"ORŁEM" DO BIEGUNA
O wyprawie Andrée'go balonem do Bieguna Północnego
ANDRZEJ M. KOBOS
W lecie roku 1897 Salomon August Andrée i jego dwóch towarzyszy, Nils Strindberg i Knut Fraenkel podjęli próbę przelotu balonem nad Biegunem Północnym. Zakończyła się ona tragicznym niepowodzeniem. Trzech odważnych odkrywców zginęło w tej próbie pierwszej powietrznej podróży w arktyczne Nieznane, dotarcia nad Biegun, który w tamtych czasach był istnym Holy Grail dla podróżników-odkrywców Arktyki. Szczątki trzech śmiałków znaleziono przypadkowo dopiero po 33 latach na Białej Wyspie (Kvitøya po norwesku; Vitön po szwedzku) na wschód od północnego Spitsbergenu (Svalbard, Spetsbergen).Z późniejszej perspektywy stało się jasne, że w takiej wyprawie, mimo szczegółowego zaplanowania, nie mieli oni żadnych szans, nie tylko sukcesu, ale nawet szczęśliwego powrotu. Przede wszystkim Andrée nie wziął pod uwagę zmienności kierunku i siły wiatrów i obecności prądów morskich w Arktyce, już przecież wykrytych przez Nansena, a także skali trudności poruszania się po spękanych i spiętrzonych polach lodowych.
O ogromie trudności na jakie się wówczas porwali, jak również o skali wizji Andrée'go, najlepiej świadczy to, że do chwili obecnej (2004), nikt nie tylko nie dokonał przelotu balonem nad Biegunem Północnym, ale nawet nie próbował tego, chociaż w balonie już dwukrotnie okrążono glob ziemski, dwu-, a potem jednoosobowo 1).
- I. Andrée
Salomon August Andrée
Salomon August Andrée urodził się 18 października 1854 w Gränna w Småland w Szwecji. (W późniejszym życiu używał imienia August.) Jego ojciec był aptekarzem, a matka pochodziła ze starej rodziny urzędniczej. Andrée odziedziczył i rozwinął dociekliwą inteligencję, zdolność do zadawania trudnych pytań i szukania odpowiedzi, silną wolę, upór, indywidualność, wytrwałość, odwagę i poczucie humoru. Wysportowany i zahartowany cieszył się znakomitym zdrowiem. Porzucił szkołę klasyczną, lecz ukończył Królewski Instytut Technologii w Sztokholmie, gdzie szczególnie interesowała go fizyka, którą wykładał mu profesor Robert Dahlander. W roku 1876 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, do Filadelfii, gdzie odbywała się Wystawa Światowa. Zwrócił się do szwedzkiego konsula o pracę i otrzymał zajęcie woźnego w szwedzkim pawilonie na tej wystawie. W późniejszych latach w Szwecji zwykł zagadywać zamiataczy ulic mówiąc im: "Ja też nauczyłem się tej sztuki, gdy machałem brzozową miotłą w Filadelfii".Od wczesnej młodości entuzjasta aeronautyki (wówczas balonowej) odwiedzał w Filadelfii Johna Wise'a, starszego już wiekiem, doświadczonego balonistę, który odbył około 400 wzlotów balonem. Od niego nauczył się podstaw sztuki swego przyszłego baloniarstwa. Po pół roku biedowania wrócił do Szwecji i wkrótce został asystentem profesora Dahlandera w Królewskim Instytucie Technologii.
W latach 1882-1883 zorganizowano pierwsze międzynarodowe przedsięwzięcie badawcze, znane pod nazwą Międzynarodowy Rok Polarny. Celem były meteorologiczne i fizyczne badania obszarów polarnych, północnych i południowych. Uczestniczyło w tym jedenaście krajów: Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Austria, Holandia, Rosja, Stany Zjednoczone, Szwecja, Norwegia, Dania i Finlandia. Utworzono czternaście stacji badawczych: dwanaście w Arktyce i dwie w południowym rejonie polarnym; Antarktyda była jeszcze zupełnie niespenetrowana. Rozbudzone wtedy zainteresowanie regionami polarnymi legło u podstaw wielkich polarnych wypraw odkrywczo-badawczych, które nastąpiły niedługo później.
Stacja szwedzka została ustawiona na Spitsbergenie, a ośmioosobowa ekspedycja była kierowana przez Dr. Nilsa Ekholm'a, wicedyrektora Instytutu Meteorologicznego w Sztokholmie.
Szwedzka ekspedycja na Spitsbergenie, 1883-1883.
Piąty od prawej Dr. Nils Ekholm, trzeci od prawej Salomon August Andrée.
Andrée był członkiem tej ekipy, odpowiedzialnym najpierw za instalację aparatury technicznej, a później za obserwacje zjawisk elektrycznych w atmosferze. Z obserwacji wywiązał się bardzo pomyślnie, przeprowadzając ich około 15,000. Poszukiwał korelacji między równoczesnymi zmianami w aeroelektryczności i geomagnetyznie. Badał zawirowania śniegu i później opublikował o tym pracę. Zamknięty przez miesiąc w ciemnym pomieszczeniu dowiódł potem, że polarna ciemność zmienia kolor twarzy na żółto-zielony, ale nie powoduje daltonizmu, czyli nierozróżniania kolorów. Zapytany o swoje zagrożenie takim eksperymentem, odpowiedział: "Niebezpieczne? Może, ale cóż ja jestem warty?"W latach 1890. Andrée był jednym z założycieli a następnie Głównym Inżynierem szwedzkiego Urzędu Patentowego w Sztokholmie.
Nie interesował się literaturą ani sztuką, nie czuł potrzeby tego, nie był oczytany. Nigdy się nie ożenił, chociaż długo przyjaźnił się z mężatką Gurli Linder, o czym ta zachowała dyskrecję przez 20 lat. Uważał, iż "w małżeństwie ma się do czynienia z czynnikami, których nie można ułożyć według jakiegoś planu", że "jest zbyt wielkim ryzykiem związanie się warunkami, w których druga osoba byłaby uprawniona domagać się tego samego miejsca w moim życiu, które ja zajmuję."
Był ambitny, ale nie próżny. Nie miał wielu przyjaciół, ale wobec tych bardzo nielicznych był niezmiennie lojalny.
Napisał kiedyś: "Według mnie, jest tylko jeden sposób na utrzymanie wiary w idealistyczne wysiłki – to jest podjąć je samemu". A w roku 1896, przed odłożonym lotem balonem z wyspy Duńskiej na Spitsbergenie napisał w dzienniku: "Jeśli ci, którzy mają odwagę to zrobić są zbyt wartościowi na te pracę, to któż ma ją wykonać?"
*
Zainteresowanie Andrée'go balonami zaczęło się wiosną 1876 r., gdy w czasie podróży morskiej do Ameryki przeczytał zbiór popularnych wykładów "Prawa wiatrów" Björling'a. Szczególnie zaintereresowały go regularne wiatry pasatowe (trade winds) jako możliwy sposób "napędu" balonów. Nie doszło jednak do wzlotu Andrée'go ze wspomnianym Mr. Wise w Filadelfii, ponieważ balon pękł w trakcie napełniania. Po powrocie do Szwecji, Andrée szczegółowo studiował teorię aeronautyki i baloniarstwa. Z wiosną 1893 szwedzka fundacja Larsa Hierta przyznała mu grant 5,000 koron na zakup balonu. Zakupił za to niewielki francuski balon o objętości 1,054 m3, który nazwał Svea.
Balon Andrée'go Svea startuje z Göteborga, 14 lipca 1894.
Odbył dziewięć samotnych lotów tym balonem, które opisał w raportach do szwedzkiej Królewskiej Akademii Nauk. Każdy lot przygotowywał nadzwyczaj starannie – uważał aeronautykę za naukę, a nie za sport czy przygodę. Warto opisać tu nieco te loty, jako obraz jak to wtedy wyglądało i jak Andrée zdobywał doświadczenie.Pierwszy lot 15 lipca 1893 ze Sztokholmu trwał 2.5 godziny na odległość 42 km, osiągnął wysokość 4 km, na której Andrée słyszał jeszcze szczekanie psów. Stwierdził, za najtrudniejsze jest napełnianie balonu gazem, które zajęło 12 godzin. W drugim locie trwającym 7 godzin przebył dystans prawie 100 km i osiągnął wysokość 3,600 m. Obserwował zjawiska optyczne i akustyczne oraz wilgotność i zawartość dwutlenku węgla w powietrzu. Fotografował z powietrza i stwierdził przydatność fotografii powietrznej dla poprawiania map.
Trzeci lot, 19 października 1893 ze Sztokholmu, okazał się niebezpieczny. Silny wiatr uniósł balon nad morzem na południe od wysp Åland. Podczas lotu nad morzem, balon podlegał systematycznym wzlotom i opadaniu, tzw. efektowi "latawca" (temu samemu, który później, w 1897 r. zmusi Andrée'go do przerwania lotu nad Arktyką). Próbował manewrować linami, które zwisały z balonu, zniżył lot balonu, próbował hamować szorującymi po wodzie linami oporowymi z workami z piaskiem. Próba uchwycenia lin przez załogę przepływającego statku nie powiodła się i Andrée odleciał dalej. Wyrzucając balast ponownie zwiększył szybkość i wysokość. W końcu w ciemności gwałtownie wylądował na małej wysepce u wybrzeży Finlandii, uszkadzając instrumenty i tłukąc płyty fotograficzne. Przebył około 300 km, z czego 220 km z użyciem lin prowadzących. Zdobył ważne doświadczenie w manewrowaniu balonem przy pomocy zwisających lin kierujących.
W czwartym locie przeleciał z Göteborga do Jönköping, uszkadzając balon o drzewo przy lądowaniu. W piątym locie wypuścił mały obserwacyjny balon na uwięzi i osiągnął największą wysokość 4,450 m. Na wysokości 3,900 m zaczął odczuwać ból i gwizdanie w głowie. W szóstym locie 14 lipca 1894 wypróbował żagiel sterujący i linę kierującą składającą się z trzech części, Stwierdził, że mógł zmieniać kierunek lotu balonu względem kierunku wiatru aż o 30o. Wyrzucał też "karty balonowe" z prośbą do znalazców o odesłanie ich z podaniem miejsca znalezienia. Był to rodzaj jednostronnej komunikacji a posteriori; umożliwiało to dokładne ustalenie trasy przelotu balonu. W ósmym locie przebył rekordową odległość ponad 400 km z Göteborga na Gotlandię i wypróbował aparat do natychmiastowego wypuszczenia powietrza z balonu w ciągu pół minuty, co umożliwiało lądowanie w wybranym miejscu. W dziewięciu samotnych lotach, trwających w sumie 40 godzin przebył w sumie około 1500 km i dokonał prawie 400 naukowych obserwacji powietrza na dużych (według ówczesnych standardów) wysokościach.
