ŻYD ROZMAWIA Z HIMMLEREM
FRANK FOX
Ze wszystkich niezwykłych "spotkań na szczycie" w historii, bezkonkurencyjne pierwsze miejsce musi się przyznać dwugodzinnemu spotkaniu podczas wojny, 20 kwietnia 1945, pomiędzy Heinrichem Himmlerem, arcymordercą Żydów, i Norbetem Masurem, szwedzkim przedstawicielem Światowego Kongresu Żydowskiego. Gdy wiosną 1945 r. alianckie armie otaczały już nazistowskie reduty, Himmler, świadomy desperackiej sytuacji Niemiec (i swojej własnej) stawał się coraz bardziej skłonny do negocjacji o zwolnienie chorych i głodujących z obozów koncentracyjnych, takich jak Ravensbrück. "Ojcem chrzestnym" tego nadzwyczajnego spotkania był Felix Kersten, masażysta Himmlera, którego "magiczne ręce" stały się od roku 1939 dla Himmlera niezastąpione.Nie było to pierwszy raz, kiedy Himmler próbował dobić targu za plecami Hitlera. Niemal rok wcześniej, Felix Kersten i Walter Schellenberg, który od roku 1944 był szefem aparatu bezpieczeństwa zarówno SS jak i Wehrmachtu, przedstawili aliantom propozycję, o której Himmler zakładał, że jej nie odrzucą. Cel był zuchwały i dziwaczny. Jak Profesor John H. Waller ujawnia w swej niedawnej pracy, The Devil's Doctor: Felix Kersten and the Secret Plot to Turn Himmler ("Doktor diabła: Felix Kersten i tajny spisek przekręcenia Himmlera" (John Wiley & Sons, 2002), Himmler zaproponował obalenie Hitlera. 20 marca 1944, generał William J. Donovan, dyrektor [amerykańskiego] Office of Strategic Services (OSS) przekazał Prezydentowi Rooseveltowi, depeszę ze Szwecji, że Himmler rozważał obalenie Hitlera i wynegocjowanie pokoju z aliantami aby utworzyć wspólny front przeciwko Związkowi Sowieckiemu. Roosevelt i Churchill natychmiast odrzucili tę ofertę. Czas uciekał dla hitlerowskich przywódców. 20 lipca 1944 miał miejsce nieudany zamach na Hitlera i opozycyjny wobec Hitlera krąg ludzi został wybity lub znalazł się pod nadzorem. Himmler musiał uważać na każdy swój krok. Wokół było dość zdrady na kilka szekspirowskich dramatów.
* * *
Spotkanie Himmlera i Masura miało miejsce w posiadłości Kerstena w Gut Hartzwalde, niedaleko od obozu w Ravensbrück, gdzie głodujące i okaleczone kobiety nie były świadome tego, że Himmler i Masur spotykają się, by zadecydować o ich losie. Początkowo, z Himmlerem miał spotkać się Hillel Storch, przewodniczący szwedzkiego oddziału Światowego Kongresu Żydowskiego, ale zamiast niego wybrano Masura. Według twierdzenia Josepha Kessela w książce Les Mains de Miracle ("Cudotwórcze ręce") (Gallimard, 1960), Storch obawiał się o swoje życie. Stracił już był bowiem w obozach koncentracyjnych siedemnastu członków swojej rodziny. W czwartek 19 kwietnia 1945, po tym jak działacze żydowscy otrzymali zapewnienia bezpieczeństwa, Masur otrzymał z dawna oczekiwane zaproszenie. Himmler miał go oczekiwać tego wieczoru. Masur i Kersten wylecieli do Berlina regularnym rejsowym lotem ze Sztokholmu do Kopenhagi, a potem przesiedli się do innego samolotu, ozdobionego swastykami, które trudno było uznać za bezpieczny symbol gdy lecieli do Berlina po niebie regularnie poprzecinanym alianckimi samolotami z nalotów bombowych. Kersten określił swego towarzysza bez wizy, Masura, jako "niebezpieczny kawał kontrabandy."Taka była owa historyczna przygoda, którą Masur opisał w broszurce zatytułowanej En Jude Talar Med Himmler, "Żyd rozmawia z Himmlerem," (Bonniers, Stockholm 1945) – rzadkim dokumencie, ciągle niedostępnym po angielsku [i polsku].
