ETNOGRAGICZNE PEREGRYNACJE :
OD WINCENTEGO POLA SIĘ ZACZĘŁO
KRZYSZTOF JAROSŁAWSKI
Mimo, iż etnografia uchodzi za naukę o dość krótkiej historii, dosyć trudno wskazać dokładną datę jej powstania. Tak jak i w przypadku innych dyscyplin naukowych – proces jej powstawania trwał długo i kształtował się na pograniczu kilku działów wiedzy. W polskiej historii taką cezurą od której, co niektórzy, rozpoczynają żywot etnografii, jest rozpoczęcie przez Wincentego Pola – kierownika Katedry Geografii Uniwersytetu Jagiellońskiego, wykładów z etnografii powszechnej. Miało to miejsce w roku akademickim 1851/52.
Wincenty Pol.
Portret namalowany przez Marcina Jabłońskiego, 1841.
(Aleksander Brückner, Polska. Jej Dzieje i Kultura)
Jest to data, którą można uznać za próbę naukowego uporządkowania badań nad kulturą ludową, bo trzeba stwierdzić, że próby opisu obyczajów ludu polskiego czynione były dużo wcześniej przez całe grono piewców polskiego pejzażu kulturowego – ale wszystkie te pionierskie wprawki przypominały bardziej beletrystykę niż rozważania akademickie. Pol jak na swoje czasy był człowiekiem o rozległej wiedzy i wyjątkowo szerokich zainteresowaniach. W jego bogatej spuściźnie pisarskiej nie brak wprawek poetyckich. W jednym ze swoich utworów przybliża swoje wątpliwości co do świadomości etnicznej swoich rodaków rozproszonych w trzech różnych organizmach państwowych. Wykłada przy tym cel swoich planów naukowych:A czy ty, bracie młody
twoje ziemie, twoje rody?
Z czego słyną, kędy giną
W jakim kraju i dunaju?.
Te pierwsze wprawki poetyckie z okresu młodości sugerują, że kulturą i historią Polski zainteresowany był bardzo wcześnie, długo jednak upłynęło czasu zanim dokładnie sprecyzował swoje plany badawcze.
- Pohl, Poll, Pol
Dziwnym zbiegiem okoliczności na początku dziewiętnastego wieku ci którzy najbardziej kojarzą się z tym co polskie, z poszukiwaniem ducha polskości – to osoby, we krwi których płynęła obca krew. Świadczą już o tym same nazwiska: Chopin, Linde, Kolberg. Podobnie było z rodziną Wincentego Pola.
Rodzina Polów przywędrowała na ziemie polskie z terenów dzisiejszej Austrii. Ojciec Wincentego – Franciszek Ksawery Pohl (bo takie nazwisko wówczas nosił) przyszedł na świat we wsi Kępa Tolkmicka koło Reszla, na Warmii. Wszystko wskazuje na to, że to po ojcu odziedziczył Wincenty skłonność do ciągłego przemieszczania, wywołanego nie tylko życiowymi koniecznościami. Pod koniec osiemnastego stulecia Franciszek Poll (brzmienie nazwiska fluktuuje wraz z przenosinami) pojawia się w Lublinie, gdzie podejmuje pracę w administracji austriackiej. Tam poznaje najmłodszą przedstawicielkę spolszczonej rodziny rodem z Francji – Eleonorę Longchamps de Berier i poślubia ją w 1800 roku, w jej rodzinnej Giełczwi.
Siedem lat później przychodzi na świat Wincenty Ferreriusz Jakub. Zawirowania historyczne zmuszają całą rodzinę do kolejnej przeprowadzki. Wojska księcia Poniatowskiego wyzwalają tereny Lublina i okolic – Austria traci je bezpowrotnie. Rozpoczyna się wędrówka za przesuwającą się granicą. Następnym przystankiem jest stolica Galicji – Lwów, tam Franciszek Poll podejmuje pracę w sądzie szlacheckim. Dla rodziców Wincentego jest to już ostatnia przystań: ojciec umiera tam w 1823 roku, matka resztę życia spędza w samym Lwowie lub jego okolicach.
