MINOTAUR





STANISLAW   FRENKIEL





Feliks Topolski, ok. 1980.
(fot.   Wiadomosci)


Najlepiej znany z wszystkich polskich artystow, podziwiany przez jednych a irytujacy innych – Feliks Topolski ma w Londynie obecnie [rok 1980] dwie rownolegle wystawy, ktore sie wzajemnie uzupelniaja. Pierwsza w Instytucie Sztuki Wspolczesnej (ICA) poswiecona jest Topolski's Chronicle, gazecie obrazkowej wydawanej i redagowanej przez Topolskiego od r. 1953; druga wystawa poswiecona jego malarstwu miesci sie w ciemnych kazamatach pod arkadami mostu kolejowego Hungerford Bridge, opodal pracowni artysty.

"Kronika" jest unikatem, poniewaz za wyjatkiem drobnych objasnien i tytulow pozbawiona jest tekstu i opiera sie na sprawozdaniach rysunkowych z wedrowek Topolskiego po swiecie, wedrowek w zasadzie "ludoznawczych", bo interesuja go ludzie w wielkich skupiskach, lub poszczegolne jednostki, natomiast malo go zajmuje uksztaltowanie terenu czy regionalna architektura. Czasem rysuje przedmioty codziennego uzytku jak karabin maszynowy, czy tramwaj elektryczny, ale tylko wtedy jesli odgrywaja one role dopelniajaca, podkreslajac wyrazistosc postaci czy sytuacji. Interesuja go ludzie w niezliczonych wariantach antropologicznych i etnicznych. Podchwyca i notuje typy chuderlawych, skosnookich, grubych, cienkich, z brzuchami, z piersiami, generalow, duchownych, partyzantow, zebrakow, ksiazat i apostolow, portretujac srodowiska z wszelkimi rekwizytami wladzy i umundurowania. Osobne miejsce zajmuja w ikonografii Topolskiego ludzie slawni: artysci, poeci, politycy i zolnierze, ludzie o zdecydowanej osobowosci ktorzy nadaja charakter epoce: Bernard Shaw, Bertrand Russell, Einstein, Gandhi, Chruszczow i Kennedy. Przedstawia ich z wyrazem i z przesada przedluzen osiowych i zwiekszonego kontrastu proporcji. Rysunku Topolskiego nie podobna i nie nalezy opisywac, wszyscy go znaja, niemniej warto sie zastanowic na czym on polega, z jakiej wywodzi sie tradycji i w jakim stosunku znajduje sie wobec sztuki wpolczesnej.

Przede wszystkim jest to rysunek plaski, w zalozeniu malarskim oparty na nerwowym wymacywaniu rzeczywistosci probnymi sklebionymi zakretasami, tak ze postacie wygladaja jak figurki ukrecone z drutu; w stogu linii oko doszukuje sie wlasciwej nitki, okreslajacej forme. Nie ma tu wlasciwie zadnej formy natomiast jest bryla swiatlocieniem opisana, jak w szkicach poznego baroku. Do barokowej tradycji nalezy tez kult osobowosci, kult slawnego oblicza. Nie zawsze mu to wychodzi, chociaz podobienstwo uzyskuje bez trudnosci, ale czasem to podobienstwo jest powierzchowne, tak ze uzyskuje autentycznosc maski, ale nie twarzy. Kiedy sie nie waha siegnac do arsenalu deformacji do karykatury, wtedy portretowosc twarzy wzrasta i nabiera uduchowienia. Kiedy porazony szacunkiem starannie rysuje (John Kennedy, Jan Pawel II) i wzdraga sie przesadzic, gubi sie w bojazni.




Feliks Topolski: Portret Javaharlal'a Nehru, ok. 1950.
(fot.   Wiadomosci)


