Pracując nad książką "Bagaże Franza K." o polskich akcentach w biografii Kafki, prowadziłem rodzaj intymnego notatnika związanego z pisarzem. Czasem wypisywałem z jego tekstów to, co akurat wydało mi się istotne, intrygujące, czasem zapisywałem swoje uwagi, zapytania, problemy do przemyślenia. Te fragmenty nie weszły do mojej książki. Powstał z nich jednak, parafrazując Tadeusza Różewicza, swoisty Kafka-recycling.
Remigiusz Grzela
Wybór zdjęć odredakcyjny. (AMK)
FRANZ KAFKA – RECYCLING – ANATOMIA MYŚLENIA
REMIGIUSZ GRZELA
Proza Kafki to świat bez złudzeń. Lepiej znać gorzką prawdę, niż udawać, że jest pięknie. Jeżeli dzisiaj ktoś w Polsce jest spadkobiercą Kafki, to bez wątpienia Ingmar Villqist. Zapytałem go o powinowactwa z Kafką. Odpowiedział:
"Trudno wyobrazić sobie, by świadomość któregokolwiek z artystów była twórcza i uczciwa gdyby nie brał pod uwagę pisarstwa Kafki. Trzeba jednak uciec jak najdalej od powszechnie przyjętych metod interpretacji jego pisarstwa i od jego medialnego wizerunku. Twórczość takich artystów jak Kafka skazana jest na bardzo powierzchowny odbiór. Stają się ikonami dwudziestowiecznej kultury. Moje najważniejsze spotkanie z Kafką nastąpiło w trakcie lektury jego Dzienników. Wtedy uświadomiłem sobie, jak bardzo cierpiał. Myślę, że znalazłem własny klucz do odczytywania jego twórczości. Czytałem Dzienniki kilka razy i zacząłem patrzeć na czas, w którym żył jego oczami."Franz Kafka: : * * *
"Urzeka mnie czytanie dziennika. Czyż powodem tego jest fakt, że teraz nie mam najmniejszej choćby pewności? (...) Jestem niepewny więcej niż kiedykolwiek przedtem, czuję tylko przemoc życia."F. Kafka: Dzienniki
Dostałem dzisiaj fragmenty tekstu Andrzeja Żuławskiego o Kafce i Dorze Diamant. Oto, co napisał Żuławski: * * *
"Gruźlica osadza się w przełyku Franza, w jego krtani. Nie może połykać. Nie może mówić. Pisze strzępuszki, tak się porozumiewa. Dora przewozi go do szpitala pod Wiedniem, potem do sanatorium. Jest późna wiosna, wczesne lato. Kafka umiera wśród kwiatów. On, który nigdy ich nie rozumiał, teraz zazdrości, że mogą pić wodę. Dostaje morfinę, zastrzyki w samą krtań. Ból jest nieustanny, nie do wytrzymania. Z bólu pisze jeszcze do młodego wielbiciela, który nie odstępuje jego łóżka, pomagając Dorze: Zabij mnie, a jak nie, to będziesz mordercą. Ale do Dory pisze, i jest to najczystsze jego wyznanie miłości: Połóż na chwilkę rękę na mym czole, by dodać mi odwagi.A co do sióstr Kafki, Żuławski się myli. Jedynie Ottla zginęła w Oświęcimiu.Umiera 3 VI 1924 w południe. On, który tak się ćwiczył ascezą, umiera właściwie z głodu, bo nie sposób go nakarmić. Nieprzytomna z rozpaczy Dora usiłuje wskoczyć za jego trumną do praskiej mogiły. Wyżyje, przeżyje. Ona jedna z całej tej historii przeżyje. Milena umrze w Ravensbruck, siostry Franza w Oświęcimiu. Najmłodsza siostra Ottla, zamężna z Czechem, rozwodzi się w getcie teresiensztadzkim, by móc z żydowskim transportem dzieci pojechać do obozu zagłady... Czysta i bezwzględna, i najzupełniej nierealna, co znaczy: najzupełniej realna, jak jej brat.
