Tytul ponizszego "zbiorku" o Januszu Korczaku pochodzi ode mnie.

W warszawskim getcie Dr Henryk Golszmit – Janusz Korczak pozostal wierny do konca. W obliczu szalejacej wokol smierci, w niemieckim terrorze i ludobojstwie, Janusz Korczak pozostal wierny swojej milosci i oddaniu najslabszym – dzieciom.

Andrzej Kobos





WIERNOSC SILNIEJSZA NIZ SMIERC

(Slowa o Januszu Korczaku)





WLADYSLAW SZLENGEL   •   STEFANIA NEY (GRODZIENSKA)   •
HALINA BIRENBAUM






Janusz Korczak z wychowankami w Gettcie Warszawskim




Wladyslaw Szlengel


Kartka z dziennika "akcji"

10 sierpnia 1942 1)


Dzis widzialem Janusza Korczaka
Jak szedl z dziecmi w ostatnim pochodzie,
A dzieci byly czysciutko ubrane,
Jak na spacerze w ogrodzie.

Nosily czyste fartuszki swiateczne,
Ktore dzisiaj juz mozna dobrudzic,
Piatkami Dom Sierot szedl miastem,
Knieja tropionych ludzi.

Miasto mialo twarz przerazona,
Masyw dziwnie odarty i goly,
Patrzyly w ulice puste okna,
Jak martwe oczodoly.

Czasem krzyk jak ptak zablakany
Byl dzwonem smierci bez racji,
Apatyczni jezdzili rikszami
Panowie sytuacji.

Czasem tupot i szurgot i cisza,
Ktos w przelocie rozmowe mial spieszna,
Przerazony i niemy w modlitwie
Stal kosciol ulicy Leszno.

A tu dzieci piatkami – spokojnie,
Nikt nikogo nie ciagnal z szeregu,
To sieroty – nikt stawek nie wtykal
W dlonie granatowych kolegow.

Interwencji na placu nie bylo,
Nikt Szmerlingowi w ucho nie dyszal,
Nikt zegarkow w rodzinie nie zbieral
Dla spijaczonego Lotysza.

Janusz Korczak szedl prosto na przedzie
Z gola glowa – z oczami bez leku,
Za kieszen trzymalo go dziecko,
Dwoje malych sam trzymal na reku.

Ktos dolecial – papier mial w dloni,
Cos tlumaczyl i wrzeszczal nerwowo,
– Pan moze wrocic... jest kartka od Brandta,
Korczak niemo potrzasnal glowa.

Nawet wcale im nie tlumaczyl,
Tym, co przyszli z laska niemiecka,
Jakze wlozyc w te glowy bezduszne,
Co znaczy samo zostawic dziecko...

Tyle lat... w tej wedrowce upartej,
By w dlon dziecka kule dac slonca,
Jakze teraz zostawic strwozone,
Pojdzie z nimi... dalej... do konca...

Potem myslal o krolu Maciusiu,
ze mu los tej przygody poskapil.
Krol Macius na wyspie wsrod dzikich
Tez inaczej by nie postapil.

Dzieci wlasnie szly do wagonow
Jak na wycieczke podmiejska w Lagbomer
2),
A ten maly z ta mina zuchwala
Czul sie dzisiaj zupelnie jak Szomer
3).

Pomyslalem w tej chwili zwyczajnej,
Dla Europy nic przeciez niewartej,
ze on dla nas w historie w tej chwili
Najpiekniejsza wpisuje karte.

ze w tej wojnie zydowskiej, haniebnej,
W bezmiarze hanby, w tumulcie bez rady,
W tej walce o zycie za wszystko,
W tym odmecie przekupstwa i zdrady,

Na tym froncie, gdzie smierc nie oslawia,
W tym koszmarnym tancu wsrod nocy,
Byl jedynym dumnym zolnierzem –
Janusz Korczak opiekun sieroty.

Czy slyszycie sasiedzi zza murka,
Co na smierc nasza patrzycie przez krate?
Janusz Korczak umarl, abysmy
Mieli takze swe Westerplatte.



Przypisy do wiersza Kartka z dziennika akcji:

  1. Wymarsz Janusza Korczaka (Dr Henryka Goldszmita) – tak jak to opisal Szlengel – wraz z 300 dziecmi z sierocinca mial miejsce w dniu 5 sierpnia 1942 r. (a nie 10, ktora to data jest prawdopodobnie data powstania wiersza); por. Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Janusz Korczak, Warszawa 1966, s. 270.   (powrot)

  2. Lagbomer (hebr. Lag ba Omer) – radosne swieto zydowskie, przypadajace na 33. dzien po swiecie Paschy, w czasie ktorego sklada sie ofiare (Omer) na pamiatke tego, ze w tym dniu – wedlug podania talmudycznego – ustal pomor, jaki w II wieku p.n.e. grasowal wsrod uczniow wielkiego talmudysty, Akiby.   (powrot)

