
Ilustracje zamieszczone ponizej w szkicu Juliana Tuwima pochodza (z wyjatkiem jednej) z ksiazki: Jeffrey B. Russel, A History of Witchcraft, Thames and Hudson, London 1995.
Ilustracja przedstawiajaca palenie czarownicy pochodzi z okladki ksiazki: Kurt Baschwitz, Czarownice. Dzieje procesow o czary. PWN, Warszawa 1971.
Ilustracje odnoszace sie do procesow o czary w Polsce byly niedostepne.
CZARY I CZARTY POLSKIE
JULIAN TUWIM
I
"Ubique daemon!"  ! Ten okrzyk powtarzal pewno nieraz biedny pater Richalm z opactwa wirtemberskiego, strasznych bowiem doznawal cierpien ow mnich nieszczesliwy. Diably wlazly mu do brzucha, przyprawialy go o mdlosci i zawrot glowy, odbieraly wladze rak, tak ze nie mogl sie przezegnac, sprowadzaly sen podczas nabozenstwa, same zas chrapaly, aby inni braciszkowie sadzili, ze to opat grzeszny chrapie w kosciele; jego glosem mowily, sprowadzaly kaszel i dusznosci, zatykaly mu nos i gardlo, tak ze nie mogl westchnac poboznie, gryzly go jako pchly, meczyly we snie i czynily go ofiara przypadlosci, jakie zdarzaja sie tylko malym dzieciom, gdy sie przed snem ogniem bawia. Szelest szaty zakonnej byl sykiem diabelskim; powietrze - niczym innym, jak roztworem drobniutkich demonow; czlowiek oblepiony jest diablami jak zolw skorupa; kazdy krok, dzwiek i ruch otoczony jest rojowiskiem biesow! Oto np. mnich: slucha mszy swietej, lecz wokol palca okreca sobie bezmyslnie jakas slomke - a to przeciez sieci szatanskie 1). Ubique daemon!Tak jak uczeni wspolczesni, dla wytlumaczenia zjawisk przyrody, napelnili przestwor atomami, elektronami, jonami, emanacja eteru czy radu, tak swiat sredniowieczny pelen byl biesow, czartow, diablow i demonow. Jeden z ojcow teologow okreslil liczbe ich na 10 000 bilionow. Ks. Bohomolec oblicza 2), ze jest ich mniej: tylko 15 miliardow, najskromniejsi zas sa kabalisci: twierdza, ze na kazdego smiertelnika przypada tylko 11 000 diablow - tysiac z prawej strony, a dziesiec tysiecy z lewej. W kazdym razie musialo ich byc doprawdy mnostwo nieprzeliczone, jezeli zwazac, ze z jednej tylko pacjentki jednego egzorcysty (sw. Ubalda) wyszlo 400 tysiecy demonow. I to skromnie liczac!
Byly to wedlug nauki Kosciola duchy niematerialne, "z waporow ziemskich utworzone", lecz ta abstrakcja nie zadowolila fantazji wystraszonego ludu. Ludzie widzieli diabla jako postac realna, osobe, wzglednie zwierze, a nawet rosline i przedmiot, slowem, obiekt zmyslowy. Byl tedy mnich, na ktorego spadl deszcz rzesisty szatanow! Grzegorz W. opowiada o siostrzyczce zakonnej, ktora polknela czarta w salacie; jeden z uczni sw. Hilarego kuszony byl przez diabla w postaci winnego grona, innym zjawial sie jako szklanka miodu, trzos dukatow, nawet jako ogon krowi. Massylianie (sekta heretycka z w. IV) wypluwali diabla w slinie, sw. Antoniemu ukazal sie jako lew i zmija, sw. Coletta widziala diabla-lisa, zabe, muche, mrowke; do papieza Sylwestra II przyszedl jako pudel; a jako koguta spalono biesa w w. XV. Jezeli kogut mogl stac sie diablem (lub diabel kogutem), to coz dziwnego, ze kobieta to "vas daemonum", taniec - "circulus, cuius centrum est diabolus" (sw. Cyprian), "ubi lascivus saltus, ibi diabolus" (sw. Chryzostom), melancholia - "balneum diaboli", etc. etc.
Czarty polskie nie ukazywaly sie wprawdzie w tak wyrafinowanych postaciach, lecz i tu na rozmaitosc narzekac nie mozna. W roku 1544 urodzil sie w Krakowie diabel jako potwor arcystraszliwy 3), z plomiennymi blyszczacymi oczyma, z byczymi nozdrzami, grzbietem obrosnietym psia szerscia, z malpim pyskiem na piersi, z kocimi slepiami na podbrzuszu, z ponurymi lbami psimi na lokciach i na stopach, z labedzimi nogami i podwinietym ku gorze ogonem pollokciowym 4). Rozpustnemu opatowi cysterskiemu Mikolajowi Besidze, w klasztorze wachockim, podczas uczty wyprawionej w dzien sw. Jakuba, ukazal sie w r. 1461 diabel okropny w postaci czarnego Murzyna 5). Innym razem "byl bies w rusznicy, przejezdzajacy kaplan przezegnal, a rure bies, nie czekajac dokonczenia krzyza, roztrzaskal... niedawno znow byl w jelenia skorze, a kiedy przezegnano - znalazla sie kupa gnoju" 6). Kiedys - przelecial szarancza, az slonca widac nie bylo, a na skrzydelkach u kazdej po zydowsku napisano, ze to kara boska" 7). Annie Stelmaszce przedstawila owczarka Katarzyna za stodola "pokusnika po niemiecku w czerwonej barwie" 8); spalone na Zmudzi pod Szawlami, w r. 1691, czarownice "mistrza swego mialy Niemca kudlatego" 9). Anna Szymkowa z Nieszawy (1721) miala diabla szlachcica; Pedziszka "wodzila sie z diablami Bartkiem i Grzegorzem: Grzegorz chodzi w modrzy, a Bartek w zieleni"; Agata wyszla za diabla Michala ("on jest ubogi, ja na niego musialam robic") 10).
Diabel zwykle uwazany byl za "mezczyzne"
a czarownice, ktore oddawaly mu sie seksualnie,
przewaznie byly kobietami.
(Drzeworyt z: Ulrich Molitor, De Lamiis et Phitonicis Mulieribus, 1490.
Dzielo Molitora weszlo w sklad pozniejszych wydan slynnego
Maellus maleficarum, por. przypis 116.)
Ciekawy szczegol: w hierarchii diabelskiej rozroznialy czarownice wyzsze i nizsze jednostki. Jedna z nich zeznala, ze nie mogla wcale struc ani oczarowac oskarzyciela, "gdyz on ma u siebie starszego diabla, jak moj". Autor Czarownicy powolanej radzi wystrzegac sie, "aby cie w osobie duchownego diabel nie balamucil, co mu nie nowina; w w. XIV podsluchiwano diablow w kosciele rozmawiajacych 11); uwodziciel tlumaczyl sie, ze chyba bies w jego osobie bywal u dziewczyny 12); zak figlarz korzystal z rozpowszechnionego zwyczaju przypisywania wszystkiego sprawkom diabelskim i tlumaczyl sie, ze zbroil za podszeptem szatana 13); jakis hultaj w r. 1413 obcial babie nos, a uniewinnial sie w ten sposob, ze uczynil to w obronie wlasnej, aby go diabelstwo baby na szwank nie narazilo 14). Nawet kwestie spoleczne i gospodarcze pozostawaly pod wplywem szatanskim: opor w oddawaniu dziesiecin kladlo duchowienstwo na karb diabla i nazywalo go owocem pokus diabelskich 15). I jeszcze za czasow Kolberga 16) oszust, przebrany za diabla, wszedl w nocy do chalupy starej baby i wyludzil od niej ksiazeczke kasy oszczednosciowej, obiecujac placic wiekszy procent z tamtego swiata!- Ubique daemon!
Nieskonczona litanie imion, przezwisk i epitetow mial w Polsce ow duch nieczysty. Wiec generalia: diabel, szatan, bies, czart, demon, lucyper, napasnik, kusiciel, pokusa, kaduk, gniewnik, kusy; wiec imiona wlasne - slowianskie i obce - jak: Farel, Orkiusz, Opses, Loheli, Latawiec, Chejdasz, Koffel, Rozwod, Smolka, Harab-Mysliwiec, Ileli, Kozyra, Gajda, Ruszaj, Pozar, Strojnat, Biez, Dymek, Rozboj, Bierka, Wicher, Szczebiot, Odmieniec, Fantazma, Wikolek, Wesad, Dyngus albo Kiczka, Fugas; diablice: Dziewanna, Marzanna, Weda, Jedza, Ossoria, Chorzyca, Merkana. Byl takze Muchawiec, Czerniec, Bajor, Czeczot, Kubeba, Smolisz, Gonad, Boruta (katalog powyzszy podaje Postepek prawa czartowskiego). Czarownica Boroszka, zywcem spalona w Poznaniu w r. 1645, spolkowala z diablami Torzem, Rokickim, Trzcinka i Rogalinskim 17). W Sejmie piekielnym wystepuja m.in.: Lewko, Liton, Rogalec, Lelek nocny, Przechera, Frant, Klekot, Paskuda, Dietko. W zywocie sw. Kingi z r. 1502 znajdujemy imiona: Oksza, Naton i Rozen 18); wedlug ks. Gilowskiego 19) naleza do rodziny diabelskiej: "ziemscy skryatkowie, domowe ubozeta, lesni satyrowie, wodni tolpcowie, gorne jedze, powietrzni duchowie, rozmaici geniuszowie, morscy lewiatanowie, na insulach rozmaite obludy"; wspanialym zas tytulem obdarza diabla List czartowski do superintendentow i ministrow ewangelizmu luteranskiego (1609): cesarz polnocny, krol glebokiego piekla, ksiaze swiata, rzadca ciemnosci, wielki hetman poganstwa, hrabia zbiegow, wojewoda grubego cudzoziemstwa, groff niecnot, obronca heretyctwa i rozerwania kazdego.
II
Nie siedzieli diabli w Polsce bezczynnie. Wchodzili w grzesznikow nieszczesliwych, trzesli nimi, podrzucali, meczyli, tumanili, mroczyli umysl tak dlugo, az opetana ofiara oddawala im swa dusze. W Roczniku Traskim, pod rokiem 1276 20). znajdujemy historie pewnego czlowieka, ktorego na lozu smierci namawiano do spowiedzi. Odrzekl, iz nie moze, gdyz oddany jest potedze diabelskiej. "Zaraz tez uslyszeli uderzenia, ktorymi go diabli traktowali, ale nikogo nie widzieli, tylko slyszeli trzask i plask uderzen i widzieli rany, a since na ciele. Umierajacy zas nie mogl glosu zadnego ze siebie wydobyc, tylko twarz marszczyl i wykrecal i tak srod plag diabelskich zycie zakonczyl." W szlachcica sandomierskiego Lukasza Slupeckiego, lotra i rabusia, wlazl diabel 28 grudnia 1459 r. 21) i dreczyl go nielitosciwie."Diabli bili go, wylamywali mu czlonki ze stawow. Slupecki krzyczal przerazliwie. Slychac tez bylo wrzaski diablow i ciecia suchych razow. Ale nikt diablow kolo opetanego nie widzial. Slupecki zazadal wreszcie, aby mu sprowadzono z Chelmna slawnego egzorcyste, Jana Kazimierskiego, »qui energumenos exorcismis curare intrepide solitus erat«. Kazimierski staral sie uwolnic chorego od plag. Lecz diabel odgrazal sie glosno, ze powetuje sobie na domownikach, jezeli mu ksiadz przeszkodzi z Lukaszem. I rzeczywiscie, pochwycil 14-letniego chlopca, wsadzil mu glowe w otwor rozpalonego pieca. Swad spalenizny odkryl sprawe diabelska. Potem obrzucal diabel smola i gnojem ksiedza, ministrantow, etc."St. Reszka 22) opowiada o pewnej mieszczce krakowskiej, heretyczce, ktora diabel dreczyl za to, iz szydzila z procesji katolickiej. Maz jej, zaciety arianin, nie pozwolil wezwac ksiedza - i opetana umarla w mekach straszliwych. Lecz i mezowi jej, bluzniercy, nie darowal bies: chwycil go, cialo zwijal w klebek, wciskal w najciasniejsze dziury, rzucal po dachach i murach domow, az go z okna na bruk wyrzucil i roztrzaskal na miazge. To samo przytrafilo sie pewnemu laziebnikowi w Poznaniu: diabel wyrzucil go oknem i roztrzaskal o mur kosciola 23). W r. 1652 polowa mieszkancow Korczyna byla opetana przez czarta "za sprawa czarow ruskich", ludzie wrzeszczeli, broili dziwy. Wtedy ojcowie bernardyni "zakleli, aby tak nie wolali i okolo tych ludzi pracowali, uwalniajac ich od czarow i pokus" 24). Na kazdym odpuscie w kosciele mozna bylo widziec tlumy cale takich nawiedzonych, krzyczacych glosem przerazliwym i po kilka slow mowiacych roznymi jezykami 25). - napastujacych kobiety, ktore mdlaly lub dostawaly slabosci. W roku 1649, w Okszy, bies opetal caly dom szlachcica ewangelika Andrzeja Kosny, lamal sprzety, bil ludzi, miotal rozpalone glownie, wrzucal potrawy w nieczystosci, etc. 26). Mlot na czarownice poucza, ze nawet dziatki "przenagabanie szatanskie cierpia". Lecz prym trzymaly kobiety, owe "naczynia pelne demonow". W dziennikach ojcow jezuitow znajdujemy od czasu do czasu wzmianki, ze te czy owa bialoglowe "oppugnavit daemon spectris ac terroribus", lecz w koncu zostaje ona "e faucibus daemonis erepta", oczywiscie po zastosowaniu odpowiednich egzorcyzmow. O skutecznosci tego srodka opowiada pewien szlachcic w Zurominie 27). Widzial on w dziecinstwie opetanego, ktory nieopatrznie zazyl tabaki od czlowieka,u m i e j a c e g o w i e c e j n i z p a c i e r z. W Zurominie podowczas znajdowal sie ksiadz, ktory wyganial diablow z ludzi. Kiedy ksiadz przystapil do egzorcyzmow, nie mogl mu diabel nic wiecej zarzucic, jak to tylko, ze bedac malym chlopcem, porwal raz bulke straganiarce. Nareszcie diabel, nie mogac sobie z ksiedzem poradzic, zaczal krzyczec, ze wylezie bokiem. Ksiadz mu na to: "Nie! Wylez, jakes wlazl!" Czart chcial wylazic oczami, plecami, brzuchem, a ksiadz powtarzal wciaz jedno: "Wylez, jakes wlazl", az diabel musial ustapic.Traktat ksiedza Chmielowskiego 28) o opetanych znajdzie czytelnik w "Wypisach" [pod tekstem], tak samo rozprawe o czynieniu egzorcyzmow z Mlotu na czarownice; tutaj zaznacze tylko, ze jeszcze w r. 1826, w Miloslawiu, ksiadz wypedzal diabla z krowy, robiac nad nia znaki siedmiu krzyzow 29), Chodzko zas 30) znal najslynniejszego na Litwie egzorcyste ks. Obloczymskiego, do ktorego przywozono opetanych z calej okolicy. "Szatan w babie dziwnych rzeczy dokazywal: krzyczal, skakal, bluznil, roznymi jezykami gadal, i po lacinie, i po niemiecku, i takim nawet jezykiem, ze go nikt nie rozumial", lecz ksiadz egzorcyzmami swymi natychmiast wypedzal zlego ducha 31).