Więc na koniec, klucz do ich pary, Dory i Franza? Miłość, czyli brak strachu, stosunek pedagogiczny, pożądanie, tak. Ale to nie wszystko. Różnica pomiędzy Mileną, która Kafkę przegrała, a Dorą, która wygrała swą największą miłość i dała mu jego jedyne szczęście, zawiera się w tym, że to Milena napisała nekrolog Franza w gazecie Narodny List. Dora zaś po śmierci Franza ukryła wszystko to, co przy niej napisał. Nic z tego nie zostało. Dora zrozumiała, jaki to grzech popełniła wobec literatury, za późno. Franz pisarz, Franz geniusz dla ludzkości ją nie interesował. Franz był jej. Nikt nie miał do niego prawa, tylko ona. Ich miłość była ich i przeciwko całemu światu, a Franz był światu przeciwny i do końca życia czytał bajki i skautowskie tygodniki. Zaś to, co napisała Milena, to może najszlachetniejszy recenzja, jaka kobieta może postawić mężczyźnie, ale nie swoja kobieta swojemu."
* * *
"(...) Słowo "kafkarna" (od nazwiska Kafki; oznacza m.in. nie dający się racjonalnie wyjaśnić absurd) zadomowiło się w świadomości powszechnej na dobre."z tekstu M. Szczygła "Robotnik sceny, robotnik ducha" (o Havlu) w Gazecie Wyborczej.
Franz Kafka: * * *
"Jeśli pisarz chce umknąć przed szaleństwem, doprawdy nigdy nie powinien opuszczać swego biurka. Powinien trzymać się go zębami."
"Co dzień przynajmniej jedna linijka musi być kierowana przeciwko sobie samemu."Franz Kafka: * * *
27 kwietnia 1915:"Wiedeń – Budapeszt. Dwoje Polaków, podporucznik i jego towarzyszka, wysiądą wkrótce, szepcą z sobą przy oknie; ona blada, nie pierwszej młodości, o prawie zapadniętych policzkach, przykłada często rękę do obciśniętych spódnicą bioder, pali sporo..."
Kafkę, który bał się podróży, widzę najczęściej w pociągu. Podróże Pana Kafki. Paradoks.Kiedy Kafka nie mógł mówić, pisał karteczki. Do Dory: * * *
"Połóż dłoń na moim czole na chwilę, by dodać mi odwagi."Franz Kafka: * * *
31 lipca 1917:Podróż czy wygnanie?"Ach, siedzieć w pociągu, zapomnieć o tym, być jak w domu, przypomnieć sobie nagle, poczuć rwącą w dal siłę pojazdu, stać się podróżnym, wyjąć czapkę z walizki, wobec towarzyszy jazdy zachować się swobodniej, z większą godnością i bardziej wymagająco, do celu podróży dać się nieść bez żadnej własnej zasługi, odczuwać to dziecięco, stać się ulubieńcem kobiet, ulegać nie słabnącej atrakcji okna, zawsze jedną przynajmniej wyciągniętą dłoń opierać o okienny parapet. Mocniej naszkicowana sytuacja: zapomnieć, że się zapomniało; stać się w oka mgnieniu dzieckiem, które samotnie podróżuje błyskawicznym pociągiem, dzieckiem, wokół którego dygocący z pośpiechu wagon, zdumiewający w najdrobniejszym szczególe, rozbudowuje się dokoła, jakby wynurzając się z ręki kuglarza."
Oswojenie czy obcość?Kafka wciąż obcy. Wybitna pisarka powiedziała wczoraj w audycji radiowej, że pracował w banku. A szef zorganizował mu pakamerę, by mógł pisać swobodnie... * * *
Kafka: * * *
"Pobiec ku oknu i przez roztrzaskane drewno i szyby ruchem jeszcze słabszym po wytężeniu wszystkich sił przestąpić framugę."Wyprowadzić Kafkę z mroku.Franz Kafka: * * *
"A więc otwórz się. Niech wyjdzie człowiek. Niech odetchnie powietrzem i ciszą."
