Dziękuje serdecznie Panu Profesorowi Stefanowi Witoldowi Alexandrowiczowi za zgodę na przedruk w Zwojach fragmentów z jego nowej książki o wykopaliskach w Staruni pt. Starunia i badania czwartorzędu w tradycji i inicjatywach Polskiej Akademii Umiejętności..Ponownie uprzejmie dziękuję Panu Profesorowi Jerzemu Wyrozumskiemu, Sekretarzowi Generalnemu Polskiej Akademii Umiejętności, na udzielenie mi zezwolenia na przedruki w Zwojach artykułów z wydawnictw PAU.
Panu Profesorowi Henrykowi Kubiakowi serdecznie dziękuję za podarowanie mi egzemplarza rzadkiej dziś publikacji PAU z roku 1930 pt. Drugi nosorożec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia.
Last but not least serdecznie dziękuję Panu Profesorowi Adamowi Strzałkowskiemu, przewodniczącemu Komisji Historii Nauki PAU, mojemu Przyjacielowi, za tak entuzjastyczne i efektywne "ambasadorowanie" Zwojom w krakowskim środowisku naukowym.
Andrzej Kobos
WYKOPALISKA W STARUNI
STEFAN WITOLD ALEXANDROWICZ
Kości i zęby dużych ssaków czwartorzędowych znajdowano we Galicji Wschodniej od dawna; były wzmiankowane przez G. Rzączyńskiego już w pierwszej połowie XVIII wieku (Fedorowicz 1966). Informacje o ich występowaniu podał w swojej rozprawie S. Staszic (1815), a następnie G. Pusch (1836) w opisie geognostycznym Polski. Dotyczyły one głównie szczątków mamutów i nosorożców z okolic Przemyśla i Lwowa oraz z Podola. W drugiej połowie XIX wieku liczba tych znalezisk znacznie wzrosła. O jednym z nich wspomniał dr Marian Łomnicki na odczycie wygłoszonym 27 czerwca 1882 r. w trakcie posiedzenia Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika we Lwowie, podczas gdy wiadomości o innych są zawarte w protokołach z posiedzeń administracyjnych Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejętności (21 III 1890, 22 V 1891, 23 VI 1893 – AN PAN i PAU, PAU W III-45). Były to najczęściej zęby lub kości mamutów i nosorożców, a nawet ich czaszki. Kilkadziesiąt okazów, w tym 5 czaszek nosorożca dyluwialnego, zgromadzono w Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, które zostało zorganizowane w 1870 r., ale jego powołanie zainicjowano już 16 lat wcześniej (Dzieduszycki 1895, Pasternak 1956, Brzęk 1994). Znaczna ilość takich szczątków kopalnych trafiła również jako dary do otwartego w 1888 r. Muzeum Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejętności w Krakowie.
- Mamut i nosorożec z roku 1907
Pierwsze odkrycia szczątków dużych kręgowców czwartorzędowych w Staruni wiążą się z robotami górniczymi, prowadzonymi tu dla eksploatacji wosku ziemnego.
Lokalizacja stanowiska fauny czwartorzędowej w Staruni.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzędu w tradycji i inicjatywach PAU.)
Okoliczności im towarzyszące znamy dzięki relacjom dr. Mariana Łomnickiego, przekazom prasowym oraz materiałom archiwalnym. W pierwszych latach XX stulecia w dolinie Wielkiego Łukawca na Ropyszczu działały dwie kopalnie ozokerytu, wkrótce jednak zaniechane. Nowa kopalnia została założona w 1907 r. przez przedsiębiorstwo górnicze J. Campe i S-ka z Hamburga i rozpoczęła działalność na początku września. Według relacji korespondenta Gazety Lwowskiej kopalnia powstała w wyniku wykupienia pomniejszych szybów i sztolni od kilkudziesięciu dawnych właścicieli za kwotę przeszło 2 mln koron. Już w ciągu pierwszego miesiąca rozpoczęto głębienie czterech szybów, w tym szybu IV, zwanego później "mamutowym". Miał on w rzucie poziomym wymiary 2.4 x 1.2 m i był usytuowany na lewym zboczu doliny, w jej południowej części, na parceli "pole Dmytrukowe". W trakcie jego kopania piątego października (data przybliżona) na głębokości 12.5 m pojawiły się pierwsze szczątki szkieletu dużego zwierzęcia (M. Łomnicki 1908a, s. 63):"Zajęci w tym szybie robotnicy w pierwszej chwili mniemali, że trafili na ścierwo wołu z ogromnymi rogami, za takie uważano siekacze mamuta. Zrazu więc wydobyte części tego zwierzęcia wyrzucano na hałdę, nie przywiązując do niego żadnego ważniejszego znaczenia. Kości już w samym szybie przy wydobywaniu pogruchotano kilofem a z poszarpanych kawałków skóry co lepsze części powykrawali robotnicy na swój użytek".Dopiero kilka dni później maszynista (p. Witkowski) zwrócił uwagę zarządowi kopalni, że wykopane szczątki mogą należeć do jakiegoś wielkiego, przedpotopowego zwierzęcia (prawdopodobnie mamuta). Wówczas kierownik techniczny, inż. T. Lebiedzik, zawiadomił o tym Starostwo w Bohorodczanach oraz ośrodki naukowe: uniwersytety w Krakowie i we Lwowie oraz Politechnikę Lwowską. Jednocześnie Zarząd Muzeum im. Dzieduszyckich wystąpił do dyrektora kopalni wosku ziemnego p. A. Kriegla, z propozycją nabycia tych szczątków. Dla ich doraźnego zabezpieczenia sprawujący urząd starosty w Bohorodczanach Seweryn Wasilewski interweniował w namiestnictwie we Lwowie oraz w urzędzie górniczym w Stanisławowie, zarówno w sprawie natychmiastowego wstrzymania dalszych prac w szybie aż do przybycia komisji naukowej, jak i zapobieżenia wywozowi eksponatów z kraju. W działaniach tych znaczącą i bardzo pozytywną rolę odegrała postawa namiestnika Galicji, Andrzeja hr. Potockiego, który aktywnie poparł wszystkie wspomniane inicjatywy (Dzieduszycki w: Bayger i in. 1914). Starania te odniosły pożądany skutek i pogłębianie wyrobiska górniczego zostało zatrzymane (M. Łomnicki 1908a).Wiadomość o niezwykłym znalezisku wzbudziła powszechne zainteresowanie. Pierwsza zareagowała Akademia Umiejętności, wysyłając już 15 X 1907 r. z Krakowa do Staruni dr. K. Wójcika, asystenta Gabinetu Geologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, a zarazem współpracownika Komisji Fizjograficznej. Trzy dni później wykopalisko odwiedziła komisja wydelegowana ze Lwowa, w skład której wchodzili: dr T. Wiśniowski (Akademia Umiejętności), dr M. Łomnicki (Muzeum im. Dzieduszyckich) i dr J. Siemiradzki (Krajowe Grono Konserwatorów Zabytków Archeologicznych) oraz p. S. Illasiewicz – komisarz Starostwa w Bohorodczanach, który pierwszy wykonał zdjęcia fotograficzne kopalnych szczątków, publikowane następnie w krajowych i międzynarodowych czasopismach. Komisja stwierdziła nadzwyczajną ważność wykopaliska i potrzebę jego zabezpieczenia, toteż wszystkie znalezione szczątki złożono w osobnej szopie, pozostającej pod strażą żandarmerii, wyznaczoną z posterunku w pobliskiej Sołotwinie (Łomnicki M. w: Bayger i in. 1914). Następnego dnia Starunię odwiedził dr Paweł hr. Dzieduszycki, a parę dni później kolejny delegat Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejętności – dr M. Raciborski, zainteresowany kopalną florą występującą w iłach, z których wydobyto mamuta.
Informacja pt. Ciekawe wykopalisko w Staruni ukazała się już 18 X 1907 r. w Gazecie Lwowskiej z komentarzem, że "nie są to kości mamuta, lecz równie ciekawego potwora" z kawałem skóry 3.5 m wielkości (z owłosieniem do 18 cm długim) i dwoma wielkimi rogami, "na kształt rogów wołów węgierskich". W następnym tygodniu krakowski dziennik Czas zamieścił dzień po dniu trzy korespondencje ze Staruni. W pierwszej z nich (nr 244, 23 X 1907) pod tytułem Sensacyjne wykopalisko w Nadwórnej przytoczona została następująca wiadomość podana przez Kuryer Lwowski:
"Olbrzymią sensacyę wywołuje od kilku dni w sferach uczonych w Galicyi wykopalisko przedhistorycznego szkieletu ze Staruni. [...] Wykopalisko wartością swoją naukową i rzadkością przeszło wszelkie oczekiwania uczonych. Dotychczas odkopano cały jeden bok szkieletu oraz głowę zwierzęcia. Zdaniem prof. Siemiradzkiego, o ile można było coś stanowczego orzec, odkopany szkielet nie jest wcale szkieletem mamuta, który żył przeważnie w okolicach lodowych, ale należy do zwierzęcia, którego ślady już są na świecie niesłychanie rzadkie. Jest to słoń przedpotopowy – elephas antiquus, który żył na ziemi mniej więcej przed dwoma milionami lat. [...] Zachowany na karku olbrzyma, kawał jakiegoś drzewa świadczyłby, że słoń [...] uległ jakiejś żywiołowej katastrofie i spadł w rozpadliną ziemną, która go szczęśliwie przez taki bezmiar czasu zachowała na użytek dzisiejszej nauki".Druga informacja, podana dzień później (Czas, nr 255, 24 X 1907), zawiera relację wysłannika Słowa Polskiego, który:"ze stacji kolejowej przez góry i lasy, złemi drogami gminnemi dotarł do Staruni [...] i zastał kopalnię zamkniętą przez z-cę dyrektora, p. Spiegla, aby uniknąć ścisku ciekawskich z dni poprzednich. [...] Gdy na polecenie komisarza Starostwa otwarto drzwi komory, w której zabezpieczone były szczątki mamuta [...] zdumionym oczom przy silnem świetle acetylenowej latarni przedstawiły się rzeczy bajeczne. Dwa kły olbrzymie długości około 2 metrów, jeden z całą mięsną nasadą, a tak lśniące, jakby je kto wypolerował. Dwie przednie stopy z doskonale widocznymi palcami jakby świeżo odcięte. [...] Ząb siekacz 16 ctm. długi, wspaniale zakonserwowany i tak mało starty, że zdaje się, nasz mamut musiał być jeszcze bardzo młodziutki. [...] Obok tych kości poukładanych przy sobie starannie, leży na ziemi cała góra skóry mamuta, która zdaje się być miękką i żywą. Skóra jest przeszło 2 ctm. grubą, z zupełnie świeżą tkanką podskórną. Na skórze włosów nie widać, jednak maszynista kopalni p. Witkowski twierdzi stanowczo, że są części skóry z włosem półtrzecia centymetra długim okryte. [...] Doszło do wiadomości starostwa, że wielu z ciekawych widzów, od których roi się tu teraz, zaczyna brać sobie po kawałku mamuta na pamiątkę [...]; pewien hucuł wykroił tylko sobie kawał skóry na hodaki, ale mu ją odebrano".Ta ostatnia, niemal anegdotyczna wiadomość znalazła potwierdzenie w aktach urzędowych, a następnie we wzmiance zamieszczonej przez M. Łomnickiego (w: Bayger i in. 1914, s. 3), z której wynika, że:"Sąd powiatowy w Nadwórnie odebrał jednemu z robotników kawał skóry i odesłał do Zarządu Muzeum im. Dzieduszyckich z następującym oświadczeniem z d. 10 listopada 1907 r. pod l. 2015: Odsyła się część mamutowej skóry, odkopanej w Staruni a odebranej przez Sąd tutejszy".W trzeciej relacji prasowej podanej przez korespondenta Gazety Lwowskiej (Czas, nr 256, 25 X 1907) przedstawione zostały okoliczności, które towarzyszyły znalezieniu i wydobywaniu szkieletu mamuta w staruńskiej kopalni:"W szybie tym po przebiciu około 12 metrów [...] odkryto warstwę wosku ziemnego (ozokerytu), w którym górnicy