Nie zawsze jednak diabel byl strona atakujaca. Mnostwo wypadkow swiadczy o dobrowolnym oddaniu sie szatanowi. Tak uczynil np. sciety przed ratuszem w Poznaniu w r. 1722 Andrzej Bochenski z Grodziska, ktory, bedac na sluzbie u pana Zaluskiego w Pyzdrach, gdzie cierpial wiele, "z desperacji i melancholii napisal karte, oddajac sie diablu". To samo uczynil w Krakowie, w r. 1728, osiemnastoletni Kazimierz Kaminski: "Oddal sie byl cum anima czartowi i na to cyrograf krwia wlasna podpisal". Pochop do zapisu tego - zeznaje Kaminski - mialem z relacji, ktora czynili w domu Imc Pana Jalowickiego o pewnym szlachcicu, ktory przedtem byl chudym pacholkiem, a teraz nietrudno mu o kilka milionow. Napisawszy te karte, zaraz krwi z palca, szpilka ukluwszy sie, w pioro wpuscilem i podpisalem, i z ta karta podpisana poszedlem pod Boza Meke, invocando zlego ducha, ale mi sie zaden na ten czas nie pokazal, tylko we snie pokazowaly mi sie rozne osoby, obiecujac mi pieniadze, bylem tylko kilka niedziel poczekal. Te malowania jam malowal, aby mi sie w takich posturach zli duchowie pokazali, a nie w inszych, bym sie ich mniej bal; mialem tez pochop takiego rysowania z widzenia, co student pewny we Lwowie, zapisujac sie diablu, tak samo uczynil. Nie mialem dotad zadnego podarunku ani pieniedzy od czartow." Ze wzgledu na maloletnosc, zamiast kary smierci, kazano biednemu chlopcu przez rok solenniter nabozenstwa, rozance, spowiedzi odprawiac i siedmkroc pielgrzymowac do miejsc swietych. Odlano mu takze 50 batow, "aby i cialo nie bylo przy tym bez jakowej mortyfikacji". Czacki 32) widzial cyrograf w r. 1800 podpisany.
Pakt z diablem.
Czarownice, chronione przez krag wezwaly szatana, ktory oferuje im uslugi w zamian za ich dusze.
Idea formalnego paktu z diablem byla najistotniejsza w oskarzeniach o czary.
(Francesco Mario Guazzo, Compedium maleficarum, 1608)
III
Najwiecej pociechy mieli diabli z czarow. "Czary – to nasz najwiekszy furlon - mowil Lucyper do swej armii w Postepku prawa czartowskiego, kazal przeto »pijanstwem ludzi zwodzic« i czarami »potajemnie kapturac«. Na lep chytrosci szatanskiej szly w pierwszym rzedzie niewiasty wiejskie, gdyz w nich nie masz rozumu przyrodzonego ani nauki Pisma swietego." Byly to tak zwane baby, cioty, guslnice, matochy, wiedzmy - slowem - czarownice. Spotykaly sie z diablem na Lysej Gorze. Jest to poniekad nazwa gatunkowa. Linde powiada, ze za lysa uwazana jest kazda gora, opanowana przez sile nieczysta. "Gdzie karczma, tam tez prawie i lysa gora" mowi Haur 33). W Tatrach odpowiada jej Babie Lono 34), na Litwie - gora Szatryja 35). Czarownice polskie lataly na ozogach i miotlach, ruskie - w stepie, zmudzkie na miotlach, litewskie - na lopatach 36). Przed wyprawa nacieraly sie baby mascia: wysmazony tluszcz z dziecka, oleosilinum, aconitum, galazki topolowe i sadze albo: z weza, jaszczurki, piorek wroblich i przepiorczych i zabiego skrzeku 37)."Gdysmy chodzily na chmiel do lasa - zeznaje jedna czarownica - nalazlysmy miejsce okragle za laka Mackowa, i mowily inne, ze tu czarownice tancuja, i niedlugo wziely mie z soba na toz miejsce Bielicka i Kotwaska - i nioslo nas cos wszystkie, nie chodzilysmy piechota, i tancowalysmy tam i innych dosyc bylo, ale nieznajome, bo mialy kaptury na gebie. Grywal nam chlop nieznajomy, czarna gebe mial. Na dlugim drewnie pijalysmy piwo, ale nie wiem, kedy je braly. Zbieraja sie tam na Boze Wstapienie. Kotwaska i Bielicka byly u mnie, namawiajac sie z soba. Te, co byly w kapturach, byly grzeczne, pleczyste, biedrzyste, tancowaly z pany. Kotwaska swieczke trzymala, a szklanice ja, nalewajac innym paniom. Na Lysej Gorze bywa nas tam cma, ze okiem nie przejrzy. Smarowalam sie u Kotwaskiej. Kiedy sie smaruje pod pacha, zaraz kominem wylece. Mam tez towarzysza Wcieutowskiego, ale ze mna zyc nie chce, bom nie warowna (nie dziewica). Jadwige Kazimierzowa na Lysej Gorze poznalam po pasku srebrnym kreconym. Miala pacholka swego Laskowskiego i innych dosyc z nia bylo nieznajomych... Wozne z Turku zwalysmy krolowa, sluzylysmy jej, klanialysmy sie jej ubogie, miala kaptur na twarzy, byla w kozuchowym minderaku, a w palendorze, i inne z nia mialy kapturki czarne na gebach... tylko dziurka przez kapturek pily, a ci zdrajcy, oszukancy, szatani po jednej dziurze w nozdrzach mieli, a nogi jak bociany. Ta Lysa Gora jest pod Poznaniem. Te starsze dostatnie panie pijaly wino, a my, ubogie wsianki, piwo; i my nalewamy i klaniamy sie za kazdym razem niziutko, z wielkim strachem" 38).
Czarownice z Lancashire na miotlach.
Proces tych czarownic w r. 1612 byl pierwszym w Anglii,
do ktorego wprowadzono procedury z kontynentu europejskiego.
(The Famous History of Lancashire Witches, 1780)
Spalony w Kozminie, w r. 1690, klecha Grzegorz wyznal na mekach, ze na Lysej Gorze grywal na piszczalce, ozenil sie tam z jakas Jaskowa, w czerwien odziana i w koronie. Diabel mu slub dawal. Kazda czarownica miala kawalera bardzo urodziwego, tylko nogi mial konskie i kozlem smierdzial. W wyroku, zapadlym w Jarocinie w r. 1719, niejaki Wawrzyniec Dziad zeznaje, ze jest Lysa Gora "jedna pod Cielcza na Golazni, druga pod Roszkowem, gdzie grywal na wasach" 39). Jan Kostera zas, stracony w Dolsku, pod koniec w. XVIII, nie przeczy, ze hulal z czarownicami na bankiecie, ma jednak pewne zastrzezenia co do szczegolow: otoz w samej rzeczy gral podczas uczty - ale na piszczalce, nie na radlicy 40). Anne Ratajke (proces w Wierzbowicach, r. 1699) nauczyla czarowania Jakomianka Jagna z tej samej wsi: "Przyludzila mnie do siebie i przykrasila mnie do szatana. Mialam z nim wesele takie jako drugie. Bywalam na Lysej Gorze ku Kaliszowi na sobocie" 41). Stara Zwonniczka w Peregrynacji dziadowskiej 42) opowiada:Na ozogu wyjade zrzednim oknem w pole,
W oczu mgnieniu objade podgorskie granice,
Wywrociwszy odziemna koszule na nice.
Wiem wiele czartow w piekle i gdzie drudzy siedza,
Oni tez wszyscy o mnie, jak sie rzadze, wiedza.
We czwartek sie schodzimy na rozstajnych drogach,
Wiecej chodze na glowie anizli na nogach.
Choc kto idzie imo mie, zaden mie nie widzi,
Jeszcze sie idac potknie, a czlek z niego szydzi.
J. Ziarnko, Szabat czarownic
(Muzeum XX. Czartoryskich; Jan Bystron, Dzieje obyczajow w Polsce, 1932)
Opis sabatu wraz z wieloma drastycznymi szczegolami znajdzie czytelnik w "Wypisach". Na tym miejscu zacytuje tylko dowcipne kpiny autora Czarownicy powolanej:"Kiedy czarownice na swoje brzydkie bankiety (diabel) zanosi abo wiec, co czesciej bywa, uczyni i sprawi fantazja ich, jakoby byly na bankiecie; uspiewszy ja w poscieli abo w legowisku jej, wystawi jej jakiej sasiadki jej znajomej osobe w fantazji: ze sie tej bedzie koniecznie zdalo, jakoby spolnie uzywaly, tancowaly lub po kosciolach na wierzchu (coc mi za plac do tanca!) lub gdzies indziej, a on im na radle gra, by na arfie dawidowej. Piekna muzyka, wlasne szyderstwo i omamienie! Jaki taniec, taka muzyka, choc czasem baba nie moze lazic. Dlategoz w wielkim sekrecie to potrzeba odprawowac. Ale kiedy i butlowie, i kto sie nie leni moze przy tym byc, to tu butel zonie malo lepszej, do domu przyszedlszy, ona innym, nie tylko rozpowie, ale i przyda tyle troje, ze tego bedzie nazajutrz pelne miasto! A zacniejsze zas maciory, chce rzec matrony, za ktorych podnieta mezowie ich na takie nedznice ostro nastapili, zrozumiawszy kogo, choc poniewolnie, powolaly, jako im mianowano, zarazem rozpisuja owa niezbozna utrapionych konfesja, zapraszajac drugie, jako wroble na cudza pszenice, abo jak na odpust, aby rychlo przybywaly wypytywac sie takze, jesli ich kto nie czaruje lub z domowych, lub z sasiad." (str. 73.)
Osculum infame, bezwstydny calus;
rytualne oddanie czci diablu,
ktore bylo jednym z typowych oskarzen w procesach o czary.
(Francesco Mario Guazzo, Compedium maleficarum, 1608)
Czarownice ofiarujace niemowle diablu.
Skrzywdzenie dzieci bylo czestym z oskarzen w procesach czarownic.
(Francesco Mario Guazzo, Compedium maleficarum, 1608)
IV
Zaprzysiezona diablu czarownica wykonywala najroznorodniejsze praktyki, "sobie pozytki przywodzac, drugim ludziom psujac". Sprawowala czary mleczne, milosne, mysliwskie, lekarskie, meteorologiczne, wzrokowe, mogla wiec: zamyslic na czyjas zgube, uroczyc, ozionac, zaziorac, urzec, oczynic, przekosic, nadac (oczarowac za pomoca tchnienia), "czlowieka osuc, ostudzic, oslepic, pokrzywic, malzenstwo w sobie ostroczyc, czlowieka nie zywic; wrzekomo uroki leczyc abo ogien zegnac, aniola z domu wypedzic, a diabla tam wegnac; smieciami ciskac, gdy ksieza chodza po koledzie, do poduszki sie wyscigac, tam kedy ksiadz siedzie" (Sejm piekielny) 43).Nuz w sobote wielkanocna, kiedy wode swieca
To sie w ten czas czarownice po chalupach kreca.
Biegaja okolo domu, brzekajac w siekacze,
A druga, wlazlszy na gniazdo, z kokoszami gdacze.
Wziewszy ognia swieconego, dobytek nim kadzi,
Do siedmi kosciolow kaze po wode czeladzi.
Swiecone w dzien wielkanocny wkolo domu nosza,
Aby wezow nie widali, kielbas o to prosza.
Lecie zasie, kiedy trzaska, gdy sie boja gromu,
Oknem naczynie zelazne wyciskaja z domu:
Siekiere, motyke, widly, lopate i grabie,
A ziela naklasc na ogien kaza leda babie.
W fantazji Krasickiego (Myszeis, VII) zaklinanie diablow przez czarownice zbarwilo sie w nastepujacy obraz plastyczny:Do gusel zatem i czarodziejstw slawnych
Skrzetnie sie baba natychmiast udaje.
Cyrkul na ziemi kresli z liter dawnych,
Szepce pod nosem, dzikie rzeczy baje,
Rzuca pek ziolek, czarami zaprawnych,
Zzyma sie, siada i znowu powstaje.
Nim zas te wszystkie gusla uczynila,
Dziewiec sie razy w kolo okrecila.
Okropnym glosem straszy okolice,
Mocarstw piekielnych ku pomocy wzywa.
Na wielowladnej rozkaz czarownice
Jek sie okropny spod ziemi dobywa,
Lucyper z swojej rusza sie stolice
I trzoda duchow podziemnych pierzchliwa;
Gwiazdy swych spuszczac przestaly promieni,
Ksiezyc sie krwawa posoka rumieni.
Zjadle padalce i gadziny piszcza,
Zmije sie na jej czolgaja skinienie,
Drzy ziemia, ognie piorunowe blyszcza,
A jakby zginac mialo przyrodzenie,
Wzmaga sie coraz burza, wiatry swiszcza,
Stuletnich debow wzruszaja korzenie.
Dzielniejsze zatem guslarstwa zaczyna
I zwyklym czarty sposobem zaklina.
W sprawie przeciw Zuzannie Rozynie (r. 1718) sad wyszogrodzki kazal podsadna spalic za to, ze udoila cudza krowe, do mleka wsypala utartych w proszek grzybow, zmieszala to z rosa, przed switem zebrana, i ta mieszanina polala grzadki w ogrodzie 44). Agnieszka Wscibidurzyna widziala na lozu Anny Jedynaczki "kokosz czarna, a kasek popielata", i znalazla na tym miejscu robaki biale, dlugie na pol palca, a lby mialy czerwone. I widziala, jak je Jedynaczka w ziemi potajemnie zakopala i lisciem kapuscianym to miejsce zakryla. (Proces w Kozminie, w. 1648) 45). Byly to oczywiscie jakowes praktyki czanoksieskie. Taz Wscibidurzyna twierdzila, ze nieraz w swej kapuscie jaja znajdowala kokosze i schla od tego, a kiedy je wyjela, tedy sie poprawiala 46) Zofia Marchewka (Brzesc Kujawski w r. 1771) malzonce slawetnego pana Kwiatkowskiego diabla w kaszy zadala 47). Chalupnica w Wierzbocicach (1699) "zepsowala swinie, ktora pies jadl - i ten pies zdechl" 48), poza tym robila proszki z koszul trupich i z zab parszywych na rozne ludzkie nieszczescia, tudziez deszcz zatrzymywala, aby nie ozywial ziemi 49). Chroma baba z Peregrynacji dziadowskiej zapewnia, ze "dojdzie wszedzie, choc zamkna by nalepsza klodka, bo ma do slepych zamkow rozmaite ziola". Jedna "zabe w skorupie podlozyla pod panskimi glowami pod slome" 50), inna sprawila "koni, bydla i drobiazgow zdychanie, pasieki niefruktyfikowanie" 51), ta nasylala kury pod chate, aby spiewaly na szkode oskarzyciela 52), tamta "noz w piwo maczajac, po schodach kapala i przymawiala, powiadajac, ze to od gnilcu i bolaczek" 53), ta znow "guslila, bo plotami trzesla, to ogien zar pod prog sypala, to rozebrawszy sie, gola kolo budynku latala; i jak nasypie zaru na koszule pod progiem i garnkiem przylozy, to koszula nie zgorzala" 54). W Wisniczu w r. 1688 Jadwiga Macowa "mlekiem piec oblepiala, zeby w lecie snieg upadl", kopyta wyrzynala, w wode kladla i "cicaszki" krowom obmywala, Rabiaszka zas oskarzona byla przez slawetnego pana Walentego Chmielowskiego "o powziecie lajna krowiego przed domem jego... na co pomieniony actor in ipso actu powziecia tegoz smrodu solennym intulit protestationem". (Lud, VII). A Jagata Korfunka ukradla Pana Jezusa w Biechowie na odpuscie i smagala na Lysej Gorze, az krew plynela, inne zas bily i dzgaly, potem to ze soba wziely - to na urodzaj 55) Gdacjusz 56) opowiada, ze w roku 1553 dwie czarownice "sasiedzie swojej byly dziecie ukradly, ktore na sztuki porabaly i w garncu warzyly. A jako je potem tracic miano, wyznaly, ze kiedy by ono dziecie byly warzyc mogly, tedy by wszystkie owoce, tak polne jako i ogrodowe przez susze wniwecz sie byly poobracaly. Ale to tylko zdrada i oszukanie szatanskie bylo.
Czarownice piekace i gotujace dzieci.
Rytualne morderstwo dzieci bylo jednym najczestszych oskarzen w procesach czasownic.
(Francesco Mario Guazzo, Compedium maleficarum, 1608)
Bo poniewaz diabel jest starymp h y s i k i e m, ktory to z eksperyjencji i doswiadczenia powszedniego ma, kiedy deszcz padac i susza byc ma, wiec naczynie swoje, tj. czarownice, do tego namawia, aby to i owo czynily: a tedy deszcz padac nie bedzie. A tak, gdy to, co im diabel rozkazal, uczynily, a deszcze gwaltowne i susze wielkie bywaja, tedy te biedne niewiasty mniemaja, ze to one uczynily" 57). Aby sprowadzic susze, "czarownica krostowa zabe z chlebem do ziemie zakopa. Poki ona zaba onego chleba nie zje, poty deszcz padac nie moze. Drudzy zasie udawaja, ze czarownice maja jakis miech; przeto, gdy sie na deszcz zanosi, on miech otwieraja, z niego wiatr wypuszczaja, ktory deszcz rozpedza. Trzeci mniemaja, ze sie czarownice w prochu myja, a miotla go na powietrze ku niebu rzucaja. I niektore czarownice slowa do tego mowia. I tak dlatego deszcz padac nie moze" 58).Chcac wywolac skutek odwrotny, "bierze piasek w rece, miece przez sie, obrociwszy sie tylem ku wschodu slonca, a gdy chce miec grad, tedy krzemienie.