Franz Kafka
W nocy czytałem chyba jedyny wywiad z Dorą Diamant. Po nim znów inaczej spojrzałem na Kafkę. Dora zwróciła na przykład uwagę, że Kafka pokazywał ludziom ich wartość, umiał każdego docenić... Umiał znaleźć z nimi wspólny język i był bardzo lubiany. Miał też ogromne poczucie odpowiedzialności. Już w Berlinie, kiedy był ciężko chory, kiedy szalała inflacja, stawał w długich kolejkach po zakupy. I choć był ciężko chory nie pozwalał Dorze się wyręczać. Czuł się za nią odpowiedzialny. Czasem nie udawało mu się niczego kupić, ale musiał czuć, że dba o byt – Dory i swój. Atawistyczna potrzeba zbudowania domu – ciekawe, czemu wcześniej o tym nie pomyślałem... Niby wiedziałem, że chciał stworzyć z Dorą dom. A jednak nie umiałem tego odpowiednio zinterpretować. Ile jeszcze tajemnic tkwi w tym człowieku... Był pogodny, żartował... a przecież w jego prozie tyle jest mroku. Może należy traktować ją przewrotnie... * * *
Kolejny dzień z Franzem Kafką, dzisiaj prawie wyłącznie z nim, z jego rodziną, z jego siostrami. Jeszcze raz lektura pisanego bólem jego Listu do Ojca: * * *
"Niemożność nawiązania normalnego kontaktu miała jeszcze jedno, właściwie bardzo naturalne następstwo: oduczyłem się mówić. I tak chyba nie byłbym i bez tego żadnym mówcą, ale opanowałbym przynajmniej zwykłą płynną ludzką mowę. Ty jednak już wcześniej zabroniłeś mi mówić, Twoja pogróżka: "ani słowa sprzeciwu!" i ponadto podniesiona ręka towarzyszyły mi już od dawna."
Ktoś zapytał mnie, czy Kafka źle się czuł w swojej pracy, czy jej nie lubił. Był solidny, sumienny, pracowity i ceniony. Narosły wokół tego niezrozumiałe mity. On chyba chętnie chodził do pracy. W domu były siostry, później narzeczeni sióstr, później mężowie, a później ich dzieci. W domu był ojciec ze swoim: "ani słowa sprzeciwu!".Maks Brod w książce poświęconej Kafce przywołuje słowa człowieka, który z nim pracował: "Kafka był dzieckiem naszego urzędu (...) Pewnego razu wszedł do pokoju, kiedy akurat jadłem kanapkę. Jak pan może przełknąć ten tłuszcz, powiedział, najlepszym pożywieniem jest cytryna."
Na czym polegało niedopasowanie Kafki do świata? * * *
(Widokówka) * * *
"Drogi mój Maksie,
siedzę pod dachem werandy, od frontu zaczyna padać deszcz, chronię stopy, odrywając je od zimnej posadzki z cegieł i opierając na listwie stołu i tylko ręce wystawiam pisząc. Piszę zaś, że jestem bardzo szczęśliwy i że cieszyłbym się, gdybyś był tutaj, są bowiem w lasach rzeczy, o których można by latami rozmyślać, leżąc na mchu. Do zobaczenia, już niezadługo wracam.
Twój Franz"Czy Dora Diamant mówiła po polsku? Takie pytanie dostałem dzisiaj Internetem. Sam zadałem je całkiem niedawno biografce Dory. Nie wiemy nic na ten temat. * * *
Ilość materiałów o Kafce jest obezwładniająca. Ilość tajemnic wokół Kafki jest obezwładniająca. Konkluzja z rozmowy z K. przy dzisiejszej kawie... * * *
Miałem już myśleć o porzuceniu Kafki i postaci, którymi się zajmuję w tej chwili. Dzisiaj zacząłem myśleć o Grecie Bloch, być może matce syna Kafki (zmarł w wieku siedmiu lat) – Greta twierdziła ponoć, że to dziecko pisarza. * * *
Franz Kafka: * * *
"Człowiek nieszczęśliwy, który nie ma mieć dziecka, jest straszliwie uwięziony w swym nieszczęściu."Kafka a Kosiński * * *
Prowadziłem dzisiaj ciekawą dyskusję e-mailową na temat Jerzego Kosińskiego, który jest inną moją fascynacją. Oczywiście powróciła kwestia pisania książek.
Czy pisał sam? Z jednej z książek Paula Austera wiem, że Auster pomagał mu redagować teksty. A przecież redagowanie i pisanie nie jest tym samym.
Powiedzieć o pisarzu, że nie jest autorem swoich tekstów, tak jak zrobili to jego biografowie (pani i pan S.), to zabić go. Łatwo można zabić pisarza, tylko po co?
