
PEŁEN GWAŁTOWNEGO GNIEWU ZACHÓD SŁOŃCA
ANDRZEJ KOBOS
Edvard Munch: Krzyk, 1893,
tempera na płótnie, 91 x 73.5 cm. Nasjonalgalleriet, Oslo.
- Nie kończący się Krzyk
Być może najbardziej ekspresyjnym i wstrząsającym obrazem Edvarda Muncha (1863-1944), a zapewne jednym z najsłynniejszych, jest Krzyk, namalowany pastelami w roku 1893. Znane są również wersje jako rysunek, litografie (czarno-biała i kolorowa) i drzeworyt.
Edvard Munch: Krzyk, 1895,
kolorowa litografia, 35 x 25 cm. Munch-museet, Oslo.
Krzyk przedstawia sylwetkę człowieka o niesamowitej twarzy, niemal tylko naszkicowaną na drodze Ljabroveien, na tle ponurego, krwawo-czerwonego zachodu słońca nad fiordem i portem na przedmieściu Kristianii, dzisiejszego Oslo w Norwegii.
Edvard Munch: Krzyk, 1893,
pastel na płótnie, 91 x 73.5 cm. Prywatna kolekcja.
Krzyk, namalowany w okresie berlińskim Muncha, należy do cyklu jego obrazów, który Artysta zatytułował Fryz życia. W latach 1892-1896, Munch namalował, narysował, lub drzeworytniczo wyrył szereg wersji odnoszących się najwyraźniej do tej scenerii. Obrazy lub grafiki noszą takie tytuły jak Rozpacz, Krzyk, Melancholia. W każdym z tych obrazów ukazane jest to samo niezwykłe, wizyjne jakby niebo o zmroku, postacie na drodze, poręcz na skarpą do morza, widok fiordu, kilka statków i budynków ówczesnej Kristianii. Jedynie Pocałunek, również należący do cyklu Fryz życia, nie ma w tle takiego nieba, jako, że "dzieje się" we wnętrzu.Cykl ten uchodzi za odzwierciedlenie wcześniejszych o dziesięciolecia traumatycznych przeżyć artysty w dzieciństwie, takich jak śmierć matki w roku 1868 i siostry w 1877. Przeżycia te wycisnęły trwałe piętno na psychice i twórczości Muncha, na całe jego długie życie.
Sam Krzyk, a w szczególności niesamowite niebo, do ostatnich miesięcy uważany był za wynik mniej lub bardziej intensywnych halucynacji autora nad fiordem, które pozostawiły w nim trwały, chorobliwy niepokój, nieomal szaleństwo. Najpoważniejszy może biograf Muncha, Reinhold Heller, mówiąc o kolorowych zachodach słońca widocznych w Oslo późną jesienią, datuje inspirację Krzyku na późny rok 1891. Dopatruje się nawet w Krzyku wysoce emocjonalnego wpływu Stanisława Przybyszewskiego, z którym Munch był blisko zaprzyjaźniony w okresie berlińskim. M. Bohm-Duchen (2001) mówi o jakimś zjawisku klimatycznym, typowym dla Północy; Thomas M. Messer (1973) – o "wizualizacji fal dźwiękowych" lub "eksternalizacji siły i energii." Jednym słowem, mniej lub bardziej zawiłe spekulacje.
Edvard Munch w wieku ok. 30 lat, tj. w okresie namalowania Krzyku;
fotografia. Munch-museet, Oslo.
Munch nigdy nie zapomniał widoku tego nieba. W swoich dziennikach kilkakrotnie opisał swoje wrażenie (ową halucynację ?) na drodze Ljabroveien. Pierwszy taki zapis pochodzi z 22 stycznia 1892. Oto trzy z kilku wersji tego opisu:
Szedłem drogą z dwoma przyjaciółmi –
Słońce zaszło
niebo nagle stało się krwią i poczułem
jakby oddech smutku
Zatrzymałem się – oparłem o balustradę
śmiertelnie zmęczony
Nad niebiesko-czarnym fiordem i miastem wisiały chmury kapiącej
parującej krwi
Moi przyjaciele poszli dalej a ja zostałem
Drżąc ze strachu z otwartą raną w mojej piersi
Wielki, nie kończący się krzyk przeszył naturę.