poczęli kilofem wyłupywać kości. Z początku nie zwracano na to uwagi, przypuszczając, że jest to prawdopodobnie szkielet konia lub krowy, która wpaść mogła z łatwością do dawnych tak licznych, a nie posiadających należytej ochrony otworów szybowych. Pracujący w nowym szybie górnicy rozbijali bez skrupułu kilofem kości i dzięki tylko inteligencji bezpośredniego dozorcy p. Witkowskiego, wstrzymano dość jeszcze wcześnie prawidłową robotę w szybie, aby dalsze części mamuta dobywać już z należytym pietyzmem. [...] Kości mamuta natrafiono w kącie szybu. Zwierz w stosunku do pogłębianego szybu znajduje się w takiej pozycji, że dotychczas zdołano wydobyć tylko część olbrzymiego tego organizmu. – Ponieważ ze względu na dalszą odbudowę [...] musiał być szyb [...] zaopatrzony bezzwłocznie w drzewną wyprawę [...] więc reszta mamuta (ta reszta jest większą od dotychczasowej zdobyczy) znajduje się na razie jeszcze poza cembrowiną szybu i wydobyta być może po wykopaniu szybu do pewnej głębokości i utrwaleniu go ościeniami. Po ukończeniu tych robót [...] będzie można dopiero iść po dalszą zdobycz w stosownym miejscu chodnikiem odpowiednich rozmiarów i dobywać ostrożnie część każdą z woskowiny, która je otacza. Ale już to samo, co dotychczas z ziemi wydobyto, jest dla nauki wspaniałym nabytkiem".Pierwszym doniesieniem naukowym o znalezisku był referat pt. O mamucie w Staruni, wygłoszony 29 X 1907 r. przez prof. T. Wiśniowskiego na posiedzeniu naukowym Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika we Lwowie. Kilka dni później wykopalisko było przedmiotem obrad Zarządu Akademii Umiejętności w Krakowie (2 XI 1907 – AN PAN i PAU, PAU 1-10). W obecności członków Zarządu oraz zaproszonych członków Akademii, profesorów: W. Szajnochy, F. Kreutza i W. Kulczyńskiego, sekretarz generalny – prof. B. Ulanowski, omówił sprawę interwencji zmierzającej do uzyskania dla zbiorów Akademii mamuta ze Staruni, a przynajmniej do zapobieżenia wywozowi tego szkieletu z kraju. Do podjęcia odpowiednich kroków upoważniono prof. W. Szajnochę, a jego asystent – dr K. Wójcik, został wydelegowany do bezpośredniego czuwania nad właściwym zabezpieczeniem materiałów kopalnych.Omawiane postulaty zostały częściowo spełnione, bowiem po uzyskaniu zgody właściciela kopalni ozokerytu, Juliusza Campego, dyrektor zakładu górniczego – radca cesarski A. Kriegel wspaniałomyślnie przekazał w darze szkielet mamuta Muzeum im. Dzieduszyckich. W kilku pakach odstawiono go do Lwowa 7 XI 1907 r. (M. Łomnicki 1908a). Wiadomość o tym wraz z dodatkowymi informacjami znalazła się tydzień później w prasie, podały ją m.in. : Tygodnik Ilustrowany (2 XI 1907), Czas w Krakowie (14 XI 1907) oraz "Gazeta Lwowska" (17 XI 1907).
Głębienie szybu wznowiono 20 października, ale roboty górnicze były tym razem prowadzone bardzo uważnie, aby nie przeoczyć ani nie uszkodzić następnych kości lub zębów, które mogły się pojawić. Następne 5 m nie przyniosło jednak żadnych godnych uwagi odkryć poza fragmentem kości promieniowej jelenia olbrzymiego (Cervus euryceros Aldr.), nie od razu zresztą rozpoznanej. W wydobywanych na powierzchnię iłach występowały natomiast liczne i dobrze zachowane szczątki roślin, małych kręgowców oraz zwierząt bezkręgowych, takich jak owady i mięczaki (Łomnicki M. w: Bayger i in. 1914), stopniowo kolekcjonowane. Na drugie sensacyjne znalezisko nie trzeba było jednak długo czekać.
Wczesnym rankiem 6 XI 1907 r. dozorca kopalni, p. B. Rozpatyński, powiadomił, że w szybie na głębokości 17.6 m, około 5 m poniżej szkieletu mamuta, napotkano kolejne wielkie zwierzę, zachowane wraz ze skórą. Uznano go początkowo za drugiego mamuta. Na miejsce niezwłocznie przybyli inż. T. Lebiedzik, prof. M. Łomnicki i dr K. Wójcik, aby nadzorować właściwe odsłanianie i wydobywanie kopalnych szczątków. Po kilku godzinach na powierzchnię wyciągnięto "cielsko nowego potworu", składające się z okrytego skórą łba z uchem oraz skóry prawie całego lewego boku zwierzęcia wraz z lewą przednią nogą. Kilka godzin później odkryto jeden, a następnie drugi, silnie przytępiony róg. Nie było już wówczas żadnej wątpliwości, że jest to okaz dyluwialnego nosorożca włochatego (Coelodonta antiquitatis Blum.), zachowany równie dobrze jak poprzednio wydobyty mamut, a przy tym nieuszkodzony w trakcie odkopywania (M. Łomnicki 1908a).
W miarę dalszego pogłębiania szybu, w następnych dniach znajdowano jeszcze pojedyncze kości, zwłaszcza żebra, jednak całego szkieletu nie udało się skompletować. Uznano zresztą, że część okazu znajduje się poza obudową wyrobiska, a do jej wydobycia konieczne jest wykonanie chodnika poziomego. Z funduszu specjalnie przeznaczonego na ten cel przez Zarząd Muzeum im. Dzieduszyckich przez kolejne tygodnie hałda usypana w czasie głębienia szybu była przeszukiwana po to, aby znaleźć ewentualnie przeoczone jeszcze kości i części szkieletów, jednak bez godnych uwagi rezultatów.
Wiadomość o nowym odkryciu w Staruni bardzo szybko trafiła na łamy prasy. Już dwa dni po wydobyciu okazu nosorożca informowała o tym zdarzeniu Gazeta Lwowska (8 XI 1907), a bardzo dobre fotografie, wykonane przez radcę Starostwa w Bohorodczanach S. Iliasiewicza, były zamieszczane w pismach ilustrowanych wraz z komentarzami. Obszerny opis znalezisk w Staruni łącznie z dwoma zdjęciami podał tygodnik Świat (14 XII 1907), informując jednocześnie, że staranie o uzyskanie okazu dla zbiorów Muzeum Komisji Fizjograficznej w Krakowie podjął w imieniu Akademii Umiejętności dr K. Wójcik. Nowemu wykopalisku poświęciło również uwagę Polskie Towarzystwo Przyrodników im. Kopernika. Na posiedzeniu naukowym, które odbyło się 12 XI 1907 r., prof. R. Zuber szczegółowo omówił okoliczności związane ze znalezieniem nosorożca włochatego o wyjątkowym stanie zachowania oraz skomentował naukowe znaczenie tego nowego wykopaliska, pokazując przy tym zbiór fotografii. Opisy wykopalisk w Staruni były później jeszcze parokrotnie publikowane, artykuły te nie przyniosły jednak żadnych, nie podanych uprzednio szczegółów (np. Hoyer 1912, Kwietniewski 1915).
Drugie odkrycie w Staruni już po tygodniu było głównym punktem obrad w czasie posiedzenia naukowego Komisji Fizjograficznej, które odbyło się 13 XI 1907 r. pod przewodnictwem prof. F. Kreutza (AN PAN i PAU, PAU W 111-45). W obecności jedenastu członków komisji i dwóch zaproszonych gości dr K. Wójcik przedstawił szczegóły dotyczące wykopalisk, w wyniku których wydobyte zostały okazy:
"... mamuta i nosorożca dyluwialnego (Rhinoceros tichorrinchus ?) z zachowaną skórą. Resztki te leżały: pierwsza w głębokości 12-14 m., druga w głębokości 16-17 m., w warstwie iłu przejętej ozokerytem, zawierającej mnóstwo resztek roślinnych [...], liczne ślimaki lądowe i wodne, owady, [...] nieco kości ptaków [...]. Przed dwudziestu kilku laty znaleziono w innym szybie w Staruni kości mamuta. Przemawiałoby to za nagromadzeniem resztek zwierzęcych w Staruni na większej przestrzeni, które – zdaniem prelegenta – wytłumaczyć możnaby przypuszczeniem, że w miejscu tem w epoce dyluwialnej znajdował się zbiornik wody stojącej, przepojonej solą i ropą; liczne skorupy ślimaków lądowych i słodkowodnych dostać się jednak do tego zbiornika mogły chyba tylko z wodą płynącą. W jaki sposób znaleźć się mogły w zbiorniku mamuty i nosorożec, z tego trudno zdać sobie sprawę".Ten ostatni dylemat zdominował pierwszą część bardzo ożywionej dyskusji, która odbyła się po referacie dr. K. Wójcika. Jednym z istotnych jej motywów było przypuszczenie, że nagromadzenie szczątków zwierząt wiąże się z działalnością człowieka, jednak żaden ze znalezionych obok krzemieni nie wykazywał znamion obróbki, nie stwierdzono również odpowiednich śladów na wydobytych skórach. Zdaniem referenta kształt zębów trzonowych wskazuje, że odkopany został rzeczywiście okaz mamuta – Elephas primigenius, a nie, jak początkowo podejrzewano, słonia leśnego – Elephas antiquus. Prof. W. Szajnocha zwrócił uwagę na potrzebę kontynuacji i rozszerzenia poszukiwań. Do tego wątku dyskusji nawiązał w swojej wypowiedzi starszy radca J. M. Bocheński, wskazując teren do głębokości 14 m jako obiecujący i wymagający dalszej penetracji:"Teren ten okopany został wprawdzie bardzo: na powierzchni 4 morgów było już szybów około osiemdziesięciu, gdyby jednak mimo to udało się natrafić na miejsce nieruszone, byłaby nadzieja odkryć ciekawych. W Borysławiu i Staruni zmarnowano mnóstwo materyałów, wartość naukową mających. Przed dwudziestu laty znaleziono róg, którego oznaczeniem nikt się nie zajął, róg ten ma się znajdować obecnie w Stanisławowie w rękach dawnego właściciela i pożądanym byłoby jego zbadanie."Kolejny, bardzo istotny szczegół dotyczący wykopalisk staruńskich był omawiany miesiąc później, w trakcie posiedzenia administracyjnego Komisji Fizjograficznej, w dniu 14 XII 1907 r. (AN PAN i PAU, PAU W 111-45):"Nawiązując do protokołu z ostatniego posiedzenia oświadczył p. Bocheński, że podług ostatnich wiadomości, jakie otrzymał, resztki mamuta i nosorożca w Staruni znalezione zostały nie w warstwie lecz w szczelinie, wypełnionej iłem i szutrem. Ze względu na zamierzone dalsze poszukiwania w Staruni, pożądane byłoby zbadanie tej szczeliny, co obecnie, gdy roboty górnicze w szybie zostały przerwane, łatwiej dałoby się przeprowadzić, niż po ponownym rozpoczęciu tych robót".Wiadomość ta mogła nasunąć podejrzenie, że materiał wykopany z szybu IV w Staruni nie reprezentował pierwotnego osadu, lecz znajdował się na wtórnym złożu, co w istotny sposób rzutowałoby na interpretację całego znaleziska. Wątpliwość ta znalazła potwierdzenie w wynikach szczegółowych badań nad uzyskaną florą i fauną, jej rozstrzygnięcie przyniosły jednak dopiero rezultaty wykopalisk przeprowadzonych 22 lata później.Planowana kontynuacja poszukiwań w Staruni wymagała odpowiednich środków finansowych, toteż na posiedzeniu Zarządu Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności w dniu 29 XI 1907 r. uchwalono, że profesorowie H. Hoyer, K. Kostanecki i W. Szajnocha wniosą posłanie do Zarządu Akademii o wyjednanie państwowej dotacji na ten cel (AN PAN i PAU, PAU W III-3). Na pozytywny efekt tego wystąpienia, później jeszcze zresztą powtarzanego, trzeba było jednak czekać aż dwa lata, a więc zbyt długo, aby bez zwłoki podjąć przerwane prace.
