POWSTANCZY LOS ALIANCKIEJ WARSZAWY

O ksiazce Normana Daviesa Powstanie '44





ANDRZEJ M. KOBOS



Powstanie '44 – w kapsulce
Szesnascie lat temu w Toronto w rozmowie z zaprzyjaznionym ze mna od roku 1973 Normanem Daviesem powiedzialem mu, ze swoja ksiazka The God's Playground (Igrzysko Boze) przywrocil historie Polski historii Europy. W ciagu tych 16 lat, ow brytyjski historyk zdazyl napisac kilka innych ksiazek o historii Polski, ale nie tylko. Napisal Heart of Europe, skondensowana historie Polski; Europe – nowa, tzw. oxfordzka historie Europy, w ktorej to przywrocenie historii Polski (i historii srodkowo-europejskiego regionu) historii Europy jest bardzo wyrazne; Microcosm (Mikrokosmos) – historie kosmopolitycznego w jego pojeciu Wroclawia; oraz juz slabiej zwiazana z Polska historie Wysp Brytyjskich, The Isles (Wyspy).

Moga niektorzy zawodowi historycy miec pewne zastrzezenia do warsztatu Daviesa odbiegajacego chwilami od sformalizowanych regul podrecznikow historii, lecz faktem pozostaje, ze brytyjski historyk Ivor Norman Robert Davies wie o Polsce najwiecej sposrod zachodnich historykow i stad jego ogromna zasluga wobec historiografii Polski i Europy. Ten Walijczyk, rugbista w mlodosci, wszedl z wyboru w przesledzenie, niemal osobiste, historii Polski. I to z pozycji czlowieka zwiazanego od mlodych lat z Polska wieloma wiezami emocjonalnymi i swoja zyciowa sympatia dla "underdogs", a rownoczesnie z pozycji zawodowego, uniwersyteckiego historyka nie tracacego rozdzielajacego dystansu i zimnego spojrzenia i absolutnie nie ponoszonego poczuciem wyjatkowosci, znaczenia, nieszczescia, tragizmu, czy poslannictwa historii Polski.




Obwoluta Powstania '44 Normana Daviesa.


1 sierpnia 2004, w szescdziesiata rocznice wybuchu Powstania Warszawskiego, ukazalo sie w Polsce nakladem Wydawnictwa Znak, polskie tlumaczenie, przez Elzbiete Tabakowska, najnowszej ksiazki Normana Daviesa Powstanie '44 1). Oryginal angielski, Rising '44, ukazal sie w Wielkiej Brytanii niemal rok wczesniej. Slowo "oryginal" nie jest byc moze tutaj wlasciwe, lepszy bylby termin "wersja angielska", gdyz angielski wydawca (Macmillan) zazadal znacznych objetosciowo skrotow. Po polsku zas otrzymalismy pelna wersje ksiazki: 850 stron gestego tekstu plus 60 stron dokumentacyjnych dodatkow oraz skorowidz nazwisk. W tekscie autor zamiescil kilkadziesiat tzw. kapsulek, migawek (capsules; pomysl wprowadzony w jego ksiazce Europe). Sa to wtracone, fragmentaryczne teksty, zwykle wspomnienia bezposrednich uczestnikow konkretnych wydarzen; niekiedy nawet powstancze wiersze. Ksiazka uderza spojrzeniem historyka i jego stylem – zywym, lecz i precyzyjnym, nie pozostawiajacym watpliwosci co do mysli i intencji autora.

Tlumaczce, Elzbiecie Tabakowskiej na ogol dobrze udalo sie oddac angielszczyzne Daviesa, choc czasem zdania wydaja mi sie zbyt "kwieciste", jak na "ducha" jezyka angielskiego.

W ksiazce przytoczone i wymienione sa bardzo liczne zrodla. Szczegolnie istotne jest przytoczenie zrodel brytyjskich, zarowno ksiazkowych jak i, przede wszytkim, archiwalnych. Mozna by miejscami dyskutowac z dokonanym przez autora wyborem innych zrodel, w tym relacji uczestnikow/swiadkow, oraz z tym czy te zrodla sa lub nie sa kompletne, ale nie wniosloby to zadnych istotnych zmian. Jako ciekawostke warto nadmienic, ze autor korzysta z pewnych dokumentalnych relacji obecnie dostepnych w internecie, w tym z jednego z tekstow w Zwojach. Zamieszczenie zrodel internetowych w powaznej ksiazce historyka, jest zapewne jednym ze znakow naszych czasow.

Powstanie '44 tytulem i wiekszoscia tresci dotyczy Powstania Warszawskiego 1944. Ale, jako, ze Powstania nie sposob oddzielic od reszty wydarzen w okupowanej przez Niemcow Polsce i wojennej rzeczywistosci aliantow, wsrod nich polskiego rzadu na uchodzstwie, ksiazka omawia nie tylko militarny przebieg Powstania, ale i kilkuletni polski ruch oporu i terror niemiecki w Polsce oraz (co moze w niej najwazniejsze) aspekty polityczne stosunkow polsko-brytyjskich, polsko-sowieckich i polsko-amerykanskich w okresie wojny. Omawia takze powstancza kleske i powojenne represje wobec bylych zolnierzy Armii Krajowej, nie tylko ocalalych warszawskich powstancow. W koncu omawia dlugofalowe skutki w Polsce, glownie psychologiczne oraz przeslania Powstania.

Jest to wiec bardzo szeroko udokumentowana historia Powstania Warszawskiego na tle wydarzen drugiej wojny swiatowej, na tle "dlugiej chronologii zdarzen i uwzglednienia faktow, ktore nastapily przed rokiem 1944 i pozniej" Autor stawia podstawowe pytanie: "dlaczego w ciagu dwoch miesiecy wahan i deliberacji zwyciescy alianci [wlaczajac Zwiazek Sowiecki – amk] nie zorganizowali pomocy?".

Wczesniej Norman Davies bardzo niewiele napisal o Powstaniu Warszawskim. Nie mniej w jakims sensie przymierzal sie do tego zagadnienia przez okolo 40 lat. Nic dziwnego: o Powstaniu Warszawskim napisano wiele dziel. Napisali je zarowno historycy, jak i bezposredni uczestniczy tych heroicznych ale jakze tragicznych 63 dni poznego lata 1944. Powstaly ksiazki zarowno ograniczone, jak i nieograniczone komunistyczna, prosowiecka cenzura. Z nich wszystkich wylonil sie obraz, jakby mozaikowa elegia niezwyklego heroizmu powstancow, byc moze szalenczej lekkomyslnosci decyzji o Powstaniu, cierpienia, tragedii ludzkiej, smierci okolo 17 000 zolnierzy Armii Krajowej i ponad 200 000 cywilnych mieszkancow Warszawy, zaglady miasta z wielowiekowym dorobkiem kulturalnym.

Spor o Powstanie Warszawskie, jego celowosc, a moze szalencza bezcelowosc, jego narodowa puscizne moralna, trwa wlasciwie od jesieni 1944. Zrodel historycznych, tj. dokumentalnych (w tym archiwalnych) i szczegolowych przekazow uczestnikow, ktorzy, nieublaganie, biologicznie juz odchodza, jest ogromna liczba. Pewne jest jednak, iz spor o Powstanie Warszawskie nie zniknie wraz z nimi z polskiej zbiorowej pamieci, polskiej rzeczywistosci. Sadze, ze bedzie ciagnal sie jeszcze przez kilka nastepnych pokolen.


