
PANORAMA KRAKOWSKA
1. Celtowie w Krakowie
ELZBIETA BINSWANGER STEFANSKA
O poczatkach Krakowa mozemy tylko snuc domysly. Jak o wielu bardzo starych miastach, starszych niz pismo, starszych niz ludzka pamiec. Jedno jest pewne: "Nie od razu Krakow zbudowano", jak mowia krakowianie. I jeszcze jedno wiadomo ponad wszelka watpliwosc: wiele pokolen wielu narodow przyczynilo sie do wspolczesnego obrazu miasta, do jego wygladu, jezyka, obyczajow, do tego, co dzis jest dla nas, krakowian, naszym rodzinnym miejscem. Tak bardzo innym niz jakiekolwiek inne miasto na swiecie. Tak bardzo odrebnym. Charakterystycznym. Tak bardzo swojskim. Polskim. A przeciez Krakow utkany jest z tysiecy roznobarwnych nici pochodzacych z calego nieomal swiata, z nieprzebranej ilosci watkow, ktorych poczatki gubia sie w najodleglejszych zakamarkach starozytnej Europy, Azji, Afryki, z wielu tysiecy zyciorysow ludzi, ktorzy przybyli tu z roznych miejsc, mowili roznymi jezykami, wierzyli w roznych bogow, znali rozne sztuki i holdowali roznym tradycjom. Z ogromnej liczby przedmiotow, ktore przywedrowaly tu z odleglych warsztatow zdolnych, pracowitych, obcych artystow i rzemieslnikow. Historia Krakowa jest barwna i gesta, i bogata, jak geste i barwne, i cenne sa slynne krakowskie flamandzkie arrasy.Wplyw na kulture Krakowa mieli tajemniczy druidzi celtyccy i kupcy rzymscy, sredniowieczni arabscy kronikarze i zydowscy medrcy, wladcy czescy i litewscy, i wegierscy, artysci i prawodawcy niemieccy, wloscy budowniczowie i tatarscy najezdzcy, tureccy handlarze i szwedzcy zolnierze, szkoccy uciekinierzy i austriaccy urzednicy, rosyjscy carowie i pruscy oficerowie, francuscy pisarze i angielscy tlumacze, duchowni i swieci... a i, jesli nie cofac sie w czasy zbyt odlegle, greccy uchodzcy i afrykanscy studenci, japonscy turysci i ukrainscy muzycy... wszyscy oni zostawili – i zostawiaja – tu swoj slad, wszyscy tworza przebogata roznobarwna wieloplaszczyznowa panorame miasta.
A poczatki wygladaly zapewne podobnie jak w wierszu o innym miescie autorstwa Czeslawa Milosza, zmarlego 14 sierpnia 2004 w Krakowie poety, krakowianina z wyboru, przybysza z dalekiego swiata:
Nikt nie zna poczatku miasta. Grzaskie koleiny,
Krzyk u przeprawy, pochodnie smolne,
Rybak oparty na wloczni, wiecierze,
Mgly, rozlewiska. Az konni z kopiami
Polnagich jezdzcow przywodza i pada
Sosna za sosna i z bierwion olbrzymich
Dzwiga sie kasztel ponad rzeczny nurt.
Ciemne powaly. Klebowisko psow
Gryzacych kosci w blysku tarcz i mieczow,
Chwiejne luczywa i cienie wasate
Nad cynowymi dzbanami piesni.
W komorach, miedzy drzewce i rzemienie,
Chichoty dawnych bostw. Gestwina w nocy
Ich dziki tupot i gwizd.
(Legenda, fragment)
Mowi sie, ze celtyccy druidzi – a obecnosc Celtow w okolicach Krakowa jest juz rzecza, wydaje sie, dowiedziona – dokladnie badali miejsce przeznaczone na budowe miasta pod wzgledem dostepu do wody, urodzaju ziemi, niedostepnosci dla obcych i obronnosci przed napasciami, a takze zdrowych wzmacniajacych energii. Dlugo debatowano na temat wplywow Celtow w tych rejonach. W koncu zgodzono sie co do tego, ze najprawdopodobniej w okolicach Krakowa mamy faktycznie do czynienia z osadnictwem celtyckim. Celtowie sa tworcami cywilizacji o istotnych wartosciach, czego dowodza coraz to nowe odkrycia. Potrafili ulepszac przy pomocy elementow zelaznych narzedzia rolnicze, metalurgie rozwinieta mieli na wysokim poziomie, znali kolo garncarskie i zarna obrotowe, umieli produkowac szklo, bili monety, mieli rozlegle kontakty handlowe, bogaty swiat pojec z dziedziny spoleczno-obyczajowej, wyksztalcona mitologie. Druidzi celtyccy, druidowie, byli magami, czarownikami, uprawiali swoje religijne obrzadki w dabrowach lesnych, czcili drzewa w szczegolnosci dab, jemiole przypisywali wlasciwosci magiczne, liczyli czas wedlug ruchow gwiazd, wierzyli w wedrowke dusz, uprawiali medycyne. Byc moze to oni wskazali na wzgorze wawelskie jako idealne miejsce na zalozenie nowej osady. Byc moze rosly tu szczegolnie mocne deby, jemioly mialy wyjatkowe wlasciwosci a swiete runy ulozyly sie w sprzyjajacy przyszlosci wzor, dosc na tym, ze podrozujacy w latach 965-966 w tych stronach arabski kupiec pochodzenia zydowskiego, Ibrahim ibn Jakub, czyli Ibrahim, syn Jakuba, odnotowal w swoim dzienniku podrozy miasto Karakoro, Krakow, jako centralny grod wiekszego obszaru, posiadajacy duze znaczenie handlowe. Osada byla wiec godna dokladniejszej notatki w dzienniku podroznika. Bystry obserwator musial tez zauwazyc, ze Krakow strzega wzniosle kopce usypane reka ludzka. Byc moze i one wiaza sie z kultami i wierzeniami celtyckimi. Wprawdzie dopiero w XIII wieku kapelan i kancelista krola Kazimierza Sprawiedliwego, Wincenty Kadlubek, wspomina o tym, ze kopce te nosza imiona Krakusa, legendarnego zalozyciela Krakowa i jego corki Wandy, ale sa reliktami ze znacznie wczesniejszych wiekow.