Okładka broszurki En Jude Talar Med Himmler Norberta Masura, 1945.
Norbert Masur.
"Był to przerażający pomysł", napisał w rok po tym spotkaniu, "abym ja stanął twarzą w twarz i negocjował z człowiekiem odpowiedzialnym za eksterminację milionów Żydów." Gdy krążyli nad Berlinem bez dachów, Masur ujrzał zniszczenia, które stały się jeszcze bardziej widoczne, gdy jechali przez miasto z lotniska Tempelhof. Posiadłość Kerstena leżała około 50 kilometrów na północ od Berlina, prawie w połowie drogi do piekła Ravensbrück. Samochód Gestapo z przyćmionymi światłami jechał przez upiorne ruiny, mijał niekończące się zwały gruzu - scenerię w świetle księżyca, od czasu do czasu przebijaną reflektorami szukającymi alianckich bombowców. Do posiadłości przybyli przed północą i oczekiwali Himmlera.Urodzinowe przyjęcie w pewnym berlińskim bunkrze opóźniło spotkanie. Kiedy po północy zjawił się Schellenberg by przywitać Masura, wyjaśnił, że to właśnie były urodziny Hitlera i Himmler może przybyć dopiero po przyjęciu. Spotkanie, podkreślił, było niebezpieczne dla wszystkich w to wciągniętych. Hitler był przeciwny zwolnieniu jakichkolwiek więźniów obozów i był wściekły, gdy poprzedniej jesieni Himmler zgodził się wysłać 2700 więźniów obozów do Szwajcarii. Niedługo potem przyszła następna wiadomość od Himmlera, że nie może przybyć przed 2:30 w nocy. Czekali na niego przy świecach, gdyż prąd został wyłączony jak tylko zabrzmiały syreny alarmowe. Z wybiciem 2:30 przybył Himmler wraz ze swym doradcą Rudolfem Brandtem. Masur poczuł ulgę, gdy został przywitany zwrotem Guten Tag, zamiast Heil Hitler.
Heinrich Himmler.
Usiedli wszyscy przy herbacie, kawie, cukrze i ciastkach przywiezionych ze Szwecji, dobrach, których brak było w wojennych Niemczech. Jak wspominał Kersten:"Tu, wokół stołu w moim domu w Hartzwalde usiedli w pokoju reprezentanci dwóch ras, które były z sobą na noże, jedna uważająca drugą za swego śmiertelnego wroga. I to podejście wymogło ofiary z milionów; cienie martwych krążyły w tle. To była druzgocąca refleksja."Nie mniej druzgocąca, z pewnością, niż ślepota w słowach Kerstena o równoważności.Jak Masur go opisał, Himmler ubrany był w dobrze skrojony mundur z prominentnie naszytymi odznaczeniami, a jego maniery były zimne i opanowane. Masur nie mógł uwierzyć, że mężczyzna naprzeciw niego był największym masowym mordercą w historii. Himmler szybko wystąpił z monologiem. Jak i inni nazistowscy przywódcy, których punktem odniesienia była klęska Niemiec w pierwszej wojnie światowej, wspomniał, że miał czternaście lat kiedy zaczęła się tamta wojna i oskarżył powstanie "Spartakusowców" i Żydów za zamieszki społeczne, które potem nastąpiły. Żydzi byli elementem obcym, mówił, który był wyrzucany z Niemiec, ale zawsze wracał. On sam, mówił, zawsze był za emigracją jako rozwiązaniem, ale nawet kraje, które twierdziły, że były przyjazne Żydom, nie chciały ich przyjąć. Kiedy Masur wtrącił, że nie było to przyjęte, aby wypędzać ludzi z ich domów i z kraju, gdzie żyli byli od pokoleń, Himmler argumentował, że to głównie wschodni Żydzi stworzyli nowe problemy i że "żydowskie masy były zarażone groźnymi epidemiami." Połączył on w jedno warunki w Niemczech w latach 1920. i warunki panujące w gettach i w obozach, które sam utworzył.