*


Teraz Norman Davies przedarl sie przez setki dokumentow, od rzadowych brytyjskich, poprzez prasowe, wspolczesne Powstaniu, do osobistych relacji, choc tych ostatnich sila rzeczy nie wszystkich. Napisal ksiazke ogromna, przykuwajaca szerokoscia i nowoscia spojrzenia, sformulowaniami jakze celnymi, dajacymi wiele do myslenia zarowno czytelnikowi, szczegolnie temu z pewna znajomoscia przebiegu i etosu Powstania, jak i zapewne zawodowemu historykowi tego okresu. Norman Davies postawil zagadnienie Powstania w szerszym, alianckim, rzeklbym, swietle, przestawil je na inne tory.Wierze, ze jego ksiazka powinna ozywic i skierowac na szersze tory fachowe badania historyczne wokol Powstania, zarowno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. O Rosji – dawnym Zwiazku Sowieckim – nie smiem nawet marzyc. Jednym slowem, Powstanie '44, a dokladniej stwierdzenia autora tej ksiazki sa klasycznym "Food for Thoughts" zarowno dla czytelnika tylko zainteresowanego zagadnieniem jak i dla zawodowego historyka.

Norman Davies konczy Powstanie '44 dosc obszernym Raportem przejsciowym (z ktorego obszernie fragmenty zamieszczone sa w towarzyszacej temu artykulowi pewnej antologii Powstania '44), ale juz w przedmowie autor zamieszcza swoja skondensowana ocene Powstania:

"Dzis powiedzialbym, ze Powstanie Warszawskie bylo wspanialym zbrojnym zrywem, ktory przeszedl wszelkie oczekiwania, i ze decyzja o jego rozpoczeciu – choc z koniecznosci ryzykowna – nie byla lekkomyslna ani tym bardziej 'zbrodnicza'. Ponadto chcialbym twierdzic, ze chociaz Powstanie upadlo, to jednak szczegolnych przyczyn i konsekwencji jego upadku nie mozna bylo przewidziec, a niewatpliwych pomylek i blednych ocen ze strony przywodcow Powstania nie powinno sie uwazac za czynnik o decydujacym znaczeniu. Sily zbrojne Polski z czasu wojny nie walczyly w pelnej izolacji. Tworzyly czesc poteznej koalicji aliantow, ktora w roku 1944 stala u progu zwyciestwa. Wszyscy czlonkowie sojuszu mieli swoje prawa i zobowiazania. Glowna odpowiedzialnosc za funkcjonowanie koalicji ponosila jednak Wielka Trojka, ktora uporczywie starala sie zatrzymac dla siebie prawo do tworzenia wszystkich strategicznych planow i przeprowadzania wszystkich powazniejszych debat wojskowych i politycznych."

* * *


Nie jest latwo napisac rozsadnej dlugosci omowienie prawie tysiacstronicowej ksiazki. Chcialoby sie wymienic wszystkie istotne dla "recenzenta" jej punkty, a rownoczesnie nie stracic spojrzenia na calosc. Podejme jednak tutaj taka probe. Pomine prawie zupelnie militarny przebieg Powstanie, w szczegolnosci chronologie i opis walk, a zogniskuje sie na aspekcie pomocy zewnetrznej i jej braku dla Powstania – co sila rzeczy jest aspektem niemal wylacznie politycznym. Cytaty z ksiazki przytoczone sa tutaj innym fontem.


Zachodnie Sojusze

Zgodnie z zamierzeniem osadzenia Powstania w tle wydarzen politycznych i wojennych, w pierwszej czesci ksiazki, Zachodnie Sojusze, Norman Davies, w oparciu o dokumenty, szeroko przedstawia historie i dzialanie brytyjsko-polskiego sojuszu w drugiej wojnie swiatowej. Robi to w tak dobitny sposob, ze czytelnik odnosi wrazenie, iz ten rozdzial ustawia scene dla wszystkiego, a reszta ksiazki staje sie tylko opisem polskich zludzen i heroicznej walki plus pewna, interesujaca i istotna domieszka wczesniejszej i pozniejszej historii.




Krol Jerzy VI i general Wladyslaw Sikorski,
Londyn wrzesien 1940.


Wojna Wielkiej Brytanii z Niemcami byla nieunikniona, wiec sojusz z Polska byl dla niej rowniez istotny, a nie tylko dla Polski. Bardzo istotna sprawa bylo posiadanie sojusznika na wschodzie od Niemiec, szczegolnie po podpisaniu w sierpniu 1939 r. paktu Ribbentrop-Molotow. Polska byla takim jedynym mozliwym brytyjskim sojusznikiem. Stala sie Pierwszym Sojusznikiem (to piekny termin Daviesa). Nie mniej, i to potem mialo kapitalne znaczenie, obustronnie podpisany tajny protokol do ukladu polsko-brytyjskiego z 25 sierpnia 1939, wyjasnial, ze gwarancje brytyjskie dotycza tylko agresji niemieckiej na Polske, a inna agresja uruchomi tylko dwustronne konsultacje "w celu wspolnego podjecia srodkow". Jak niedlugo pozniej wyjasnili Brytyjczycy, uklad nie gwarantowal nienaruszalnosci terytorialnej RP, tylko jej suwerenny status sojusznika. Davies ironizuje, ze bylo to tak, jakby w odwroconej sytuacji (ale takiej nie bylo!) Pierwszy Sojusznik oswiadczyl, ze w pelni popiera powojenna rekonstrukcje Wielkiej Brytanii, natomiast niekoniecznie wlaczenie w jej granice Szkocji." Juz od poczatku wojny, dyplomaci brytyjscy nie widzieli szans na to, zeby Polska odzyskala terytorium i ludnosc zagrabione przez Zwiazek Sowiecki po 17 wrzesnia 1939. I tak sie stalo, i tak jest, i tak zapewne bedzie. Dzis mozna tylko sobie pomyslec, ze tak musialo byc.

Brytyjczyk Norman Davies pisze:

"Pierwszy Sojusznik byl w porzadku o tyle, o ile jego interesy nie przeszkadzaly ich [Brytyjczykow] wlasnym planom. W przeciwnym razie przejawial postawe 'bezkompromisowa'."

* * *


Powstanie '44 jest ksiazka o historii Powstania Warszawskiego napisana przez historyka, lecz nie w konwencji liniowej chronologii wydarzen, zwyklej dla podrecznikow historii. Jest napisana w kilku pozornie oddzielnych plaszczyznach o cofajacej sie chronologii. Jednakze, z metodycznego zalozenia autora, Powstanie '44 ma osadzic Powstanie Warszawskie w szerokim tle wydarzen, z ktorych kazde ma swoja chronologie. Przykladem tego jest pierwsza czesc ksiazki, zatytulowana Zachodnie Sojusze.