- II. Nad Arktykę
- II. 1. Przygotowania
16 marca 1894 po posiedzeniu szwedzkiego Towarzystwa Antropologiczno-Geograficznego doszło do długiej rozmowy Andrée'go z baronem Adolfem Erikiem Nordenskjöld'em. Nordenskjöld, odkrywca Przejścia Północno-Wschodniego i pierwszy człowiek, który opłynął Europę i Azję, był wówczas niezwykłym autorytetem. Nordenskjöld planował wtedy wyprawę na Antarktydę i chciał wybadać możliwości przebycia Wielkiej Bariery Lodowej, która otacza znaczną część tego kontynentu, przy pomocy balonu na uwięzi. Andrée ze swej strony przedstawił mu swój pomysł przelotu balonem nad lodami Arktyki. Nordenskjöld wysłuchał go uważnie, poparł ten pomysł i zalecił mu szczegółowe zaplanowanie takiej wyprawy. Tego wieczoru narodził się polarny projekt Andrée'go.
13 lutego 1895 Andrée przedstawił szwedzkiej Królewskiej Akademii Nauk swój projekt polarnego lotu balonem. Podkreśliwszy trudności i niebezpieczeństwa wyprawy na Biegun Północny po lodzie, stwierdził, że sterowany do pewnego stopnia balon (a możliwości sterowania dowiódł był w lotach balonem Svea) może bezpiecznie przenieść badaczy ze Spitsbergenu (gdzie zostałby napełniony gazem) nad Biegun i dalej w okolice Cieśniny Beringa; w prostej linii 3,700 km na średniej wysokości 250 m, tj. poniżej chmur, w maksimum sześć dni, tj. 1/6 czasu, przez który balon może utrzymać się w powietrzu!
Podał wymagania co do balonu z trzyosobową załogą i dosyć szczegółową techniczną specyfikację konstrukcji balonu i wyposażenia. Wyliczył konieczny ekwipunek i podał dokładny koszt wyprawy – 130,800 koron (SKr), z czego: balon – SKr 36,000; hangar na Spitsbergenie – SKr 15,000; aparatura i surowiec do wyprodukowania gazu (wodoru) – SKr 18,400; instrumenty – SKr 8,400; prowiant, broń, baterie, sanie, łódź, itp. – Skr 5,000; transport na Spitsbergen – SKr 25,000; personel do produkcji i gazu i napełniania balonu – Skr 8,000; nieprzewidziane – SKr 15,000.
W podsumowaniu Andrée stwierdził, że lot balonem nad obszarami polarnymi jest nie tylko możliwy, ale i z wielu względów korzystny, także przez zmniejszenie ryzyka dla ludzi.
"Tak, jestem pewny, że zostanie uznane, iż mamy o wiele większe możliwości penetracji w głąb obszarów polarnych przy pomocy balonu, niż w jakikolwiek inny sposób. Nie da się zaprzeczyć, że przy pomocy jednej podróży balonem będziemy mogli uzyskać większą znajomość geografii regionów polarnych, niż można nagromadzić przez wieki jakimkolwiek innym sposobem".Uderzył oczywiście w szwedzki nacjonalistyczny ton kończąc:"I kto, pytam, jest lepiej kwalifikowany do podjęcia takiej próby, niż my Szwedzi? My wysoce cywilizowany naród, charakteryzujący się przez wieki najbardziej nieugiętą odwagą, mieszkający w sąsiedztwie polarnych regionów, obeznany z klimatycznymi kaprysami i przez samą przyrodę wyszkolony by je znosić, nie możemy się powstrzymać od poczucia, że mamy pewne zobowiązania w tej materii".
Plan Andrée'go został poparty przez opinię publiczną lepiej niż mógł on liczyć. A.E. Nordenskjöld rzucił cały swój autorytet na poparcie tego planu w Królewskiej Akademii Nauk. Powiedział: "Długi czas już upłynął od chwili, gdy poparłem jakąś propozycję ekspedycji polarnej z tak prawdziwym entuzjazmem, jak czynię to przy tej okazji..." Plan poparł cesarski Instytut Meteorologiczny w Berlinie. Było nieco kpin i krytycyzmu w zagranicznej prasie, włącznie z obawami, że ptaki przedziobią powłokę balonu.10 maja 1895 w biurze Andrée'go w urzędzie patentowym zjawił się Alfred Nobel, wynalazca dynamitu, i ofiarował mu 20,000 koron. W tydzień później zwiększył swą donację do SKr 65,000, tj. do połowy całkowitych kosztów. Król Szwecji Oscar ofiarował SKr 30,000, w ślad za nim baron Dickson również SKr 30,000 i Professor Gustaf Retzius, fizyk, SKr 5,000.
Andrée wybrał dwóch członków załogi. Pierwszym był Dr. Nils Ekholm z Instytutu Meteorologicznego, lecz wycofał się on w rok później, po odłożeniu pierwszego lotu ze Spitsbergenu. Powodem były jego różnice zdań z Andrée'm co do balonu i wyposażenia oraz... zaręczyny.
Drugim członkiem załogi został Nils Strindberg, ur. w 1872 r. Pochodzący ze znanej sztokholmskiej rodziny (z której również pochodził pisarz, dramaturg i malarz August Strindberg). Studiował najpierw w Instytucie Technologicznym w Sztokholmie a potem na uniwersytecie w Sztokholmie i Uppsali. W Uppsali uzyskał dyplom i został asystentem z fizyki na uniwersytecie w Sztokholmie. Od szesnastego roku życia zajmował się fotografią i w r. 1895 zdobył pierwszą nagrodę na wystawie fotografii w królewskim Pałacu Zimowym w Sztokholmie. W doskonałym zdrowiu i kondycji, był idealnym kandydatem na naukowego obserwatora i fotografa-kartografa podczas lotu. Był też bardzo pomocny w przygotowywaniu lotu. Po pierwszym pobycie na Spitsbergenie także zaręczył się, lecz nie zrezygnował z lotu. W znalezionych po latach jego zapiskach z wyprawy raz po raz przebija jego miłość do Anny Charlier.
29 lipca 1895 Andrée przedstawił swój plan ekspedycji na Międzynarodowym Kongresie Geograficznym w Londynie. Gen. A.W. Greely, pechowy amerykański podróżnik na Ellesmere Island w kanadyjskiej Arktyce w latach 1882-1884, był przeciwny, ale płk Watson, b. szef brytyjskiego Military Aeronautic Corps, poparł plan, stwierdzając jednakże:
"Wszystko zależy od tego, czy balon utrzyma się na stosunkowo stałej wysokości, co jednak można będzie osiągnąć linami oporowymi i balastowymi.... Jasne, że próba pociągnie z sobą znaczne ryzyko i nikt nie wie tego lepiej, niż sam pan Andrée; ale jest wiele ryzykownych ekspedycji, które warto podjąć. Oczywiście, może się zdarzyć, że pan Andrée nigdy nie wróci, ale mimo ryzyka próba ta powinna zostać podjęta".Andrée zaś zaskoczył wszystkich oznajmiając z dramatycznym gestem, że ma już zgromadzone fundusze na wyprawę.W Londynie Andrée pogłębił swoją wiedzę aeronautyczną i balonową. Dopracował specyfikację balonu. Skontaktował się z pięcioma firmami produkującymi balony, które dostarczyły mu próbek materiałów na powłokę. Próbki te przetestował głównie Strindberg i 24 grudnia 1895 Andrée podpisał kontrakt na wyprodukowanie balonu z francuską firmą Hénri Lachambre'a. Balon miał być zszyty z 3360 segmentów trzech warstw jedwabnego płótna, nitką jedwabną przewleczoną przez 8 milionów dziur, później zawerniksowanych. Średnica balonu wynosiła 25 m, objętość 4,600 m3. Balon miał bardzo pojemną gondole, z dolnym poziomem m. innymi z miejscem do spania.
W Szwecji miała miejsce szeroka kampania reklamująca wyprawę. W lutym 1896 rząd rosyjski wydał "Objawlienie" – ulotkę do mieszkańców północnych syberyjskich guberni informujący o planowanym locie balonem i nakazujący w razie potrzeby pomoc szwedzkim podróżnikom. A zabrali oni z sobą do gondoli nawet krawaty na możliwą audiencję u cara.
- II. 2. Pierwsza wyprawa na Spitsbergen
7 czerwca 1896, Andrée, Ekholm i Strindberg, oraz Lachambre (z wytwórni balonu), na statku ekspedycji Virgo opuścili port w Göteborgu kierując się na Spitsbergen. Wieźli z sobą wielką skrzynię z balonem, ekwipunek wyprawy oraz aparaturę i surowiec do produkcji wodoru. Załoga miała wybudować na odpowiedniej wyspie archipelagu czteropiętrowy hangar o drewnianej konstrukcji z brezentowymi ścianami. 21 czerwca statek Virgo zakotwiczył w cieśninie między dwiema małymi wyspami Amsterdamøya i Danskøya w północno-zachodnim narożniku archipelagu. Wybrano Wyspę Duńską (Danskøya, Danskön), gdyż miała osłoniętą zatoczkę, otwartą na północ.
Przystań Virgo na Danskøya, Spitsbergen.
W centrum widać hangar – ballonghuset, u góry Amsterdamøya.
Zaczęto budować hangar, zwany ballonghuset, i montować aparaturę do produkcji gazu. 2).
Aparatura do produkcji gazu i personel, Danskøya, Spitsbergen.
Praca posuwała się wolno. Potem nadszedł sztorm. 21 lipca rozłożono balon i usunięto usterki w zaworach. 27 lipca napełniono balon, zaczęto pakować ekwipunek do gondoli. Z powodu usterki zamontowano rezerwowy mechanizm sterujący. W następnych dniach bezskutecznie czekano na wiatr.14 sierpnia do przystani Virgo na Spitsbergenie przypłynął Fram, słynny statek Nansena, na którym, wmarzniętym w lód, Nansen dryfował z prądem morskim wśród lodów Arktyki. Po półtorarocznym dryfowaniu Fridrjof Nansen i F. H. Johansen opuścili statek w próbie dotarcia na nartach do Bieguna Północnego. Teraz Fram wracał sam, pod kapitanem Sverdrupem, a Nansen i Johansen wrócili do Norwegii nieco wcześniej, przypadkowo odnalezieni przez ekspedycję Fredericka Jacksona na Ziemi Franciszka Józefa (odkrytej w roku 1871 przez wyprawę Weyprechta).
Ponieważ, zgodnie z warunkami ubezpieczenia, statek Virgo musiał wracać, 17 sierpnia Andrée podjął decyzję odwołania lotu, wypróżnienia balonu i powrotu do Szwecji. 20 sierpnia Virgo z ekspedycją na pokładzie odpłynął z powrotem. Andrée przekonał się, że w następnym roku musi przybyć na Spitsbergen wcześniej. W Tromsö Andrée prawdopodobnie spotkał się z Nansenem, ale nie ma zapisów o ich spotkaniu.
W następnym roku Andrée wybrał nowego członka załogi na miejsce Ekholma, który zrezygnował w wyprawy. Był nim atletyczny, pełen entuzjazmu dla wyprawy inżynier lądowy Knut Fraenkel (ur. 1870). Z wiosną 1897 odbył on w Paryżu siedem treningowych lotów balonem.