Edvard Munch, Zapis w Dzienniku, 22 stycznia 1892*
Szedłem drogą
z dwoma przyjaciółmi wtedy
słońce zaszło
niebo nagle stało się
krwią i poczułem
wielki krzyk
w przyrodzie
Tę wersję Munch napisał na oddzielnej kartce dużymi kolorowymi literami.
Edvard Munch: Zapis Krzyku (jedna z wersji), 1895
akwarela, Munch-museet, Oslo.
(Przekład dwóch powyższych zapisów z norweskiego na angielski Bente Torjusen; z angielskiego na polski – Andrzej Kobos)Inny zapis Muncha podaje więcej szczegółów zarówno o kolorach nieba i punkcie obserwacyjnym: *
(Przekład z norweskiego na angielski pochodzi z omawianej poniżej publikacji Donalda W. Olsona et al.; z angielskiego na polski – Andrzej Kobos)Jednego wieczoru szedłem górską drogą koło Kristianii – razem z dwoma przyjaciółmi ... Słońce zaszło ... było to tak jakby płonący miecz krwi rozciął na oścież sklepienie nieba – atmosfera zamieniła się w krew z oślepiającymi językami ognia – wzgórza stały się granatowe – fiord miał odcień zimnej niebieskości – wśród żółtych i czerwonych kolorów – które jaskrawieją krwawoczerwono – na drodze – i poręcz – twarze moich towarzyszy stały się zółto-białe – poczułem coś jak wielki krzyk – i naprawdę usłyszałem wielki krzyk.
Widok ten prześladował potem Muncha przez lata. Był w rozpaczy, że nie potrafił właściwie odmalować tego wrażenia. Jak już tu wspomniano, plonem tego był obraz i drzeworyt Krzyk, jedna komponenta Fryzu życia, oraz obrazy Trwoga i Rozpacz (dwie wersje) z tego cyklu. Na obrazie Rozpacz (w pierwszej wersji), mężczyzną bez twarzy, przechylonym nad balustradą, na tle nieba w niezwykłych kolorach, był najprawdopodobniej on sam.
Edvard Munch: Trwoga, 1894;
olej na płótnie, 94 x 73 cm. Munch-museet, Oslo.
Edvard Munch: Rozpacz, 1892;
olej na płótnie, 92 x 67 cm. Thielska Galeriet, Stockholm.
Edvard Munch: Rozpacz, 1893/94;
olej na płótnie, 92 x 72.5 cm. Munch-museet, Oslo.
Edvard Munch: Autoportret pod maską kobiety, 1891-1892,
olej na desce, 69 x 43.5 cm. Munch-museet, Oslo.
- Fizyk historykiem sztuki
Donald W. Olson – amerykański fizyk i astronom z Texas State University, o zainteresowaniach malarstwem, autor publikacji ustalających na podstawie informacji astronomicznych daty i lokalizacje trzech obrazów Van Gogha – nie zadowolił się czysto psychologicznym wyjaśnieniem niezwykłych, widowiskowych kolorów i "kształtu" chmur i nieba w Krzyku i dwóch innych obrazach Edvarda Muncha. Nie wątpiąc w zanotowaną przez Artystę jego wewnętrzna reakcję, Olson zaczął szukać meteorologiczno-astronomicznego podłoża efektów obserwowanych przez Muncha oraz dokładnego topograficznego punktu, z którego Munch zaobserwował był takie niebo.