Druga, trzecia i czwarta czesc ksiazki, pozornie odchodza od Powstania Warszawskiego i cofaja sie w czasie. Przynosza informacje na ogol znane, szczegolnie Czytelnkowi tkwiacemu juz wczesniej w tej tematyce. Sa jednak bardzo cenne dla czytelnika nie-polskiego (a dla takiego byla pisana ta ksiazka przede wszystkim). Jednakze rowniez i polski czy niepolski czytelnik obeznany z omawianymi zagadnieniami znajdzie szereg interesujacych punktow i kapitalnych sformulowan autora.


* * *


Okupacja niemiecka

W czesci II, Okupacja niemiecka Davies omawia tragiczna dla mieszkancow Warszawy okupacje niemiecka. Jak przystalo na historyka zaczyna od pierwszej "niemieckiej" okupacji Warszawy w roku 1655 przez Bandenburczykow w sluzbie krola szwedzkiego! Dalej podkresla, ze poprzednia okupacja niemiecka niemiecka Warszawy w latach 1915-1918 nie byla jednak uciskiem rzadow silnej reki.

Autor krotko omawia okres przedwojenny i stosunki polsko-zydowkie.

Tutaj od razu chcialem postawic jasno pewna sprawe. Norman Davies w pewnych kregach nie uchodzi za "filosemite". Ja sam (amk) nie zgadzam sie z niektorymi jego sformulowaniami odnoszacymi sie do Zydow, ale z nastepujacym w tej ksiazce zgadzam sie w pelni:

"Wazne jest, aby nie czytac historii do tylu ani nie interpretowac sceny lat przedwojennych w swietle wydarzen niemal wylacznie w wyniku oddzialywania czynnikow zewnetrznych. Wspolegzystencji katolikow i Zydow w Warszawie z lat 1918-1939 nie mozna bowiem opisywac jako stanu chronicznej wrogosci; nie mozna jej tez na serio analizowac, po prostu wyliczajac pretensje i zale jednej lub drugiej strony." [...] "Przed rokiem 1939 nikt nie przeczuwal majacych nastapic tragedii ... absolutne nikt nie proponowal zadnych gwaltownych rozwiazan."
Dalej, rozpoczynajac trafnie:   "podejmujac walke we wrzesniu 1939 roku, Polacy zapewnili sobie w demonologii Hitlera szczegolne miejsce", na 50 stronach Davies w skondesowany sposob opisuje terror niemiecki w Warszawie (w istocie od pierwszego dnia wojny), ktora – jako nieugieta stolica wroga – sciagnela na siebie szczegolna wscieklosc. Jednakze z zewnetrznej perspektywy zimnego historyka, zauwaza (i slusznie), ze   "represji w strefie niemieckiej w latach 1939-1941 nie prowadzono na taka skale, jak represje w strefie sowieckiej. Albowiem nowo utworzony niemiecki system KL (Konzentrationlager) byl malenki w porownaniu z istniejacym od dawna sowieckim systemem lagrow".

Davies pisze o latach terroru, o zyciu w getcie warszawskim, zagladzie Zydow, milczeniu aliantow – pochlonietych bez reszty wojna – wobec ich losu. Bardzo dobrze, ze podkresla haniebna role policji zydowskiej w getcie, kolaborantow i konfidentow wewnatrz getta. Podkresla, ze   "czynne wspolczucie nalezalo do rzakosci; bierny brak wspolczucia byl czyms powszechnym."


* * *


Podejscia od wschodu

Czesc III, Podejscia od wschodu rozpoczyna Norman Davies tak:   "Armia Czerwona przekraczala granice Rosji i maszerowala na Zachod cztery razy: w roku 1918, w roku 1920, w roku 1939 i w roku 1944. Nie robila tego, aby przydac po prostu wielkosci swoim panom, ale by zrealizowac podstawowe zasady bolszewizmu." Autor krotko omawia wojne polsko-bolszewicka roku 1920, jest przeciez od niej specjalista – ksiazka The White Eagle and the Red Star (1972) rozpoczal swoja kariere historyka Polski.

W listopadzie 1943 w Teheranie odbylo sie pierwsze spotkanie Wielkiej Trojki.




Stalin, Roosevelt i Churchill
na konferencji Wielkiej Trojki w Teheranie, 28 listopada – 1 grudnia 1943.


Nie zaproszono do udzialu polskiego alianta, choc mial go Teheran katastrofalnie dotyczyc. Molotow spokojnie zademonstrowal tam egzemplarz brytyjskiej depeszy z 11 lipca 1920 opisujacej cos, co teraz nazwal graniczna linia Curzona. Zaskoczeni Brytyjczycy nie zdali sobie sprawy, ze wiele lat wczesniej, ktos z brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w tajemnicy okroil na niekorzysc polska owczesne propozycje lorda Curzona. W Teheranie Stalin zaproponowal, zeby linia Curzona stala sie podstawa powojennej granicy, pod warunkiem, ze Polska otrzyma rekompensate na zachodzie. Roosevelt (bez Churchilla) zapewnil Stalina, ze okreslenie granic "nie bedzie stwarzac zadnych problemow." Trzej sojusznicy zgodzili sie zachowac cala rzecz w tajemnicy.   "O losach calych krajow decydowano przy zamknietych drzwiach."




Roosevelt, Churchill i Stalin
na przyjeciu z okazji 69. urodzin Churchilla
w ambasadzie brytyjskiej Teheranie, 29 listopada 1943.


A wczesniej, przed Teheranem, a nawet Kurskiem, zachodni alanci nie zrobili nic aby zaradzic potencjalnie katastrofalnemu zerwaniu przez Stalina stosunkow dyplomatycznych z Polska, ich Pierwszym Sojusznikiem. Po bitwie pod Kurskiem w lipcu 1943 rzad polski musial zdac sobie sprawe, ze ziemie polskie zostana wyzwolone nie przez mocarstwa zachodnie, ale przez Zwiazek Sowiecki.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii nastapilo   "dziwne zjawisko: oto ludzie Zachodu, najrozniejszej prowieniencji i orientacji, nie majacy nic wspolnego ze Stalinem, wspierali i popierali jego grabieze."

Z wiosna 1943 Niemcy odkryli masowe groby polskich oficerow-jencow wojennych zamordowanych w Katyniu. Rzad polski zaapelowal do Miedzynarodowego Czerwonego Krzyza, dostarczajac tym Stalinowi pretekstu do zerwania stosunkow dyplomatycznych. Norman Davies pisze z ostra pointa:

"Apel ten uznano w szerokich kregach za 'antysowiecki'. Jak potwierdzily pozniej badania historykow, rzady brytyjski i amerykanski dobrze wiedzialy, ze w tej sprawie hitlerowcy nie musza klamac. Mimo to przypisaly te zbrodnie wlasnie hitlerowcom. (Mozna by sie tylko zastanawiac, jaka bylaby reakcja, gdyby sie okazalo, ze w grobach odkryto szczatki zamordowanych oficerow brytyjskich lub amerykanskich)."
Istnial zreszta tajny raport ambasadora brytyjskiego przy rzadzie polskim Sir Owena O'Malley'a jednoznacznie wskazujacy na prawdopodobienstwo winy Sowietow. Davies uwaza, ze narzucenie zachodnim sojusznikom przez Stalina klamstwa o Katyniu bylo jego proba wybadania jak daleko moze sie posunac. O'Malley zreszta ponawial bezskuteczne apele o bardziej etyczna postawe w brytyjskiej polityce zagranicznej wobec Zwiazku Sowieckiego.