Himmler ubolewał nad swym złym wizerunkiem w zagranicznych mediach i skarżył się, że gdy wyzwolone zostały Bergen-Belsen i Buchenwald, dostarczyło to "obrzucającej błotem propagandy", a gdy zwolnił był 2700 Żydów, by przewieziono ich do Szwajcarii, został oskarżony o zrobienie tego dla stworzenia sobie pewnego alibi. "Ja nie potrzebuję alibi. Zawsze robiłem to, co uważałem za niezbędne dla mojego narodu, o tym jestem przekonany." Co do krematoriów, te zostały zbudowane z powodu epidemii w obozach – argument, który wyprzedził takiż argument tych, którzy zaprzeczają Holocaustowi. Żałował, że obozy nie zostały nazwane "obozami szkoleniowymi", zamiast obozami koncentracyjnymi, ponieważ zadaniem ich było zamknięcie i ukaranie kryminalistów. Chciał, by obozy były jak Theresienstadt, społeczność zamieszkała przez Żydów, którzy się sami rządzili. "Mój przyjaciel Heydrich i ja chcieliśmy, aby wszystkie obozy były urządzone w ten sposób". Nie powiedział, że Theresienstadt został zaprojektowany dla propagandy i że liczni z "uprzywilejowanych Żydów" stamtąd skończyli w krematoriach Auschwitz.
W końcu Masur nie mógł się powstrzymać. Wyczuł, że samoużalające się wyznania Himmlera były oznaką słabości i przypomniał Himmlerowi o "karygodnych czynach", które były popełniane w obozach. "Nie potrafiłem ani nie chciałem kontrolować mojego oburzenia ... było dla mnie wielką satysfakcją, by powiedzieć mu w twarz o niektórych zbrodniach..." Masur czuł, że teraz był "tym silniejszym" i to pozwoliło mu poprosić, aby wszyscy Żydzi z obozów, które znajdowały się blisko Skandynawii i Szwajcarii, zostali ewakuowani. Poparty przez Kerstena, poprosił o zwolnienie wszystkich uwięzionych w Ravensbrück.
Himmler naradził się ze swoimi doradcami i wrócił mówiąc, że był gotów zwolnić 1000 kobiet z Ravensbrück, pod warunkiem, że Żydówki zostaną określone jako Polki. Zgodził się także zwolnić pewną liczbę więźniów i zakładników z innych obozów. Spotkanie trwało dwie i pół godziny. Masur, który targował się o życie Żydów z wcielonym diabłem, napisał potem z dumą, że "... wolny Żyd był sam na sam z budzącym strach i bezlitosnym szefem Gestapo, który miał na swym sumieniu życie pięciu milionów Żydów." Scharakteryzował Himmlera jako inteligentnego i wykształconego człowieka. Przeciwstawił "maniakalny" pogląd Hitlera na Żydów z racjonalnym podejściem Himmlera, które umożliwiło mu wytargowanie zwolnienia niektórych Żydów – posunięcie, któremu Hitler sprzeciwiał się do końca. Nie mniej, Masur nie dostrzegł w argumentach Himmlera "żadnej logiki konstrukcji, żadnej wielkości myśli", tylko "kłamstwa i uniki".
Rano Masur wyjechał do Berlina drogą zapełnioną "strumieniem ludzkiej niedoli". "Niemcy", napisał, "w końcu mieli smak tego co zadali innym narodom." Słyszał huk nieodległego bombardowania. Teraz zobaczył Berlin w dziennym świetle – "pole ruin gigantycznej proporcji". Pojechali do poselstwa szwedzkiego, by spotkać się z hrabią Folke Bernadotte, szwedzkim arystokratą, który miał do czynienia z Kerstenem i Himmlerem w sprawie wcześniejszych zwolnień, takich jak uwolnienie 423 duńskich Żydów z Theresienstadt 14 kwietnia 1945, ale nie zastali tam Bernadotte.