Rezultatem tych poszukiwań jest niedawna publikacja: Donald W. Olson, Russel L. Doescher, and Marylin S. Olson, "When the Sky Ran Red" (Kiedy niebo spłynęło czerwienią), w popularno-naukowym miesięczniku astronomicznym Sky and Telescope, Vol. 107, No. 2, February 2004. Pierwsze, ogólniejsze informacje o badaniach i wynikach tych autorów pojawiły się 8 grudnia 2003 i wywołały ogromne zainteresowanie, wynosząc Krzyk Muncha na pierwsze strony mediów.
Poniżej streszczam wyniki i wnioski Donalda Olsona et al. na podstawie pełnego ich artykułu w Sky and Telescope 107/2 z lutego 2004. Nie mniej, kilka z poniższych moich sformułowań nie wynika z tej publikacji. Nie zaznaczam ich specjalnie.
* * *
W poszukiwaniu danych o jakiś niecodziennych zjawiskach na niebie (np. o wyjątkowej zorzy polarnej), Olson i jego współpracownicy bezskutecznie przetrząsnęli rejestry meteorologiczne i astronomiczne z okresu bezpośrednio przed 22 stycznia 1892 (data pierwszego zapisu z dzienniku Muncha o niezwykłym niebie). Jednak studiując źródła bezpośrednie (zapisy Muncha) i pośrednie, tj. publikacje dotyczące życia i twórczości Edvarda Muncha, zgodzili się z panującym przekonaniem, że twórczość Muncha, szczególnie z wcześniejszych lat, miała swoje dominujące źródło w jego wcześniejszych traumatycznych przeżyciach rodzinnych. Np. seria obrazów pt. Śmierć w pokoju chorego (1893), jest odbiciem jego wspomnień o śmierci siostry Sophii, 16 lat wcześniej. Książka Arne Eggum'a (b. dyrektora Munch-museet w Oslo) pt. Edvard Munch. Livfrisen fra Maleri til Grafikk (J.M. Stenersens Forlag, 1990) o Fryzie życia Muncha utwierdziła ich w domyśle, że Krzyk jest odzwierciedleniem jakiegoś dużo wcześniejszego, potężnego emocjonalnie przeżycia Artysty.I rzeczywiście, podczas pobytu w Nicei w zimie 1891-1892, Munch rozmawiał o sztuce ze swym przyjacielem Kristianem Skredvig'iem, który potem napisał:
"Przez długi czas chciał on namalować wspomnienie pewnego zachodu słońca. Czerwonego jak krew. Nie, to była skrzepła krew. Nikt inny nie odebrałby tego w ten sam sposób, jak on. Pomyśleliby tylko o chmurach. Zagadał się chorobliwie o tym widoku, który utrzymywał go w przerażeniu. W smutku, ponieważ nędzne środki malarskie były nie wystarczaczające. «Dąży do niemożliwego i ma rozpacz za religię», pomyślałem sobie, ale poradziłem mu, aby to jednak namalował – i tak namalował swój znakomity Krzyk".Czyżby ta rozmowa była aż takim impulsem, że w ponad rok po niej Munch powrócił do swego niezwykle emocjonalnego doświadczenia sprzed dziesięciu lat? Olson nie przedstawia na to dowodu. Jest to właściwie jedyny słabszy punkt w jego wywodach.Wspominając swe czasy nicejskie, sam Munch explicite wymienił lata pierwotnej inspiracji dla trzech z obrazów z cyklu Fryz życia:
"... Pierwszy Krzyk ... Pocałunek ... Melancholia ... Dla nich trochę grubych szkiców zostało już – w 1885-89 – zrobionych, w tym także napisałem teksty do nich – poprawniej mówiąc, są to ilustracje pewnych wspomnień z 1884 ..."Istnieje być może także związek Krzyku z cyganerią. W liście do długoletniego przyjaciela Jensa Thiis'a Munch napisał: "Nie musisz chodzić tak daleko, by wyjaśnić genezę Fryzu życia – jej wyjaśnienie leży w samym życiu cyganerii." Melancholijna, wizyjna, podobna zjawie-duchowi, centralna postać Krzyku, pasuje do cyganerii. (To na tej postaci, tej groteskowej, przerażonej twarzy, a nie na niebie, koncentruje się zwykle widz.) Pierwsze bliskie zetknięcie się i przynależność Muncha do cyganerii Kristianii (Oslo) miało miejsce na przełomie lat 1883/1884. 17 października 1883 w Kristianii odbyła się premiera szokującej wówczas sztuki Henrika Ibsena Upiory. Asocjacje Krzyku z cyganerią, wskazywałyby więc na wpływy również z końca roku 1883.