Do przemyślenia na dzisiaj:
"Więc był twórcą o niezwykłej wyobraźni literackiej (vide: Malowany ptak), ale nieOsoba bliska Kosińskiemu powiedziała mi, że było ich dwóch: Kosiński – pisarz (trochę demoniczny, trochę władczy, może nawet mroczny) i Kosiński – człowiek (zabawny, dowcipny, wygłupiający się, duże dziecko)... Gdzie była granica?p i s a r z e m w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, czyli rzemieślnikiem słowa, czy wytwórcą tekstu – zapisu."(z dyskusji, o której wspomniałem)
Kafka i Kosiński. Obaj byli outsiderami. Literatura obu mroczna. Obaj do dziś pozostali tajemnicą. W losy obu wpisano ból, udręczenie, niedopasowanie do świata.
Ile mają wspólnego?
Wracam do Kafki: * * *
"Nieszczęsna noc. Niemożność życia z F. Nie zniosę współżycia z kimkolwiek. Nie żal, że tak jest; żal, że niemożliwe jest, bym nie był sam. Co więcej: bezsens tego żalu, dostosowanie się i nareszcie zrozumienie. Powstać z ziemi. Trzymaj się księgi. Ale znowu nawrót: bezsenność, bóle głowy, skoczyć wysoko przez okno, ale na ziemię deszczem rozmiękczoną, na którą upadek nie będzie śmiertelny. Mając zamknięte oczy przewracam się bez końca z boku na bok, wystawiony na czyjekolwiek jasne spojrzenie."F. Kafka: Dzienniki
Do przemyślenia: * * *
"Szczęście młodych i starych małżonków w biurze. Dla mnie niedostępne, a gdyby stało się dostępne, dla mnie nie do zniesienia, a przecież jedyne, czym byłbym zdolny się nasycić."* * *
"Zwlekanie przed urodzeniem się. Jeśli istnieje wędrówka dusz, to ja nie jestem nawet na najniższym szczeblu. Moje życie jest tylko zwlekaniem przed narodzinami."
* * *
"Stałość. Nie chcę rozwijać się w sposób nieokreślony, chcę znaleźć się na innym miejscu, które w rzeczywistości jest owym "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"; wystarczyłoby mi, gdybym stanął tuż obok siebie, wystarczyłoby mi, gdybym miejsce, na którym stoję, mógł ogarnąć wzrokiem jako całkiem inne."F. Kafka: Dzienniki
Kafka – Schulz – Gombrowicz * * *
Witold Gombrowicz:
"Źródła moje biją w ogrodzie, u wrót którego stoi anioł z mieczem ognistym. Nie mogę tam wejść. Nigdy się nie przedostanę. Skazany jestem na wieczyste krążenie wokół miejsca, gdzie święci się moje najprawdziwsze oczarowanie. Nie wolno mi, bo... te źródła wstydem tryskają, jak fontanny! Ale ten nakaz wewnętrzny: zbliż się jak najbardziej do źródeł wstydu twojego! Muszę powołać do działania wszystek rozum, świadomość, dyscyplinę, wszystkie elementy formy i stylu, całą technikę, do jakiej jestem zdolny, aby zdobyć przybliżenie do tajemniczej bramy tego ogrodu, za którą kwitnie mój wstyd. Czymże, w takim razie, jest moja dojrzałość, jeśli nie jest środkiem pomocniczym, sprawą wtórną? Wiecznie to samo! Ubierać się we wspaniały płaszcz by móc zajść do portowej knajpy! Zażywać mądrości, dojrzałości, cnoty, aby zbliżyć się do czegoś wręcz przeciwnego!"Myśl na dzisiaj: Wstyd Gombrowicza.W. Gombrowicz: Dziennik
Kafka, Schulz, Gombrowicz – tak podobni. Kafka i Schulz pełni lęków. Gombrowicz również – strach przykrywał odwagą, przełamywaniem konwenansów. Ile razy wspomina w Dzienniku – nie mogę być całkiem szczery. Strach Gombrowicza? – Przed sobą. Starym.
Gombrowicz nazywał Schulza masochistą. Schulz kształtował się na ofiarę. Kafka z piętnem kozła ofiarnego. Gombrowicz – ofiara własnego teatru. Komediant na siłę. "Jakiż ja jestem niesympatyczny" – stwierdza w Dzienniku.
Gombrowicz: "Jestem osobnym państwem".
Kafka, Schulz – też państwa osobne.
