie miały wspólnego wagomierza, do każdego z nich trzeba było dostosowywać osobne kule i dlatego też puszkarz "ma opatrzeć, aby każde działo, każda sztuka własne przezwisko miała, też i hakownice, aby z skrzynią i z naczyniem, z prochy i co ktemu należy, swoje przezwisko miały, aby się zawżdy w zamieszce wiedziało, co ktemu działu, albo sztuce należy 15). To też działa ówczesne miały najrozmaitsze imiona. W arsenale wileńskim Zygmunta Augusta spotykamy nazwy jak Witold, Żebrak, Baba, August, Bembenica, Piszczek itd. 16).

Zygmunt August, pragnąc wyćwiczyć rodzimych puszkarzy i zastąpić nimi cudzoziemców, zwraca się do krakowskiej rady miejskiej z wezwaniem o zaprowadzenie ćwiczeń w sztuce puszkarskiej.

"Ponieważ wielkiego doznajemy niedostatku ludzi z działami obchodzić się umiejących, co z wielką jest naszą przykrością, jakich z obcych krajów przywoływać dotąd było w zwyczaju i gdy tej naszej potrzebie miasto Kraków skutecznie zaradzić może, zalecamy przeto, aby w niem ćwiczenia w sztuce puszkarskiej zaprowadzone były, jakoteż strzelanie z dział do celu kulami, abyśmy mogli mieć ludzi własnych, umiejętnością tej sztuki zagranicznym się równających".
Co sześć więc tygodni mieszczanie krakowscy mają się ćwiczyć za Kazimierzem w strzelaniu z dział 17).



II.

ORGANIZACJA WOJSKOWA



Miejskie organizacje wojskowe 18) średniowiecza wykazują pewne wspólne cechy, gdyż miasta brały swe urządzenia prawne jedno od drugiego. Krakowskie stosunki, jakkolwiek miasto założone zostało na prawie niemieckim, wyrobiły się jednak odrębnie, z zastosowaniem się do miejscowych potrzeb i pod wpływem lokalnych warunków. Kraków, chociaż największe miasto w państwie, nie może się mierzyć z ówczesnymi miastami niemieckimi. W XIV wieku liczy on zaledwie cztery do pięciu tysięcy mieszkańców.

Miasta niemieckie stanowią nie tylko związki komunalne, ale także i polityczne, których zadania objęło dzisiaj państwo. Muszą występować na zewnątrz, utrzymywać wojsko i to bardzo kosztowne zaciągi. Nasze miasta mają znacznie skromniejsze stanowisko. Podstawą obowiązków obywatelskich w średnich wiekach jest "schossen und wachen" tj. podatek i służba wojskowa.

Są to niejako pierwsze początki tych pojęć nowożytnego państwa, które znajdują swój wyraz w bezpośrednim opodatkowaniu i powszechnej służbie wojskowej.

Obroną miasta jest więc bezwarunkowym obowiązkiem każdego obywatela. W najdawniejszych czasach załogę miejską stanowią tzw. ministeriales, czyli słudzy księcia. Wzrost miast i ich ekonomiczny rozwój powoduje wyzwolenie się spod władzy księcia, prowadzi do uwolnienia się ze stosunku zależności i wytworzenia miast wolnych, które są odtąd zdane na swe własne siły. Wytwarza się stąd zasada, że mieszczaństwo ma obowiązek nie tylko bronić miasta ale i dostarczyć żołnierzy na wojnę. Mieszczaństwo dzieli się na dwa stany: patrycjat miejski, w którego ręku spoczywają rządy miasta, i stan rzemieślniczy. Między tymi dwoma stanami wybucha w XIV wieku zaciekła walka, w której już to jedna już to druga strona wychodzi zwycięsko. Rosnący wpływ cechów miejskich powoduje w pierwszej połowie XIV wieku zdemokratyzowanie organizacji miejskiej.




Brama Stolarska.
(fot.   Ignacy Krieger)


Siła ciężkości wojsk średniowiecznych zgodnie z pojęciem współczesnej taktyki polegała na ciężkiej jeździe. Jazdę mają także i miasta niemieckie. Rekrutuje się ona z okolicznej szlachty tzw. Gleven-Edel-Ausbürger. Za pewną rentę służą oni miastu swym orężem i z nich to wytwarzają się późniejsi kondotierowie, mający zawsze w pogotowiu oddziały wojska, gotowe na usługi tego, kto za nie zapłaci. Dopiero wojny szwajcarskie i husyckie wykazały wyższość piechoty nad jazdą. Mieszczanie dotychczas zajęci przeważnie defensywą wyruszają teraz w pole.

W Krakowie nie spotykamy się ani z jazdą, ani też miasto nie jest obowiązane dostarczać żołnierza na wojnę od czasów Łokietka, który przywilejem z r. 1306, uwolnił mieszczan od służby wojskowej poza obrębem miasta.

Kazimierz Wielki potwierdzając przywileje Krakowa w r. 1358 postanawia, że z wyjątkiem wojny, wszyscy mający domy w mieście są obowiązani do ich obrony 19). Kazimierz Jagiellończyk konstytucją z r. 1475 20). postanowił, że miasta królewskie i duchowne mają dostarczyć na wojnę piechoty w przepisanej liczbie i rynsztunku. Każdy piechur ma mieć kuszę lub strzelbę, miecz, hełm, rękawice, tarczę i blachownicę na piersi. Miasta obowiązane są nadto dawać wozy na wojnę. Taki wóz skarbny ma być oponą nakryty, żywnością i narzędziami wojennymi wyładowany, w jednego lub dwa konie zaprzężony. Do obsługi ma mieć woźnicę i dwóch pachołków 21).

Do obrony miasta są powołani wszyscy obywatele, patrycjat i rzemieślnicy.

Kraków jest podzielony na cztery kwartały tj. grodzki, garbarski, sławkowski i rzeźniczy. Przełożonym nad każdym kwartałem jest hetman czyli rotmistrz z kilkoma dziesiętnikami. W razie niebezpieczeństwa, gdy strażnik na wieży ratuszowej uderzy w trąbę miedzianą na znak trwogi i zagra starodawną pieśń Boga Rodzica, ma każdy mieszczanin w zbroi z bronią stawić się na miejscu przez dziesiętnika wyznaczonym, a następnie udać się z nim do swego hetmana i czekać jego rozkazów. W każdym domu ma być wywieszona latarnia ze świecą szelągową 22).

Rada miejska wyznacza ze swego grona rajców do nadzoru baszt i bram miejskich tzw. "capitanei super turres". Rajcy mają obowiązek odbywania straży nocnych "vigilia nocturna" 23). Straż składa się z 20 drabów silnych, we własną broń uzbrojonych. Na ich czele stoi "capitaneus praetorii". Na odgłos dzwonu ratusznego mają się wieczorem stawić na ratuszu i tam czuwać aż do wschodu słońca. Strażnikom nie wolno mieć żadnych innych zajęć 24).

Straż w bramach wymaga ze strony zarządu miejskiego największej czujności, gdyż miasta średniowieczne przeważnie tylko zdradą wpadały w ręce nieprzyjaciół. Strażnikowi bram nie wolno spać razem ze żoną. W nocy nie wolno nikomu wchodzić ani wychodzić z miasta. Szlachta zwłaszcza, nie zawsze trzymała się tych przepisów, "każąc sobie bramy zawarte już chwilę w noc otwierać, lub z otwartemi na siebie czekać. W czasie, gdy burmistrz ich woli, albo niezaraz dogodzi, albo dogodzić niechce, ważą się drzwi do niego wybijać, słowa sromotne i obelżywe nań puszczać i bramy miejskie i kłódki albo zawarcia u nich gwałtownie siec". Toteż król Stefan Batory (1579) widzi się zniewolonym, wydać surowy rozkaz do rady miasta, "aby bramy miejskie, skoro po uderzeniu na całym zegarze godzin dwadzieścia czterech, zawierano i otwierano je w zimie dwie godzinie przed wschodem słońca, a lecie gdy słońce będzie wschodziło" 25).

Poważnym niebezpieczeństwem dla miasta były prywatne furtki, które osoby stanu duchownego i szlacheckiego z kamienic swych, w murach miejskich "wykonane mają i onych otwieraniem, gdy bramy i furty miejskie, lub to dla excessów, lub też propter securitatem miasta tego i inszych przyczyn, zamykane bywają, snadnie się okazya może dać excessivis do miasta wpuszczania i z miasta wypuszczania, w czym Magistratus miasta; tego wszelkie praeiudicium odnosi i excessy tam częstokroć popełnione impune bez kary zostają". Postanawia też konstytucja sejmu warszawskiego z roku 1611, "aby w mieście naszym stołecznym Krakowie wszystkie fortki prywatne tam aput spirituales quam seculares do sześci niedziel (wyjąwszy dwie dawne uprzywilejowane ks. Dembińskiego i Skarszewskiego ad extrema vitae illorum tempora et possesionem zamurowane były i więcej się ich czynić nie ważono pod winą 1000 grzywien" 26).




Baszta Ciesielska.
(fot.   Ignacy Krieger)


Bramy są obsadzone stałą strażą, której z ramienia rady miejskiej dodani są obywatele "uczciwi". Mają oni osoby nieznane, wchodzące do miasta wypytać o imię i nazwisko oraz miejsce zamieszkania. Relację o tym mają zanieść burmistrzowi. Do straży nocnej ma urząd radziecki przeznaczyć strażników dla poskromienia hultajów 27). W r. 1696 uchwalono, aby obywatele wyznaczeni do straży bram sprawowali obowiązki klucznika przez trzy miesiące 28).

Miasto ma swoją własną zbrojownię w ratuszu. Ustępujący rajcy mają okazać nowo wybranym broń zakupioną, jako to puszki, prochy, kusze, strzały. Rada obowiązaną jest co roku zakupić do arsenału miejskiego za 30 grzywien, 50 kóp strzał i 10 puszek tzw. piszczałów "ut civitas augeretur in rebus defensionis" 29). . Ponadto ma każdy kupiec w Krakowie urodzony, przyjmując prawo miejskie, dać oprócz taksy, do cekauzu miejskiego nową strzelbę tzw. półhak i muszkiety z krzesami, kluczami i ładownicą 30). Zaostrzono ten przepis w r. 1625, gdyż kupcy na urągowisko magistratu dawali do arsenału stare graty do użytku niezdolne 31).