W międzyczasie, wiele tysięcy więźniarek wyprowadzono z Ravensbrück, gdyż zbliżała się tam armia rosyjska. Te okrutne ewakuacje pociągnęły za sobą straszliwe ofiary, gdyż setki kobiet umarło z wyczerpania lub zostało zastrzelonych przez pilnujące je SS. Niektóre zostały zabite przez alianckie bomby lub niemieckich cywilów. Schellenberg zapewnił Masura, że transporty Czerwonego Krzyża – białe autobusy które miały zabrać więźniarki Ravensbrück do Danii i Szwecji były już przygotowywane. Masur, zakończywszy swą misję, odleciał z powrotem do Kopenhagi. Gdy wrócił do Sztokholmu, poinformowano go, że Folke Bernadotte udało się załatwić ewakuację kobiet z Ravensbrück do Szwecji.
Count Folke Bernadotte.
Szwedzki Czerwony Krzyż zdołał następnie uratować 7000 kobiet; około połowa z nich to były Żydówki. Wiele z nich było fizycznymi wrakami. Zdaniem Masura "tylko Palestyna mogła umożliwić tym, tak długo cierpiącym Żydom normalne życie".* * *
Felix Kersten.
Pamiętniki Felixa Kerstena (Nowy Jork, 1947) wypełniają pewne luki w zbyt formalnej relacji Masura. Kersten, fizjoterapeta, który także leczył Rudolfa Hessa, Roberta Ley, Joachima von Ribbentroppa, Hrabiego Ciano, jak również męża holenderskiej Królowej Wilhelminy, pojął, gdy zaczął leczyć Himmlera z napadów bólu żołądka, iż jego "magiczny dotyk" uczynił go niezastąpionym. Kersten – "Magiczny Budda", jak nazywał go Himmler – stykał się ze swym "leżącym" pacjentem w jego najsłabszej sytuacji. "Wykorzystywałem moją moc nad nim, by uratować życie setkom, być może tysiącom" – z dumą wspominał w swoich notatkach, które ukrywał w ceglanym murze. Odznaczenia, jakie otrzymał po wojnie, świadczą o prawdziwości tego, chociaż jego bliskość do przywódców partii nazistowskiej uczyniła go podejrzanym w oczach wielu. Opis Himmlera przez Kerstena jako mężczyzny o "wąskiej klatce piersiowej i nikłych policzkach ... o wysokim, piskliwym głosie, przymilnym uśmiechu i oczach sowio niewinnych", z egzemplarzem Koranu zawsze pod ręką, człowieka, który wierzył, że był reinkarnacją Henryka Ptasznika (876-935; zjednoczył państwo niemieckie) i Dżengis Chana, daje nam unikalny portret maniakalnej osobowości, która zrobiła na Masurze wrażenie swoją inteligencją. Himmler, według Kerstena, oskarżał Goebbelsa, że dążył on do zniszczenia europejskiego żydostwa, o plan, który obejmował także zamiar Hitlera by zgładzić Żydów w Ameryce Łacińskiej i Północnej a Arabom powierzyć zadanie eksterminacji Żydów na ich terytoriach.Według Kerstena, Himmler powiedział mu: "Ja chcę zakopać topór między nami i Żydami. Gdybym miał wolną rękę sprawy byłyby załatwione inaczej. Już ci wyjaśniłem, jak sprawy się potoczyły się z nami i także jakie było podejście Żydów i ludzi za granicą." I dodał: "Führer dał mi swoje osobiste rozkazy aby stosować najtwardszy kurs." Tajemnice Himmlera dzielone z Kerstenem zawierały także "niebieską teczkę" z historią chorób Hitlera (syfilis, postępujący paraliż, orgazmowe przemawianie) oraz planowanie grobu z salą, która miałaby 355 metrów wysokości, 1500 metrów średnicy i pomieściłaby 300 000 osób. "Hitler", mówił, "był w skrajnie złym stanie zdrowia." Kersten zapisał, że jedna z ostatnich rozmów, jakie miał z Himmlerem była o "tajnej broni", potężniejszej niż rakiety V-1 i V-2, która miała "zakończyć wojnę. Jeden lub dwa strzały i miasta jak Nowy Jork lub Londyn po prostu znikną z powierzchni ziemi". Powiedział mu o wsi zbudowanej w pobliżu Auschwitz, gdzie wypróbowywana była nowa broń. Sprowadzono tam dwadzieścia tysięcy Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci. Jeden pocisk, według Himmlera, spowodował 6000 stopni ciepła i wszystko i wszyscy zostali spłonęło na popiół. Kersten zakładał, że Niemcy prawie zakończyli konstrukcję bomby atomowej 1).