![]() Salomon August Andrée |
![]() Nils Strindberg |
![]() Knut Fraenkel |
- III. Lot Örnen
- III. 1. Start balonu
Rząd szwedzki oddał do dyspozycji Andrée'go okręt marynarki – kanionierkę Svensksund. Część ekwipunku popłynęła na Spitsbergen na statku Virgo. 30 maja 1897 ekspedycja zakotwiczyła przy Danskøya. Zastali hangar z poprzedniego roku w zadziwiająco dobrym stanie.
Ich balon był ten sam co rok wcześniej, ale o zwiększonej o 300 m3 objętości, gdyż waga materiału okazała się większa niż poprzednio wyliczono. 14 czerwca w ballonghuset napełniono balon powietrzem i od środka zawerniksowano szwy oraz załatano kilka nieszczelności.
Naciąganie tkaniny ochronnej na balon w hangarze.
Sprawdzanie balonu na nieszczelności.
Worki z piaskiem obciążające balon w hangarze w trakcie wypełniania i przed startem.
W nocy 6/7 lipca nadszedł gwałtowny sztorm, obawiano się uszkodzenia napełnionego już balonu. Musiano potem uzupełnić ubytki gazu. Później wiatr obrócił się na północny i taki pozostał przez kilka dni. Wcześniej statek Express wyruszył by założyć awaryjny skład zaopatrzenia dla wyprawy na jednej z małych Siedmiu Wysp (Sjuøyane) nieco na północ od Spitsbergenu.
Miejsce startu balonu Andrée'go, Danskøya, przed południem 11 lipca 1897.
Balon w hangarze przed startem, Danskøya, przed południem 11 lipca 1897.
11 lipca nad ranem stwierdzono, że wiatr wiał stabilnie z kierunku SSW, a morze było zmarszczone. Wiatr był pomyśly dla wzlotu balonu. O 8 rano Andrée dał sobie godzinę do namysłu, rozkazał jednak zapakować do gondoli wszystkie rzeczy osobiste. W dzienniku podróży (znalezionym później), Strindberg, już na polu lodowym, w zapisie adresowanym do narzeczonej opisał chwile przed startem:Po krótkiej dyskusji, Andrée zapytał jego i Fraenkla: "Spróbujemy, czy nie?". Fraenkel najpierw odpowiedział nieco wymijająco, ale zaraz potem oświadczył, że powinni polecieć. Strindberg odpowiedział: "Myślę, że musimy spróbować." Andrée nic nie odpowiedział. Dopiero z gondoli powiedział do kapitana Svensksund Ehrensvärd'a: "Rozważamy czy wystartować, czy nie; moi towarzysze upierają się przy wystartowaniu, i ja, jako że nie mam absolutnie słusznych powodów przeciwko, zgodzę się na to, choć z pewną niechęcią. Czy może pan przysłać wszystkich ludzi na brzeg by zaczęli rozbierać hangar?" Wszyscy jakby się przebudzili; marynarze i cieśle nigdy nie pracowali tak chętnie, byli uszczęśliwieni.Strindberg zrobił kilka fotografii ich pracy. Zjedzono jeszcze szybkie śniadanie, kapitan wzniósł toast szampanem za pomyślność wyprawy. Strindberg zszedł ostatni raz na ląd, wypuścił próbny balon, który potwierdził pomyślny wiatr i zrobił ostatnie zdjęcia.
Ostatnie zdjęcie na ziemi, minuty przed startem.
W gondoli od lewej: Andrée, Fraenkel (tyłem) i Strindberg.
Obsługa gotowa do odcięcia lin.
Stanęli nieruchomo w gondoli. Andrée rozkazał: "Odcinać wszędzie." Trzy noże przecinają trzy liny i balon wznosi się wśród okrzyków hurraa! Strindberg fotografuje i widzi, że balon opada. Wyrzucają balast, ale gondola na moment zanurza się (według jednej relacji niemal do połowy) w wodzie przystani Virgo, po czym balon odbija się jak piłka i wznosi się. Strindberg pisze ostatnie słowa do narzeczonej, które ma wyrzucić nad przesmykiem Holländer Naze, czego już nie będzie miał czasu zrobić. Według notatek Strindberga, podróżnicy weszli do gondoli o 1:43 GMT po południu, a w trzy minuty później balon uniósł się. W ostatnim momencie na ziemi Andrée nadał mu imię Örnen – Orzeł.
Örnen wznosi się, 1:43 GMT, 11 lipca 1897.
Örnen rozpoczyna lot.
- III. 2. Pierwsze godziny lotu
Örnen nad przystanią Virgo.
Opadnięcie balonu i zanurzenie się godoli w morzu nie było jedynym nieszczęściem, które wydarzyło się przy starcie Örnen. Miało miejsce i większe. Tuż po zanurzeniu się gondoli usłyszano krzyk jednego z marynarzy: "Patrzcie, liny oporowe leżą na brzegu!" Przy hangarze leżały trzy liny. Widocznie przed startem zostały skręcone w kilku miejscach i gdy balon uniósł się, 2/3 ich długości siłą sprężystości odkręciło się od swoich górnych części przymocowanych do balonu i opadło. Kilka zwojów łączącego gwintu okazało się za mało. Zaraz przy starcie balon utracił więc 530 kg balastu, a przede wszystkim większość i tak ograniczonej sterowności. Ta utrata lin oporowych i zanurzenie się gondoli w morzu miały fatalne skutki dla dalszego lotu, ze względu na utratę sterowności i zdolności utrzymywania stałej wysokości lotu na 200-250 metrach.
Örnen nad przystanią Virgo.
Ostatnie zdjęcie Örnen w locie.
Z brzegu wyspy widziano Fraenkla wspinającego się na koło ponad gondolą i usuwającego żagle sterownicze. W dzienniku Andrée'go nie ma wzmianki o tej awarii przy starcie, ale Strindberg zapisał "Lina prowadząca stracona". Dopiero nad wyspą Vogelsang wyrzucił puszkę z listem do narzeczonej, której jednak nigdy tam nie szukano. O 2:20 wiatr ucichł, szybkość balonu zmniejszyła się do 9 m/sek, nadeszła mgła, balon wszedł ze słońca w chmurę i znowu opadł tak, że pozostałości lin oporowych dotknęły wody. Podróżnicy pospiesznie wpletli linę balastową w resztki liny prowadzącej i wypili butelkę piwa ale. Balon wzniósł się na wysokość prawie 500 metrów. O 4:16 dostrzeżono krę, balon opadł na 200 m i Andrée wypuścił z klatki pierwsze cztery gołębie pocztowe, które nigdy nie dotarły do ludzi. (Wyprawa zabrała z sobą 36 gołębi.) Później balon uniósł się znowu w górę i znowu opadł. Wyrzucili również boje balastowo-komunikacyjną nr 4.Boję tę odnaleziono po trzech latach i odczytano notatkę, która do czasu znalezienia ostatniego obozu ekspedycji była najbardziej szczegółową informacją otrzymaną od podróżników.
Notatka ta, datowana 11 lipca o 10.00 em [pm] 11 lipca, podpisana przez trzech podróżników, podawała kierunek lotu i donosiła, że są w najlepszym humorze. Później wywnioskowano, że notatkę napisał Andrée tuż po wypuszczeniu gołębi, tj. ok. godz. 6 pm i dał ją Strindbergowi do umieszczenia w boi. Strindberg dopisał swoją ręką, że są "nad chmurami od 7,45 GMT". Potem balon opadł i przed samym wyrzuceniem boi Strindberg dopisał jeszcze godzinę 10 wieczorem.
Następną boję (nr 7) wyrzucili o 10.55 pm. Tę boję również odnaleziono, ale dopiero po 672 dniach, w r. 1899 na północnym wybrzeżu Islandii. Krótka notka podawała tylko wysokość lotu – 600 m, i położenie balonu około 82o N i 25o E. Kończyła się słowami "Wszystko dobrze." Na kartce papieru zostało jeszcze trochę wolnego miejsca, ale widać Strindberg nie miał czasu napisać niczego więcej.
Boja Nr 7 i boja biegunowa Andrée'go.
Te, tutaj dość szczegółowo opisane, pierwsze chwile i godziny po starcie balonu okazały się bardzo istotne dla dalszego lotu.
- III. 3. Dalszy lot i lądowanie na lodzie
Tuż po północy 12 lipca Örnen lecący wprost na wschód wchodzi w cień chmury i opada. Liny prowadzące szurają po lodzie. Odtąd balon leci w lekkiej mgle na wysokości 100-130 m. O 1:00 am wyrzucają worek z balastem, o 1:26 am balon zatrzymuje się powietrzu w wyniku ustania wiatru. Potem wiatr zmienia kierunek i powoli znosi balon z zamierzonego kursu, wprost na zachód. Sytuacja zmienia się z dramatycznymi konsekwencjami dla ekspedycji. Dostrzegają arktyczne mewy: alki i petrele. Jeden petrel bez lęku okrąża kilkakrotnie balon. Złe ustawienie lin odchyla gondolę w tył a żagle pchają balon w dół. Powtarza się sytuacja przy starcie, gdy gondola zanurzyła się w morzu przystani Virgo. Gondola to wznosi się, to opada na nie wyżej niż 15-20 metrów. Szybkość balonu spada do 30 cm/sek. Dostrzegają pierwszą fokę, którą Strindberg fotografuje z góry. O 11 rano wypuszczają następne gołębie pocztowe, potem Strindberg dostrzega krew na lodzie i resztki uczty zapewne polarnego niedźwiedzia. O 3:06 pm balon opada tak nisko, że gondola dwukrotnie odbija się od lodu. Zaczynają wyrzucać przedmioty uznane za zbędne: mały wózek, łopatkę do pobierania próbek, linę balastową. O 4:51 pm przychodzi kolej na boję biegunową, którą mieli wyrzucić na Biegunie Północnym. Nie wkładają do niej żadnej wiadomości. Obciążony wilgocią z mgły Örnen tylko nieznacznie się wznosi. (Uszkodzoną boję biegunową znaleziono 11 września 1899 na północnym brzegu Ziemi Króla Karola (Kong Karls Land) na wschód od środkowego Spitsbergenu, najwyraźniej zepchnięta tam przez lód. Pusta, wywołała różne teorie co do losu wyprawy, potwierdzone lub rozwiane dopiero po znalezieniu ciał podróżników w roku 1930.) Balon unosi się tuż nad lodem, gondola często ciągnie się po lodzie i odbija od niego. O 6:35 gondola uderza o lód z grubsza co pięć minut, ale nastrój załogi jest dobry. Potem mgła jeszcze zagęszcza się, częstotliwość uderzeń o lód zwiększa się, gondola pozostawia ślad na lodzie co 150 metrów. Z trudnością próbują zaznać nieco odpoczynku i snu. Na samotnej wachcie Andrée zapisuje:
"Jest to całkiem niezwykłe unosić się tu nad Morzem Polarnym. Być pierwszymi, którzy unoszą się tu w balonie. Jak szybko, jestem ciekawy, będziemy mieć następców? Czy uznają nas za szaleńców, czy pójdą za naszym przykładem? Nie mogę zaprzeczyć, wszyscy trzej jesteśmy opanowani uczuciem dumy. Myślimy, że możemy ponieść śmierć po tym, czego dokonaliśmy, Czy to nie jest może wyrażanie niezwykle silnego poczucia indywidualności, które nie potrafi znieść myśli o umarciu jak zwykły człowiek, zapomniany przez następne pokolenia? Czy to jest ambicja?"Jedynie te kilka zdań, odcyfrowanych z notatnika Andrée'go rzucą po latach światło na jego własne głębsze myśli i uczucia wobec jego ekspedycji.Pod datą 13 lipca Andrée w swoim dzienniku podróży napisał słowo "Sic!". Balon pozostaje na uwięzi, z liną prowadzącą samoistnie zablokowaną w bloku lodu. Dalej, notuje on "w nocy" temperaturę 0 oC i słaby wiatr północny, który wkrótce przybiera na sile. Po trzynastu godzinach balon uwalnia się sam, lecz nie wznosi się w górę i gondola znowu odbija się po lodzie. Ustalają swoje położenie na 82o N i 16o E. Gdyby lina nie była zablokowała się w lodzie, balon prawdopodobnie zostałby zniesiony wiatrem nad północny Spitsbergen! W południe Fraenkel przygotowuje z zapasów smaczny obiad ze stekiem chateaubriand, piwem ale oraz czekoladą, którego menu zapisuje Strindberg. O 1:08 pm Andrée wypuszcza następne cztery gołębie pocztowe.