Oprócz mieszczaństwa są także cechy rzemieślnicze, jako obejmujące przeważną część męskiej ludności, obowiązane do służby wojskowej. Występują więc one jako organizacja wojskowa. Ich obowiązkiem jest obrona wałów i murów miejskich. Każdy cech musi mieć własną broń. Armata cechowa ma być zaopatrzona znakami cechu. Rada miejska odbywa periodyczne rewizje tej broni i każe jej braki uzupełniać. Część grzywien pieniężnych ściąganych od członków cechu służy na sprawienie armaty cechowej. Obcy rzemieślnicy przyjmujący prawo miejskie mają dać strzelbę zbrojowni cechowej 32). Zbroja ta złożoną jest na wieżach wyznaczonych przez radę dla każdego cechu. Zbrojownią zarządza najmłodszy mistrz. Rzemieślnicy nie mają początkowo broni rycerskiej. Uzbrojenie ich składa się z kusz, łuków, halabard, oszczepów i cepów 33). Od XV w. mają już szyszaki z przyłbicą, pancerze, tarcze litewskie, kirysy 34). Co roku odbywa się okazowanie broni w cechu, czyli tzw. monstra generalna. Cechy mają się stawić w dniu 1 maja z bronią w swoich kwartałach, a magistrat zaleca, "aby pp. mieszczanie wszyscy z należnem rynsztunkiem, porządnie do chorągwi swych rano i trzeźwo stawali i tamże w skromności należytej się zachowywali".

Panom cechowym służba na basztach wydawała się dosyć uciążliwą, więc wyręczali się swą czeladzią. Ordynacja z r. 1627 poleca dlatego, aby "c e c h o w i e   osobami swemi, a nie przez czeladź po czterech na każdej baszcie albo wieży sobie zleconej każdą noc odprawować powinni, a tych starszy deputują i zawsze o nich p. burmistrzowi oznajmują, pilnie tego starszy doglądając, żeby ta nowa straż w basztach i wieżach się odprawowała w czujności. Aby się czujność większa po basztach straży pokazała, tedy zegara na wieży kościoła P. Maryi pilnie słuchając, każdy za każdą godziną, ile zegar ten uderzy, mają się do siebie okołem miasta w piszczałki odezwać, a któryby się odezwać za godziną zaniedbał, tejże winie podlegać będzie" 35).

Pierwotny obowiązek służby wojskowej nie dał się zupełnie przeprowadzić. Połączenie bezpłatnej osobistej służby wojskowej i ofiar pieniężnych okazało się z biegiem czasu niemożliwe. Upada więc obowiązek osobistej służby wojskowej, a wytwarza się wojsko najemne.

Król Zygmunt III (1621) domaga się od miasta, aby oprócz piechoty miejskiej utrzymywanej na opatrzenie bram miejskich i pohamowanie wszelkiej swawoli, utrzymywało także piechotę wedle dawnego zwyczaju 36). Na wojnę z kozakami w r. 1657 miasto musi dostarczyć koni do armat koronnych za wynagrodzeniem po 6 fl. na tydzień. Z wojskiem miejskim spotykamy się dopiero w r. 1627. Miasto ma 40 ludzi piechoty z rotmistrzem, chorążym, dziesiętnikami i bębnistą. Liczba tych żołnierzy raz się podnosi, to znowu maleje aż do 24, stosownie do zasobów pieniężnych miasta. Miasto musi płacić żołd wojsku koronnemu stojącemu załogą w Krakowie, pomimo że to było obowiązkiem województwa, a konstytucje z r. 1635, 1666 i 1667 uwolniły miasto od kwaterunku żołnierzy, gdyż utrzymywało ono własny garnizon 37). Także i Kongregacja kupiecka utrzymywała własną kompanię wojska polskiego i niemieckiego.



III.

KRAKOWSKIE FORTYFIKACJE



System krakowskich fortyfikacji średniowiecznych odpowiada w zupełności przepisom architektury wojennej niemieckiej. Miasto otacza podwójny mur, jeden wewnętrzny wyższy, drugi zewnętrzny niższy z otworami strzelnic i małymi wieżyczkami w licu murów. Są to tzw. wickhausy (Wichus, Wichhus 38) ). Mury mają siedem bram i 47 wież. Poza murem zewnętrznym biegnie fosa wypełniona wodą Rudawy, ciągnąca się od dzisiejszej ul. św. Anny aż do Nowej bramy. Od zamku aż do Wiślnej bramy nie było fosy, gdyż znajdujące się w tym miejscu bagna, tzw. Żabikruk, dostatecznie broniły dostępu do muru. Również i z drugiej strony miasta, tj. od Nowej bramy aż do bramy Grodzkiej, nie było fosy, grunt bowiem w tym miejscu niżej położony i bagniste łąki św. Sebastiana czyniły tutaj fosę zbyteczną. Rudawa wpadała do fosy miejskiej za kościołem Reformatów i okrążała miasto dwoma ramionami, łączącymi się w okolicy bramy Grodzkiej 39).

Do miasta prowadzi siedem bram: pod Wawelem: brama Grodzka; od wschodu: Nowa brama (1328) i Mikołajska wspomniana pierwszy raz w najstarszych księgach miejskich w r. 1321; od północy bramy: Floriańska (1307) i Sławkowska (1311); od zachodu: bramy Szewska (1313) i Wiślna (1310). Oprócz tego na wylocie ulicy Kanoniczej ku Wiśle była tzw. brama Poboczna.




Brama Grodzka.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Oprócz tych głównych bram, były jeszcze w murach wybite furtki. I tak księgi miejskie wspominają o furtce w wieży Żydowskiej (u wylotu dzisiejszej ulicy św. Anny), furtce drewnianej przy bramie Szewskiej, furtce biskupiej przy pałacu biskupim i domach kanoniczych 40).

Z najstarszego spisu z r. 1473 41), obejmującego wykaz baszt powierzonych do obrony poszczególnym cechom okazuje się, że w tym czasie na murach miasta znajdowało się tylko 17 wież, a mianowicie Burgtorm (wieża bramy grodzkiej), Legatentorm (baszta poselska), hinder sinte Francisken bey der batstobe (przy łaźni), prawdopodobnie u wylotu ulicy Poselskiej, Weissiltorm, Weisselturm, wieża bramy Wiślnej, porta Schutor, (brama Szewska), dalej aż do bramy Sławkowskiej trzy wieże, brama Sławkowska, między nią a bramą Floriańską jedna wieża, od bramy Floriańskiej aż do bramy Mikołajskiej jedna wieża, dalej wieże bramy Mikołajskiej, następnie między nią a Nową bramą wieża okrągła, dalej wieża Nowej bramy, następnie der Paulentorm, a na przestrzeni aż do bramy Grodzkiej jedna wieża.




Baszta Mikołajska.
(Akwarela Antoniego Płonczyńskiego ze zbiorów Ambrożego Grabowskiego.)


Z biegiem czasu, a zwłaszcza, w r. 1498, równocześnie z budową barbakanu, o czym później będzie mowa, powstały nowe wieże a urządzenie co do straży bram i baszt krakowskich z roku 1575 wylicza już 33 baszt 42). Konsygnacja z r. 1684, wylicza 47 baszt 43). W czasie, gdy mury miejskie rozbierano, liczono już tylko 40 baszt 44). Na podstawie najdawniejszego widoku Krakowa z pierwszej połowy XVII wieku, Visshera-Meriana, dalej na podstawie planu Kołłątajowskiego, oraz rysunków Głogowskiego możemy sobie uprzytomnić tak położenie, jak i wygląd baszt i bram miejskich.

Zaczniemy od najdawniejszej, tj. bramy Grodzkiej. Data jej budowy przypada na czas, gdy król Wacław przyczynił murów miejskich od kościoła św. Andrzeja z jednej, a od św. Franciszka z drugiej strony tj. na rok 1298 45). Wieża bramy Grodzkiej, której widok Głogowski nam pozostawił, z biegiem czasów została zupełnie przekształconą. Dach płaski i półokrągła brama, jak i cała architektura tej baszty wskazuje na to. Ściany jej wyprawione wapnem, rozczłonkowane pilastrami i nyszami, budowa cała podparta mocnymi szkarpami wskazuje, że gruby jej zrąb pochodzi jeszcze z epoki gotyckiej. Przed wieżą tą, tak jak i przed wszystkimi innymi bramami, znajdował się chodnik zamknięty z dwóch boków murami tzw.   w y c i e c z k a. Mur forteczny od tej bramy ciągnący się ku zachodowi przytykał aż do skalistych stóp Wawelu.

Od bramy Grodzkiej ciągnął się podwójny mur z przykopą aż do kościoła 00. Dominikanów, przy murze wewnętrznym szła ulica św. Józefa.

Mur zewnętrzny aż do Nowej bramy miał liczne szkarpy i niskie wieżyczki czworoboczne z płaskimi dachami, wapnem wyprawione. W tyle kościoła św. Marcina znajdowały się trzy baszty, które już w r. 1626 były spustoszone. W inwentarzu z r. 1792 już nie mają nazwy baszt, tylko zanotowano tamże, że "w tym murze są trzy małe rondelle, dwa z nich są ze wszystkich stron porozpadane i do rozwalenia skłonne".




Pierwszy Rondel za kościołem św. Marcina,
w roku 1626 już opustoszały.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Drugi Rondel za kościołem św. Marcina,
w roku 1626 już opustoszały.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Trzeci Rondel za kościołem św. Marcina,
w roku 1626 już opustoszały.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Konsygnacja baszt z r. 1684 wymienia w tym murze już tylko cztery baszty: bednarzy, ryngmacherów, siodlarzów i kowalów.




Baszta Bednarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Pierścienników (Ryngmacherów).
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Siodlarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Kowalów.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Kowalska i Nowa Brama.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Nowa Brama.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 180.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Nowa brama zwana także bramą Rzeźniczą (Valva carnificum), od części miasta zwanego kwartałem rzeźniczym, wspomniana jest w najstarszych księgach miejskich pod r. 1328 46). Była to niska czworoboczna budowa z ostrołukową bramą w prostokątnym obramieniu, połączona zwodzonym mostem z właściwą bramą. Piętro nad było do wciągania do góry kraty drewnianej, zamykającej bramę. Obok tej bramy znajdowała się czworoboczna wieża. Bronili jej piekarze. Od bramy głównej, prowadził chodnik zamknięty dwoma równoległymi murami tzw. wycieczką. Baszta półokrągła przy Nowej bramie należała do cechu kordybaników.




Baszta Kordybaników.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Za nią baszta prochowa. Mur wewnętrzny dotykał do klasztoru PP. Dominikanek na Gródku i tutaj się przerywał, gdyż obronne mury klasztoru czyniły mur na tym miejscu zbytecznym. Zewnętrzny mur biegł atoli aż do bramy Mikołajskiej. Budowę swą zawdzięcza ona Łokietkowi (1312) 47), który wzniósł ją na przeciw mieszkania wójta krakowskiego, aby go trzymać w posłuszeństwie. Bramę tę trzymali rzeźnicy. Była to czworoboczna wieża podobna zupełnie do baszty Floriańskiej. W XVII w. szwedzki generał Wirtz dobudował do niej bastion tzw. kawalier. Od bramy Mikołajskiej aż do Floriańskiej było w wyższym murze osiem baszt czworobocznych u podstawy, półokrągłych u góry. Należały one do cechów: czapników, barchaników, przekupniów, grzebienników, kartowników z tokarzami, dalej baszta prochowa (druga), karczmarzy, czeladzi karczmarskiej i pasomoników.