Czarownice wywolujace deszcz.
Podczas szalenstwa polowan na czarownice,
magia sprowadzajaca niszczace kleski zywiolowe
byla uwazana za jedno z maleficia –
diabelskich czynow dokonywanych przez czarownice.
(Drzeworyt z: Ulrich Molitor, De Lamiis et Phitonicis Mulieribus, 1490)
Kiedy ludzi zwadzic abo malzenstwo, tedy drwa poprzek kladzie przeciw onemu domowi, gdzie chce zlosc wyrzadzic, przymawiajac czartowskie slowa" 59).To przymawianie czartowskich slow, czyli zaklecie, stanowilo wazna czesc rytualu czarowniczego. W rekopisie Akademii Umiejetnosci, Nr 1711 (w. XV), znajdujemy zaklecia "contra morsum rabidi canis alias
w s c z y e k l e g o p s a: iran, liran, kyrian, oferan, cepharan, cakapharan, stolidon". Thessurus magicus domesticus 60) radzi przywolywac ksiecia ciemnosci slowami "Sicclosciu, Panim, Bescialus, Hakodose, Huben, Vernah, Veolim, Echad". Niektore z tych slow przypominaja brzmieniem jezyk hebrajski, na ogol sa to znieksztalcone imiona wladcow piekiel. Do dzis dnia wychodza w Polsce ksiazki, zawierajace podobne zaklecia, np. w "Prawdziwym ognistym smoku" 61). "Licer, Onia, Kameron, Oliscot, Mandesumini, Poemi, Oriel", etc., tak jak sredniowieczne Grimoiry, Höllenzwangi i Claviculae Salomonis roily sie od rozmaitych formul: "Omogiel, Tramoedy, Mi mona, Turmilo, Pandi", etc., etc. Wedlug Poklateckiego 62) rozumial diabel tylko po egipsku i tatarsku, wedlug akademikow krakowskich upodobal sobie w lacinie 63), lecz i po polsku mozna bylo mowic przy praktykach zabobonnych, a nawet posilkowac sie Najsw. Trojca i imionami swietych. W dzielku Spraua a lekarstua konskie 64). podane jest "zegnanie na krczyce": "Mow tak: w tym to koniu sa siedm krczyc od siedmi, szesc od szesci, piec od piaci, cztyry od cztyrzech, trzy od trzech, dwie ode dwu, jeden od jednej, potem nic, w imie Ojca i Syna, i Ducha Swietego, po trzykroc, poranu". Rekopis Biblioteki Jagiellonskiej 1551 zawiera dzielko Szymona z Lowicza Lekarstpha w osobliwych niemoczach, a w nim zaklecia nastepujace: "od niemocy wielkiej sw. Walentego niech mowi piec pacierzy na pamiatke pieciu ran bozech i siedm zdrowech Marii na pamiatke siedmiu wesela Panny Marii, a potem niech bedzie wziet garniec wody pelny, ktora wziawszy w prawe rece, w ktorej niech bedzie trzyman i lan na lewa reke, a ty slowa maja byc mowiony: W Nazaret sie Pan Bog poczal, w Betleem sie narodzil, w Jordanie ochrzczon, w Jeruzalem umeczon. Toc jest tak wierna prawda. Tak przestanie wielki wrzod i niemoc wielka Piotrowi albo Annie, a polewajac oblicze niemocnego: w Imie Ojca i Syna, i Ducha Swietego. A to masz dzialac przez trzy piatki pospolu, a bedzie zdrow niemocny. To w Gnieznie jest doswiadczono i uzdrowiono od 30 person; na zazegnanie zas bolaczki: »Daj mi mily Bog dar, lekuje ja sobie sam, i ze mnie wyszlo, i ze mnie pojdzie. W imie Ojca i t.d.«" 65). Dla rozegnania burzy sluzyly, wedlug Mlotu na czarownice (II, 176), slowa:"Poprzysiegam i zaklinam was, grady i wiatry, przez piec ran Chrystusa Pana, i przez trzy gwozdzie, ktore jego rece i nogi przebodly, i przez czterech ewangelistow swietych, Mateusza, Marka, Lukasza i Jana, zebyscie w wode rozplynawszy puscily sie na dol".Hanka Czelczonka z Kobylina (r. 1616) zeznaje, ze "ziela dawala dziewicom, ktore zowia l i m o i z a, psujac plod, zeby dzieci nie rodzily. Przystojnej milosnicy Zaleskiego dalam rodzacej kobiecie limoizy, maruny bialej, siemienia marchwianego i czerwonej rozy. Tem tez zepsuje plod, komu chce" 66). W Doruchowie (p. str. 93) zarzucano czarownicom m.in., "ze razily ludzi postrzalami, do czego osobliwej uzywac mialy strzelby, tj. rekojesci od stluczonych tyglow" 67). Maciejowa Sieczczyna (Poznan, r. 1559) chodzila pod szubienice po powroz od szubienicznika "ku wyszynkowaniu miodu" 68). I pani Mackowska z Kamienca (r. 1717) oswiadcza, ze szynku nie mialaby, "gdyby od Michalka kata postronka nie dostala, ktory od zlodziejow zostaje sie" 69). Po "rzeczy naturalne" (genitalia) wisielca chodzil takze zabobonny Sebastian Porebecki: chcial je ukrasc dla znajomego szynkarza, aby mu sie lepiej powodzilo 70). Wyzej wymieniona Sieczczyna, pragnac przywrocic jakiejs Kachnie milosc kochanka, uprzedla nic na opak, obwinela nia grzebien i polozyla wszystko pod ogien; kazala tez lykac oczy, wylupione zywemu golebiowi. Z aktow kobylinskich dowiadujemy sie, ze "roku panskiego 1658, podczas zniw, idac pani Piotrowa mieczniczka, po malzonka swego na gospode do pani Szotki, z trefunku nadepnela noga mieszeczek z czarnego aksamitu, w ktorym byl palec wielki czlowieczy, przy nim igielek trzy bez obu koncow". Gdy po uplywie pewnego czasu nikt sie po te relikwie nie zglosil, "urzad zupelny" (t.j. burmistrz z rajcami i wojt z lawnikami) rozkazal "nanieciwszy w pol rynku ogien, spalic je, dajac na potem znac kazdemu, ktory by sie smial powazyc takie relikwie nosic i chowac, iz mu sie takze stanie simili modo, jako i tym relikwiom". Byl to prawdopodobnie palec skazanca, ktory wedlug rozpowszechnionego zabobonu sluzyl do czarow. Nawet10-l e t n i a d z i e w c z y n k a Anna stawala w r. 1703 przed sadem wyszogrodzkim, oskarzona o czynienie kolorowych myszy z liscia rozanego: "Wziela 4 listki, zlozyla je na krzyz i dwa razy chuchnela" 71). Zyd z Kowla Hirszowicz musial w r. 1700 zlozyc w boznicy przysiege, iz otrzebil kota, nalezacego do p. Andrzejewicza, "nie dla czarow lub zlosci przeciw chrzescijanom, lecz dla ulzenia wlasnej dolegliwosci, i ze obcietych czesci nie moczyl ani w miodzie, ani w piwie, ani w wodce, ani w wodzie", corpus zas delicti zlozyc musial w przeswietnym magistracie kowelskim 72)."Zydy niewierne, ktorych szatan za jedno naczynie sobie obral" 73), czarowali m. i. za pomoca mleka z piersi kobiet chrzescijanskich, ktore kupowali rzekomo w celu szerzenia moru srod "gojow". Potrzeba do tego szubienicy, wiszacego na niej zlodzieja i najetego chlopa, ktory, po odprawieniu "guslow i zabobonow", ma to mleko lac wisielcowi w ucho i pytac go, co by slyszal. Pewna kobieta oszukala Zydow, sprzedajac im mleko krowie. Kiedy wiec najety parobek pytal wisielca, co slyszy, ten odpowiedzial, ze ryk bydla. Zydzi "zasmeciwszy sie odeszli od oney bialoglowy, laiac iey", a wkrotce nastapil "on mor bydla gwaltowny po wszystkiey Polszcze" 74). Skarga zarzucal Zydom, ze czarnoksiestwa ucza 75), te sama sklonnosc przypisywal im Michal z Wroclawia w kalendarzu na r. 1494 ("cierpiac na glebokosc rozumu, poswieca sie nigromancji"), skutki zas tego czarowania zydowskiego byly zaiste straszliwe, bo oto wedlug ks. Tyszkowskiego Zydowki ciezarne po smierci rodza przez czary! 76).
Czarownice tatarskie umialy pono tak rusznice czarowac, ze zadna nie wystrzelila 77). "Dokumentem do czarow" tych poganek byl m. in. fakt, ze posiadaly pieniadze z napisami arabskimi (diabelski jezyk!). W r. 1609 spalono za to przewinienie kilka zon tatarskich 78). Znane byly oczywiscie takze wrozki i czarownice cyganskie:
Kiedy one Maenades zeszly sie w gromade,
O czarach i o guslach czynily wiec rade.
Jedna druga uczyla, zwlaszcza stara mloda,
Owa przed ta rozumem, ta miala uroda
Jak molojca omamic, kwoli bialym glowom,
Jako owcom i mleko odjac cudzym krowom,
Jako wrozyc na reku, jak poznac przygody,
Tak przeszle jako przyszle pozytki i szkody.
Tamze sie tez cwiczyly w onej swojej szkole,
Jak sasiedzkie przewabic zyto na swe pole
I jako niecic ogien pod slomianym dachem,
Jako mieszek wyszyplac, jako szalic Lachem.
I dzis tymi sztukami u nas narabiaja,
Gdy z cudzego pieniadze worka wysaczaja
Cyganki farbowane.
(Klonowicz, Worek Judaszow I, 2.)
V
Przyklady powyzsze swiadcza, jak rozmaite byly sfery, z ktorych rekrutowaly sie czarownice i jak roznorodne sposoby czarowania. Rzecz charakterystyczna, ze w bezboznych praktykach swoich czarownice chetnie posilkowaly sie przedmiotami kultu religijnego, koscielnego. Z "Synodu klechow podgorskich" (w. XVII) 79) dowiadujemy sie, ze sprzedawano im wosk poswiecony i strzepy z choragwi koscielnych; gromnic uzywaly baby do odpedzania gradu 80), czarowaly palmami poswiecanymi 81), z synodu z r. 1248 mamy wiadomosc o praktykach zabobonnych z woda chrzestna, olejem sw. i Najsw. Sakramentem 82), diabel zas Rogalec z Sejmu piekielnego uprawia agitacje po prostu w kosciele. Podczas nabozenstwa stoi z dziewkami w kacie i uczy je:Jednej kaze, aby strzepkow w kosciele dostala
Od choragwi, od obrusow, by przy sobie miala.
Jako ludzie kupa chodza za tymi strzepkami,
Tak za toba beda chodzic, ba, i diabli sami.
A drugiej kaze napalic w ogniu trupich kosci,
Zeby drugie osypala, naczynila zlosci.
Dostawszy jej wienca z glowy, wloz na trupia glowe,
A z konwie obraczki popal, osyp trzecia owe.
Czwartej stopy wykroiwszy, w czeluscie je ulepisz,
Jedna ostudzisz, ususzysz, a druga oslepisz.
Trzecia ucze chceli, zeby mlodzienca miala,
Zeby wlosow z jego glowy, jak moze, dostala.
K temu wosku z koscielnej swiece, a swieczke udzialaj
Z onych wlosow, ktora sobie we czwartki zapalaj.
Poki ono swiatlo bedzie u ciebie gorzalo,
Poty sie mu serce bedzie ku tobie pregalo.
(962-977)
Prefesje swa i stosunki z diablami staraly sie czarownice ukrywac w najwiekszej tajemnicy. Istnialy jednak sposoby zdemaskowania podejrzanych. "Chcesz wiedziec, kto jest czarownica, mowze jedna pewna choc swieta modlitwe, o ktorej nie powiadam; myslac, gdy mowisz, o tej, ktora masz podejrzana, jesli sie na ten czas wezdrgniesz, juz jest pewna czarownica ta, o ktorej pomyslasz." Na Bialej Rusi rozpoznawano czarownice w ten sposob, ze "kapano je w wodzie, pierwej wode przez przescieradlo przecedziwszy z pilnoscia, a potem wrzkomo exorcyzujac i krazac okolo wanny i nieco mowiac, kosc sprochniala ostroznie i rzese wodna abo i czym innym natkana wpuszczaja, czasem i rozne zboza abo kamyki, zaczem rzesa po wierzchu wody plywa. I z jednego gnata sila gnatow, ktore z czarowanego wyszly, slawa i geba szczebietliwa narodzi. Gloszac, ze za egzorcyzmem w wannie nalazly sie wierutne czary, kosci trupie, rzesa, rozmaite zboza, kamyki. Jeszcze by powtorzyc, aby wszystkie wyplynely. (Czarownica powolana, 97).Najczesciej jednak oskarzenie o czary bylo dzielem "swiegotliwych bialychglow, co o wszystkiem chca wiedziec, aby mialy o czym swiegotac, boby im geba spuchla milczac, i owszem rozpisuja do sasiadek swoich, aby przybywaly, chcali wiedziec, jesli ich kto nie czaruje. A zleciawszy sie by sroki do scierwa, mianuja same i te, i owa, grozac, ze sie nie przyznasz po niewoli, i obiecujac przyczyne ze strony wyzwolenia. Zaczem musza nedznice plesc troje niewidy" ... "Nazrze sie druga krup surowych, grzybow, bedlek, korzenia, gliny, wapna, fruktow niewczesnych, smazonek i innych rzeczy swojej naturze szkodliwych, za czym niezdrowie, zla cera, zoladek niestrawny, uroki, osypanie, czary, czarownice. Napadnie na takiego, co rad smaczne kaski po dworach zobie, wmowi w nie czary, nuz tu diabelstwa po pierzynach, po wannach szukac, nuz tu i te, i owe posadzac i przed mezem o czary udawac. On dla klekotania ustawicznego musi chudzina w takie plotki sie wdac, wrzkomo dla swego pokoju, a ono wielkiego dusznego i doczesnego nabedzie niepokoju, jako sami nieraz z placzem dobrowolnie, choc nie wczas, wyznawaja, i na zony, i na tych, ktorzy im to w glowy lekkomyslne mocno wbili, narzekaja". (Czarownica powolana, 92-93).
Przez te plotki "kobiecisk nikczemnych, malocnockich, wyuzdanej geby" cala Polska tak sie, wedlug Czarownicy powolanej, zagescila czarownicami, ze "na posiedzeniach i schadzkach zwyczajnych o zadnej materii wiecej nie bylo slychac, jako o czarownicach". Swiatopoglad wieku byl na wskros demoniczny. Doszlo do tego, ze przyczyny naturalne zjawisk przestaly jakoby istniec. Wszystko zlo zwalano na sztuczki czarownic:
Kiedy wiosna nastapi, a deszcz ustal w maju,
Czarownice przyczyna. Zdechl wol jeden, drugi,
Albo tam co z przychowkow, czarownice wina.
Kaza tedy niewinna babe wziac i meczyc,
Az ich z pietnascie wyda. Ciagnie kat i pali,
Az powie i powola wszystkie, co ich we wsi,
A baba dziw, ze pana z pania nie powola,
Ktorych by raczej spalic za to, ze niewinnie
Meczyc i tracic kaza swoich bez przyczyny.
I tak nie bedzie we wsi trzydziesci czlowieka.
A pietnascie poglowia spala! Co dla Boga
Za przyczyna? Pan chory i nie ma wskorania,
Schnie i dzieci mu czesto umieraja w domu.
Jakoby i suchoty, i smierc przyrodzone
Nie byly i zeslane od Boga samego!
(Opalinski, Na ciezary i opresyja chlopska w Polszcze)
Zobaczmy, jak odbywalo sie w Polsce owo meczenie i tracenie czarownic.