15 lipca kapitanowi jednego ze statków polujących na foki na północny-wschód od Spitsbergenu zwrócono uwagę na dziwnego ptaka, który zmęczony ucieczką przed mewami usiadł na rei. Kapitan zastrzelił ptaka, ale nie wyłowił go z morza. W kilka godzin później, dowiedziawszy się od kapitana innego statku, że mógł to być gołąb Andrée'go, wysłał dwie łodzie na poszukiwanie zastrzelonego ptaka. Niezwykłym trafem losu, martwego ptaka odnaleziono na morzu. Na ptaku, który miał pieczęć "Andrée" na prawym skrzydle, w pergaminowym cylindrze zalanym parafiną znaleziono krótki list, adresowany do gazety Aftonbladet (od której pochodziły gołębie pocztowe) w Sztokholmie, który brzmiał:
13 lipca
12.30 w południe. Szer. 82o 2' Dług. 15o 5' E. Dobra prędkość na E. 10o S. Wszystko dobrze na pokładzie. To jest trzecia poczta gołębia.
Andrée.
Ostatni list Andrée'go, gołąb pocztowy i cylinder na list.
Zapowiadanego w instrukcji na cylindrze drugiego listu nie było. Zapewne Strindberg nie miał czasu go napisać. Była to najpóźniejsza wiadomość otrzymana od wyprawy Andrée'go.Tymczasem gondola znowu zderza się z lodem, szoruje po spiętrzeniach lodu a mgła gęstnieje. Strindberg robi spis swojej odzieży. W spisie tym uderza skromność ich wełnianej odzieży. Jednym z najpoważniejszych zarzutów retrospektywnie robionym Andrée'mu jest brak odpowiedniej odzieży, nieprzygotowanie wyprawy na zimno. Widać Andrée liczył na szybki przelot i nie brał pod uwagę zimowania w Arktyce 3).
O 4:35 pm wrócił jeden z gołębi pocztowych. Gondola uderza teraz o lód niemal nieprzerwanie. Wyrzucają boję nr 9 i jedną ze skrzynek z lekarstwami 4). Andrée nie dostrzega żadnego lądu, ale stwierdza, że balon ciągle zawiera sporo gazu. O godz. 8 pm podejmują decyzję poderwania balonu za wszelką cenę. Wyrzucają balast, sześć małych boi i część narzędzi. Razem ok. 200 kg. Örnen wznosi się i "żegluje" gładko. Wyrzucają następne 50 kg balastu. Według ich obliczeń znajdują się w położeniu 82o 35' N i 22o 5' E. Wyliczają, że przebyli w powietrzu około 920 km w kierunku w przybliżeniu N 60o E
Jedyny widok jaki rozpościera się na wszystkie strony to pola lodowe z dużymi otwartymi kanałami wody i zamarzająca mgła. Andrée notuje, że dostrzegli wielkiego polarnego niedźwiedzia biegnącego po lodzie za liną prowadzącą balonu. Zapisy z rana 14 lipca są skąpe: mgła jest gęsta, balon nie posuwa się naprzód a gondola ciągle uderza w lód. Wcześniej, w "nocy" odcinają żagiel sterujący.
W końcu zapis:
"6:20 fm [am] balon uniósł się na znaczną wysokość, ale otwarliśmy oba zawory i opadliśmy znowu o 6:29".O "8:11 em" [pm] ostatni zapis lotu:"Wyskoczyliśmy z gondoli."
Strona z dużego notatnika Andrée'go z zapisem lądowania.
"em" [pm] jest tu zapewne pomyłką i należy to rozumieć jako fm [am]. Dalej: "Zakotwiczeni na krze 7.30 fm 14 lipca – 19h 30m". (Ten ostatni czas jest lokalnym czasem astronomicznym i jest równoważny 7:22 am GMT). Według zapisu Andrée'go z 15 lipca, balon opadając po raz ostatni z niespodziewanego wzlotu uległ ciężkiemu oblodzeniu. Lądowanie jednak odbyło się gładko, nie uszkodzono czułych instrumentów, przeżyły je również pozostałe jeszcze gołębie pocztowe.
Örnen tuż po wylądowaniu na polu lodowym, 14 lipca 1897.
Polarna Ekspedycja Andrée'go w balonie Örnen zakończyła się po 65 godzinach i 33 minutach lotu. Trzej podróżnicy znaleźli się na białej pustyni pokrytego lodem morza, na zdradliwej, dryfującej krze w położeniu 82o 56' N i 29o 52' E; 300 km od najbliższego lądu. Byli wśród chaosu ruchomego lodu, spiętrzającego się w wielkie masy, rozłamującego się z trzaskiem tworząc przesmyki lub kanały morskiej wody. W swoim notatniku Andrée pozostawił w tym miejscu cztery puste strony, zapewne by je później zapisać, czego nigdy nie uczynił. Strindberg zrobił szereg zdjęć balonu spoczywającego spoczywającego na polu lodowym.
Örnen na polu lodowym.
Örnen na polu lodowym.
Zdjęcie opublikowane nieretuszowane.
Örnen na polu lodowym,
- IV. Długi marsz
- IV. 1. Na Ziemię Franciszka Józefa
Wymęczeni lotem, a szczególnie odbijaniem się gondoli od kry, rozdzielili obowiązki, nie zapominając jednak o obserwacjach i zapiskach z nich. Strindberg miał prowadzić astronomiczne pomiary i obliczenia ich położenia, zaś Fraenkel obserwacje meteorologiczne. Strindberg ponadto zajmował się zliczaniem zapasów. Pisał też stenograficznie listy do swojej narzeczonej. Andrée każdego dnia skrótowo zapisywał ich wędrówkę i najważniejsze wydarzenia. Brak chronologii w ciągu dnia wskazuje, że pisał po kolacji.
Według map, które Andrée miał z sobą (i które potem znaleziono na Białej Wyspie), w prostej odległości 310 km w kierunku południowo-południowo-zachodnim (SSW) leżała Ziemia Północno-Wschodnia (Nordaustlandet) archipelagu Spitsbergen. W odległości 335 mil w kierunku południowo-wschodnim (SE) leżały wyspy Ziemi Franciszka Józefa, gdzie Nansen i Johansen spędzili zimę 1895-1896, i gdzie znajdował się pozostawiony przez nich schron i magazyn uzupełniony przez Jacksona.
Na angielskiej mapie J.G. Barthomolew'a z r. 1897, na południe od nich miała znajdować się Ziemia Gillis'a, błędnie umieszczona o wiele za daleko na północ. Jest to wyspa, która na mapach zmieniała nie tylko położenie ale i nazwę. Na niektórych mapach zaznaczona była tylko Gillis Land, ale mapie Bartholomew'a około 100 km na SSW od niej leżała również "White Island or New Iceland"; później znana jako White Island (Biała Wyspa), Vitön po szwedzku, a obecnie pod norweską nazwą Kvitøya. Nazwa tej wyspy pochodzi od widocznej na niej z daleka białej kopuły lodu i śniegu o wysokości 200-300 m. Tu właśnie po trzech miesiącach wyprawa Andrée'go, Strindberga i Fraenkela miała znaleźć swój tragiczny kres.
W tym momencie jednak podróżnicy znajdowali się w najbardziej niegościnnym i groźnym miejscu, w jakim człowiek mógł się znaleźć. Nikt przed nimi nie był na tych obszarach, mogli nawet spodziewać się znalezienia jakiegoś lądu – nieznanych wysp. Przed Andrée'm stała więc trudna decyzja, w którą stronę powinni zacząć swój marsz ku ocaleniu. W zasadzie byli przygotowani na taki marsz. Mieli spory zapas żywności (nawet kilka butelek wina), ich ekwipunek zawierał troje sań, brezentową łódź, namiot (projektu Andrée'go), wspólny śpiwór ze skóry renifera, lornetki, dwa aparaty fotograficzne i statyw, broń i amunicję, teodolit, kompasy itd. (Gorzej było z ciepłą odzieżą, ale panowało jeszcze arktyczne lato.) Choć wyrzucili byli z balonu około 200 kg ekwipunku, zasadniczy sprzęt pozostał w gondoli nietknięty.
Obóz Andrée'go na miejscu lądowania.
Z lewej strony gondola.
Niewiele jest w jego notatkach o ich rozważaniach, ale wynika z nich, że podjęli decyzję marszu na Ziemię Franciszka Józefa. Stenograficzny list Strindberga z 22 lipca mówi, że maszerują w kierunku Przylądka Flora na tym archipelagu. Powody takiej decyzji mogły być takie: tam przezimował Nansen, tam był pozostawiony skład, wyspy te były bardzo interesujące z punktu widzenia badawczego. Kierunek marszu zapisywany przez Andrée'go potwierdza taką ich decyzję. Nie wiedzieli jednak, że nieznany im, niewidzialny prąd morski uniemożliwi im osiągnięcie tego celu, a bezcelowy marsz strawi ich najlepsze siły.Przez tydzień 15-21 lipca przygotowywali się na krze do marszu. Widzieli w pobliżu ptaki – alki i petrele. Byli dobrej myśli i wierzyli w pomyślne zakończenie ekspedycji. Nie mniej, powinni byli wyciągnąć jasny wniosek: według pomiarów Strindberga do północy 19/20 lipca, ich kra zdryfowała 29 km SSW, a od tego momentu do popołudnia 21 lipca, 7.7 km SE.
