Dziekuje serdecznie Panu Profesorowi Stefanowi Witoldowi Alexandrowiczowi za zgode na przedruk w Zwojach fragmentow z jego nowej ksiazki o wykopaliskach w Staruni pt. Starunia i badania czwartorzedu w tradycji i inicjatywach Polskiej Akademii Umiejetnosci..

Ponownie uprzejmie dziekuje Panu Profesorowi Jerzemu Wyrozumskiemu, Sekretarzowi Generalnemu Polskiej Akademii Umiejetnosci, na udzielenie mi zezwolenia na przedruki w Zwojach artykulow z wydawnictw PAU.

Panu Profesorowi Henrykowi Kubiakowi serdecznie dziekuje za podarowanie mi egzemplarza rzadkiej dzis publikacji PAU z roku 1930 pt. Drugi nosorozec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia.

Last but not least serdecznie dziekuje Panu Profesorowi Adamowi Strzalkowskiemu, przewodniczacemu Komisji Historii Nauki PAU, mojemu Przyjacielowi, za tak entuzjastyczne i efektywne "ambasadorowanie" Zwojom w krakowskim srodowisku naukowym.

Andrzej Kobos





WYKOPALISKA W STARUNI





STEFAN WITOLD ALEXANDROWICZ



Kosci i zeby duzych ssakow czwartorzedowych znajdowano we Galicji Wschodniej od dawna; byly wzmiankowane przez G. Rzaczynskiego juz w pierwszej polowie XVIII wieku (Fedorowicz 1966). Informacje o ich wystepowaniu podal w swojej rozprawie S. Staszic (1815), a nastepnie G. Pusch (1836) w opisie geognostycznym Polski. Dotyczyly one glownie szczatkow mamutow i nosorozcow z okolic Przemysla i Lwowa oraz z Podola. W drugiej polowie XIX wieku liczba tych znalezisk znacznie wzrosla. O jednym z nich wspomnial dr Marian Lomnicki na odczycie wygloszonym 27 czerwca 1882 r. w trakcie posiedzenia Towarzystwa Przyrodnikow im. Kopernika we Lwowie, podczas gdy wiadomosci o innych sa zawarte w protokolach z posiedzen administracyjnych Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejetnosci (21 III 1890, 22 V 1891, 23 VI 1893 – AN PAN i PAU, PAU W III-45). Byly to najczesciej zeby lub kosci mamutow i nosorozcow, a nawet ich czaszki. Kilkadziesiat okazow, w tym 5 czaszek nosorozca dyluwialnego, zgromadzono w Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, ktore zostalo zorganizowane w 1870 r., ale jego powolanie zainicjowano juz 16 lat wczesniej (Dzieduszycki 1895, Pasternak 1956, Brzek 1994). Znaczna ilosc takich szczatkow kopalnych trafila rowniez jako dary do otwartego w 1888 r. Muzeum Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejetnosci w Krakowie.


Mamut i nosorozec z roku 1907

Pierwsze odkrycia szczatkow duzych kregowcow czwartorzedowych w Staruni wiaza sie z robotami gorniczymi, prowadzonymi tu dla eksploatacji wosku ziemnego.




Lokalizacja stanowiska fauny czwartorzedowej w Staruni.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzedu w tradycji i inicjatywach PAU.)


Okolicznosci im towarzyszace znamy dzieki relacjom dr. Mariana Lomnickiego, przekazom prasowym oraz materialom archiwalnym. W pierwszych latach XX stulecia w dolinie Wielkiego Lukawca na Ropyszczu dzialaly dwie kopalnie ozokerytu, wkrotce jednak zaniechane. Nowa kopalnia zostala zalozona w 1907 r. przez przedsiebiorstwo gornicze J. Campe i S-ka z Hamburga i rozpoczela dzialalnosc na poczatku wrzesnia. Wedlug relacji korespondenta Gazety Lwowskiej kopalnia powstala w wyniku wykupienia pomniejszych szybow i sztolni od kilkudziesieciu dawnych wlascicieli za kwote przeszlo 2 mln koron. Juz w ciagu pierwszego miesiaca rozpoczeto glebienie czterech szybow, w tym szybu IV, zwanego pozniej "mamutowym". Mial on w rzucie poziomym wymiary 2.4 x 1.2 m i byl usytuowany na lewym zboczu doliny, w jej poludniowej czesci, na parceli "pole Dmytrukowe". W trakcie jego kopania piatego pazdziernika (data przyblizona) na glebokosci 12.5 m pojawily sie pierwsze szczatki szkieletu duzego zwierzecia (M. Lomnicki 1908a, s. 63):
"Zajeci w tym szybie robotnicy w pierwszej chwili mniemali, ze trafili na scierwo wolu z ogromnymi rogami, za takie uwazano siekacze mamuta. Zrazu wiec wydobyte czesci tego zwierzecia wyrzucano na halde, nie przywiazujac do niego zadnego wazniejszego znaczenia. Kosci juz w samym szybie przy wydobywaniu pogruchotano kilofem a z poszarpanych kawalkow skory co lepsze czesci powykrawali robotnicy na swoj uzytek".
Dopiero kilka dni pozniej maszynista (p. Witkowski) zwrocil uwage zarzadowi kopalni, ze wykopane szczatki moga nalezec do jakiegos wielkiego, przedpotopowego zwierzecia (prawdopodobnie mamuta). Wowczas kierownik techniczny, inz. T. Lebiedzik, zawiadomil o tym Starostwo w Bohorodczanach oraz osrodki naukowe: uniwersytety w Krakowie i we Lwowie oraz Politechnike Lwowska. Jednoczesnie Zarzad Muzeum im. Dzieduszyckich wystapil do dyrektora kopalni wosku ziemnego p. A. Kriegla, z propozycja nabycia tych szczatkow. Dla ich doraznego zabezpieczenia sprawujacy urzad starosty w Bohorodczanach Seweryn Wasilewski interweniowal w namiestnictwie we Lwowie oraz w urzedzie gorniczym w Stanislawowie, zarowno w sprawie natychmiastowego wstrzymania dalszych prac w szybie az do przybycia komisji naukowej, jak i zapobiezenia wywozowi eksponatow z kraju. W dzialaniach tych znaczaca i bardzo pozytywna role odegrala postawa namiestnika Galicji, Andrzeja hr. Potockiego, ktory aktywnie poparl wszystkie wspomniane inicjatywy (Dzieduszycki w: Bayger i in. 1914). Starania te odniosly pozadany skutek i poglebianie wyrobiska gorniczego zostalo zatrzymane (M. Lomnicki 1908a).

Wiadomosc o niezwyklym znalezisku wzbudzila powszechne zainteresowanie. Pierwsza zareagowala Akademia Umiejetnosci, wysylajac juz 15 X 1907 r. z Krakowa do Staruni dr. K. Wojcika, asystenta Gabinetu Geologicznego Uniwersytetu Jagiellonskiego, a zarazem wspolpracownika Komisji Fizjograficznej. Trzy dni pozniej wykopalisko odwiedzila komisja wydelegowana ze Lwowa, w sklad ktorej wchodzili: dr T. Wisniowski (Akademia Umiejetnosci), dr M. Lomnicki (Muzeum im. Dzieduszyckich) i dr J. Siemiradzki (Krajowe Grono Konserwatorow Zabytkow Archeologicznych) oraz p. S. Illasiewicz – komisarz Starostwa w Bohorodczanach, ktory pierwszy wykonal zdjecia fotograficzne kopalnych szczatkow, publikowane nastepnie w krajowych i miedzynarodowych czasopismach. Komisja stwierdzila nadzwyczajna waznosc wykopaliska i potrzebe jego zabezpieczenia, totez wszystkie znalezione szczatki zlozono w osobnej szopie, pozostajacej pod straza zandarmerii, wyznaczona z posterunku w pobliskiej Solotwinie (Lomnicki M. w: Bayger i in. 1914). Nastepnego dnia Starunie odwiedzil dr Pawel hr. Dzieduszycki, a pare dni pozniej kolejny delegat Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejetnosci – dr M. Raciborski, zainteresowany kopalna flora wystepujaca w ilach, z ktorych wydobyto mamuta.

Informacja pt. Ciekawe wykopalisko w Staruni ukazala sie juz 18 X 1907 r. w Gazecie Lwowskiej z komentarzem, ze "nie sa to kosci mamuta, lecz rownie ciekawego potwora" z kawalem skory 3.5 m wielkosci (z owlosieniem do 18 cm dlugim) i dwoma wielkimi rogami, "na ksztalt rogow wolow wegierskich". W nastepnym tygodniu krakowski dziennik Czas zamiescil dzien po dniu trzy korespondencje ze Staruni. W pierwszej z nich (nr 244, 23 X 1907) pod tytulem Sensacyjne wykopalisko w Nadwornej przytoczona zostala nastepujaca wiadomosc podana przez Kuryer Lwowski:

"Olbrzymia sensacye wywoluje od kilku dni w sferach uczonych w Galicyi wykopalisko przedhistorycznego szkieletu ze Staruni. [...] Wykopalisko wartoscia swoja naukowa i rzadkoscia przeszlo wszelkie oczekiwania uczonych. Dotychczas odkopano caly jeden bok szkieletu oraz glowe zwierzecia. Zdaniem prof. Siemiradzkiego, o ile mozna bylo cos stanowczego orzec, odkopany szkielet nie jest wcale szkieletem mamuta, ktory zyl przewaznie w okolicach lodowych, ale nalezy do zwierzecia, ktorego slady juz sa na swiecie nieslychanie rzadkie. Jest to slon przedpotopowy – elephas antiquus, ktory zyl na ziemi mniej wiecej przed dwoma milionami lat. [...] Zachowany na karku olbrzyma, kawal jakiegos drzewa swiadczylby, ze slon [...] ulegl jakiejs zywiolowej katastrofie i spadl w rozpadlina ziemna, ktora go szczesliwie przez taki bezmiar czasu zachowala na uzytek dzisiejszej nauki".
Druga informacja, podana dzien pozniej (Czas, nr 255, 24 X 1907), zawiera relacje wyslannika Slowa Polskiego, ktory:
"ze stacji kolejowej przez gory i lasy, zlemi drogami gminnemi dotarl do Staruni [...] i zastal kopalnie zamknieta przez z-ce dyrektora, p. Spiegla, aby uniknac scisku ciekawskich z dni poprzednich. [...] Gdy na polecenie komisarza Starostwa otwarto drzwi komory, w ktorej zabezpieczone byly szczatki mamuta [...] zdumionym oczom przy silnem swietle acetylenowej latarni przedstawily sie rzeczy bajeczne. Dwa kly olbrzymie dlugosci okolo 2 metrow, jeden z cala miesna nasada, a tak lsniace, jakby je kto wypolerowal. Dwie przednie stopy z doskonale widocznymi palcami jakby swiezo odciete. [...] Zab siekacz 16 ctm. dlugi, wspaniale zakonserwowany i tak malo starty, ze zdaje sie, nasz mamut musial byc jeszcze bardzo mlodziutki. [...] Obok tych kosci poukladanych przy sobie starannie, lezy na ziemi cala gora skory mamuta, ktora zdaje sie byc miekka i zywa. Skora jest przeszlo 2 ctm. gruba, z zupelnie swieza tkanka podskorna. Na skorze wlosow nie widac, jednak maszynista kopalni p. Witkowski twierdzi stanowczo, ze sa czesci skory z wlosem poltrzecia centymetra dlugim okryte. [...] Doszlo do wiadomosci starostwa, ze wielu z ciekawych widzow, od ktorych roi sie tu teraz, zaczyna brac sobie po kawalku mamuta na pamiatke [...]; pewien hucul wykroil tylko sobie kawal skory na hodaki, ale mu ja odebrano".
Ta ostatnia, niemal anegdotyczna wiadomosc znalazla potwierdzenie w aktach urzedowych, a nastepnie we wzmiance zamieszczonej przez M. Lomnickiego (w: Bayger i in. 1914, s. 3), z ktorej wynika, ze:
"Sad powiatowy w Nadwornie odebral jednemu z robotnikow kawal skory i odeslal do Zarzadu Muzeum im. Dzieduszyckich z nastepujacym oswiadczeniem z d. 10 listopada 1907 r. pod l. 2015: Odsyla sie czesc mamutowej skory, odkopanej w Staruni a odebranej przez Sad tutejszy".
W trzeciej relacji prasowej podanej przez korespondenta Gazety Lwowskiej (Czas, nr 256, 25 X 1907) przedstawione zostaly okolicznosci, ktore towarzyszyly znalezieniu i wydobywaniu szkieletu mamuta w starunskiej kopalni:
"W szybie tym po przebiciu okolo 12 metrow [...] odkryto warstwe wosku ziemnego (ozokerytu), w ktorym gornicy poczeli kilofem wylupywac kosci. Z poczatku nie zwracano na to uwagi, przypuszczajac, ze jest to prawdopodobnie szkielet konia lub krowy, ktora wpasc mogla z latwoscia do dawnych tak licznych, a nie posiadajacych nalezytej ochrony otworow szybowych. Pracujacy w nowym szybie gornicy rozbijali bez skrupulu kilofem kosci i dzieki tylko inteligencji bezposredniego dozorcy p. Witkowskiego, wstrzymano dosc jeszcze wczesnie prawidlowa robote w szybie, aby dalsze czesci mamuta dobywac juz z nalezytym pietyzmem. [...] Kosci mamuta natrafiono w kacie szybu. Zwierz w stosunku do poglebianego szybu znajduje sie w takiej pozycji, ze dotychczas zdolano wydobyc tylko czesc olbrzymiego tego organizmu. – Poniewaz ze wzgledu na dalsza odbudowe [...] musial byc szyb [...] zaopatrzony bezzwlocznie w drzewna wyprawe [...] wiec reszta mamuta (ta reszta jest wieksza od dotychczasowej zdobyczy) znajduje sie na razie jeszcze poza cembrowina szybu i wydobyta byc moze po wykopaniu szybu do pewnej glebokosci i utrwaleniu go oscieniami. Po ukonczeniu tych robot [...] bedzie mozna dopiero isc po dalsza zdobycz w stosownym miejscu chodnikiem odpowiednich rozmiarow i dobywac ostroznie czesc kazda z woskowiny, ktora je otacza. Ale juz to samo, co dotychczas z ziemi wydobyto, jest dla nauki wspanialym nabytkiem".
Pierwszym doniesieniem naukowym o znalezisku byl referat pt. O mamucie w Staruni, wygloszony 29 X 1907 r. przez prof. T. Wisniowskiego na posiedzeniu naukowym Polskiego Towarzystwa Przyrodnikow im. Kopernika we Lwowie. Kilka dni pozniej wykopalisko bylo przedmiotem obrad Zarzadu Akademii Umiejetnosci w Krakowie (2 XI 1907 – AN PAN i PAU, PAU 1-10). W obecnosci czlonkow Zarzadu oraz zaproszonych czlonkow Akademii, profesorow: W. Szajnochy, F. Kreutza i W. Kulczynskiego, sekretarz generalny – prof. B. Ulanowski, omowil sprawe interwencji zmierzajacej do uzyskania dla zbiorow Akademii mamuta ze Staruni, a przynajmniej do zapobiezenia wywozowi tego szkieletu z kraju. Do podjecia odpowiednich krokow upowazniono prof. W. Szajnoche, a jego asystent – dr K. Wojcik, zostal wydelegowany do bezposredniego czuwania nad wlasciwym zabezpieczeniem materialow kopalnych.

Omawiane postulaty zostaly czesciowo spelnione, bowiem po uzyskaniu zgody wlasciciela kopalni ozokerytu, Juliusza Campego, dyrektor zakladu gorniczego – radca cesarski A. Kriegel wspanialomyslnie przekazal w darze szkielet mamuta Muzeum im. Dzieduszyckich. W kilku pakach odstawiono go do Lwowa 7 XI 1907 r. (M. Lomnicki 1908a). Wiadomosc o tym wraz z dodatkowymi informacjami znalazla sie tydzien pozniej w prasie, podaly ja m.in. : Tygodnik Ilustrowany (2 XI 1907), Czas w Krakowie (14 XI 1907) oraz "Gazeta Lwowska" (17 XI 1907).

Glebienie szybu wznowiono 20 pazdziernika, ale roboty gornicze byly tym razem prowadzone bardzo uwaznie, aby nie przeoczyc ani nie uszkodzic nastepnych kosci lub zebow, ktore mogly sie pojawic. Nastepne 5 m nie przynioslo jednak zadnych godnych uwagi odryc poza fragmentem kosci promieniowej jelenia olbrzymiego (Cervus euryceros Aldr.), nie od razu zreszta rozpoznanej. W wydobywanych na powierzchnie ilach wystepowaly natomiast liczne i dobrze zachowane szczatki roslin, malych kregowcow oraz zwierzat bezkregowych, takich jak owady i mieczaki (Lomnicki M. w: Bayger i in. 1914), stopniowo kolekcjonowane. Na drugie sensacyjne znalezisko nie trzeba bylo jednak dlugo czekac.

Wczesnym rankiem 6 XI 1907 r. dozorca kopalni, p. B. Rozpatynski, powiadomil, ze w szybie na glebokosci 17.6 m, okolo 5 m ponizej szkieletu mamuta, napotkano kolejne wielkie zwierze, zachowane wraz ze skora. Uznano go poczatkowo za drugiego mamuta. Na miejsce niezwlocznie przybyli inz. T. Lebiedzik, prof. M. Lomnicki i dr K. Wojcik, aby nadzorowac wlasciwe odslanianie i wydobywanie kopalnych szczatkow. Po kilku godzinach na powierzchnie wyciagnieto "cielsko nowego potworu", skladajace sie z okrytego skora lba z uchem oraz skory prawie calego lewego boku zwierzecia wraz z lewa przednia noga. Kilka godzin pozniej odkryto jeden, a nastepnie drugi, silnie przytepiony rog. Nie bylo juz wowczas zadnej watpliwosci, ze jest to okaz dyluwialnego nosorozca wlochatego (Coelodonta antiquitatis Blum.), zachowany rownie dobrze jak poprzednio wydobyty mamut, a przy tym nieuszkodzony w trakcie odkopywania (M. Lomnicki 1908a).

W miare dalszego poglebiania szybu, w nastepnych dniach znajdowano jeszcze pojedyncze kosci, zwlaszcza zebra, jednak calego szkieletu nie udalo sie skompletowac. Uznano zreszta, ze czesc okazu znajduje sie poza obudowa wyrobiska, a do jej wydobycia konieczne jest wykonanie chodnika poziomego. Z funduszu specjalnie przeznaczonego na ten cel przez Zarzad Muzeum im. Dzieduszyckich przez kolejne tygodnie halda usypana w czasie glebienia szybu byla przeszukiwana po to, aby znalezc ewentualnie przeoczone jeszcze kosci i czesci szkieletow, jednak bez godnych uwagi rezultatow.

Wiadomosc o nowym odkryciu w Staruni bardzo szybko trafila na lamy prasy. Juz dwa dni po wydobyciu okazu nosorozca informowala o tym zdarzeniu Gazeta Lwowska (8 XI 1907), a bardzo dobre fotografie, wykonane przez radce Starostwa w Bohorodczanach S. Iliasiewicza, byly zamieszczane w pismach ilustrowanych wraz z komentarzami. Obszerny opis znalezisk w Staruni lacznie z dwoma zdjeciami podal tygodnik Swiat (14 XII 1907), informujac jednoczesnie, ze staranie o uzyskanie okazu dla zbiorow Muzeum Komisji Fizjograficznej w Krakowie podjal w imieniu Akademii Umiejetnosci dr K. Wojcik. Nowemu wykopalisku poswiecilo rowniez uwage Polskie Towarzystwo Przyrodnikow im. Kopernika. Na posiedzeniu naukowym, ktore odbylo sie 12 XI 1907 r., prof. R. Zuber szczegolowo omowil okolicznosci zwiazane ze znalezieniem nosorozca wlochatego o wyjatkowym stanie zachowania oraz skomentowal naukowe znaczenie tego nowego wykopaliska, pokazujac przy tym zbior fotografii. Opisy wykopalisk w Staruni byly pozniej jeszcze parokrotnie publikowane, artykuly te nie przyniosly jednak zadnych, nie podanych uprzednio szczegolow (np. Hoyer 1912, Kwietniewski 1915).

Drugie odkrycie w Staruni juz po tygodniu bylo glownym punktem obrad w czasie posiedzenia naukowego Komisji Fizjograficznej, ktore odbylo sie 13 XI 1907 r. pod przewodnictwem prof. F. Kreutza (AN PAN i PAU, PAU W 111-45). W obecnosci jedenastu czlonkow komisji i dwoch zaproszonych gosci dr K. Wojcik przedstawil szczegoly dotyczace wykopalisk, w wyniku ktorych wydobyte zostaly okazy:

"... mamuta i nosorozca dyluwialnego (Rhinoceros tichorrinchus ?) z zachowana skora. Resztki te lezaly: pierwsza w glebokosci 12-14 m., druga w glebokosci 16-17 m., w warstwie ilu przejetej ozokerytem, zawierajacej mnostwo resztek roslinnych [...], liczne slimaki ladowe i wodne, owady, [...] nieco kosci ptakow [...]. Przed dwudziestu kilku laty znaleziono w innym szybie w Staruni kosci mamuta. Przemawialoby to za nagromadzeniem resztek zwierzecych w Staruni na wiekszej przestrzeni, ktore – zdaniem prelegenta – wytlumaczyc moznaby przypuszczeniem, ze w miejscu tem w epoce dyluwialnej znajdowal sie zbiornik wody stojacej, przepojonej sola i ropa; liczne skorupy slimakow ladowych i slodkowodnych dostac sie jednak do tego zbiornika mogly chyba tylko z woda plynaca. W jaki sposob znalezc sie mogly w zbiorniku mamuty i nosorozec, z tego trudno zdac sobie sprawe".
Ten ostatni dylemat zdominowal pierwsza czesc bardzo ozywionej dyskusji, ktora odbyla sie po referacie dr. K. Wojcika. Jednym z istotnych jej motywow bylo przypuszczenie, ze nagromadzenie szczatkow zwierzat wiaze sie z dzialalnoscia czlowieka, jednak zaden ze znalezionych obok krzemieni nie wykazywal znamion obrobki, nie stwierdzono rowniez odpowiednich sladow na wydobytych skorach. Zdaniem referenta ksztalt zebow trzonowych wskazuje, ze odkopany zostal rzeczywiscie okaz mamuta – Elephas primigenius, a nie, jak poczatkowo podejrzewano, slonia lesnego – Elephas antiquus. Prof. W. Szajnocha zwrocil uwage na potrzebe kontynuacji i rozszerzenia poszukiwan. Do tego watku dyskusji nawiazal w swojej wypowiedzi starszy radca J. M. Bochenski, wskazujac teren do glebokosci 14 m jako obiecujacy i wymagajacy dalszej penetracji:
"Teren ten okopany zostal wprawdzie bardzo: na powierzchni 4 morgow bylo juz szybow okolo osiemdziesieciu, gdyby jednak mimo to udalo sie natrafic na miejsce nieruszone, bylaby nadzieja odkryc ciekawych. W Boryslawiu i Staruni zmarnowano mnostwo materyalow, wartosc naukowa majacych. Przed dwudziestu laty znaleziono rog, ktorego oznaczeniem nikt sie nie zajal, rog ten ma sie znajdowac obecnie w Stanislawowie w rekach dawnego wlasciciela i pozadanym byloby jego zbadanie."
Kolejny, bardzo istotny szczegol dotyczacy wykopalisk starunskich byl omawiany miesiac pozniej, w trakcie posiedzenia administracyjnego Komisji Fizjograficznej, w dniu 14 XII 1907 r. (AN PAN i PAU, PAU W 111-45):
"Nawiazujac do protokolu z ostatniego posiedzenia oswiadczyl p. Bochenski, ze podlug ostatnich wiadomosci, jakie otrzymal, resztki mamuta i nosorozca w Staruni znalezione zostaly nie w warstwie lecz w szczelinie, wypelnionej ilem i szutrem. Ze wzgledu na zamierzone dalsze poszukiwania w Staruni, pozadane byloby zbadanie tej szczeliny, co obecnie, gdy roboty gornicze w szybie zostaly przerwane, latwiej daloby sie przeprowadzic, niz po ponownym rozpoczeciu tych robot".
Wiadomosc ta mogla nasunac podejrzenie, ze material wykopany z szybu IV w Staruni nie reprezentowal pierwotnego osadu, lecz znajdowal sie na wtornym zlozu, co w istotny sposob rzutowaloby na interpretacje calego znaleziska. Watpliwosc ta znalazla potwierdzenie w wynikach szczegolowych badan nad uzyskana flora i fauna, jej rozstrzygniecie przyniosly jednak dopiero rezultaty wykopalisk przeprowadzonych 22 lata pozniej.

Planowana kontynuacja poszukiwan w Staruni wymagala odpowiednich srodkow finansowych, totez na posiedzeniu Zarzadu Wydzialu Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejetnosci w dniu 29 XI 1907 r. uchwalono, ze profesorowie H. Hoyer, K. Kostanecki i W. Szajnocha wniosa poslanie do Zarzadu Akademii o wyjednanie panstwowej dotacji na ten cel (AN PAN i PAU, PAU W III-3). Na pozytywny efekt tego wystapienia, pozniej jeszcze zreszta powtarzanego, trzeba bylo jednak czekac az dwa lata, a wiec zbyt dlugo, aby bez zwloki podjac przerwane prace.

Mimo parokrotnie ponawianych wskazan podkreslajacych celowosc wykonania poziomych chodnikow, prowadzonych od szybu w miejscach znalezienia mamuta i nosorozca, dzialania takie nie zostaly podjete. Nie doszlo rowniez do skutku postulowane wykonanie drugiego szybu, ktory dawalby szanse odkopania pozostalych w ziemi czesci obu zwierzat. Poglebiany nadal szyb nr IV osiagnal jeszcze w grudniu 36.4 m, w nastepnym roku – 57 m, po czym wobec malej ilosci uzyskiwanego wosku ziemnego zostal zaniechany.

Tak zwany pierwszy nosorozec ze Staruni po wydobyciu z szybu, podobnie jak poprzednio mamut, byl przez osiem miesiecy przechowywany pod straza w specjalnym pomieszczeniu na terenie kopalni. Jej wlasciciel – Juliusz Campe z Hamburga w grudniu 1907 r. odwiedzil Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, co nie pozostalo bez wplywu na jego decyzje o ofiarowaniu tej placowce okazu nosorozca. Zawiadomil o tym dyrekcje muzeum listem z dnia 17 X 1908 r., wydajac jednoczesnie polecenie wykonania tej decyzji. W wyniku tego dyrektor kopalni, p. A. Krieger, przekazal to drugie juz cenne wykopalisko do Lwowa, gdzie nosorozec dotarl 24 lipca 1908 r. i gdzie zostal nastepnie poddany zabiegom preparatorskim i konserwacji (Hartel & Kalkus w: Bayger i in. 1914).


Nosorozec z roku 1929

Podjecie nowej fazy wykopalisk w Staruni bylo poprzedzone zawarciem umowy z wlascicielem terenu badan, a zarazem przyszlym wykonawca prac gorniczych, p. Mojzeszem Lautmanem ze Stanislawowa. Uzgodnienia w tej sprawie prowadzil w imieniu Polskiej Akademii Umiejetnosci dr B. Bujalski, wspolpracownik Panstwowego Instytutu Geologicznego prowadzacy badania w tej czesci Przedgorza Karpat, a nad strona prawna opieke sprawowal adwokat – J. Skapski, pelniacy funkcje syndyka Akademii (AN PAN i PAU, PAU 1-233). Umowa uzgodniona 27 VI 1929 r. i podpisana dwa dni pozniej gwarantowala Polskiej Akademii Umiejetnosci mozliwosc prowadzenia wykopalisk na parceli katastralnej oznaczonej numerem Lk. 3327 gm. kat. Starunia. Zobowiazywala ona p. M. Lautmana m.in. do odrestaurowania i odnowienia starego szybu nr IV (szyb "Mamut" z r. 1907), do wybudowania nowego szybu, wykopania 50 m podziemnych chodnikow oraz urzadzenia i oddania do dyspozycji podrecznego magazynu, pomieszczen mieszkalnych i skladu (AN PAN i PAU, PAU W 111-57, PAU 1-233). Umowa okreslala jednoczesnie termin wykonania prac, wysokosc wynagrodzenia oraz zakresy odpowiedzialnosci.

Do prowadzenia i nadzorowania prac wykopaliskowych Zarzad Akademii wydelegowal na szesc miesiecy do Staruni Eugeniusza Panowa. Byl on od 1 XII 1921 r., jeszcze jako student Wydzialu Filozoficznego Ul, zatrudniony w charakterze kontraktowego zastepcy asystenta (elewa) w Zakladzie Geologii i Paleontologii Akademii Gorniczej, kierowanym przez prof. W. Goetla (S. W. Alexandrowicz 1973). Po ukonczeniu studiow, bedac asystentem tego zakladu, w latach 1926-1939 pelnil funkcje kustosza dzialu geologicznego Muzeum Fizjograficznego PAU; wspolpracowal takze z Panstwowym Instytutem Geologicznym.




Eugeniusz Panow z okresu wykopalisk starunskich.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzedu w tradycji i inicjatywach PAU.)


Wybor kandydata okazal sie niezwykle trafny, byc moze nawet decydujacy o powodzeniu calego przedsiewziecia. Panow byl geologiem z zainteresowania i zamilowania, a zarazem jako czlowiek zaprawiony w pracach terenowych wykazywal ogromna i rzadko spotykana odpornosc na najwieksze nawet ich trudy i niedogodnosci. Odznaczal sie przy tym wybitna predyspozycja do prowadzenia takich wlasnie badan, zwlaszcza ze jedna z jego cech byla wyjatkowa zdolnosc do skutecznego poszukiwania, odnajdowania i kolekcjonowania skamienialosci, potwierdzona wieloletnia praktyka. Wykopaliska w Staruni prowadzil z niezwyklym oddaniem, przebywajac na miejscu przez dlugi czas, kiedy to nie posiadal nawet stalego mieszkania w Krakowie. Wowczas deklarowal wobec wladz uczelni Starunie jako wlasciwe miejsce swojego pobytu. Warto podkreslic, ze jeszcze w czasie pelnego zaangazowania w akcje wykopaliskowa ukonczyl prace doktorska, tak ze w styczniu 1933 r. uzyskal na Uniwersytecie Jagiellonskim stopien doktora filozofii (S. W. Alexandrowicz 1965). Po zakonczeniu drugiej wojny swiatowej dr E. Panow byl zatrudniony w Katedrze Geologii Akademii Gorniczo-Hutniczej na stanowisku adiunkta i pozostawal na nim az do 1951 r., kiedy to na wyrazne zyczenie, a wlasciwie zadanie komitetu partyjnego jako "negatywnie ustosunkowany do ustroju" musial odejsc z uczelni i przejsc do pracy w krakowskim Przedsiebiorstwie Geologicznym (AAGH).

Podjecie prac gorniczych w Staruni spowodowalo parokrotna wymiane pism miedzy dzialem gorniczym konsorcjum "Malopolska" we Lwowie ("Grupa francuskich towarzystw naftowych, przemyslowych i handlowych w Polsce") a Zarzadem Polskiej Akademii Umiejetnosci. Dotyczyly one watpliwosci co do intencji p. M. Lautmana, ktorego posadzono o zamiar wydobywania ozokerytu pod pozorem prowadzenia poszukiwan paleontologicznych. Z wyjasnien uzyskanych korespondencyjnie przez sekretarza generalnego PAU wynikalo jednak, ze kopanie nowego szybu i rekonstrukcja starego przebiegaly prawidlowo i byly od poczatku kontrolowane przez dr. B. Bujalskiego, reprezentujacego zarazem Komitet Badan Starunskich i Panstwowy Instytut Geologiczny. Mimo ze zarzuty i obawy grupy "Malopolska" nie potwierdzily sie, korespondencja w tej sprawie prowadzona byla przez poltora roku: od czerwca 1929 r. do listopada 1930 r. i ponownie jeszcze wiosna 1932 r. (AN PAN i PAU, PAU W III-57, PAU 1-233).

Komitet Badan Starunskich podjal dzialania pod koniec czerwca 1929 r. W pierwszej polowie lipca opracowano szczegolowy plan prac wykopaliskowych i zgodnie z zawarta umowa ich wykonawca przygotowal i uruchomil prace gornicze. Rozpoczeto je od oczyszczania i odwadniania starego szybu "Mamut" oraz od glebienia nowego szybu, ktory wedlug planu robot gorniczych, wykonanego odrecznie przez E. Panowa, zostal usytuowany w odleglosci 15 m na zachod od poprzedniego. Warto zaznaczyc, ze zarowno z opublikowanego pozniej tekstu, jak i przekroju mozna odczytac, ze szyb ten znajduje sie nie na zachod, a na polnoc od starego szybu "Mamut" (Nowak & Panow 1930, s. 10 i rysunek na s. 13). Postep robot gorniczych i stan ich zaawansowania pod koniec pierwszej dekady sierpnia opisal dr B. Bujalski w liscie skierowanym 10 VIII 1929 r. do sekretarza generalnego:

"... w sprawie robot w Staruni donosze, ze dotychczas wykonano nastepujace prace: l) przygotowano (odrestaurowano) magazyn, 2) postawiono bude nad szybem nowym, 3) wykopano okolo 11 m szybu nowego i 4) odwodniono stary szyb mamuta. W kopaniu szybu byla kilkudniowa stojka, spowodowana ukazaniem sie gazow weglowodorowych, ktore uniemozliwialy dalsza prace. Obecnie zalozono juz mlynek wentylacyjny i robote prowadzi sie dalej. Wedlug zdania naczelnika tutejszego U. Gorn., ktory bardzo sie temi robotami opiekuje, robota idzie dobrze; mnie sie jednak wydaje, ze tempo pracy jest troche zbyt powolne. Zdaniem p. Staufera do 2 tyg. najdalej osiagnie sie tutaj glebokosc przewidziana w kontrakcie i wtedy rozpocznie sie budowe przebitki (chodnika podziemnego) do szybu "Mamuta". Co sie tyczy strony naukowej, to wtedy, gdy bylem w Staruni (gleb. szybu 7 m) jeszcze zadnych rezultatow nie bylo. Byc moze jednak ze po przestudjowaniu probek pod mikroskopem, cos sie tam uda znalezc".
Zanotowane przez dr. B. Bujalskiego pojawienie sie w nowo kopanym szybie gazu ziemnego juz na nieznacznej glebokosci nie bylo niespodzianka, bowiem o podobnych zjawiskach wspominano juz w poprzednim stuleciu. Wiaze sie to z budowa geologiczna, a w szczegolnosci z wystepowaniem wglebnego faldu, potwierdzonego w czasie poszukiwan ropy naftowej. W trakcie prowadzonych tu wiercen parokrotnie stwierdzano bardzo duze cisnienia gazow zlozowych, a ostatni wybuch ropy z solanka z glebokosci okolo 700 m mial miejsce w otworze wiertniczym "Starunia I " we wrzesniu 1929 r., a wiec miesiac przed odkryciem drugiego nosorozca starunskiego (Zubrzycki 1938). Ze zjawiskiem tym wiaze sie rowniez wystepowanie wspomnianego wulkanu blotnego, czynnego obecnie na Ropyszczu w dolinie Wielkiego Lukawca.