VI
"Nie slychac po innych panstwach i nacjach o tak gestych ekscesach i naglych, a raczej bezprawnych egzekucjach", narzeka ks. Gamalski w Przestrogach duchownych 83), "nasza tylko w tym nieszczesliwa Polska, ktorej wkrotce borow i lasow na stosy nie stanie, a podobno tym predzej po miastach, miasteczkach i wsiach ludzi nie bedzie na podniecenie tych pozarow". Jest w tym okrzyku szlachetnym wiele przesady, gdyz historia swiadczy, ze w sasiednich "panstwach i nacjach" meczono i palono stokroc wiecej niz w Polsce ofiar.
Palenie czarownicy, prawdopodobnie w Niemczech.
(Nie podpisana okladka ksiazki: Kurt Baschwitz, Czarownice. Dzieje procesow o czary. PWN, Warszawa 1971.)
Chociaz juz od w. XIV rozlegalo sie echo o inkwizytorach "haereticae pravitatis" (byl to jeden z urzedow klasztornych zakonu dominikanskiego) 84), to az do polowy w. XVI nie zajmowano sie u nas sprawami o czary, gdy np. we Francji, juz w w. XIV (od 1320 do 1350) w samej Karkassonie spalono 400 czarownic i czarownikow, w Tuluzie zas, w tym samym czasie, 600 85). Proces o czary byl jedna z galezi sw. Inkwizycji, ktora przez usta swych poplecznikow stworzyla zasade "haeresis est maxima opera maleficarum non credere'.', opierajac sie na Pismie sw.: "Czarownikom zyc nie pozwolisz" (Exodus 22, 18), "Maz albo niewiasta, w ktorych by byl duch czarnoksieski albo wieszczy, smiercia umra" (3 Mojz. XX, 27) i na dogmacie, przez sw. Tomasza z Akwinu utwierdzonym: fides catholica vult quod daemones sint aliquid et possint nocere suis operationibus. Gorszyl sie ks. Chmielowski, ze istnieja ludzie, ktorzy "cale neguja, aby czarnoksiestwa i czary mialy sie znajdowac, a co wieksza: niektorzy twierdza, ze nawet i czartow nie masz. Jak oni temu waza sie kontradykowac, czemu Kosciol bozy nigdy nie kontradykowal?" 86). Kosciol utrwalal w ludzie wiare w diabla 87), a jednoczesnie walczyl z czarami jako "cudami nielegalnymi", jako z herezja, bo czarownicy, wedlug Alexandra IV, "aperte haeresia sapiant", diabel zas do dzis dnia tak lubi wlazic w kacerzy, jak niegdys w swinie, a kacerze tak sie zwykle przemieniaja w czarownikow, jak stare nierzadnice w rajfury 88). Czary zaliczone byly do crimina ex cepta, atrocissima.Najdawniejszy przepis prowincjonalnego prawa polskiego o czarodziejstwie znajdujemy w synodzie, odbytym w Budzie przez legata papieskiego Filipa w r. 1279. Czytamy tam: "Ze spolecznosci wiernych wylaczamy i wyklinamy wszystkich czarownikow, ktorzy czynia czary przez wzywanie diablow lub uzycie rzeczy poswieconych, surowo zabraniajac, aby nikt, procz wlasnego ich biskupa, nie dawal im rozgrzeszenia, wyjawszy w godzine smierci; inni zas czarodzieje moga byc rozgrzeszeni przez miejscowych kaplanow, po naznaczeniu im odpowiedniej pokuty" 89) Z wieku XV pozostalo kilka zapisek, jak np. o tym, ze "wyeszcza baba z Zakrzewa scilicet czari" (r. 1476) zostala pociagnieta do odpowiedzialnosci za gusla 90), w roku 1502 "Malgorzata Bilkowska oczyszczala sie przed kapitula poznanska z zarzutow sobie uczynionych" 91); sa slady, ze za krola Aleksandra oskarzono o czary Sapiezyne 92), lecz az do roku 1543 wiadomosci te sa nader skape. Dopiero sejm, z roku 1543 (Vol. legum I, f.578 § Differentias) zajmuje sie sprawami czarnoksieskimi i oddaje sadzenie ich wladzom duchownym.
"Roznice sadowe miedzy duchownymi a swieckimi na tym sejmie z radami naszymi obojga stanu i z posly ziemskimi tak postanawiamy, aby wiecej jeden drugiego do prawa sobie nienalezytego nie pozywal ani pociagal. Aby tedy wiedziec, ktore kauzy do duchownego prawa, ktore do swieckiego przysluguja, tym opisaniem oznajmujemy. Postanawiamy za przyzwoleniem panow pralatow duchownych i panow swieckich, i poslow ziemskich: naprzod prawu duchownemu nalezy sad rozeznac roznice okolo wiary chrzescijanskiej, o heretykach, o schizmatykach, bluzniercach bozych i apostatach. Nadto sadowi duchownemu podlegly wrozki, czary, czarnoksiestwa", etc. (Czarownica powolana, str. 9).Sady swieckie mialy jednak prawo ingerencji, o ile wynikala dla kogo szkoda materialna – i w ten sposob sprawy o czary przeszly calkowicie pod sady landwojtowskie, chociaz o formalnej translacji praw sadow duchownych na swieckie nie znajdujemy nigdzie wzmianki 93). Poza uchwala z r. 1543, przepisujaca sadzenie spraw o czary, i uchwala z r. 1776, znoszaca je, nie znajdujemy w konstytucjach nic, co by okreslalos p o s o b sadzenia, sledztwa etc. Znamy tylko dekrety krolewskie (Warszawa 1672 i 1713), oddajace sadom duchownymp i e r w s z e n s t w o przy badaniu spraw o czary, i reskrypt Augusta III (z r. 1745), zakazujacy rozpatrywanie ich sadom miejskim pod kara mille hungaricalium, a wiejskim sub poena capitis. Dekrety te i reskrypty nie byly jednak nigdy scisle wykonywane. Praktyka zas sadowa powstala sama przez sie, po czesci na gotowym wzorze niemieckim. Wedlug kalamburu Czarownicy powolanej byla to zaprawde "iurisprudentia-iurisperdentia". Byle plotka zawistnej sasiadki wystarczyla, aby "ujawszy gromnice palil lawnik z burmistrzem w rynku czarownice, lecz chcac pierwej dociec zupelnej pewnosci, plawil ja na powrozie w stawie podstarosci". O plawieniu nie ma wzmianek w zrodlach archiwalnych, byl to jednak obyczaj powszechny: oskarzona zanurzano w wode, a jezeli nie tonela - byl to "wielki dokument do czarow". "Z tej przyczyny mnie wzieto, zeznaje Anna Strzezyduszyna, zem plywala. Ale niejednakowo rzucano w wode: jedne z ochrona, a drugie - jako moglo byc. Tom tez od ludzi slyszala, ze, kiedy ktora czarownica, chociaz ja pograzaja, tedy ona przecie plywa jako kaczka." Niektorzy ksieza zwykli byli pierwej poswiecac wode, w ktorej baby plawic miano 94) i chociaz Innocenty III zakazal takiego poswiecania, czynili to w dalszym ciagu. Mylnie jednak twiedzil autor Czarownicy powolanej, ze plawienia "w porzadnych panstwach jako we Wloszech, w Hiszpanii, we Francji nie obaczysz" i "nigdzie tez czarownic nie plawia, tylko u nas". Zwyczaj ten istnial w Niemczech i we Francji.
Plawienie czarownic w Anglii.
Jezeli kobieta unosila sie na wodzie, byla winna,
jezeli tonela, byla niewinna i wtedy wyciagano ja z wody za line, ktora byla przewiazana.
(Witches apprehended, examined and executed, for notable villanies by them commited both by land and water, 1613)
U nas jednak przetrwal najdluzej. Walczyl z nim biskup Zaluski 95), piszac ze "proba niewinnosci przez plawienie w wodzie jest niegodziwa i plonna, chcac aby niewinny tonal, a winny plywal, i sprawiedliwie mowic mozna, ze to jest wynalazek ludzkiego dowcipu, przez ktory czestokroc falsz prawdzie miejsce bierze - i lubo sie czasem uda, to czyni czart, aby tym utwierdzil w bledzie czlowieka, chcac go ludzic przez pomaganie mu w niegodziwosci... Dlaczego z usilnoscia zabraniac tego czynic kazdy jest obowiazany". Nawet po konstytucji r. 1776 zdarzaly sie wypadki plawienia. W r. 1789 ekonom z Zagoscia pod Pinczowem "zdesperowany brakiem deszczu" kazal baby plawic 96), Huculi topili wiedzmy w r. 1827 97), w r. 1836 we wsi Chalupach (pow. wejherowski) zarzucono 50-letniej Cejnowej, ze sczarowala rybaka Kakola. Przez dziesiec dni bito ja, szarpano, kopano, potem plawiono i utopiono 98); Gloger wspomina 99), ze w r. 1860 wloscianie oskarzyli pewna komornice o rozpedzanie chmur i prosili, aby im pozwolono plawic ja; i jeszcze w r. 1872 we wsi Dzurkowie (powiat stanislawowski) plawiono na skutek posuchy wszystkie ze wsi kobiety 100).Po plawieniu, "dla lepszego wyrozumienia z strony czarowania i inszych wielu rzeczy" wydawano oskarzone na tortury. Porzadek sadow miejskich z r. 1618 zawiera nastepujacy "dowod przeciw czarownikom i tym wszystkim, ktorzy sie z czarnoksiestwy, a z gusly obchodza":
"Gdy sie pokaze, izeby kto takowych rzeczy innego chcial uczyc, abo ze komu tym grozil, a temu, ktoremu grozono, zeby sie stad co zlego przydalo, abo tez, zeby w tym podejrzanym sie byc pokazal, slowy, obyczajmi, postawa i inszymi sprawami, ktore sie w takowych ludziach najduja, a ktorych takowi ludzie uzywaja, azeby sie tym juz oslawil - takowemu kazdemu slusznie ma byc o to wina dana i za takimi znaki moze byc i na meke skazan, poniewaz takowe wszystkie umiejetnosci, ktore sa naprzeciwko Panu Bogu, i tez ludziom chrzescijanskim nie przystoi, zeby sie z nimi obchodzic mieli, maja byc prawem zapowiedziane i srogo karane".Zeznania wydobywano "woda, octem, laniem wrzacego oleju w gardlo, smarowaniem siarka, smola gorejaca lub slonina, glodem, pragnieniem wielkim, przylozeniem na pepek myszy, szerszeni albo jakich innych chrobakow jadowitych, nakrytych banka, azeby tak wyjsc nie mogli, cialo cierpiacego dreczac; jako tez, gdy zloczynce ku lawie przywiaza, nogi jego slona woda namaza, potem koze przywioda, ktora rada sol jada, aby piety onego zloczyncy lizala: ktory bol powiadaja byc okrutny bez obrazenia cielesnego... dalej przez ciagnienie powrozami, gdy nago zloczynca (wszakze wstyd przyrodzony majac nakryty), na wezszej lawie niz cialo jest, bywa pod pache przez piersi przywiazan, potem wielkie palce u nog bywaja zwiazane, a powroz od nich okolo osi u kola okreca, aby tak obracaniem kola cialo zloczynce ku wypowiedzeniu prawdy bylo ciagnione. Niektorym tez, ktorzy na meki maja byc dani, pierwej wszystkie wlosy brzytwa ogola, dla opatrzenia, aby jakich kunsztownych pomocy we wlosiech nie mial wedlug czarnoksiestwa abo czarow inych, za ktorymi wiec zadnej meki nie czuja... Przed innymi mekami zloczynca naprzod byl bit miotlami" (ibid., 217-218).Przebieg wypelniania tormentow wedlug prawa swietobliwego magdeburskiego opisuje Kitowicz 101):
"Przed ratuszem byla tak urzadzona piwnica, ze w scianach jej osadzony byl hak zelazny gruby z kolkiem, wysoko od ziemi na poltrzecia lokcia do posadzki w srodku piwnicy utwierdzony. Tam stawiano stolek. Na nim kat sadzal wieznia, wiazal mu w tyl rece jednym powrozem, drugim wiazal nogi, konce zas powrozu przywiazal mocno do kolka nizszego; przez powroz u rak przelozyl inny postronek, przez kolko wyzsze pojedyncze przewleczony, raz drugi okolo reki okreciwszy trzymal, aby mu sie w ciagnieniu nie wymknal. Przywiazawszy tak wieznia, stanal przy nim w pewnej odleglosci. Na boku przy scianie naprzeciw wieznia stawiano stolik i stolki, kalamarz, pioro, papier, za ktorym zasiadal wojt z dwoma lawnikami. Gdy tak juz wszystko bylo przygotowane, instygator miejski, stojacy przy wojcie, imieniem skarzacego w krotkiej przemowie upraszal owego sadu: ze poniewaz wiezien dobrowolnie wzbrania sie przyznac do wystepku popelnionego, aby go wskazal na tortury, podlug praw krajowych. Po czym wojt, przystepujac do zwyklej formy badania obwinionego, mowil wprzod do niego lagodnie, zachecal go do szczerego wyznania prawdy. Gdy to nie odnosilo skutku, wojt zaklinal go na wszystkie swietosci, na zbawienie duszy jego, etc. Gdy i to nie pomagalo, wowczas wojt na instygatora zawolal: »Mow wiec mistrzowi sprawiedliwosci, niechaj postapi sobie z nim wedlug prawa«. Instygator zas zawolal donosnym glosem: »Mistrzu, postap z winowajca wedlug prawa«, Kat, jeszcze nim przystapil do zadawania mu meczarni, wolal po trzykroc: »Mosci panowie zastolni i przedstolni! 102). Czy z wola to wasza, czy nie z wola?« Instygator odpowiadal za kazdym razem: »Z wola«. Dopiero kat silnie pociagnal za powroz. Wtenczas rece wieznia poczely sie wylamywac ze stawow, ramion, podnosic sie w gore tylem glowy, postac zas wieznia, poddajac sie wyzsza czescia ciala za sznurem, znajdowala sie na stoliku, nogi zas, wyciagniete i do haka przywiazane, wisialy jak na powietrzu, jezeli po tej mece wiezien w dalszym ciagu trwal w uporze, kat przyzywal wowczas swego pomocnika i obydwaj z calych sil za sznur ciagneli. Wowczas wiezien wyciagniety byl jak struna. Rece wykrecily sie tylem i stanely w prostej linii z cialem nad glowa, w piersiach zrobil sie dol, w ktory tloczyla sie glowa, caly czlowiek wisial na powietrzu. Wszystkie zebra, kosci, stawy i zyly staly sie wydatnymi. Jezeli zdarzylo sie, ze wiezien na torturach skonal, wszystko sie na ten czas konczylo i zmarlego pochowano, a sprawa upadla. Niekiedy obwinionemu kladziono na nogi ostre zelaza, karby na ksztalt zebow, ksztalt pily majace, z dwoch sztuk zlozone, przez ktore przechodzily z obu koncow sruby; tymi srubami sciagano zelaza zebate na wierzch piszczeli nog, ktore pod spodem przymocowane byly. Te wiec, coraz bardziej gniotac i kaleczac nogi, nieznosny bol sprawialy. Mistrzowie, zelaza podobne dybom, po swojemu nazywali butami hiszpanskimi. Utrzymywano powszechnie, ze nie bylo zbrodniarza, ktorego by obuwie to do przyznania winy nie przymusilo.Kropienie goraca siarka, przykladanie do bokow blach rozpalonych nie bylo tak bolesne jak buty hiszpanskie.
Kiedy miano czarownikow lub czarownice torturami probowac, golono im zwykle wlosy na glowie, utrzymujac, ze we wlosach kryje sie diabel i nie dopuszcza czarownicy sumiennego wyznania prawdy, i ze ukryty we wlosach za niego lub za nia znosi meczarnie, biorac za powod owo spokojne wytrzymywanie tortur wyzej wymienionych, co zapewne z omdlenia lub opuszczenia sil przychodzilo, nie zas z pomocy szatana. Zydom pospolicie (jak to utrzymuja pisarze), o jakibadz wystepek obwinionym i na tortury skazanym, regularnie to uskuteczniano. Gdy nieraz winowajca, jak Zyd bez mydla ogolony, tortury wytrzymal, kat udawal wowczas, ze mu jakis wielki czarownik tortury oczarowal, iz swego skutku osiagnac nie mogly 103). Skoro zas przyznal wine, zdejmowano mu z nog buty hiszpanskie, sadzano na stolku, wziawszy potem za rece powykrecane, odkrecano je na powrot z nowym bolem, potem zlozywszy je na krzyz, przed piersi wieznia, kolanem miedzy lopatki tloczac, tym sposobem naprowadzano w stawy; co bylo nierownie bolesniejsze niz same tortury. Takowe meczarnie byly niekiedy powtarzane do trzeciego razu, po kilkudniowym jednak odpoczynku. Po czym dopiero nastepowal wyrok smierci lub uwolnienia, a to podlug okolicznosci. Tortur jednak nie nakazywal sad szlachecki, ale jezeli sady wojtowskie albo grod skazywaly kogo na nie, wtenczas odsylano go na wykonanie onych do urzedu miejskiego. Toz samo czyniono z wyrokami kryminalnymi, w ktorych na koncu, po wyroku juz smierci, zwykle dodawano: pro cuius modi executione rerum ad officium scabinale civitatis praeventis remittit".