Baszta Barchaników.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Przekupniów.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Grzebienników (?).
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Karczmarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Mieczników.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


[Autor, Józef Muczkowski, zamieścił widok baszty mieczników pomiędzy widokami baszty karczmarzy i Bramy Sławkowskiej, ale nie podał w tekście lokalizacji baszty mieczników. M. Tobiasz 129 twierdzi, że istnienie tej baszty odkryły badania późniejszych lat (przed 1952) i nie jest ona wymieniana w starszej literaturze warowni krakowskich. Tak chyba istotnie było: Muczkowski miał z kolekcji Pawlikowskich widok baszty mieczników i mydlarzy, ale nie był pewny jej lokalizacji. Z zamieszczenia przez niego jej widoku przed Bramą Sławkowską (idąc od wschodu) świadczy, że przypuszczał iż tam była zlokalizowana. – AMK]

Część murów, która do dziś dnia się zachowała, obejmuje basztę pasomoników, basztę Floriańską 48), stolarską i ciesielską.




Baszta Bramy Floriańskiej.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Stolarzy i Powroźników.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Ciesielska.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


W najbliższym sąsiedztwie tej baszty [Ciesielskiej] znajdowała się brama Sławkowska. Straż w niej trzymali krawcy. Essenwein przypuszcza, że wybudowano ją znacznie później od innych bram, gdyż wobec niedaleko stojącej bramy Floriańskiej była zbyteczną. Zapatrywanie to jest mylne, gdyż wzmiankę o tej bramie znajdujemy w aktach miejskich już w r. 1311 49). Brama ta, budowla podłużna, niewysoka, była zakończona tzw. wycieczką podobnie jak i inne bramy. W r. 1687 zbudowano celem jej lepszej obrony tzw. belluard, czyli szaniec, na podstawie kamieniem ciosowym obłożonej z murem ceglanym.




Brama Sławkowska.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Między bramą Sławkowską a następną Szewską wspomnianą w aktach miejskich już w r. 1313 50) wznosiło się dziewięć baszt: 1) szewska pierwsza, tzw. opustoszała; 2) szewska druga; 3) katowska (w której się chowa ius necis). W lochach tej baszty trzymano więźniów 51); 4) ceklarzy; 5) łaziebników, krupników i śledziarzy; 6) introligatorów i stelmachów; 7) paśników, szychterów i stelmachów; 8) garncarzy; 9) czerwonych garbarzy.




Pierwsza Baszta Szewska.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Druga Baszta Szewska.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Pierwsza i Druga Baszta Szewska.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Brama Szewska.
(Akwarela Jerzego Głogowskiego.)




Baszta Katowska.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Ceklarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Introligatorów i Stelmachów.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Paśników.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Garncarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Czerwonych Garbarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Od beluardu przy bramie Sławkowskiej aż do bramy Szewskiej ciągnął się rów; było to prawdopodobnie wyschnięte koryto Rudawy. Rów ten od strony Garbarów otoczony był murem, tak że w tym miejscu mamy aż trzy mury forteczne. Naprzeciw kościoła 00. Reformatów znajdował się trzeci beluard wybudowany przez szwedzkiego komendanta Wirtza w r. 1655.

W murze od bramy Szewskiej do Wiślnej (wspomniana po raz pierwszy w r. 1330 52) znajdowało się siedem baszt: 1) nożowników; 2) rusznikarzy; 3) blacharzy; 4) kaletników i farbiarzy; 5) miechowników; 6) cyrulików; 7) rymarzy i szychterów.




Baszta Nożowników.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Rusznikarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Kaletników.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Miechowników.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Cyrulików.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Samej bramy Wiślnej bronią panowie cechu ślusarskiego i zegarmistrzowskiego. Z bramy Wiślnej niewiele już pozostało z dawnych czasów. Widocznym jest, że zmieniła swój pierwotny wygląd. Bastion jej z dachem siodłowym, jest bardzo późnego pochodzenia. Na przestrzeni od bramy Wiślnej aż do kościoła św. Michała czyli Karmelitów Bosych, znajdowały się baszty: 1) malarzy; 2) iglarzy; 3) prochowa; 4) rymarzy; 5) murarzy. Są one przeważnie wieloboczne. Były dawniej znacznie wyższe, ale z biegiem czasu poszły w ruinę, to też przykrywano je dachami, w stanie w jakim je ząb czasu pozostawił.




Baszta Malarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Iglarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Prochowa.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Rymarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)




Baszta Murarzy.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Od kościoła św. Michała aż do Zamku nie było muru wewnętrznego. Z tej strony otaczał miasto tylko pojedynczy mur, bez blanków, bez baszt i wież. Już w XVII wieku nie było tutaj fortyfikacji we właściwym znaczeniu. Zastępowały je bagna, które się w tym miejscu aż do Wisły ciągnęły 53). W murze tym, tuż u stóp Wawelu znajdowała się furta boczna (porta lateranea), łącząca mury miejskie z murami fortyfikacyjnymi Wawelu.

Z dawnych fortyfikacji pozostały dzisiaj tylko cztery baszty: pasamoników u wylotu ul. Szpitalnej, brama Floriańska, baszta stolarska, pomiędzy którą, a następną basztą ciesielską znajdował się arsenał miejski, przerobiony dzisiaj na budynek mieszczący zbiory Muzeum książąt Czartoryskich, wreszcie odcięty dzisiaj od muru miejskiego, a dawniej długą szyją z nim połączony barbakan.




Zachowany fragment murów obronnych:
Baszta Stolarska, Brama Floriańska, Baszta Pasamoników.
(fot.   Natan Krieger)


Basztę Floriańską wraz z murem łączącym z jednej strony basztę pasamoników, z drugiej stolarską, uważam za budowle jeszcze Wacławowskie (1298). Baszta i mur zbudowane są z kamienia łamanego (opus incertum). Z czasów tych mamy na pewno historycznie stwierdzoną wieżę bramy Mikołajskiej, którą w r. 1312 wystawił Łokietek naprzeciw Gródka 54). Kształt tej wieży, również czworoboczny, przypomina zupełnie basztę Floriańską, na wzór której Łokietkowa baszta Mikołajska zbudowana została.

Mur forteczny po wprowadzeniu broni palnej w drugiej połowie XV w. został znacznie podwyższony i cegłą nadmurowany (9 metrów). Mur ten wzmocniono od strony miasta, aby na jego niższej kondygnacji oprzeć ganek drewniany dla straży, tzw. wehrgang. Równocześnie wybito w nadmurowanej górnej ceglanej warstwie muru otwory strzelnicze, gdy hurdycje zewnętrzne przeniesiono na wewnątrz.




Ulica Pijarska z fortyfikacjami miejskimi między Bramą Floriańską a Basztą Stolarską.
W głębi Baszta Ciesielska.
(fot.   Ignacy Krieger, ok. 1870.)


Baszty pasomoników, stolarska i ciesielska oraz barbakan mają stwierdzoną datę. Budowa ich przypada na r. 1498, w którym to czasie barbakan przez króla Jana Olbrachta wzniesionym został 55). Wapowski zapisując tę budowę dodaje, że "regia urbs antea munita, lun c longe munitior facta est crebris in circuitu erectis turribus, que eam a foris intuentibus, efficiunt splendidiorem." 56)

Kształt okrągłych baszt jest zastosowany do systemu obrony flankowej, gdyż kule dział nie wyrządzają takiej szkody budowlom okrągłym, jak prostokątnym.

Baszty czworoboczne, jak brama Floriańska, Mikołajska, Nowa i Grodzka należą jeszcze do dawnego systemu obrony perpendykularnej. Już Vitruviusz zalecał budowę wież okrągłych. "Turres itaque rotundae aut polygonae sunt faciendae; quadratas enim machinae celeries dissipant, quod angulos arietes tundendo frangunt; in rotundationibus autem ulicuneus ad centrum adigendo laedere non possunt." (De architectura X. I. V.).

Baszta Floriańska zbudowana jest na planie kwadratu i ma ostrołukową bramę.

Dwie przykładki od strony zewnętrznej tej baszty wskazują, że z tej strony zamknięta była kratą, poruszającą się w felcach, na łańcuchu przeciągniętym przez okienko nad bramą. W baszcie na pierwszym piętrze było "miejsce zdawna zwyczajne dla zsypowania i chowania owsa" 57)

Dostępu do bramy broniły machikuły umieszczone na blankach u szczytu wieży. Pierwotnie była ona przykryta hełmem szpiczastym. Zakończenie jej, jak i innych wież, skomponowane przez Essenweina jest fantastyczne, niczym nie poparte, zapożyczone z baszt praskich. Dzisiejsze nakrycie wieży pochodzi z roku 1657. "Gdy po opłakanem zniszczeniu szwedzkiem wieża ta i cała brama odnowioną została przez szlachetnego i sławetnego pana Jana Zaleskiego, kupca krakowskiego w Sukiennicach (wówczas lunara miasta Krakowa) po większej części własnym kosztem, jednak bez wszelkiego zobowiązania zwrotu, ale miłością dobra publicznego powodowanego i na wieczną potomnych pamiątkę 58).

Baszty pasamoników i stolarska są do siebie kształtem podobne. Obie zbudowane z surowej cegły na kwadratowej podstawie z kamienia łamanego przechodzą następnie w półkole. Zdobi je fryz w dwa rzędy. Baszta pasamoników ma strzelnice w kształcie krzyża, którego poprzeczne ramiona są ukośno ścięte. Szczyty u obu tych baszt wystające, wsparte na kamiennych kroksztynach. Obie zakończone dachem szpiczastym. Blanki baszty pasamoników zdobią blendy, nad którymi w odstępach mieszczą się małe okienka. Szczyt baszty stolarskiej ma podwójne blendy, wyprawione wapnem; pomiędzy blendami znajdują się otwory strzelnicze. Baszty te nie mają machikułów, gdyż system obrony flankowej czynił je zbytecznymi. Strzelnice baszty stolarskiej umieszczone są w tzw. quincunx, tak aby strzały z otworów krzyżowych górnej kondygnacji mogły być wzmocnione strzałami z prostokątnych otworów niższej kondygnacji. Ten sam system spotkamy jeszcze także i w barbakanie.




A.   Strzelnica krzyżowa.
B.   Przekrój poprzeczny tejże strzelnicy.
C.   Hurdycja Baszty Stolarskiej.
D.   Rzut poziomy Baszty Stolarskiej.
E.   Przekrój strzelnicy krzyżowej.


Baszta ciesielska wznosi się na czworobocznej wysokiej podstawie z łamanego kamienia, z której przechodzi w ośmiobok, widocznie zbudowany znacznie później, zapewne równocześnie z barbakanem. Podstawa tej baszty wskazuje, że data jej budowy, schodzi się z budową baszty Floriańskiej i Mikołajskiej, że należy więc jeszcze do pierwszego systemu obrony perpendykularnej. W trzech ścianach polygonu tej baszty, znajdują się półokrągłe otwory okienne, nad nimi małe okienka, a na gzymsie kamiennym wznosi się dach ostro zakończony. Baszta ta nie ma ani wystających blanków, ani strzelnic. Duże okna zablendowane wskazują, że musiała być później przebudowana. W parterze od strony miasta, widzimy jeszcze ślady dużego półokrągłego otworu, tzw. maclochu.

