DRAMAT I ANTY-DRAMAT

(końcowy fragment)





KONSTANTY A. JELEŃSKI



[...]

Myślę, że nie byłoby obce Gombrowiczowi takie ujęcie jego życia:

–   Chłopiec "na uboczu, osobny, dowolny, nijaki, bezradny", a przede wszystkim wcześnie zraniony ("Miłość została mi odebrana na zawsze i od samego zarania") z bohaterską odwagą przekuwa swą słabość na siłę. Tworzy wielkie dzieło.

–   Chłopiec zakochany we własnej młodości, we własnej niedojrzałości, unikający literatów i literatury, przemykający się przez życie ciemnymi zaułkami, nocnym gąszczem parku Retiro, staje się niemal z dnia na dzień oficjalnym Gombrowiczem, kandydatem do nagrody Nobla.


Zamachy na formę i fascynacja niedojrzałością doprowadziły go do dzieła. Ale przez to samo doprowadziły go do formy i do dojrzałości. Miarą czujności Gombrowicza jest jego świadomość, że dokonanie było również pułapką. W Dzienniku z roku 1966 wyrzucał sobie jeszcze, że "nie potrafił wyrazić należycie swego przejścia z niższości w wyższość, tego przewekslowania z Gombrowicza nieznacznego na Gombrowicza znacznego". W dwa lata później w Rozmowach, "przemyśliwa nad rozmaitymi podstępami... by zbuntować się jeszcze raz, na stare lata, tym razem przeciw niemu, Gombrowiczowi", by "powrócić do pra-początku, skryć się znowu w gąszczu owej Niedojrzałości wstępnej".

Teraz, gdy nie ma już Witolda Gombrowicza, dylemat ten rozwiązany jest na zawsze. Wbrew zakłamaniom, sklerozom, tyraniom, dzieło jego przemyci, choćby w trumnie, jak Złodziejaszki z Operetki Albertynkę, "zwykłą, nieśmiertelną, Nagość wiecznie młodą, Młodość wiecznie nagą". Będzie dla przyszłych pokoleń lekcją prawdy i rzeczywistości, afirmacją swobody i poezji.


Kultura, Nr 9/264, 1969, Paryż





Teksty o Witoldzie Gombrowiczu zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2004 Zwoje