Ich literatura naprawdę rozkwitła dopiero po ich śmierci.
Wiadomość z PAP-u: * * *
"Siedem nieznanych dotąd listów Franza Kafki można obecnie kupić na rynku antykwarycznym w Wiedniu. Listy pochodzą z zbiorów przyjaciela Kafki, węgierskiego lekarza i literata Roberta Klopstocka.Wiadomość elektryzująca, i nawet nie ze względu na cenę tych listów – ale na nadzieję, że jeszcze wiele tajemnic kryje się za nazwiskiem Kafka. Ilu materiałów nie znamy? Ilu nie odnaleziono? To bardzo optymistyczne. "Wszystko zostało powiedziane, ale i wszystko zostało do powiedzenia." – moje motto życiowe i zawodowe. Jedno proste zdanie, a jakie mądre i jakie ważne.W zbiorze Klopstocka znajduje się 15 listów Kafki. Osiem było już publikowanych, natomiast siedem ukaże się w druku po raz pierwszy. Cały zbiór listów Klopstocka, oprócz listów Kafki, zawiera również korespondencję m.in. z Tomaszem Mannem i Albertem Einsteinem. Cena wywoławcza całego zbioru wynosi 1,2 miliona euro.
Listy Kafki, pochodzące z czterech ostatnich lat życia pisarza, zawierają m.in. szczegóły dotyczące jego znajomości z Klopstockiem oraz jego partnerką Dorą Diamant.
Kafka umarł 3 czerwca 1924 roku w sanatorium Kierling pod Wiedniem, Klopstock, znany lekarz, umarł w 1972 w Nowym Jorku."
Zadano mi dzisiaj pytanie: "Dlaczego interesuje pana związek Kafki i Dory, a nie Kafki i Mileny? Chyba Milenę bardziej kochał..." Milena była bez wątpienia bardziej intelektualną miłością Kafki. Dora była z nim do końca. Ona trzymała go za rękę, kiedy leżał ciężko chory. Ona dawała mu nadzieję i młodość. Był od niej dwa razy starszy. Potrzebował takiej kobiety jak Dora. Dla Dory zdecydował się opuścić dom, wyjechać z Pragi, zamieszkać w Berlinie. Żyli w niedostatku, ale byli szczęśliwi. Chciał by urodziła mu dziecko. Myśleli o wyjeździe do Palestyny...
Milena była fascynującą kobietą, wiem to i z książki jej córki, Jany Cernej i z książki Margarete Buber-Neumann.
Dora jest Tajemnicą. Nadal.
We wstępie do Listów do Mileny Kafki Zbigniew Bieńkowski napisał m.in.:
"Jeśli Kafka spojrzał na siebie kiedykolwiek z zewnątrz, oczami świata, to właśnie tutaj (...) Milena jest tą jedyną przyjaźnią Kafki, która mu dała szanse wolności. Nieżydoskość Mileny otwiera przed Kafką świat nowych możliwości: bezinteresownego i nie obciążonego odpowiedzialnością uczucia. (...) Miłość do Mileny będzie bez przeszłości i bez przyszłości jednocześnie. Odpowiedzialność, upiór odpowiedzialności, to wszystko, co jak cień szło za każdym krokiem Kafki przez całe życie, po raz pierwszy się nie liczy. Po raz pierwszy jego samotność, ta bezgraniczna samotność skazująca go na ustawiczne wygnanie, znajduje oparcie w samotności drugiego człowieka. Los Kafki jakby stracił swoją nieuchwytność. Chcąc się ukazać Milenie w sposób całkowity, przedstawić się jej ze wszystkich stron życia, musi patrzeć na siebie jej oczami. Po raz pierwszy widzi obiektywnie swoje kontury, punkty, w których się styka ze światem, granice siebie."