Nowy szyb przebil 4 m starych hald i nasypow, po czym wszedl w czwartorzedowe gliny, mulki i mady z wkladkami piaskow (4.5 m), a nastepnie w piaski i zwiry aluwialne o miazszosci 2 m. Na glebokosci 10.5 m osiagniety zostal strop utworow miocenskich – szarych ilow, okreslanych wowczas jako ily solne lub solonosne, i w nich szyb byl glebiony do 18 m (Nowak & Panow 1930). Niespodziewanie pojawily sie tu zupelnie odmienne utwory geologiczne, a to miekkie, szare ily zawierajace bardzo liczne szczatki dobrze zachowanych owadow oraz liscie i galezie drzew i krzewow (lipa, dab, klon, leszczyna i inne). Flora i fauna byly takie same jak te, ktore w 1907 r. napotkano w szybie "Mamut".

Na glebokosci 18 m przerwano poglebianie nowego szybu i wybito poziomy chodnik o dlugosci 15 m. Przebiegal on ku wschodowi (wedlug cytowanej publikacji – ku poludniowi), a wiec w kierunku szybu starego. O polaczeniu obu szybow M. Lautman powiadomil Zarzad Polskiej Akademii Umiejetnosci listem z 20 IX 1929 r. (AN PAN i PAU, PAU 1-233). Poziomy chodnik przebil kolejno wspomniane uprzednio niewarstwowane utwory ilaste ze szczatkami organicznymi, nastepnie miocenskie ily solne i po 11 m wszedl ponownie we wspomniane utwory niewarstwowane, ktore ciagnely sie az do samego dna szybu "Mamut" (Nowak & Panow 1930, s. 11 i rysunek na s. 13):

"Skladaja sie one z niewarstwowanego usypiska ilow i glin okazujacych slady zwietrzenia. W tym ile znajduja sie bezladnie rozrzucone, najczesciej w pozycji pionowej lub skosnej liczne ulamki galezi i pni, powyginane w rozmaity sposob liscie, ale ponadto popalone klody, poscinane ostrym narzedziem galezie, wreszcie znaleziono tez koszyczek z kory drzewnej, jakie sluza miejscowej ludnosci do zbierania poziomek, i drewniana szufelke wyrobiona niewatpliwie stalowym dlutem".
Chodnik laczacy oba szyby nie dostarczyl godnych szczegolnej uwagi znalezisk, przyczynil sie jednak do wyjasnienia genezy utworu, z ktorego pochodzily mamut i nosorozec, wydobyte 22 lata wczesniej i przechowywane w Muzeum im. Dzieduszyckich. Okazalo sie, ze byl to material wydobyty znacznie wczesniej z jakiegos szybu woskowego, a nastepnie wrzucony do niego wraz ze znalezionymi wtedy szczatkami duzych zwierzat oraz z obfita domieszka zyjacych wowczas owadow, slimakow i innych bezkregowcow, a takze z porastajaca otoczenie roslinnoscia.

Na szczegolna uwage zaslugiwalo przy tym znalezienie przedmiotow wykonanych przez wspolczesnego czlowieka, zreszta na obecnosc sladow dzialalnosci ludzi wskazywal juz M. Lomnicki (1908a), wspominajac o wykopaniu w starym szybie fragmentu nadpalonego drzewa oraz zaostrzonego pretu. W ten sposob watpliwosci wynikajace ze wspolwystepowania w materiale z 1907 r. gatunkow roslin i zwierzat zyjacych w zupelnie odmiennych warunkach klimatycznych, zanotowane w monografii starunskiej (Raciborski w: Bayger i in. 1914), znalazly w pelni zadowalajace wyjasnienie. Potwierdzila sie rowniez obserwacja przedstawiona w trakcie posiedzenia administracyjnego Komisji Fizjograficznej (14 XII 1907 r.) przez starszego radce J. M. Bochenskiego, ktory stwierdzil, ze "resztki mamuta i nosorozca w Staruni znalezione zostaly nie w warstwie, lecz w szczelinie, wypelnionej ilem i szutrem".

Trudno jest obecnie ocenic, kiedy po raz pierwszy znalezione i wykopane zostaly mamut i nosorozec, wrzucone nastepnie do starego szybu i w pazdzierniku 1907 r. ponownie "odkryte". Jest jednak prawdopodobne, ze moglo to sie zdarzyc okolo 20 lat wczesniej, a wiec pod koniec dziewiatej dekady XIX wieku, kiedy to wedlug zacytowanej uprzednio relacji K. Wojcika z 1907 r. – "przed dwudziestu kilku laty znaleziono w innym szybie w Staruni kosci mamuta", a wedlug relacji J. M. Bochenskiego – takze "rog, ktorego oznaczeniem nikt sie nie zajal". Zadne blizsze informacje na ten temat jednak sie nie przechowaly.

Kontynuujac poszukiwania, E. Panow postanowil wykonac poziomy chodnik na glebokosci 12.5 m od starego szybu w kierunku poludniowym. Juz po przekopaniu pierwszego metra osiagniete zostaly ily miocenskie, a po kolejnych dwoch metrach pojawily sie odmienne utwory. Byly to szare ("siwe") i szarobrunatne ily, z detrytusem roslinnym i ze szczatkami fauny (glownie owady). Analiza petrograficzna wykazala, ze zawieraja one domieszke weglanow i plynnych weglowodorow, a w wyciagu wodnym obok przewazajacej ilosci soli kamiennej takze chlorek wapnia (Tokarski 1930b).

Najwazniejsze odkrycie zostalo dokonane we srode 23. X. 1929 r., kiedy to w bocznej scianie chodnika, w odleglosci 3.3 m od szybu "Mamut" znaleziono samice nosorozca wlochatego, zachowanego ze skora i miesniami (Stach 1930). Poczatkowo odsloniety zostal prawy bok, wraz z przednia i tylna noga. Zwierze lezalo w miekkich ilach zawierajacych bardzo duzo detrytusu roslinnego. Bylo ulozone na grzbiecie i zwrocone glowa w kierunku poludniowo-wschodnim. Prace nad dalszym odkopywaniem okazu wstrzymano na polecenie H. Sztaufera, po czym chodnik zostal znacznie poszerzony. Po calkowitym odslonieciu nosorozca okazalo sie, ze swoja lewa strona przypiera do ilow miocenskich, ktore przypuszczalnie tworzyly stromy brzeg owczesnej doliny.

Informacje o nowym i niezwyklym znalezisku przekazano prof. H. Hoyerowi, a 28 X 1929 r. wiadomosc o tym podal sekretarz generalny na posiedzeniu Zarzadu PAU w Krakowie (AN PAN i PAU, PAU 1-10). Dzien wczesniej w Ilustrowanym Kurierze Codziennym we Lwowie ukazala sie notatka o odkopaniu w Staruni drugiego mamuta, tak bowiem w pierwszej chwili okreslone zostalo przez dziennikarza odkryte zwierze. Reakcja dyr. J. Stacha byla natychmiastowa; w ciagu nastepnych dwoch tygodni trzykrotnie wyjezdzal do Staruni w celu dokonania na miejscu pierwszych pomiarow i bezposrednich obserwacji. W gornej czesci chodnika, ponad nogami znalezionego okazu natrafiono na szczatki nastepnego nosorozca, a byly to fragmenty szkieletu zupelnie pozbawione czesci miekkich i skory, ulozone w podobnym kierunku co okaz kompletny. Odkopane i wydobyte zostaly nastepujace kosci: przednia czesc czaszki, kilkanascie kregow i polamanych zeber oraz fragment przedniego odnoza (Stach 1930). Znalezienie niemal w tym samym miejscu trzeciego juz nosorozca wymownie wskazywalo na celowosc kontynuowania prac wykopaliskowych. Pozniej okazalo sie zreszta, ze jedna z kosci nalezy do innego, a wiec czwartego juz nosorozca (Kubiak w: Alexandrowicz 2002b). Ze stanu zachowania i sposobu ulozenia obu okazow wyprowadzono wniosek, ze byly one wleczone przez wezbrane wody powodziowe rzeki w czasie katastrofy zywiolowej (Nowak & Panow 1930). Poglad ten istotnie zawazyl na ukierunkowaniu dalszych poszukiwan.




Profesor Wladyslaw Szafer, Dr Eugeniusz Panow i Profesor Jan Nowak przy szybie w Staruni.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzedu w tradycji i inicjatywach PAU.)


Duze rozmiary kompletnie zachowanego okazu wykluczaly mozliwosc wyciagniecia go na powierzchnie przez juz istniejace szyby, o czym informacje przekazal 30 X 1929 r. telegraficznie do Krakowa dr B. Bujalski. Zaistniala w zwiazku z tym koniecznosc wykopania nowego szybu wyciagowego, przystosowanego specjalnie do tego celu. Rozumiejac potrzeby Akademii z wydatna i ofiarna pomoca w realizacji tego zadania pospieszyly wladze wojewodzkie i wojskowe, a prace ziemne podjeli natychmiast zolnierze z plutonu pionierow 48 Pulku Piechoty ze Stanislawowa pod kierunkiem porucznika A. Dubenskiego. Szyb o wymiarach 4 x 4 m i planowanej glebokosci 13 m zostal usytuowany 8 m od starego szybu "Mamut". Dokladna relacje z rozpoczecia robot przekazal E. Panow dyrektorowi Muzeum Fizjograficznego listem z dnia 1 XII 1929 r. (AN PAN i PAU, PAU 1-233):
"Donosze, ze dnia 15 listopada przybyl do Staruni oddzial pionierow skladajacy sie z 28 ludzi pod dowodztwem porucznika i niezwlocznie przystapil do kopania szybu, w miejscu wyznaczonym przez Komisje Starunska. Po przebiciu haldy, ktorej miazszosc wyniosla 5.40 do 7.50 metrow ukazala sie gleba i torf, a nastepnie ily przesycone ropa i gazem. [...] Robota postepuje bardzo szybko i sprawnie i wedle obliczen okolo 12 grudnia szyb bedzie ukonczony i przystapia do bicia chodnika ku nosorozcowi. O ukonczeniu szybu doniose telegraficznie. Czuje sie w obowiazku doniesc ze w sobote dn. 30/XI do Staruni przyjechal czlonek Komisji Starunskiej Prof. Tokarski ze Lwowa wraz z asystentami, porobil zdjecia z nosorozca oraz zabral do badan probki z profilu do opracowania. Wobec tego ze asystenci mowili, ze Towarzystwo im. Kopernika ma zamiar urzadzic wycieczke do Staruni w celu zwiedzenia szybu z nosorozcem prosze bardzo o dyrektywy w danym kierunku. Pomijajac juz to, ze szyb nie jest wcale dostosowany do goszczenia w sobie wycieczek, wsrod zwiedzajacych moga sie znalezc osoby, ktore potem pomieszcza rozne niescisle wiadomosci w prasie, jak to juz mialo miejsce".
Fotografia zupelnie juz odslonietego nosorozca, zabezpieczonego drewnianymi stemplami w miejscu jego znalezienia, zostala zamieszczona w Ilustrowanym Kurierze Codziennym (R. XX, nr 294), a pozniej takze w miesieczniku Wszechswiat (Tokarski 1930a), natomiast mniej lub bardziej prawdziwe informacje o wykopaliskach ukazywaly sie w listopadzie w kilku popularnych dziennikach i tygodnikach. O tych wlasnie niescislosciach wspomnial w swoim liscie E. Panow.