Piwnica tortur w Bamberg, w Bawarii.
Moment przed rozciaganiem torturowanego zawieszonego na haku za rece zwiazane do tylu.
(Bamberger Halsgerichtordnung, 1508)
Takimi to mekami wydobywano z nieszczesliwych ofiar zeznania. Byly jednak tak odporne istoty, ktore "malo doczego na torturach przyznawaly sie". Zawdzieczaly to moze sui generis "trenningowi", o ktorym wspomina "Porzadek sadow miejskich (str. 221): "Wiele ich najdzie, ktorzy, bedac w towarzystwie, przemieszkiwajac w lesiech, w gajoch, spolem sobie meki zadawaja i cwicza sie na wycierpienie rozmaitych mak, aby potem, gdyby byli pojmani, mocne meki wycierpieli krom wyznania zlych uczynkow i towarzystwa swego. Co z wyznania zloczyncow poznano".Wtedy wynajdywano na ciele pietna diabelskie: "Rece od plec i nogi od kolan sine, krwawe, zmeczone" (jeszcze by tez!) i "z takowych jawnych dowodow i znakow" urzad nakazywal spalic czarownice na drogach rozstajnych albo, co jest bardzo charakterystyczne, "na miejscu zwyczajnym, gdzie czarownikow pala". Aktowi egzekucji towarzyszyly nieraz wyrafinowane meczarnie:
"W roku 1526 straszne meki zadawano dwiema bialoglowom (piekarce z Krakowa i Kliszewskiej ziemiance), jakoby ony Janusza Xiaze Mazowieckie zgladzily ze swiata: wkopali slup pod Warszawa y dwa lancuchy przy nim, ktorymi je opak za rece nago przywiazali, y drew kolo nich stosami nakladlszy zapalili: piekly sie przez cztery godziny, biegajac okolo slupa, a gdy sie z soba zeszly, kasaly cialo na sobie wzajemnie, az upieczone pomarly." 104).W r. 1699 w Wierzbocicach jedna z oskarzonych Jagata skazana zostala na spalenie "zachowujac te kondycje, aby wprzod rece obiedwie jej, po kikut smola i siarka polane, wzgore wyniesione i tak gorzaly za to, iz sie ona rekoma wazyla dotykac Najsw. Sakramentu, a to na ukaranie wszystkich ludzi, aby sie zlego wystrzegali, a do dobrego pobudke mieli" 105). Byly wypadki, ze czarownice palono razem z bydlem 106).W procesach o czary nikt nigdy nie wystepowal w obronie oskarzonych. Jedynie w pewnej sprawie na Zmudzi w r. 1695 koniuszy inflancki Konstanty Knoff stanal w obronie oskarzonych malzonkow Ubow. ("Ubowa cialko dzieciecia, nierzadnie splodzonego, caly tydzien w dymie cieplym suszywszy, pochowala, a potem, wygrzeblszy z jamy, w ogrodzie Rudzia, sasiada swego, kosci rozsypala, od ktorego rozsypania rodzina Rudziasa choruje." 107). ). Swiadkow za to nie braklo nigdy.
"Ja Kazimierz Szymon Piotr przysiegam Panu Bogu Wszechmogacemu, w Trojcy Swietej Jedynemu, iz ta pracowita Anna, z tejze wsi Wierzbowic, Ratajka jest prawdziwa i jawna czarownica, ktora biore na sumienie swoje, a co czynie nie z gniewu, nie z nienawisci, nie z zawzietosci, nie z namowy, nie z przenajecia, ale z samej wiadomosci i sprawiedliwosci. I cokolwiek mnie sie i inszym ludziom stalo, tylko przez nia. Jako i syna mego o smierc przyprawila. A ze ta moja prawdziwa i nieomylna jest przysiega, tez Anne Ratajke po pierwsze, po wtore i po trzecie poprzysiegam i na sumienie swoje biore. Z tego wszystkiego na strasznym sadzie boskim rachunek dac obiecuje. Tak mi dopomoz Panie Boze Wszechmogacy i Jego niewinna meko." (Z procesu w Wierzbowicach, r. 1699, z ksiegi miejskiej miasta Pyzdr.) 108).Mlynarz Jan Januszewicz zeznaje (akta miasta Slomniki r. 1674), ze widzial oskarzona szewcowa, "gdy ta zbierala, a rwala jakies ziele kolo chalupy. Wiecej nie wiem (sic!), chyba to, ze mowili na nia, ze ona musi umiec co". Inny swiadek opowiada, ze, gdy mu sie krowa ocielila, oskarzona przychodzila pozyczyc maki. Adam Pajaczek tez widzial szewcowa, gdy zbierala ziele. A Krzysztof "slyszal tylko, iz ona zbierala co raz patyki i trzaseczki", na polce zas w komorze jej znalazl nietoperza ususzonego. Na mocy tego rodzaju "obciazajacych dowodow" stawiono szewcowa przed sadem, gdzie do niczego nie chciala sie przyznac, nawet po trzykrotnych torturach. "Takze gdy byla palona od mistrza szynami rozpalonymi, tedy nie przyznala sie ni do czego."Wyrok zas zapadl nastepujacy:
"Poniewaz Dorota Pilecka szewcowa, poddana jejmosci pani Oraczewskiej, bawila sie tymi czarami i guslami roznymi, czego przez ziola zazywala... tedy ma byc za ten wystepek zywo ogniem spalona od mistrza na to wezwanego, na i rozstajniach i na miejscu na to przygotowanym; ktorym dekretem wszystka gromada kontentowala sie przez mistrza stolecznego, przeslawnego Krakowa, imieniem Jakuba, magistra, ktory dekretowi i swojej robocie na tez skazanej dosc uczynil i przystojnie zrobil i sprawil" 109).Innym razem wyrok brzmi:"Za takowy wystepek przeciwko Bogu samemu, nie pamietajac na przykazanie Pana Boga: nie bedziesz mial Bogow cudzych przede mna, a wyscie sie czarta chwycili, a to dla czarostwa wielkiego, ktorym Pana Boga ciezkoscie obrazali i ludziom szkodzili, za co abyscie byly od mistrza ogniem spalone na drogach rozstajnych".Czasami uzywano zwrotu: "abyscie z tego mizernego swiata ogniem byly spalone cale na stos1e przez mistrza 110).Niekiedy wystarczylo czyjes poreczenie lub przysiega i oskarzonej, ze nie miala zlej intencji, aby sprawe umorzyc. W akcie z r. 1601 maz reczy calym swym majatkiem, iz zona jego "zadnych czarow nie ma czynic i kogo innego na nie nie naprawiac i najmac" 111). W roku 1598 niejaki Luzar Krzysztof, "upatrzywszy i zrozumiawszy niejaka krzywde sobie od Orlowej Andrzejowej, mianowicie w tym, iz w stodole swej niejakie rzeczy plugawe polozone przez nia nalazl", pozwal ja przed urzad wojtowski. Eksperci - "wierni" - uznali wprawdzie, ze "ty rzeczy ku dobremu niepodobne", lecz oskarzona przysiegla, ze uczynila to bez zlej mysli, i zostala zwolniona 112).
W aktach miast naszych XVI i XVII w. nie ma prawie jednej karty bez skarg na czarownice. Czarownicami nie byly jednak nigdy zony burmistrzow, wojtow, cechmistrzow lub majetniejszych obywateli, lecz zwykle kobiety biedne. Gdy jednak podejrzenie padalo na zamozniejsza mieszczke, znajdywal sie zaraz sposob uniewinnienia jej. Tak np. w roku 1673 posadzono w Kobylinie o czarostwo zone Wojciecha Frydryka, zamoznego obywatela kobylinskiego. Na prosbe Frydryka stanal w slawetnym urzedzie burmistrzowskim mieszczanin kobylinski Bijak i oswiadczyl, iz on, bedac przedtem wojtem, sadzil wiele czarownic i egzekucje ostre nad nimi ad instantiam instigatoris czynic kazal, lecz nigdy nie slyszal, aby slawetna Urszula Frydrykowa o czarostwo byla posadzona. To zeznanie bylego wojta wystarczylo, aby pania Urszule zwolnic 113).
Tak wygladala iurisprudentia ciemnych sedziow w ciemnych katowniach, owych rajcow slawetnych, co to "ex codice modice a ex digestis non potestis".
VII
Wedlug Damhoudera, slynnego kryminalisty w. XVI, za kodeks prawny w procesach o czary uwazano wszedzie slynny Mlot na czarownice. Mlot ten obuchem uderzyl w glowy sedziow i inkwizytorow, zamroczyl uderzeniem uczone mozgi i rozpetal istna orgie podejrzen, oskarzen i egzekucji. Oryginal - "Malleus 114). maleficarum" - wyszedl w r. 1489 115), przeklad polski Zabkowica w r. 1614 116). Autorami jego sa Henryk Institoris i Jakub Sprenger, inkwizytorowie nieprawosci heretyckiej w Niemczech z ramienia papieza Innocentego VIII.
Strona tytulowa Malleus maleficarum.
Po raz pierwszy wydany w r. 1486 (1489?), Malleus mial wiele wydan przez nastepne prawie 300 lat,
stajac sie niezwykle popularnym i pomocnym dzielem w rozpetanym w calej Europie szale procesow o czary.
(To wydanie Lugdun (Lyon, Francja), 1669. To samo wydanie mial Julian Tuwim, por. przypis 115.)
Dla spopularyzowania swej dzialalnosci zabrali sie oni przede wszystkim do przesladowania czarownic. Gdy zarzucano im na tym polu niekompetencje, udali sie do Rzymu i uzyskali od papieza bulle "Summis desiderantes affectibus" (z dnia 5 grudnia 1484 r.) 117), stanowiaca pierwszy w dziejach Kosciola dokument usankcjonowania przez stolice apostolska wiary w herezje czarodziejska i urzedowego oddania procesu o czary w rece inkwizycji haereticae pravitatis. Ten to papiezI n n o c e n t y VIII, ktory pono "octo nocens pueros genuit idemque puellas", skarzy sie w bulli swej, iz slyszal, jakoby wiele osob plci obojga, niepomnych na wlasne zbawienie, para sie z diablami, ktorzy w postaci mezczyzn i niewiast wstepuja z nimi w zwiazek cielesny, piesniami zas, czarami i zakleciami szkodza dobytkowi i zdrowiu ludzkiemu, niszcza zasiewy, wladze rodzajna psuja itd. Po czym narzeka bulla, ze przemadrzali klerycy i laicy maja czelnosc odmawiac inkwizytorom kompetencji sadzenia spraw czarowniczych, ktora to kompetencje bulla wyraznie im przyznaje i nie dozwala stawiac inkwizytorom przeszkod w sciganiu nowej sekty czarownic. Majac taka bulle w reku, wzieli sie "dilecti filii, Henricus Institoris et Iacobus Sprengerus" do usystematyzowania nauki o herezji diabelskiej, dzielo swe poprzedzili otrzymanym swiadectwem "blagonadioznosti" i przedlozyli wydzialowi teologicznemu w Kolonii, ktory je uznal za prawowierne. Przy tak moznej protekcji mogli autorowie Mlotu wydac swa ksiege i zaczac dzialac. Cel pracy swej scharakteryzowali bardzo dobitnie:"O Boze Wszechmogacy! poniewaz sady Twoje wszystkie sluszne sa, ktoz wybawi ubogich ludzi uczarowanych i w ustawicznych prawie bolesciach umierajacych, a to za grzechami naszymi? Nieprzyjaciel bardzo gore wzial. Gdzie teraz ci sa, ktorzy by przystojnymi egzorcyzmami sprawy wszystkie szatanskie watlili i wniwecz obracali? To tylko jest ostateczne lekarstwo, zeby urzad zlosci czarownic uskramial rozmaitym karaniem; zaczem sie i chorzy beda obawiac u nich ratunku szukac. Lecz, ze z zaloscia o tym powiemy, zaden do tego serca przylozyc nie chce, o swoje wlasne rzeczy, nie o Chrystusa Pana, starajac sie". (Cz. II, str. 190).
Malleus maleficarum nie byl jednak, jezeli o inwencje chodzi,d z i e l e m Sprengera i Institora, lecz konsekwencja pradow nurtujacych spoleczenstwo sredniowieczne od wielu stuleci, byl uwienczeniem budowy, nad ktora pracowaly pokolenia pograzonych w zabobonie i leku "doktorow", tak ze dziwic by sie wlasciwie nalezalo, gdyby ta biblia ciemnoty i okrucienstwa nie powstala.Musialy oczywiscie istniec takze przyczyny, dla ktorych tlumaczenie i wydanie Mlotu w Polsce okazalo sie potrzebnym czy nawet koniecznym. "Rozumialem byc za rzecz potrzebna i pozyteczna - pisze Zabkowic w przedmowie – opisac zwierzchowny postepek i sposoby, ktorych zazywaja czarownice w odprawowaniu swej bezboznosci... majac nadzieje, ze za ta praca moja ludziom sie oczy na te zbrodnie otworza i urzedy do odprawowania powinnosci swojej sie pobudza." Wydaniem Mlotu otworzyl wprawdzie Zabkowic oczy spoleczenstwu polskiemu w. XVII, otworzyl az nazbyt szeroko, lecz dla niewiadomych powodow zaniechal przekladu calej trzeciej czesci dziela, a mianowicie o sposobach tepienia i karania czarownic "tam in foro ecclesiastico quam civili" 118).
Te luke wypelnil Jakub Czechowicz w Praktyce kryminalnej wydanej w r. 1769 119). Rozdzial XVIII, o postepku czarostwa, traktuje szczegolowo o procesie i torturowaniu czarownic; sklada sie nan szesc artykulow: "O sposobie i jaki proces formowac w sprawie czarostwa"; "Jakimi czarostwa dowodzic potrzeba probacjami"; "O prezumpcjach, ktore dostateczne indicium do tortur czynia"; "Ze sprawiedliwie magistraty i sady czarownikow i czarownice karza na zyciu"; "Jako maja byc karani czarownicy i czarownice, z diablem w ugode wchodzace i jemu sie oddajace"; "O tych, ktorzy nie majac wyraznego z diablem przymierza, nauka sie czarowska bawia". Autor, przeswietny sedzia miasta Chelmna, skompilowal traktat swoj z dziel takich klasykow i specjalistow, jak Damhouder, Carpzow 120), Bodinus 121), Sprenger i in., dal wiec istny "manuel", znakomite compendium do spraw "wystepku czarowskiego". Podane w "Wypisach" wyjatki dadza czytelnikowi pojecie o duchu ksiazki. Spoznil sie jednak Czechowicz co najmniej o jedno stulecie. W drugiej polowie w. XVIII coraz czesciej zaczely rozlegac sie glosy humanitarne, domagajace sie badz rewizji, badz calkowitego skasowania haniebnych procesow i tortur.