Opublikowanie w dziesięć lat później osobistych papierów Kerstena Pamiętniki Kertena ze wstępem H.R. Trevor-Roper'a, rzuciło dodatkowe światło na te doniosłe spotkania. Trevor-Roper, chwaląc Kerstena, zbagatelizował rolę Folke Bernadotte. W eseju "The Strange Case of Himmler's Doctor Felix Kersten and Count Bernadotte" ("Dziwny przypadek lekarza Himmlera Felixa Kerstena i hrabiego Bernadotte"), Commentary (April, 1957), Trevor-Roper wyliczył braki Folke Bernadotte zarówno jako osoby jak i dyplomaty. Spotkanie Himmler-Masur, określił jako "jeden z najbardziej ironicznych incydentów całej wojny". Z osobistych papierów Kerstena można się dowiedzieć, że kiedy Masur przybył na lotnisko Templehof, zasalutowało mu "pół tuzina elegancko wyglądających mężczyzn, pozdrawiając go «Heil Hitler»". Był to z pewnością jedyny raz w historii nazistowskich Niemiec, kiedy oddział SS zasalutował Żydowi! Według Kerstena, Masur zdjął kapelusz i uprzejmie powiedział: "Dobry wieczór".
Jeszcze jednemu uczestnikowi, Walterowi Schellenbergowi, pozostało skomentować w jego książce Labirynt (Nowy Jork, 1956) to zdumiewające spotkanie Himmler-Masur. Jako jeden z pacjentów Kerstena (Himmler nakazał, by wszyscy przywódcy SS przeszli badanie), mówi, że ten utalentowany masażysta opuszkami palców potrafił wyczuwać zespoły nerwów i poprzez manipulacje zwiększać obieg krwi, i tak odnawiać cały system nerwowy. Schellenberg twierdzi, że po roku 1942 miał pośrednie kontakty z Rosjanami poprzez Szwajcarię i Szwecję, że był zaangażowany w propozycje poczynione przez Himmlera aliantom z końcem marca 1944 oraz negocjował z Folke Bernadotte poddanie Niemiec Generałowi Eisenhowerowi. Wszystkie te próby nie zdołały przełamać fanatycznej falangi wokół Hitlera. Schellenberg zapamiętał, że powiedział Himmlerowi, że otwarte przed nim były tylko dwie drogi. Powinien doprowadzić do konfrontacji z Hitlerem i zmusić go do ustąpienia, albo usunąć go siłą. Himmler odpowiedział mu, że gdyby to uczynił, Hitler zastrzeliłby go na miejscu. Nic dziwnego, że biurko Schellenberga było zbudowane jak forteca, z zamontowanymi automatycznymi karabinami maszynowymi, które mogły rozpylać kule po jego biurze. Wyekwipował się także w sztuczny ząb i sygnet, które zawierały cyjanek, truciznę, której nigdy nie użył.