Milena Jesenska
Pamiętać też należy, że Milena widziała w Kafce pisarza – geniusza. Dora Diamant kochała go jako człowieka, nie znała jego najważniejszych dzieł, zaczęła je czytać dopiero po jego śmierci. Dla Mileny był intelektualistą, może nawet rywalem – ale w najlepszym znaczeniu tego słowa. Dla Dory był mężczyzną, którego kochała, z którym chciała dzielić życie. I dała mu dom.Sam Kafka w jednym z listów do Mileny napisał:
"To, co piszesz o mnie, jest przeraźliwie mądre, nie chcę niczego dodawać, niech tak zostanie. Jedno tylko, co tam też jest napisane, chcę jeszcze wypowiedzieć trochę otwarciej: nieszczęściem moim jest, że wszystkich ludzi – a przede wszystkim tych dla mnie najdoskonalszych – uważam za dobrych. Uważam ich za takich zarówno rozumem, jak i sercem."Do Dory pisał zaś małe karteczki, kiedy już nie mógł mówić. Na jednej z nich, która zachowała się do dzisiaj, napisał:"Połóż dłoń na moim czole, na chwilę, by dodać mi odwagi."Wczoraj dziwnym zbiegiem okoliczności moje myśli skierowane w stronę Mileny. Najpierw pytaniem z e-mailu, o którym tu pisałem, a później w rozmowie telefonicznej M. zapytał, dlaczego w jednej z praskich kawiarni Milena siedziała samotnie przy stoliku, zignorowana przez literatów takich jak Brod, Kisch i Werfel. Milena zignorowana – tak napisał jeden z czeskich autorów o tej kawiarnianej sytuacji. Dlaczego? No właśnie. Nie umiem znaleźć odpowiedzi. Ona, która lubiła otaczać się ludźmi, nawet prowokować... Zostawiam sobie do przemyślenia.Wczoraj w dwójce bardzo ciekawa nocna audycja o krzywdzie, o jej wpływie na nasze życie, o winie, o zadośćuczynieniu krzywdzie. Włączyłem się do dyskusji telefonicznej, mówiłem o Kafce i jego relacji z ojcem. Kafka, trawestując ją w Wyroku włożył w usta ojca słowa: "Skazuję cię na śmierć przez utopienie." Nie czytałem później w literaturze ostrzejszych słów ojca skierowanych do syna. Ale mam też świadomość, że gdyby nie ojciec, twórczość Kafki wyglądałaby zupełnie inaczej. Czy zatem Kafce potrzebna była krzywda? * * *
Kafka – Virginia Woolf * * *
Z Fal Virginii Woolf:
"Chcę jawności i przemocy, i chcę się roztrzaskać jak kamień o skałę. (...) Mam dość ładności. Mam dość odosobnienia. Unoszę się na wzburzonej wodzie i zatonę, i nikt mnie nie uratuje."Z biografii Dory:"Wszystko było można uratować – z wyjątkiem Kafki. Kafka nie mógł być uratowany".To JEJ słowa.Dopiero teraz, czytając raz jeszcze powyższe cytaty, które mnie zatrzymały, widzę przerażające podobieństwo między nimi. Między Virginią Woolf i Franzem Kafką.
Czytam amerykańską biografię Dory Diamant i Kafki. Niby to wszystko wiem, a lektura wciąga mnie jakbym słyszał o ich życiu po raz pierwszy. Wciąż nie umiem odpowiedzieć, co takiego było w Kafce, że chce się go poznawać, że chce się go czytać wciąż na nowo, że nie można go porzucić. Niewielu było pisarzy, których dzieło, jeżeli już czytelnik wchodził z nim w bliższy kontakt, stawało się rodzajem obsesji. Im więcej się wie, tym się wie mniej. Kafka fascynuje, wciąga, wabi, uzależnia od siebie. Jest jak narkotyk. Kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy zajmują się jego twórczością, prawie zawsze słyszę, że zaczęło się od ciekawości. A potem od książki przechodzi się do książki, od opowiadania do opowiadania, od biografii do biografii... Ile lektur tyle interpretacji. Niedawno pani Krystyna Kofta powiedziała mi, że jest uzależniona od Dzienników Kafki. Coś w tym jest. Może był pierwszym, którego z taką pasją podglądano. Choć przecież dopiero po jego śmierci. Umieścił swoje życie w Dziennikach, ale i w listach, intymnej korespondencji z Felicją Bauer, z Mileną Jesenską... Żadna z jego intymności nie została ukryta. Wszystko, za sprawą Maksa Broda zostało sprzedane. Czyżby był to pierwszy znak popkultury? Jej przepowiednia? * * *
Znamienne zdanie Kafki, że pisanie to zbieranie prochów doświadczenia innych. W literaturze nie uznawał kompromisów. Zawsze był niepewny tego, co pisał. Stale czuł się niegotowy. Wolał więc nie drukować. Był pełen lęków, małych obsesji. A jednak Dora napisała w swoim pamiętniku, że przeżycie jednego dnia z Franzem znaczy więcej od całej jego pracy, jego książek. Według Kathi Diamant, jej biografki: dzięki Kafce, Dora odkryła nowy, magiczny świat – znalazła nową wersję siebie. To chyba najpiękniejsze, kiedy w kimś, kto jest drugą połówką jabłka, możemy odczytać nową wersję siebie.