Montowanie sań na miejscu lądowania.
Montowanie sań na miejscu lądowania.
19 lipca Andrée upolował pierwszego polarnego niedźwiedzia. Następnego dnia Fraenkel miał biegunkę. Według jednej z późniejszych teorii, to mięso z tego niedźwiedzia zakaziło ich trychiną (włośnicą).
Andrée nad upolowanym niedźwiedziem polarnym.
Fraenkel i Strindberg nad tym samym niedźwiedziem.
Załadowali ekwipunek na sanie. Same sanie były ciężkie i wywrotne, niewłaściwie zaprojektowane przez Andrée'go, inaczej niż sanie eskimoskie. Wyruszyli rano 22 lipca. Musieli nauczyć się poruszania się po lodzie, każdy z nich miał ciągnąć sanie obładowane około 200-ma kilogramami ekwipunku i zapasów. Zaraz na początku pierwsze sanie ześlizgnęły się do szczeliny z wodą. Ratując je, Strindberg zamoknął do kolan. Przemoknął też jego worek, gdzie był też ostatni list od jego narzeczonej i jej portret. Po kilku godzinach musieli zmienić taktykę: wszyscy trzej ciągnęli kawałek jedne sanie i wracali po następne. Tak nie uszli daleko. Rozbili obóz i następnego dnia, po posiłku – dalej. Szersze przesmyki wody przekraczali łodzią, ustawiwszy sanie w poprzek. Zamoczoną wełnianą odzież suszyli na sobie. Następnego dnia musieli przeciągać sanie przez spiętrzenia lodu.
Przeciąganie sań z łodzią przez spiętrzenia lodu.
Od lewej: Andrée, Strindberg, Fraenkel.
Andrée pisze o "niesłychanym wysiłku". 25 lipca krzyczą hurra z okazji urodzin narzeczonej Strindberga, a on sam pisze stenografowany list do swojej Anny. Pisze w nim, że poruszają się tak wolno, iż nie wiedzą, czy osiągną Przylądek Flora przed zimą, albo czy nie będą musieli "jak Nansen, spędzić zimę w jakiejś ziemiance". Zmienili taktykę: posuwali się po gładszym lodzie wzdłuż kanałów wodnych między polami lodowymi, ale Strindberg znowu wpadł do wody i omal nie utonął. 26 lipca Strindberg wymierzył, że od 21 lipca posunęli się tylko 10-20 km w kierunku ESE. Zdecydowali się zostawić większość zapasów. Z listy Strindberga wynika, że zabrali tylko około 1/4 zapasów, obliczoną na 45 dni. Ładunek na saniach Andrée'go został zmniejszony z 210 kg do 130 kg. Ładunek Fraenkela ważył 130 kg. 26 i 27 lipca upolowali następne niedźwiedzie polarne. Zatrzymali niektóre partie mięsa i skórę na łatanie śpiwora. Otworzyli nawet butelkę szampana, która była przeznaczona na bardziej radosną okazję nad biegunem. Reperują sprzęt. Pomiędzy skarpety włożyli wysuszoną trawą laplandzką. Dwa razy dziennie jedzą steki niedźwiedzie, smażone na prymusie, niekiedy na wpół surowe. Od czasu do czasu Strindberg fotografuje po drodze i na obozowiskach.
Obóz nad kanałem.
Andrée (?, z lewej) montuje łódź w obozie; z prawej Fraenkel.
Zdają sobie sprawę, że prąd morski znosi ich na południowy-zachód, maszerowali więc na wschód, by wypadkowy kierunek posuwania się był południowo-wschodni. 31 lipca z pomiarów położenia wynikło jednak, że prąd znosi ich szybciej na zachód, niż posuwają się na wschód. Andrée zapisał:"To nie jest zachęcające, ale będziemy kontynuować nasz kurs na wschód, tak długo, jak będzie to mieć jakiś sens... Na lodzie nie widać tego [znoszenia], tylko na postoju widać to po kanałach wodnych".
Marsz po polu lodowym nad kanałem wodnym.
Zdjęcie nieretuszowane.
Następnego dnia natknęli się na gładki lód i Strindberg oszacował, że posunęli się 7.5 km we właściwym kierunku. Po latach, poprawione obliczenia z danych zanotowanych przez Strindberga wykazały, że tego i następnego dnia nie posunęli się wcale, lecz zniosło ich na północ. Lód znowu się pogorszył, stał się pełen spiętrzeń. Niektóre zwały były wysokości dwupiętrowego domu.
Zwały lodu.
Zdjęcie nieretuszowane.
2 sierpnia Andrée oszacował, że mimo całej ich harówki w ciągu 10 godzin nie przeszli więcej niż dwa kilometry, ciągle przekraczając kanały. Zachowywali jednak pogodę ducha i dobry humor: "Czy łatwo jest przekroczyć kanał?" – "Tak – Łatwo z trudnością". Jednak stoją przed wielką decyzją. Od 14 lipca ekspedycja posunęła się tylko 53 km SSW, a od 31 lipca 12.5 km NNW. Wszędzie tylko lód i lód.
Przeprawa przez kanał wodny.
- IV. 2. Na Siedem Wysp
4 sierpnia, po rekonesansie Andrée'go przy czystej widoczności, podejmują decyzję porzucenia kierunku wschodniego i w konsekwencji planów dotarcia do Ziemi Franciszka Józefa.
"Zdecydowaliśmy się rozpocząć marsz w kierunku Siedmiu Wysp (Sjuöarna, Sjuøyane), które mamy nadzieję osiągnąć w sześć do ośmiu tygodni." – zapisał Andrée. Na jednej z Siedmiu Wysp, na północ od Spitsbergenu, jest przecież skład założony dla nich już po rozpoczęciu lotu. Rozpoczyna się nowa faza ich ekspedycji. Zmęczonych, czeka ich długi marsz, ale są w dobrym duchu. Ostatni zapis Andrée'go tego dnia dotyczy obserwacji morskiego Prądu Polarnego, odkrytego przez Nansena.
Nils Strindberg podczas marszu w rakietach śnieżnych.
Zdjęcie nieretuszowane.
Wyruszają następnego dnia po długim wypoczynku. Maszerują 12 godzin z przerwą na posiłek. Wieczorem robią inwentarz zapasów. Zaczyna ubywać chleba i sucharów. Ale następnego dnia warunki lodowe poprawiają się. Andrée ocenia, że przeszli 3' długości, ale że przeciwny wiatr zniósł ich tyle samo z powrotem. Dalej żartują: "Włos renifera w jedzeniu zalecany jest po to, by nie jeść zbyt szybko i łapczywie." – Ów włos pochodził ze śpiwora. Powierzchnia lodu znowu pogarsza się, staje się nierówna, pełna spiętrzeń. Strindberg fotografuje. Fraenkel wpada do wody i potem dostaje ataku biegunki. Andrée daje mu opium. Następnego dnia teren jest coraz trudniejszy. Andrée znajduje na lodzie małe kamyki i liście, najwyraźniej wyrzucone przez morze. Sanie Strindberga zderzają się z saniami Fraenkela i bosak dziurawi łódź. Fraenkel upolował mewę, którą Andrée opisuje w szczegółach. Pod koniec dnia stwierdzają, że nie są w stanie utrzymać wyznaczonego kursu, lecz posuwają się na południowy-zachód. 12 sierpnia, według oceny Andrée'go, przeszli 3.5 km. Mierzą grubość lodu: 120 cm i próbują zmierzyć głębokość wody, ale linka sondy na 176 sążni (322 m) nie dosięgła dna. Zaczyna brakować im mięsa. Następnego dnia na śniadanie zjedli resztki niedźwiedziego mięsa, mimo że upolowali już byli dwa. I tegoż dnia Strindberg dostrzega samice z dwoma młodymi. Udaje im się upolować te trzy niedźwiedzie. Cały dzień je oprawiają. Mają teraz zapas na 23 dni. Strindberg opisuje, które części są najlepsze: serce, mózg, nerki, język, mięso z żeber i zupa niedźwiedzia. Próbują nawet surowego mięsa. Następnego dnia Andrée i Strindberg mają biegunkę. Strindberg w dodatku skaleczył rękę i ma czyrak na wardze. Dla zaoszczędzenia chleba zaczynają jeść placki z krwi niedźwiedzia a potem i foki.Prąd znosi ich na południe szybciej, niż posuwają na zachód. Od 11 sierpnia zniosło ich 20 km na południowy-wschód. Lód zamienia się w krę. Sądzą, że są blisko otwartego morza. Fraenkel ustrzelił następnego niedźwiedzia, który podszedł pod namiot i szykował się do ataku. 19 sierpnia Fraenkel zapisuje obserwacje meteorologiczne. Wieje silny wiatr, temperatura spada poniżej zera. 21 sierpnia podczas rozbijania namiotu ustrzelili następnego niedźwiedzia z parą młodych, które podeszły blisko. Strindberg zaeksperymentował z zupą z glonów. Wynik był doskonały. Następnego dnia idą wśród zwałów lodu. Andrée opisuje krę, która trzeszczy wokół nich. Obserwują optyczny efekt słonecznego halo na śniegu. Strindberg w dzienniku naszkicował widok tego halo i zapisał:
"Obserwowane z powierzchni lodu, te halos wydawały się być wierzchołkami parabol lub elips. Wspaniały wenecki krajobraz z kanałami pomiędzy wyniosłymi krawędziami spiętrzeń po obu stronach, plac wodny z lodową fontanną i schody w dół do kanału. Boskie."
Opis i rysunek słonecznego halo w dzienniku Strindberga.
Idą dalej. Ciężkie warunki lodowe utrzymują się przez kilka dni. Znajdują na lodzie kępki gliny ze śladami roślin, prawdopodobnie przyniesione z Syberii lub z płytkiego morza. Andrée pobiera próbki i przemywa je w sitku do herbaty. Fraenkel jest przeziębiony i ma skurcze w nodze. Zapisuje, że ustrzelił "mistyczną, wielką alkę". 26 sierpnia Andrée narysował w swoim notatniku fokę. Zapisuje też obserwacje lodu i kry i swoją opinię o tym jak formują się lody w Arktyce.
Rysunek foki w notatniku Andrée'go.
Tego samego dnia Andrée i Fraenkel mają biegunkę, a Strindberg bóle w nodze. Utrzymują kurs S 60o W, ale stwierdzają, że od 11 sierpnia dryfowali szerokim łukiem w kierunku ESE i znajdują się tylko o 20 km na południe od miejsca, gdzie byli sześć dni wcześniej. Wszystkie ich wysiłki okazują się praktycznie na próżno. Andrée dopuszcza myśl o późnojesiennej wędrówce w stronę zatoki Mossel na północno-zachodnim Spitsbergenie. 30 sierpnia ustrzelili przy namiocie niedźwiedzia, ale ten ranny zdołał uciec do kanału, skąd wyciągnęli go przy pomocy lin. Strindberg sfotografował całą scenę.3 września natrafili na szeroki kanał. Załadowali wszystko na łódź i powiosłowali w stronę Siedmiu Wysp. Andrée opisuje tę morską podróż wśród trzeszczących zwałów lodu, krzyku mew i plusku fok. Była to cudowna zmiana od ciągnięcia ciężkich sań przez seraki. W nocy 3 września na biwaku, Andrée, mając biegunkę, wychodzi z namiotu i widzi polarnego niedźwiedzia, który zjada ich zapasy niedźwiedziego mięsa. Ty razem niedźwiedź ucieka.