Wergang przechodził przez basztę pasomoników, okrążał basztę Floriańską i stolarską, obiegał dalej arsenał, którego dachem był pokryty. Z lewej strony bramy Floriańskiej, prowadziły zewnętrzne schody na wergang 59).

Budynek, w którym dzisiaj znajduje się Muzeum XX. Czartoryskich był dawniej arsenałem miejskim. Pierwotny arsenał zbudowany został niezawodnie równocześnie z barbakanem, gdyż cały system strzelnic barbakanu, wskazuje na to, że głównym jego zadaniem była obrona arsenału.




Baszta Stolarska i Arsenał (widok od wschodu).
(fot.   Ignacy Krieger, ok. 1870.)


Arsenał był pierwotnie budowlą parterową z głębokimi piwnicami (5.40 m), w których chowano prochy i amunicję. Piwnice mają sklepienie beczkowe. Sala na parterze (6.15 m) służyła na skład armat i strzelb. Ma ona strzelnice broniące dostępu do przymurza w kształcie spodni tzw. Hosenscharten. Sklepienie tej sali również beczkowe z lunetami, w których umieszczone są okienka zwane segmentowe. Strych nie ma podłogi, lecz po sklepieniach dostać się można do okienek strzelniczych. Dach arsenału mansardowy. Budynek cały ma wysokość zaledwie 15 m. Nie można go było zrobić wyższym, gdyż inaczej uniemożliwiałby strzały z baszt ciesielskiej i stolarskiej.




Przekrój poprzeczny Arsenału.


Z początkiem wieku XIX dobudowano na arsenale pierwsze piętro i cały arsenał zamieniono na spichlerz. Gdy w r. 1878 książę Władysław Czartoryski, przeniósł tutaj swoje muzeum, przebudowano piętro arsenału w stylu gotyckim wedle planów francuskiego architekta Viollet-La-Duca, który także skomponował most łączący muzeum z prywatną kamienicą książąt Czartoryskich.

Ale bezsprzecznie najciekawszym dzisiaj już na świecie, jedynym zabytkiem średniowiecznej architektury wojennej jest barbakan.




Widok Barbakanu od strony nowozałożonych Plant.
(fot.   Ignacy Krieger, ok. 1870.)


Essenwein w monografii swej o barbakanie w Rocznikach Centralnej Komisji a następnie w dziele Die Mittelalierlichen Kunsdenkmale der Stadt Krakau, dał zdjęcie i przekroje barbakanu; ale dokonane one zostały bez pomiarów, na oko, tak że dzisiaj nie przedstawiają żadnej wartości. Essenwein bawił w Krakowie w czasie, gdy żył jeszcze Karol Kremer, budowniczy Senatu rządzącego, który barbakan w latach 1838-1841 restaurował. Pomimo tego jednak nie wyzyskał znajomości swej z Kremerem, i badań swych nie oparł na autentycznych zdjęciach Kremera. Część tych zdjęć dochowała się szczęśliwie w archiwum Budownictwa Miejskiego i przy ich pomocy baszty i barbakan dla celów niniejszej pracy zostały na nowo przez p. Karola Szpondrowskiego w biurze p. Architekta Hendla pomierzone. Rezultatem tej pracy są przekroje na tablicach na końcu tej pracy dołączonych [tutaj nie zamieszczone – amk].

Konfiguracja barbakanu pomyślaną jest tak, aby utrudnić nieprzyjacielowi zdobycie arsenału, Wskutek tego budowla ta skręconą jest nieco ku dzisiejszej ul. Długiej.




Widok Barbakanu z góry, od ulicy Basztowej.
(fot.   Natan Krieger)




Wojciech Weiss: Barbakan i Brama Floriańska zimą z okna Akademii Sztuk Pięknych.
(drzeworyt, 21.5 x 28 cm, ok. 1930)


Rzut poziomy barbakanu przedstawia większą część koła, połączonego długą szyją z basztą Floriańską, Szyja ta zamknięta jest z obu stron murem obronnym z wewnętrznymi hurdycjami spoczywającymi na arkadach. Dzisiejsza fasada barbakanu od strony miasta jest dodatkiem Karola Kremera. Wykonaną została z cegły użytej ze zburzonej szyi. Po pod szyją znajdował się kanał przepuszczający wodę fosy fortecznej.




Przekrój podłużny I piętra Barbakanu.


Jedno ramię odcinka półkola od strony arsenału (5.90 m) jest krótsze od takiego samego odcinka po drugiej stronie (9.68 m). W ten sposób, dało się uzyskać więcej miejsca na otwory strzelnicze od strony arsenału.




Wnętrze Barbakanu.
(fot.   Ignacy Krieger)


Do wnętrza barbakanu prowadzi sień, pierwotnie beczkowo zasklepiona, podczas restauracji Kremera sklepienie to zburzono. Na sklepieniu tym wznosiła się sala na drewnianych słupach dachem siodłowym nakryta, z czterema oknami w ścianach poprzecznych. Wejście do tej sali, znajdowało się od strony baszty pasamoników.

Poziom pierwotny barbakanu był znacznie niższy aniżeli dzisiaj. Oblewały go bowiem wody obszernej fosy szerokiej na 24 m, głębokiej na 3.40 m. Chodnik podziemny, dzisiaj z powodu zasypania fosy na zewnątrz niewidoczny, nie obiegał całego barbakanu naokoło, lecz od strony zachodniej tylko do bramy od strony Kleparza, 10 m 86 cm z drugiej zaś strony tylko na przestrzeni 12 m 77 cm. Mur pełny podziemia, od strony Kleparza mierzy 3 m, mur zaś w miejscach, w których znajduje się chodnik, razem z nim 3.65 m. Z chodnika przyziemia prowadziły dwa wyjścia do fosy, z obramieniami ostrołukowymi, zasuwane drągami. Charakterystycznym jest, że w tym chodniku podziemnym i odcinku półkola znajdowały się otwory strzelnicze tylko od strony arsenału.

Mury parteru, pierwszego i drugiego piętra barbakanu spoczywają na sklepieniach podziemia i w miarę jak wznoszą się w górę są coraz cieńsze. I tak mur ten w parterze mierzy 3 m na pierwszym piętrze, 1.75 m na hurdycjach, od ulicy 45 cm. W murze barbakanu na piętrze od wewnątrz znajduje się szereg nisz na przemian ślepych, na przemian opatrzonych strzelnicami. Otwory strzelnic ścięte są na wewnątrz i zewnątrz, tak aby lufą armaty można swobodnie kierować. Na tych niszach oparta jest galeria, podparta konsolami, podtrzymującymi kamienną balustradę. Galeria ta ma także szereg strzelnic dla broni ręcznej.




Strzelnice Barbakanu.
A.   W parterze (szyi);
B.   Przekrój strzelnicy A;
C.   W chodniku podziemnym (od zewnątrz zasypanym).




Strzelnice Barbakanu.
A.   W chodniku podziemnym;
B.   Na pierwszym piętrze.


Ganki i korytarze w szyi barbakanu i w samym barbakanie są znacznie szersze od strony arsenału: 1.71 m, zaś od strony baszty pasamoników 1.22 m. Także i chodnik w podziemiu jest szerszy od strony arsenału.

Na pierwsze piętro prowadziły podwójne schody. Jednymi dostawali się obrońcy na hurdycje szyi, drugimi do samego barbakanu.

Na drugie piętro dostajemy się po schodach kamiennych zewnętrznych na kryty ganek, wysunięty na zewnątrz poza lico muru, wsparty na kamiennych kroksztynach. W obu odcinkach półkola, gdzie mury są znacznie cieńsze, gdyż system obrony nie wymagał w tym miejscu grubych murów, także i mur wewnętrzny opiera się na konsolach. Uzyskano w ten sposób korytarz, łączący barbakan ze szyją.




Przekrój poprzeczny Barbakanu od strony miasta.


W podłodze najwyższej kondygnacji rozmieszczone są otwory, tzw. machikuły, do lania gorącej wody, wrzącej smoły, lub rzucania kamieni na nieprzyjaciela znajdującego się w fosie. Konsole rozczłonkowane połączone są z sobą tępymi łukami. W ścianie zewnętrznej tych hurdycji znajduje się szereg otworów strzelniczych z drewnianymi drągami, służącymi do podparcia strzelb. Hurdycje nakrywa siodłowy dach, uwieńczony siedmioma wieżyczkami na przemian okrągłymi i ośmiobocznymi, do których dostęp był możliwy tylko za pomocą drabin. Wieżyczki te z okienkami schodowato zakończonymi służyły za strażnice dla obserwacji nieprzyjaciela. Były one ołowiem przykryte, który podczas restauracji Kremera zastąpiono dachem blaszanym. Wejście do barbakanu od strony Kleparza znajduje się pod kątem 30o do głównej osi budynku. Z tej strony miał barbakan dwie bramy, obydwie z mostami zwodzonymi. Dla lepszej obrony bramy wewnętrznej, służy przybudówka z dachem jednospadowym, pod którą przepływa woda fosy. Zakrywa ona główną bramę jakby parawanem i ma także swoją własną bramę z mostem zwodzonym za pomocą żurawi umieszczonych w dachu. Most ten spadał na pomost prowizoryczny ustawiony w fosie na kobylicach. Przybudówka ta zburzona została podczas restauracji Kremera. Ślad jej jest jednakże widocznym na najstarszym widoku Krakowa Visshera-Meriana z pierwszej połowy XVII w. a także i na widoku barbakanu (Ze zbiorów Ambrożego Grabowskiego.

Konstrukcja barbakanu jest pomyślana genialnie. Nieprzyjaciel zanim się dostał do miasta przebyć musiał siedem bram i każdą z osobna zdobywać.

Wejście do barbakanu odpowiada odwiecznej zasadzie fortyfikacyjnej, że bramy tak powinny być budowane, aby nieprzyjaciel podczas szturmu prawą stronę swego ciała, nie zakrytą tarczą zwracał ku broniącemu. Wypowiedział tę zasadę Vitruwiusz w swej "Architekturze":

"Curandumque maximę videtur, ut non facilissit aditus ad oppugnandum murum: sed ita circumdandum ad loca praecipita et excogitandum, uli portarum itinera non sint directa sed axaia. Namque cum ita factum fuerit, tum dexterum latus accedentibus, quod scuto non erit tectum, proximum erit muro." (I. 3).
Niestety nazwiska twórcy barbakanu nie znamy, gdyż brak ksiąg miejskich z tych czasów. Może był nim sławny budowniczy norymberski Hans Beheim, fortyfikator poszukiwany przez inne miasta.

To też tymbardziej dziwić nas musi wyrażenie się Stanisława Sarnickiego, autora Ksiąg hetmańskich, który na Vegecjuszu uczył się sztuki wojennej, że tak pogardliwie wyraził się o naszym barbakanie. "Ale już na ten kształt, jak jest brama Floryańska, która jest magis ad ostentationem wystrojona."