Mimo parokrotnie ponawianych wskazań podkreślających celowość wykonania poziomych chodników, prowadzonych od szybu w miejscach znalezienia mamuta i nosorożca, działania takie nie zostały podjęte. Nie doszło również do skutku postulowane wykonanie drugiego szybu, który dawałby szansę odkopania pozostałych w ziemi części obu zwierząt. Pogłębiany nadal szyb nr IV osiągnął jeszcze w grudniu 36.4 m, w następnym roku – 57 m, po czym wobec małej ilości uzyskiwanego wosku ziemnego został zaniechany.
Tak zwany pierwszy nosorożec ze Staruni po wydobyciu z szybu, podobnie jak poprzednio mamut, był przez osiem miesięcy przechowywany pod strażą w specjalnym pomieszczeniu na terenie kopalni. Jej właściciel – Juliusz Campe z Hamburga w grudniu 1907 r. odwiedził Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, co nie pozostało bez wpływu na jego decyzję o ofiarowaniu tej placówce okazu nosorożca. Zawiadomił o tym dyrekcję muzeum listem z dnia 17 X 1908 r., wydając jednocześnie polecenie wykonania tej decyzji. W wyniku tego dyrektor kopalni, p. A. Krieger, przekazał to drugie już cenne wykopalisko do Lwowa, gdzie nosorożec dotarł 24 lipca 1908 r. i gdzie został następnie poddany zabiegom preparatorskim i konserwacji (Hartel & Kalkus w: Bayger i in. 1914).
- Nosorożec z roku 1929
Podjęcie nowej fazy wykopalisk w Staruni było poprzedzone zawarciem umowy z właścicielem terenu badań, a zarazem przyszłym wykonawcą prac górniczych, p. Mojżeszem Lautmanem ze Stanisławowa. Uzgodnienia w tej sprawie prowadził w imieniu Polskiej Akademii Umiejętności dr B. Bujalski, współpracownik Państwowego Instytutu Geologicznego prowadzący badania w tej części Przedgórza Karpat, a nad stroną prawną opiekę sprawował adwokat – J. Skąpski, pełniący funkcję syndyka Akademii (AN PAN i PAU, PAU 1-233). Umowa uzgodniona 27 VI 1929 r. i podpisana dwa dni później gwarantowała Polskiej Akademii Umiejętności możliwość prowadzenia wykopalisk na parceli katastralnej oznaczonej numerem Lk. 3327 gm. kat. Starunia. Zobowiązywała ona p. M. Lautmana m.in. do odrestaurowania i odnowienia starego szybu nr IV (szyb "Mamut" z r. 1907), do wybudowania nowego szybu, wykopania 50 m podziemnych chodników oraz urządzenia i oddania do dyspozycji podręcznego magazynu, pomieszczeń mieszkalnych i składu (AN PAN i PAU, PAU W 111-57, PAU 1-233). Umowa określała jednocześnie termin wykonania prac, wysokość wynagrodzenia oraz zakresy odpowiedzialności.
Do prowadzenia i nadzorowania prac wykopaliskowych Zarząd Akademii wydelegował na sześć miesięcy do Staruni Eugeniusza Panowa. Był on od 1 XII 1921 r., jeszcze jako student Wydziału Filozoficznego Ul, zatrudniony w charakterze kontraktowego zastępcy asystenta (elewa) w Zakładzie Geologii i Paleontologii Akademii Górniczej, kierowanym przez prof. W. Goetla (S. W. Alexandrowicz 1973). Po ukończeniu studiów, będąc asystentem tego zakładu, w latach 1926-1939 pełnił funkcję kustosza działu geologicznego Muzeum Fizjograficznego PAU; współpracował także z Państwowym Instytutem Geologicznym.
Eugeniusz Panow z okresu wykopalisk staruńskich.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzędu w tradycji i inicjatywach PAU.)
Wybór kandydata okazał się niezwykle trafny, być może nawet decydujący o powodzeniu całego przedsięwzięcia. Panow był geologiem z zainteresowania i zamiłowania, a zarazem jako człowiek zaprawiony w pracach terenowych wykazywał ogromną i rzadko spotykaną odporność na największe nawet ich trudy i niedogodności. Odznaczał się przy tym wybitną predyspozycją do prowadzenia takich właśnie badań, zwłaszcza że jedną z jego cech była wyjątkowa zdolność do skutecznego poszukiwania, odnajdowania i kolekcjonowania skamieniałości, potwierdzona wieloletnią praktyką. Wykopaliska w Staruni prowadził z niezwykłym oddaniem, przebywając na miejscu przez długi czas, kiedy to nie posiadał nawet stałego mieszkania w Krakowie. Wówczas deklarował wobec władz uczelni Starunię jako właściwe miejsce swojego pobytu. Warto podkreślić, że jeszcze w czasie pełnego zaangażowania w akcję wykopaliskową ukończył pracę doktorską, tak że w styczniu 1933 r. uzyskał na Uniwersytecie Jagiellońskim stopień doktora filozofii (S. W. Alexandrowicz 1965). Po zakończeniu drugiej wojny światowej dr E. Panow był zatrudniony w Katedrze Geologii Akademii Górniczo-Hutniczej na stanowisku adiunkta i pozostawał na nim aż do 1951 r., kiedy to na wyraźne życzenie, a właściwie żądanie komitetu partyjnego jako "negatywnie ustosunkowany do ustroju" musiał odejść z uczelni i przejść do pracy w krakowskim Przedsiębiorstwie Geologicznym (AAGH).Podjęcie prac górniczych w Staruni spowodowało parokrotną wymianę pism między działem górniczym konsorcjum "Małopolska" we Lwowie ("Grupa francuskich towarzystw naftowych, przemysłowych i handlowych w Polsce") a Zarządem Polskiej Akademii Umiejętności. Dotyczyły one wątpliwości co do intencji p. M. Lautmana, którego posądzono o zamiar wydobywania ozokerytu pod pozorem prowadzenia poszukiwań paleontologicznych. Z wyjaśnień uzyskanych korespondencyjnie przez sekretarza generalnego PAU wynikało jednak, że kopanie nowego szybu i rekonstrukcja starego przebiegały prawidłowo i były od początku kontrolowane przez dra B. Bujalskiego, reprezentującego zarazem Komitet Badań Staruńskich i Państwowy Instytut Geologiczny. Mimo że zarzuty i obawy grupy "Małopolska" nie potwierdziły się, korespondencja w tej sprawie prowadzona była przez półtora roku: od czerwca 1929 r. do listopada 1930 r. i ponownie jeszcze wiosną 1932 r. (AN PAN i PAU, PAU W III-57, PAU 1-233).
Komitet Badań Staruńskich podjął działania pod koniec czerwca 1929 r. W pierwszej połowie lipca opracowano szczegółowy plan prac wykopaliskowych i zgodnie z zawartą umową ich wykonawca przygotował i uruchomił prace górnicze. Rozpoczęto je od oczyszczania i odwadniania starego szybu "Mamut" oraz od głębienia nowego szybu, który według planu robót górniczych, wykonanego odręcznie przez E. Panowa, został usytuowany w odległości 15 m na zachód od poprzedniego. Warto zaznaczyć, że zarówno z opublikowanego później tekstu, jak i przekroju można odczytać, że szyb ten znajduje się nie na zachód, a na północ od starego szybu "Mamut" (Nowak & Panow 1930, s. 10 i rysunek na s. 13). Postęp robót górniczych i stan ich zaawansowania pod koniec pierwszej dekady sierpnia opisał dr B. Bujalski w liście skierowanym 10 VIII 1929 r. do sekretarza generalnego:
"... w sprawie robót w Staruni donoszę, że dotychczas wykonano następujące prace: l) przygotowano (odrestaurowano) magazyn, 2) postawiono budę nad szybem nowym, 3) wykopano około 11 m szybu nowego i 4) odwodniono stary szyb mamuta. W kopaniu szybu była kilkudniowa stójka, spowodowana ukazaniem się gazów węglowodorowych, które uniemożliwiały dalszą pracę. Obecnie założono już młynek wentylacyjny i robotę prowadzi się dalej. Według zdania naczelnika tutejszego U. Górn., który bardzo się temi robotami opiekuje, robota idzie dobrze; mnie się jednak wydaje, że tempo pracy jest trochę zbyt powolne. Zdaniem p. Staufera do 2 tyg. najdalej osiągnie się tutaj głębokość przewidzianą w kontrakcie i wtedy rozpocznie się budowę przebitki (chodnika podziemnego) do szybu "Mamuta". Co się tyczy strony naukowej, to wtedy, gdy byłem w Staruni (głęb. szybu 7 m) jeszcze żadnych rezultatów nie było. Być może jednak że po przestudjowaniu próbek pod mikroskopem, coś się tam uda znaleźć".Zanotowane przez dr. B. Bujalskiego pojawienie się w nowo kopanym szybie gazu ziemnego już na nieznacznej głębokości nie było niespodzianką, bowiem o podobnych zjawiskach wspominano już w poprzednim stuleciu. Wiąże się to z budową geologiczną, a w szczególności z występowaniem wgłębnego fałdu, potwierdzonego w czasie poszukiwań ropy naftowej. W trakcie prowadzonych tu wierceń parokrotnie stwierdzano bardzo duże ciśnienia gazów złożowych, a ostatni wybuch ropy z solanką z głębokości około 700 m miał miejsce w otworze wiertniczym "Starunia I " we wrześniu 1929 r., a więc miesiąc przed odkryciem drugiego nosorożca staruńskiego (Zubrzycki 1938). Ze zjawiskiem tym wiąże się również występowanie wspomnianego wulkanu błotnego, czynnego obecnie na Ropyszczu w dolinie Wielkiego Łukawca.Nowy szyb przebił 4 m starych hałd i nasypów, po czym wszedł w czwartorzędowe gliny, mułki i mady z wkładkami piasków (4.5 m), a następnie w piaski i żwiry aluwialne o miąższości 2 m. Na głębokości 10.5 m osiągnięty został strop utworów mioceńskich – szarych iłów, określanych wówczas jako iły solne lub solonośne, i w nich szyb był głębiony do 18 m (Nowak & Panow 1930). Niespodziewanie pojawiły się tu zupełnie odmienne utwory geologiczne, a to miękkie, szare iły zawierające bardzo liczne szczątki dobrze zachowanych owadów oraz liście i gałęzie drzew i krzewów (lipa, dąb, klon, leszczyna i inne). Flora i fauna były takie same jak te, które w 1907 r. napotkano w szybie "Mamut".