Wystawa dwudziestosiedmiolecia Kroniki jest wytapetowana konwulsjami; tlum podryguje i zwija sie w nieustajacym kankanie werwy, i niepokoju. Dominujaca cecha tych prac jest przekonanie o ich autentycznosci, o pospiechu rysowania na goraco zanim drogocenna chwila nie przeminie i nie spopieleje w zapomnieniu. Prowizorycznosc i nietrwalosc chwili mobilizuja w wyobrazni artysty swoiste pogotowie ciaglego czyhania na historie, na wybicie godziny dziejowej kiedy to wizja terazniejszosci krystalizuje sie w momencie iluminacji w umysle postrzegajacego i niezwlocznie zostaje rzutowana na papier. Niepokoj reki dzierzacej piorko zmienia ja w sejsmograf, ktory rejestruje wstrzasy a ignoruje to co niezmienne. Obcy mu wszelki klasycyzm z kanonami trojplanowej kompozycji, obca metafizyka: w swiecie tym nie ma smierci, a Bog oglosil niewyplacalnosc. Ludzie w panice biegna przez rumowiska historii w daremnym oczekiwaniu Sadu. Mimo autentyzmu tematu Topolski podchodzi do swiata widzialnego jak do abstraktu; zjawiska, ktore notuje nie podlegaja ocenie moralnej, a obrazy i rysunki nie glosza prawd spolecznych czy religijnych i nie sa ani instrumentem apostolskim ani zwierciadlem diabelskim. Ich moralny aspekt dotyczy zgodnosci stylu, oka i reki. Topolski przybiera postawe nieintelektualna i wystrzega sie wszelkiego doktrynerstwa. Niemniej jednak sztuka jego zawiera w sobie zdefiniowana postawe intelektualna, ktora wypowiada sie w wyborze tematu, w nieuleganiu mitom, tak ze nie wszedzie i nie kazdego rysuje. Temat, zeby go pociagnal, musi byc sensacja, czyms co warto zapamietac, interesuje go typowosc ale nie wyjatkowosc, chyba ze wyjatkowosc sytuacji jest zjawiskiem nowej kategorii, jak np. proces norymberski. W tym nastawieniu Topolski pozostal cale zycie odwaznym podroznikiem, ktory pcha sie wszedzie tam gdzie strzelaja, gdzie tyfus, cholera, uchodzcy, glod, kleska i rewolucja, Mozna by zarzucic Topolskiemu ze rysunek jest przestarzala forma dokumentacji i ze od udoskonalenia filmu dokumentacja rysunkowa jest archaizmem. Byloby to sluszne, gdyby rysunek Topolskiego usilowal konkurowac z fotografia w zakresie naturalistycznego wiernego odzwierciedlania rzeczywistosci. A tak nie jest. Zjawisko historyczne, uroczysta okazja jest dla artysty bodzcem, ktory podnieca wyobraznie, tak ze wypadki staja sie pretekstem do historycznych halucynacji, ktore wydaja sie bardziej autentyczne niz to co sie faktycznie wydarzylo. W ten sposob Topolski potwierdza koncepcje niemieckiego historyka kultury Egona Friedla, ktory twierdzil, ze historia "wymysla" przeszlosc i z tych wzgledow jest forma poezji.

Na poludniowym brzegu Tamizy w otchlannych lochach pod arkadami mostu kolejowego Topolski wystawil monumentalny projekt w postaci spiralnego labiryntu. Jest to wlasciwie niekonczacy sie kryytarz udekorowany ogromnymi malowidlami stanowiacymi pamietnik zycia artysty. Rozpoczety w r. 1978, Labirynt jest w ciaglym toku powstawania i sklada sie z poszczegolnych plansz, opisujacych fazy i epizody zycia Topolskiego od dziecinstwa az do wyjazdu z kraju, poprzez lata wojny i pomniejszych wojen w roznych czesciach swiata. Obejmuje on rowniez czasy najnowsze: rewolucje, ruch rozbrojeniowy i niektore zjawiska spoleczne jak narkomania i rokosz mlodziezy. Labirynt jest proba syntezy i obrachunku historycznego siedemdziesieciu lat zycia, jak gdyby Topolski staral sie znalezc wspolny mianownik z zamiarem wyciagniecia jakiegos ostatecznego wniosku.