- Gdy świat eksplodował
A właśnie koniec roku 1883 i wczesne miesiące 1884 obfitowały na północnej półkuli, w tym w północnej Europie, w najbardziej widowiskowe zmierzchy jakie zanotowano w kronikach. I tu w grę o Muncha wchodzi nauka: wulkanologia, meteorologia i astronomia.
27 sierpnia 1883 nastąpiły cztery wybuchy wulkanu na odległej o pół świata od Norwegii wyspie Krakatoa w cieśninie Sunda, między wyspami Java i Sumatra. W kataklizmowym wybuchu 27 sierpnia, o 10:02 GMT, zapadł się cały wulkan, zostało zdmuchnięte lub zniknęło pod wodą północne 2/3 wyspy. Około 37,000 ludzi poniosło śmierć na wybrzeżach Javy i Sumatry w wyniku serii tsunami, 38-metrowych fal wygenerowanych wybuchem. Te tsunami zaobserwowano lub na Oceanie Indyjskim i Pacyfiku, na wybrzeżach Australii, na zachodnich wybrzeżach obu Ameryk i wschodnich wybrzeżach Afryki, a nawet zarejestrowano w Kanale Angielskim. Popiół wulkaniczny spadł w odległym o 840 km Singaporze. Huk wybuchu słyszano na wyspie Rodrigues w odległości 4650 km. Czynne już wtedy barografy zarejestrowały, że dźwiękowe fale udarowe okrążyły Ziemię siedmiokrotnie.
Wulkan Krakatoa dymiący przed kataklizmowym wybuchem, maj 1883;
fotografia.
Był to trzeci najsilniejszy wybuch wulkaniczny na Ziemi w zanotowanej historii, po wybuchu na wyspie Santorini ok. 1500 pne i Toba na Sumatrze 74,000 pne. Był jednakże najsilniejszym wybuchem w pełni weryfikowalnej historii. Wybuch miał ekwiwalent 200 Megaton TNT, przypisano mu liczbę 6 na skali wulkaniczne, tzw. VEI, pióropusz wybuchu wyniósł popiół i pył na wysokość 50-80 km. Dla niniejszych rozważań najważniejsze jest, że do wyższych warstw atmosfery dostały się ogromne ilości pyłu i gazów, tj. wulkanicznych aerozoli; co najmniej 21 km3 materiału. W roku bezpośrednio po eksplozji globalna średnia temperatura obniżyła się o 1.2 oC.(Na temat wybuchu wulkanu Krakatoa istnieje spora literatura. W roku 2003 ukazała się o nowa, znakomita książka: Simon Winchester, Krakatoa. The Day the World Exploded.)
* * *
Niezwykłe, budzące strach zachody i wschody słońca pojawiły się najpierw na południowej półkuli, potem w rejonach równikowych, a w końcu na wyższych szerokościach północnych, gdy w następnych miesiącach ogromna chmura wulkanicznego aerozolu rozprzestrzeniła się w górnej atmosferze nad całym niemal globem. Kataklizm Krakatoa był miniaturą tego, co stało się 70 milionów lat temu na Ziemi po upadku ogromnego meteorytu i co wówczas przyniosło zagładę dinozaurom.W jakiś czas potem, najpoważniejsza ówcześnie naukowa instytucja świata The Royal Society of London, wydała 300-stronicowy raport pt. Unusual Optical Phenomena of the Atmosphere (Niezwykłe otyczne zjawiska atmosfery) z rozdziałem, w którym zebrano "Descriptions of the Unusual Twilight Glows in Various Parts of the World in 1883-1884" (Opisy niezwykłego świecenia o zmierzchu w różnych częściach świata w latach 1883-1884).