Na głębokości 18 m przerwano pogłębianie nowego szybu i wybito poziomy chodnik o długości 15 m. Przebiegał on ku wschodowi (według cytowanej publikacji – ku południowi), a więc w kierunku szybu starego. O połączeniu obu szybów M. Lautman powiadomił Zarząd Polskiej Akademii Umiejętności listem z 20 IX 1929 r. (AN PAN i PAU, PAU 1-233). Poziomy chodnik przebił kolejno wspomniane uprzednio niewarstwowane utwory ilaste ze szczątkami organicznymi, następnie mioceńskie iły solne i po 11 m wszedł ponownie we wspomniane utwory niewarstwowane, które ciągnęły się aż do samego dna szybu "Mamut" (Nowak & Panow 1930, s. 11 i rysunek na s. 13):
"Składają się one z niewarstwowanego usypiska iłów i glin okazujących ślady zwietrzenia. W tym ile znajdują się bezładnie rozrzucone, najczęściej w pozycji pionowej lub skośnej liczne ułamki gałęzi i pni, powyginane w rozmaity sposób liście, ale ponadto popalone kłody, pościnane ostrym narzędziem gałęzie, wreszcie znaleziono też koszyczek z kory drzewnej, jakie służą miejscowej ludności do zbierania poziomek, i drewnianą szufelkę wyrobioną niewątpliwie stalowym dłutem".Chodnik łączący oba szyby nie dostarczył godnych szczególnej uwagi znalezisk, przyczynił się jednak do wyjaśnienia genezy utworu, z którego pochodziły mamut i nosorożec, wydobyte 22 lata wcześniej i przechowywane w Muzeum im. Dzieduszyckich. Okazało się, że był to materiał wydobyty znacznie wcześniej z jakiegoś szybu woskowego, a następnie wrzucony do niego wraz ze znalezionymi wtedy szczątkami dużych zwierząt oraz z obfitą domieszką żyjących wówczas owadów, ślimaków i innych bezkręgowców, a także z porastającą otoczenie roślinnością.Na szczególną uwagę zasługiwało przy tym znalezienie przedmiotów wykonanych przez współczesnego człowieka, zresztą na obecność śladów działalności ludzi wskazywał już M. Łomnicki (1908a), wspominając o wykopaniu w starym szybie fragmentu nadpalonego drzewa oraz zaostrzonego prętu. W ten sposób wątpliwości wynikające ze współwystępowania w materiale z 1907 r. gatunków roślin i zwierząt żyjących w zupełnie odmiennych warunkach klimatycznych, zanotowane w monografii staruńskiej (Raciborski w: Bayger i in. 1914), znalazły w pełni zadowalające wyjaśnienie. Potwierdziła się również obserwacja przedstawiona w trakcie posiedzenia administracyjnego Komisji Fizjograficznej (14 XII 1907 r.) przez starszego radcę J. M. Bocheńskiego, który stwierdził, że "resztki mamuta i nosorożca w Staruni znalezione zostały nie w warstwie, lecz w szczelinie, wypełnionej iłem i szutrem".
Trudno jest obecnie ocenić, kiedy po raz pierwszy znalezione i wykopane zostały mamut i nosorożec, wrzucone następnie do starego szybu i w październiku 1907 r. ponownie "odkryte". Jest jednak prawdopodobne, że mogło to się zdarzyć około 20 lat wcześniej, a więc pod koniec dziewiątej dekady XIX wieku, kiedy to według zacytowanej uprzednio relacji K. Wójcika z 1907 r. – "przed dwudziestu kilku laty znaleziono w innym szybie w Staruni kości mamuta", a według relacji J. M. Bocheńskiego – także "róg, którego oznaczeniem nikt się nie zajął". Żadne bliższe informacje na ten temat jednak się nie przechowały.
Kontynuując poszukiwania, E. Panow postanowił wykonać poziomy chodnik na głębokości 12.5 m od starego szybu w kierunku południowym. Już po przekopaniu pierwszego metra osiągnięte zostały iły mioceńskie, a po kolejnych dwóch metrach pojawiły się odmienne utwory. Były to szare ("siwe") i szarobrunatne iły, z detrytusem roślinnym i ze szczątkami fauny (głównie owady). Analiza petrograficzna wykazała, że zawierają one domieszkę węglanów i płynnych węglowodorów, a w wyciągu wodnym obok przeważającej ilości soli kamiennej także chlorek wapnia (Tokarski 1930b).
Najważniejsze odkrycie zostało dokonane we środę 23. X. 1929 r., kiedy to w bocznej ścianie chodnika, w odległości 3.3 m od szybu "Mamut" znaleziono samicę nosorożca włochatego, zachowanego ze skórą i mięśniami (Stach 1930). Początkowo odsłonięty został prawy bok, wraz z przednią i tylną nogą. Zwierzę leżało w miękkich iłach zawierających bardzo dużo detrytusu roślinnego. Było ułożone na grzbiecie i zwrócone głową w kierunku południowo-wschodnim. Prace nad dalszym odkopywaniem okazu wstrzymano na polecenie H. Sztaufera, po czym chodnik został znacznie poszerzony. Po całkowitym odsłonięciu nosorożca okazało się, że swoją lewą stroną przypiera do iłów mioceńskich, które przypuszczalnie tworzyły stromy brzeg ówczesnej doliny.
Informację o nowym i niezwykłym znalezisku przekazano prof. H. Hoyerowi, a 28 X 1929 r. wiadomość o tym podał sekretarz generalny na posiedzeniu Zarządu PAU w Krakowie (AN PAN i PAU, PAU 1-10). Dzień wcześniej w Ilustrowanym Kurierze Codziennym we Lwowie ukazała się notatka o odkopaniu w Staruni drugiego mamuta, tak bowiem w pierwszej chwili określone zostało przez dziennikarza odkryte zwierzę. Reakcja dyr. J. Stacha była natychmiastowa; w ciągu następnych dwóch tygodni trzykrotnie wyjeżdżał do Staruni w celu dokonania na miejscu pierwszych pomiarów i bezpośrednich obserwacji. W górnej części chodnika, ponad nogami znalezionego okazu natrafiono na szczątki następnego nosorożca, a były to fragmenty szkieletu zupełnie pozbawione części miękkich i skóry, ułożone w podobnym kierunku co okaz kompletny. Odkopane i wydobyte zostały następujące kości: przednia część czaszki, kilkanaście kręgów i połamanych żeber oraz fragment przedniego odnóża (Stach 1930). Znalezienie niemal w tym samym miejscu trzeciego już nosorożca wymownie wskazywało na celowość kontynuowania prac wykopaliskowych. Później okazało się zresztą, że jedna z kości należy do innego, a więc czwartego już nosorożca (Kubiak w: Alexandrowicz 2002b). Ze stanu zachowania i sposobu ułożenia obu okazów wyprowadzono wniosek, że były one wleczone przez wezbrane wody powodziowe rzeki w czasie katastrofy żywiołowej (Nowak & Panow 1930). Pogląd ten istotnie zaważył na ukierunkowaniu dalszych poszukiwań.
Profesor Władysław Szafer, Dr Eugeniusz Panow i Profesor Jan Nowak przy szybie w Staruni.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzędu w tradycji i inicjatywach PAU.)
Duże rozmiary kompletnie zachowanego okazu wykluczały możliwość wyciągnięcia go na powierzchnię przez już istniejące szyby, o czym informację przekazał 30 X 1929 r. telegraficznie do Krakowa dr B. Bujalski. Zaistniała w związku z tym konieczność wykopania nowego szybu wyciągowego, przystosowanego specjalnie do tego celu. Rozumiejąc potrzeby Akademii z wydatną i ofiarną pomocą w realizacji tego zadania pospieszyły władze wojewódzkie i wojskowe, a prace ziemne podjęli natychmiast żołnierze z plutonu pionierów 48 Pułku Piechoty ze Stanisławowa pod kierunkiem porucznika A. Dubeńskiego. Szyb o wymiarach 4 x 4 m i planowanej głębokości 13 m został usytuowany 8 m od starego szybu "Mamut". Dokładną relację z rozpoczęcia robót przekazał E. Panow dyrektorowi Muzeum Fizjograficznego listem z dnia 1 XII 1929 r. (AN PAN i PAU, PAU 1-233):"Donoszę, że dnia 15 listopada przybył do Staruni oddział pionierów składający się z 28 ludzi pod dowództwem porucznika i niezwłocznie przystąpił do kopania szybu, w miejscu wyznaczonym przez Komisję Staruńską. Po przebiciu hałdy, której miąższość wyniosła 5.40 do 7.50 metrów ukazała się gleba i torf, a następnie iły przesycone ropą i gazem. [...] Robota postępuje bardzo szybko i sprawnie i wedle obliczeń około 12 grudnia szyb będzie ukończony i przystąpią do bicia chodnika ku nosorożcowi. O ukończeniu szybu doniosę telegraficznie. Czuję się w obowiązku donieść że w sobotę dn. 30/XI do Staruni przyjechał członek Komisji Staruńskiej Prof. Tokarski ze Lwowa wraz z asystentami, porobił zdjęcia z nosorożca oraz zabrał do badań próbki z profilu do opracowania. Wobec tego że asystenci mówili, że Towarzystwo im. Kopernika ma zamiar urządzić wycieczkę do Staruni w celu zwiedzenia szybu z nosorożcem proszę bardzo o dyrektywy w danym kierunku. Pomijając już to, że szyb nie jest wcale dostosowany do goszczenia w sobie wycieczek, wśród zwiedzających mogą się znaleźć osoby, które potem pomieszczą różne nieścisłe wiadomości w prasie, jak to już miało miejsce".Fotografia zupełnie już odsłoniętego nosorożca, zabezpieczonego drewnianymi stemplami w miejscu jego znalezienia, została zamieszczona w Ilustrowanym Kurierze Codziennym (R. XX, nr 294), a później także w miesięczniku Wszechświat (Tokarski 1930a), natomiast mniej lub bardziej prawdziwe informacje o wykopaliskach ukazywały się w listopadzie w kilku popularnych dziennikach i tygodnikach. O tych właśnie nieścisłościach wspomniał w swoim liście E. Panow.Głębienie szybu wyciągowego ukończono 10. XII. 1929 r., po czym żołnierze przystąpili do przebicia chodnika w kierunku nosorożca. Następnego dnia wiadomość o tym przekazał listownie dyrektorowi muzeum E. Panow, donosząc, że tydzień później będzie można przystąpić do wydobycia okazu na powierzchnię i przygotowania go do transportu kolejowego (AN PAN i PAU, PAU 1-233). Wiadomość ta ściągnęła na miejsce wykopaliska wielu bezpośrednio zainteresowanych badaczy. W przeddzień planowanych działań dyrektor muzeum i prezes PAU udali się do Staruni wraz z kilkoma innymi osobami, aby osobiście uczestniczyć w pamiętnym wydarzeniu.