Glebienie szybu wyciagowego ukonczono 10. XII. 1929 r., po czym zolnierze przystapili do przebicia chodnika w kierunku nosorozca. Nastepnego dnia wiadomosc o tym przekazal listownie dyrektorowi muzeum E. Panow, donoszac, ze tydzien pozniej bedzie mozna przystapic do wydobycia okazu na powierzchnie i przygotowania go do transportu kolejowego (AN PAN i PAU, PAU 1-233). Wiadomosc ta sciagnela na miejsce wykopaliska wielu bezposrednio zainteresowanych badaczy. W przeddzien planowanych dzialan dyrektor muzeum i prezes PAU udali sie do Staruni wraz z kilkoma innymi osobami, aby osobiscie uczestniczyc w pamietnym wydarzeniu.

Wydobycie nosorozca rozpoczelo sie w godzinach poludniowych we wtorek 17 XII 1929 r., a przebieg calej akcji i jej oficjalna oprawa zostaly szczegolowo i barwnie zrelacjonowane przez reportera Ilustrowanego Kuriera Codziennego (R. XX, nr 348 z dnia 20 XII 1929 r.).

"Aktowi wydobycia nosorozca na swiatlo dzienne towarzyszyli: Komisja Akademii Umiejetnosci zlozona z prezesa prof. dra Kostaneckiego i prof. Stacha, delegat uniwersytetu lwowskiego dr Marian Kamienski [...]. Gdy przybylismy na miejsce, ujrzelismy kolo szybu zgromadzone liczne grono ciekawych widzow. Porzadek utrzymywal komisarz pol. Elsner z Bohorodczan. Przybyli oprocz starosty Nowaka z Bohorodczan, starosta dr Janecki ze Stanislawowa, inz. Staufer kier. gorniczy, dr Okuniewski, dr Kopnena z wojewodztwa, burmistrz Niemczewski ze Sniatyna, hr. Wl. Dzieduszycki z Jezupola, grono oficerow 48 p.p. z pulkownikiem na czele, z firmy "Premier" kierownik kopalni p. St. Cholewa i dyr. Wojciechowski i in., takze sporo pan – oraz liczna gromada wloscian z okolicznych wiosek, zadnych ogladania na wlasne oczy czarnego "didka", co go teraz maja wyciagnac z ziemi. Honory domu, pardon szybu pelni dr Panow. Jego galowy stroj sklada sie z koszuli, rozchelstanej na piersiach i ropa zatluszczonej i z grubego kubraka; jasna czupryna wichrzy sie na wietrze. Juz przy kieracie staneli zolnierze, juz lina napiela sie. Porucznik Dubenski daje rozkaz: "Ciagnac". [...] zaskrzypial kierat, trzeszcza liny. Powoli dzwiga sie platforma. Z Warszawy, z ramienia ministerstwa oswiaty, p. Suchorzewski pilnie filmuje cala scene. Z trudem laduja zolnierze przesiakniete ropa naftowa cielsko na przygotowany woz-platforme, ktora zostanie obita deskami, aby utworzyla skrzynie. A w kilku skrzyniach dr Panow zgromadzil mnostwo okazow drobnej fauny i flory przedhistorycznej".
Naocznym swiadkiem wydobycia nosorozca byl bardzo mlody wowczas syn starosty z Bohorodczan – p. Jerzy Nowak, obecnie znany aktor teatrow krakowskich, telewizji i filmu. Przekazal on autorowi dwa oryginalne zdjecia, z ktorych jedno przedstawia szczatki nosorozca na platformie wyciagowej w chwili wydobycia go na powierzchnie,




Starunia, 17 grudnia 1929 – Wydobycie nosorozca z szybu na platformie wyciagowej.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzedu w tradycji i inicjatywach PAU.)


a drugie – grupe osob uczestniczacych w tym wydarzeniu.




Starunia, 17 grudnia 1929 – Oficjele przy wydobyciu nosorozca:
prezes PAU Prof. Kostanecki, pulkownik z 48 p.p., starosta z Bohorodeczan Dr Jozef Nowak,
starosta ze Stanislawowa Dr Janecki (?), komisarz policji Elsner z Bohorodczan i inni.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzedu w tradycji i inicjatywach PAU.)


Wczesniej publikowane bylo juz inne zdjecie zwlok nosorozca wydobytych z szybu w Staruni, pochodzace z tego samego zbioru (Kubiak 1994, ryc. 5).

Drobiazgowy zapis okolicznosci towarzyszacych odkryciu i wydobyciu tego okazu, jego preparowaniu i przygotowaniu do ekspozycji, a takze kontynuacji poszukiwan w latach 1929-1932 znajduje sie w dzienniku prowadzonym przez dyr. J. Stacha, zachowanym w zbiorze archiwalnym Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierzat PAN, przekazanym do Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie (J. Pawlowski 1994-1995). Notatki te zostaly wykorzystane przez autora.

Szyb wyciagowy na Ropyszczu, ktorego pozostawienie stwarzaloby powazne zagrozenie dla ludzi i zwierzat, musial byc zlikwidowany i zasypany. Na polecenie Zarzadu Akademii, jeszcze przed koncem roku prace te wykonali w ciagu czterech dni zolnierze z plutonu 48 Pulku Piechoty pod dowodztwem porucznika A. Dubenskiego, a koszt tego przedsiewziecia wyniosl 424 zl (AN PAN i PAU, PAU W 111-57).


[...]

Bezcenny okaz muzealny

Trudnym i bardzo odpowiedzialnym zadaniem bylo przygotowanie wydobytych z szybu szczatkow nosorozca do dalekiego transportu. Opakowane i odpowiednio zabezpieczone zwloki zwierzecia zostaly przewiezione specjalnie przystosowanym wozem ze Staruni przez Bohorodczany na stacje kolejowa w Stanislawowie i tam przelozone do wagonu pociagu towarowo-pospiesznego. Pociag ten przybyl do Krakowa w niedziele 22 XII 1929 r. w nocy, a nastepnego dnia nosorozec zostal przewieziony do siedziby Polskiej Akademii Umiejetnosci przy ulicy Slawkowskiej 17. Na jego przyjecie duzym nakladem sil i srodkow przygotowano w suterenie specjalna pracownie, instalujac w niej wodociag, elektrycznosc, dzwig, wanne i inne konieczne urzadzenia. Okaz rozpakowano ze skrzyni i w Wigilie pod kierunkiem dyr. J. Stacha wykonano fotografie oraz wstepne pomiary, po czym rozpoczely sie dlugotrwale i bardzo skomplikowane zabiegi, konieczne do jego zakonserwowania i przystosowania do ekspozycji.

Jeszcze przed sprowadzeniem nosorozca do Krakowa skierowano do muzeum przyrodniczego (Naturhistorisches Museum) w Wiedniu prosbe o przyslanie specjalisty preparatora, ktory moglby przygotowac okaz do ekspozycji. Po otrzymaniu odpowiedzi odmownej, z propozycja przeprowadzenia preparatyki i wypchania nosorozca Zarzad Akademii zwrocil sie do p. F. Kalkusa, ktory w tym czasie prowadzil artystyczna pracownie zoologiczno-dermoplastyczna we Lwowie. Byl to znany i bardzo doswiadczony specjalista, byly student rzezby Akademii Sztuk Pieknych w Wiedniu, sprowadzony do Polski przez Tadeusza hr. Dzieduszyckiego, kuratora lwowskiego muzeum. Jego znakomitym osiagnieciem bylo spreparowanie wykopalisk starunskich z 1907 r., nastreczajace wiele trudnosci i problemow (Brzek 1994). Po kilkakrotnej wymianie korespondencji w sprawie podjecia prac w Krakowie nastapilo porozumienie miedzy sekretarzem generalnym Akademii a F. Kalkusem, w wyniku ktorego podjal sie on wykonania wszelkich niezbednych prac. Jedna z pomagajacych mu osob byl p. Jan Szot, wieloletni pracownik Muzeum Fizjograficznego, potem Oddzialu Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, a nastepnie Zakladu Zoologii Systematycznej i Doswiadczalnej PAN. Na pracownie preparatorska przeznaczono duza sale w suterenie budynku PAU.

Po wstepnym oczyszczeniu przystapiono do wykonania odlewu gipsowego nosorozca w polozeniu, w jakim znaleziono go w osadach.




Odlew gipsowy nosorozca ze Staruni w pozycji jego ulozenia w osadzie   (2004).
(fot.   Andrzej Kobos)


Zarowno forme, jak tez sam odlew przygotowano 4. I. 1930 r., a dziesiec dni pozniej przetransportowano go do sali ekspozycyjnej na trzecim pietrze. Juz po dwoch tygodniach nadeszla ze Slaska prosba o kopie tego odlewu. Zostala ona wkrotce wykonana i przekazana do Muzeum w Katowicach (AN PAN i PAU, PAU W 111-57). Planowano rowniez sporzadzanie kolejnych takich odlewow i sprzedawanie ich po 1 000 zl.

Rownolegle prowadzono prace nad konserwacja okazu i jego rekonstrukcja w pozycji stojacej. Zwiazane z nimi, bardzo pracochlonne czynnosci polegaly na sciagnieciu skory, poddaniu jej kapieli w konserwujacym roztworze soli, przygotowaniu manekina nasladujacego ksztalt zwierzecia w pozycji naturalnej, a wreszcie naciagnieciu na niego skory i w koncu – wypchaniu okazu.