  3. Szomer (hebr. Haszomer ha-Cair) – mlody straznik; tu w znaczeniu skaut, harcerz; zydowska syjonistyczna organizacja mlodziezowa, utworzona w r. 1913 w Galicji, ktora potem rozprzestrzenila sie w Europie i na swiecie.   (powrot)






Stefania Ney (Grodzienska)


O Januszu Korczaku


Podczas ogolnej rzezi, gdy Niemcy mordowali dzieci z sierocinca Janusza Korczaka, jemu samemu ofiarowano moznosc uratowania sie. Korczak odmowil i poszedl na smierc z dwojgiem najmlodszych dzieci na reku.

Gdyby wziac wszystkie usmiechy dzieciece,
usmiechy kwiatow i usmiechy ptakow,
usmiech poety i usmiech lekarza –
powstalby wiersz o Januszu Korczaku.

Wiersz o czlowieku, co w czasach ciemnosci,
na oblakanym z nienawisci swiecie,
mial jasne serce i mial jasne mysli,
wiersz o czlowieku, co kochal dzieci.

Ukochal dzieci, ktore swiat doroslych
obdarzyl chlodem, glodem i przeklenstwem,
co ciezko przeszly swa krociutka droge
od urodzenia do smierci meczenskiej.

Dzieci zaszczute jak parszywe psiaki,
spuchniete z glodu, z twarza pol-sina,
ponurzy, starzy, piecioletni ludzie,
za takie dzieci Janusz Korczak zginal.

Nie za ojczyzne, za Boga, za honor,
ani za matke, za ojca, za brata,
ale za biedne, zawszone bachory,
za najnedzniejsze z wszystkich stworzen swiata.

Oddal im chleb swoj i madrosc i serce,
zyl z nimi w hanbie i w glodzie i w brudzie,
i zginal, kiedy mordowano dzieci,
co nie zdazyly byc podle jak ludzie.







W zawsze smutna i sklaniajaca do refleksji rocznice smierci Janusza Korczaka i Jego wychowankow z sierocinca w Getcie Warszawskim (5 sierpnia 1942), zamieszczamy ponizej jeden pelny tekst Haliny Birenbaum i scalony wybor z dwoch Jej recenzji opublikowanych przed laty w Izraelu. Wybor ten, ograniczony do mysli, zda sie, ponadczasowych, zostal autoryzowany przez Haline Birenbaum.

Andrzej Kobos





Halina Birenbaum


Dzien, w ktorym wyprowadzili Korczaka



O Januszu Korczaku powiedziano i napisano wiele w roznych krajach, w roznych jezykach.

Nie znalam Go w owych dniach, ledwie przeczytalam wtedy cokolwiek z jego ksiazek, bylam jeszcze dzieckiem. Powrocilam do nich po latach, jako kobieta wolna. Po wojnie. Bylam juz wtedy matka.

Ksiazki Janusza Korczaka porwaly mnie, zachwycily. Pokochalam je, czerpalam z nich otuche, wznioslam sie dzieki nim do wyzszego, wspanialego swiata, przez co zycie nabralo dla mnie glebszej i wiekszej wartosci. I tylko teraz pojelam, czym byla ta wielka, przytlaczajaca trwoga owego dnia w getcie warszawskim – podczas akcji wysiedlenczej, rzekomo – na Wschod...

Wszyscy Zydzi mieli zostac wyslani tam w swej ostatniej podrozy.

Na poczatku lapanek sierociniec Korczaka – podobnie jak "szopy" (warsztaty) i rozmaite uzyteczne przedsiebiorstwa pracujace dla Niemcow – byl bezpieczna stacja. Rzekomo pewna... Bo coz, oprocz smierci w Treblince lub przedtem na miejscu, bylo wowczas pewne? Istnialy jednak zludzenia i wiara, silne, niczym zelazo. I wszyscy starali sie za wszelka cene dostac do "szopow", aby sie uratowac. Zazdroszczono szczesciarzom, ktorzy posiadali zezwolenia i szanse na zycie, na pozostanie w getcie, na nie zeslanie na "Wschod".

Ukrywalismy sie, przechodzilismy z piwnicy do piwnicy, ze strychu na strych – z jednych ulic na drugie. W strachu, w napieciu. Jeszcze dzien, jeszcze dzien, jeszcze godzine, jeszcze minute. Wierzylismy, ze wojna sie skonczy i minie ten koszmar. Byle przetrwac, przetrwac i przezyc. Przeciw wladzom niemieckim. Wszelkimi srodkami.

