BY LESZKA KONCERT NIE PRZEMINĄŁ NIE PRZEPŁYNĄŁ...





INKA   DOWLASZ



Ta dawno słuchana muzyka
Gdy wraca – nie wraca nigdy sama.
Ona się zjawia z tamtą po raz pierwszy
Albo w ów szczególny raz
W t e d y   słyszaną

                                          Leszek Długosz



Na dziedzińcu Collegium Maius Leszek Długosz śpiewał
Teresa Budzisz-Krzyżanowska czytała Jego wiersze


Latem tego roku [2004], 19 lipca, rzec można, zgodnie już z tradycją, na dziedzińcu Collegium Maius śpiewał Leszek Długosz. Pomimo burzowej pogody, to "najpiękniejsze podwórko Krakowa", szczelnie wypełniła publiczność gotowa na spotkanie z Długoszem. Teresę Budzisz-Krzyżanowską powitały długie, ciepłe brawa. W pamięci ożyły wielkie role Artystki, wielkie chwile w Starym Teatrze. Przedłużające się oklaski zdawały się mówić – "witaj w domu".

Artyści nie musieli zdobywać tej publiczności... 1) Popłynęły pierwsze dźwięki znanych, czule pamiętanych melodii: jaka szkoda, że dni nasze, dni wiosenne przeminęły...




Leszek Długosz w Collegium Maius
(fot.   Ania Kamińska)


Słowa piosenek Leszka, te melodie, przewijają się przez życie piszącej, od studenckich lat siedemdziesiątych. Siedzieli rzędem staruszkowie... Śpiesz się Magdaleno... Jurgowska karczma... Powraca klimat tamtych porywów, spotkań w Piwnicy pod Baranami, w klubach studenckich...




Leszek Długosz i Teresa Budzisz-Krzyżanowska w Collegium Maius
(fot.   Ania Kamińska)


W przerwach muzycznych Teresa Budzisz-Krzyżanowska czytała wiersze z tomu Leszka Długosza Dusza na Ramieniu (Wydawnictwo Literackie, 2003). Podzieliła się z widownią rozmyślaniami Autora. Albo i np. rozważaniami ślimaka napotkanego przez Poetę na ścieżce w Ojcowie:
Myślisz – w Jerzmanowicach lepiej?
Łatwiej na ścieżce w Skale?

Wielka to była przyjemność wspólnego podążania za myślą zawartą w wierszach, sugestywnie wydobytą pięknym głosem Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej. Podążania i wyłapywania perełek, charakterystycznego Długoszowego humoru.

Do ogólnej atmosfery muzykowania i refleksji wydawały się czujnie dostrajać szybujące pod niebem gawrony? Jeżyki? – Może ktoś umiałby to rozeznać?

W serdecznym przepływie z Leszkiem, Teresą i Muzykami było się w Starym Krakowie i jednocześnie – gdzieś głęboko w sobie.




Leszek Długosz i Teresa Budzisz-Krzyżanowska w Collegium Maius
(fot.   Ania Kamińska)


Nie sposób pozostać na powierzchni estetycznej formy dźwięków, układu słów, kiedy ich znaczenia trafiają prosto w serce:
Przestali się śnić
Przeprowadzili się pewnie
Do kręgów jeszcze dalszej nieobecności
Coraz bardziej rozdzielają nas
Lata nieodwiedzin
Milczenia telefonów

. . . . . . . . . . . . . . . . .
Atmosfera wydawała się gęstnieć od niewidzialnej obecności tych, którzy już odeszli. Odezwały się Nocne telefony Piotra S.

Otrzymaliśmy też pouczenie, żeby śpieszyć się kochać ludzi... Bo też i Długosz, argumentując za Ks. Twardowskim, po swojemu zna szyfry do zakamarków duszy. Znakomicie dogaduje się z ich mieszkańcami. Ciętym słowem, ironią, właściwie ujętym skrótem, porównaniem rozświetla te rejony, których istnieniu chciałoby się niekiedy wręcz – zaprzeczyć.

Powracają wspomnienia koncertów Leszka w studenckich kameralnych salach, kiedy to wydawało się, że nie sposób inaczej słuchać jak tylko twarzą w twarz i najlepiej przy blasku świec... Tutaj w przestrzeni renesansowego dziedzińca Collegium Maius z towarzyszeniem zespołu muzycznego, artyści wytworzyli również cudowną kameralną atmosferę. Do Długoszowego fortepianu dołączyli znakomici krakowscy muzycy: Wiesław Murzański (wiolonczela), Tomasz Góra (skrzypce), Krzysztof Oczkowski (gitara), Wiesław Dziedziński (akordeon). – Z precyzją, ze skupieniem dodawali barw, czarowali...

Wspólna podróż okazała się możliwa i poruszająca. Pomimo, iż

Pod Baranami też już inny czas
Inną muzykę dziś kto inny gra...


Czas dany nam przez Leszka Długosza, Teresę Budzisz-Krzyżanowską i Muzyków to chwile zadumy nad sensem przemijania. Zatrzymany moment pochylenia się nad byle krzaczkiem -
Przy franciszkańskiej sieni
– Gdy tuż po deszczu
w kwietniowej smudze światła...

Weszliśmy razem do tej sieni, jakby wspólnie pytając:
– Ach, z jakiej to pracowni?
I   c ó ż   j e s t   a r c y d z i e ł o?




Leszek Długosz i Teresa Budzisz-Krzyżanowska w Collegium Maius
(fot.   Ania Kamińska)


Artyści wykonali pracę, przyjęli bukiety wśród nie milknących braw, Muzycy poskładali instrumenty... Pewnie zmęczeni, odeszli.

Wracając do domu, w Rynku, znów odnalazłam, poczułam to nasze Miasto szczególnie żywo. – Jak dawniej? Za Ich sprawą, pomyślałam z wdzięcznością.


P. S. Dowiadujemy się, że wersja zimowa koncertu Leszka Długosza i Teresy Budzisz Krzyżanowskiej planowana jest w Auli Collegium Maius w okresie Świąt Bożego Narodzenia.   (ID)




Inka Dowlasz: reżyser, autorka sztuk m. in. Toksyczni rodzice, Bici Biją, Odlot, Sytuacja bez wyjścia. Związana z Teatrem Ludowym w Krakowie-Nowej Hucie. W Studium Pedagogicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzi zajęcia fakultatywne poświęcone teatrowi.




  1. A jednak Leszek Długosz, chociaż nie musiał..., zdobył kilkuset-osobowe audytorium odczytanym przez siebie na rozpoczęcie swoim nowym, specjalnie na ten koncert napisanym wierszem (byłem świadkiem powstawania tegoż!) Ta chwila, ten blask..., który jest bardzo obrazową apoteozą chwil życia a jednocześnie przypomnieniem o tym, co nieuniknione każdemu z nas. – Andrzej Kobos.
    (Tytuł całości pochodzi ode mnie – AMK.)   (powrót)



Dziękuję Ani Kamińskiej, córce mojej żony, za pozwolenie mi na zamieszczenie jej zdjęć (kamerą cyfrową) z tego koncertu wieczorową porą.
Sam, nie chcąc zakłócać koncertu, nie fotografowałem. – Andrzej Kobos.








Copyright © 1997–2004 Zwoje