* * *
Wiele było rodzajów piekła na ziemi w imperium Hitlera i Ravensbrück był jednym z najgorszych. Jedyny większy hitlerowski obóz dla kobiet, był jednym z czterech przedwojennych obozów w Niemczech. Ze 132 000 tam uwięzionych, 92 000 zostało brutalnie zamordowanych. Obóz zbudowany został w maju 1939 na osuszonych bagnach, a baraki zostały wybudowane przez pierwsze kobiety tam przywiezione, w większości Polki. W kwietniu 1941 dodano tam męski obóz. Ravensbrück mieścił także oddzielny obóz dla dzieci. Michael Hershon z Australii, doświadczony badacz Holocaustu, który przestudiował opowieść Masura, napisał, że w kompleks Ravensbrück wchodziły także inne Aussenlager, czyli podobozy, niektóre ulokowane aż w Meklemburgii, Bawarii i na czeskich Morawach. W pewnym okresie Ravensbrück był złączony z 34 takimi podobozami. Hitlerowski system był istnym Arbeitsamtem ("biurem pracy"), sprzedającym lub odnajmującym więźniarki obozu koncentracyjnego niemieckiemu przemysłowi lub rolnictwu. Ponadto, niemieckie sądy wysyłały tam kobiety z krótkoterminowymi wyrokami. Więźniarki szyły mundury SS i sortowały takie przedmioty jak futra, w "firmie" opisanej szczegółowo w książce Raula Hilberga The Destruction of the European Jews ("Wyniszczenie Europejskich Żydów") (Chicago, 1961). Przy końcu, w Ravensbrück były uwięzione kobiety z ponad dwudziestu krajów, gdyż Niemcy przywozili tam ofiary z obszarów zagrożonych postępami Armii Czerwonej. Obóz służył także jako miejsce szkoleniowe strażniczek SS, których sam miał największy kontyngent. Około 3 500 takich kobiet było tam strażniczkami lub zostało stamtąd wysłanych do innych obozów. Sadystyczna Irma Grese która okaleczała kobiety w Auschwitz została wyszkolona w Ravensbrück.Konnilyn Feig w swojej pracy Hitler's Death Camps: The Sanity of Madness ("Hitlerowskie Obozy Śmierci: Normalność Szaleństwa") (New York, 1981), napisała o "zdrowych młodych kobietach, które zostały zainfekowane różnymi chorobami i na których "lekarze" obozowi przeprowadzili najbardziej deformujące i dziwaczne operacje chirurgiczne. Opis Feig tego barbarzyństwa jest wstrząsający. Te kobiety, które nie umarły, stały się kalekami, przetrzymywanymi w oddzielnym bloku jako Versuchskaninchen ("króliki doświadczalne"). W Ravensbrück, Dr Karl Gebhart wyjmował mięśnie z nóg młodych Polek oraz transplantował amputowane kończyny ofiar pacjentom w szpitalu SS. Eksperymenty obejmowały także regenerację kości, stosowanie sulfamidów dla infekcji, operacje i sterylizację. Większość operacji przeprowadzano bez znieczulenia. Zabiegi te nie miały żadnego naukowego sensu. Jedna z więźniarek określiła je jako "bezużyteczną wiedzę". Prawie połowa kobiet, które przetrzymały takie właśnie eksperymenty, następnie zmarło. Te upiorne operacje były relacjonowane na niemieckich zjazdach medycznych i opisywane w niemieckich czasopismach medycznych. Ostatnie sześć miesięcy istnienia obozu było najgorsze. Komendant obozu twierdził, że w lutym 1944 Himmler rozkazał mu zagazować wszystkie więźniarki, poza młodymi i zdrowymi. Germaine Tillion, która przeżyła Ravensbrück, w swojej książce Ravensbrück, (New York, 1975), sugeruje, że Himmler chciał zostawić przy życiu tylko tyle kobiet ile potrzebował jako przetarg w jego ofercie pokoju w dwa miesiące później. Gdy zbliżały się wojska rosyjskie, coraz więcej ofiar przywożono z innych obozów, a w zatłoczonych barakach robiono miejsce przez gazowanie i kremację. Drogi pomiędzy Auschwitz i Ravensbrück były zasłane ciałami tych, którzy zginęli w "marszach śmierci".
