20 marca 1981 roku Jerzy Grotowski pojechał do Gdańska aby spotkać się z grupą osób współtworzących Transgresje – cykl edytorski dotyczący zagadnień z pogranicza kultury, sztuki i literatury. Oto zapiski z tego co mówił na tym spotkaniu. Jest to zapis odręczny dokonany przez trzy asystentki na gorąco w trakcie spotkania, nie wygładzony ani nie autoryzowany. Ponieważ Jerzy Grotowski nie zezwalał na nagrywanie ani filmowanie więc pozostał tylko taki ślad.

Jan Mamos






Bo ta ziemia to gospoda

w ogromnej naszej podróży


                     Motto do Księcia Niezłomnego
                     w Teatrze Laboratorium







JERZY   GROTOWSKI


"Sztuka nie jest ani stanem duszy (w znaczeniu jakiejś wyjątkowej, nie przewidzianej chwili natchnienia), ani statusem człowieka (w znaczeniu zawodu czy funkcji społecznej). Sztuka jest dojrzewaniem, ewolucją, uniesieniem umożliwiającym wyjście z ciemności w blask światła."

Jerzy Grotowski w Wyłożeniu zasad


* * *



O początkach chasydyzmu

Polska była kolebką chasydów. Kiedy dowiadujemy się jak Mickiewicz rozmawiał z rabinami, jak Czartoryski [rozmawiał] z chasydzkim cadykiem, widzimy ten moment, kiedy osobliwy mesjanizm chasydzki splata się z mesjanizmem polskim. Spotkałem prawdziwego chasyda, który mieszkał w pustelni z pustelnikiem islamskim – w okresie wojny izraelsko-arabskiej mieli wspólnych uczniów i miało to swoją wymowę. Chasydzi byli ludźmi z miasta; wychodzili w lasy, naturę. We wsi chodzili w sukmanach, między pasterzami w kożuchach. Mówili, że wszyscy jesteśmy na wygnaniu. Jak rozumieli to wygnanie? Mieli ten obraz Boga eksplodującego iskrami, które im dalej lecą, tym bardziej nikną, rozpraszają się, a chasydzi rozumieli, że trzeba je podejmować i dzielić się nimi z ludźmi – w imię tego wędrowali. Założyciel ruchu, Baal Szem Tow, nie stworzył żadnej teologii ale jego uczeń wypowiedział to tak: „trzeba umieć odejść, oddalić się, żeby rozpoznać swój głos wśród tłumu. Bo jest on nie grzmotem, nie piorunem, tylko szumem wiatru w liściach”. A kiedy głos tłumu przytłumił głos Boga, wiedzieli, że muszą wyjść znowu.



O próbach manipulowania przyszłością

Buber w Gogu i Magogu zapisuje dwie rozmowy Czartoryskiego i Poniatowskiego z cadykiem. Pierwszemu z nich cadyk powiedział: "nieszczęścia narodu polskiego i żydowskiego są zbliżone; nasze losy są podobne ale wy macie wspólną ziemię; powinniście więc rozpoznać to, co was łączy, aby nie podzielić naszego losu." W rozmowie z Poniatowskim cadyk powiedział tak: "najtrudniej jest zrozumieć swój czas; ale kto nie umie chwycić dystansu wobec zdarzeń historycznych, ten jest zgubiony." W czasach Napoleona żył w Lublinie stary Żyd przepowiadający koniec świata i nadejście Mesjasza. Doszedł on do wniosku, że występują znaki, że wszystko się wali. Żydzi, którzy go słuchali, oczekiwali końca i współpracowali z nim aby go przyspieszyć, przyspieszyłoby to bowiem przyjście Mesjasza. Kiedy Napoleon wyruszył na Egipt, wieszcz z Lublina wzywał do pomagania mu. Przekonany był, że wszystko, cały świat się wali. Trzeba więc przyspieszyć katastrofę aby przyszedł Mesjasz.

Taka próba manipulowania przyszłością jest pułapką. W tę pułapkę wpadł również i Mickiewiczowski mesjanizm.