W krakowskich fortyfikacjach możemy śledzić rozwój budownictwa wojennego we wszystkich jego epokach. Pierwotnie broni murów otwarty ganek drewniany na zewnętrznej ich stronie. Należy on jeszcze do epoki, gdy bronią był łuk lub kusza. Ta forma fortyfikacji odpowiada systemowi obrony perpendykularnej. Z wynalezieniem broni palnej hurdycje z zewnątrz znikają i przenoszą się na wewnątrz, gdyż nie mogą się ostać przed ogniem dział. Opierają się one teraz na szerokim, mocnym murze tak, aby na nim można ustawić działa małego kalibru.

Wieże okrągłe lub półokrągłe, uzbrojone w cięższe działa służą do obrony flankowej. Wreszcie tzw. kaponiery czyli bastiony przy bramach miasta mają za cel strzałami strychującymi nie dopuścić nieprzyjaciela do bram i do biegnącej przed nim fosy. System ten zastosowuje w Krakowie dopiero szwedzki komendant Paul Wirtz wówczas, gdy na Zachodzie już dawno przedtem był w użyciu.



IV.

HISTORIA FORTYFIKACJI



Pierwszą historyczną wzmiankę o ufortyfikowaniu Krakowa spotykamy w Roczniku Traski. Kronikarz ten zapisał pod datą 1285 r., że Leszek Czarny, pogromiwszy Konrada II Mazowieckiego powrócił do Krakowa do dziedzictwa swego, a zawdzięczając Krakowianom zachowanie zamku i niezachwianą wierność, licznymi ich udarował przywilejami i miasto w obronniejsze mury, wieże i przykopy opatrzył 60). Były to jednakże tylko drewniane palisady, gdyż w XIII w. Polska nie znała jeszcze murów fortyfikacyjnych. Ówczesne fortyfikacje sięgają poza kościół Franciszkanów, idą ulicą Poselską, św. Józefa, obejmując z drugiej strony kościół Dominikanów. Część miasta przy kościele św. Andrzeja stanowi osobną warownię, ujętą wałami i palisadami, połączoną z zamkiem. Gródek naprzeciw kościoła św. Mikołaja, rezydencja wójta Alberta, jest również ufortyfikowany wałem i fosą otoczony 61).

Pierwsze swe fortyfikacje z kamienia murowane zawdzięcza Kraków Czechom. Rocznik Świętokrzyski wspomina, że "Bohem i Cracoviam muraverunt et alias municiones in Polonia" (1298) 62) a Bielski 63) dodaje, że król Wacław (1291-1305) przyczynił miasta Krakowa od południowej strony, puściwszy mur od kościoła św. Franciszka aż do zamku, a od św. Jędrzeja aż do bramy Stradomskiej 64).

Władysław Łokietek odzyskawszy Kraków w r. 1312, wystawił bramę i wieżę św. Mikołaja "przeciw Gródkowi, na których obronę miał dla lepszego na potym pokoju". Budowa tej wieży, podobnej zupełnie z kształtu do Floriańskiej, wiąże się więc z buntem wójta Alberta, który miasto wydał ks. Bolesławowi opolskiemu, dając mu na mieszkanie swój dom wójtowski na Gródku 65).

W tych czasach zamieszek i obcego panowania w Krakowie wzmogło się na siłach mieszczaństwo krakowskie. Była to ludność przeważnie niemiecka, sympatyzująca z cudzoziemcami - księciem Opolskim lub królem Wacławem. Nieprzyjazne Polakom mieszczaństwo dąży do wykluczenia wszystkiego, co nie niemieckie z miasta. Wykupują też Niemcy posiadłości szlacheckie w obrębie miasta położone. Władysław Łokietek odzyskawszy w r. 1306 panowanie nad dzielnicą krakowską, musiał zobowiązać się przywilejem z 12 września 1306, że nigdy nie połączy murami zamku z miastem, lecz zawsze zamek dla siebie, a miasto dla siebie oddzielone pozostaną 66).

Kazimierz Wielki, pater et restaurator patriae, ten który zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną, zaznaczył ślady swego wiekopomnego panowania wspaniałymi budowlami kościelnymi i świeckimi. Król przejęty kulturą Zachodu, bezpieczeństwo swego państwa widział w mocnych zamkach i warowniach, On to "castrorum et civitatum fabricas et mu ros et aedificiorum variorum structuras extendi et institui iussit" 67).

W roku 1368 udaje się Kazimierz do Prus, aby zobaczyć słynny Malbork i inne krzyżackie zamki, "bo on, że też sam dobry budownik, rad to widział, gdy kto co zbudował" 68). Długosz i Miechowita wyliczając Kazimierzowskie budowle nie wspominają nic o Krakowie. Miechowita zapisał jedynie, że król Kazimierz założył przy Krakowie miasto Kazimierz, murem go otoczył i od swego imienia nazwę mu nadał 69). Kazimierskie miasto miało tylko pojedynczy mur, w którym znajdowało się pięć bram: Wielicka, Skawińska, Gliniana, Krakowska i Bocheńska 70).




Brama Krakowska na Kazimierzu.
Akwarela Jerzego Głogowskiego, 1809.
(Ze zbiorów Pawlikowskich we Lwowie.)


Mylną też jest legenda, jakoby mury forteczne krakowskie wystawił król Kazimierz. Są to jeszcze te same mury, które wystawił król Wacław. Ale widocznie były nadwątlone, skoro Kazimierz upomina mieszczan, aby je naprawiali.

W memoriale z r. 1369 królowi podanym tłumaczy się miasto, że murów, wież i mostów nie ma za co naprawiać, gdyż dochody miejskie z wywozu napojów i z wagi przez ustanowienie wywozu i wagi na dochód królewski w mieście Florencyj (Kleparz) uszczuplone zostały 71).

W r. 1370 umiera Kazimierz Wielki, a na tron polski wstępuje Ludwik Węgierski. Jest on dla Krakowa niezmiernie hojnym, stara się o popularność u mieszczan krakowskich, aby sobie ich zjednać o tron dla córek Marii lub Jadwigi.

Nadaje więc liczne przywileje handlowe, miasto rośnie w bogactwo, co oczywiście nie pozostaje bez wpływu na działalność rady miejskiej na polu zabezpieczenia miasta od nieprzyjaciół. Wyraża się to oczywiście w budżecie miejskim, a rachunki miejskie z owych czasów od roku 1390 zawierają liczne wydatki na restaurację bram, baszt i mostów.

W najstarszych księgach miejskich rozpoczynających się w r. 1300 znajdujemy już wymienione wieże i bramy. Istnieją w tym czasie brama Floriańska (1307), Sławkowska (1311), Szewska, Rzeźnicka i Grodzka (1298), Nowa (1328). Są wymienione baszty Wiślna (Wasserthor, turris Wysslye) Sławkowska, przy św. Andrzeju (1392) nowa baszta przy ulicy Poselskiej (1392), wieża prochowa za św. Duchem, Świdnicka przy bursie Jerozolimskiej, przy klasztorze św. Franciszka. Oprócz bram głównych w murze miejskim, znajdują się furtki przy kościele św. Anny: Dymitra (1393) (zapewne przy domu Dymitra z Goraja).

Około r. 1400 fortyfikacje miejskie nie były jeszcze ukończone. Miasto jest jeszcze otoczone pojedynczym murem, wystawionym przez króla Wacława.

Dopiero za Jagiełły powstaje drugi zewnętrzny mur, a przywilejem z 23 czerwca 1401 72) pozwala król kopać miastu nowe fosy i sypać wał od bramy Mikołajskiej, aż do bramy Grodzkiej i utrzymywać w tej fosie sadzawkę z rybami. Zapiska w rachunkach z r. 1404: "item dominus Puswange exposuit de pecunia civitatis pro edificiis turrium et propugnaculorum XXIII marcas" wskazuje, że w tym czasie zaczęto budować drugi zewnętrzny mur, gdyż ten dopiero umożliwił urządzenie tam wycieczek (propugnaculum), o których wyżej była mowa. Zapiska z r. 1429 73), że rajcy m. Krakowa sprzedali Mikołajowi Wirzingowi roczny czynsz, "aus gemeynem Rate und Dirkentniss vor der Stat Bestis durch notdurftiger Bawunge und besserunge wille der Stat festenunge in desin unfredlichen lewffen und mit namen czu dem newen parchen vor dem newenthore bis zu dem Burgthore" potwierdza, że w tej części miasta dopiero około tego czasu ów podwójny mur forteczny dalej pociągnięty został 74).

Miasta Kraków i Kazimierz nie przytykały do siebie. Dzielił je Stradom czyli tzw. Most królewski, Pons regalis. Władysław Jagiełło przywilejem z 4 września 1419 75) przyłączył Stradom do Kazimierza. Było to jednak przyłączenie tylko pod względem administracyjnym. Stradom bowiem nie został wcielony do fortyfikacji kazimierskich. Pozostał nadal otoczony palisadami.

Dla lepszego ufortyfikowania Kazimierza, który był otoczony, tylko pojedynczym murem, zezwolił Jagiełło przywilejem z 19 listopada 1442 na otoczenie Kazimierza fosą i wpuszczenie do niej wody z Rudawy, tzw. Niecieczy, od jazu za kościołem na Skałce aż do Wisły. Włożył jednak na miasto obowiązek wzmocnienia i uzupełnienia murów miejskich 76).

Po klęsce bukowińskiej króla Olbrachta w roku 1497 przyszedł najazd Wołochów z Turcją i Tatarami na Ruś. Strach ogromny padł na Polskę, nieprzyjaciel palił i niszczył miasta od Lwowa do Przemyśla, uwożąc ze sobą ogromne łupy.

Gdy wiadomość o tym przyszła w maju 1497 r. do Krakowa, wywarła ogromne wrażenie. Bliskie niebezpieczeństwo stało się hasłem do wzmocnienia fortyfikacji. Fortyfikacje te wymagały już zasadniczych zmian, gdyż zmienił się tymczasem pod wpływem broni palnej system dotychczasowej obrony. Obrona perpendykularna z blanków i wież, musiała ustąpić miejsca obronie flankowej.

Do tego nadawał się tylko barbakan, gdyż pozwalał strzałami strychującymi, razić ze wszystkich stron zbliżającego się do głównej bramy miasta nieprzyjaciela. Zaczęto więc sypać szaniec, kopać rowy, wzmacniać wycieczki przed bramami miejskimi i budować półokrągłe baszty. Słabsze miejsca wzmacniano sypaniem wałów na taką wysokość, aby zasłoniły mury przed bombardowaniem. Przed bramą Floriańską wybudowano okrągły barbakan, wykopano naokoło niego szeroką fosę kamieniami wyłożoną, sprowadzono do niej wodę Rudawy, zburzono domy na przedmieściu kleparskiem aż do kościoła św. Floriana 77).




Przekrój podłużny Barbakanu wraz ze zburzoną szyją.
(Archiwum Budownictwa Miejskiego.)