Ale wiadomo, ze ostatecznych wnioskow nie ma, ze artysta tworzy jak dlugo zyje, bo zycie jest jego tworczoscia, a tworczosc zyciem; jedno i drugie podlega tej samej dialektyce poczatku i konca. Labirynt czasem zwany Pamietnikiem Stulecia powinien kiedys znalezc staly dach nad glowa w Muzeum Topolskiego w Londynie, lub w Warszawie. Topolski – podroznik wedruje po swiecie jak Dante po piekle, lecz bez Wergiliusza, bez dogmatu i bez przewidzianej marszruty. Koncepcja plastyczna Labiryntu jest malarska a nie graficzna – sprawa ktora zawsze fascynowala Topolskiego, poniewaz w zasadzie niepodobienstwem jest przejsc z czystego rysunku w malarstwo bez calkowitej transpozycji elementow plastycznych na plaszczyzne koloru. Wprawdzie rysunek Topolskiego jest "malarski", to znaczy pelen jest wibracji powietrza i przestrzennosci swietlnej, niemniej jednak kolor nie odgrywa w nim roli strukturalnej. Malarskosc lezy w interwalach walorowych i w swiatlocieniu, a pigment dobrany jest arbitralnie w niezaleznym od ikonografii systemie kompozycyjnym. Topolski stara sie rozwiazac te sprzecznosc w ten sposob, ze kompozycja rysunkowa jest wpisana w obramowanie form geometrycznych o ukladzie kolorystycznym pojetym dekoracyjnie, jako proba rozwiazania sciennej powierzchni. Stosunek postaci do kolorowego obramowania podobny jest do stosunku aktorow do dekoracji scenicznej, jako do nadrzednego obramowania dynamiki dramatu. Sposob to stary: stosowali go Michal Aniol, Tiepolo i Klimt. Kolor w malarstwie Topolskiego to sprawa drugorzedna i nie zawsze szczesliwie rozwiazywana, bo ten typ tworczosci malarskiej wypowiada sie lepiej w harmoniach tonalnych niz w ekstrawagancjach surowego pigmentu. Najlepsze i najmocniejsze malarsko sa malowidla komponowane w niskiej gamie cieplych kolorow: ugrow, brunatnych rozow i czerwieni. Sprawa koloru w labiryncie zalezna jest rowniez od oswietlenia reflektorami ktore redukuja, biel do zolcieni i od zawiesistego pokostu, ktory nielatwo poddaje sie modulacji chromatycznej. Kompozycja poszczegolnych platow Labiryntu rozna jest od dawniejszego stylu malowidel Topolskiego. Znikl gdzies zgielk i goraczkowe mrowienie sie podnieconej cizby; ich miejsce zajal surowy porzadek wizerunkow, jak gdyby z jakiejs super-cerkwi bizantynskiej. Ukazane sa postacie artystow, poetow, dramaturgow, spokojne w ciemnych niszach, spogladajace milczaco z wyzyn historii, jak swieci zapomnianej religii. Tematyka pozostaje epizodyczna, seria wypadkow, ktore sie wydarzyly przed laty jak proces norymberski, skamieniala nawalnica historii, lub absurdalny wybor Eisenhowera na prezydenta, szczerzacego imperatorska lysine wsrod niepokojow zimnej wojny. Sa reminiscencje Polski przedwojennej oraz wrazenia z obskurnego zascianka arabskiego gdzie nafta zaczela sikac a arabskie wersety odgrywaja role podobna do chinskich zdan w Piesniach Pizanskich Ezry Pounda. Jest kilka aktow kobiecych wdziecznie zmyslowych, nie wiadomo czy zaobserwowanych czy przezytych ale to wlasciwie jest wspolne wszystkim parawanom Labiryntu, bo nie podobna odroznic spraw, ktore przydarzyly sie Topolskiemu od tych ktore sie po prostu przydarzyly. Calosc przedstawia pomnikowy ewenement (happening?) pelen niedociagniec ale uchylajacy sie wyrokom, albowiem w zalozeniu niedokonczony, niemniej imponujacy bogactwem i oryginalnoscia spojrzenia na swiat. Choc jak dotad Topolski stronil od metafizyki i nie szukal rozwiazan poza granicami doczesnosci, to w Labiryncie mozna doszukac sie subtelnych aluzji eschatologicznych ukladajacych sie w moralitet o przechodniosci czasu.