Kopiec Krakusa w Krakowie-Podgorzu
(fot. Tadeusz Chrzanowski)
Kopiec Krakusa wznosi sie na prawym brzegu Wisly na Krzemionkach (wysokosc wzgorza wynosi 255 m n.p.m.). Mierzy 16 metrow wysokosci, a srednica jego podstawy przekracza 50 metrow. Pochodzi prawdopodobnie z VII wieku naszej ery. Wewnatrz, podczas badan archeologicznych w latach 1934-37, znaleziono ukryte w stozku ziemnym splatane korzenie debu, ktory w chwili sciecia musial liczyc sobie okolo 300 lat. Od zarania dziejow palono tu ognie zaduszkowe, oddawano czesc zmarlym, urzadzano stypy pogrzebowe. Upamietniano tu – i to do roku 1836 – wiosenne Zaduszki slowianskie. W pierwszy wtorek po Wielkanocy mieszkancy Krakowa i okolic zbierali sie tu na tradycyjne odpusty. Ze stokow kopca zrzucano resztki swieconego: chleb i inne wypieki, jajka na twardo, kielbase, slodycze, jablka... Obrzed ten – zwany Rekawka, po interwencji austriackiej nie zanikl, bynajmniej, ale przeniosl sie w inne miejsce – na Wzgorze Lassoty. Od czego nazwa "Rekawka"? Basn mowi, ze po smierci wodza pograzony w zalobie lud zawsze golymi rekami sypal kurhan. Zeby nabrac wiecej ziemi, noszono ja w rekawach. Ciekawe, ze czeskie "rakew" to trumna, a serbskie "raka, to grob.
Kopiec Wandy w Krakowie-Mogile
(fot. R. Zajac)
Drugi kopiec wznosi sie we wsi Mogila (dzis teren Nowej Huty) i ma byc miejscem pochowku krolewny Wandy, ktora – wedlug legendy, jednej z najbardziej znanych krakowskich legend, popelnila samobojstwo w nurtach Wisly nie chcac przyjac oswiadczyn niemieckiego rycerza Rytygiera (Rytogara). Kopiec z czasow przedhistorycznych wznosi sie na wysokosc 14 metrow, u podstawy srednica jego wynosi 45 metrow a polozony jest na skarpie o wysokosci 238 m n.p.m., u ujscia Dlubni do Wisly.
Kopiec Wandy we wsi Mogila, w dali Krakow
(ryc. F. Dietrich, z Monumenta regnum Poloniae Cracoviensa, Krakow 1827.)
Po zachodniej stronie miasta, na terenie Lobzowa, wznosil sie trzeci kopiec. Wydaje sie, ze nie ustepowal wysokoscia kopcom Krakusa i Wandy. Przez stulecia byl ozdoba slawnego ogrodu palacowego. Byl tam bowiem zamek zbudowany przez Kazimierza Wielkiego a mieszkala w nim ponoc jego ukochana Esterka, piekna Zydowka, jedna z licznych kochanek wladcy. Byc moze kurhan byl grobowcem Esterki, ktora, jak przekazuje legenda, zrozpaczona niewiernoscia krola, wyskoczyla z okna palacu wprost do stawu, w ktorym utonela. Ale to juz zupelnie inna historia. Bowiem krakowskie kopce przedhistoryczne byc moze byly nie tyle lub nie tylko grobowcami, co obiektami, ktore mialy za zadanie strzec miasta, jak wierzyli Celtowie.
- Zrodla:
- Jerzy Wyrozumski: Dzieje Krakowa. t. 1. Krakow do schylku wiekow srednich, Wydawnictwo Literackie, Krakow 1992.
- Mieczyslaw Czuma i Leszek Mazan: Pepek swiata nazywa sie Krakow, Oficyna Wydawnicza Anabasis, Krakow 2000.
- Julian Zinkow, Krakowskie podania, legendy i zwyczaje, Wydawnictwo Verso, Krakow 2004.
- Jerzy Banach: Dawne widoki Krakowa, Wydawnictwo Literackie, Krakow 1967.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||