*


W ostatnim tygodniu lipca 1944, po czterdziestu dniach nieprzerwanych walk armia sowiecka zajela wiekszosc obszarow az po Wisle. 28 lipca dowodca 1. Frontu Bialoruskiego, gen. Rokossowski otrzymal od sowieckiej "Stawki" (Kwatera Glowna Naczelnego Dowodcy) uaktualnione wytyczne dla swojego frontu, ktore nakazywaly zdobycie Pragi (prawobrzeznej Warszawy) do 2 sierpnia. 1 sierpnia armia gen. Czujkowa przeprawila sie przez Wisle ok. 50 km na poludnie od Warszawy i mimo niemieckich atakow utrzymala tzw. przyczolek magnuszowski. Pojawienie sie armii sowieckiej na linii Wisly miala trzy skutki: po pierwsze, niemiecki garnizon w Warszawie podjal przygotowania do wycofania sie, ale (po drugie) dowodztwo niemieckie podjelo decyzje o uruchomieniu rezerw i umocnieniu obrony na wschod od miasta, a po trzecie: wszyscy spodziewali sie jakiejs akcji polskiego ruchu oporu w Warszawie dla zaatakowania niemieckiej obrony. We wszystkich tych sprawach wymagana byla decyzja, staranna ale i ryzykowna. Zadna ze stron nie miala pelnego obrazu sytuacji i intencji przeciwnika (a polskie dowodztwo podziemne rowniez i intencji sowieckiego rzekomego sojusznika). Mimo silnej niemieckiej obrony, 31 lipca grupa sowieckich czolgow wjechala na krance wschodnich przedmiesc Warszawy.

Juz 29 lipca Radio Moskwa nadalo "Wezwanie dla Warszawy" od Zwiazku Patriotow Polskich:

"... Dla Warszawy, ktora nigdy sie nie poddala i nigdy nie ustala w walce, godzina czynu wybila!".
30 lipca o godz. 15:00, radiostacja Kosciuszko nadala z Moskwy wezwanie, powtorzone jeszcze trzykrotnie tegoz wieczoru:
"... Ludu Warszawy! Do broni! ... Milion ludnosci Warszawy niechaj sie stanie milionem zolnierzy, ktorzy wypedza niemieckich najezdzcow i zdobeda wolnosc".

* * *


Opor

Czesc IV Powstania '44 jest znowu pewnym tematycznym odskokiem w bok, aczkolwiek scisle zwiazanym z glownym zagadnieniem, tj. Powstaniem. Nosi tytul Opor i opisuje ruch oporu w okupowanej Polsce. Rozpoczyna sie emocjonalnym ale i historycznie prawdziwym zdaniem:   "Polska ma taka tradycje walki o wolnosc jak zaden inny kraj w Europie." Emocjonalne stwierdzenia moga nie byc najlepszym orezem historyka, ale trudno oprzec sie pieknu kolejnego stwierdzenia Normana Daviesa, tym razem o zolnierzach Zwiazku Walki Zbrojnej / Armii Krajowej.

Davies dosyc szeroko omawia polski ruch oporu, pisze tez o tragedii powstania w Getcie Warszawskim i bezposredniej istotnej inspiracji, jakie to powstanie pozostawilo po swoim upadku. Tu Czytelnika znowu odsylam do "antologii".


*


Wobec zblizania sie Rokossowskiego do Warszawy, decyzje o wybuchu powstania i jego date pozostawiono do uznania gen. "Borowi"-Komorowskiemu. Nie mniej, Naczelny Wodz, gen. Sosnkowski, ktory mial wyjechac do Wloch do II Korpusu, przed wyjazdem pozostawil cztery dyrektywy, z ktorych czwarta, niestety zignorowana, brzmiala: "Powstanie bez uprzedniego porozumienia z ZSRR na godziwych podstawach byloby politycznie nieusprawiedliwione, zas bez uczciwego i prawdziwego wspoldzialania z Armia Czerwona byloby pod wzgledem wojskowym niczym innym niz aktem rozpaczy."   "Trudno o bardziej kategoryczne sformulowanie" – pisze Davies.

Sprawy potoczyly sie z ogromna szybkoscia. 27 lipca ambasador Edward Raczynski spotkal sie z brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Anthony'm Eden'em. Poprosil go o:

  1. interwencje w sprawie rozbrajania i internowania przez Sowietow 27 Wolynskiej Dywizji Piechoty AK 2);
  2. wsparcie lotnicze dla powstania w Warszawie i przerzucenie polskiej brygady spadochronowej;
  3. nadanie zolnierzom Armii Krajowej statusu kombatantow alianckich.

Zastepca Edena, Orme Sargent 28 lipca odpowiedzial na pismie – negatywnie (ze wzgledow logistycznych) na punkt 2 i wymijajaco na punkty 1 i 3. Davies podkresla wage tego listu, w ktorym jest mowa o "powstaniu w Warszawie". Davies wyciaga z tego wniosek:   "A zatem jednym pociagnieciem niweczy on wszelkie pozniejsze twierdzenia, ze zachodnie mocarstwa nie zostaly z gory poinformowane o powstaniu"

29 lipca nastapilo najwazniejsze spotkanie gen. Tatara z polskiego sztabu w Londynie z gen. Gubbinsem, szefem SOE 3). Gen. Tatar poinformowal go, ze wybuchu powstania w Warszawie nalezy oczekiwac natychmiast, i ze wobec tego spodziewa sie od sprzymierzonych natychmiastowej pomocy. Przedstawil mu liste szesciu podstawowych zadan:


Davies pisze:
"Reakcja Gubbinsa byla pozytywna. Oswiadczyl, ze ogolna linia polityki Szefow Sztabow Sprzymierzonych nie ulegla zmianie, ale 'absolutny priorytet' zostanie Polsce przyznany w ramach istniejacego rozlokowania sil."
Lord Sellborne 1 sierpnia przeslal Churchillowi notatke ze spotkania Gubbins-Tatar z niezwykle pozytywna adnotacja-rekomendacja.


* * *


Powstanie

Czesc V ksiazki, zatytulowana po prostu Powstanie podzielona jest plynnie na cztery podczesci: Wybuch, Impas, Wyczerpanie, Polaczenie, Finale. Trescia i tytulami odpowiadaja one etapom Powstania. Przynosza one opis walk, nadziei i kleski, jak rowniez dzialan zwiazanych z wysilkami zorganizowana i niesienia pomocy walczacej Warszawie. Nie bede tutaj streszczal opisu przebiegu walk w Warszawie podanego w ksiazce, skoncentruje sie tylko na aspekcie pomocy Powstaniu lub raczej jej braku.