W tym czasie Wincenty Pol poświęca się edukacji , która co tu ukrywać idzie mu nadzwyczaj opornie. W wieku 15 lat dobiega jej pierwszy etap, kończy gimnazjum i zapisuje się dwuletni kurs filozofii, obowiązkowy dla każdego przyszłego adepta Uniwersytetu. Dwukrotnie go przerywa, najpierw powodem jest śmierć ojca, potem pobyt w kolegium jezuickim w Tarnopolu. W tym czasie poznaje Adama Jochera z Uniwersytetu Wileńskiego, który proponuje mu pracę na tamtejszej uczelni. Ponownie trafia na kurs filozofii i roku 1830 wyrusza poprzez Łuck, Kobryń, Brześć, Warszawę (?) – do Wilna.
- Powstanie, emigracja, powrót, konspira
Kilka miesięcy później rozpoczyna się powstanie listopadowe. Wincenty Pol trafia do oddziału partyzanckiego, w jego szeregach walczy z wojskami carskimi pod Ejszyszkami i Węglarką. Rozbity oddział długo błąka się po bezdrożach zanim trafia pod kuratelę regularnych wojsk, dowodzonych przez Dezyderego Chłapowskiego. W wojsku powstańczym Pol szybko awansuje na stopień podporucznika , lecz upadek walk powstańczych wieńczy kres jego kariery żołnierskiej. Powstanie upada, wojsko przechodzi granicę pruską, gdzie zostaje rozbrojone. Pobyt w Prusach naznaczony jest wędrówkami, powodowanymi zmianami miejsc pobytu zdemobilizowanych powstańców. Pierwszym miejscem postoju są okolice Tylży, następnym Królewiec. Korzystając z bliskości Warmii, wyrusza w podróż sentymentalną do miejsca urodzenia swojego ojca.
Wabiony przez administrację pruską propozycją pracy – odrzuca ją i wyrusza poprzez Żuławy, Pomorze Gdańskie, Wałcz, Gorzów Wielkopolski i Frankfurt nad Odrą – na emigrację do Saksonii. Jak wszystkie swoje podróże i tą uwiecznia na kartach swojej twórczości. O spotkanym po drodze Czersku pisze:
...Dymią w Czersku kominy
jadą wozy z pagórka
wyszły z chatek rodziny
wyszły dziatki z podwórka
I z odzieży, z postawy
wnet Krakusów poznaję
i przed wioską wśród wrzawy
wszystkie wozy zatrzymali.
Emigracja nie trwa zbyt długo. Wyposażony w listy od organizacji emigracyjnych postanawia wyruszyć w drogę powrotną. W 1832 roku opuszcza Drezno i rusza w z powrotem do rodzinnego Lwowa. Pierwszą osobą, której składa sprawozdanie jest hrabia Ksawery Krasicki, bratanek poety, jeden z przywódców ruchu konspiracyjnego w Galicji. Niedługo potem sam przystępuje do tajnych związków patriotycznych. Na jednym ze spotkań konspiratorów poznaję inną znaną, i zasłużoną dla etnografii polskiej, postać – Seweryna Goszczyńskiego. Razem wyruszają w podróż po okolicznych dworach, by agitować na rzecz dążeń niepodległościowych. W pierwszej tajnej misji docierają do Brzezin i Leska. Kilka następnych lat przebiegnie Wincentemu Polowi na nieustannych wędrówkach po małoposkich dworach. Zajęcie to tak go absorbuje, że nie jest w stanie... ułożyć sobie życia rodzinnego. Zaręczony od pięciu lat z Kornelią Olszewską, nie znajduje czasu by ją poślubić.
- Tatry, Karpaty, początek zainteresowań etnograficznych
Jeszcze w czasie podróży agitacyjnych odwiedza po raz pierwszy Tatry. Oczarowują go tak bardzo, że jeszcze kilkakrotnie będzie do nich wracał. Tak opisuje to pierwsze spotkanie z górami:
Jak potopu światła falePodróż po górach jest szczegółowa, nie ogranicza się tylko do Tatr. Przerywnikiem w podróży jest zwiedzanie Pienin. Tam oprócz surowej scenerii przyrody zwiedza zamki w Czorsztynie i w Niedzicy. Obserwuje też swoistą kulturę tamtejszych mieszkańców, żyjących na pograniczu wpływów polskich i węgierskich. Pozostawia potomnym opis spływu Dunajcem.