Wydobycie nosorożca rozpoczęło się w godzinach południowych we wtorek 17 XII 1929 r., a przebieg całej akcji i jej oficjalna oprawa zostały szczegółowo i barwnie zrelacjonowane przez reportera Ilustrowanego Kuriera Codziennego (R. XX, nr 348 z dnia 20 XII 1929 r.).
"Aktowi wydobycia nosorożca na światło dzienne towarzyszyli: Komisja Akademii Umiejętności złożona z prezesa prof. dra Kostaneckiego i prof. Stacha, delegat uniwersytetu lwowskiego dr Marian Kamieński [...]. Gdy przybyliśmy na miejsce, ujrzeliśmy koło szybu zgromadzone liczne grono ciekawych widzów. Porządek utrzymywał komisarz pol. Elsner z Bohorodczan. Przybyli oprócz starosty Nowaka z Bohorodczan, starosta dr Janecki ze Stanisławowa, inż. Staufer kier. górniczy, dr Okuniewski, dr Kopnena z województwa, burmistrz Niemczewski ze Śniatyna, hr. Wł. Dzieduszycki z Jezupola, grono oficerów 48 p.p. z pułkownikiem na czele, z firmy "Premier" kierownik kopalni p. St. Cholewa i dyr. Wojciechowski i in., także sporo pań – oraz liczna gromada włościan z okolicznych wiosek, żądnych oglądania na własne oczy czarnego "didka", co go teraz mają wyciągnąć z ziemi. Honory domu, pardon szybu pełni dr Panow. Jego galowy strój składa się z koszuli, rozchełstanej na piersiach i ropą zatłuszczonej i z grubego kubraka; jasna czupryna wichrzy się na wietrze. Już przy kieracie stanęli żołnierze, już lina napięła się. Porucznik Dubeński daje rozkaz: "Ciągnąć". [...] zaskrzypiał kierat, trzeszczą liny. Powoli dźwiga się platforma. Z Warszawy, z ramienia ministerstwa oświaty, p. Suchorzewski pilnie filmuje całą scenę. Z trudem ładują żołnierze przesiąknięte ropą naftową cielsko na przygotowany wóz-platformę, która zostanie obita deskami, aby utworzyła skrzynię. A w kilku skrzyniach dr Panow zgromadził mnóstwo okazów drobnej fauny i flory przedhistorycznej".Naocznym świadkiem wydobycia nosorożca był bardzo młody wówczas syn starosty z Bohorodczan – p. Jerzy Nowak, obecnie znany aktor teatrów krakowskich, telewizji i filmu. Przekazał on autorowi dwa oryginalne zdjęcia, z których jedno przedstawia szczątki nosorożca na platformie wyciągowej w chwili wydobycia go na powierzchnię,
Starunia, 17 grudnia 1929 – Wydobycie nosorożca z szybu na platformie wyciągowej.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzędu w tradycji i inicjatywach PAU.)
a drugie – grupę osób uczestniczących w tym wydarzeniu.
Starunia, 17 grudnia 1929 – Oficjele przy wydobyciu nosorożca:
prezes PAU Prof. Kostanecki, pułkownik z 48 p.p., starosta z Bohorodeczan Dr Józef Nowak,
starosta ze Stanisławowa Dr Janecki (?), komisarz policji Elsner z Bohorodczan i inni.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzędu w tradycji i inicjatywach PAU.)
Wcześniej publikowane było już inne zdjęcie zwłok nosorożca wydobytych z szybu w Staruni, pochodzące z tego samego zbioru (Kubiak 1994, ryc. 5).Drobiazgowy zapis okoliczności towarzyszących odkryciu i wydobyciu tego okazu, jego preparowaniu i przygotowaniu do ekspozycji, a także kontynuacji poszukiwań w latach 1929-1932 znajduje się w dzienniku prowadzonym przez dyr. J. Stacha, zachowanym w zbiorze archiwalnym Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN, przekazanym do Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie (J. Pawłowski 1994-1995). Notatki te zostały wykorzystane przez autora.
Szyb wyciągowy na Ropyszczu, którego pozostawienie stwarzałoby poważne zagrożenie dla ludzi i zwierząt, musiał być zlikwidowany i zasypany. Na polecenie Zarządu Akademii, jeszcze przed końcem roku pracę tę wykonali w ciągu czterech dni żołnierze z plutonu 48 Pułku Piechoty pod dowództwem porucznika A. Dubeńskiego, a koszt tego przedsięwzięcia wyniósł 424 zł (AN PAN i PAU, PAU W 111-57).
- [...]
- Bezcenny okaz muzealny
Trudnym i bardzo odpowiedzialnym zadaniem było przygotowanie wydobytych z szybu szczątków nosorożca do dalekiego transportu. Opakowane i odpowiednio zabezpieczone zwłoki zwierzęcia zostały przewiezione specjalnie przystosowanym wozem ze Staruni przez Bohorodczany na stację kolejową w Stanisławowie i tam przełożone do wagonu pociągu towarowo-pośpiesznego. Pociąg ten przybył do Krakowa w niedzielę 22 XII 1929 r. w nocy, a następnego dnia nosorożec został przewieziony do siedziby Polskiej Akademii Umiejętności przy ulicy Sławkowskiej 17. Na jego przyjęcie dużym nakładem sił i środków przygotowano w suterenie specjalną pracownię, instalując w niej wodociąg, elektryczność, dźwig, wannę i inne konieczne urządzenia. Okaz rozpakowano ze skrzyni i w Wigilię pod kierunkiem dyr. J. Stacha wykonano fotografie oraz wstępne pomiary, po czym rozpoczęły się długotrwałe i bardzo skomplikowane zabiegi, konieczne do jego zakonserwowania i przystosowania do ekspozycji.
Jeszcze przed sprowadzeniem nosorożca do Krakowa skierowano do muzeum przyrodniczego (Naturhistorisches Museum) w Wiedniu prośbę o przysłanie specjalisty preparatora, który mógłby przygotować okaz do ekspozycji. Po otrzymaniu odpowiedzi odmownej, z propozycją przeprowadzenia preparatyki i wypchania nosorożca Zarząd Akademii zwrócił się do p. F. Kalkusa, który w tym czasie prowadził artystyczną pracownię zoologiczno-dermoplastyczną we Lwowie. Był to znany i bardzo doświadczony specjalista, były student rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, sprowadzony do Polski przez Tadeusza hr. Dzieduszyckiego, kuratora lwowskiego muzeum. Jego znakomitym osiągnięciem było spreparowanie wykopalisk staruńskich z 1907 r., nastręczające wiele trudności i problemów (Brzęk 1994). Po kilkakrotnej wymianie korespondencji w sprawie podjęcia prac w Krakowie nastąpiło porozumienie między sekretarzem generalnym Akademii a F. Kalkusem, w wyniku którego podjął się on wykonania wszelkich niezbędnych prac. Jedną z pomagających mu osób był p. Jan Szot, wieloletni pracownik Muzeum Fizjograficznego, potem Oddziału Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, a następnie Zakładu Zoologii Systematycznej i Doświadczalnej PAN. Na pracownię preparatorską przeznaczono dużą salę w suterenie budynku PAU.
Po wstępnym oczyszczeniu przystąpiono do wykonania odlewu gipsowego nosorożca w położeniu, w jakim znaleziono go w osadach.
Odlew gipsowy nosorożca ze Staruni w pozycji jego ułożenia w osadzie (2004).
(fot. Andrzej Kobos)
Zarówno formę, jak też sam odlew przygotowano 4. I. 1930 r., a dziesięć dni później przetransportowano go do sali ekspozycyjnej na trzecim piętrze. Już po dwóch tygodniach nadeszła ze Śląska prośba o kopię tego odlewu. Została ona wkrótce wykonana i przekazana do Muzeum w Katowicach (AN PAN i PAU, PAU W 111-57). Planowano również sporządzanie kolejnych takich odlewów i sprzedawanie ich po 1 000 zł.Równolegle prowadzono prace nad konserwacją okazu i jego rekonstrukcją w pozycji stojącej. Związane z nimi, bardzo pracochłonne czynności polegały na ściągnięciu skóry, poddaniu jej kąpieli w konserwującym roztworze soli, przygotowaniu manekina naśladującego kształt zwierzęcia w pozycji naturalnej, a wreszcie naciągnięciu na niego skóry i w końcu – wypchaniu okazu.
Prawa strona głowy nosorożca przez rozmoczeniem okazu w wodzie.
(Drugi nosorożec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia, PAU, Kraków 1930)
1. Odwilżona i zdjęta skóra z prawej strony głowy nosorożca;
2. Prawa strona okolicy pyska w zdjętej skórze;
3. Zagłębienie w wardze górnej.
(Drugi nosorożec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia, PAU, Kraków 1930)
1. Tylna część prawej strony ciała nosorożca przed odwilżeniem w wodzie;
2. Tylna część prawej strony ciała nosorożca po odwilżeniu w wodzie.
(Drugi nosorożec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia, PAU, Kraków 1930)
I tak, pod kierunkiem i przy stałej konsultacji dyr. J. Stacha, powstał dermoplastyczny model wymarłego gatunku nosorożca włochatego, który w krótkim czasie zyskał światową sławę. W międzyczasie był on wielokrotnie fotografowany i parokrotnie filmowany, a całe to przedsięwzięcie trwało prawie do końca marca. Zabezpieczone zostały również części miękkie zwierzęcia oraz towarzyszące mu szczątki fauny i flory.W połowie kwietnia rozpoczęto przygotowania do transportu nosorożca na trzecie piętro, celem umieszczenia go w specjalnie przygotowywanej sali muzealnej, a operacja ta została przeprowadzona 23. IV. 1930 r. w ciągu ośmiu godzin. Prace nad ostatecznym przygotowaniem okazu trwały do końca maja, kiedy to doklejono mu specjalnie wykonane rogi nosowe, a wreszcie 7. VI. 1930 r. "sala staruńska" Muzeum Fizjograficznego PAU została przygotowana do ekspozycji. Obok wypchanego modelu nosorożca i jego odlewu gipsowego znalazły się w niej preparaty części miękkich zwierzęcia oraz towarzyszące mu szczątki flory i fauny.
Nosorożec (II) ze Staruni eksponowany w Muzeum Fizjograficznym PAU w Krakowie.
(zdjęcie archiwalne)
Nie udało się natomiast dokonać jednocześnie rekonstrukcji jego szkieletu, wymagało to bowiem mozolnego dobierania kości, sklejania ich fragmentów i uzupełniania braków. Kilka lat później ekspozycja muzealna została znacznie rozszerzona, a obok sali z nosorożcem urządzono "salę dyluwialną", w której umieszczono m.in. szczątki kostne zwierząt plejstoceńskich, pochodzące z wykopalisk w okolicach Krakowa.Sylwetka nosorożca włochatego, dzięki licznym fotografiom, a zwłaszcza specjalnie wykonanej i reprodukowanej pocztówce stała się symbolem graficznym poszukiwań staruńskich, Muzeum Fizjograficznego PAU, a wreszcie dwóch wydawnictw związanych z badaniami czwartorzędu (Starunia, Folia Quaternaria) i jednego – biologicznego (Folia Biologica). Jako swoiste logo jest ona bezpośrednio kojarzona z Polską Akademią Umiejętności.