*


31 lipca gen. Chrusciel-"Monter" objechal na rowerze wschodnie obrzeza Pragi. O godzinie 6 wieczorem odbyla sie narada KG AK. Gen. "Monter" zlozyl raport, ze Niemcy opuscili miejscowosci na obrzezach Pragi, ze widziano tam sowieckie czolgi. Gen. "Bor" oswiadczyl na to, ze nadszedl czas, aby zaczac dzialac. Gen. "Monter", jak lezalo w jego kompetencjach dowodcy Okregu Warszawskiego AK, napisal rozkaz do wszystkich jednostek AK w stolicy, ktory natychmiast zostal rozniesiony po miescie przez laczniczki.
"Alarm – do rak wlasnych! 31 lipca, godz. 19.00.
Nakazuje godzine "W" dnia 1 sierpnia, godz 17.00 ..."

Davies podkresla, ze nie istnial zaden plan awaryjny na wypadek gdyby nie udalo sie osiagnac zamierzonych celow. Byly powazne braki uzbrojenia.   "Ale nawet w najlepszych wojennych planach trafiaja sie bledy. Slabe punty planu "Bora" nie skazaly go jednak na natychmiastowa kleske".

Niemcy w osobie Himmlera, uznali Powstanie za szanse starcia Warszawy z powierzchni ziemi – "stolicy, glowy, inteligencji szesnasto-siedemnasto milionowego narodu Polakow", ktory im "blokuje Wschod i ciagle staje na drodze." Ludobojcza systematyczna eksterminacja miasta i mieszkancow rozpoczela sie 5 sierpnia.na Woli.

4 sierpnia Prezydent RP Wladyslaw Raczkiewicz wystosowal w Londynie do premiera Churchilla dramatyczny apel o pomoc dla Warszawy. Polskie dowodztwo wojskowe rozpaczliwie probowalo kontaktowac sie z brytyjskimi partnerami.   "Reakcje Brytyjczykow byly najczesciej bardzo przygnebiajace dla ich sojusznikow. W wielu przypadkach znajdowano w nich niewiele zrozumienia dla pilnosci sprawy i niewiele zaangazowania". Wczesniej polski ambasador uzyskal zapewnienie od ministra Edena, ze   "dyplomaci brytyjscy beda interweniowac w Moskwie, by zapewnic maksimum wspolpracy. Teraz chcial sie dowiedziec, jakie skutki przyniosla ta interwencja." Podobne zapewnienia uzyskal w Waszyngtonie polski ambasador Jan Ciechanowski. Jak sie wkrotce okazalo nic konkretnego nie zdzialano.

Davies podkresla, ze   "Churchill niewatpliwie zareagowal z cala energia. Mimo dajacego sie przewidziec ociagania wsrod brytyjskich funcjonariuszy panstwowych wyrazil zgode na bezwloczne rozpoczecie przygotowan do lotow RAF-u nad Warszawe." [...] "Powstaly opoznienia – byc moze nie do unikniecia. Jednak akcja rozpoczela sie na wyrazne polecenie Churchilla."

Tymczasem Stalin, 5 sierpnia w odpowiedzi na depesze Churchilla z poprzedniego dnia, komunikowal mu:   "Mysle, ze zakomunikowane Panu przez Polakow informacje sa bardzo przesadzone i nie budza zaufania ... Nie wyobrazam sobie jak takie oddzialy moga zdobyc Warszawe." Potem zreszta caly czas gral gre pt. "Powstanie? Jakie Powstanie?..."

"2 sierpnia Stalin wydal rozkaz (ktory potem zatajono) zatrzymania 1. Frontu Bialoruskiego. Postanowil czekac i zobaczyc, jak sie potocza wypadki. Nie mniej moskiewska radiostacja im. Kosciuszki twierdzila 3 sierpnia, ze 'Armia Ludowa powstala do walki w Warszawie.'"

4 sierpnia sowiecka gazeta wojskowa Krasnaja Zwiezda opublikowala artykul atakujacy Powstanie, zatytulowany "Czarne sotnie generala Sosnkowskiego w akcji." (!)

Wehrmacht stawil czola sowieckim kleszczom po obu stronach Warszawy. Na srodkowym odcinku, wlasnie na wschod od Pragi, zatrzymana 2 sierpnia rozkazem Stalina armia sowiecka musiala sie wycofac nieco na wschod. Gen. Rokossowski ocenil zwloke na dwa do trzech tygodni. 8 sierpnia przedstawil sowieckiej "Stawce" nowy plan, uzgodniony z gen. Zukowem, zlikwidowania niemieckiego wylomu w trzecim tygodniu sierpnia, przeprawienia sie przez Wisle 25 sierpnia, zajecia Warszawy i ruszenia na zachod, az do Odry.

Okolo polowy sierpnia Stalin wydal rozkaz rozpoczecia 20 sierpnia szturmu na Rumunie.   "Wszystkie inne zadania musialy zostac dostosowane do wymogow tej aktualnie priorytetowej operacji. Plan Rokossowskiego i Zukowa odlozono na polke."


*


Grupa dominujaca w polskim rzadzie na uchodzstwie postawila wszystko na wiare, ze zachodnie mocarstwa pomoga znalezc jakies wyjscie wobec nieprzejednanej postawy Stalina. 'W koncu Stalin otrzymuje ogromna pomoc z Zachodu': nie przyjmowali do wiadomosci, ze Roosevelt i Churchill mogliby rzucic ich na pozarcie Stalinowi.   "Bez oporu przystali na zadanie Churchilla i zgodzili sie wyslac premiera Mikolajczyka do Moskwy na spotkanie twarza w twarz ze Stalinem."

31 lipca otwarty na kompromis premier Mikolajczyk przybyl do Moskwy. Molotow zaraz zapytal go wprost: "Po co Pan tutaj przyjechal?" 3 sierpnia Mikolajczyk zostal przyjety przez Stalina. Stalin nie bardzo chcial go wysluchac, ale dal mu do zrozumienia, ze Polska otrzyma terytorialna rekompensate do linii Odry i Nysy. Obiecal wydac polecenie pomocy Powstaniu, odmowil przerzucenia go do Warszawy, powiedzial mu tez:   "Nie pozwolimy na zadna akcje poza nasza linia. Dlatego musi sie Pan porozumiec z Komitetem Lubelskim."

Wobec tego premier spotkal sie z reprezentacja Komitetu Lubelskiego. Wanda Wasilewska oswiadczyla mu, ze w Warszawie nie ma zadnych walk. Bierut zazadal jego rezygnacji z urzedu i przekazania wladzy komitetowi lubelskiemu. Oswiadczyl Mikolajczykowi, ze jesliby wrocil do Warszawy, nawet jako zwykly obywatel, zostalby aresztowany.

Davies podsumowuje wizyte Mikolajczyka w Moskwie:   "Wobec braku chocby symbolicznego wsparcia ze strony brytyjskich i amerykanskich dyplomatow, misja prowadzila donikad. Premier zaczal pakowac walizki. Niczego nie udalo sie osiagnac."

Tymczasem, sowiecki oficer zrzucony wczesniej w Warszawie, kapitan Kalugin, wysylal depesze adresowane do Stalina z prosbami o pomoc. Niedlugo potem Molotow wyparl sie istnienia Kalugina.