Powstajemy dwa razy: kiedy jesteśmy pisani i kiedy jesteśmy czytani...
Dora DiamantWczoraj pisałem o sprzedaży intymności z dzienników i listów Kafki jako pierwszym znaku popkultury. Dzisiaj kontynuowałem ten wątek w rozmowie z M., rozmowie bardzo inspirującej. M. zapytał mnie o Przemianę – czy problemem było to, że zmienił się w robaka, czy problemem było wyjście w tej formie do pracy. To też przecież znak popkultury – nieważne, że jesteś robakiem, ważne, w jaki sposób zostaniesz zobaczony. * * *
* * *
Franz Kafka
Ostatnie zdjęcie, 1923-2924.
Lektura biografii Dory. Scena śmierci Kafki. Robert Klopstock zawarł z Kafką umowę honorową. Właściwie umówił się na trzy plany:
Klopstock spełnił trzecie życzenie. Posłał Dorę na pocztę z listem do rodziców Kafki. Wracając kupiła kwiaty. Kafka leżał w agonii. Podsunęła mu kwiaty pod nos. Siostra Anna, która opiekowała się pisarzem, powiedziała, że na chwilę oprzytomniał. Powąchał kwiaty. Otworzył lewe oko.
- pierwszy: Klopstock pomoże Kafce umrzeć, kiedy ból stanie się nie do zniesienia;
- drugi: Kafka pozwoli Dorze umrzeć z nim;
- trzeci: kiedy Kafka będzie umierał, Klopstock zrobi wszystko, by Dora tego nie widziała.
Kathi Diamant pisze, że wtedy skończyła się agonia Franza, a zaczęła agonia Dory. "Kiedy Kafka opuścił swoje ciało, Dora również opuściła swoje." Siostra Anna zamknęła oczy Franza. Dora wyjęła z szuflady angielską szczotkę do włosów (wyprodukowaną przez G.B. Kent & Sons), którą wszędzie ze sobą zabierał. Uczesała go. Umyła. Chciała sama przygotować go do ostatniej drogi.
Wciąż istnieje rywalizacja między Mileną a Dorą. Biografowie spierają się co do ról obu. Dora, pochodząca z bogobojnej żydowskiej rodziny z Pabianic, przez wiele lat właściwie nie istniała w powszechnej świadomości. Znane natomiast były adresatki listów Kafki: Felicja Bauer i Milena Jesenska. Niektórzy nadal przekonani są, że to przy Milenie umierał Franz. * * *
Ktoś niedawno przysłał mi wiersz Andrzeja Ogrodowczyka "Pośmiertne widzenie F. Kafki" :
Ostatnie słowo
Zatrzepotało na białym
Piasku skóry. Pąk łzy
Odpoczywa w oczach, w zmierzchu:
Jego mistyczne szkło, bo widzi
Wiewiórkę pod platanem, czerń sierści.
Miasto Praha pachnie miodem słońca.
Milena oparła bucik o pień,
W którymś ktoś pisze hieroglifami
List do obłoków.
Milena pieści łasicę krtani.
Kotek języka: jego młodość, sprężystość.
Przez skórę prześwieca miasto Praha,
Podnosi się w fali oddechu, pod żebrami.
Zasypia policzek Mileny. Zasypia łza Kafki,
Świat.
Publikowany w Arkuszu, Nr 5 (114), 2001, s. 16.
Kafka umiera z Mileną. Paradoks.
Siostra Anna: * * *
"Nie mogę powiedzieć niczego o Franzu Kafce, pisarzu. Mogę mówić o człowieku – jedynym pacjencie, który dla mnie pozostanie niezapomniany i którego śmierć, tak prosto, jak się wypełniła, poruszyła nas, stojących przy jego łóżku tak bardzo, że nie mogliśmy powstrzymać łez."
|
|
|
|
|
|
|