Wśród kobiet, które przeszły przez obóz, były znane więźniarki takie jak Gemma LaGuardia Gluck, siostra mera Nowego Jorku Fiorello La Guardia; Genevieve de Gaulle, bratannica generała De Gaulle'a; Rosa Thaelmann, żona Ernesta Thaelmanna, szefa Komunistycznej Partii Niemiec, którego naziści stracili w Buchenwald; pisarka Milena Jesenska, ukochana Franza Kafki, którą zamordowano, oraz poetka Charlotte Delbo. To były do pewnego czasu "ochraniane" więźniarki, przetrzymywane jako zakładniczki. Co do innych więźniarek, Tillion opowiada, że nawet gdy Himmler dyskutował z Folke Bernadotte i Kerstenem, krematoria w obozie nie przestawały konsumować swoje ofiary. Torturującymi, zauważa, byli zwyczajni ludzie: dentyści, były drukarz, lekarze, pielęgniarki, wykwalifikowani robotnicy, bez kryminalnej przeszłości. A jednak ci mężczyźni i kobiety "topili niemowlęta w wiadrach, zatruwali zupę dawaną chorym, posiewali gangrenę w ranach, które otwierali na nogach szkolnych dzieci."
Pięćdziesiąt dziewięć lat lat temu w kwietniu 1945, dziesiątki autobusów pomalowanych na biało i oznakowanych emblematami Szwecji i Czerwonego Krzyża wyjechało z piekła Ravensbrück do Danii i docelowo Szwecji, zabierając tysiące kobiet różnej narodowości. W autobusach tych było wiele ocalonych Żydówek. W sumie, z Ravensbrück zostało uwolnionych około 7 000 kobiet, z których 3 000 było Żydówkami.
"Białe autobusy" Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, 1945.
(Fotografia jest częścią collage'u na obwolucie szwedzkiej książki,
Handelsresande i liv Leny Einhorn, Wyd. Prisma, Stockholm 1999.)
Grupa byłych więźniarek Ravensbrück po przywiezieniu do Ystad w południowej Szwecji.
Zdjęcie zrobione 5 maja 1945 r.
Pierwsza od prawej w drugim rzędzie, Antonina Lipińska (ur. 1914).
(Zdjęcie dzięki uprzejmości Pani Antoniny Lipińskiej.)
W rzeczywistości, szwedzkie białe autobusy zostawiły za sobą tysiące. Gdy sowieccy żołnierze weszli do Ravensbrück 30 kwietnia [1945], w dniu, w którym Hitler popełnił samobójstwo, w Ravensbrück było jeszcze 23 000 żydowskich i nieżydowskich kobiet i dzieci.Obecnie, prawie sześć dziesięcioleci po tym, gdy kobiety z Ravensbrück zostały przewiezione na wolność, możemy w końcu "usłyszeć" głos ofiar. Uniwersytet w Lund, Szwecja, przechowuje ponad pięćset relacji-zeznań spisanych wkrótce po przybyciu ofiar Ravensbrück. To, że cały zbiór tych rękopisów złożony w Lund był zamknięty dla publiczności aż do roku 1995 można scharakteryzować tylko jako bezduszne narzucenie biurokratycznego i dowolnego zarządzenia. Niewielka część z tych zeznań (po polsku) jest powoli tłumaczona na angielski i, wraz z fotokopiami rękopisów, dopiero niedawno została umieszczona na stronach internetowych Uniwersytetu w Lund.
http://www.lub.lu.se/handskrift/projekt-ravensbruck/index.html.enZ powodów, które nie mają sensu, nazwiska owych dzielnych kobiet nie są podane, a tylko identyfikowane są one przez numer zeznania – straszliwa pozostałość ich dawnej anonimowości.