4 września obchodzą urodziny Strindberga. Andrée zapisuje:
"W takiej podróży jak ta, rozwija się poczucie zarówno wielkiego jak i małego. Wielka natura i małe jedzenie i inne drobiazgi."6 września wpływają w gęstą, drobną krę i kaszę lodową i łódź zostaje zablokowana. Jeden z nich wyskakuje na krę, wciągają łódź w głąb pola lodowego i rozbijają obóz.
Obóz na krze.
Od 6 do 9 września Andrée i towarzysze są znoszeni na dryfującym lodzie dokładnie w przeciwnym kierunku, tj. północno-wschodnim. Od 4 sierpnia, pomimo nadludzkich wysiłków, zostali zniesieni 130 km SSE, zamiast planowanego podobnego dystansu w kierunku SW. Ruch kry lodowej okazał się potężniejszy od ich sił. Od 9 do 17 września brak jest zapisów w dzienniku Andrée'go. Strindberg też już umilkł, poza marginalnymi uwagami w swoim kalendarzu-almanachu. Fraenkel zapisuje kilka obserwacji meteorologicznych. Dlaczego milczą?U początku polarnej zimy znajdują się na łasce pól lodowych, wyczerpani, w znoszonej odzieży, z popsutymi saniami, nikłymi zapasami żywności. Nie wiedzą co ich czeka, ale nie poddają się.
Między 10 a 12 września zapewne szli dalej. Według skąpych zapisów Strindberga, w tych dniach wiatr wydawał się pomyślny. Jednakże 11 września wieczorem wiatr wzmógł się i obrócił na północno-zachodni, a temperatura spadła do –10 oC, sypał śnieg. 15 września upolowali fokę, mieli więc zapas mięsa na trzy tygodnie.
17 września odzywa się Andrée w swoim dzienniku: "od kiedy pisałem w swoim dzienniku, wiele się doprawdy zmieniło." Pisze, że nadal posuwają się naprzód z saniami, ale nie robią szybkiego postępu. [Chora] noga Fraenkela nie pozwala mu ciągnąć sań, więc on sam ciągnie je zmianę ze Strindbergiem.
"Nasze mięso prawie się skończyło, a przejścia między krami stały się coraz trudniejsze ze względu na szlam lodowy. Ale przede wszystkim, stwierdziliśmy, że prąd i wiatr nieubłaganie ściągają nas w szczęki pomiędzy Ziemią Północno-Wschodnią i Ziemią Franciszka Józefa i nie mamy najmniejszego widoku na osiągnięcie Ziemi Północno-Wschodniej [na Spitsbergenie]. To 12 i 13 września, kiedy byliśmy zmuszeni leżeć nieruchomo, ze względu na gwałtowny wiatr północno zachodni, w końcu odkryliśmy konieczność poddania się nieuniknionemu, tj. zimowaniu na lodzie. Nasze położenie nie jest szczególnie dobre." 5).
W ciągu trzech dni dryfowali szybko w kierunku SSE. Andrée zapisał:
"Możliwe, że możemy dostać się wystarczająco daleko na południe, aby móc złowić pożywienie w morzu. Może też nie będzie tak zimno jak na lądzie. Kto dożyje, zobaczy. A teraz do roboty."
- V. Biała Wyspa
- V. 1. Na lodzie
Tego samego 17 września dostrzegają ląd, pierwszy od startu z Duńskiej Wyspy 11 lipca. Widzą wyspę, oznaczoną na mapie Barthomolew'a jako White I. or New iceland. Andrée w notatniku naszkicował kontur tej wyspy z kopułą lodu oglądaną z odległości 10 km. Opisał ją jako jeden wielki, nieprzystępny blok lodu z klifami lodowca. Nie ma możliwości wejścia na tę wyspę, ale nie wydawała się absolutnie nieprzystępna od wschodu i zachodu. Andrée wyklucza jednak zejście na brzeg tej wyspy.
Rysunek White Island w notatniku Andrée'go 17 września.
18 września przypadła 25. rocznica wstąpienia na tron szwedzki króla Oskara II. Strindberg zapisał, że przygotowali uroczysty obiad ze stekiem z foki i pieczoną mewą, winem, czekoladą. Toast wzniesiono winem porto z roku 1834, ofiarowanym im przez króla. Andrée wygłosił mowę, odśpiewali szwedzki hymn, zawiesili nad obozem flagę szwedzką, z symbolem unii z Norwegią.19 września upolowali trzy foki. Strindberg sfotografował nieprzystępną wyspę. Temperatura spadła do –6 oC. 20 września zaczęły się kłopoty z prymusem. Patrząc wstecz, mogła to być pierwsza oznaka śmiertelnego niebezpieczeństwa. Tego dnia upolowali niedźwiedzia. Mieli znowu spory zapas mięsa. (W sumie upolowali 12-13 niedźwiedzi). Przy smażeniu steku powtórzyły się problemy z prymusem, ale następnego dnia zdołali go wyczyścić.
Zaczynają się nieporozumienia między nimi. Nie planują jednak lądowania na Białej Wyspie.
Z myślą o zimie i składzie mięsa zaczynają budowę domku lodowego na krze, wykorzystując dostrzeżony przez Strindberga blok lodu jakby z wydrążonym schronem. Strindberg szkicuje plan domku w swoim notatniku. Jako zaprawy używają śniegu z wodą. Strindberg okazuje się być zdolnym "murarzem.
Plan domku lodowego z notatnika Strindberga.
Sześć dni mija bez zapisków Andrée'go. Kiedy 28 września robi następny zapis, znajdują się już na południe od Vitön – Biaej Wyspy. Upolowali następnego niedźwiedzia. Mają pierwszy stały schron. Wieczorem 28 września wprowadzają się do lodowego domku, któremu nadają nazwę "Hemmet" – "Dom". 1 października był pięknym dniem. Zaczęli planować budowę drugiego domku. Andrée pisze, że mają mięso z dwóch niedźwiedzi, co jest zapasem prowiantu na 3-4 miesiące.
- V. 2. Katastrofa
0 5:30 rano 2 października przyszła katastrofa. Kra popękała na kilka części tuż za ścianą lodowego domku i morska woda wdarła się do wewnątrz. Ekwipunek i zapasy znalazły się na kilku krach, musieli więc ratować w pośpiechu co się dało. Zaryzykowali przespanie w domku jeszcze następnej nocy. Andrée zapisał: "Nikt nie stracił odwagi; z takimi towarzyszami powinno się sobie poradzić, w jakichkolwiek, krótko mówiąc, okolicznościach."
2 października Strindberg zapisał lakonicznie: "Nasza kra pękła w pobliżu domku śniegowego podczas nocy.", a jedyne słowa, które zapisał 3 i 4 października (razem) były: "Sytuacja podniecająca."
Katastrofa rankiem 2 października zakończyła ostatnią fazę wędrówki ekspedycji Andrée'go po lodzie. Przeżyli 80 dni, uwięzieni na krach od lądowania balonu Örnen rankiem 14 lipca. Biała Wyspa z swoją lodową powłoką leżała przed nimi.
Wypadki potoczyły się szybko, ale nie ma zapisów podróżników jak i kiedy. 5 października Strindberg zapisał, znów lakonicznie: "Przenieśliśmy się na ląd.". 6 października: "Śledzimy burzę śnieżną" i 7 października: "Przeprowadzka". Zapiski obserwacyjne Strindberga kończą się 2 października. Zapiski meteorologiczne Fraenkela, które dotychczas prowadził tak skrupulatnie, urywają się 3 października. Po katastrofie na krze, ani Strindberg ani Fraenkel już nie podjęli obserwacji, a z pewnością przerwali zapisy, nie licząc kilku dalszych słów Strindberga. Strindberg nie napisał nawet stenogramu listu do narzeczonej.
Zapiski Andrée'go z tego okresu praktycznie nie ocalały. Gdy po 33 latach znaleziono jego zwłoki oparte o skałę klifu, w lewej wewnętrnej kieszeni jego kurtki był ostatni notatnik i ołówek. Ale przez lata woda spływająca z topniejącego lodu i pleśń z kleju okładki zniszczyła ten notatnik poza kilkoma fragmentami ostatnich zapisów. Ocalały tylko marginesy stron, zaś część przy grzbiecie zamieniła się w papkę. Z trudnością można było potem odcyfrować tylko fragmenty, niewiele pojedynczych słów.
Tak czy inaczej, ostatnie zapisy Andrée'go były bardzo skąpe, nie więcej niż cztery i pół strony. Jego zapisy urwały się wkrótce po lądowaniu na Białej Wyspie 5 października. Słowa u dołu pierwszej strony odczytano jako "na wyspie". Druga strona rozpoczyna się "wieczorem 5" i prawdopodobnie opisywała wydarzenia z 5 października. Wspomniane są również "lodowce" i "zorza polarna", jak również "miejsce do M... miejsca" Odnosi się to zapewne do nadanej przez nich jakiemuś miejscu nazwy na literę M, której reszta zanikła na papierze 6). Trzecia strona notatnika jest datowana 6. i z pewnością ta strona i następne dotyczyły wydarzeń z tego dnia i być może tuż po nim następujących. Na trzeciej stronie można odczytać "silny wiatr", a później słowa "usypisko kamieni", "żwir" i być może "wielkie urwiska", tak, jakby autor opisywał wyspę. Strona kończy się tekstem "w ciemności ... w domku lodowym ... transport rzeczy ... sąsiedztwo. To było ... zrobione".
Druga strona w ostatnim notatniku Andrée'go.
Można przypuszczać, że z kry dostrzegli wolne od lodu zachodnie wybrzeże wyspy pokryte kamieniami i żwirem. Tam jakoś przyciągnęli troje sań z ekwipunkiem i prowiantem. Znaleźli jednak miejsce nieco powyżej na głazach wybrzeża, które wybrali na obóz – najpewniej ten znaleziony przez dwóch łowców fok z Bratvaag w 1930 r. Tam przenieśli rzeczy i zapewne zabierali się do zbudowania domku lodowego, czego z niewiadomych przyczyn nigdy nie dokonali. Do tej przeprowadzki na miejsce obozu może odnosić się zapis w almanachu Strindberga: "Przeprowadzka".Czwarta strona znowu wspomina lodowiec i kończy się prawdopodobnie opisem wnętrzności drapieżnej mewy. Byłaby to więc ostatnia przyrodnicza obserwacja Andrée'go. Na zapisanej części ostatniej, piątej strony odczytać można było słowa: "namiot", "szałas" a na samym końcu "wyrzucone drewno ... aby ruszać się nieco ... pozwoli."