*


Churchill zezwolil na loty RAF-u z Wloch nad Warszawe, ale Amerykanie byli bardzo wstrzemiezliwi wobec lotow USAF nad Warszawe i ich ladowania w bazach na terytorium sowieckim. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaprzeczylo zapewnieniom SOE o najwyzszym priorytecie dla Powstania, General Gubbins wyjechal na kilka tygodni do Normandii, i priorytet cofnieto. 8 sierpnia Naczelny Wodz, gen. Sosnkowski powrocil z Wloch i oskarzyl Brytyjczykow o porzucenie polskich sojusznikow. Rozpetala sie o to dyplomatyczna burza z Brytyjczykami.

16 sierpnia Andriej Wyszynski wobec ambasadora amerykanskiego oficjalnie zastrzegl sowiecki "sprzeciw by samoloty amerykanskie lub brytyjskie po zrzuceniu broni nad Warszawa ladowaly na terytorium sowieckim, poniewaz rzad sowiecki nie zyczy sobie, aby – posrednio lub bezposrednio – wiazano go z awantura w Warszawie."

27 sierpnia prezydent Roosevelt odmowil przylaczenia sie do depeszy do Stalina w sprawie Powstania zaproponowanej przez Churchilla.

Brytyjski minister informacji listownie odpowiedzial Churchillowi w tonie wobec Polakow obrazliwym na jego list w sprawie niepublikowania przez prase brytyjska wiadomosci o agonii Warszawy i o "konsekwencji postepowania rzadu radzieckiego." Norman Davies pisze:   "Chcialoby sie potraktowac to oswiadczenie jak dowod oskarzenia."


*




Polskie Halifaxy MKII z 1586 Special Duty Squadron.


Pierwszy lot nad Warszawe wykonala w nocy 4/5 sierpnia polska 1586 Eskadra z siedmioma halifaksami brytyjskiej eskadry 148. Zrzut mial sie odbyc w Puszczy Kampinowskiej, ale polskie zalogi w tajemnicy polecialy wprost nad Warszawe. Wykonano tylko dwa udane zrzuty, piec samolotow RAF-u zaginelo. Interweniowali wyzsi oficerowie RAF-u i loty nad Warszawe oficjalnie zawieszono.




Zaloga Liberatora S-for Sugar w Brindisi przed lotem nad Warszawe 4 sierpnia 1944.
Drugi od prawej pilot, kpt. Jan Mioduchowski.




Liberator S-for Sugar po powrocie znad Warszawy,
po ladowaniu w Brindisi na dwoch silnikach i bez podwozia.
(Norman Davies wspomina ten konkretny lot tego samolotu.)


Jednak 8 i 9 sierpnia poludniowoafrykanski SAAF polecial na odpowiedzialnosc lokalnego dowodztwa. 12 sierpnia na rozkaz Churchilla wznowiono loty nie baczac na straty. W pierwszym miesiacu Powstania loty z Brindisi odbyly sie 4, 8, 9, 12-18 i 20-27 sierpnia.




Jedna z polskich zalog Liberatora B-24, ktore lataly ze zrzutami nad Warszawe z Brindisi.




Szczatki Liberatora z 31 Dywizjonu Bombowego SAAF
ktory zostal stracony nad Warszawa w nocy 14/15 sierpnia 1944.


"Na poczatku wrzesnia gen. "Bor" poswiadczyl odbior 250 granatnikow ppanc "Piat", 1000 stenow, 19 000 granatow i 2 000 000 sztuk amunicji."




Pojemnik z bronia ze zrzutu byl skarbem dla Powstancow.


Ale koszty tego byly straszliwe. Brytyjski marszalek lotnictwa Sir John Slessor obliczyl pozniej, ze "tracono jeden samolot na kazde 10 ton dostaw." Halifaxy mialy 7-osobowa zaloge (nie 10-osobowa, jak pisze autor). 4).




Groby pilotow RAF i SAAF poleglych w lotach nad Warszawe.
British Commonwealth War Cemetery, Krakow-Rakowice.
(fot.   Andrzej Kobos)


Sowieci nie zezwolili na ladowanie nawet uszkodzonym samolotom RAF-u. Wielokrotnie alianckie samoloty zostaly ostrzelane przez samoloty sowieckie lub sowiecka artylerie (!).

Davies podkresla, ze archiwa moskiewskie w sprawie alianckich zrzutow nad Warszawe ciagle pozostaja niedostepne.


*


12 sierpnia sowiecka agencja TASS oglosila komunikat potepiajacy "lekkomyslna awanture" w Warszawie, wywolana przez "bande zbrodniarzy". 15 sierpnia na spotkaniu z ambasadorami amerykanskim i angielskim Stalin, Molotow i Wyszynski bez ogrodek dali wyraz sowieckim imperialnym zamiarom wobec Polski.

19 sierpnia Paryz byl wolny... Oswobodzony w powstaniu francuskiego ruchu oporu, ktory po paru dniach zobaczyl wkraczajace z pomoca oddzialy francuskiej dywizji pancernej gen. Leclerca (walczace pod dowodztwem amerykanskim), ktore byly przeciez dalej od miasta i nie mialy do niego zaraz wkraczac...

24 sierpnia dekret PKWN uznal wszystkie organizacje konspiracyjne, lacznie z Armia Krajowa, za nielegalne. 4 wrzesnia w organie PKWN Rzeczpospolita [sic!] ukazal sie artykul pt. "Ostrzegamy", w ktorym znalazlo sie przerazajace stwierdzenie: "Kto wystepuje przeciwko obozowi polskiemu [czyli przeciwko PKWN], ten jest w obozie hitlerowskim. Trzeciego obozu nie ma".

22 sierpnia premier Mikolajczyk oglosil plan dojscia do porozumienia z Sowietami, zawierajacy powazne ustepstwa terytorialne i uznanie PPR za piata, rowna sile polityczna w Polsce. 30 sierpnia plan ten zostal przeslany do Moskwy i nie doczekal sie odpowiedzi. Nikt z brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych   "nie kiwnal palcem, zeby sie o nia postarac". 1 wrzesnia Naczelny Wodz gen. Sosnkowski oglosil w rocznicowym rozkazie jawne potepienie aliantow za brak pomocy powstanczej Warszawie. Tego samego 1 wrzesnia dziennikarz Eric Blair czyli George Orwell oglosil w Tribune   "najostrzejszy w tonie i najbardziej wnikliwy artykul, jaki kiedykolwiek napisano w Wielkiej Brytanii na temat Powstania Warszawskiego:

"Gdyby jutro Stalin przestal popierac PKWN i uznal rzad w Londynie, cala brytyjska inteligencja poszlaby za nim jak stado baranow."

*


12 wrzesnia sily sowieckie przerwaly niemieckie linie w okolicy Rembertowa. 13 wrzesnia 143 Dywizja piechoty doszla do prawego brzegu Wisly na wysokosci Saskiej Kepy.   "Sowieccy zolnierze i warszawscy powstancy po raz pierwszy staneli twarza w twarz. [...] Najwieksza armia swiata stala w odleglosci kilkuset metrow." Negocjatorzy KG AK przerwali pierwsze rozmowy kapitulacyjne z Niemcami.