Wizja Topolskiego jest wieloplaszczyznowa, a jej szczegolnym walorem jest tragizm i groteska XX stulecia; w obramowaniu epickim ukazane sa drobne szczegoly, czy epizody podkreslone z ironia, tu i owdzie zartem dodane jak scherzo w wiekszym utworze symfonicznym. Niepodobne to do zadnej innej sztuki, dawnej ani obecnej. Porownywanie Topolskiego do francuskiego rysownika Constantin Guys, ktory opisywal paryski demi-monde i paradne aspekty wojny krymskiej jest zupelnym nonsensem bo Guys wobec Topolskiego jest miniaturzysta. Jesli jest jakies pokrewienstwo w poprzek historii, to chyba z Daumierem, szczegolnie we frenetycznym rysunku i monumentalnym ujeciu bryly. Nasuwa sie rowniez powinowactwo z Tiepolem, dekoratorem XVIII-wiecznych palacow i kosciolow. Uczniowie i nastepcy Tiepolo przenikneli do Anglii, wprowadzajac styl alegoryczny w ktorym legenda i rzeczywistosc pokrywaly sciany wstegami peanow pochwalnych. Pierwszym Anglikiem ktory podjal ten styl byl Sir James Thornhill, dekorator katedry Sw. Pawla i sali bankietowej Akademii Morskiej. Malowidla scienne Thornhilla sa w pewnym sensie prototypem panoramy historycznej, ktory Topolski zastosowal w palacu krolewskim w Londynie. Zalozeniem ich jest milosc i zgoda narodow pod opieka swiatlej monarchii. Ziec Thornhilla William Hogarth, satyryk i moralista, autor pamfletow ksiazek, rysownik i malarz byl pierwszym, ktorego sztuka zblizala sie do publicystyki i dziennikarstwa. Hogarth byl antyteza swego tescia ale tworczosc Topolskiego ma w sobie cos z jednego i z drugiego, w tym lezy byc moze jego angielskosc i w tym zakresie blizszy jest tradycji brytyjskiej niz dydaktycznego historycyzmu Matejki. Hogarth byl realista i malarzem rodzajowym – kronikarzem zycia wspolczesnego, ojcem angielskiej karykatury i politycznego komentarza bez slow; Topolski operuje podobnymi kategoriami, chociaz wystrzega sie krytyki i politycznej partyzantki. Jest niestrudzonym kronikarzem, portrecista charakteru indywidualnego i znawca typologii grup spolecznych. Uwielbia uroczyste okazje, mozaike mundurow i pyche obchodow, ktore przedstawia z uznaniem lecz nie bez ironii. Podobnie jak Hogarth traktuje rzeczywistosc jak scene teatralna na ktorej rozgrywaja sie uroczyste igrzyska historii a nawet posluguje sie schematami kompozycyjnymi teatru, jak "kulisami" obramowujacymi centralny motyw pierwszoplanowym zacienionym konturem, albo umieszczeniem podrzednych elementow na pierwszym planie celem wykorzystania ich jako "repoussoirs" tradycyjnej scenografii baroku.

Z tego mozna by wysnuc wnioski, ze Topolski wrosl calkowicie w tradycje brytyjska i zostal przez nia wchloniety. Tak jednak nie jest. Pozostal marginesowcem mimo uznania i panstwowego poparcia, mimo ugruntowanej pozycji w londynskim targowisku artystycznym. Jest postacia osamotniona. Olimp i Parnas sztuki brytyjskiej: potentaci Arts Council, Royal Academy, Royal College of Art, The Slade School of Fine Art, the Courtauld Institute of Art nie "uznaja" Topolskiego, jak niegdys nie uznawali Kokoschki, Mondriana, Beckmana, Potworowskiego i wielu wspolczesnych doskonalych artystow, ktorzy porali sie daremnie z angielska klanowoscia artystyczna. Instytucje te sprawuja despotyczna wladze nad zyciem artystycznym Anglii i wyznaja rygorystyczna teorie rysunku konstruktywistycznego, wyprowadzona z klasycyzmu i z neo-platonizmu. Rysunek i malarstwo Topolskiego naleza do zupelnie innych kategorii patrzenia i daza do innych idealow. Pokrewne sa rysunkom Rembrandta, opartym na improwizacjach, na probnych przyblizeniach, na linearnych hipotezach. Malowidla powstaja w czasie malowania, nie sa natomiast, jak to bywa w klasycznej sztuce, powiekszeniami zatwierdzonych uprzednio projektow. Irytuja widza przyzwyczajonego do cienko malowanych angielskich plocien gruboskorna faktura, nawarstwowieniem zastyglych stalaktytow farby i ogolnym luzem praktyki warsztatowej, ktora czyni wrazenie pracy wykonywanej niedbale, tak sobie od niechcenia, wbrew zasadom protestanckiej etyki zarobkowej. Przy tym trzeba pamietac, ze Topolski przetrwal jako artysta figuralny najwieksza nawale abstrakcji od czasow bizantynskich obrazoburcow, kiedy malowanie rzeczy rozpoznawalnych grozilo ostracyzmem towarzyskim. Byl prekursorem Popartu w wyborze popularnej tematyki, drogiej pospolstwu jak monarchia, wojsko i egzotyka.

