RYNNA POETYCKA







LESZEK DLUGOSZ



Skad wziela sie Rynna poetycka...

Andrzej Kobos:  Leszku, powiedz, prosze, cos o "Rynnie poetyckiej" na Golebiej w Krakowie, skad sie wzial ten Twoj pomysl?

Leszek Dlugosz:   Pytasz, Andrzeju, o Rynne, skad sie wziela? ... Rynna poetycka wziela sie dwa lata temu, dwa sezony juz minely, z potrzeby tej, ze obecnie w tzw. masowych srodkach, zostala wyrzucona za burte wymiana poezji. Nie ma jej w dostepnych mediach, ani publicznych, ani prywatnych i... wiednie. Takie czasy, widac mamy.

Narzucil mi sie wniosek taki, ze trzeba samemu wychodzic naprzeciw. I z zabawy towarzyskiej w naszym tutaj, powiedzialbym, zaulku miasta, wyszla inicjatywa – nie ukrywam: moja – zeby sie samemu eksponowac i zawieszac...

W tym momencie wzrok moj padl na rynne kawiarni na Golebiej 3, naprzeciw ktorej stalismy. Uswiadomilem sobie, ze normalnie ludzie wieszaja ogloszenia na rynnach, wiec niby dlaczego by nie wieszac ogloszen poetyckich – wierszy – na rynnach w miescie. Wybralem te jedna. Trzeba bylo ja jakos oznaczyc, wiec pomalowalismy ja na zloto. Dogadalismy sie z kawiarnia, ze zalatwimy skrzynke pocztowa i wywiesimy apel do ludzi, ze kto pragnie jakims wierszem podzielic sie, to moze go do skrzynki wrzucic. Skrzynke dostalismy od poczty polskiej. Byla oczywiscie czerwona, lecz ludzie mylili ja ze zwykla, wiec przemalowalismy ja na niebiesko.




Rynna poetycka,
Krakow, ul. Golebia 3.
(fot.   Andrzej Kobos)


A ja, ktory w tym momencie mianowalem sie zawiadowca tej instytucji, pierwszej jakiejkolwiek instytucji, ktorej bylem i jestem kierownikiem, zalatwilem honorarium, czyli bezplatna kawe w czasie zawieszenia. Dogadalem sie tez z Gazeta Wyborcza, ze bedziemy w niej drukowac krotki felieton z wybranym wierszem. Do tego doszly nagrody – ksiazki. Oczywiscie chodzilo tez o jakas animacje, o spotkanie ludzi zainteresowanych pisaniem poezji, jej czytaniem. Zaczely w tej kawiarni odbywac sie niedzielne spotkania. I tak to sie przyjelo, rozwinelo, wroslo w jedyny w swiecie krajobraz ulicy Golebiej, przecznicy od Brackiej.

Zajelo mi to sporo czasu i atlasu. Troszke "przecierpiawszy" przez jeden sezon, postanowilem nieco sie uwolnic, a takze uczynic sprawe bardziej atrakcyjna. Z mysla, by nie byc osoba zbytnio dominujaca, pozapraszalem innych poetow, aby zechcieli takze spotykac sie z czytelnikami na tej zasadzie, ze beda proponowac tematy wierszy. I tak sie odbyly zebrania rozne z roznymi, ale o tym sobie przeczytasz w moim krotkim tekscie gazety, ktory niedawno napisalem.

Minely dwa sezony, przed nami trzeci, sa rozne pomysly, wierszy zgromadzilo sie sporo, dobrych, pare bardzo dobrych. Mysle, ze z latwoscia wydalby sie tomik, jesli znajdziemy jakiegos bogacza, ktory zechcialby odpisac cos na rynne. Marzy mi sie pewna przygoda podniebno-sadowa, zebysmy te wiersze wyslali w niebo samolotem i rozproszyli nad ziemia oracza, by spadla na nia poezja, za co oczywicie ekologisci podadza nas do sadu za zanieczyszczenie swiata i tak poezja moze zostac pozwana na wokande...







RYNNA NAPELNIONA



Dobiegl konca tegoroczny tok Rynny Poetyckiej. Skonczyl sie drugi sezon jej zywota. – Rynna i jej zawiadowca pozostaja we wspolnym uklonie wobec wszystkich, ktorzy przyczynili sie do podtrzymania, urozmaicenia i uswietnienia tego przedsiewziecia towarzysko-artystycznego.

Rzec trzeba, ze miniony sezon, wbrew powatpiewaniom, okazal sie stabilny i przysporzyl tekstow, naprawde dobrej jakosci.