Zamrożone w swoim biegu
Stoją nagie Tatry w śniegu
By graniczny słup zuchwale!
Biodra Tatrów las osłania
Ponad niemi stoi chmura
A po halach wiatr osłania
Uronione orle pióra...
"Towarzystwo udające się na spływ przybyło powozami ze Szczawnicy do Czorsztyna, gdzie już od dwóch dni zwożono na wozach łódki. Po zwiedzeniu ruin zamku czorsztyńskiego wszyscy zasiedli w łódkach. Pierwsza odbiła się od brzegu łódka sołtysa szczawnickiego..., za nią następne – lecz gdy po przepłynięciu kilkuset metrów flotylla znalazła się u podnóża zamku niedzickiego na węgierskim brzegu, pojawiło się kilkunastu węgierskich panów w bogatych strojach... Z krużganku zamkowego odezwał się marsz Rakoczego, grany przez Cyganów... Wieczorem w rzęsiście oświetlonej sali odbył się bal. Tańczono ochoczo mazura, to czardasza, aż po krótkiej lipcowej nocy w okna zajrzał świt".
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to może wtedy narodziły się zainteresowania folklorem i kulturą ludową.Z Tatr wyjeżdża na kilka miesięcy do Krakowa, by następnie ponownie ruszyć śladem karpackich dworów szlacheckich, jeden z nich w Kalnicy, z okolicznymi ziemiami, wydzierżawia od Krasickiego. Spędza w nim dwa lata, poślubia (wreszcie!!!) Kornelię Olszewską, dużo przy tym czasu poświęca na studiowanie najnowszych dokonań naukowych. Oddalenie od świata, na które niejednokrotnie się skarży, sprzyja oddawaniu się lekturom. Jednym z uczonym, któremu poświęca dużo czasu jest niemiecki geograf, przyrodnik i podróżnik Aleksander Humboldt. Marzył Pol, by pójść śladami niemieckiego kolegi, niestety ubogość środków materialnych na długi czas ogranicza jego peregrynacje badawcze do ziem rdzennie polskich. Jedną z pierwszych, jaką podejmuje jest kolejna penetracja ziem górskich, obejmująca Bieszczady, Beskidy, Karpaty Wschodnie. Ma ona wszelkie znamiona wyprawy naukowej. Badania obejmują takie dziedziny jak geografia, hydrologia, folklor, rozmieszczenie grup etnicznych.
- Rabacja chłopska, Berlin, Rugia
W czasach swojej młodości Pol był czynnym konspiratorem i agitatorem. Wiele lat strawił na wizyty, których celem było przygotowanie następnego zrywu niepodległościowego. Z czasem jego poglądy diametralnie się zmieniają. W 1845 roku bierze udział w zjeździe konserwatystów w Wiedniu, które za cel obrało sobie zapobieżenie wybuchu kolejnego powstania. Już wtedy Pol pod wpływem obserwacji poczynionych w Wielkopolsce jest zwolennikiem zachowań organicznych. Jego poglądy w zapóźnionej cywilizacyjnie Galicji nie znajdują posłuchu. Pol przeczuwający nadciągającą burzę postanawia poprzez Lwów wyjechać do Wiednia. Nie udaje mu się. Pod Krosnem w majątku Tytusa Trzecieskiego wpada w samo epicentrum rabacji chłopskiej. Poturbowany, nie przytomny, cudem unika śmierci, dzięki odsieczy oddziału austriackiego. Traci przy tym prawie cały swój dorobek naukowy, w tym prawie gotową Geografię Polską. Wiele upłynie lat nim odtworzy to co zebrał podczas swoich licznych peregrynacji naukowo-badawczych.
Oddziały austriackie ratują mu życie, ale zabierają wolność. Pod zarzutem prowadzenia działalności konspiracyjnej (!) trafia do aresztu. wypuszczony zeń dzięki wstawiennictwu znajomych arystokratów – jeszcze długi czas nie może opuszczać Lwowa. Dopiero w następnym roku wyrusza na długą wędrówkę po ziemiach zaboru pruskiego.