Elementow Popartu doszukac sie mozna w poslugiwaniu sie farba pokostowa w gamie kolorystycznej zblizonej do sztuki reklamowej. Procz tego tworczosc Topolskiego jest naprawde "popularna" w znaczeniu zrozumialosci i uciechy, ktora sprawia na rowni ludziom prostym jak wyksztalconym. Paradoksem stylistycznym Topolskiego jest niezwykly podzial malarstwa i rysunku wedlug nietypowych atrybutow: jego rysunek jest niezmiernie "malarski" a jego malarstwo jest w zalozeniu graficzne. Grafizm Topolskiego polega nie tylko na ograniczonej gamie odcieni kolorystycznych, ale na polswiadomej redukcji funkcji koloru, jak gdyby zawczasu myslal kategoriami procesow kolorowej reprodukcji. Pomijanie problemow fakturalnych jest potwierdzeniem tej hipotezy, bo w reprodukcjach roznice fakturalne zanikaja. Ta cecha rowniez przyczynia sie do powinowactwa z kolorystyka Popartu, ktora wiaze sie bezposrednio z farbami stosowanymi w malarstwie pokojowym i w oprysku przemyslowym. W ten sposob angielskosc sztuki Topolskiego jest ustalona sama dyscyplina tworzenia i przez fakt ogolnego uznania, mimo mrukliwych protestow zakapturzonego szowinizmu sztuki u wladzy.

Przyjawszy do wiadomosci historyczny fakt, ze sztuka w Anglii byla zawsze agregatem wysilkow przybyszow i autochtonow, nalezy uznac powazna pozycje Topolskiego w sztuce brytyjskiej. Nalezaloby sie takze zastanowic jakie sa jego wiezi ze sztuka polska? Wiemy ze nigdy nie przestal byc Polakiem, uksztaltowanym pierwotnie przez Akademie warszawska i przyjazn z Pruszkowskim. Byc moze doszukiwanie sie sladow polskosci w sztuce Topolskiego jest przykrawaniem historii. A jednak "dekoracyjnosc" i plaskosc byla charakterystyczna cecha szkoly warszawskiej a rysunek Topolskiego, choc nie mial on poprzednikow stylistycznych w przeszlosci, nie jest zupelnie odlegly od szkicownikow Matejki czy Michalowskiego. Ta sama nerwowa welnista lina, to samo ulubienie bryly lawowanej swiatlocieniem. Kto pamieta rysunki Aleksandra Orlowskiego rozpozna "narracyjna" ciaglosc linii, pelna ubawienia przesade i lekkosc stanu "od niechcenia". Pokrewienstwa te podkreslaja rzetelna oryginalnosc Topolskiego umieszczajac go w kontekscie dziejow sztuki polskiej. Potwierdzaja ze osobowosc artysty nie wyrosla na jalowej niwie, ze jest on zawsze dziedzicem tradycji ktora odnowil i unowoczesnil.

W okresie kiedy swiat zlewa sie powoli w globalna wioske, analiza czynnikow skladowych kultury staje sie archeologia. Artysta w ostatecznym rozrachunku wart jest tyle ile warte jest jego dzielo.

Probujac zreasumowac ocene tworczosci artysty, ktory bardziej niz inni potrafil utrzymac sie w granicach osobistego stylu, ktory w sztuce swojej dazy do wlasnych i nieprzymuszonych idealow musimy ostatecznie zastanowic sie czy osiagniecia Topolskiego stanowia wiecej niz kaprys stylistyczny, wiecej niz dokumentacje stulecia? W tych sprawach kazdy kieruje sie wiecej wewnetrznym przekonaniem niz obiektywnym sadem i dlatego musze podkreslic wlasne przekonanie ze swiat Topolskiego, czy "Topolszczyzna" przedstawia odrebna i zacieta wizje swiata, luznymi wezlami powiazana z rzeczywistoscia. Jest majstrem w pelni znaczenia tego slowa, ktorego wartosc lezy nie tyle w dokumentacji swiata ile w jego przeksztalceniu w rzeczywistosc plastyczna o wlasnym i niezaleznym zyciu. Sprawa rysunku i jego stosunku do malarstwa to zagadnienie ogolne, ktore pozostanie na zawsze otwartym polem zmagan poszczegolnych protagonistow.

W sercu Labiryntu pod arkadami mostu czatuje Minotaur osaczony przeszloscia.


Stanislaw Frenkiel

Wiadomosci, 43/44 (1804/1805), Londyn 2 listopada 1980.





Teksty o Feliksie Topolskim zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2004 Zwoje