Nad Warszawa znowu pojawily sie sowieckie samoloty – dwuplatowe "kukuruzniki". Zrzucaly nieco broni i konserwy z amerykanska tuszonka. Zywili sie nia zolnierze Zgrupowania "Radoslawa" – plk. Jana Mazurkiewicza – broniacy Czerniakowa jako przyczolka dla oczekiwanej sowieckiej przeprawy przez Wisle.

16 wrzesnia na rozkaz gen. Berlinga, uzgodniony z gen. Rokossowskim, jednostki nalezace do 1. Batalionu 9. PP 1. Armii WP z ogromnymi stratami sforsowaly Wisle i polaczyly sie z zolnierzami AK ze Zgrupowania "Radoslawa".   "Dokonalo sie dlugo wyczekiwane polaczenie sil. Teoretycznie rzecz biorac, polaczenie sie powstancow z zachodniego brzegu Warszawy z sowieckim wojskiem z brzegu wschodniego powinno bylo dac kombinacje umozliwiajaca zwyciestwo."

Dla nawiazania lacznosci na drugi brzeg przeprawila sie misja AK (w sklad ktorej wchodzil oficer AL), taszczac radiostacje, liczac na spotkanie z Rokossowskim. Zostali natychmiast zatrzymani przez NKWD i zabrani przez kontrwywiad – SMERSZ. 17 wrzesnia, via Londyn i Moskwa, gen. "Bor" podal gen. Rokossowskiego lokalizacje telefonicznego kabla podziemno-podwodnego, wciaz nadajacego sie do uzytku. Naprozno.

Poza kilkoma dalszymi przeprawami berlingowcow, desant z prawego brzegu nigdy nie zostal wsparty wieksza inwazja sowiecka, a nawet zadnymi sowieckimi oddzialami liniowymi. Zolnierze Berlinga zupelnie nie byli wyszkoleni do walk w miescie. Na przyczolku Czerniakowskim poniesli ogromne straty. Nie stanowili istotnej pomocy militarnej. W momencie kapitulacji Czerniakowa 23 wrzesnia niektorzy zdolali ewakuowac sie przez Wisle, a liczni poszli do niemieckiej niewoli wraz ze swoim dowodca mjr Latyszonkiem i zolnierzami AK. Drugi przyczolek Berlingowcow na polnocnym Marymoncie zostal doszczetnie wybity przez Niemcow. Desant oddzialow armii Berlinga pozostaje zagadka, co do motywow sowieckiego zezwolenia na niego; sztab Berlinga byl przeciezobsadzony przez Rosjan a Rokossowki nie zmienil swojego bezczynnego stanowiska.

PKWN zreszta oskarzyl gen. Berlinga o knowania z "Borem", zas Berling oskarzyl PKWN o trockizm..., a NKWD nadal wylapywalo AKowcow (rowniez i na Pradze) jako "faszystow". To byla juz nie biernosc sowiecka, lecz czynne wspoldzialanie z Niemcami. I to pomimo tego, ze jeszcze w sierpniu oddzialy AK ciagle jeszcze realizujac Plan Burza, jako "przyjazni gospodarze" razem z wojskami Rokossowskiego wyzwalaly podwarszawskie miejscowosci Garwolin, Minsk Mazowiecki i Radzymin. (W styczniu 1945 powtorzylo sie to w Czestochowie!)


*




Widok Srodmiescia Warszawy z pokladu alianciego samolotu w polowie sierpnia 1944;
okolice Placu Bankowego, pozar w rejonie ul. Senatorskiej.


We wrzesniu nastapily dalsze loty RAF-u z Wloch nad Warszawe. Ogolne straty lotow z Wloch okreslono na 31 sposrod 186 samolotow, czyli 16.7 procent. Najwieksze zanotowane straty RAF-u w nalocie na Norymberge w nocy 30/31 marca 1944 wyniosly 11.8 procent.

15 wrzesnia, Naczelny Wodz wydal rozkaz aby 301. Dywizjon Bombowy Ziemi Pomorskiej, znany jako 1586 Eskadra do Zadan Specjalnych, latajacy z Brindisi nad Warszawe, nosil odtad nazwe "Dywizjon 301 Obroncow Warszawy". Byl to jego ostatni, symboliczny akt przed zdymisjonowaniem, wymuszonym wspolnie przez Sowietow i Brytyjczykow. 30 wrzesnia prezydent RP Wladyslaw Raczkiewicz odwolal gen. Sosnkowskiego z funkcji Naczelnego Wodza i w symbolicznym lecz bez znaczenia gescie mianowal na jego miejsce gen. Tadeusza "Bora"-Komorowskiego, ktory w trzy dni pozniej poszedl do niemieckiej niewoli.

18 wrzesnia doszla do skutku jedyna amerykanska dzienna wyprawa lotnicza nad Warszawe, tzw. misja "Frantic" stu dziesieciu "latajacych fortec" B-17. 105 samolotow zrzucilo z duzej wysokosci 1284 zasobnikow, z ktorych tylko 228 (inne zrodla podaja 188) zostalo odebranych przez powstancow. W pierwszej chwili warszawiacy wpadli w euforie, sadzac, ze zrzucani sa polscy spadochroniarze...




Samoloty misji "Frantic" USAF nad Wilanowem po zrzutach na Warszawa.


Trzy samoloty zawrocily wczesniej, dwa zostaly stracone przez Niemcow (jeden nad Dziekanowem), 105 ladowalo w sowiecko-amerykanskiej bazie lotniczej pod Poltawa na Ukrainie. Zorganizowanie tej wyprawy, chociaz tak bardzo pozno, bylo sukcesem politycznym, niestety odosobnionym. Stalin w koncu zgodzil sie na ladowanie samolotow amerykanskich, ale zanim zorganizowano nastepna wyprawe, Stalin znowu zmienil zdanie a Powstanie upadlo. Frontowy general Teliegin raportowal mu, ze   "lotnictwo angielskie i amerykanskie, zrzucajac ladunki, faktycznie nie pomaga powstancom, lecz zaopatruje Niemcow."

21 wrzesnia polska 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa zostala zrzucona pod Arnhem w Holandii, w drugiej fali niefortunnej brytyjskiej operacji "Market Garden", zakonczonej kleska i ogromnymi stratami. Prawda jest jednakze, ze zachodni alianci nie dysponowali srodkami technicznymi na przetransportowanie polskiej brygady nad Waszawe.




Polscy spadochroniarze laduja sie do samolotu przed zrzutem nad Arnhem 21 wrzesnia 1944.
(Courtesy of former Polish paratrooper Ludwik Lechocinski of Edmonton, AB, Canada)


23 wrzesnia ambasadorowie Wielkiej Brytanii i USA ponownie interweniowali u Stalina. Stalin odpowiedzial im:   "Nikt nie moze odnalezc tego generala Bora. Nie wiemy gdzie on jest. Widocznie wyjechal z Warszawy." 30 wrzesnia przewodniczacy PKWN Osobka-Morawki oswiadczyl, ze gen. "Bor" jest zbrodniarzem wojennym.

Brytyjczycy probowali ograniczac swoje szkody polityczne. 26 wrzesnia premier Churchill oddal w Izbie Gmin hold   "bohaterstwu i wytwalosci polskiej Armii Krajowej". Nie zapobieglo to mocno klopotliwym pytaniom niektorych brytyjskich poslow. Brytyjczycy twierdzili, ze nic wiecej nie mogli zrobic.




