ZWIASTUNY   NIEBA





STEFAN   ANTONI   GRASS



Gdzie wam droga,
Chmury Boga!
Mnie weźmiecie.
Bo ja ciemny,
Mgłą tajemny,
Sam na świecie.
             Juliusz Słowacki: Chmury


Chmury – wróżki przepowiadają pogodę, ale ich język delficki odczytują tylko kapłani wysokiej wiedzy. Wpatrzeni w nasze przyziemne ścieżki i drogi, zauważamy chmury dopiero gdy dadzą jakiś znak swej obecności – huk grzmotów lub ulewę.

Utkane z kropli rosy omotanych na niewidocznych strzępach podniebnego pyłu, chmury zmieniają się szybko, są zwodnicze jak ich siostry – rusałki, kapryśne i zalotne, gdy krygują się nad zwierciadłem jezior, to znowu posępne i groźne jak tabun dzikich koni, gnanych biczem wiatru ku ludzkim osiedlom.

Nikt nie zna ich przeznaczeń, ich skrzętnych zabiegów i czynności, które ukrywają przed nami poza mglistym czarczafem osłaniającym ich nietykalną piękność.




Nikt nie zna ich przeznaczeń...
(fot.   Stefan Grass)


Są takie chmury, które wędrują po przestworzach w poszukiwaniu błękitnych okien nieba i mozolnie usuwają skłębione opary ciemnych widm, wprzęgając zamaszyste powiewy do tej roboty. Inne znowu maczają pierzaste pędzle w palecie zachodzącego słońca i malują białe obłoki kolorami tęczy. Czasem białe kłaki niby-waty rozsypują się po niebie, bo jakiś niezgrabny anioł-czeladnik rozwiązał wór łabędziego puchu, a wietrzne trzpioty chwyciły go garściami i rozdmuchały tu i tam. W ślad za nimi pojawiają się wiotkie pasma szarobiałe – może bandaże dla krwawych zachodów słońca albo tylko płachta zmierzchu pocięta na kawałki nożycami lodowatych podmuchów.




Bandaże dla krwawych zachodów słońca...
(fot.   Stefan Grass)


Niebo to twarz bogów, przez którą przewija się dramat ludzkich uczuć. Na tej kanwie beznamiętnego błękitu odczytuję znaczenie chmury smutku i uczę się jak okiełzać błyskawice przeszywające czarne kłęby gniewu.

Z brzemiennych deszczem chmur rodzą się moje łzy, ale mróz potrafi je przemienić w magię delikatnych, śnieżnych pocałunków. A gdy spadam z obłoków na ziemię, wówczas wiem, że w tym zawsze zmiennym, nieustannym tańcu chmur są także ukryte moje sny.




Spadłem na ziemię...
(fot.   Stefan Grass)


Pod szarą, jednolitą powłoką zachmurzonego nieba, czas zanika. Każda pora dnia jest taka sama, bo słońce wędruje przez ciemne korytarze bezczasu. Później budzi się wiatr i zaczyna gnać obłoki po błękicie i nagle białe, pozłacane kłęby skroplonych wód zaczynają odliczać minuty na niewidocznym zegarze, tempo dnia rośnie i sekundy-strzępki mgieł oderwanych z obrzeża chmur pędzą ku zachodowi.

Gdy zapadnie noc, gwiazdy utoną w przemijaniu chmur i osiądą na mieliźnie moich snów.




Szukają miejsca na ziemi, gdzie będą mogły pozbyć się swego życiodajnego ciężaru...
(fot.   Stefan Grass)


Będzie padać deszcz. Za oknem wloką się brzemienne chmury jak kobiety, które czując zbliżający się połóg, szukają miejsca na ziemi, gdzie będą mogły pozbyć się swego życiodajnego ciężaru. Ziemia czeka. Drzewa wyciągają liściaste ramiona, chwytając pierwsze krople w locie zanim dosięgną ich korzeni. Wysmuklone po ulewie chmury, podkasują postrzępione szaty i odlatują na północ. Po szybach wciąż spływają łzy niedawnego deszczu. Skrawek błękitnego nieba znalazł kałużę w błotnistej drodze i przegląda się w niej zalotnie. Wiatr-wagabunda schował się pod okapem domu i poświstuje zza węgła. Powietrze pachnie wodniście.




Skrawek błękitnego nieba znalazł kałużę w błotnistej drodze i przegląda się w niej zalotnie...
(fot.   Stefan Grass)


Wieczór przyniósł zapowiedź burzy. Zmierzch próbował ukryć się w kruczych splotach nawałnicy, ale spłoszył go tętent pędzącej watahy grzmotów i oślepiające zygzaki błyskawic. Noc zapadła szybko, wchłaniając w siebie ciemność chmur i tłumiąc hałaśliwy łoskot piorunów.

Gdy barka księżyca wychynęła na niebo, senny strażnik nocny myślał, ze widzi ją szybującą przez chmury, a to były one, zwodnice wielokształtne, płynące wśród armady gwiazd, śmiglejsze niż księżycowa łódź.


Haiku

Chmura nad morzem –
Myśl mknie nad falą uczuć.
Skąd płyną te łzy?"




Teksty Stefana Grassa zamieszczone w Zwojach:




Copyright © 1997-2007 Zwoje