Nie ogladalismy sie na zlapanych, na znikajacych w wagonach bydlecych. Widzielismy i czerpalismy otuche u tych, co pozostawali, potrzebnych rzekomo, "dozwolonych" i "pewnych". Sadzilismy, ze bedziemy posrod tych wyjatkow, ktorym udalo sie uniknac wagonow, to znaczy posrod zydow "potrzebnych".

Az jednego jasnego dnia, w godzinach porannych spadla wiesc, ktora zmrozila nam krew w zylach: powiedziano, ze Korczak z wszystkimi dziecmi zostal wyprowadzony. ze wyciagaja z "szopow" wybranych pracownikow i wloka ich do pociagu, na Umschlagplatz!...

Rozwialo sie zludzenie "pewnosci" oraz wiara, ze niektorzy beda miec szanse, ze przynajmniej wyjatkowe jednostki pozostana...

Tego dnia ja, wowczas dziecko, znow zobaczylam doroslych zlamanych rozpacza, placzacych. Dotad byli przeswiadczeni, ze Korczak z dziecmi, jako slynni, wyjatkowi – beda posrod tych, ktorym dane jest zyc.

W owych czasach ludzie juz nie dziwili sie niczemu, nic ich nie zdumiewalo. Przejeci groza, jedynie wyciagali wnioski, szybko przystosowywali sie, wyostrzali swe reakcje, ulepszali kryjowki. Ale wyprowadzenie sierocinca Korczaka wstrzasnelo wszystkimi. Jeszcze jeden fundament naszego zycia, stacja rozjasniajaca ciemnosci – padla. Los nas wszystkich zostal przesadzony.

Nigdy nie pojelismy tego tak dobitnie i bezlitosnie jak tamtego, pamietniego dnia 5 sierpnia 1942 roku, gdy Korczak z dziecmi, spokojnie i z godnoscia poszedl na smierc.


(opublikowane w Nowinach Kurierze, Tel Aviv)






Halina Birenbaum


Janusz Korczak – "Pamietniki z getta"

(fragmenty)


(Fragmenty recenzji po premierze przedstawienia Janusz KorczakPamietniki z getta.
Scenariusz o ostatnich dniach Korczaka i jego sierocinca w ginacym getcie – Uri Orlev.
Rezyseria Nola Chelton. Teatr Miejski w Haifie, 1992)

Ludzkie pytania, co wolno, a co nie, co jest moralne w danym postepku wychowanka sierocinca – a co jest godne krytyki i kary... Dzieci, ludzie. Zwykli ludzie – w czasach niezwyklych, nieludzkich. Tak dobrze znane mi, zapamietane na zawsze.

Takie pytania nakazuja mi nagle [podczas premiery] spokoj, wytrzymalosc i wzniesienie sie na nieznane dotad wyzyny. Zrozumienie owych sytuacji i czlowieka w nich. Milosci ludzkiej silniejszej niz smierc i zaglada hitlerowska!

Korczak opiekujacy sie z niewyslowiona cierpliwoscia kazdym problemem, przejawem czyjegos dzialania, kazdym pytaniem tych dzieci zasadzonych na smierc. Jego powaga, glosne rozmyslania wraz z dziecmi nad zyciem ludzkim, jego sensem, wartosciami i powinnosciami, mimo toczacego sie mordu i absolutnej zaglady! Korczak zbiedzony, szarpany watpliwosciami, chwilami rezygnacji, zalamania, od ktorych szukal ucieczki nawet w myslach o samobojstwie, czy w alkoholu, choc przeciez nie mogl pozwolic sobie by umrzec i zostawic dzieci bez opieki...

Zastygle usmiechy, zduszone lzy, spojrzenia, slowa ostatnie – nieosiagalne marzenia o zyciu! Pomysly szalone w szukaniu ratunku, plonne nadzieje ich powodzenia, rezygnacja, strach, rozpacz. I nie mniej ogromna, rozpaczliwa milosc na krawedzi smierci.

Niestety, ludzie, ktorzy nie byli TAM WTEDY, do dzis nie pojmuja, ze zaglada to byla nie tylko smierc milionow – ale tez rozbicie wszelkich zasad ludzkich, uznanych ogolnie wartosci i wiary w nie. I nawet dobro i piekno ujawnilo tam inna twarz – znekana, zbiedzona, bez zadnej aureoli czy mitow wielkich. Mitem w tym piekle stala sie sama zdolnosc kochania, milosc, ktora przeciez byla niemozliwa – i poswiecenie w jej imieniu, dla niej. Twarz ginacego w takich okolicznosciach i warunkach nie posiada czcigodnosci...

Jak wytlumaczyc hitlerowska morderczosc smierci, w ktorej nie zostalo wiecej nic ludzkiego, od ktorej nie bylo ratunku dla nikogo niemal, a zwlaszcza dla takich biednych, niepotrzebnych nikomu sierot – ktorym Korczak potrafil dac przynajmniej do ostatniej chwili poczucie czlowieczenstwa, godnosci ludzkiej? I z tym umrzec.