VIII
Pierwszym, ktory w Polsce przemowil w obronie meczonych czarownic byl anonimowy autor Czarownicy powolanej (1639) 122). Nie jest rzecza wazna, czy dzielo to jest utworem oryginalnym, czy tez, jak twierdza niektorzy, powstalo pod wplywem Cautio criminalis Fryderyka Spee 123). zawiera bowiem tyle szczegolow scisle lokalnych, takie bogactwo materialu obyczajowego, ze smialo mozemy je uznac za dzielo polskie, w kazdym razie przez Polaka i tylko dla Polakow pisane. Autor przyznaje wprawdzie, "ze Bog i prawo rozkazuje czary karac, ale nie zawsze ani kazdego pomowionego, chyba, kiedy sa dowody tego pewne i dostateczne. A poniewaz wszyscy, tak w duchownym jako i w swieckim prawie biegli, jednostajnie ucza ten grzech o czarach i spolkowaniu z czartem bardzo trudny do pojecia i wyrozumienia, nie trzeba skokotliwie, ale rozmyslnie, majac bystre oko na rozne w tej sprawie trudnosci, omylki i zdrady szatanskie i nadto na lekkomyslnych niewiescisk potwarze i obojetne i mowy, pelne niestatku." (Czarownica powolana, 56).Radzi dalej, aby urzad raczej laskawoscia grzeszyl:
"Lepiej dziewieciu winnym pofolgowac, anizeliby dziesiaty bezwinny mial z nimi marnie i niewinnie zginac. »A coz masz z tego i za pozytek, chocbys i cala prowincje od czar uwolnil, kiedy i przy tym stracisz dusze twoja?« Rzeczesz: »bedzie gorsza i szkodliwsza, gdy ja (t.j. czarownice) wypuszcze.« Odpowiadam: »ze sie nie zataja szydla w miechu... Pokaze sie co na nia, sam bies roztraci sie o boza meke, jako mowia«."Jezeli zas wtracono juz czarownice do wiezienia, nie nalezy jej zaraz meczyc, niech ochlonie z przestrachu i mysl ma swobodna; tortury nie powinny byc tak srogie, aby osoba wytrzymac ich nie mogla; nie wolno czynic protokolu z zeznan uczynionychp o d c z a s "ciagnienia" - ani pytac o wspolnikow, wyliczajac ich po imieniu. Gromi autor sedziow, ktorzy zmuszaja poturbowane mekami kobiety, aby plotkowaly na sasiadki, ktore sami (tj. sedziowie) mianuja."A gdy naplota, mianujac te i owa, uwierzywszy jako ewangelii plonnym ich bajkom, one opisza i bez zadnego braku ani respektu na dobra i nigdy nienaruszona slawe ich i zachowanie starozytne w sasiedztwie bez zadnej nagany, one, by wierutne zloczynce, okrutnie lapaja, wiaza, niewstydliwie obnazaja, mecza, morza, pala, bez zadnego polutowania, nie dopuszczajac sie im sprawic ani o sobie sprawe dac, ze im i sam zywot w takich katowniach obrzydnie i za takim nierzadnym postepkiem przychodzi im do tego, ze to wszystko, choc bezwinne, na sie czasem wyznawaja, o co ich pomawiaja, byle onemu utrapieniu przez smierc jakazkolwiek koniec mialy: abo sie wiec z desperacji wieszaja i diablu oddaja. Czego sie trafia bez miary." (ibid. 50-51).Celem autora nie jest jednak bynajmniej przekonanie rodakow o bezpodstawnosci zarzutow, czynionych czarownicom, wierzy on swiecie w diabla i zlosc poplecznikow jego, wystepuje tylko przeciw okrutnej samowoli sedziow i broni zasady sadow mieszanych (mixtum forum), "albowiem grzech czarownic dwojakiej jest natury: raz, ze blizniemu szkode przynosza na zdrowiu, dobytku i majatku - i to nalezy do sadow swieckich; drugi raz, ze dusze wlasna zatracaja, zwykly bowiem wyrzekac sie Boga i wiary katolickiej, diablu czesc boska wyrzadzac, jako przemoznemu i szczesliwemu duchowi, ktory je wszelakiego szczescia nabawic moze, zaczem i herezja pachna. Sad zas o tem nalezy do duchownych pasterzy. Przeto tez papiez owe takowe sady inkwizycjom, gdzie jest inkwizycja, albo miasto nich mixto foro zlecaja. W slady tych najwyzszych pasterzow Kosciola poszli tez pobozni przodkowie polscy i krolowie, i konstytucja toz samo co i oni obwarowali. Masz o tym jasna konstytucje na walnym sejmie krakowskim za Zygmunta Starego z r. 1543".W konkluzji czytamy:
"Z tych tedy rzeczy wzwyz przelozonych, czytelniku laskawy, jasnie obaczyc mozesz, jako to materia sadowa o czarach i czarownicach zawiklana jest i jako sedzia w niej, by po brzytwach, ostroznie ma postepowac, by nie zarazil i nie zawiodl nierozmyslna ciekawoscia sumienia swego, bez uwaznej a zdrowej porady w tak trudnej sprawie lada jako poczynajac". (str. 108).Cala zas ksiazeczka konczy sie nastepujaca apostrofa:Do Czytelnika
Kto chce radzic o czarach z rozsadku zdrowego,
A nie szpecic czlowieka slawy bezwinnego,
Niechze przec ci uwaznie, co ta ksiega radzi.
Sad i zdanie doktorow wiedziec nie zawadzi.
Kto sie bowiem na wlasnym swym zdaniu funduje,
Jak po ledzie snadnie na sumnieniu szwankuje.
(str. 110)
W niespelna 20 lat po Czarownicy powolanej ukazala sie Instructio romana, ktora Florian Kazmierz Czartoryski, biskup kujawski, kazal przedrukowac po lacinie i dolaczyl do niej list pasterski z wymienieniem liczby naduzyc sadow 124):
- Ze odmawiaja obwinionym obroncow, a choc na nich pozwalaja, to na smierc skazuja, bo tak osadzili z gory.
- W wyrokach nie wymieniaja przyczyn potepienia, aby w ten sposob ukryc swa niesprawiedliwosc.
- Ze wierza byle jakiemu doniesieniu: zapominaja, ze prawdziwe czarownice czyhaja na zgube dusz cnotliwych.
- Nie pozwalaja apelowac od wyroku tortury, a tym samym sadza niewaznie.
- Wymyslaja nowe sposoby tortur... kaza tak dlugo meczyc, az sie nieszczesliwa ofiara nie przyzna: i takie wyznania maja za nieomylne.
- Czarownice, zostajace na torturach, pytaja o wspolniczki, poddajac im nazwiska i nie spuszczajac z mak, dopoki nie wymienia podsunietych sobie osob, a jesli po torturach odwolaja wyznanie, znowu je biora na meki: nie wierza nawet, gdy na stosie odwoluja swe oskarzenia niewinnych osob.
- Bez nowych dowodow powtarzaja tortury albo, przerwawszy je na chwile, ponawiaja je.
- Po ciezkich mekach umarlym w wiezieniu odmawiaja chrzescijanskiego pogrzebu, chociaz zbrodnia nie zostala im dowiedziona, i grzebia je pod szubienica.
Za glowny powod tych bledow uznaje biskup fakt, ze sprawy czarownic sadza ludzie bez nauki, czesto analfabeci, a przeto nakazuje:Zakazuje dalej plawienia, wiezienia i wydawania wyroku, nim caly proces nie bedzie odeslany do biskupa. Gani mieszanie sie do tych spraw wladz swieckich. Oswiadcza, ze wprawdzie czarnoksiestwo powinno byc karane, lecz naprzod powinni teologowie stwierdzic, czy wystepek jest magia, kary godna, czy tez prostym zabobonem. Za przekroczenie sedziowie odtad beda karani klatwa latae sententiae. W koncu dodaje, iz rad by, aby zaprzestano przesladowania czarownic, a raczej zajeto sie wykorzenieniem innych zbrodni, nie z glupoty, jak czary, ale ze zlosci pochodzacych.
- poniewaz egzorcysci udaja niekiedy, ze po pewnych znakach umieja odrozniac czarownice, kazdy egzorcysta ma miec upowaznienie od biskupa, pod klatwa ipso facto, a plebani i dziekani maja innych chwytac i biskupowi odstawiac, nawet przy pomocy wladz swieckich, o czym lud ma byc zawiadomiony;
- sedziom zabrania sie stosowania tortur na podstawie samego oskarzenia lub wiesci bez dowodow (zeznania opetanych).
"Zyczymy na koniec i napominamy wszystkich sedziow, ktorzy maja zarliwosc swietej sprawiedliwosci, aby wedlug powinnosci swojej karali grzechy, jednak nie tajemne i niedoswiadczone i ktorych trudno dowodzic, ale tylko jawne, ktore kazdemu ida w oczy, naprz.: zabojstwa jawne, kradziestwa, wydarcia, oszukiwania i gwalty, zdrady w kupiectwach, w rzeczach do odziewania abo pozywienia nalezytych, etc., - szpetna abowiem i nieprzystojna rzecz jest, opusciwszy jawne grzechy, pytac sie o tajemnych i meczyc podejrzane bez dobrego wywodu."
Nastepnym etapem walki z przesladowaniem czarownic byly Przestrogi duchowne ks. Serafina Gamalskiego. Nie myslal on "bronic obmierzlych czarow i wcielonych czartow", bo "jezeliz bluznierca, ktory slowami uwloczy honorowi boskiemu, ma byc karany, nierownie ciezej maja byc meczone piekielne stosnice, ktore slowy i uczynkami bluznia... Na takich zlosnikow i zlosnice wielkie sa konstytucje i dekreta, opisujace kary, ut pro mensura delicti sit plagarum modus. Jednak, zeby nie byl excessus albo defectus sprawiedliwosci, zeby nie spod obucha, ale z drukarskiej wychodzily sentymenta prasy; zeby prawo sub codice, nie pod panska wola - sic volo sic jubeo - zostawalo; zeby sie bak nie przebil, a na muche nie padla wina; zeby przy winnych nie byli karani per fas et nefas niewinni".Na podstawie prawa koscielnego dowodzi Gamalski, ze nawet inkwizytorom nie wolno uzywac tortur bez pozwolenia biskupa ani skazywac na nie z blahych podejrzen, ani trzymac chocby przez jedna godzine.
"O Boze sprawiedliwy i najlaskawszy, a teraz w Polsce malo dwie albo trzy godziny, malo pol dnia, malo drugiego i trzeciego dnia, bez refleksji pofolgowania, refocylacji etc. Nic to, ze wycierpial wszystkie katusze i indicia wypurgowal, skasowal, nie dopuszczajac apelacji, nie uwazajac na slabosc kondycji, sine novis indiciis, przeciwko wszelkiemu prawu, coraz na okrutniejsze biora tortury, mecza i drecza; a jezeli i te wytrzyma, do niczego sie nie przyzna, toz samo za dokument czarostwa maja i na stos dekretuja. Zadnym prawem takich nie moga aplikowac katuszow, ktore dusze wyciskaja, nie konfesje. Do tego wszak przez tortury maja sie doswiadczac, czyli winna, czyli niewinna; a przecie czyli sie przyzna, czyli nie, za obwiniona maja. Toc i przed torturami determinate musieli wiedziec, ze winna, a czemus niepotrzebnie przez tortury prawdy szukali i nie po chrzescijansku, ale po tyransku pastwili sie nad mizernym cielskiem? I to niepewne indicium czartowskiej pomocy, ze, zostajac na mekach, ani lezki z oczu, ani slowa z ust wypusci, i owszem - zda sie spac; bo naprzod juz sie dosyc przy pojmaniu naplakala i lzy swoje wszystkie w trapezji wytoczyla, albo tez nie moze plakac z naturalnego humorow defektu; ze nie wrzeszczy, bo bolem ciezkim zdjeta zatnie zeby (jak to w paroksyzmach czesto bywa), ze sie zda spac; czyli nie omdlala albo od strachu nie zdretwiala, albo tez sami kaci od zlosci i zapalczywosci nie zalsneli, albo od wielkich mak juz podobno ostatnim ziewa duchem, i czesto bywa, ze na tak ciezkich torturach umieraja. I to mylne indicium, ze dobrowolnie sama na sie rozne spiewa rzeczy, jak jej pogrozi albo do zywego smyczkiem mistrz zagra, bo woli umierac, niz takie ponosic meki. W niczym nie bedac winna, do wszystkiego sie przyznaje, i to spiewa, o czym jej (co sie nie godzi) przed torturami glowe nabili albo egzaminatorowie, albo siepacze, albo kat, albo warta lub publiczny oglos, a podobno i sami spowiednicy, nierozumnie pytajac sie penitentow, ich nauczaja i do dalszego klamstwa impet daja; na dokument, gdyby i najniewinniejszych gadaczow na podobne wzieto katusze, bodajby im geba nie pekla, i wywolaliby dziwniejsze akcje na siebie, nie przepusciliby ojcu ani matce i innym, jako sie do tego przyznali niektorzy, bedacy przytomni torturom; a jakze slaba, delikatna, niecierpliwa z natury swojej plec nie ma plesc, a baba bajac? Stad zle czynia sedziowie, ktorzy poslyszawszy, ze ta lub owa jest czarownica, odsylaja ja do kata. Tu bowiem czart przeklety kakol zlej suspicji podsiewa, aby wiecej na stos snopkow niewinnych przysposobil, a gdzie sam diabel nie moze, tam babe posyla i przez nia, jako per organum infernalis vocis, wywolywa i na jezyki ludzkie podaje, aby przez zle opinie i porozumienia tym snadniej niewinne dusze pozarl. Zaczem nie zaraz trzeba wierzyc poszczekujacej babie, i owszem to wierzyc trzeba, ze ta prawdy nie powie, ktora sie Boga prawdziwego i samej istoty prawdy zaparla; nie zaraz zbierac, lapac, wiazac, kiedy czart, jak cygan, swiadczy swymi dziecmi, ale zaczekac i scierpiec, chocby powolani sama rzecza byli kakolem diabelskim... bo nie nowina czarownicom zmyslac, szalbierowac, i chocby druga nie byla taka, jednak wiele udaje i prawi, wedlug przyslowia naszego: »jak na mekach« ; i samej sobie nie przepuszcza, a jakze ma drugim przepuscic? Do tego czart krazy, aby dusze niewinne pozarl; kat nie dosypia, aby sobie wiecej roboty przysposobil i zaplaty nabyl; a podobno i pan dziedziczny lepiej dopiekac i pociagac rozkazuje, aby mogl rapere pauperum dum attrahit, t.j. aby mogl konfiskowac poddanych dobra albo przynajmniej przymusic, ut redimant vexam; o czym wiele przykladow i eksperiencji w naszym panstwie znalazloby sie."Dalej protestuje Gamalski przeciw wydobywaniu zeznan podczas tortur. Wolno to czynic dopiero "po ferowanym dekrecie, spowiedzi i nalezytym przygotowaniu sie na smierc, czego u nas nie uwazaja".Wyliczywszy te naduzycia w. dochodzeniu sadowym czarow, autor dodaje:
"Insze racje i falszywe probacje czartostwa dla krotkosci czasu opuszcze, wiedzac, ze inni autorowie ex professo o tym traktowali, ad publicum ksiazki wydawali, aze ich tymi czasy malo widac, podobno niesprawiedliwi sedziowie wykupili i stosy nimi podpalili. Na ostatek to tylko dodaje: reflektujcie sie, pp. sedziowie, na owe principium naturalne: quod tibi non vis fieri, alteri ne feceris, a bojcie sie, aby was samych czasu swego nie powolano i nie palono".Nastepnie podaje rady: o badaniu swiadkow: czy donosza z babskiej powiesci, czy im sie przez pijanstwo w oczach nie dwoilo albo o tym snilo, czy maja zlosc, nieprzyjazn lub interes do majatku obwinionego itp. "A bywa to, ze swiadkowie czasem wymysla wiecej, o czym i sam czart nie pomyslal. Diabel, krazac okolo podejrzanych czarownic, wprzod dusze sedziow i swiadkow niesprawiedliwych lowi, peta i osiada: i wielki cud, ze ich zaraz zywo do piekla nie bierze, o ktorym cudzie posel cudzoziemski, powrociwszy z Polski, relacje czynil Rzymowi."Szlachetnym uniesiony gniewem, pomstuje na oprawcow, ktorzy ofiare swa zbili, zmeczyli i wyplakac sie nie dadza. "Siedzi zwiazana, skrepowana, zbolala, w turmie albo lamuzie; nie moze miec pocieszyciela i do Boga tylko samego wzdycha: Vide Domine afflictionem meam, guoniam erectus est animicus... zawzieci sedziowie rozkazuja, aby nikogo do niej nie puszczano, przed kim by sie mogla uskarzyc, a bywa czesto, ze i przed spowiednikiem drzwi zawieraja; jezeli zas wnijsc pozwola, nad godzine sie bawic zakazuja, z czego niewypowiedzianie boleje i ostatnie smetna dusza wylewa lzy. Szczesliwszy w tym czart, na nieszczescie czuwajacy ludzkie, ktory ma zawsze przystep, niz przyjazny czlowiek, ktory by pocieszyl, duchowna umocnil nauka i w Bogu jej nadzieje utwierdzil."