"Jednę tylko rzecz pożyteczną i potrzebną zrobili naszy na ten czas, a mianowicie, że ustraszeni trwogą bliskiego niebezpieczeństwa Kraków od północnej strony wieżami, blankami, wałem i rowem, rzeką Rudawą napuszczonym obmocnili i ozdobili, nadmurowawszy ktemu wyżej wielu miejskich budynków, zwłaszcza które do murów przyległe były." 78)
Przywilejem z 30 września 1505 r. 79) nadał król Aleksander rajcom miasta Krakowa, dla tym lepszego ufortyfikowania barbakanu (arx) przed bramą Floriańską, wszystkie domy i place położone, między bramą Floriańską a kościołem św. Floriana, z zastrzeżeniem, że w tym miejscu w przyszłości dla tym skuteczniejszej obrony żadne domy budowane być nie mogą.

Troska króla Aleksandra o bezpieczeństwo miasta, gdy Turcy i Tatarzy znowu zagrażają państwu, każe mu pomyśleć o obronie południowej strony miasta, gdy północna już była dostatecznie zabezpieczoną. Miasto Kazimierz ma zbyt szczupłą ilość mieszkańców. Stradom nie jest dostatecznie ubezpieczony, ma ludność niespokojną, nadto ogień może zagrażać niebezpieczeństwem Krakowowi i zamkowi królewskiemu. Poleca więc król dekretem z 30 września 1505 roku opróżnić Stradom w ciągu dwóch lat i przenieść się jego mieszkańcom poza mury Kazimierza. Stradom ma pozostać nie zamieszkały. Mieszkańcy Stradomia, którzy się przeniosą do Kazimierza, będą wolni od wszelkich danin 80).

Panowanie obu Zygmuntów upływa w spokoju. Polska prowadzi w tym czasie dwie wojny: z mistrzem pruskim Albrechtem (1520-1521) i wojewodą mołdawskim Piotrem (1531). Na wschodniej granicy toczą się ciągłe utarczki z Tatarami, ale jest to już chroniczna plaga Polski.

Zygmunt Stary uważał zamki za ważny filar obrony państwa, budował nowe twierdze, umacniał stare. "Nullus tanlos thesauros in militem et ad exornandas regias arces profudit", pisze o nim Rocznik Świętokrzyski 81).




Widok Barbakanu.
(Akwarela ze zbiorów Ambrożego Grabowskiego.)


Czy prawdopodobnym jest wobec tego twierdzenie zanotowane przez Ambrożego Grabowskiego w jego Skarbniczce archeologii, że król, gdy rajcy miasta Krakowa prosili o pomoc na restaurację murów miejskich, miał się do nich odezwać "Polonos a campis dictos, muros curare non debere".

Twierdzeniu temu zadaje kłam rozporządzenie królewskie z 18 października 1521 o utrzymaniu dobrego porządku.

"Chcemy też to mieć koniecznie i rozkazujemy, aby pp. rajcy byli opatrznymi ze strony murów, przykopów, także wałów miejskich, żeby się nie wątliły, ani murem wałów przykopy zawalały, a to budowaniem jakiemkolwiek przy nich, także łamaniem okien. A jeżeliby co takowego było szkodliwego twierdzom miejskim, aby było zburzone."

"Chcemy tego i rozkazujemy, aby pp. rajcy w opatrywaniu i naprawianiu murów krakowskich, także baszt i wałów miejskich byli pilnymi. Więc w odnawianiu pospolitych dróg i mostów niezaniedbałymi, co by nie były te rzeczy bardzo zakażone, na których potężność miasta i sława należy, a to pod utraceniem cła miejskiego, które im na to wszystko jest pozwolone" 82).

Widocznie nie bardzo sobie do serca wzięła rada miejska ten rozkaz królewski, skoro w niedługi czas potem król Zygmunt dekretem z 3 marca 1524 ponawia znowu rozkaz o naprawę murów miejskich. "Ponieważ pospólstwo się żali, że rajcy zaniedbują naprawę murów, fos, wież, i wałów i dróg publicznych, na naprawę których pospólstwo i przodkowie ich niemało pieniędzy wyłożyło, przeto napominamy rajców, aby byli pilniejsi w naprawianiu murów miejskich, na który to cel pospólstwo ma bezwłocznie płacić podatek zwany szos, a w szczególności 5330 florenów 83).

W r. 1528 nawiedził Kraków wielki pożar. "Zgorzała wówczas wielka część miasta od Nowej bramy aż do kościoła św. Szczepana z Kleparzem i około sta strzelby na murzech stopiło się, które w rychle Zygmunt naprawić i onych przyczynić i pod zamkiem chędogi caikhaus dla nich zbudować kazał" pisze Bielski 84). Arsenał królewski wybudowany został na gruntach ogrodu miejskiego przy bramie Grodzkiej, który dzierżawił od miasta doktor Mikołaj z Koprzywnicy 85).

Na arsenale znajdował się wyryty na tablicy następujący napis:

Sigismundus Rex Poloniae pace
Sapiens, bello tam strenuus, quam felix,
Pater Patriae merito appelatus, armamentarium
Hoc extruxit, et bombardis tam a se factis
Quam a Valacho devicto ereptis replevit.
A. D. M. D. XXXIII. 86).
Dbałość króla Zygmunta I o bezpieczeństwo Krakowa objawia się w dekrecie z r. 1533.
"Pragnąc utrzymać pierwszeństwo m. Krakowa między wszystkiemi miastami królestwa naszego, stan jego ulepszyć i wygody pomnożyć, rajcom jego i obywatelom za wyrestaurowanie, obwarowanie i opatrzenie fos dokoła murów jego niemałym ich nakładem zrobionych, pozwoliliśmy i pozwalamy, aby z sadzawki i fosy około Wiślnej bramy będącej, wolny podziemny odpływ wody pod rzekę Rudawę urządzili i wybudowali, przez który woda z tejże sadzawki, gdyby ją wypróżnić albo czyścić chcieli, na Zwierzeniec wolno odpływała, wedle naszej woli. Chcąc nadto tymże rajcom i pospólstwu Krakowa dać dowód naszej przychylności, jak równie łaską i szczodrotą naszą powiększyć jego dochody i korzyści, pozwoliliśmy im, aby około bramy św. Mikołaja obok młyna kutlowskim zwanego, w miejscu, które im najwygodniejszem i najstosowniejszem zdawać się będzie, poczynili i urządzili kanały, przez które by woda z rzeki Rudawy do fos koło murów miejskich będących bez szkody, jednak rzeczonego młyna naszego, wolno przepływać mogła 87).
Panowanie Zygmunta Augusta odznacza się długim pokojem. Król "consilio quam facto promptior, pacis belli et domesticorum dissidionum moderator", nie lubi wojen, ale pomimo tego jest zamiłowanym artylerzystą.

Wskutek długotrwałego pokoju naturalnie także i troska mieszczan o całość fortyfikacji znacznie osłabła. Narzeka na tę opieszałość, król Zygmunt August w liście z Kropiszek, 9 września 1552:

"Zawsze nam się bardzo nie zdawała opieszałość WMściów w naprawianiu murów i warowni miasta naszego Krakowa, cośmy wam już kilka razy oznajmili. Teraz przeto, gdy większe zewsząd grozi Nam niebezpieczeństwo i gdy Nam i całemu Królestwu wiele na tem zależy, iżby to miasto nasze od napadu nieprzyjacielskiego, jak najlepiej było zabezpieczone. Zalecamy surowo WMciom, abyście pod wiernością, którąście Nam winni, wszystkie miejsca warowne, które naprawy jakiej potrzebują, pilnie opatrzyli i naprawić kazali, zapasy żywności nie tylko publiczne mieli, ale i w domach, ile każdy według swego stanu powinien mieć mąki i innych rzeczy do życia potrzebnych przepisali ...Ażebyście również nakazali, by każdy miał strzelbę i broń innego rodzaju." Król zapowiada wysłanie kasztelana Piotra Kmity dla sprawdzenia, czy rozkaz jego miasto wykonało 88).
Wedle dawniej obowiązujących ordynacji zabronionym było przystawiać domy prywatne do murów miejskich. Wymagało tego bezpieczeństwo, już to z powodu tem łatwiejszego dostania się obcych ludzi na mury w razie nagłego napadu nieprzyjacielskiego, już to z obawy, aby hultajstwo zamieszkałe w pobliżu murów, nie wybijało furtek w murze i w ten sposób nieprzyjaciela zdradą do miasta nie wpuszczało. Zakaz ten poszedł w zapomnienie, tak że królowie muszą go ciągle magistratowi przypominać.

Taki sam rozkaz wydaje król z Wilna listem z 7 grudnia, 1552 do rady miasta Kazimierza i deleguje Jana Bonara z Balic do dokonania rewizji. Poleca radzie, aby wszystkie rozkazy Bonara ściśle wykonała. "Vos len te admodum in hoc tam arduo et tam magni momenti negotio agere." 89)




Edigius van der Rye, Widok Krakowa od południa, przed 1600.
Miedzioryt, 30.5 x 54.5 cm; kolorowany w epoce.

Zamieszczony w atlasie miast Civitates Orbis Terrarum Brauna i Hogenberga, t. VI, Kolonia 1617;
ryt. Jacob Hoefnagel (syn Jorisa, który przekazał był rysunek Rye'a wydawcom Civitates).
Jest to pierwszy opublikowany widok Krakowa od południa (ze wzgórza Rękawka albo Kopca Krakusa),
chociaż niezbyt prawdziwy – brakuje kilku dużych kościołów, mury nie są pokazane dokładnie, poza Wawelem.
(Z kolekcji Imago Poloniae Tomasza Niewodniczańskiego, Bitburg, Niemcy)




Żydzi kazimierscy niszczyli bardzo mury miasta Kazimierza, wypuszczając kanały swe do Wisły płynącej popod murami.

Murów tych Żydzi nie chcą naprawiać, gdyż zwyczajnie wszystkiego zaniedbują ("immo ut soletis omnia negligere"), a grozi niebezpieczeństwo, aby nieprzyjaciel w nocy nie wszedł do miasta. Pismem więc z 9 września, 1568 roku poleca król Żydom z całą surowością, aby bezwłocznie swym kosztem mury te naprawili, "ut cuius mali authores fuistis, boni quoque in recuperando hoc incommodo sitis".

W razie nieposłuszeństwa czeka ich grzywna 4000 węgierskich złotych 90).

W r. 1565 buduje rada m. Krakowa arsenał miejski czyli caikhaus przy murze między bramą Sławkowską a Floriańską (dzisiaj Muzeum ks. Czartoryskich), kosztem 912 m. 291/2 gr. Budowa ta trwa dwa lata, a prowadzi ją Gabryel Słoński budowniczy miejski 91).

Jest to prawdopodobnie drugi arsenał na tym samym miejscu, gdyż poprzednio znajdowała się tutaj odlewarnia dział miejskich.

Batory jest dla miasta bardzo życzliwie usposobiony, powściąga bezprawia i gwałty w mieście, o fortyfikacje i porządki miasta dba. Ordynacją z 27 października, 1578 r. nakazuje zaostrzyć dozór nad wagabundami i przybywającymi do miasta podróżnymi 92).