Znaczenie tego jest prawdopodobnie takie: Pogoda jest zła i muszą spędzić dzień w namiocie. Planują zbudowanie szałasu. Mają zamiar zbierać drewno wyrzucone przez morze aby nieco się ruszać, jeżeli pogoda pozwoli. Znaleźli w pobliżu kilka kawałków drewna pochodzącego z morza. Znalezioną kością wieloryba oznaczyli granicę obozowiska. Szałasu nigdy nie zbudowali, a namiot znalazła wyprawa ze statku Isbjörn we wrześniu 1930 roku.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie Andrée zaprzestał pisania w dzienniku, ale musiało to nastąpić tuż po pierwszym tygodniu października. Tylko trzy więcej słowa pozostały po ekspedycji: ostatni (po dwunastodniowej przerwie) zapis w almanachu Strindberga przy dacie 17 października 1897: "hem kl. 75 fm", czyli "w domu godz. 75 rano.".
Ostatnie zapisy w kalendarzu-almanachu Strindberga.
Potem już tylko polarna cisza ukrywająca tajemnicę ostatnich dni ekspedycji Andrée'go.
Trasa wyprawy Andrée'go, Strindberga i Fraenkela
od Danskön (Wyspy Duńskiej) na Spitsbergenie do Vitön (Białej Wyspy).
- VI. Po 33 latach
- VI. 1. Odnalezienie obozu Andrée'go
Biała Wyspa uchodziła za niedostępną. Jednakże w roku 1898 odwiedziła tę wyspę szwedzka ekspedycja polarna Alfreda Nathorst'a, który wtedy, nieświadomy tego, znalazł się niedaleko od ostatniego obozu Andrée'go. W czerwcu 1930 byli na wyspie marynarze ze statku Terningen kapitana Jensena i wtedy jeden z nich miał znaleźć dekiel puszki, który wówczas zignorowano.
W lipcu 1930 roku, podczas wyjątkowo ciepłego arktycznego lata, norweska ekspedycja naukowa na wyruszyła na sowiecką już Ziemię Franciszka Józefa. Zorganizował ją Norweski Instytut Badań Svalbardu i Morza Polarnego. Wynajęli statek Bratvaag z ekipą łowców fok. Dla oszczędności, ekspedycja miała przeprowadzać swoje badania, a załoga polować na foki. Zatrzymali się na krótko Wielkiej Wyspie (Storøya) na wschód od północno-wschodniego krańca Ziemi Północno-Wschodniej na Spitsbergenie, skąd popłynęli prosto na wschód na Białą Wyspę.
5 czerwca kapitan Peder Eliassen ostrożnie zakotwiczył Bratvaag pół mili od brzegu. Załoga dostrzegłszy na wybrzeżu wyspy stado morsów spuściła łodzie a geologowie zabrali swoje narzędzia i też wylądowali w małej zatoczce. Znaleźli tam niezakłóconą idyllę lodu i mew – ivory gulls (Pagophila eburneus).
Następnego dnia, 6 sierpnia 1930, przy doskonałej pogodzie, załoga kontynuowała polowanie na morsy. Po południu kapitan Eliassen wrócił na Bratvaag i oznajmił uczonym, że dokonano wielkiego odkrycia. "Znaleźli Andrée'go." – powiedział – "A także brezentową łódź wypełnioną wszelkiego rodzaju ekwipunkiem". Eliassen trzymał w ręku niewielką książkę, która leżała w łodzi. Była mokra i ciężka, jej kartki były sklejone razem, ale można ją było otworzyć w jednym czy dwu miejscach i stwierdzić, że była to książka z zapisami obserwacji wraz z obliczeniami astronomicznymi. Na pierwszej stronie napisano "Podróż z saniami 1897."
Odkrycia pozostałości obozu Andrée'go dokonali dwaj młodzi łowcy fok, Karl Tusvik i Olav Salen z okolic Aalesund w Norwegii. Zmęczeni polowaniem poszli w górę wybrzeża szukając wody do picia. Znalazłszy aluminiową pokrywkę, zaczęli rozglądać się wokoło i dostrzegli brezentową łódź wystającą z zaspy śnieżnej. Pobiegli na brzeg i wrócili z kapitanem Eliassen'em. Ten znalazł dalsze przedmioty oznaczone "Andrée Pol. Exp. 1896." Po chwili znalazł jeden notatnik Strindberga.
Karl Tusvik, Dr. Gunnar Horn i kapitan Peder Eliassen, 1930.
Członkowie norweskiej ekspedycji kierowanej przez Gunnara Horn'a znali oczywiście los wyprawy Andrée'go i treść ostatniej wiadomości wysłanej z balonu przez gołębia pocztowego, kończącej się "Wszystko dobrze na pokładzie." Teraz, w ostatnim obozie Andrée'go, na skalnej półce nad gruntem, około 200 m od brzegu, znaleźli liczny ekwipunek, łącznie ze szwedzką flagą ze znakiem unii. Około 10 m od łodzi Eliassen znalazł martwe ciało pod skałą w naturalnej pozycji półleżącej-półsiedzącej, w lapońskich butach. Brakowało głowy, kości wystawały z ubrania. Wcześniej musiały tu być niedźwiedzie. Ostrożnie odpięli kurtkę i dostrzegli naszyty od wewnątrz duży monogram "A". W wewnętrznej kieszeni znaleźli przegniły notatnik z kilkoma tylko zapisanymi stronami, ołówek i pedometr. Niedaleko była strzelba lufą w dół, a nieco nad Andrée'm, na półeczce skalnej prymus, ciągle z naftą i w stanie do użytku, kubek, przybory do gotowania i toporek. Pod łodzią znaleźli sanie zagłębione w lód. Znaleźli też drugie sanie. 55 metrów na wschód znaleźli kości miednicy, które uznali za część szkieletu Andrée'go. 35 metrów na północ znaleźli grób. Spod ułożonych kamieni wystawały kości. Obok leżała czaszka. I tutaj też musiały być niedźwiedzie. Na resztkach odzieży ujrzeli wyszytą literę "S". Były to więc zwłoki Strindberga.
Zwłoki Andrée'go w ubraniu odnalezione w obozie 6 sierpnia 1930..
W górnym prawym rogu widać prymus i kubek.
Dwie pary sań znalezione w obozowisku Andrée'go.
Sanie na pierwszym planie są jeszcze częściowo załadowane.
Na podwyższonym skalistym uskoku wybrzeża wyspy kapitan Eliassen i jego ludzie wznieśli kopczyk z kamieni, w którym, wewnątrz butelki, umieścili odpowiedni zapis na papierze. Dwoje zwłok i znaleziony ekwipunek przetransportowano na Bratvaag. Zwłoki umieszczono w zaimprowizowanej trumnie.Bratvaag ze smutnym ładunkiem popłynął dalej na Ziemię Franciszka Józefa, gdzie pozostał od 10 do 26 sierpnia. Po drodze, na otwartym morzu kapitan Eliassen i Dr Horn powiadomili o znalezisku kapitana Jensena ze statku Terningen, który, wróciwszy wcześniej od nich do Tromsö, przekazał wiadomość i listy Eliassena i Horna do Instytutu Svalbard i Morza Polarnego w Oslo. Wracając, 31 sierpnia Horn i Eliassen przekazali telegraficzną wiadomość z norweskiej wyspy Sör. Następnie dopłynęli do portu Shjaerv na stałym lądzie, gdzie oczekiwały ich tłumy i gromada dziennikarzy. 2 września Bratvaag w eskorcie okrętu marynarki norweskiej wpłynął do Tromsö. Rządowe komisje Szwecji i Norwegii przejęły dwoje zwłok i przedmioty. Pojawiło się oczywiste przypuszczenie, że Fraenkel musiał umrzeć wcześniej i gdzieindziej. W szpitalu w Tromsö, pod ubraniem Andrée'go na wysokości talii znaleziono zawinięty w lapońską trawę i jersey jego duży notatnik. Osuszono go starannie bibułą. Ocalał w zadziwiająco dobrym stanie i pozostał czytelny niemal w całości.
Jeszcze zanim Bratvaag opuścił Ziemię Franciszka Józefa w Sztokholmie zaczęto organizować prasową ekspedycję na Vitön – Białą Wyspę. W grę już wchodziła konkurencja dziennikarska.
Członkowie ekspedycji Stubbendorffa z Isbjörn na Białej Wyspie, wrzesień 1930.
Po prawej kopczyk z kamieni ustawiony przez Dr. Horna i kapitana Eliassena z Bratvaag.
Siedmiu mężczyzn pod kierownictwem Knuta Stubbendorffa na statku Isbjörn wylądowało 5 września na Białej Wyspie. W obozie Andrée'go znaleźli wpół rozrzucone niewielkie sterty zdryfowanego drewna (ale bez żadnych śladów palonego ogniska) i trzecie sanie z rozrzuconymi obok resztkami odzieży i przyborami. Na lodzie, niedaleko skały, pod którą znaleziono wcześniej Andrée'go, Stubbendorff znalazł część ludzkiego kręgosłupa, miednicę kości udową i obojczykową, a po dalszym poszukiwaniu czaszkę oraz kość ramienia z resztkami koszuli w paski. Zrozumiał, że były to rozwleczone przez zwierzęta kości Andrée'go. Znalazł także śpiwór i różne przedmioty, ekwipunek fotograficzny oraz dzienniki Fraenkela i Strindberga. Nazajutrz, próbując wydobyć wtopione w grunt szmaty, natrafili na przymarznięte do gruntu, do połowy dobrze zachowane ciało mężczyzny leżące na lewym boku z ręką pod głową. Było to ciało Fraenkela. W pobliżu były też pieniądze ekspedycji: 160 rubli i 80 dolarów w złocie i srebrze. Znaleźli wiele drobniejszych przedmiotów i zapasów wyprawy a także dalsze tomy dzienników wyprawy zapisane przez Strindberga. Trzeciego dnia, zanim musieli opuścić wyspę ze względu na sztorm, znaleźli jeszcze śnieżne rakiety. Stubbendorff wykonał szczegółowy poziomy rzut rozmieszczenia przedmiotów w obozowisku, tak jak je znalazł.
Część obozu Andrée'go z trzecimi saniami odnaleziona przez Stubbendorffa 6 września 1930.