Konczac dzielo swe, wola autor:
"Milosc chrzecijanska wyciaga po prawowiernych, samo prawo natury dyktuje i rozum pokazuje, aby kazdy slawy i zycia swego bronil, kiedy jeszcze nie jest dowodami pokonany, zwiazany, ani podlega. Wiem, ze ciezki jest kryminal czarostwa, ale tym samym wiekszych a wiekszych do konwikcji potrzebuje racji; okrutne za soba ciagnie kary, ale tym samym na obrone ich wzywac potezniejszych kaze patronow. Odniosa kogo do magistratu w kradziezy, cudzolostwie, zabojstwie, etc., pozwalaja mu jurystow, dopuszczaja apelacji; prowadza na szubienice zloczyncow, naznaczaja patronow; a kiedy obwiniona w czarostwie, zmeczona, zdreczona i niemowna wyprowadzic maja pod szubienice, deneguja adwokata i slowa na obrone wyzionac nie dopuszczaja. Wtenczas dopiero jasne chca miec dowody, kiedy sie na stosie zapali! I tu zadumialy stanawszy zawolac musze z Eklezjastykiem Panskim: »Widze pod sloncem i pod tym zapalonym stosem, na miejscu sadow - niezboznosc, na miejscu sprawiedliwosci - niesprawiedliwosc, okrucienstwo, tyranie. Widze wielu opetanych spiritu malitiae, ignorantiae et crudelitatis«."
I biskup Zaluski w swych Objasnieniach przemawial do sumienia sedziow, aby zadali od strony oskarzajacej stwierdzenia czarostwa "oczywistymi dowodami i naturalnymi probacjami. Nie powinni z taka latwoscia, na fundamencie dowodow omylnych, jak plawienia lub innych nienaturalnych sposobow, karac smiercia" 125).Podobne przestrogi wychodzily nieraz z synodow duchownych.
Synod wilenski r. 1643 nakazuje plebanom czesto upominac panow swieckich, zeby w sprawach o czary nie przekraczali przepisow prawa i nie dozwalali meczyc torturami z lada jakiego podejrzenia. Synod poznanski r. 1720, plocki 1733 i zmudzki 1752 gania barbarzynskie sposoby sledztwa, to samo biskup Rupniewski w ustawie, wydanej na synodzie luckim r. 1726:
"Czesto sie zdarza, ze niewiasty i panny, nauczywszy sie od innych pewnych znakow czarodziejskich i zabobonnych (w czym niekiedy nie ma grzechu smiertelnego), mniemaja, ze najlepsze rzeczy czynia, a tymczasem za to niewinna krew daja i doczesne zycie utracaja..." Poniewaz jednak "osoby o czary podejrzane nie powinny byc oskarzane, nim upomniane beda, ato z powodu ich prostactwa i niewiadomosci, przeto wpierw przez miejscowego plebana napominane byc maja, a jesli nie poprawia sie, maja byc doniesione".W liscie pasterskim z r. 1722 ten sam biskup gani urzedy swieckie, ze w zabobonnie prowadzonych sledztwach przeciwko czarownicom najgrubszych dopuszczaja sie bledow, uzywajac niegodziwych i na falszu opartych sposobow przekonania obwinionych; sadza, ze Bogu przysluge oddaja, gdy wieza niewinnych, gdy mecza ich torturami i innymi srodkami chca wydobyc zeznanie; wreszcie, gdy wydaja wyrok smierci, nie mysla bynajmniej, ze popelniaja niesprawiedliwosc przeciw Bogu, blizniemu i prawu.Biskup poznanski Czartoryski w liscie pasterskim z r. 1739 ostrzega, ze "gdyby po miasteczkach i wsiach takowe sady odprawiac sie mialy, plebani wszelkimi sposobami, klatwa nawet grozac, temu oponowac sie beda. Jezeliby zas uporu przeprzec nie mogli, o tym do nas albo oficjala naszego znac dawac jako najpredzej beda powinni. Kiedy zas jaka osoba obwiniona bedzie, jakoby na schadzkach czartowskich bywac miala, temu wiary dawac wedlug kanonow koscielnych nie nalezy, gdyz prawie niepodobna, aby na to swiadectwa niepodejrzane byc mialy" 126).
IX
W takiej to atmosferze obudzonych uczuc humanitarnych i nowych pradow umyslowych dojrzewalo wiekopomne w historii kultury polskiej dzielo ks. Jana Bohomolca 127) Diabel w swojej postaci, z okazji pytania, jesli sa upiory, ukazany 128). Bodzcem do napisania ksiazki tej, jak z tytulu wynika, byla "upioromania" spoleczenstwa polskiego w. XVIII, lecz dla wywodow swych zgromadzil autor material nader obfity ze wszelkich dziedzin wiary zabobonnej. Szczegolow, dotyczacych Polski, bardzo malo, mnostwo za to przykladow z dziejow starozytnych i z zycia narodow pierwotnych; calosc pelna subtelnosci teologicznych, swiadczy o ogromnej erudycji autora 129). W czesci pierwszej rozprawia autor o ciele i duszy, o mocy szatana, o opetanych, o cudach, o przenoszeniu ludzi z miejsca na miejsce, o sabatach czarownic, wilkolakach, stosunkach szatana z niewiasta, sprowadzaniu deszczu i piorunow, o dobrych i zlych aniolach, o wyroczniach, o hierarchii diabelskiej, o kuszeniu szatanskim i lekarstwach na nie, o pewnych zabobonach, etc. W czesci drugiej rozpatruje szczegolowo przesad o upiorach, po czym przechodzi do gusel i czarow. Rejestr tego ostatniego dzialu podaje w przypisach 130) Czacki twierdzi, ze Diabla w swojej postaci bardzo zle u nas przyjeto, poniewaz uznal czary za chorobliwe urojenie, starajac sie przekonac ogol, ze wiara w gusla "nie jest ani dobrego filozofa, ani doskonalego chrzescijanina konsekwencja". Dominikanie z ziem ruskich oglosili nawet pismo, polemizujac z autorem pt. Diabel przeciw diablu, na co Bohomolec odpowiedzial traktatem Responsio ad censuram i libri de natura et potestate daemonis (Warszawa 1775) 131).Spory namietne na ten temat, polemiki, glosy pro i contra, artykuly w prasie - wszystko to zwrocilo oczy spoleczenstwa na przesladowanie i procesy czarownic. Edykt cesarski dla krajow austriackich, znoszacy odpowiedzialnosc sadowa za czary, zrobil w czasopismach polskich jak najlepsze wrazenie (Wiadomosci Warszawskie, 10 I 1767) 132), sporadyczne wypadki tracenia czarownic wywolywaly juz nagane opinii. Na dobre zas zawrzaly w Polsce umysly po slynnej tragedii doruchowskiej (1775). Dziedziczka Doruchowa (ziemia wielunska), imc pani z Rejczynskich Stokowska, zalila sie wciaz na przesladowanie ze strony czarownic, twierdzac, ze szkodza jej na zdrowiu i dobytku. Zdarzylo sie, ze pani ta zachorowala. Wina spadla naturalnie na "cioty". Schwytano tedy czternascie wiesniaczek, posadzonych o czarowanie, torturowano je, wieziono w beczkach i wreszcie spalono na stosie 133). Pod wplywem tej zbrodni, zazadal krol Stanislaw August na sejmie r. 1776 zniesienia tortur, a Wojciech Kluszewski, kasztelan biecki, dodal, ze warto byloby zaprzestac w ogole dochodzenia sprawo czary. Oba wnioski przyjeto jednomyslnie (Dyaryusz sejmu r. 1776, str. 432. Vol. leg. VIII, f. 882, tit. konwikcje). Ku upamietnieniu tego faktu wybito medal z napisem lacinskim, ktory w przekladzie brzmi: "Mekami wyciagac zawsze watpliwe wyznania zbrodni, pociagac do sadu obwinionych o rzekome zwiazki z moca szatanska zakazal sejm r. 1776 na wniosek krola Stanislawa Augusta" 134).
X
Oprocz czarownic, awangardy hufcow swoich, mial diabel w Polsce i innych "sekwitow niemalo: mataczow, wrozkow, cyganow, guslarzow, plotkarzow, zaboboncow, balwochwalcow, czarnoksieznikow, szkolnikow i szkodnikow, niepotrzebnych astrologow, prorokow, medykow i innych nieprzerachowanych obojga plci pokusnikow i zmylnikow" (Gamalski). W kazaniach czesto jest mowa o lekownikach, czarownikach, swietoguslnikach, zaklinaczach, nawezaczach, czaroguslnikach, ptakoprawnikach, sennikach, badaczach, wroznikach, etc.; nie znaczy to jednak, aby wszystkie te kategorie czarnoksieznikow rzeczywiscie istnialy w Polsce. Ksiadz tlumaczyl tylko jak mogl wyrazenia lacinskie: arioli, haruscpices, sortilegi, itd. - stad tak obszerna terminologia 135). Autor Postepku prawa czartowskiego znal "takich wiele, ktorzy sie wizjami nikczemnymi zwierciadlem parali, szukajac skarbow abo wietrunkow kruszcowych w ziemi"; autor Czarownicy powolanej wystepuje jako testis oculatus miejsc osob takich, ksiag, instrumentow i kol czarnoksieskich, zaznaczajac, ze sie ta "przekleta nauka spolnie z nowym wierzyszczem (tj. protestantyzmem) w Polsce zagescila, zwlaszcza po dworach senatorskich i przednich, iz nic nie rzeke o niektorych duchownych, ze to sobie za osobliwe dworstwo mieli, takie bezecniki, albo - jak je zwali, kunsztmistrze przy sobie chowac, przeplacac i one jeden drugiemu odmawiac albo raczej wydzierac". (Czarownica powolana, 34). Monitowal biskup Zaluski, ze trzeba"karac i karcic wszystkich, ktorzy wroza przez powietrze, przez wode, przez ziemie, przez ogien... przez przypatrowanie sie na paznokcie, przez znaki na rekach, przez sny, przez umarlych i przez inne sposoby, od czarta wynalezione dla upewnienia niepewnego rzeczy pewnych lub niepewnych. Tych takze, ktorzy przyszle zdarzenia przepowiadaja, ktorzy szukaja przedmiotow ukrytych, ktorzy chca odkryc i wynalezc skarby utajone, i innych, podobne rzeczy czyniacych dla zwiedzenia ludzi prostych lub ciekawych. Podobniez, ktorzy przedaja pierscionki lub insze rzeczy dla czarow lub jakich zabobonow sluzace... ktorzy, bedac w podrozach lub zaczeciu jakiego dziela, upatruja dni, czasy, momenty, glos zwierzat, spiewanie, latanie ptactwa, spotkanie czlowieka lub zwierzat, z czego wnosza sobie szczescie lub nieszczescie".
W aktach kapitul i konsystorzy, w zapiskach sadow duchownych znajdujemy oskarzenia, ze ktos tam np. jest incantator i ze "quibusdam litteris febres curare dicitur" (r. 1473), innego pomawiano "pro querendis thesauris magica arte" (r. 1497), inny "ritus dyabolicos observat" posiada bowiem "libros nigromanticos" (r. 1504) 136). W Krakowie w r. 1505 staja przed sadem rektorskim dwaj bakalarze, Petrus de Nivis i Kasper de Gdana, przychwycono ich bowiem "in certis actibus nigromanticis" 137), dwaj inni scholarze odpowiadali "ob exercicium ciromanciae" 138), na okladce dziela Szymona z Lowicza "Aemilius Macer de herbarum virtutibus" czytal Czacki uwage, ze i krolowa Bona trudnila sie praktykami zabobonnymi, wiemy o czarach na dworze Batorego 139), o guslach i przesadach Zygmunta Augusta (str. 101), jakze sie tedy dziwic szlachcie i bakalarzom, jesli na krolewskich dworach wiedze tajemna uprawiano? Dzieje magii w Polsce, przede wszystkim zas astrologii i alchemii, dzieje literatury magicznej, czarnoksieznikow polskich (Twardowski!) i wszelakich zabobonow ludu prostego wymagalyby oddzielnej pracy. Anonimowy autof dzielka Thesaurus magicus domesticus praktykowal w Polsce jako czarodziej przez 37 lat! Sedziwoj, Laski i inni alchemicy polscy cieszyli sie slawa i uznaniem w calej Europie owczesnej, uniwersytet krakowski byl glownym ogniskiem astrologii, ktora slawe jego rozniosla "apud exteras remotissimasque nationes" – wszystkich tych arcywaznych w dziejach nauki i kultury polskiej czynnikow nie wyzyskano jeszcze, nie opracowano! Co zas najdziwniejsze: ze Faust polski, stokroc od Fausta milszy, czarodziejski i czarowny Pan Twardowski, nie znalazl w Polsce ani swego Goethego ani Kiesewettera! 140).
Christopher Marlowe, Tragiczna Historia Zycia i Smierci Doktora Faustusa, Londyn 1620.
Z braku odpowiedniego przygotowania po pierwsze i miejsca po wtore, pobieznie tylko rozpatrze wazniejsze dziedziny wiedzy tajemnej, uprawiane w Polsce, z kilkoma szczegolami o roznych zabobonach i ksiazkach czarodziejskich 141).Czytamy w Dworzaninie Gornickiego 142), ze czarnoksiestwa jawnie w krakowskich szkolach uczono. Wiadomosc te potwierdzaja swiadectwa obcokrajowcow: "Cracaw in Polen, eine der Zauberey halben vor Zeiten berühmte Hochschul" (w jednej z tzw. Faustbücher) 143). Sam Faust uczyl sie pono magii w Krakowie 144). Astrologia - "w boska opatrznosc wscipianie" (Gilowski) - miala cale zastepy zwolennikow. Pierwsi astrologowie przybyli do Polski z Czech (zwano ich matematykami albo gwiazdarzami); jeden z nich, osiadly w Krakowie w 1427, stawial horoskop nowo narodzonemu Kazimierzowi Jagiellonczykowi 145). Krol ten poslugiwal sie potem astrologami bardzo czesto. Pierwszy fundusz dla profesora astrologii przy akademii krakowskiej ustanowil Marcin z Zorawic, lekarz nadworny kardynala Zbigniewa [Olesnickiego] 146), pomnozyl go zas Miechowita (1456-1523), bedac kanonikiem krakowskim 147). Kolegiat astrologiczny mial przedstawiac corocznie uniwersytetowi prognozy, zawierajace wrozby o urodzajach, aurze, polozeniu krajow, ziem i pojedynczych stanow. Pierwsza tego rodzaju probe ogloszono w roku 1451. Pozniej pojawialy sie te "iudicia" co rok. Autorami ich byli Jan z Glogowa, Michal z Wroclawia, Mikolaj z Szadka i inni 148).
Wielkiej slawy zazywali astrologowie: Bernard z Krakowa, Mateusz Bembus, Tomasz Rogalius, Zedzianowski, Muzonius, Jan Latosz, Jan Brozek, Walenty Fontanus, Stanislaw z Rawy, Proboszczewicz 149) i in. Wrozenie z gwiazd bylo bardzo rozpowszechnione srod wszystkich stanow. Lekarze przepowiadali z konstelacji wypadki chorob i nieszczesc, jak ow Foksjusz Marcin, ktory przepowiedzial smierc Zygmuntowi Augustowi. Pisze o tym Soltykowicz:
"Temuz krolowi Marcin Foksjusz, nasz akademik i nadworny takze astrolog, podlug swiadectwa Joachima Pastoriusza smierc przepowiedzial na ten wlasnie dzien, kiedy roku 1552, wyjezdzajac do Krolewca i wystrzalami z dzial witany bedac, malo od kuli armatniej przypadkiem czy tez przez zdrade czyjas nie zginal, ktora tuz przy boku jego jadacego ksiecia Wisniowieckiego zabija. O lokiec przeciez i tu Foksjusza sztuka byla od prawdy 150).Podczas choroby zasiegal Zygmunt August rady Turneisera, slynnego astrologa w Berlinie, byl bowiem na ogol bardzo zabobonny, zajmowal sie magia, i alchemia, i miewal schadzki tajemne z czarownicami Budzikowa, Korycka, Gizanka, i in., ktore go leczyly 151). Duchowienstwo walczylo z astrologia, uwazajac ja za przesad szkodliwy. Podlug statutu Konrada, biskupa wroclawskiego (synod r. 1446), astrologowi, "qui videt in astrolabio futura", naznaczono dwa lata pokuty 152), synod lucki z r. 1607 zabrania duchownym czytac i posiadac dziela astrologiczne, plebanom zas poleca upominac parafian, aby takich ksiazek nie kupowali i nie dawali wiary rozsiewanym przez nie bajkom 153).Niemniej gorliwie zajmowano sie alchemia. Gromil wprawdzie Poklatecki "szalenstwo alchimickie, ktore tak z pospolitego czleka jako z przednia wysokich stanow znacznej liczby poczet uwichlalo i siatkami czartowskimi okupielo" (Pogrom czarnoksieskie..., str. 6), smieli sie wspolczesni, ze "omnis alchimista nil ha bet in cista", za "niepewnego pacholka, cialu strapienie, a duszy obraze przynoszacego" uwazal alchemie autor Etyki, Krzysztof Pieniazek 154), Klonowicz zaliczal ja do "artes heroibus (szlachcie) prohibitae" 155), bo w samej rzeczy trafiali sie srod jej adeptow chciwcy i szarlatani (jak np. lekarz Balinski, co to "patrzyl alchimiey potajemnie, na ktora zadluzywszy sie w pieniadze u mieszczan krakowskich, uciekl precz od zony, tyloz go bylo widac") 156), smial sie z nich i ironizowal zjadliwie slynny niegdys profesor medycyny przy akademii krakowskiej, Walenty Fontanus: "Admirandi artifices - mowil - non vulgaribus et emedia plebe petitis remediis medentur, sed prodygiis: decantato elyxyr, balsamo, auro, coelo, lapide philosophorum. Servate obsecro ista aurea medicamina pro venturo saeculo aureo; nunc isto ligneo aevo sinite nos ligno malis hominum subvenire" - mimo wszystko jednak piekna to byla nauka i piekny ow awanturniczy typ alchemika, opetanego poszukiwacza eliksiru zycia, kamienia filozoficznego i sztucznego a prawdziwego przecie zlota! Taki "Franciszek, przedtem pieniacz, teraz alchymista", uwieczniony zostal w satyrze Krasickiego Zlosc ukryta i jawna:
Dmucha coraz na wegle, przy piecyku siedzi,
Zageszcza i rozwilza, przerzadza i cedzi,
Pelne proszkow chymicznych szafy i stoliki,
Wszedzie torty, retorty, banie, alembiki.