Wykopaliskom staruńskim towarzyszyło w Krakowie zrozumiałe zainteresowanie, ale możliwość zapoznania się z nimi w trakcie zabiegów preparatorskich była dostępna tylko nielicznym – jednym z nich był biskup Adam Sapieha, który odwiedził pracownię już 29. I. 1930 r. Udostępnienie sali muzealnej z nosorożcem spowodowało, że liczba osób zwiedzających codziennie Muzeum Fizjograficzne wzrosła bardzo znacznie. Byli to zwłaszcza miejscowi i zamiejscowi przyrodnicy, liczni goście z zagranicy, ponadto przedstawiciele władz i wybitne osobistości z kręgu kultury, sztuki i polityki, a przede wszystkim rzesze młodzieży, wycieczki szkolne i akademickie oraz turyści. Dochody z biletów wzbogacały fundusz staruński, zwłaszcza że na ten sam cel przeznaczano również środki uzyskiwane ze sprzedaży gipsowych odlewów nosorożca (1 000 zł za jeden odlew), zamawianych przez muzea krajowe i zagraniczne.
Znalezienie i wydobycie całego, wyjątkowo dobrze zachowanego nosorożca plejstoceńskiego było nie lada sensacją, relacjonowaną wielokrotnie zarówno w prasie codziennej i tygodniowej, jak i w wydawnictwach popularnonaukowych, tak w kraju, jak i za granicą. Notatki i artykuły ukazywały się w grudniu 1929 r. i w styczniu 1930 r., m.in. w Czasie, w Gazecie Lwowskiej oraz w Ilustrowanym Kurierze Codziennym i jego dodatku – Kurierze Literacko-Naukowym, a także we Wszechświecie. Korespondencję ze Staruni za pośrednictwem p. Estery Mieses zamieściła również prasa wiedeńska (Interessantes Blatt, Neuer Wiener Tageblat), a za pośrednictwem p. Gilberta Redferna – angielski Manchester Guardian (AN PAN i PAU, PAU W III-57). Dzięki informacji przekazanej przez dyr. S. Stacha za pośrednictwem Ambasady RP w Waszyngtonie odpowiedni tekst wraz z fotografią trafił także do Daily Science News Bulletin i na łamy Science News-Letters (AN PAN i PAU, PAU K III-139 j.a. 67).
Komitet Badań Staruńskich PAU, nadzorujący wykopaliska, rozpoczął swoje posiedzenia w Krakowie na początku 1930 r., działając praktycznie w siedmioosobowym lub mniejszym składzie. Zaproszenia na kolejne spotkania sygnowane były przez sekretarza generalnego Akademii. Nie figurowało na nich nazwisko prof. J. Morozewicza, pierwotnie dokooptowanego w skład komitetu, natomiast każdorazowo zawiadamiany prof. J. Tokarski na ogół nie uczestniczył w obradach, prowadził tymczasem pertraktacje z M. Lautmanem w sprawie dalszych, planowanych prac wykopaliskowych. W lutym odbyły się dwa posiedzenia, a w lecie i w jesieni – kolejne dwa. Omawiane były na nich bieżące sprawy związane z opracowywaniem uzyskanych materiałów, prowadzeniem dalszych poszukiwań, przygotowywaniem publikacji i wystąpień oraz z koordynacją przedsięwzięć naukowych i organizacyjnych (AN PAN i PAU, PAU W III-57).
Wstępne wyniki badań nad nowymi znaleziskami zostały przedstawione 10 II 1930 r. na posiedzeniu Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii oraz przygotowane do druku jako "tymczasowe doniesienie" o objętości trzech arkuszy wydawniczych, prezentujące wyniki wykopaliska i wstępnych badań. Publikacja w języku polskim ukazała się jako tom 70 Rozpraw Wydziału III PAU już w kwietniu 1930 r. pod tytułem Drugi nosorożec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia,
Okładka publikacji Drugi nosorożec z warstw dyluwialnych w Staruni... (1930).
a w języku angielskim – jako Suplement Biuletynu Międzynarodowego PAU (seria B). Jest to zbiór złożony z pięciu następujących rozdziałów: nieautoryzowany wstęp, krótka notatka o treści geologicznej (Nowak & Panow 1930), wyniki analizy mineralogicznej iłów (Tokarski 1930b), charakterystyka szczątków roślinnych (Szafer 1930) i stosunkowo najbardziej obszerny rozdział – opis samego nosorożca (Stach 1930). Znaleziony okaz to młoda samica zaliczona do gatunku Coelodonta antiquitatis (Blum.), a stan zachowania pozwalający na dokładne określenie cech szczątków kostnych stworzył możliwość wyróżnienia jego rasy w kategorii taksonomicznej podgatunku Coelodonta antiquitatis staruniensis (Stach 1930). Uzupełniające dane o florze kopalnej występującej przy okazie nosorożca znajdują się w zbiorze rękopiśmiennych materiałów archiwalnych prof. W. Szafera (BJ rkps Przyb. 722/76).
- Kontynuacja i zakończenie wykopalisk w Staruni
Wobec wielkiego sukcesu, jakim było znalezienie kompletnie zachowanego okazu samicy nosorożca włochatego, potrzeba i celowość prowadzenia dalszych wykopalisk była dla wszystkich oczywista. W związku z tym już na początku stycznia 1930 r. sekretarz generalny Akademii przesłał dyrektorowi Funduszu Kultury Narodowej wiadomość o przebiegu i stanie zaawansowania dotychczasowych prac wraz z uwagą, że ich koszty przekroczyły dotychczas otrzymaną dotację.
Na początku 1930 r. fundusz ani nie dysponował żadnymi środkami finansowymi, ani nie miał nadziei na ich uzyskanie, o czym dyr. S. Michalski poinformował prof. H. Hoyera odręcznym pismem (AN PAN i PAU, PAU KIII-18). Zwrócił jednocześnie uwagę na możliwość uzyskania subwencji w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych z Departamentu Szkół Wyższych MWRiOP, w którym niespodziewanie otwarty został kredyt na badania naukowe. Informację tę otrzymali także profesorowie K. Kostanecki i S. Kutrzeba wraz z sugestią co do konieczności szybkiego działania. W ślad za tym prezes PAU zwrócił się do Marszałka Józefa Piłsudskiego z apelem o otoczenie funduszu "swym potężnym wpływem" i o przyznanie wydatnej pomocy na dalsze badania w Staruni (AN PAN i PAU, PAU W III-57), zaś sekretarz generalny przesłał wniosek o specjalną dotację do ministerstwa. W obu tych wystąpieniach zawarte zostały informacje o wyjątkowej wartości dotychczas osiągniętych rezultatów i o możliwości uzyskania następnych, nie mniej cennych wyników dalszych poszukiwań.
Na wiadomość o przyznaniu przez Senat RP pokaźnych środków finansowych Funduszowi Kultury Narodowej, sekretarz generalny PAU pismem z dnia 12 IV 1930 r. przedstawił dyrektorowi S. Michalskiemu prośbę o przeznaczenie co najmniej 70 000 zł na kontynuację wykopalisk staruńskich. Półtora miesiąca później wniosek ten został przychylnie rozpatrzony (AN PAN i PAU, PAU 1-233), jednak na wyasygnowanie oddanej do dyspozycji Akademii kwoty 60 000 zł trzeba było czekać jeszcze pół roku. Ze sprawozdania przekazanego 15 III 1931 r. do funduszu wynika, że więcej niż połowa tej kwoty musiała być użyta na wyrównanie już wcześniej poniesionych wydatków, przygotowanie nosorożca do ekspozycji, a także na opublikowanie dotychczasowych wyników badań (AN PAN i PAU, PAU W III-57). Pozostałą część przeznaczono na preparatykę uzyskanych materiałów oraz na kontynuację prac terenowych.
Dużo pracy i wysiłku kosztowało zabezpieczenie i przygotowanie do opracowania bogatej flory i fauny zawartej w osadach plejstoceńskich. Wielką ilość iłów, w których tkwił nosorożec, wykopanych w Staruni i przewiezionych do Muzeum Fizjograficznego w Krakowie, należało poddać dokładnemu przepłukaniu, a wydobywane z nich szczątki wymagały konserwacji oraz właściwego zabezpieczenia i przechowywania. Do dokonania tych czynności, prowadzonych pod nadzorem dyrektora muzeum, zatrudniono kilku młodych przyrodników, tak że koszt całego przedsięwzięcia przekroczył 10 000 zł. Z polecenia i pod kierunkiem prof. W. Szafera w pracach tych uczestniczył również jego student – Andrzej Środoń, zatrudniony już wówczas przy preparowaniu materiałów florystycznych i do innych prac pomocniczych w Instytucie Botaniki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajęcie to dało mu zresztą pierwsze zarobione pieniądze i pierwszy kontakt z problematyką badań paleobotanicznych, które później stały się przedmiotem jego bardzo owocnych badań naukowych (Mamakowa 1999).