Znaczek pocztowy wydany w Londynie pod koniec 1944 roku.


*


W dniach 27/29 wrzesnia dywizja SS Hermann Göring przy wsparciu lotniczym zlikwidowala Zgrupowanie Kampinos AK. 27 wrzesnia skapitulowal Mokotow. 30 wrzesnia skapitulowal Zoliborz.

W rokowaniach kapitulacyjnych prowadzonych od 28 wrzesnia delegacja Armii Krajowej wynegocjowala z Niemcami pozornie nienajgorsze warunki. Powstancy otrzymali od Niemcow status jencow wojennych i obietnice (dotrzymana) zaniechania represji, cala ludnosc cywilna Warszawy miala opuscic zrujnowane miasto. 2 pazdziernika o 19:00 padl prawdopodobnie ostatni strzal Powstania. Ostatni rozkaz gen. "Bora" konczyl sie zdaniem:

"Wierze, ze w ciezkich zmaganiach przez obfita ofiare krwi wywalczymy zwyciestwo, a przez nie wolnosc Ojczyzny."

Od wybuchu Powstania do wymarszu z Warszawy ostatnich oddzialow AK do niemieckiej niewoli uplynelo 66 dni.

W praktyce infrastruktura Armii Krajowej przestala w praktyce istniec, choc pozostawiono w podziemiu czesc personelu wojskowego dla ewentualnej drugiej konspiracji.


* * *


Rozdzial Finale nie konczy ksiazki Normana Daviesa. Konczy tylko 61 procent jej objetosci.

Nie bede tutaj omawiac czesci VI ksiazki – Vae victis: Biada zwyciezonym, 1944-1945, czesci VII – Represje stalinowskie 1945-1956 i czesci VIII – Echa Powstania, 1956-2000. Material omowiony w nich jest wielkiej wagi dla kompleksowego zagadnienia Powstania Warszawskiego na szerokim tle wydarzen, takze i pozniejszych. Pomijam je nie dlatego, ze uwazam je za mniej wazne lub mniej informatywne, lecz dlatego, ze w tym omowieniu ksiazki Normana Daviesa skoncentrowalem sie na aspektach nieudzielenia Powstaniu wlasciwej pomocy przez wschodnich i zachodnich aliantow z Grand Alliance – Wielkiej Koalicji. Podkreslam jeszcze raz, ze ksiazka Powstanie '44 stanowi ogromna calosc.


Raport przejsciowy

Norman Davies konczy Powstanie '44 rozdzialem zatytulowanym Raport przejsciowy, zawierajacym skondensowane wnioski autora.

Z uwagi na wage tych wnioskow, obszerne fragmenty tego rozdzialu przytoczone sa w towarzyszacej "antologii".


* * *


Zakoncze ogolnym wnioskiem, ktory nasunal mi sie juz dosc wczesnie w trakcie czytania Powstania '44 Normana Daviesa.

Niezyjacy juz Profesor Aleksander Gieysztor, wybitny historyk i b. oficer Armii Krajowej, ps. "Borodzicz", b. szef BIP KG AK, w roku 1994, na 50-lecie Powstania, w artykule Jak z tragedii greckiej, napisal, ze stlumienie Powstania Warszawskiego przyszlo z obu stron Wisly. To oczywiscie pozostaje prawda, sam Norman Davies pisze, ze byly to zmagania trzech. Nie mniej, moj wniosek nasuwajacy sie z udokumentowanej i szczegolowej opowiesci Normana Daviesa jest straszniejszy: Zgniecenie Powstania Warszawskiego przyszlo z trzech stron. Ta trzecia, chociaz zda sie niezamierzona strona byli zachodni sojusznicy Polski: Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Wniosek okrutny dla wszystkich. W kazdym razie, zachodni sojusznicy nie zrobili nic poza ograniczonymi i militarnie malo skutecznymi zrzutami broni (choc okupionymi smiercia ponad 300 bohaterskich lotnikow alianckich). Norman Davies w przedmowie do swojej ksiazki cytuje z jej recenzji (2003) napisanej przez wybitnego brytyjskiego historyka wojskowosci Sir Max'a Hastings'a:   "Nieszczesciem Polakow bylo to, ze byli znienawidzeni i przez Rosjan i przez Niemcow i ze przygladala im sie obojetnie wiekszosc zachodnich aliantow."


Andrzej M. Kobos
pazdziernik-listopad 2004.




Przypisy:
  1. Norman Davies, Powstanie '44. Przeklad Elzbieta Tabakowska. Wydawnictwo Znak, Krakow 2004, 960 pp.   (powrot)

  2. W pierwszym rozdziale ksiazki Norman Davies przypomina, ze 25 lipca 1944 wieczorem w Barnes Lodge, centrum komunikacji radiowej sluzb brytyjskich z okupowanymi krajami Europy, Polski w szczegolnosci. odebrano niezaszyfrowana depesze:   "Pulk X otoczony". "Rozbrajaja nas" [...] "Zegnajcie bracia." Zgodnie z regulami depesze te wowczas zignorowano jako otwarta, mozliwe ze pochodzaca od wroga. Potem dopiero okazalo sie, ze depesza byla autentyczna; donosila o rozbrajaniu przez armie sowiecka 27. Wolynskiej Dywizji Piechoty AK na Lubelszczyznie.   (powrot)

  3. Zyciowa pepowina polskiego ruchu oporu bylo zaopatrzenie z Wielkiej Brytanii: "cichociemni" skoczkowie-komandosi, bron, radiostacje, pieniadze itp. Odpowiedzialna za to byla polska sekcja Special Operations Executive, najstarsza galaz SOE.

  4. Brytyjski marszalek lotnictwa Sir John Slessor napisal po wojnie o lotach nad Warszawe:
    "Jest to historia najwspanialszego mestwa i poswiecenia ze strony naszych zalog lotniczych RAF-u, poludniowoafrykanskich, a przede wszystkim polskich, niesmiertelnego bohaterstwa ze strony Polskiej Armii Podziemnej walczacej mimo rozpaczliwych i coraz bardziej beznadziejnych szans w udreczonej Warszawie i najbardziej podlej, popelnionej z zimna krwia zdrady ze strony Rosjan."

    (cytat za: Stanislaw Kopf, 63 dni, Wyd. Bellona, Warszawa 1994)





    Piloci z nad Warszawy 1944; Warszawa 1994.
    Od lewej: Niezidentyfikowany, USAAF; William Burlett, SAAF; Edward Burcham, SAAF.
    (fot.   Andrzej Kobos)




N.B. Wybor i zrodla ilustracji w tym artykule sa moje (amk). Zdjecia dotycza tylko aspektu politycznego i alianckiej pomocy lotniczej Warszawie.

Tylko jedno zdjecie pochodzi z ksiazki Powstanie '44. Wiekszosc zdjec dotyczacych lotow nad Warszawe pochodzi z albumu Stanialawa Kopfa pt. 63 dni.






Teksty analizujace i wspomnieniowe o Powstaniu Warszawskim zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2004 Zwoje