Stubbendorff planował zakotwiczyć w jakimś samotnym norweskim fiordzie i samodzielnie zbadać znaleziska, ale telegraficznie otrzymał nakaz natychmiastowego powrotu i przekazania wszystkich znalezisk komisji dwóch rządów. Isbjörn wrócił do Tromsö 16 września 1930. Trumnę ze zwłokami Fraenkla ustawiono obok wcześniejszych trumien Andrée'go i Strindberga. Nowoznalezione kości szkieletu Andrée'go włożono do jego trumny.W Tromsö odbyły się żałobne uroczystości przed i po przywiezieniu ciała Fraenkela. Potem na pokładzie okrętu Svensksund (tego samego, którym wyprawa Andrée'go wypłynęła na Spitsbergen przed 33 laty), w eskorcie innych statków, trzy trumny odpłynęły do Sztokholmu, zatrzymując się po drodze w Stavanger, Göteborgu, Hälsingorgu, Malmö, Karlskronie i Dalarö. 5 października, eskorcie okrętu wojennego, łodzi i samolotów Svensksund wpłynął do Sztokholmu. Na nabrzeżu trzy trumny przyjął król Gustaf V. W sztokholmskim Wielkim Kościele St. Nicolas'a odbyło się ceremonialne nabożeństwo żałobne. Potem przez cztery dni tysiące ludzi oddało hołd nieustraszonym podróżnikom. 9 października 1930 r. odbyła się kremacja zwłok Andrée'go i towarzyszy.
Salomon Andrée, Nils Strindberg i Knut Fraenkel wrócili do Szwecji.
Anna Charlier, narzeczona Nilsa Strindberga, czekała na niego przez trzynaście lat, po czym wyszła za mąż za Anglika. W roku 1930 nie mogła przyjechać na pogrzeb Nilsa, przysłała tylko wieniec kwiatów. Tore Strindberg, brat Nilsa, rzeźbiarz, wysłał jej listy, które Nils pisał do niej na krze. Anna zmarła w roku 1948 w Anglii i tam została pochowana. Ale ostatnią jej wolą, wypełnioną przez męża, było, by jej serce spoczęło obok prochów jej dawnego narzeczonego. Skremowane serce Anny pochowano we wspólnym grobie ekspedycji Andrée'go w Sztokholmie.
Romantyczny finał tragicznej wyprawy.
- VI. 2. Jak umarli ?
Jeszcze pod koniec 1930 r. szwedzkie Towarzystwo Antropologiczno-Geograficzne opublikowało z odczytanych zapisów członków wyprawy książkę pt. Med Örnen mot polen (Orłem do bieguna).
Usytuowanie znalezisk w ostatnim obozowisku Andrée'go zostało dokładnie przeanalizowane. Stało się jasne, że składało się z namiotu pod skałą i zbiorowiska większych i mniejszych przedmiotów pozostawionych na zewnątrz. Namiot z płótna balonowego został potem rozwleczony przez zwierzęta.
Lista znalezionego ekwipunku jest długa. Potwierdza się dobre wyposażenie wyprawy w sprzęt, ciepły spiwór, lecz brak odpowiednio ciepłej odzieży na zimę. Lista ta zawiera między innymi dwa aparaty fotograficzne (jeden z nich ważył 7 kg!) i filmy wielkoformatowe Eastman Kodak: 30 rolek filmu 13x18 cm, po 48 klatek każdy, do specjalnej kamery "kartograficznej" i 12 rolek filmu 8 x 8 cm, po 20 klatek każdy, do kamery Bullet. Filmy zostały wywołane po 33 latach. Część z nich była naświetlona, część nie, niektóre zostały prześwietlone. Kilkanaście fotografii udało się wywołać w stanie do odbicia (po retuszu uszkodzeń) i było to duże osiągnięcie techniczne na lata 1930. Przez długi czas były to jedyne zdjęcia z wyprawy Andrée'go. W roku 1997 Sven Lundström, dyrektor Muzeum Andrée'go w Gränna, opublikował kilkanaście dalszych zdjęć niedawno odzyskanych z negatywów Strindberga. Lundström wykrył ponadto, że dawny retusz wcześniej opublikowanych zdjęć zamazał był niektóre ich szczegóły.
Nie wiadomo co działo się z ekspedycją między 7 a 17 października 1897 r. Nie wiadomo dlaczego ustały zapisy w ich dziennikach. Może szukali lepszego miejsca na obóz, może wspięli się wyżej po lodzie, by wypatrzyć możliwą drogę na Spitsbergen? O jakiejś wyprawie z obozu może świadczyć ostatni zapis Strindberga z 17 października: "hem kl. 75 fm". Wyczerpany, być może nie miał siły napisać więcej. Potem umarł i został został pochowany przez towarzyszy. W jego kieszeni znaleziono medalik z krzyżykiem, kotwicą i sercem. A w portmonetce Andrée'go znaleziono złoty medalion w kształcie serca, z portretem Anny Charlier, narzeczonej Strindberga i pukielkiem jej włosów, który Strindberg nosił na szyi. Na trzecich saniach znaleziono m.in. zwiniętą i spiętą paskiem jego odzież i rolki jego filmów. Jednakże ani Andrée ani Fraenkel nie zapisali nawet faktu i daty śmierci Strindberga, a tyle różnych szczegółów zapisywali byli jeszcze niewiele wcześniej. Dlaczego?
Nie wiadomo jak długo przetrwali Andrée i Fraenkel. Z położenia ich ciał, śpiwora i przedmiotów ustalono, że obaj zmarli w namiocie w odległości około metra od siebie. Dlaczego nie użyli skóry niedźwiedziej jako ocieplającego dywanu? Dlaczego nie weszli do śpiwora, który mieli pod ręką? Zapakowane trzecie sanie mogą świadczyć o zamierzonym opuszczeniu obozu. Na Spitsbergen? Zapewne umarli tej samej nocy, inaczej żyjący jeszcze pochowałby umarłego, chyba, że sam był umierający.
Jak umarli? Nie z głodu. Pierwszą i dość szeroko przyjętą odpowiedź dał doświadczony łowca fok ze statku Isbjörn: "Myślę, że umarli we śnie. Zimno ich wykończyło."
Drugą odpowiedź zaproponował Vilhjalmur Stefansson, doświadczony podróżnik polarny, który podczas expedycji w latach 1914-1917 spędził wiele miesięcy żyjąc na polach lodowych. Wywód Stefanssona we wstępie do Andrée's Story a). przebiega następująco:
Gotują na prymusie wewnątrz namiotu. Jest im ciepło. Jeden z nich (Fraenkel?) mdleje. Drugi (Andrée?) gasi prymus (po 33 latach została w nim jeszcze nafta i był do użytku) i próbuje otworzyć namiot, przewracając przy tym talerz z jedzeniem. Ale już nie zdąży otworzyć namiotu. Mdleje również. Obaj umierają zatruci tlenkiem węgla. Prymusy były znane z przypadkowej produkcji tlenku węgla. Andrée nie miał doświadczenia w używaniu ich wewnątrz namiotu.W roku 1952 ukazała się książka duńskiego lekarza Ernsta Adama Tryde De döda på Vitön [Umarli na Białej Wyspie] d). Tryde przedstawia w niej swoją teorię śmierci Strindberga, Fraenkela i Andrée'go od włośnicy, tj zatrucia trychinami – pasożytami z mięsa niedźwiedziego. W roku 1950 Tryde badał mięśnie polarnych niedźwiedzi. W laboratorium w Kopenhadze znaleziono w nich larwy trychiny. Jako jeden z argumentów za tym, że niedźwiedzie upolowane przez Andrée'go mogły być zakażone trychiną, Tryde przytoczył fakt, że Fraenkel dostał biegunki już następnego dnia po upolowaniu pierwszego niedźwiedzia 19 lipca. 27 lipca był osłabiony, kilka dni później wszyscy mieli gorączkę i cierpieli na śnieżną ślepotę i opuchnięcie oczu – również objawy zatrucia trychinami.
Larwy trychiny w zwapnionych torebkach znalezione przez Tryde'go
w mięśniach niedźwiedzia polarnego; powiększenie 100x.
Teoria przyczyny śmierci Andrée'go i towarzyszy od zatrucia mięsem niedźwiedzim jest dotąd szeroko przyjmowana.Problem jest jednak w tym, iż wydaje się, że śmierć Andrée'go i Fraenkla nastąpiła nagle.
W ostatnich latach pojawiła się również inna teoria: zatrucia ołowiem i miedzią z blachy puszek konserw. Dowodem miałyby być ślady tych metali wykryte czułą metodą PIXIE w ułamku paznokcia znalezionego w rękawiczce któregoś z nich. Przypomina niemalże dowiedzioną śmierć z tegoż powodu członków wyprawy Franklina w roku ok. 1847. Tylko, że ślady ołowiu w paznokciu mogą pochodzić np. od kuli trzymanej w kieszeni. Ponadto, znowu taka śmierć nie jest nagła. Teoria zagłady wyprawy Franklina mówi np., że wpółobłąkani od skażenia mózgu ołowiem z puszek konserw, chodzili oni wkoło, aż pomarli z wyczerpania.
Nie można już przeprowadzić żadnych badań chemicznych śladów w kościach, gdyż szczątki Andrée'go, Strindberga i Fraenkla zostały skremowane.
Tajemnica ich śmierci i kresu wyprawy na zawsze zostanie w lodzie Białej Wyspy...
Lund, listopad-grudzień 2004
*
Serdecznie dziękuję mojej żonie Barbarze za Jej wielką pomoc w moim przedarciu się przez szwedzkie teksty o wyprawie Andrée'go.
- Przypisy:
- Nie wliczamy tutaj przelotu Roalda Amundsen'a w r. 1926 nad Biegunem Północnym na Alaskę sterowcem Norge pilotowanym przez Nobile'go oraz nieudanej próby Nobile'go przelotu nad Biegunem w sterowcu Italia w 1928 r., która pociągnęła za sobą śmierć Amundsena, spieszącego mu samolotem na ratunek. (powrót)
- Dotąd na Danskøya znajdują się resztki pieca z aparatury do produkcji wodoru dla balonu. (powrót)
- F. Jackson, gdy odnalazł Nansena na Ziemi Franciszka Józefa też był ubrany w kraciasty tweed! (powrót)
- Co świadczy o beztrosce z jaką Andrée podchodził do spraw zdrowotnych; lekarstwa zabrał był tylko na żądanie znajomego lekarza przed wyprawą. (powrót)
- To ostatnie zdanie stało się w 1997 roku, w stulecie wyprawy, tytułem książki Svena Lundström'a c). (powrót)
- Kto wie, czy Andrée, Strindberg i Fraenkel nie byli pierwszymi ludźmi, którzy postawili stopę na White Island. (powrót)
- Bibliografia:
- Andrée's Story. The Complete Record of His Polar Flight, 1897. Translated from Swedish by Edward Adams-Ray. Blue Ribbon Books, Inc. New York, 1932. (Tytuł oryginału: Med Örnen Mot Polen. Bonniers, Stockholm 1930.) (powrót)
- Sven Lundström, Andrées Polarexpedition. Wiken, 1990. (powrót)
- Sven Lundström, Vår position är ej synnerlingen god... Carlsson Bokförlag, Stockholm, 1997. (powrót)
- Ernst Adam Tryde, De döda på Vitön. Sanningen om Andrée. Bonniers förlag, Stockholm, 1952. (powrót)
- Tyrone Martinsson, Nils Stindberg, Historiska media, Lund, 2006
Copyright © 1997-2004 Zwoje