BARBARA KOBOS KAMIŃSKA
Mój Sztokholm
Jolancie Halkiewicz
Miasto na wodzie
w uroku wysp między mostami,
przeobrażona skalna pustynia,
wyrosłe z głazów jak kamienna twarz,
owinięte wodą i chłodem –
rozpościera się przede mną.
Mżysty poranek ciągnie mnie
by spotkać życie wśród
wąskich kamiennych uliczek,
niezliczonych zaułków,
krętych przejść w górę,
latarni gazowych jak dawne.
Do starych domów
z nietkniętą sztukaterią,
do omszałych kamienic
ze studniami podwórek,
do jak dawniej gwaru,
do krajobrazu z morzem w tle.
Króluje jesień sztokholmska –
nie zakłócony rdzawy koloryt
przełamuje zieleń liści,
przybiera miasto magią jesienną
czerwieniejących drzew –
tak prosto i tak wytwornie.
O zmierzchu
deszcz zacina,
wiatr gwiżdże,
zamiata jesień,
goni zewsząd
i dokądś...
A ja z nim
na moje powroty
do Starego Miasta,
do dębów i przesmyków morza
zalegających w bezmiarze moich
sztokholmskich wspomnień.
Jakbym tu znalazła moje miejsce,
tu miała być zakotwiczona.
Sztokholm, 22 października 2004
spotkać życie wśród wąskich kamiennych uliczek
rdzawy koloryt przełamuje zieleń liści
(fot. Barbara Kobos Kamińska)

(fot. Andrzej Kobos)
|
|
|
|
|
|
|