Tegoroczne spotkania (mniej wiecej raz w miesiacu) zechcieli zaprogramowac Poeci podwawelskiego grodu. Oni tez dokonywali oceny nadsylanych tekstow. I tak, od jesieni 2003 poczynajac, odbywajace sie w Café Golebia 3. Zgromadzenia przy Rynnie zaszczycili: Adam Zagajewski (temat – korupcja), Ewa Lipska ("nie do wiary!"), Julian Kornhauser ("ulica Golebia"), Ludwik Jerzy Kern (fraszka na temat "smokowania"). Ryszard Krynicki (wybrany dowolnie, najlepszy wiersz) i Wislawa Szymborska (oceniajaca osobiscie, ale reprezentowana przez oglaszajacego Jej werdykt sekretarza Michala Rusinka). W tym ostatnim przypadku, zadaniem obmyslonym dla Rynnowiczow byl opis trabki strazackiej.

Spotkanie w niedziele 20 czerwca 2004 urzeczywistnione i jego rezultaty, zabrzmialy niczym oda do radosci, w szescioczesciowej symfonii poetyckiej sezonu. Po takim i tak konczacym sie sezonie, fanfary rozlegaja sie powszechne. A Rynna karatami metafor wzmocniona, lsni jak nigdy dotad! Werdyktem Noblistki, Pierwszym Laureatem tej ostatniej w sezonie Rynny zostal Jerzy Kulikowski z Krakowa za wiersz Opisanie trabki strazackiej. Zapytany skad zaczerpnal tyle informacji o trabce, opowiedzial krotko – "z Internetu". Widac takie to internetowe czasy mamy.

Wybrednej klienteli, zatwardzialym sceptykom, tegoroczne rezultaty smialo mozna na stol rzucic, mowiac: – bierzcie i czytajcie. Jest co!

Jako zawiadowca, czyli koordynator – podpowiadacz, pragne wyrazic satysfakcje z interesujacej, zywej atmosfery owych niedzielnych Spotkan.

Prezentowane przez Bozene Adamek, teksty (czy tez podawane wprost z sali) mozliwosc wymiany pogladow, watpliwosci ze Znakomitymi Goscmi Rynny, prezenty ksiazkowe (w tym roku przez "ZNAK" fundowane) wyborna kawa, ostatnio jeszcze tzw. zgadywanki – zagadki literackie, doprawdy – godzine przy Rynnie, czynily kwadransem. Lecz... i to juz przeszlosc.

Alisci zauwazyc wypada, iz pewnie polowa laureatow jak do tej pory nie zostala zidentyfikowana. Szanujemy ten status anonimowosci. Mozna by domniemywac – kto i czemu?... Ale skoro taka wola? (Gra?...) Ta naturalna tajemnica niechaj nia dalej pozostaj...

Wielce Szanowni i Mili "Rynnowicze" – przed nami lato. Zawieszamy regularny tok. Gdybyscie jednak zamierzali (musieli!) podzielic sie wakacyjnymi tekstami – "koniecznymi, absolutnie pilnymi", itd. itp., jestesmy obecni... Sprawna na modle wakacyjna, nasza niebieska skrzynka bedzie pulsowac. Bar czynny. Okno kawiarniane jest w stanie oglaszac. Co ciekawsze "nadsylki" Przechodniom i Swiatu bedziemy udostepniac...

A po lecie?.. Plany, nadzieje, jakie? Nie rozstrzygajmy jeszcze tego. Gdybysmy mieli odfrunac, z pewnoscia damy znac. Jesli nie – znajdziecie nas na naszym, zwyklym miejscu.

– Wielu urodzajnych w wiersze chwil, duzo slonca! Pogody pieknej. Tej na zewnatrz i zwlaszcza tej – wewnetrznej...

Zyczymy pospolu: – Rynna i Jej zawiadowca Leszek Dlugosz.  

PS. Karteczke do wakacyjnych walizek, od Rynny, wsuwamy:


Na odjezdnym...

– Zazdrosci nie wznieca
Przeciwnie – radosc nasza budzi
Ze tyle jest ludzi pieknie piszacych

To znaczy – czule czujacych
Jasno widzacych
Trzezwo myslacych

To znaczy jeszcze inaczej:

– Czyniacych na papierze piekne wybory...
Smiemy przypuszczac w ukryciu
– Takze i w zyciu?...

Leszek Dlugosz
czerwiec 2004.




(fot.   Andrzej Kobos)





Wiersze Jerzego Kulikowskiego zamieszczone w Zwojach:


Wiersze Leszka Dlugosza zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997–2004 Zwoje