Donald Olson i jego współpracownicy przeglądnęli stosy prasy i czasopism naukowych z tego okresu i znaleźli setki opisów niezwykłych zachodów słońca. Oto kilka z nich:
Efekt był widziany w Nowym Jorku, 28 listopada 1883. Autorzy przytaczają kilka relacji. The New York Times donosił:
"Wkrótce po piątej zachodni horyzont nagle zapłonął lśniącym szkarłatem, który spurpurowił niebo i chmury. Ludzie na ulicach byli poruszeni tym niespotykanym widokiem i skupili się w grupkach na wszystkich rogach, aby wpatrywać się na zachód. Wielu myślało, że wybuchnął jakiś wielki pożar. ... Ludzie stali na schodach i wypatrywali z okien, a także z ulic, ciekawi tego niezwykłego widoku. Chmury stopniowo pogłębiły się w krwawoczerwony odcień a na morzu był krwawy przypływ."Kolorowe pręgi i pasy na niebie, jak te później namalowane w Krzyku, pojawiły się w Pennsylvanii:"... [mieszkańcy] byli świadkami pięknego i przestraszającego zjawiska na wschodniej stronie nieba ... Niebo tego ranka było niemal rozżarzone purpurowymi i złotymi ogniami, gdy nagle, ku ich wielkiemu zdumieniu, ogromna amerykańska flaga, złożona z narodowych barw, wyłoniła się jak w śmiałym fryzie wysoko na niebie, pozostając widoczna przez dłuższy okres czasu." (Hanover Spectator, 19 grudnia, 1883).W Anglii, naukowe czasopismo Nature opublikowało dłuższą serię relacji o "nadzwyczajnych zachodach słońca", które zaczęły się w grudniu 1883. Angielskie gazety wydrukowały dziesiątki listów z opisami, jak ten:"Zachód słońca wczorajszego wieczoru w Eastbourne przeszedł wszystkie, jakie dotąd widziano na południowym wybrzeżu. Niebo zmieniło się z bladopomarańczowego na krwawoczerwone, i wydawało się jakby samo morze było jedną masą płomieni." (The Times of London, 29 listopada 1883).Na żywo, niezwykłe kolory nieba w owych dniach nad Jeziorem Ontario w Toronto i okolicy w Kanadzie odmalował Frederic Edwin Church. William Ascroft w Anglii namalował wówczas ok. 500 akwarel nieba, serie w krótkich odstępach czasu, często tego samego wieczoru. Kolekcje tych akwarel zachowały się.Wielki angielski poeta tego okresu Alfred Lord Tennyson napisał o tych widokach nieba:
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Had the fierce ashes of some fiery peak
Been hurl'd so high they ranged about the globe?
For day by day, thro' many a blood-red eve...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
The wrathful sunset glared...
St. Telemachus
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czy zagorzałe popioły jakiegoś ognistego szczytu
Zostały wyrzucone tak wysoko, że ogarnęły glob?
Dzień po dniu, przez wiele krwistoczerwonych wieczorów...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pełen gwałtownego gniewu zachód słońca oślepiał...
Św. Telemach
(tłum. Andrzej Kobos)
Alfred Lord Tennyson* * *
Donald Olson et al. odpowiadają także na kluczowe pytanie, czy Munch mógł widzieć poświatę Krakatoa w Kristianii, na tak wysokiej szerokości geograficznej północnej? Okazuje się, że mógł. Wspomniany już raport The Royal Society of London wymienia, iż niezwykłe świecenie wieczorne było widziane w Norwegii od późnego listopada 1883 do połowy lutego 1884. Przy końcu listopada 1883 astronomowie Carl Fredrick Fearnley i Hans Geelmuyden z obserwatorium w Kristianii zaobserwowali "bardzo intensywne czerwone świecenie, które zadziwiło obserwatorów" i rozwinęło się w "czerwone pasmo". Zjawisko to było dobrze widziane, gdyż 30 listopada 1883 codzienna gazeta Kristianii donosiła:"Silne światło było widziane wczoraj i dzisiaj około piątej godziny na zachód od miasta. Ludzie sądzili, że to był pożar: ale w rzeczywistości było to czerwone odbicie w zamglonej atmosferze po zachodzie słońca."
