LESZEK DLUGOSZ







TA CHWILA, TEN BLASK...


Ta chwila
Ten blask lata caly
Ulewa swiatla w lipcu
                 o poranku
Miliony iskier – lsnien tryliony
Rozbite lustro – to jezioro
– Slonc zewszad reflektory
– W powietrzu skwar i syk
Lont zolcia podpalony
Rozchodnik ten
                 – co w pedzie obok drogi
Te skrety zagwie
                 – ognie nasturcjowe
Dyszace zarem grzadki cynii
                 – Te cynobry!
Nagietki, floksy
                 – szpaler az pienisty!
Ten ogrod jak omdlaly
W poludnie od poludnic
                 – migotliwy
Te blyski gora, wsrod fasoli tyczek
I spodem, gdzie sie mierzwa buraczana
Ploni
– Plomyki blado cytrynowe
Na wydmach, tuz za plotem
– Te kandelabry, swiece pol pustynne
Dziewanny te...
– Ta chwila
– Ten blask lata caly...
To ukryj
Schowaj pod powieka
– Potem?
 
– Gdy jadro ciemne juz ogarnie cie
Pojedna z chlodem
W glab milczenia wcisnie
Bo potem?...
        To wszystko trzeba bedzie
        Wszystko – oddac
        Przestac
        Odechciec i zapomniec...
        Potem, powiadam,   p o t e m
        Ale nie teraz jeszcze...

        Teraz jeszcze zagarniaj
        – Jedz i pij
        Bezwstydnie chocby
        Bez umiaru
        Jeszcze tak...




Leszek Dlugosz
(fot.   Andrzej Kobos)





Wiersze Leszka Dlugosza zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997–2004 Zwoje