Prawa strona glowy nosorozca przez rozmoczeniem okazu w wodzie.
(Drugi nosorozec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia, PAU, Krakow 1930)




1.   Odwilzona i zdjeta skora z prawej strony glowy nosorozca;
2.   Prawa strona okolicy pyska w zdjetej skorze;
3.   Zaglebienie w wardze gornej.
(Drugi nosorozec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia, PAU, Krakow 1930)




1.   Tylna czesc prawej strony ciala nosorozca przed odwilzeniem w wodzie;
2.   Tylna czesc prawej strony ciala nosorozca po odwilzeniu w wodzie.
(Drugi nosorozec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia, PAU, Krakow 1930)


I tak, pod kierunkiem i przy stalej konsultacji dyr. J. Stacha, powstal dermoplastyczny model wymarlego gatunku nosorozca wlochatego, ktory w krotkim czasie zyskal swiatowa slawe. W miedzyczasie byl on wielokrotnie fotografowany i parokrotnie filmowany, a cale to przedsiewziecie trwalo prawie do konca marca. Zabezpieczone zostaly rowniez czesci miekkie zwierzecia oraz towarzyszace mu szczatki fauny i flory.

W polowie kwietnia rozpoczeto przygotowania do transportu nosorozca na trzecie pietro, celem umieszczenia go w specjalnie przygotowywanej sali muzealnej, a operacja ta zostala przeprowadzona 23. IV. 1930 r. w ciagu osmiu godzin. Prace nad ostatecznym przygotowaniem okazu trwaly do konca maja, kiedy to doklejono mu specjalnie wykonane rogi nosowe, a wreszcie 7. VI. 1930 r. "sala starunska" Muzeum Fizjograficznego PAU zostala przygotowana do ekspozycji. Obok wypchanego modelu nosorozca i jego odlewu gipsowego znalazly sie w niej preparaty czesci miekkich zwierzecia oraz towarzyszace mu szczatki flory i fauny.




Nosorozec (II) ze Staruni eksponowany w Muzeum Fizjograficznym PAU w Krakowie.
(zdjecie archiwalne)


Nie udalo sie natomiast dokonac jednoczesnie rekonstrukcji jego szkieletu, wymagalo to bowiem mozolnego dobierania kosci, sklejania ich fragmentow i uzupelniania brakow. Kilka lat pozniej ekspozycja muzealna zostala znacznie rozszerzona, a obok sali z nosorozcem urzadzono "sale dyluwialna", w ktorej umieszczono m.in. szczatki kostne zwierzat plejstocenskich, pochodzace z wykopalisk w okolicach Krakowa.

Sylwetka nosorozca wlochatego, dzieki licznym fotografiom, a zwlaszcza specjalnie wykonanej i reprodukowanej pocztowce stala sie symbolem graficznym poszukiwan starunskich, Muzeum Fizjograficznego PAU, a wreszcie dwoch wydawnictw zwiazanych z badaniami czwartorzedu (Starunia, Folia Quaternaria) i jednego – biologicznego (Folia Biologica). Jako swoiste logo jest ona bezposrednio kojarzona z Polska Akademia Umiejetnosci.

Wykopaliskom starunskim towarzyszylo w Krakowie zrozumiale zainteresowanie, ale mozliwosc zapoznania sie z nimi w trakcie zabiegow preparatorskich byla dostepna tylko nielicznym – jednym z nich byl biskup Adam Sapieha, ktory odwiedzil pracownie juz 29. I. 1930 r. Udostepnienie sali muzealnej z nosorozcem spowodowalo, ze liczba osob zwiedzajacych codziennie Muzeum Fizjograficzne wzrosla bardzo znacznie. Byli to zwlaszcza miejscowi i zamiejscowi przyrodnicy, liczni goscie z zagranicy, ponadto przedstawiciele wladz i wybitne osobistosci z kregu kultury, sztuki i polityki, a przede wszystkim rzesze mlodziezy, wycieczki szkolne i akademickie oraz turysci. Dochody z biletow wzbogacaly fundusz starunski, zwlaszcza ze na ten sam cel przeznaczano rowniez srodki uzyskiwane ze sprzedazy gipsowych odlewow nosorozca (1 000 zl za jeden odlew), zamawianych przez muzea krajowe i zagraniczne.

Znalezienie i wydobycie calego, wyjatkowo dobrze zachowanego nosorozca plejstocenskiego bylo nie lada sensacja, relacjonowana wielokrotnie zarowno w prasie codziennej i tygodniowej, jak i w wydawnictwach popularnonaukowych, tak w kraju, jak i za granica. Notatki i artykuly ukazywaly sie w grudniu 1929 r. i w styczniu 1930 r., m.in. w Czasie, w Gazecie Lwowskiej oraz w Ilustrowanym Kurierze Codziennym i jego dodatku – Kurierze Literacko-Naukowym, a takze we Wszechswiecie. Korespondencje ze Staruni za posrednictwem p. Estery Mieses zamiescila rowniez prasa wiedenska (Interessantes Blatt, Neuer Wiener Tageblat), a za posrednictwem p. Gilberta Redferna – angielski Manchester Guardian (AN PAN i PAU, PAU W III-57). Dzieki informacji przekazanej przez dyr. S. Stacha za posrednictwem Ambasady RP w Waszyngtonie odpowiedni tekst wraz z fotografia trafil takze do Daily Science News Bulletin i na lamy Science News-Letters (AN PAN i PAU, PAU K III-139 j.a. 67).

Komitet Badan Starunskich PAU, nadzorujacy wykopaliska, rozpoczal swoje posiedzenia w Krakowie na poczatku 1930 r., dzialajac praktycznie w siedmioosobowym lub mniejszym skladzie. Zaproszenia na kolejne spotkania sygnowane byly przez sekretarza generalnego Akademii. Nie figurowalo na nich nazwisko prof. J. Morozewicza, pierwotnie dokooptowanego w sklad komitetu, natomiast kazdorazowo zawiadamiany prof. J. Tokarski na ogol nie uczestniczyl w obradach, prowadzil tymczasem pertraktacje z M. Lautmanem w sprawie dalszych, planowanych prac wykopaliskowych. W lutym odbyly sie dwa posiedzenia, a w lecie i w jesieni – kolejne dwa. Omawiane byly na nich biezace sprawy zwiazane z opracowywaniem uzyskanych materialow, prowadzeniem dalszych poszukiwan, przygotowywaniem publikacji i wystapien oraz z koordynacja przedsiewziec naukowych i organizacyjnych (AN PAN i PAU, PAU W III-57).

Wstepne wyniki badan nad nowymi znaleziskami zostaly przedstawione 10 II 1930 r. na posiedzeniu Wydzialu Matematyczno-Przyrodniczego Akademii oraz przygotowane do druku jako "tymczasowe doniesienie" o objetosci trzech arkuszy wydawniczych, prezentujace wyniki wykopaliska i wstepnych badan. Publikacja w jezyku polskim ukazala sie jako tom 70 Rozpraw Wydzialu III PAU juz w kwietniu 1930 r. pod tytulem Drugi nosorozec z warstw dyluwialnych w Staruni oraz charakter jego otoczenia,




Okladka publikacji Drugi nosorozec z warstw dyluwialnych w Staruni...   (1930).


a w jezyku angielskim – jako Suplement Biuletynu Miedzynarodowego PAU (seria B). Jest to zbior zlozony z pieciu nastepujacych rozdzialow: nieautoryzowany wstep, krotka notatka o tresci geologicznej (Nowak & Panow 1930), wyniki analizy mineralogicznej ilow (Tokarski 1930b), charakterystyka szczatkow roslinnych (Szafer 1930) i stosunkowo najbardziej obszerny rozdzial – opis samego nosorozca (Stach 1930). Znaleziony okaz to mloda samica zaliczona do gatunku Coelodonta antiquitatis (Blum.), a stan zachowania pozwalajacy na dokladne okreslenie cech szczatkow kostnych stworzyl mozliwosc wyroznienia jego rasy w kategorii taksonomicznej podgatunku Coelodonta antiquitatis staruniensis (Stach 1930). Uzupelniajace dane o florze kopalnej wystepujacej przy okazie nosorozca znajduja sie w zbiorze rekopismiennych materialow archiwalnych prof. W. Szafera (BJ rkps Przyb. 722/76).


Kontynuacja i zakonczenie wykopalisk w Staruni

Wobec wielkiego sukcesu, jakim bylo znalezienie kompletnie zachowanego okazu samicy nosorozca wlochatego, potrzeba i celowosc prowadzenia dalszych wykopalisk byla dla wszystkich oczywista. W zwiazku z tym juz na poczatku stycznia 1930 r. sekretarz generalny Akademii przeslal dyrektorowi Funduszu Kultury Narodowej wiadomosc o przebiegu i stanie zaawansowania dotychczasowych prac wraz z uwaga, ze ich koszty przekroczyly dotychczas otrzymana dotacje.

Na poczatku 1930 r. fundusz ani nie dysponowal zadnymi srodkami finansowymi, ani nie mial nadziei na ich uzyskanie, o czym dyr. S. Michalski poinformowal prof. H. Hoyera odrecznym pismem (AN PAN i PAU, PAU KIII-18). Zwrocil jednoczesnie uwage na mozliwosc uzyskania subwencji w wysokosci kilkudziesieciu tysiecy zlotych z Departamentu Szkol Wyzszych MWRiOP, w ktorym niespodziewanie otwarty zostal kredyt na badania naukowe. Informacje te otrzymali takze profesorowie K. Kostanecki i S. Kutrzeba wraz z sugestia co do koniecznosci szybkiego dzialania. W slad za tym prezes PAU zwrocil sie do Marszalka Jozefa Pilsudskiego z apelem o otoczenie funduszu "swym poteznym wplywem" i o przyznanie wydatnej pomocy na dalsze badania w Staruni (AN PAN i PAU, PAU W III-57), zas sekretarz generalny przeslal wniosek o specjalna dotacje do ministerstwa. W obu tych wystapieniach zawarte zostaly informacje o wyjatkowej wartosci dotychczas osiagnietych rezultatow i o mozliwosci uzyskania nastepnych, nie mniej cennych wynikow dalszych poszukiwan.

Na wiadomosc o przyznaniu przez Senat RP pokaznych srodkow finansowych Funduszowi Kultury Narodowej, sekretarz generalny PAU pismem z dnia 12 IV 1930 r. przedstawil dyrektorowi S. Michalskiemu prosbe o przeznaczenie co najmniej 70 000 zl na kontynuacje wykopalisk starunskich. Poltora miesiaca pozniej wniosek ten zostal przychylnie rozpatrzony (AN PAN i PAU, PAU 1-233), jednak na wyasygnowanie oddanej do dyspozycji Akademii kwoty 60 000 zl trzeba bylo czekac jeszcze pol roku. Ze sprawozdania przekazanego 15 III 1931 r. do funduszu wynika, ze wiecej niz polowa tej kwoty musiala byc uzyta na wyrownanie juz wczesniej poniesionych wydatkow, przygotowanie nosorozca do ekspozycji, a takze na opublikowanie dotychczasowych wynikow badan (AN PAN i PAU, PAU W III-57). Pozostala czesc przeznaczono na preparatyke uzyskanych materialow oraz na kontynuacje prac terenowych.

Duzo pracy i wysilku kosztowalo zabezpieczenie i przygotowanie do opracowania bogatej flory i fauny zawartej w osadach plejstocenskich. Wielka ilosc ilow, w ktorych tkwil nosorozec, wykopanych w Staruni i przewiezionych do Muzeum Fizjograficznego w Krakowie, nalezalo poddac dokladnemu przeplukaniu, a wydobywane z nich szczatki wymagaly konserwacji oraz wlasciwego zabezpieczenia i przechowywania. Do dokonania tych czynnosci, prowadzonych pod nadzorem dyrektora muzeum, zatrudniono kilku mlodych przyrodnikow, tak ze koszt calego przedsiewziecia przekroczyl 10 000 zl. Z polecenia i pod kierunkiem prof. W. Szafera w pracach tych uczestniczyl rowniez jego student – Andrzej Srodon, zatrudniony juz wowczas przy preparowaniu materialow florystycznych i do innych prac pomocniczych w Instytucie Botaniki Uniwersytetu Jagiellonskiego. Zajecie to dalo mu zreszta pierwsze zarobione pieniadze i pierwszy kontakt z problematyka badan paleobotanicznych, ktore pozniej staly sie przedmiotem jego bardzo owocnych badan naukowych (Mamakowa 1999).