O czasie przejściowym – tranzycie

Cywilizacja nasza przeżywa wstrząsy. Nietrudno jest dostrzec rów tektoniczny tych wydarzeń, przebiega on przez cały świat. Gdy chce się zrozumieć istotę tych wydarzeń, pamiętać trzeba o niebezpieczeństwach, które zagrażają naszemu myśleniu. Pierwsze z nich to widzieć te ruchy tylko w perspektywie jednego kraju, jednego miejsca. Trzeba je widzieć w perspektywie całego świata, całej cywilizacji. Gdy spojrzeć na tę planetę, to widać, że coś się kończy w wielu krajach, w wielu systemach politycznych. Żyjemy w czasie przejściowym. Jakby się było na dużym lotnisku w strefie tranzytowej: ani ten kraj, ani tamten, ani ta epoka, ani inna.



O przechodzeniu do innej cywilizacji

Myśli się, że to już koniec świata. A ja myślę, że to przejście do następnej fazy, do jakiejś innej cywilizacji. Myślę, że proces tego przejścia toczy się na całej planecie. Nie wiem, czy ta inna cywilizacja będzie lepsza, nie wiążę z nią specjalnych nadziei. Język będzie lepiej przystawać do rzeczy, przynajmniej na początku, ale czy coś więcej, nie wiem.



O ocaleniu i niewiedzy

Jeżeli jesteśmy w zagrożeniu – jako jednostki, jako lud, jako plemię – mówimy o ocaleniu. "Ocalenie" pochodzi od "całości". Ocalić się to zachować "całość". Jak może ocalić się ktoś, kto nigdy nie był całym sobą?

Pewnym sposobem dla człowieka jest iść za nitką swojej niewiedzy. Wtedy albo będzie ją zapełniał, przekonywał się zdaniami zaczerpniętymi z innych systemów, albo dojdzie do dna swojej niewiedzy. A wtedy łatwo jest odróżnić rzeczywistość. Hindusi nazywają to hridojan co oznacza: "środek – ja jestem" lub "serce – ja jestem". Trzeba się przyznać, że się nie wie. Ja nie wiem.



Piosenka
Byłeś wojownikiem,
Byłeś miłośnikiem,
I przeżyłeś ciało,
I nic nie zostało.

Będziesz psem pod płotem,
I zrozumiesz potem,
A gdyś psem pod płotem,
To już nie ma potem.

Tak ci się to śniło,
Aż się przebudziło,
Idziesz między dwoma.   [1]



O tym, co wypływa z głębi i kieruje się ku niej

W pewnym momencie życia musiałem znaleźć się w bardzo ważnym dla siebie miejscu. Pewnym miejscu w lesie. Po zachodzie słońca wszystko zaczyna tu mówić i nasłuchiwać. I wie się, że nie jest to dobrotliwa natura – wszystko tu pożera się nawzajem i morduje, ale gdzieś zza tego miejsca idzie pewna dobrotliwość. I czujemy, że idzie ona niby z zewnątrz a jednak nie z zewnątrz. Radość wypływa z głębi, świetlistej głębi, z jasności, ale czuję i wiem, że jest to coś innego. Mówimy o tym w języku bardzo nieudolnym, ale tak jak istnieją słowa, które muszą mylić, tak istnieją słowa, które się tworzą same.



O pytaniach i niewiedzy

Kiedyś chodziłem na polanę, gdzie stał szałas. Wchodziłem do niego, siadałem i na coś czekałem. Nazywałem to "siedzieć w szałasie". Siedziałem i próbowałem coś zrozumieć.

Ważne jest, że gdy człowiek jest bardzo zmęczony, ma ochotę paść tam, gdzie jest. Wejść w niewiedzę, jak w dziurę. Potem otwiera się oczy i wszystko jest żywe i jasne. Chyba dlatego, że nie pytam. Jest pewne przesłanie, ono mówi w taki sposób, że gdzieś się odzywa, gdy się o nic nie pyta. Gdy się nie pyta w ogóle. Ale to prawda, że przedtem trzeba pytać.




Zapis powyższy pochodzi z książki pt.   Maski.   Wybór, opracowanie i redakcja Maria Janion i Stanisław Rosiek.
Wydawnictwo Morskie Gdańsk 1986.

(Dla Zwojów nadesłał Jan Mamos, luty 2004)




Przypisy:
  1. O piosence tej mawiał Jerzy Grotowski, że usłyszał ją dawno temu od dzieci w jakiejś wsi na południu Polski i nie dawała mu ona spokoju w swym metafizycznym przesłaniu – stąd ją zapamiętał.   (JM)   (powrót)





Teksty Jerzego Grotowskiego, o nim i jego teatrze zamieszczone w Zwojach:






Copyright © 1997-200
7 Zwoje