Druga ordynacja królewska z r. 1579 dotyczy zamykania bram miejskich 93).

Król Stefan prowadzi zwycięskie boje z Moskwą. Zdawałoby się, że Kraków nie potrzebuje się niczego obawiać, że jest bezpieczny od napadów. Ale widocznie mury jego nie bardzo pewne, skoro Stanisław Sarnicki w swych Księgach hetmańskich, królowi w rękopisie wręczonych żali się, że Kraków nie bardzo pewny od nieprzyjaciela.

"Ale Polak polem zawżdy stoi, nie bronią nas wody morskie, jako Włochów, ani miasta mocne, jako Niemców, ani skaliste miejsca jako Francuzów, ani góry jako Węgrów. Wszystka obrona nasza "in dextris nostris posita est". A czy i miast mocnych nie ganimy, a daj Bóg, aby K. J. M. Wziął ten umysł, żeby Kraków obwarował lepiej, a zwłaszcza one przedmieścia: Kleparz, Biskupie, Garbary, Św. Mikołaj, gdyby kazał jednym wałem jakiem mocnym z basztami wiedeńskiemi opasać i przykopy wodą opuściwszy. I miasta by przyczynił połowicę więcej i po sobie zostawił pamiątkę wieczną. Żebyśmy jako Kazimierz od Kazimierza Wielkiego, tak ten przyczynek miasta nazwalibyśmy Stefanopolis albo Stefanią." 94)

Za panowania Zygmunta III rysują się mury Rzeczypospolitej, ale rysują się także i mury krakowskiej stolicy. Pretendent do tronu polskiego arcyksiążę Maksymilian ciągnie z wojskiem na Kraków i rozłożył się obozem pod Mogiłą (1587). Była to dla Krakowa niebezpieczna chwila, bo Maksymilian mógł z łatwością wkroczyć do słabo bronionego miasta. "Ale póki jeszcze on Nestor i Scipio z Zamościa trwa (Boże daj, aby długo trwał) póty przespieczni stojemy za jego radą i męstwem, za jego w rzeczach opatrznością, za jego czułością i pracą" 95), pociesza się Sebastyan Petrycy. Położenie było groźne, bo "jeżeli gdzie, tedy u nas potrzeba wielkiej gotowości, z zewsząd zwaśnionych mamy pogranicznych. Obrony w municyach w mieście żadnej nie masz; przeto nadzieje obrony naszej w rękach, nie w murach drzewianych, nie w wieżach, ale w ćwiczeniu i w męstwie. Ale murami, basztami, wieżami opatrzone miasta, ozdobę czynią Rzeczypospolitej. Bo co może być ochędożniejszego jako wysokie mury, wieżami wokoło obwiedzione? Wielmożność bowiem Rzeczypospolitej na murach, na wieżach, na budynkach foremnie i kosztownie postanowionych najrychlej poznać".

Widząc tedy Zamojski, że mury miasta są dosyć słabe, aby wytrzymać napór nieprzyjaciela i siłę nowożytnych dział, każe kopać głębokie fosy i wały od Wisły do Łobzowa i Mogiły 96). Maksymilian wysłał wezwanie do magistratu i Akademii o wydanie mu miasta. Odpowiedziano mu oświadczeniem niezachwianej wierności dla króla Zygmunta. W Krakowie nie miał Maksymilian sympatii, jedynie tylko garbarze Niemcy na przedmieściu Garbarach oświadczyli się za nim. Zamoyski dowiedziawszy się o zamiarze otworzenia Maksymilianowi bramy Szewskiej, każe ściąć sześciu garbarzy na Rynku przed ratuszem i pali Piasek, przy czym spalił się także kościół XX. Karmelitów; 23 listopada przypuścił Maksymilian szturm do miasta, przy czym zginęło 2000 ludzi, ale odparty dąży ku granicy śląskiej. Zamoyski dopada go pod Byczyną i w styczniu 1588 bierze w niewolę 97).

Zygmunt III w nagrodę "za wiarę i stateczność, jaką miasto nasze Kraków i wszystkiej koronie statecznie pokazało i dotrzymało nie oglądając się na wszelkie szkody, spalenia i spustoszenia majętności swych, które, ex usu artis militaris palone i zniesione być musiały", na sejmie warszawskim roku 1589 darował i odpuścił mieszczanom Krakowa, Kazimierza i Kleparza szos i nadał prawo poboru czopowego od wszelkiego picia na poprawę murów i baszt miejskich 98).

Wedle starożytnego zwyczaju obrona miasta powierzona była cechom, z których każdy miał sobie wyznaczoną jedną basztę do obrony.

Z czasem wyrobił się zwyczaj, że baszty te wynajmowano na mieszkanie dla różnych podejrzanych ludzi. W czasie wojny lub zamieszek domowych obecność takich ludzi na murach i w wieżach mogła dla bezpieczeństwa miasta być bardzo niepożądana. Królowie nieraz też przyganiali magistratowi, że pozwala stawiać domy przy murach miasta i wynajmuje baszty ludziom niepewnym.

Toteż, gdy król Zygmunt znowu przypomniał radzie, że nie dba o bezpieczeństwo miasta, postanowiła rada uchwałą z 19 czerwca 1600 99) opróżnić baszty i mury miejskie z mieszkańców i zabroniła na przyszłość wynajmować je. Zarazem zalecono pp. cechowym, aby o utrzymanie baszt się starali.

Widocznie rozporządzenie to nie zostało ściśle wykonane, skoro rada już w roku następnym (12 lutego 1601) 100) wydaje rozporządzenie o obronie miasta. W rozporządzeniu tym podnosi rada, że cechy zaniedbują swych obowiązków względem obrony miasta i że dawna dyscyplina się rozluźniła. Na tym cierpi bezpieczeństwo miasta i jego fortyfikacje. Postanawia więc rada, że baszty na nowo mają być rozdzielone między cechy, i cechy na basztach mają swoją armatę przechowywać, że z grzywien cechowych i opłat wpisowych do cechu mają być sprawione większe i mniejsze działa i prochy. Dla skuteczniejszego wykonania tego rozporządzenia zwraca się rada do króla, aby wyznaczył jednego z rady miejskiej do oznaczenia rocznych opłat, jakie cechy na powyższy cel mają składać.

Klęska cecorska 5 września 1620 r. napełniła cały kraj żałobą i grozą. Strach padł na Polskę. Rozwinięto w całym państwie dawno niewidzianą energię w przygotowaniach wojennych. Rada miasta zatrwożona niebezpieczeństwem grożącem od "Scytów" każe swym członkom Mikołajowi Pernusowi i Maciejowi Woniejskiemu odbyć rewizję murów miejskich i co potrzeba naprawić 101).

Gdy niebezpieczeństwo od pogan szczęśliwie minęło, zagraża znowu Rzeczypospolitej nowy wróg Betlen Gabor wojewoda siedmiogrodzki, "chłop chytry i przewrotny", mszcząc się za pomoc udzieloną cesarzowi austriackiemu Ferdynandowi przez króla Zygmunta i ciągnie na Polskę. Kraków w niebezpieczeństwie, nie ma jedno 20 piechoty na sobie, a podstarościego.

"Miasto co za propugnacula? co za robur? co za praesidium? Wiem, że W. K. M. Wiedzieć raczysz – pisze do króla Jerzy Zbaraski kasztelan krakowski 18 lipca 1626 r. 102) Możesz W. K. M. pewnie i bezpiecznie wierzyć temu, że za dwa dni byłby u nieprzyjaciela i jakoby go goło zastał... Zamku i Krakowa nie w murach bronić potrzeba, bo są takie defekty koło niego, że choćby było i pięć i sześć tysięcy piechoty Rzpltej na nim, nie można by go obronić. Skoroby Kleparz z jednej strony, który pod nosem jest murów krakowskich właśnie, a z drugiej strony od Wiślnej bramy, gdzie też niemała osada pod samą Wiślną bramą siedzi, zapalono, co zawsze jest w mocy nieprzyjacielskiej, zaraz by dymem Kraków wyduszono i miasto by się zapalić musiało i dlatego opowiadam, że nie w murach Kraków, ale przed Krakowem bronić Krakowa potrzeba, na co i exemplum nieboszczyka pana hetmana Zamoyskiego jest. Nie wspominam też innych tysiące defektów samych murów, którebym na wielu miejscach także pokazał, żeby nogą wybił." 103).
Zatrwożony król posyła do Krakowa swego sekretarza Samuela Targowskiego, aby z radą środki bezpieczeństwa obmyślił. Zabroniono przetrzymywać Węgrów w domach prywatnych bez pozwolenia magistratu. Nie wolno także mieszkańcom Krakowa pod utratą gardła do Węgier jeździć 104).

Król wytyka radzie, że nie ma "żadnej opatrzności około m. Krakowa i niema gotowości żadnej do dania oporu nieprzyjacielowi". Napomina radę, aby jako najlepszy porządek do obrony między sobą uczyniwszy, piechoty podług potrzeby przyjęła, straż potężną trzymała, bramy aby wczas zamykane i nie wszystkie otwierane były. Rada ma przestrzegać, aby i mury między mieszczany podzielone były i każdy miał sposobną do obrony strzelbę, gotowym będąc, miejsce albo kwatery sobie ukazanej pilnować i odpór nieprzyjacielowi czynić" 105).

Ominął miasto Betlep Gabor, ale znowu grozi mu napadem żołdactwo Mansfelda, najsławniejszego kondotiera wojny 30-letniej. Rada miasta w trwodze wielkiej wydaje (1627) przepisy 106) o obronie miasta. Miasto podzielone na cztery kwartały przydzielono rotmistrzom, wyznaczono ceykwarterów z pośród pp. radnych, którzy w swej dyspozycji armatę publiczną mają. Cechowi osobami swymi nie przez czeladź, po czterech na każdej baszcie, albo wieży sobie zleconej każdą noc, straż odprawować mają.

"Mieszczanie, którzy przy swych domach łańcuchy żelazne miejskie przykowane mają, powinni zaraz, skoro wieczór przyjdzie, łańcuchami tymi założyć i kłodkami ulice zamknąć, co ma trwać całą noc nie otwierać, aż po otworzeniu miasta rano.

Trzeba tego, aby wszystko pospólstwo było gotowe na każdy czas ku mustrze, gdy z urzędu będzie oznajmiono, na którą to musztrę każdy osobę swą i z czeladzią wszystką męską, także domowymi męskiej płci, którzy są do broni władania sposobni, stawić się ma armatnio z strzelbą i gotowością wszelką, nikogo nie wyjmując".

Król poleca, aby do tej piechoty, którą miasto utrzymuje jeszcze 50 ludzi zaciągnięto 107).

Król Władysław IV brał żywy udział w wojnach roku 1618 i 1621 i posiadał rozgłos dobrego wodza. Podróże zagraniczne zetknęły go z najznakomitszymi osobistościami Europy i rozbudziły w nim ambicję dorównania głośnym wodzom XVII wieku.