Wznowienie wykopalisk starunskich mialo na celu zarowno wydobycie reszty szkieletu tzw. trzeciego nosorozca, jak tez poszukiwanie nowych okazow fauny, a takze pobor probek osadow zawierajacych szczatki roslin i owadow. Poniewaz konieczne bylo przy tym ponowne podjecie rokowan z wlascicielem terenu – M. Lautmanem, o posrednictwo w nich sekretarz generalny poprosil staroste z Bohorodczan, p. dr. J. Nowaka. Okolicznosci zwiazane z tymi planami i poczynaniami opisal J. Stach w liscie przeslanym do Krakowa 12 VII 1930 r. (AN PAN i PAU, PAU W III-57):

"Co do Lautmana byloby dla nas najkorzystniejszem, zeby od niego kupic pozwolenie dalszych poszukiwan za szczatkami dyluwialnymi. Sadze, ze poniewaz on sam takich poszukiwan czynic nie moze, a pieniedzy pewnie potrzebuje, zgodzilby sie dac to pozwolenie za 3-5 tysiecy. [...] Moze nawet Lautman zgodzilby sie bez zadnych kosztow wydac pozwolenie na wydobycie resztek 3-go nosorozca w tym roku".
Nowa umowa miedzy Polska Akademia Umiejetnosci a M. Lautmanem, regulujaca sprawy zwiazane ze wznowieniem prac wykopaliskowych na dzialce L.kat. 3327 w Staruni, zostala uzgodniona i obustronnie zaaprobowana 23 X 1930 r. Zgodnie z zawartymi w niej postanowieniami Akademia uzyskiwala prawo prowadzenia badan, kierowania ich przebiegiem oraz dysponowania jako swoja wlasnoscia wszelkimi wydobytymi szczatkami, majacymi wartosc naukowa lub zabytkowa, a ponadto zabezpieczala sobie pierwszenstwo zakupu terenu wykopalisk, gdyby byl on wystawiony na sprzedaz. Prace, do wykonania ktorych zobowiazal sie M. Lautman, mialy obejmowac wypompowanie wody z szybu "Mamut", odnowienie go i oszalowanie do glebokosci 13 m oraz wystawienie ponad nim drewnianej szopy, a ponadto wykonanie i zabezpieczenie podziemnych chodnikow. Okreslony zostal trzymiesieczny termin realizacji tych zadan, ktorych koszt oszacowano na kwote 8 000 zl.

Nadzor nad przebiegiem prac zima 1931 r. sprawowac mial, podobnie jak poprzednio, E. Panow, jednak czesciowo zastepowal go Jan Walas, ktory jeszcze w trakcie studiow na Wydziale Filozoficznym UJ otrzymal stanowisko asystenta dzialu botanicznego Muzeum Fizjograficznego PAU. Mial on juz doswiadczenie w prowadzeniu geologicznych prac terenowych i wykopaliskowych, bowiem dwa lata wczesniej, bedac studentem, nadzorowal wykonywanie szybikow i wiercen w trakcie terenowych badan nad utworami interglacjalnymi w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego. Przy finansowym wsparciu Polskiej Akademii Umiejetnosci badania te prowadzil wowczas dr E. Passendorfer, wspolpracownik Panstwowego Instytutu Geologicznego, zatrudniony zarazem na stanowisku starszego asystenta Zakladu Geologii i Paleontologii Akademii Gorniczej w Krakowie (S. W. Alexandrowicz 1973). W Staruni, wedlug opracowanego planu kolejnej fazy prac wykopaliskowych, ktory juz po ich wykonaniu jako sprawozdanie z uzycia subwencji w roku budzetowym 1930/31 (AN PAN i PAU, PAU W 111-57) zostal przeslany przez Zarzad PAU do Funduszu Kultury Narodowej, nalezalo:

"Dotrzec do miejsca, w ktorem tkwil w scianie korytarza nosorozec, wybrac stamtad najwieksza ilosc ilow z tak cennemi resztkami fauny i flory dyluwialnej, a nastepnie sprobowac wyznaczyc na podstawie poprowadzonych z tego miejsca probnych korytarzy, jaki byl bieg tej dyluwialnej rzeczki, ktora porozrzucala przy stromych swych brzegach i po dolach zwloki zatopionych zwierzat".
Ukierunkowanie poszukiwan wynikalo z wniosku dotyczacego genezy nagromadzenia i warunkow konserwacji szczatkow nosorozcow w Staruni, sformulowanego przez Stacha (1930, s. 50-54). Zgodnie z tym pogladem, duze zwierzeta dyluwialne ginely w czasie wezbran powodziowych, a ich zwloki byly transportowane w nurcie rzeki i pozostawiane w dolach lub w zakolach przy stromych brzegach, po czym z wolna ulegaly zasypywaniu przez niesiony woda namul. Interpretacja taka znalazla sie rowniez w geologicznej czesci tekstu (Nowak & Panow 1930), jednak bez potwierdzenia dokladnym opisem charakteru osadow.

Przedluzanie sie pertraktacji z M. Lautmanem spowodowalo, ze prace mozna bylo podjac dopiero w listopadzie 1930 r. Okazalo sie jednak wowczas, ze wskutek skrzywienia sie i zacisniecia szyb "Mamut", wykonany jeszcze w 1907 r., nie nadawal sie do uzytku. Wedlug relacji przedstawionej we wspomnianym sprawozdaniu z poszukiwan w r. 1930/31 (AN PAN i PAU, PAU W 111-57), postanowiono wowczas skorzystac z oddalonego o okolo 20 m, dawno opuszczonego szybu, w ktorym jeszcze przed [I] wojna eksploatowano wosk ziemny. Po wypompowaniu z niego wody i zabezpieczeniu go, wykonano chodnik na glebokosci 13 m. Byl on skierowany ku miejscu znalezienia drugiego nosorozca. Cel zostal osiagniety na poczatku lutego 1931 r. W tej fazie prac gorniczych pod nieobecnosc E. Panowa robotami kierowal Jan Walas, a bylo to zaledwie cztery miesiace przed uzyskaniem przez niego na Uniwersytecie Jagiellonskim stopnia doktora filozofii w zakresie botaniki. Informacje o stanie i przebiegu robot przekazal on dyrektorowi muzeum listem napisanym w Staruni dnia 18 III 1931 (AN PAN i PAU, PAU K III-48 j.a. 10):

"... doszlismy idac brzegiem dawnej roboty do miejsca, gdzie lezal drugi nosorozec starunski. Tymczasem nie natrafilismy po drodze na zadne slady ilow z flora czy fauna, ani "gnatow". Pocieszam sie, ze znajdziemy je pozniej w tych dwu metrach, jakie bedziemy jeszcze kopac w tym kierunku. Po ukonczeniu pierwszej roboty przystapie do kopania nisz w kierunku wschodnim. Zapomnialem dodac, ze obecnie prawie juz przez metr mamy w gorze nad zwirami dziwna mieszanine ilow i gliny z licznymi szczatkami roslin. Poniewaz lezy to wszystko zupelnie bezladnie [...] przypuszczam, ze jest to stara robota. [...] Prosilem Panowa, aby mi przyslal plan dalszych robot. [...] Czekam go niecierpliwie, bo mamy jeszcze zaledwie 3-5-ciu dni roboty kolo nisz, a nie wiem co potem robic. Mysle, ze wlasciwie kolo starego legowiska nie bedzie juz co brac [...]. Pieniadze prawie wszystkie poszly".
Do listu przeslanego dyrektorowi Stachowi zalaczony byl odrecznie wykonany szkic wykopanych chodnikow. Wynika z niego, ze prace pod ziemia prowadzone byly od szybu "Mamut", nie znajdujemy natomiast potwierdzenia informacji o rekonstrukcji starego szybu woskowego, ktory mial byc wykorzystany na tym etapie robot gorniczych. Omawiana faza poszukiwan wykopaliskowych, aczkolwiek nie doprowadzila do nowych, rewelacyjnych odkryc, przyniosla jednak godne uwagi rezultaty. W ich wyniku wydobyto znaczna ilosc ilow z flora i fauna, a takze znaleziono szczyt lewego ucha pokryty wlosami, nalezacy do drugiego nosorozca, oraz prawie caly kregoslup trzeciego nosorozca wraz z przednia czescia jego glowy i fragmentami odnozy.

Plan kolejnego etapu dzialalnosci, opracowany wraz z preliminarzem wydatkow na r. 1931/32, przewidywal wykonanie nowego szybu do glebokosci 15 m. Z uwagi na niebezpieczenstwo zwiazane z niewystarczajaca wentylacja wyrobisk oraz ze zlym stanem dawnych szybow i korytarzy, ulegajacych stopniowemu zaciskaniu sie, na niezbednosc takiej inwestycji wskazywalo Starostwo Gornicze w Stanislawowie. Kwote potrzebna na dalsze wykopaliska oraz preparowanie i konserwacje uzyskanych materialow oszacowano na 64 000 zl, tymczasem Zarzad Funduszu Kultury Narodowej przeznaczyl na ten cel zaledwie 10 000 zl, przekazujac je do dyspozycji Akademii w lipcu 1931 r. (AN PAN i PAU, PAU W III-57).

Sposob najlepszego wykorzystania tej tak ograniczonej dotacji byl 31 VIII 1931 r. przedmiotem obrad Komitetu Badan Starunskich. Na prace wykopaliskowe przewidziano tylko 4 000 zl, ale kolejne, nieznosnie przedluzajace sie pertraktacje z M. Lautmanem spowodowaly ich opoznienie az do maja 1932 r. Pod koniec tego miesiaca przygotowania do nastepnych robot byly jednak ukonczone, a w celu ich prowadzenia E. Panow przeniosl sie do Staruni (AAGH).

Zakres nowego etapu poszukiwan byl okreslony wielkoscia znacznie zmniejszonej subwencji. Jak wynika z listu skierowanego 21 VII 1932 r. przez J. Stacha do sekretarza generalnego, w lipcu wykonano juz 25 m chodnika i przekroczono miejsce, w ktorym znaleziony byl nosorozec, a dalsze prace byly prowadzone wedlug projektu opracowanego przez Komitet Badan Starunskich (AN PAN i PAU, PAU W I11-57). Zakladal on poszukiwania wzdluz owczesnego biegu potoku Wielki Lukawiec, co nie dalo jednak oczekiwanych rezultatow, tak ze roboty podziemne wkrotce zostaly przerwane i ostatecznie zaniechane. Sprawozdanie z tych badan, przekazane Zarzadowi Funduszu, zawieralo dolaczony preliminarz kosztow przewidywanych na rok nastepny, oraz wniosek o kolejna subwencje w wysokosci 10,000 zl (AN PAN i PAU, PAU W III-57).




Plan wyrobisk podziemnych w Staruni, wykonany w 1932 r. przez E. Panowa.
(S.W. Alexandrowicz, Starunia i badania czwartorzedu w tradycji i inicjatywach PAU.)