Janusz Korczak napisal w swym pamietniku z dna piekla:

21 lipca 1942 r. ... Jutro koncze szescdziesiat trzy albo szescdziesiat cztery lata... Ciezka to rzecz urodzic sie i nauczyc zyc. Pozostaje mi o wiele latwiejsze zadanie: umrzec. Po smierci moze byc znow ciezko, ale nie mysle o tym. Ostatni rok czy miesiac, czy godzina. Chcialbym umierac swiadomie i przytomnie. Nie wiem, co powiedzialbym dzieciom na pozegnanie. Pragnalbym tyle..."
i w innym miejscu:
"...swiat jest kropla blota zawieszona w bezkresie – zwierzeciem, ktore zrobilo kariere... Ale ta kropla blota zna cierpienie, umie kochac, plakac i pelna jest tesknoty...".
Korczak w tym swiecie, w tej "kropli blota zawieszonej w bezkresie" podlewal kwiaty, jak mowi – "podlalem kwiaty, biedne rosliny sierocinca, rosliny zydowskiego sierocinca..."

I nagle – zycie ma sens, a kres zycia, nie jest wiecej splesniala ohyda, bezladnym belkotem nierozumialym, nawet i po Treblince. W kazdym razie dla mnie. Dlatego chyba ja przezylam i potrafie istniec po tym wszystkim.


(opublikowane w: Nowiny Kurier, Tel Aviv)






Halina Birenbaum


Prawda nie jest antysemicka

(fragmenty)


(fragmenty recenzji z filmu Korczak Andrzeja Wajdy)

Odkad przyjechalam do Izraela, zaczelam opowiadac o tym, co przezylam i co widzialam w getcie i w obozach smierci. Pragnelam przekazac fakty o tej strasznej rzeczywistosci stamtad z wszelkimi jej aspektami, nie przemilczajac przekletej roli judenratow, zydowskich policjantow i wszelkiego rodzaju kolaborantow sposrod moich rodakow.

Zawsze bylam tego zdania, ze nalezy opowiadac cala prawde o wszystkim, a kiedy zada sie sprawiedliwosci od innych – trzeba zaczac od siebie. Bylam swiadkiem najwiekszych poswiecen i najwyzszej wielkosci ludzkiej, jak rowniez niepojetych podlosci.

Wedlug mnie smierc nie oczyszcza i nie uniewinnia.

Jezeli pisze sie i uczy o bohaterach, nie mozna nie osadzac tych, ktorzy ich wydawali w rece gestapo, ktorzy lapali i prowadzili swych braci na smierc, a nawet sluzyli w zydowskim oddziale gestapo zwanym w warszawskim getcie "trzynastka", od numeru domu, w ktorym kwaterowali przy ul. Leszno 13. Komendantem ich byl Gancwajch, postac wystepujaca w jednej ze scen filmu Korczak.

Ttrudno jest strawic fakt, ze mielismy z jednej strony Korczaka, Mordechaja Anielewicza, "Antka" (Cukiermana) – i z najwiekszym odroznieniem – Gancwajcha, i Szmerlinga, komendanta zydowskiego Umschlagplatzu, wspolodpowiedzialnego za wywozke Zydow do Treblinki.

Wiele pisal w getcie warszawskim o przestepstwach zydowskiej policji w swych pamietnikach w getcie warszawskim historyk Emanuel Ringelblum, ktory zginal wraz z zona i synkiem. Zadal, aby po wojnie osadzic policjantow i ich zbrodnie surowiej nawet niz hitlerowcow.

[...]

Czulam sie niejednokrotnie zraniona i upokorzona zarzutami antysemityzmu wysuwanymi wobec filmu Korczak i jego tworcy AndrzejaWajdy, jakby mnie sama zniewazono, bo to jest moja przeszlosc, nie tylko film – mojego ojca zawlekli do wagonow do Treblinki, bijac go palkami i szarpiac – zydowscy policjanci.

Musi sie miec odwage spojrzec prawdzie w oczy, zmierzyc sie z nia i wyciagnac nalezyte wnioski, a takze szanowac, tych, ktorzy zadali sobie trud uwiecznic te cierpienia – pamiec o wspanialym wychowawcy zydowskim Januszu Korczaku!

Film Korczak to wiecznosc pamieci tych cierpien i ludzkiej wielkosci na krawedzi smierci – w nich wlasnie upamietnienie.

A prawda nigdy nie jest antysemicka.


(opublikowane w: Nowiny Kurier, Tel Aviv oraz w Haaretz (po hebrajsku), Tel Aviv)






Teksty Wladyslawa Szlengla zamieszczone w Zwojach:



Teksty Haliny Birenbaum zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2004 Zwoje