Poprzez Sudety, Wrocław dociera do Poznania. Tam odwiedza swojego dowódcę z czasu powstania listopadowego – Dezyderego Chłapowskiego. Z Poznania wyrusza do Berlina, gdzie spotyka się ze swoim mistrzem Aleksandrem Humboldtem. Wiodą długie dyskusje o geografii i etnografii. Z Berlina wyrusza do Frankfurtu nad Odrą, skąd droga płynie na wyspę Rugię. Zachwyca się pozostałościami historycznymi. Tak pisze o niej:
"Rugia jest wielkim gabinetem starożytności słowiańskich i jedną wielką galerią najokazalszych pomników przeszłości... Są tu ogródki i miejsca święte, okopy twierdz obronnych i pierścieniowate okopy. Są wielkie żale i cmentarzyska pełne popielnic i nasadzanych kamieni wierzchem mogilnego pagórka... Są święte jeziora i święte gaje – są ofiarne ołtarze i sądowe kamienie, pobojowiska zwycięzców i zwyciężonych żeliska...".Zachwyca się słowiańskimi nazwami osad, jako jeden z ostatnich notuje szczątki języka mieszkańców Rugii – Ranów.
- Uniwersytet, podróże, ostatnie lata
Po koniec lat 1840. w wyniku długoletnich starań otrzymuje błogosławieństwo Wiednia na utworzenie na Uniwersytecie Jagiellońskim samodzielnej Katedry Geografii, co na firmamencie naukowym Europy jest ewenementem. Obejmuje jej kierownictwo i rozpoczyna wykłady, w ramach których wygłasza cykl poświęcony etnografii. O jego wykładach tak pisał jeden z jego słuchaczy Agaton Giller:
"On pierwszy nauczył nas patrzeć od Odry aż do kotliny Dniepru jako na całość geograficzną o właściwej sobie fizjonomii. Miłość jego słowa odczuwaliśmy z każdego słowa, jakie mówił i wiedzieliśmy o jej potędze z siły wzrastających uczuć we własnych naszych piersiach."
Mariaż Wincentego Pola z Uniwersytetem nie trwa długo. Ciągle posądzany o krzewienie idei patriotycznych wśród studentów, pod osłoną wyjazdów terenowych, otrzymuje dymisję na początku 1853 roku. W niedługim czasie spada na Pola kolejne nieszczęście – śmierć ukochanej żony.Po tych tragicznych przejściach poświęca się działalności pisarskiej, niebeletrystycznej i literackiej. Publikuje w prasie poznańskiej, współpracuje z wydawnictwem Samuela Orgelbranda w Warszawie, szuka też spokojnego miejsca, gdzie mógłby na stałe osiąść. Początkowo myśli o Tyśmienicy na wschód od Stanisławowa, we wschodniej Galicji. W 1857 roku wyjeżdża do Warszawy, by załatwić sprawy z wydawcami. W drodze powrotnej odwiedza rodzinną Lubelszczyznę. Tam kilku możnych protektorów, za zasługi dla kultury polskiej, próbuje nabyć i podarować Polowi posiadłość na Firlejowszczyźnie. Na przeszkodzie stanął jednak brak zgody władz carskich na stałe osiedlenie, ostatecznie sprawę wieńczy kupno dworku dla starszej córki – Julii.
Pierwsza połowa lat sześćdziesiątych to pobyt we Lwowie i intensywna praca literacka, nie bez echa pozostaje na jej wyraz powstanie styczniowe. Gdy wybucha pisze wiersz "Sygnał", gdy krwawo zostaje stłumione wydaje "Kilka kart z krwawego rocznika". W 1867 roku ostatecznie spełzają na niczym plany zakupu cichej przystani na resztę życia. Kłopoty zdrowotne z powrotem łączą go z podwawelskim grodem. Mimo coraz gorszego wzroku udziela się naukowo, wydawniczo, wygłasza odczyty, odwiedza mury Wszechnicy Jagiellońskiej i angażuje... uczuciowo.
W 1871 roku mimo sprzeciwu rodziny poślubia 31-letnią Anielę Rościszewską. W maju przyszłego roku zostaje członkiem Akademii Umiejętności w Krakowie. Tak o tym donosi żonie: "Zostałem wybrany członkiem Akademii Polskiej, więc jeden krzyż więcej przybył, bo grozi to żądaniem nowych prac".
Nie udało mu się wiele zrobić, w kilka miesięcy po wyborze, w grudniu tego samego roku umiera.
|
|
|
|
|
|
|