W zapisanej w szczegółach historii nie było na świecie drugiego tak silnego wybuchu wulkanu, jak wybuch Krakatoa 27 sierpnia 1883. W ostatnich latach, choć na mniejszą skalę obserwowano i opisano podobne czerwone zmierzchy: np. po wybuchu wulkanu El Chinón w Meksyku 30 grudnia 1982 i wulkanu Mount Pinatubo na Filipinach, 9-10 grudnia 1992. Ponadto, zaćmienia Księżyca następujące wkrótce po silnym wybuchu wulkanicznym bywają niezwykle ciemne, gdyż wysoka koncentracja wulkanicznych aerozoli w atmosferze czyni ją bardziej nieprzezroczystą dla światła, stąd mniej światła zostaje odbite w cień Ziemi.Po wybuchu Krakatoa, astronomowie opisali w Nature, że podczas całkowitego zaćmienia Księżyca 4 października 1884, „zaciemnienie Księżyca nastąpiło w stopniu daleko większym, niż kiedykolwiek zaobserwowano w niedawnych czasach, a gęstość i czarność cienia była o wiele większa niż dotychczas widziałem [tj. autor artykułu w Nature].
- Punkt zero
Jeżeli wulkaniczne aerozole z Krakatoa zabarwiły niebo tego wieczoru gdy Edvard Munch i jego przyjaciele wyszli na spacer, musiał ten spacer odbyć się pomiędzy końcem listopada 1883 a połową lutego 1884. W tym okresie zachody słońca następują na południowym zachodzie.
Edvard Munch w wieku ok. 20 lat, tj. w okresie wybuchu Krakatoa;
fotografia. Munch-museet, Oslo.
Donald Olson i jego zespół odwiedzili Oslo w maju 2003, aby odbyć kwerendę w archiwum Muzeum Muncha i w norweskiej Bibliotece Narodowej. Ponadto, przez kilka dni chodzili po wzgórzach wokół Oslo, by wyznaczyć dokładny punkt, z którego Munch patrzył na krwawoczerwone niebo. Porównywali szczegóły topograficzne Oslo w tym rejonie z obrazami i szkicami Muncha, uwzględniając nawet proporcje wysokości statków i wzgórz widocznych na obrazach i jednym z wcześniejszych szkiców Muncha oraz na dawnych fotograficznych widokówkach fiordu w Kristianii wraz z budynkami nad wodą, w porcie i powyżej.
Port w Kristanii, na przełomie XIX i XX wieku;
widokówka. Munch-museet, Oslo.
Port w Kristanii, na przełomie XIX i XX wieku;
widokówka. Munch-museet, Oslo.
Okazało się, że rysunek i obraz Krzyk, odnoszą się do dwóch różnych punktów obserwacyjnych: rysunek do niższego (mniej niż 30 metrów nad wodą), obraz do wyższego (128 m nad portem), oba na nadmorskim stoku 142-metrowego wzgórza o nazwie Ekeberg. Jako ważniejszy przyjęli dolny punkt z rysunku, gdyż tu nastąpiło pierwotne doświadczenie Muncha z krwistym niebem.
Edvard Munch: Fra Ljabrochausséen, 1891/92;
rysunek. Munch-museet, Oslo.