Kochowski pisze o nim 108), "że variis locis armaria, arsenalia seu cekauzy, eciam Cracoviae omni marcia supellectile refertissimum excitaverat" (1643). Arsenał ten znajdował się w ulicy Grodzkiej przy bramie Grodzkiej, prawdopodobnie na tym samym miejscu, co dawniejszy arsenał Zygmunta Starego.

Do dziś dnia nad bramą (dzisiaj koszary artylerii) znajduje się tablica z napisem :

Sereniss. Vladislaus IV Poloniae ac Sveciae
Rex potentissimus,
Armamentarium hoc a fundamentis erigi curavit
Novoq. machinarum bellicarum apparatu
Ornavit et auxit A – Salutis 1648.
Wewnątrz gmachu jest napis :
Hospes
Martis domum quam visitas
Hanc
Ordinante Republica, ejusdemque impensis,
fieri ac perfici curavit Paulus Grodzicki
Artilleriae Regni Praefectus.

Król obwarowuje zamek, a przy tej sposobności każe magistratowi przy okrągłej baszcie za stajniami królewskimi wał i beluardę sypać. "A iż wiele na tem nam i Rzpltej zależy, aby jak najprędzej zamek krakowski, gdzie insignia regalia i skarby królestwa naszego asservantur, był ufortyfikowany, przeto pilnie żądamy W. M., abyście te miejsca, któreście na się wzięli, jako wielce potrzebne wałem wedle dimensyi ingenira naszego obwarowali i kończyli, gdyż snadniej inne miejsca potem stanąć i ufortyfikowane być mogą." Inżynierem tym jest kapitan 109) Jan Pleitner.

Fortyfikacje miejskie były widocznie w bardzo złym stanie, gdyż król Władysław IV poleca (1645) Stanisławowi Lubomirskiemu wojewodzie krakowskiemu, aby jak najprędzej przystąpił do obwarowania miasta, a mianowicie, "aby przez te rzemieślniki, którzy około zamku krakowskiego robili, od pobocznej bramy zamkowej zaczął i do Wiślnej prowadził i ile może być tego lata wyniósł". Magistratowi zaś poleca, aby co roku z dochodów miejskich na fortyfikacje przynajmniej 10,000 złotych obracane były, "z którychby ta munitia powoli prowadzoną i kończoną być mogła." 110)

Jakby w przewidywaniu najazdu, który od roku 1655-1657 miał ze strony Szwedów nawiedzić Polskę i utrapień, które spaść miały na Kraków, król Jan Kazimierz wybierając się na wojnę z kozakami 1651, mającą się zakończyć zwycięstwem pod Beresteczkiem, nie może "zapomnieć zamku i miasta stołecznego Krakowa, gdzie nie tylko insignia regni ale ciała patronów ŚŚ. polskich i Świątobliwych antecesorów naszych najprzedniejsze ojczyzny naszej skarby są złożone". Poleca więc, aby wszyscy mieszkańcy chrześcianie i żydzi, armatnio z strzelbą dobrą i orężem stawali i aby to miejsce słuszną mogło mieć municyą", poleca sypać przez umiejętnego inżyniera okopy naokoło miasta 111).

Rok 1655 widzi zbliżających się Szwedów pod Kraków. Szwed wziął Kalisz i Poznań, pod Wieluń ciągnie, a stamtąd na Kraków. Zbiera się rada miejska z burmistrzem Andrzejem Cieniowiczem u ks. biskupa krakowskiego Gembickiego, aby radzić o niebezpieczeństwie. Tylko trzy bramy mają być otwarte, inne bramy mają być zamknięte sztachetami i wałem ziemnym, szaniec koło Krakowa usypany, wody na dachach od ognia przygotowane, furtki w kamienicach i klasztorach zamurowane, potrzeba, aby w bramach straż była. Potrzeba dwóch konnych, aby o niebezpieczeństwie awizowali 112).

Król posyła swego inżyniera Izydora Affaitego do ufortyfikowania miasta a biskupowi krakowskiemu Piotrowi Gembickiemu dozór nad fortyfikacją zleca. Ze strony województwa krakowskiego do obrony miasta delegowany został Krzysztof Miroszowski, znakomity swego czasu inżynier, fundator szkoły rycerskiej przy akademii krakowskiej. Miroszowski polecił sypać szańce od Mikołajskiej do Floriańskiej bramy 113).

Także każdy, który ma kamienicę, tak długi i szeroki ma kopać wał, jakiej jest jego kamienica szerokości. Wał ma być palisadami otoczony na łokci dwanaście.

Tego samego roku 1655 posyła król swego komendanta Stefana barona de Oedt, aby ze strony fortyfikacji miasta jak największą miał pieczę i zachęca mieszczaństwo, aby Kraków "jako jest w Koronie naszej na pierwszem miejscu, tak wierności wasze pierwszą cnotą i dzielnością przodkując szczerze i statecznie, kościołów świętych i wolności swoich bronicie" 114).

Nie mogło się miasto bronić, bo mury jego były bardzo słabe.

W Polsce co za fortece? Kraków jak pod młotem
Samychby dzieł burzących spadł na ziemię grzmotem –
natrząsa się Wacław Potocki 115).




Erik Dahlberg: Oblężenie Krakowa przez wojska szwedzkie w r. 1655.
Miedzioryt, 30 x 56 cm.

Widok obleganego Krakowa przed kapitulacją miasta 8 października 1655:
na rozległym przedpolu liczne oddziały szwedzkie,
na horyzoncie miasto, widać tory pocisków armatnich i dym wybuchów.
Miedzioryt z zespołu sztychów Willem'a Swidde'a na podstawie rysunków Erika Dahlberga,
dowódcy szwedzkich wojsk inżynieryjnych w Polsce podczas szwedzkiego "potopu",
z dzieła Samuela Puffendorfa De Rebus a Carolo Gustavo Suecie Rege..., Norymberga 1696.
(Katalog wystawy Orzeł i Trzy Korony, Warszawa 2002)




Musiało się miasto poddać i dnia 17 października 1655 weszli do niego Szwedzi, gospodarując tutaj do 30 sierpnia 1657. Opuścili go, spaliwszy przedmieścia, wywożąc ogromne łupy i skarby.

Miasto wyglądało jak kupa gruzów. Ale komendant szwedzki Paweł Wirtz wzmocnił nadwątlone fortyfikacje.

Kochowski wspomina, że zbudował on szaniec zwany w architekturze wojennej kawalier lub ravelin 116).

W rewizji przedmieść krakowskich, w czasie najścia pod Karolem Gustawem r. 1655 wspomniany jest beluard, wystawiony na miejscu młyna kamiennego naprzeciw rurmusu miejskiego. Jest to niezawodnie ów wspomniany przez Kochowskiego ravelin 117).

Kochowski chwali Wirtza Jako dzielnego fortyfikatora:

Kraków duża forteca była wszakże wtedy,
Gdy w niej był na komendzie Wirtz ze swemi Szwedy.
Dziś jego parapety i zmyślne ostrogi
Patrz, kiedy w polskich ręku są jelenie rogi. 118)

Po ustąpieniu Szwedów, fortyfikacje były tak zrujnowane, że sejmy 1658 i 1659 zajęły się ich naprawą. Uchwalono wysłać do Krakowa komisję, polecając jej obmyślenie funduszów na wybudowanie nowych fortyfikacji dla Kleparza i Stradomia 119).

Komisja zebrała się dopiero w dniu 2 stycznia 1670 pod przewodnictwem biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego.

Ani kraj wyniszczony wojną, ani województwo krakowskie nie mogły dostarczyć funduszów. Komisja nałożyła więc podatek na wszystkich mieszkańców, a delineację fortyfikacji powierzyła sekretarzowi królewskiemu Krzysztofowi Miroszowskiemu, któremu dodano dwóch adiutantów.

Postanowiono na razie z powodu obawy wojny wzmocnić dawne szwedzkie fortyfikacje, a miasto miało na ten cel dostarczyć szarwarków 120).

Miroszowski zarządził przede wszystkiem ufortyfikowanie części miasta od kościoła św. Mikołaja nad Wisłą aż do Stradomia. Każdy mieszkaniec ma obowiązek dostarczyć "dwoje drzewa wzdłusz na dwanaście łokci i drzewo to swym kosztem na właściwe miejsce odwieść i jako odmierzono swój sztakiet wykopać". Budowanie domów w linii fortyfikacyjnej zostało surowo zabronione.

Od obowiązku dostarczenia drzewa na palisady wyłamywali się, jak zwykle Żydzi, dlatego też król poleca, aby od nich najprzód fortyfikacja się rozpoczęła, tj. od bramy św. Mikołaja do Stradomia 121).

Po najeździe szwedzkim zaczęły się krakowskie przedmieścia podnosić z gruzów. Obwarowano je na nowo rowem i palisadami. Słabe to były fortyfikacje i nie zabezpieczały dostatecznie mieszkańców przed napadem. Kościół P. Marii XX. Karmelitów na Piasku, który podczas szwedzkiego najazdu bardzo ucierpiał, dźwignął się z gruzów a konwent chcąc się na przyszłość ubezpieczyć, zwrócił się do króla Michała z prośbą, aby klasztor i kościół "mogli fortyfikować et in casum nieprzyjacielskiej impresy municyą taką opatrzeć, któraby impet nieprzyjacielski wytrzymała, ażeby też fortyfikacya z miastem Krakowem miała komunikacyę i z murami krakowskiemi miała connexionem." 122).

Król uniwersałem z dnia 30 września 1672 zwraca się do rady miasta, "aby za radą tych, którzy militarem rozumieją architekturam, tymże zakonnikom dozwolili te fortyfikacye zacząć i kończyć". Rada zgodziła się na to żądanie pod warunkiem, że fortyfikację tę konwent własnym kosztem wybuduje i że się będzie starał o jej obronę, utrzymywał działa i kule. Do włączenia jednak klasztoru w obrąb murów miejskich nie przyszło.

W księgach miejskich spotykamy ciągle wzmianki o naprawach murów fortyfikacyjnych. Były one szwedzkim oblężeniem bardzo nadwyrężone, a miasto zubożałe nie miało funduszów na gruntowną ich reperację.

Dopiero w końcu XVII w. spotykamy u wylotu bramy Sławkowskiej rondel wybudowany po zwycięstwie wiedeńskiem króla Jana Sobieskiego dla obrony Kleparza i Garbarów. Była to budowla na podmurowaniu kamiennym, w górę murem ceglanym podniesiona. Grabowski przytacza z protokołu obrad magistratu wyciąg odnoszący się do tego rondla: Roku 1683 "Rondel murowany za bramą Sławkowską, z napisami wyrażającymi zwycięstwo J. K. Mości nad okrutnym nieprzyjacielem Turkiem, wyrytymi na tablicach marmurowych, w mur wprawionych, według ułożenia szan. Jana Gaudentego Zacherli znacznym kosztem, mocno i kunsztownie z fundamentów wystawiony został". Tablica na wschodn