* * *
Zeznanie nr 111 pochodzi od Żydówki z miasta Tarnowa, 25-letniej w momencie wyzwolenia, fryzjerki z zawodu, która najpierw została zamknięta w tarnowskim gettcie. Na jedenastu stronach opisała warunki w których przetrwała deportacje i kary. Przywieziono ją do Auschwitz jako polityczną więźniarkę. Orkiestra przygrywała a ona stała naga na selekcjach i widziała dzieci idące wprost do komór gazowych. Została pobita za to, że miała gorączkę. Pracowała w pralni przy praniu zakrwawionych ubrań tych, którzy zostali rozstrzelani. Gdy zbliżali się Rosjanie, ona i kilkaset innych kobiet, maszerowały po 30 kilometrów dziennie, a potem jechały w otwartych wagonach węglowych, aż przybyły Ravensbrück gdzie strażniczki wykrzykiwały na nie Schmutzstücke ("brudasy"), przezwisko rzucane wobec tych, którzy byli w stanie śmiertelnego wygłodzenia – kobiet, które miano wysłać do komory gazowej. "Jednego pięknego dnia", jak to określa, przyszedł rozkaz, aby wszystkie Żydówki opuściły obóz. Wyjechały stamtąd autobusami i statkiem, "prowadzone jak małe dzieci", aż przybyły do Szwecji 1 maja 1945. Kobieta ta straciła całą swoją rodzinę.Inne, to zeznanie żydowskiej kobiety nr. 242. W wieku 19 lat była polityczną więźniarką na Majdanku i w Auschwitz. Na jedenastu stronach jej zeznania opowiedziała o przenoszeniu się ze wsi do wsi z dziewięcioletnim synem jej brata, korzystając z topniejących funduszów, by znaleźć miejsce do spania, a później ukrywając się na aryjskich dokumentach, ciągle zagrożona przez szantażystów – szmalcowników. Po kilku przerażających ucieczkach została zadenuncjowana do Gestapo przez jej byłego nauczyciela. Dziecko zastrzelono a ją wysłano do obozu śmierci w Majdanku, gdzie dwadzieścia tysięcy Żydów zabito z karabinów maszynowych i granatami, podczas gdy przygrywała temu obozowa orkiestra. W kwietniu 1944 przeniesiono ją do obozu w Płaszowie, stamtąd w lipcu 1944 do Auschwitz. W listopadzie 1944, przetransportowano ją z Auschwitz do Ravensbrück.
* * *
W zapisanej historii więźniowie mieli możność komunikowania się ze swoimi bliskimi i nawet skazańcy na śmierć składali oświadczenia i pisali pożegnalne listy. Holocaust zniszczył żywoty ludzi i wspomnienia. Hermetycznie zamknięte getta i obozy śmierci pozbawiły niewinnych tego, co otrzymywali najbardziej winni. Przez ponad pół wieku, nie mogliśmy usłyszeć głosów kobiet uwolnionych z piekła Ravensbrück. Kiedy coraz więcej zeznań zostanie w końcu udostępnione na lundzkiej stronie internetowej, może poznamy nazwiska numerów 111 i 242 i wielu innych, tak abyśmy mogli ich uhonorować i w ten sposób oddać hołd tak wielu bezimiennym, których życie i śmierć nigdy nie powinny zostać zapomniane.
Autor jest wdzięczny Andrzejowi Kobosowi z Lund, Szwecja, za przysłanie mu kopii broszury Norberta Masura oraz Christinie Gravdahl za przetłumaczenie jej tekstu ze szwedzkiego na angielski.
Frank Fox
z angielskiego tłumaczył Andrzej Kobos
Frank Fox jest historykiem i emerytowanym profesorem West Chester University, PA, specjalizującym się w historii Wschodniej Europy.
- Przypisy:
- Nie ma żadnej dokumentacji ani relacji potwierdzających nawet z grubsza istnienie takiego miejsca doświadczalnego ani wspomnianego przez Kerstena próbnego wybuchu ze straszliwymi skutkami. Okazało się, że nazistowskie Niemcy nigdy nie były bliskie rzeczywistego skonstruowania bomby atomowej. (AMK) (powrót)
|
|
|
|
|
|
|