Używając przewodnika Baedeckera po Norwegii (wyd. 1882 i 1885), studiując perspektywę i proporcje pierwszego rysunku, dawne mapy miasta oraz XIX-wieczne fotografie portu i drogi Ljabrochausséen [1] z poręczą (obecnie Mosseveien), wyznaczyli ówczesny punkt obserwacyjny Muncha z dokładnością do kilku metrów.
Ljabrochausséen w Kristianii, ok. 600 od miejsca, gdzie stał Munch, koniec XIX wieku;
fotografia wykonana przez Ole Tobias'a Olsen'a. Oslo City Museum, Oslo.
Fragment mapy w Kristianii, Baedecker po Norwegii, 1882-1885.
Munch stał w czerwonym punkcie przed zakrętem drogi
i patrzył na południowy-zachód, ponad wyspą Hovedo.
(Donald Olson)
Okazało się, że obecnie ustawiony w pobliżu, przy drodze Vakhallveien, obelisk upamiętniający inspirację Krzyku, nie stoi we właściwym miejscu – ulica ta nie istniała w XIX wieku!)Rzeczywisty kierunek obserwacji Muncha był na wyspę Hovedo w kierunku południowo-zachodnim, właśnie tam, gdzie zimą 1883/1984 widoczna była poświata Krakatoa. Określenie kierunku obserwacji przez Muncha było najważniejszym wynikiem ustalenia jego punktu widokowego.
- Rozwiązanie zagadki ?
Przy końcu artykułu autorzy stwierdzają:
"Własne słowa Muncha wraz z naszymi wynikami topograficznymi dostarczają silnego dowodu na to, że krwawoczerwona poświata stanowi połączenie pomiędzy jednym z najsłynniejszych wulkanów świata i jednych z najsłynniejszych obrazów świata."Pierwsze reakcje na interpretacje Donalda Olsona et al. są bardzo pozytywne, uznają ją za bardzo przekonywującą. Najprawdopodobniej jest to rozwiązanie ponad stuletniej zagadki inspiracji Krzyku. Nie była to jakaś rozszalała wyobraźnia czy halucynacje Artysty – Edvarda Muncha, ale prawdziwy, w gruncie rzeczy ponury i przerażający widok nieba
Od siebie [amk] dodam, że precyzja argumentacji i metodyki grupy Olsona oraz wszechstronne zbadanie źródeł są przykładem na to, co starannie myślący fizyk może wnieść do historii sztuki uchodzącej za domenę humanistów. Jedyne, co jeszcze warto by było zobaczyć, to symulacje komputerowe rozprzestrzenienia się wulkanicznych aerozoli z Krakatoa, ale do takich obliczeń nie ma, ani już nie będzie, wystarczających danych wejściowych, tj. wulkanicznych i meteorologicznych.
- Przypisy:
- Istnieje tylko pozorny konflikt między nazwą Ljabrochausséen (której używają Olson et al.) a Ljabroveien, która występuje niemal w całej literaturze o Munchu. Ljabro jest nazwą, chaussé (z francuskiego) było słowem używanym dawniej w norweskim na utwardzoną drogę, podczas gdy słowo vei oznacza drogę (w angielskim sensie road); końcówka en oznacza rodzajnik określony.
Zadziwiające jest jednak, że nikt (poza Arne Eggum) z dotychczasowych biografów Muncha nie sprawdził nazwy na dawnym planie Kristianii (Oslo), czy w dawnym przewodniku po tym mieście.
- Bibliografia:
- Donald W. Olson, Russel L. Doescher, and Marylinn S. Olson, "When the Sky Ran Red", Sky and Telescope, Vol. 107, No. 2, February 2004.
- Arne Eggum: Edvard Munch. Livfrisen fra Maleri til Grafikk. J.M. Stenersens Forlag A.S., 1990
- Bente Torjusen: Words and Images of Edvard Munch. Chelsea Green Publishing Co., Chelsea, VT, 1986.
- Poul Erik Tojner: Munch med egna ord. Prisma, Stockholm 2001.
- Reinhold Heller: Munch - His Life and Work. John Murray, London 1984.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||