Wznowienie wykopalisk staruńskich miało na celu zarówno wydobycie reszty szkieletu tzw. trzeciego nosorożca, jak też poszukiwanie nowych okazów fauny, a także pobór próbek osadów zawierających szczątki roślin i owadów. Ponieważ konieczne było przy tym ponowne podjęcie rokowań z właścicielem terenu – M. Lautmanem, o pośrednictwo w nich sekretarz generalny poprosił starostę z Bohorodczan, p. dr. J. Nowaka. Okoliczności związane z tymi planami i poczynaniami opisał J. Stach w liście przesłanym do Krakowa 12 VII 1930 r. (AN PAN i PAU, PAU W III-57):
"Co do Lautmana byłoby dla nas najkorzystniejszem, żeby od niego kupić pozwolenie dalszych poszukiwań za szczątkami dyluwialnymi. Sądzę, że ponieważ on sam takich poszukiwań czynić nie może, a pieniędzy pewnie potrzebuje, zgodziłby się dać to pozwolenie za 3-5 tysięcy. [...] Może nawet Lautman zgodziłby się bez żadnych kosztów wydać pozwolenie na wydobycie resztek 3-go nosorożca w tym roku".Nowa umowa między Polską Akademią Umiejętności a M. Lautmanem, regulująca sprawy związane ze wznowieniem prac wykopaliskowych na działce L.kat. 3327 w Staruni, została uzgodniona i obustronnie zaaprobowana 23 X 1930 r. Zgodnie z zawartymi w niej postanowieniami Akademia uzyskiwała prawo prowadzenia badań, kierowania ich przebiegiem oraz dysponowania jako swoją własnością wszelkimi wydobytymi szczątkami, mającymi wartość naukową lub zabytkową, a ponadto zabezpieczała sobie pierwszeństwo zakupu terenu wykopalisk, gdyby był on wystawiony na sprzedaż. Prace, do wykonania których zobowiązał się M. Lautman, miały obejmować wypompowanie wody z szybu "Mamut", odnowienie go i oszalowanie do głębokości 13 m oraz wystawienie ponad nim drewnianej szopy, a ponadto wykonanie i zabezpieczenie podziemnych chodników. Określony został trzymiesięczny termin realizacji tych zadań, których koszt oszacowano na kwotę 8 000 zł.Nadzór nad przebiegiem prac zimą 1931 r. sprawować miał, podobnie jak poprzednio, E. Panow, jednak częściowo zastępował go Jan Walas, który jeszcze w trakcie studiów na Wydziale Filozoficznym UJ otrzymał stanowisko asystenta działu botanicznego Muzeum Fizjograficznego PAU. Miał on już doświadczenie w prowadzeniu geologicznych prac terenowych i wykopaliskowych, bowiem dwa lata wcześniej, będąc studentem, nadzorował wykonywanie szybików i wierceń w trakcie terenowych badań nad utworami interglacjalnymi w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego. Przy finansowym wsparciu Polskiej Akademii Umiejętności badania te prowadził wówczas dr E. Passendorfer, współpracownik Państwowego Instytutu Geologicznego, zatrudniony zarazem na stanowisku starszego asystenta Zakładu Geologii i Paleontologii Akademii Górniczej w Krakowie (S. W. Alexandrowicz 1973). W Staruni, według opracowanego planu kolejnej fazy prac wykopaliskowych, który już po ich wykonaniu jako sprawozdanie z użycia subwencji w roku budżetowym 1930/31 (AN PAN i PAU, PAU W 111-57) został przesłany przez Zarząd PAU do Funduszu Kultury Narodowej, należało:
"Dotrzeć do miejsca, w którem tkwił w ścianie korytarza nosorożec, wybrać stamtąd największą ilość iłów z tak cennemi resztkami fauny i flory dyluwialnej, a następnie spróbować wyznaczyć na podstawie poprowadzonych z tego miejsca próbnych korytarzy, jaki był bieg tej dyluwialnej rzeczki, która porozrzucała przy stromych swych brzegach i po dołach zwłoki zatopionych zwierząt".Ukierunkowanie poszukiwań wynikało z wniosku dotyczącego genezy nagromadzenia i warunków konserwacji szczątków nosorożców w Staruni, sformułowanego przez Stacha (1930, s. 50-54). Zgodnie z tym poglądem, duże zwierzęta dyluwialne ginęły w czasie wezbrań powodziowych, a ich zwłoki były transportowane w nurcie rzeki i pozostawiane w dołach lub w zakolach przy stromych brzegach, po czym z wolna ulegały zasypywaniu przez niesiony wodą namuł. Interpretacja taka znalazła się również w geologicznej części tekstu (Nowak & Panow 1930), jednak bez potwierdzenia dokładnym opisem charakteru osadów.Przedłużanie się pertraktacji z M. Lautmanem spowodowało, że prace można było podjąć dopiero w listopadzie 1930 r. Okazało się jednak wówczas, że wskutek skrzywienia się i zaciśnięcia szyb "Mamut", wykonany jeszcze w 1907 r., nie nadawał się do użytku. Według relacji przedstawionej we wspomnianym sprawozdaniu z poszukiwań w r. 1930/31 (AN PAN i PAU, PAU W 111-57), postanowiono wówczas skorzystać z oddalonego o około 20 m, dawno opuszczonego szybu, w którym jeszcze przed [I] wojną eksploatowano wosk ziemny. Po wypompowaniu z niego wody i zabezpieczeniu go, wykonano chodnik na głębokości 13 m. Był on skierowany ku miejscu znalezienia drugiego nosorożca. Cel został osiągnięty na początku lutego 1931 r. W tej fazie prac górniczych pod nieobecność E. Panowa robotami kierował Jan Walas, a było to zaledwie cztery miesiące przed uzyskaniem przez niego na Uniwersytecie Jagiellońskim stopnia doktora filozofii w zakresie botaniki. Informację o stanie i przebiegu robót przekazał on dyrektorowi muzeum listem napisanym w Staruni dnia 18 III 1931 (AN PAN i PAU, PAU K III-48 j.a. 10):
"... doszliśmy idąc brzegiem dawnej roboty do miejsca, gdzie leżał drugi nosorożec staruński. Tymczasem nie natrafiliśmy po drodze na żadne ślady iłów z florą czy fauną, ani "gnatów". Pocieszam się, że znajdziemy je później w tych dwu metrach, jakie będziemy jeszcze kopać w tym kierunku. Po ukończeniu pierwszej roboty przystąpię do kopania nisz w kierunku wschodnim. Zapomniałem dodać, że obecnie prawie już przez metr mamy w górze nad żwirami dziwną mieszaninę iłów i gliny z licznymi szczątkami roślin. Ponieważ leży to wszystko zupełnie bezładnie [...] przypuszczam, że jest to stara robota. [...] Prosiłem Panowa, aby mi przysłał plan dalszych robót. [...] Czekam go niecierpliwie, bo mamy jeszcze zaledwie 3-5-ciu dni roboty koło nisz, a nie wiem co potem robić. Myślę, że właściwie koło starego legowiska nie będzie już co brać [...]. Pieniądze prawie wszystkie poszły".Do listu przesłanego dyrektorowi Stachowi załączony był odręcznie wykonany szkic wykopanych chodników. Wynika z niego, że prace pod ziemią prowadzone były od szybu "Mamut", nie znajdujemy natomiast potwierdzenia informacji o rekonstrukcji starego szybu woskowego, który miał być wykorzystany na tym etapie robót górniczych. Omawiana faza poszukiwań wykopaliskowych, aczkolwiek nie doprowadziła do nowych, rewelacyjnych odkryć, przyniosła jednak godne uwagi rezultaty. W ich wyniku wydobyto znaczną ilość iłów z florą i fauną, a także znaleziono szczyt lewego ucha pokryty włosami, należący do drugiego nosorożca, oraz prawie cały kręgosłup trzeciego nosorożca wraz z przednią częścią jego głowy i fragmentami odnóży.Plan kolejnego etapu działalności, opracowany wraz z preliminarzem wydatków na r. 1931/32, przewidywał wykonanie nowego szybu do głębokości 15 m. Z uwagi na niebezpieczeństwo związane z niewystarczającą wentylacją wyrobisk oraz ze złym stanem dawnych szybów i korytarzy, ulegających stopniowemu zaciskaniu się, na niezbędność takiej inwestycji wskazywało Starostwo Górnicze w Stanisławowie. Kwotę potrzebną na dalsze wykopaliska oraz preparowanie i konserwację uzyskanych materiałów oszacowano na 64 000 zł, tymczasem Zarząd Funduszu Kultury Narodowej przeznaczył na ten cel zaledwie 10 000 zł, przekazując je do dyspozycji Akademii w lipcu 1931 r. (AN PAN i PAU, PAU W III-57).
Sposób najlepszego wykorzystania tej tak ograniczonej dotacji był 31 VIII 1931 r. przedmiotem obrad Komitetu Badań Staruńskich. Na prace wykopaliskowe przewidziano tylko 4 000 zł, ale kolejne, nieznośnie przedłużające się pertraktacje z M. Lautmanem spowodowały ich opóźnienie aż do maja 1932 r. Pod koniec tego miesiąca przygotowania do następnych robót były jednak ukończone, a w celu ich prowadzenia E. Panow przeniósł się do Staruni (AAGH).
Zakres nowego etapu poszukiwań był określony wielkością znacznie zmniejszonej subwencji. Jak wynika z listu skierowanego 21 VII 1932 r. przez J. Stacha do sekretarza generalnego, w lipcu wykonano już 25 m chodnika i przekroczono miejsce, w którym znaleziony był nosorożec, a dalsze prace były prowadzone według projektu opracowanego przez Komitet Badań Staruńskich (AN PAN i PAU, PAU W I11-57). Zakładał on poszukiwania wzdłuż ówczesnego biegu potoku Wielki Łukawiec, co nie dało jednak oczekiwanych rezultatów, tak że roboty podziemne wkrótce zostały przerwane i ostatecznie zaniechane. Sprawozdanie z tych badań, przekazane Zarządowi Funduszu, zawierało dołączony preliminarz kosztów przewidywanych na rok następny, oraz wniosek o kolejną subwencję w wysokości 10,000 zł (AN PAN i PAU, PAU W III-57).
Plan wyrobisk podziemnych w Staruni, wykonany w 1932 r. przez E. Panowa.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzędu w tradycji i inicjatywach PAU.)
Zakres wszystkich prac wykopaliskowych przeprowadzonych w Staruni dokumentuje udostępniony autorowi przez prof. J. Pawłowskiego plan sytuacyjny wyrobisk podziemnych, wykonany przez E. Panowa w 1932 r., znajdujący się w zbiorze archiwalnym Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN (AN PAN i PAU, PAU K I11-139). Obrazuje on usytuowanie szybów z lat 1907 i 1929, chodników kopanych w latach 1929-1932 oraz starych robót górniczych, a także miejsca znalezienia szczątków dużych kręgowców plejstoceńskich. Plan ten nie jest w pełni zgodny z tym, który rok wcześniej został przesłany dyrektorowi Muzeum Fizjograficznego przez J. Walasa. Zaznaczono na nim dawniej wykonane chodniki ("stare roboty"), brak natomiast chodnika wykopanego w 1931 r. i kilku innych szczegółów. Różnice w odległościach i drobne odchylenia kierunków wynikają przypuszczalnie stąd, że plany zostały wykonane bez użycia odpowiedniego sprzętu pomiarowego, metodą stosowaną w geologicznej kartografii powierzchniowej i to w trudnych warunkach podziemnych.Niezadowalająca jest zgodność między oboma wspomnianymi planami a przekrojem przez szyby w Staruni, zamieszczonym w części geologicznej opisu wykopalisk z 1929 r., wyrażona przez różnice odległości przeliczane według skal rysunków, a zwłaszcza przez wspomnianą już uprzednio, odmienną orientację trzech szybów. Na przekroju są one zorientowane wzdłuż jednej linii o kierunku północ-południe (Nowak & Panow 1930), podczas gdy na drugim z wymienionych planów nowy szyb jest usytuowany na zachód od szybu "Mamut", a szyb wyciągowy – na południe od niego. Przekrój ten zawiera zresztą także inną nieścisłość, bowiem przytoczone następstwo warstw napotkanych w szybie oznaczonym symbolem "P.AK.UM" (A) nie zgadza się z sygnaturami użytymi do ich przedstawienia. Z rysunku można bowiem wywnioskować, że pod żwirami i piaskami czwartorzędowymi (aluwialnymi) występowały "stare roboty", a więc materiał wrzucony do dawnego szybu (sygnatura 1a), podczas gdy z opisu wynika jednoznacznie, że były to iły mioceńskie. Kolejność warstw stwierdzona w profilach dwóch szybów wykonanych w 1929 r.: badawczego (A) i wyciągowego (C) może być łatwo porównana, nie wykazuje ona natomiast zgodności z utworami wyróżnionymi na odpowiednich głębokościach, opisanymi z szybu "Mamut" (B). Do głębokości 23 m był to przypuszczalnie materiał wrzucony do starego szybu, opisany jako iły piaszczyste ("piaskowate"), w których występowały mniej lub bardziej liczne, przemieszane szczątki flory i fauny, odpowiadające gatunkom współcześnie żyjącym (M. Łomnicki w: Bayger i in. 1914).
Prace terenowe i zbieranie materiałów prowadzone było nie tylko w Staruni, ale również w pobliskiej wsi Hwozd, w dolinie potoku Mały Łukawiec. Przypuszczalnie objęły głównie odsłonięcia opisane uprzednio przez Rogalę (1907), a w szczególności osady zawierające liczne szczątki flory i fauny, reprezentujące zarówno plejstocen, jak i holocen. Na prace te, prowadzone zwłaszcza w czasie przedłużających się pertraktacji z Lautmanem, przeznaczono 500 zł (AN PAN i PAU, PAU 1-233).