Zakres wszystkich prac wykopaliskowych przeprowadzonych w Staruni dokumentuje udostepniony autorowi przez prof. J. Pawlowskiego plan sytuacyjny wyrobisk podziemnych, wykonany przez E. Panowa w 1932 r., znajdujacy sie w zbiorze archiwalnym Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierzat PAN (AN PAN i PAU, PAU K I11-139). Obrazuje on usytuowanie szybow z lat 1907 i 1929, chodnikow kopanych w latach 1929-1932 oraz starych robot gorniczych, a takze miejsca znalezienia szczatkow duzych kregowcow plejstocenskich. Plan ten nie jest w pelni zgodny z tym, ktory rok wczesniej zostal przeslany dyrektorowi Muzeum Fizjograficznego przez J. Walasa. Zaznaczono na nim dawniej wykonane chodniki ("stare roboty"), brak natomiast chodnika wykopanego w 1931 r. i kilku innych szczegolow. Roznice w odleglosciach i drobne odchylenia kierunkow wynikaja przypuszczalnie stad, ze plany zostaly wykonane bez uzycia odpowiedniego sprzetu pomiarowego, metoda stosowana w geologicznej kartografii powierzchniowej i to w trudnych warunkach podziemnych.

Niezadowalajaca jest zgodnosc miedzy oboma wspomnianymi planami a przekrojem przez szyby w Staruni, zamieszczonym w czesci geologicznej opisu wykopalisk z 1929 r., wyrazona przez roznice odleglosci przeliczane wedlug skal rysunkow, a zwlaszcza przez wspomniana juz uprzednio, odmienna orientacje trzech szybow. Na przekroju sa one zorientowane wzdluz jednej linii o kierunku polnoc-poludnie (Nowak & Panow 1930), podczas gdy na drugim z wymienionych planow nowy szyb jest usytuowany na zachod od szybu "Mamut", a szyb wyciagowy – na poludnie od niego. Przekroj ten zawiera zreszta takze inna niescislosc, bowiem przytoczone nastepstwo warstw napotkanych w szybie oznaczonym symbolem "P.AK.UM" (A) nie zgadza sie z sygnaturami uzytymi do ich przedstawienia. Z rysunku mozna bowiem wywnioskowac, ze pod zwirami i piaskami czwartorzedowymi (aluwialnymi) wystepowaly "stare roboty", a wiec material wrzucony do dawnego szybu (sygnatura 1a), podczas gdy z opisu wynika jednoznacznie, ze byly to ily miocenskie. Kolejnosc warstw stwierdzona w profilach dwoch szybow wykonanych w 1929 r.: badawczego (A) i wyciagowego (C) moze byc latwo porownana, nie wykazuje ona natomiast zgodnosci z utworami wyroznionymi na odpowiednich glebokosciach, opisanymi z szybu "Mamut" (B). Do glebokosci 23 m byl to przypuszczalnie material wrzucony do starego szybu, opisany jako ily piaszczyste ("piaskowate"), w ktorych wystepowaly mniej lub bardziej liczne, przemieszane szczatki flory i fauny, odpowiadajace gatunkom wspolczesnie zyjacym (M. Lomnicki w: Bayger i in. 1914).

Prace terenowe i zbieranie materialow prowadzone bylo nie tylko w Staruni, ale rowniez w pobliskiej wsi Hwozd, w dolinie potoku Maly Lukawiec. Przypuszczalnie objely glownie odsloniecia opisane uprzednio przez Rogale (1907), a w szczegolnosci osady zawierajace liczne szczatki flory i fauny, reprezentujace zarowno plejstocen, jak i holocen. Na prace te, prowadzone zwlaszcza w czasie przedluzajacych sie pertraktacji z Lautmanem, przeznaczono 500 zl (AN PAN i PAU, PAU 1-233).

Kryzys gospodarczy i pogarszajaca sie sytuacja finansowa panstwa wplynely na bardzo znaczne zmniejszenie kwot na badania naukowe, w tym takze na dzialania w Staruni. Wnioskowany przez Akademie zasilek zostal zmniejszony do polowy i wyniosl 5000 zl, ktore Komitet Badan Starunskich otrzymal w kwietniu 1933 r. Subwencja ta umozliwila wypelnienie poprzednich zobowiazan, oplacenie prac laboratoryjnych i kosztow wydawniczych, wiec tylko mala jej czesc mogla byc przeznaczona na prace terenowe, ktore polegaly wylacznie na zebraniu dodatkowych materialow z odsloniec dostepnych w okolicach Staruni, a byc moze takze w Hwozdzie.

Zadanie to powierzono dr I. Dabkowskiej, ktora po ukonczeniu studiow botanicznych na Uniwersytecie Jagiellonskim byla okresowo zatrudniana w Muzeum Fizjograficznym PAU. Zajmowala sie glownie badaniem nasion i zarodnikow roslin oraz profilami torfowisk, a na polecenie dyr. Stacha prowadzila takze badania botaniczno-geologiczne i florystyczne, m.in. na Polesiu i Wilenszczyznie. Byla rowniez zaangazowana przy preparowaniu i sortowaniu szczatkow roslin ze Staruni, czego dowodzi fotografia wykonana wiosna 1930 r., przedstawiajaca ja obok dyrektora muzeum i Stefana Stacha przy pracy nad materialami z wykopalisk (Pawlowski 1994-1995, cz. 10, ryc. 2). Dzieki otrzymanej dotacji (150 zl) dr I. Dabkowska w maju 1934 r. podjela prace terenowe w Staruni, polegajace na zbieraniu uzupelniajacych materialow florystycznych, dostepnych na powierzchni (AN PAN i PAU, PAU 1-233 KSG 188/35). Pozniej nikt juz takich prac w tym rejonie nie prowadzil.

Sprawozdanie z wykorzystania tej ostatniej juz subwencji, opracowane przez dyr. Stacha, zostalo 12. II. 1935 r. przekazane do Funduszu Kultury Narodowej. Zawieralo nie tylko wyliczenie tego, co zostalo wykonane, ale takze wizje kontynuowania poszukiwan (AN PAN i PAU, PAU 1-233):

"... dla racjonalnego prowadzenia dalszych prac, ktore moglyby zapewnic odnalezienie prawdopodobnie jeszcze wielu szczatkow duzych zwierzat dyluwialnych, zakonserwowanych tak wyjatkowo dobrze w tej tylko jednej i jedynej dotychczas znanej miejscowosci, nalezaloby zdjac warstwe ziemi o miazszosci 6-10 m na dlugosci 200-300 m, a szerokosci 50-100 m. Fundusz potrzebny do wykonania ich wahalby sie kolo kwoty 150 tysiecy zlotych. Badania nad dyluwium starunskiem musialy sie wiec przeniesc, przynajmniej na razie, do pracowni i ograniczyc do opracowywania naukowego materialow dotychczas ilom starunskim wydartych."
W czasie realizacji drugiej fazy wykopalisk starunskich poza spektakularnymi szczatkami duzych ssakow z otaczajacych je ilow uzyskano bardzo liczne i dobrze zachowane owady, zyjace wspolczesnie z nosorozcem. Szczegolnie bogata i interesujaca okazala sie fauna szaranczakow, opracowana szczegolowo przez Zeunera (1934a, b). Obejmowala ona 14 gatunkow, w tym 8 wykazujacych ograniczona tolerancje klimatyczna. Niemal wszystkie wystepuja obecnie w gorach powyzej granicy lasu i sa zwiazane ze srodowiskiem lak alpejskich lub stepu, a nie z tundra. Sklad zespolu tych owadow umozliwil w miare dokladne okreslenie warunkow klimatycznych srodowiska, w ktorym zyly mamuty, nosorozce i inne duze zwierzeta znalezione w Staruni. Byla to wskazowka, ze czolo ladolodu sytuowalo sie owczesnie 300-400 km na polnoc od przedpola Karpat Wschodnich. Taka okolicznosc sugerowala wiek fauny starunskiej i mozliwosc odniesienia jej do ostatniego zlodowacenia, chociaz Zeuner (1934b) bral pod uwage takze przedostatnie zlodowacenie. Przedstawione wnioskowanie paleoklimatyczne znalazlo potwierdzenie w toku znacznie pozniejszych badan.

Druga faza wykopalisk w Staruni trwala piec lat (1929-1934) i byla realizowana dzieki przyznawanym Akademii przez Fundusz Kultury Narodowej dotacjom, ktore w sumie wyniosly 125 000 zl. Byla to bardzo pokazna kwota i mimo ze coroczne subwencje nie osiagaly poziomu wnioskowanych sum, to jednak przynajmniej poczatkowo tylko nieznacznie od nich odbiegaly. Nie doczekal sie natomiast realizacji projekt wykonania duzej odkrywki, wymagajacy zreszta zaangazowania specjalnego sprzetu i znacznych nakladow finansowych. Nie doszedl rowniez do skutku parokrotnie przedstawiany plan wykupienia na wlasnosc terenu, rokujacego nadzieje nastepnych, waznych i interesujacych odkryc. Propozycja ta nie znajdowala zreszta powszechnego poparcia, a przeciwny jej byl m.in. dyrektor Muzeum Fizjograficznego – J. Stach. W nieopublikowanym tekscie dotyczacym fauny plejstocenskiej (AN PAN i PAU, PAU K III-139 j.a. 4) wyrazil on nastepujacy poglad:

"Problem Staruni mozemy dzisiaj uwazac za rozwiazany i zamkniety. Nowe wykopaliska tam podjete moglyby wprawdzie dorzucic jeden czy drugi interesujacy szczegol, dostarczyc do muzeum jeszcze dalszych dobrze zachowanych okazow owczesnych zwierzat, ale ogolnych wynikow dotychczasowych badan zmienic nie moga. Spora jednak jeszcze ilosc zagadnien, zwiazanych z plejstocenem czeka na ziemiach Polski na podjecie prob w celu rozwiazania ich przez faunistow".
Postulat ponowienia badan i poszukiwan w Staruni pozostal od tamtego okresu nadal aktualny, byl parokrotnie powtarzany i zapewne bedzie w przyszlosci jeszcze niejednokrotnie podejmowany. Powrocenie do niego wymaga jednak dokladnej analizy dotychczas zgromadzonych materialow oraz dokonania nowych obserwacji i badan, szczegolnie w zakresie tych dzialow, ktore w poprzednich opracowamach byly traktowane marginesowo lub w ogole zostaly pominiete. Dotyczy to zwlaszcza budowy geologicznej, charakterystyki utworow czwartorzedowych oraz zdjecia geomorfologicznego wraz z opisem rzezby doliny Wielkiego Lukawca.


Fragment publikacji ksiazkowej:

Stefan Witold Alexandrowicz: Starunia i badania czwartorzedu
w tradycji i inicjatywach Polskiej Akademii Umiejetnosci.

Polska Akademia Umiejetnosci.
Studia i materialy do dziejow Polskiej Akademii Umiejetnosci.
Tom III. Krakow 2004.




Literatura cytowana w tych fragmentach:




Autor, Profesor Dr Stefan Witold Alexandrowicz, geolog, specjalista w geologii czwartorzedu i malakologii (nauki o mieczakach). Jest emerytowanym profesorem Akademii Gorniczo-Hutniczej w Krakowie. czlonkiem Polskiej Akademii Umiejetnosci, dyrektorem i czlonkiem Wydzialu Przyrodniczego PAU w Krakowie oraz czlonkiem Komisji Badan Czwartorzedu Polskiej Akademii Nauk.





Teksty o podobnej tematyce zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2004 Zwoje