Kryzys gospodarczy i pogarszająca się sytuacja finansowa państwa wpłynęły na bardzo znaczne zmniejszenie kwot na badania naukowe, w tym także na działania w Staruni. Wnioskowany przez Akademię zasiłek został zmniejszony do połowy i wyniósł 5000 zł, które Komitet Badań Staruńskich otrzymał w kwietniu 1933 r. Subwencja ta umożliwiła wypełnienie poprzednich zobowiązań, opłacenie prac laboratoryjnych i kosztów wydawniczych, więc tylko mała jej część mogła być przeznaczona na prace terenowe, które polegały wyłącznie na zebraniu dodatkowych materiałów z odsłonięć dostępnych w okolicach Staruni, a być może także w Hwoździe.
Zadanie to powierzono dr I. Dąbkowskiej, która po ukończeniu studiów botanicznych na Uniwersytecie Jagiellońskim była okresowo zatrudniana w Muzeum Fizjograficznym PAU. Zajmowała się głównie badaniem nasion i zarodników roślin oraz profilami torfowisk, a na polecenie dyr. Stacha prowadziła także badania botaniczno-geologiczne i florystyczne, m.in. na Polesiu i Wileńszczyźnie. Była również zaangażowana przy preparowaniu i sortowaniu szczątków roślin ze Staruni, czego dowodzi fotografia wykonana wiosną 1930 r., przedstawiająca ją obok dyrektora muzeum i Stefana Stacha przy pracy nad materiałami z wykopalisk (Pawłowski 1994-1995, cz. 10, ryc. 2). Dzięki otrzymanej dotacji (150 zł) dr I. Dąbkowska w maju 1934 r. podjęła prace terenowe w Staruni, polegające na zbieraniu uzupełniających materiałów florystycznych, dostępnych na powierzchni (AN PAN i PAU, PAU 1-233 KSG 188/35). Później nikt już takich prac w tym rejonie nie prowadził.
Sprawozdanie z wykorzystania tej ostatniej już subwencji, opracowane przez dyr. Stacha, zostało 12. II. 1935 r. przekazane do Funduszu Kultury Narodowej. Zawierało nie tylko wyliczenie tego, co zostało wykonane, ale także wizję kontynuowania poszukiwań (AN PAN i PAU, PAU 1-233):
"... dla racjonalnego prowadzenia dalszych prac, które mogłyby zapewnić odnalezienie prawdopodobnie jeszcze wielu szczątków dużych zwierząt dyluwialnych, zakonserwowanych tak wyjątkowo dobrze w tej tylko jednej i jedynej dotychczas znanej miejscowości, należałoby zdjąć warstwę ziemi o miąższości 6-10 m na długości 200-300 m, a szerokości 50-100 m. Fundusz potrzebny do wykonania ich wahałby się koło kwoty 150 tysięcy złotych. Badania nad dyluwium staruńskiem musiały się więc przenieść, przynajmniej na razie, do pracowni i ograniczyć do opracowywania naukowego materiałów dotychczas iłom staruńskim wydartych."W czasie realizacji drugiej fazy wykopalisk staruńskich poza spektakularnymi szczątkami dużych ssaków z otaczających je iłów uzyskano bardzo liczne i dobrze zachowane owady, żyjące współcześnie z nosorożcem. Szczególnie bogata i interesująca okazała się fauna szarańczaków, opracowana szczegółowo przez Zeunera (1934a, b). Obejmowała ona 14 gatunków, w tym 8 wykazujących ograniczoną tolerancję klimatyczną. Niemal wszystkie występują obecnie w górach powyżej granicy lasu i są związane ze środowiskiem łąk alpejskich lub stepu, a nie z tundrą. Skład zespołu tych owadów umożliwił w miarę dokładne określenie warunków klimatycznych środowiska, w którym żyły mamuty, nosorożce i inne duże zwierzęta znalezione w Staruni. Była to wskazówka, że czoło lądolodu sytuowało się ówcześnie 300-400 km na północ od przedpola Karpat Wschodnich. Taka okoliczność sugerowała wiek fauny staruńskiej i możliwość odniesienia jej do ostatniego zlodowacenia, chociaż Zeuner (1934b) brał pod uwagę także przedostatnie zlodowacenie. Przedstawione wnioskowanie paleoklimatyczne znalazło potwierdzenie w toku znacznie późniejszych badań.Druga faza wykopalisk w Staruni trwała pięć lat (1929-1934) i była realizowana dzięki przyznawanym Akademii przez Fundusz Kultury Narodowej dotacjom, które w sumie wyniosły 125 000 zł. Była to bardzo pokaźna kwota i mimo że coroczne subwencje nie osiągały poziomu wnioskowanych sum, to jednak przynajmniej początkowo tylko nieznacznie od nich odbiegały. Nie doczekał się natomiast realizacji projekt wykonania dużej odkrywki, wymagający zresztą zaangażowania specjalnego sprzętu i znacznych nakładów finansowych. Nie doszedł również do skutku parokrotnie przedstawiany plan wykupienia na własność terenu, rokującego nadzieję następnych, ważnych i interesujących odkryć. Propozycja ta nie znajdowała zresztą powszechnego poparcia, a przeciwny jej był m.in. dyrektor Muzeum Fizjograficznego – J. Stach. W nieopublikowanym tekście dotyczącym fauny plejstoceńskiej (AN PAN i PAU, PAU K III-139 j.a. 4) wyraził on następujący pogląd:
"Problem Staruni możemy dzisiaj uważać za rozwiązany i zamknięty. Nowe wykopaliska tam podjęte mogłyby wprawdzie dorzucić jeden czy drugi interesujący szczegół, dostarczyć do muzeum jeszcze dalszych dobrze zachowanych okazów ówczesnych zwierząt, ale ogólnych wyników dotychczasowych badań zmienić nie mogą. Spora jednak jeszcze ilość zagadnień, związanych z plejstocenem czeka na ziemiach Polski na podjęcie prób w celu rozwiązania ich przez faunistów".Postulat ponowienia badań i poszukiwań w Staruni pozostał od tamtego okresu nadal aktualny, był parokrotnie powtarzany i zapewne będzie w przyszłości jeszcze niejednokrotnie podejmowany. Powrócenie do niego wymaga jednak dokładnej analizy dotychczas zgromadzonych materiałów oraz dokonania nowych obserwacji i badań, szczególnie w zakresie tych działów, które w poprzednich opracowaniach były traktowane marginesowo lub w ogóle zostały pominięte. Dotyczy to zwłaszcza budowy geologicznej, charakterystyki utworów czwartorzędowych oraz zdjęcia geomorfologicznego wraz z opisem rzeźby doliny Wielkiego Łukawca.
Fragment publikacji książkowej:
Stefan Witold Alexandrowicz: Starunia i badania czwartorzędu
w tradycji i inicjatywach Polskiej Akademii Umiejętności.
Polska Akademia Umiejętności.
Studia i materiały do dziejów Polskiej Akademii Umiejętności.
Tom III. Kraków 2004.
- Literatura cytowana w tych fragmentach:
- Alexandrowicz S. W. [1965] : Wykładowca dr Eugeniusz Panow (1890-1958). "Zesz. Nauk. AGH", 41: 157-160.
- Alexandrowicz S. W. [1973] : Organizacja i pierwsze lata działalności Zakładu Geologii i Paleontologii Akademii Górniczej w Krakowie. "Prace Muzeum Ziemi", 21 (1): 189-209.
- Alexandrowicz S. W. [2002b] : Starunia jako symbol aktywności badawczej Polskiej Akademii Umiejętności. "Prace Kom. Hist. Nauki PAU", 4: 71-89.
- Bayger J.A., Hoyer H:, Kiernik E., Kulczyński W., Łomnicki M., Łomnicki J., Mierzejewski W., Niezabitowski E., Raciborski M., Szafer W. & Schille F. [1914] : Wykopaliska Staruńskie. Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, XV: 1-386.
- Brzęk G. [1994] : Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie i jego twórca. Lublin.
- Dzieduszycki W. [1895] : Przewodnik po muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie. Lwów.
- Fedorowicz Z. [1966] : Fauna Polski w dziełach o. Gabriela Rzączyńskiego (1664 1737). "Memorab. Zool.", 16: 3-220.
- Hoyer H. [1912] : Wykopalisko w Staruni. "Wszechświat", 31 (42): 707-711.
- Kubiak H. [1994] : Starunia – w 85. rocznicę pierwszych odkryć paleontologicznych. "Wszechświat", 95: 295-299.
- Kwietniewski K. [1915] : Wykopaliska staruńskie. "Kosmos", 40: 46-55.
- Łomnicki M. [1908a] : Wykrycie mamuta (Elephas primigenius Blumb.) i nosorożca dyluwialnego (Rhinoceros antiquitatis Blumb.) w Staruni (pow. Bohorodczański). "Kosmos" 33 : 63- 70.
- Łomnicki M. [1908b] : Mięczaki iłu pleistoceńskiego wydobyte ze szybu mamutowego w Staruni. "Kosmos", 33: 73- 76.
- Mamakowa K. [1999] : Życie i praca profesora Andrzeja Środronia (1908-1998). "Wiadomości Botaniczne", 743 (3/4): 53-60.
- Nowak J. & Panow E. [1930] : Stosunki geologiczne wykopaliska w Staruni. "Rozpr. Wydz. mat.-przyr. PAU", 70, B: 8-14.
- Pasternak S.I. [1956] : K stoletiju Lwowskogo nauczno-priridowiedceskogo muzeja Akademi Nauk USSR. "Geol. Sborn. Lwow. Geol. Obszcz.", 2-3: 347-348.
- Pawłowski J. [1994-95] : Historia krakowskiego muzeum przyrodniczego, cz. 1-12. "Wszechświat", 95 (7-8- 12), 96 (1 – 7-8).
- Pusch G.G. [1836] : Geognostische Beschreibung von Polen, T. II, Stuttgart.
- Stach J. [1930] : Drugi nosorożec (Coelodonta antiquitatis Blum.) z warstw dyluwialnych Staruni. "Rozpr. Wydz. mat.-przyr. PAU", 70, B: 29-54.
- Staszic S. [1815] : O ziemiorodztwie Karpatow i innych gor i rownin Polski. Warszawa. (reprint – Wydawnictwa Geologiczne, Warszawa 1955).
- Tokarski J. [1930a] : Nowe wykopaliska u stóp Karpat w Staruni. "Wszechświat", 1: 32-33.
- Tokarski J. [1930b] : Analiza iłu dyluwialnego z bezpośredniego otoczenia nosorożca znalezionego w Staruni. "Rozpr. Wydz. mat.-przyr. PAU", 70, B: 15-19.
- Zeuner F. [1934a] : Die Orthopteren aus der diluvialen Nashornschicht von Starunia (polnische Karpathen). "Starunia", 3: 19.
- Zeuner F. [1934b] : Das Klima des Eisvorlandes in den Glazialzeiten. "Neues Jahrb. Min., Geol., Paläont.", Beilage-Band 72, Abt. B: 376-398.
- Zubrzycki P. [1938] : Starunia jako teren naftowy w świetle dotychczasowych wierceń. "Przemysł Naftowy", 13 (21-22).
Autor, Profesor Dr Stefan Witold Alexandrowicz, geolog, specjalista w geologii czwartorzędu i malakologii (nauki o mięczakach). Jest emerytowanym profesorem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. członkiem Polskiej Akademii Umiejętności, dyrektorem i członkiem Wydziału Przyrodniczego PAU w Krakowie oraz członkiem Komisji Badań Czwartorzędu Polskiej Akademii Nauk.
|
|
|
|
|
|
|