W Krakowie zajmowano sie alchemia m.in. w klasztorze Dominikanow. W r. 1462 bracia, fabrykujacy zloto, wzniecili pozar ("alchimiae opera certis fratribus laborantibus", Dlugosz, Historia V, 342). Pod panowaniem Zygmunta II, wojewoda sieradzki, Albert Laski 157), trudnil sie z zapalem badaniami alchemicznymi i nauka Paracelsa. Mistrz Theophrastus Bombastus wielu mial w Polsce zwolennikow, zwiedzil ja nawet, jak o tym w przedmowie do swej Wundarznei pisze. W innym dziele nadmienia, ze srod licznych uczniow, ktorzy mu sie nie udali, Polska posiada trzech zaledwie. Pisma jego, w przekladzie lacinskim slazaka Adama Schoetera, wydane byly w Krakowie w r. 1569 i 1596 158). W wieku XV najslynniejszym alchemikiem polskim byl Wincenty Kowski, dominikanin (zm. w Gdansku w r. 1488) 159), w XVI - Suchten 160) i w XVII zas Michal Sedziwoj, chluba alchemii polskiej, mistrz o slawie europejskiej, fantasta i awanturnik, postac godna najzywszego zainteresowania. Urodzony w Krakowie w r. 1566, ksztalcil sie poczatkowo zapewne w akademii krakowskiej, potem zwiedzal uczelnie niemieckie. W sztuce alchemickiej doszedl do takiej perfekcji i slawy, ze powolywany byl dwory krolewskle, honorowany i obdarzany hojnie. Dzieje przyjazni Sedziwoja z alchemikiem szwedzkim Setonem i niezwykle przygody jego opisal szczegolowo Wiszniewski 161).
XI
Daremnie sililbym sie na wyliczanie nieskonczonego mnostwa objawow wiary zabobonnej i wszystkich rozpowszechnionych w Polsce za dawnych czasow gusel i przesadow. Z kazda niemal czynnoscia zwiazany byl jakis zabobon, w kazdym fakcie dopatrywano sie sprezyn i nici tajemnych, roilo sie od przestrog, wrozb, prognostykow, zazegnywan i przepowiedni. Wrozono z wosku i olowiu lanego, z wody milczacej przed wschodem, z pierscienia rzuconego na ziemie, z lotu ptakow, z popiolu -"bledow zabobonnych sto tysiecy liczyc by potrzeba, ktore czescia jeszcze od poganstwa dotychczas miedzy pospolstwem znajduja sie, czescia z inszych krajow, za sekret osobliwszy przyniesione, kwitna, czescia za poduszczeniem czartowskim wymyslone i rozkrzewione, dziedzictwem i posagiem narodu grubego, prozniakow i kobiet, przez potajemna nauke starszych, zostawaja" (Dunczewski) 162).Slusznie narzekal Januszowski we Wrozkach 163), ze"chociaz sie na krzcie szatana i spraw jego zarzekamy, chociaz sie ludzmi krzescijanskimi stawamy, przecie, jako sie tych dziwnych gusl szatanskich trzymamy, jako sie w nich kochamy, jako bez nich ledwo gdzie stapamy, rzeczy same swiadcza"."W dzien wilii Bozego Narodzenia nawarza w drugim domu potraw rozmaitych i z nimi nie wiem jakie gusla stroic beda, kiedy od kazdej potrawy bydlu jesc dadza. A kiedy ich spytasz, czemu to czynia, tedys odpowiedza, ze temu bydlu, ktore takowe potrawy w wigilia warzone jada, czarownice i guslarki zaszkodzic nie moga, albo jako tez niektorzy sa takiego mniemania glupiego, ze krowom mleka od sledzia jesc dawaja; powiadaja, ze takie krowy przez caly rok mleko miec beda; inni klada slome pod obrus stolu swiatecznego i ta sloma wiaza drzewa owocowe, inni znow rzucaja mak po katach." (Gdacjusz) 164).I Rej w Postylli narzeka:"Dzien sw. Jana bylica sie opasac, a cala noc kolo ognia skakac i toc tez niemale uczynki milosierne. A tam najwieksze czary na ten czas sie dzieja. Nuz co gromnic, blazejkow owych swietych, wiazania ziol rozmaitych, onego chodzenia po rynku z bebny, z dudami i innych wymyslow abo zabobonow, a kto by sie napisal albo napamietal! tak, iz malochmy tym sa rozni od poganow".
Czarownica powolana notuje "szarpanie koszuli, gdy kto kaduk albo podobna kadukowi serdeczna chorobe cierpi, i tej koszuli rozbijanie na rozstajniach lub na bozych mekach"; zazywanie pewnych slow, znakow, ceremonii plonnych na ksztalt basni, na uleczenie ludzi, bydla, na usmierzenie bolesci; stosowanie lekarstw przyrodzonych,"ale jednak z pewnymi ceremoniami, jako niedawno jeden Zyd uczynil tu w Poznaniu, co juz zdechl. Gdy krew jednej osobie puszczono, ciec nie chciala. Zyd wziawszy ono puszczadlo od cyrulika, uczynil jedna ceremonie, pewne slowa mamroczac, a zatem sie tylko dotknal puszczadlem otworu zyly, zarazem krew skoczyla. A gdy mu przyganiano o to, powiedzial, ze nie wadzi doktorowi i to, i owo umiec dla poratowania chorych".Wspomina dalej o rozmaitych zabobonach,"jako na rusznice, jak oplatki dawac wiezniowi, ktore lezaly na oltarzu, gdzie ksiadz msze sw. odprawowal, choc ich nie swiecil. Takze poswieconym olejem po wszystkich rogach stolu krzyze pierwej pomazac, na ksztalt biskupa, gdy oltarze swieci".Broszura Piesni i tance zabawom uczciwym gwoli (1614) podaje gusla milosne:U ktorej panny w tym roku
Maz nie bedzie podle boku,
Taka musi juz kloc ciagnac
Albo kury z kwoka lagnac,
Musi jadac i kapuste,
Siac ogrodki ruta puste,
Musi ja zlac Wielkiej Nocy,
Musi suszyc srzody, piatki,
Msze kupowac w kazde swiatki 165).
Warzono "filtry milosne" z ziol, przy czym istnialy najrozmaitsze sposoby zbierania rosliny: w jednym wypadku dzialal tylko korzen "kopany na wietchu ksiezyca", w innym - na nowiu; "dziegiel kopany pod Marsem leczy od francy", ten sam zas dziegiel, znaleziony pod innym aspektem, chronil od morowej zarazy; jedna rosline nalezalo zawieszac na szyi, druga pod lewym uchem, trzecia nosic srod tabliczek ze szczerego zlota, czwarta z sercem kreta, etc. "Jaskier przywiazany czerwona nicia na schodzie ksiezyca w znaku Byka na ogolonym tyle glowy, lunatykom pomaga", "korzen paproci z lugiem debowego popiolu i krwia z lewego ucha szczeniaka - na czary", dac choremu "niedospialek (kosmaczek) i piecperst po trzy poranki pic; jezeli chory zrzuci, znak pewny smierci, jezeli zatrzyma - wyjdzie z niebezpieczenstwa". Kto ciekaw, niech przestudiuje Zielnik czarodziejski Rostafinskiego, skad dane powyzsze czerpie 166). Moc tajemna przypisywano kamieniom, np.: "Jezeli sie chcesz uchronic posmiechowiskow i wszystkie fantazje, i wszelkie przypadki zwyciezyc, wez kamien nazwany Chalcedonius, a jest blady, rudawy i poniekad ciemny. Jezeli ten bedzie przedziurawiony, a z moca kamienia, nazwanego Seneribus, na szyi bedzie zawieszony, pomaga przeciwko wszystkim fantastycznym przenagabaniom i dopomaga zwyciezac wszelkie przygody od przeciwnikow i sile ciala zachowuje; a ten ostatni skutek jest doswiadczony terazniejszego czasu" (Albertus Magnus) 167). W "Wypisach" znajdzie czytelnik wiecej przykladow.Uzywano amuletow, czyli tzw. "charakterow", pisanych, rytych na papierze lub metalu, istnialy appendicula, ligaturae, plicaturae, kostki zwierzece, ziarna i korzonki, liscie, kwiaty, kamyki wszywane w suknie lub noszone na golym ciele az nie opadly, potem je nowymi zastepowano 168). Z Czarownicy powolanej mamy wiadomosc o obrazach wydrazonych w pierscieniach pod pewnymi konstelacjami ("kiedy kto pod znakiem Lwa dal sobie na sygnecie obraz lwa wyrzezac, taki, twierdza guslarze, pomocny na melankolia, na puchline, na goraczke, przeciw powietrzu morowemu"). O amuletach pisanych dowiadujemy sie z kazania De superstitionibus anonima z XV w.
Wypisywano pierwszy rozdzial Ewangelii sw. Jana lub meke sw. Jerzego i noszono przeciw wszelkiej przygodzie; inni pisali podczas czytania sw. Ewangelii w quadragesime "Lutum fecit Dominus ex sputo" i nosili przeciw bolowi oczu. Nawet gdy kto idzie "ad rixas et turpitudines", ma w takim amulecie obronce 169). Poslugiwano sie tzw. inkluzem, czyli duchem zamknietym w jakim narzedziu. Inkluzami nazywano takze pewne metale, ktore czarownicy nosili przy sobie i przez nie dzialali. Inkluz - pieniadz - byla to moneta, ktora wlascicielowi swemu sprowadzala inne, wydana zas - wracala. Wrozono z reki, poslugujac sie podrecznikami chiromancji 170), tlumaczono sny - istnial sennik polski Danielowe sny (przeklad z bardzo rozpowszechnionego w sredniowieczu sennika). Na starym druku napisala nieznana reka z w. XVI bardzo oryginalny sposob wytlumaczenia snu: po przebudzeniu nalezalo otworzyc jaka ksiazke i pierwsza litere u gory lewej stronicy odszukac w dodanym kluczu, gdzie wierszem podane bylo znaczenie kazdej litery. Np. na litere p: "Mozesz ten dzien czyscie plesac, nie bedzie cie gniewnik (diabel) kesac" 171).
Przeleknione oczy na niebie i w powietrzu "straszliwe widzialy portenta: smoka ognistego, miecze i dziwne straszydla z siebie wypuszczajacego, ktory potem niby na ziemie spadl" - i wierzono, ze "takowe i podobne apparycye w tym roku od widzianego komety trzecim, w experymentalnej o tym praktyce od nas opisane, iscic sie beda, ktore zarazliwymi swymi fumami aby duszy z nas nie wykurzyly, Panu Bogu sie pilno polecajmy" 172). Wierzono, ze "owa w Hiszpanii nad Kartagena w r. 1743 w grudniu, gdy juz trwal kometa, ognista rzeka, ktora w jeden glub zeszla sie, a ten na 4 czesci swiata cum magno et multo fragore rozstrzasl sie, owe portenta i monstra... owe latrocinia, rozboje i najazdy... owe bellorum nieustajace astus", etc. - wszystko to byly "terazniejszego komety efekta" 173).
W r. 1775 nawalnica pod Lwowem sprawila poploch srod ludnosci. Widziano w chmurach poczwary i straszydla. Nawalnice przypisywano zlym duchom, czyhajacym podczas dnia sadnego na Zydow. "Rzecz do tej zwawosci przyszla, iz kazano wszystkim Zydom popis generalny uczynic i liczyc sie, czy w samej rzeczy zadnego z nich biesi nie porwali. Uspokoilo sie pospolstwo, gdy szkolnik, policzywszy, dowiodl, ze Zydzi sa wszyscy" 174). W r. 1789 pod Strzezewem, w Malopolsce, proboszcz miejscowy widzial smoka o czterech nogach i tyluz skrzydlach, dlugiego na poltora lokcia, ktory tchem swoim sprawial bol oczu, a nawet powodowal slepote 175). W Warszawie ogladano z trwoga przedziwne jajo kurze, na ktorym wyrysowane byly wyraznie figury miecza, krzyza plomiennego, rozgi i luku - "ita habemus cometas et tot alia praesagia in coelo et supra terram quae nobis praedicant poenitentiam, cuius adhuc exigua apparent indicia" 176).
Pisma ulotne 177) roznosily wiesci o dziwach, cudach, potworach, podawaly je zreszta takze dziela pseudouczone, jak ks. Rzaczynskiego Historia naturalis curiosa regni Poloniae, jako to, iz monstra rodzic sie moga przez zlosc czarta, ktory za dopuszczeniem Bozym dzielo sily ksztaltujacej spaczyc moze (str. 349), wiec o dziewczynce z szyja i uszami zajeczymi, o noworodku niezywym, na ktorego plecach lezal waz, o dziecku z oczyma nad pepkiem i z mysim ogonem, o innym - z jelitami na zewnatrz, z watroba na miejscu prawego ramienia, o Zydowce, ktora wydala na swiat jednoczesnie chlopca wielkosci palca, lysego szczura i piecioro pisklat, itd. 178)
Dunczewski drukowal w Kalendarzach baje o debach, "ktore odpowiadaly nad Dnieprem w puszczy", o wilkolakach, "ktorzy bywali na Zmudzi, Polesiu i innych prowincjach Polski", o tym, ze "za Chmielnickiego pod Batohowem i Cudowem, gdy czarownikow przylapano, lby im uciawszy, jedna glowa na druga skakala, gryzac sie wzajemnie"; ks. Chmielowski w Nowych Atenach straszyl czytelnikow upiorami i bazyliszkami, Haur w Skarbcu ekonomii plotl trzy po trzy o chlopach latajacych w powietrzu; wierzono, ze "corki pierworodne domu Pileckich, jezeli zmarly przed zamazpojsciem, zamienialy sie w golebie, zamezne zas w cme nocna" 179), czarom przypisywano koltun (plica polonica), a gdy biskup Czartoryski, przekonany przez lekarza swego Vinera, ze choroba ta pochodzi z jedzenia oleju lnianego, wyrobil bulle papieska, pozwalajaca na uzywanie podczas postu nabialu, zakonnicy podniesli przeciw bulli tej rokosz 180). Zabobon doprowadzal ludzi do zbrodni i okrucienstwa. Trupom ucinano glowy, aby nie zjawialy sie jako upiory, rozprawiano sie w ten sposob nawet z ludzmi zywymi, posadzanymi o zdolnosc szerzenia moru 181) lub upierstwo.
W roku 1720 mieszkancy miasteczka Krasilowa spalili niejaka Proske Kaplunke, "majaca lat sto dwadziescia, pomowiona o upierstwo". Stalo sie to za namowa wrozbity, ktory w staruszce upatrzyl winowajczynie moru w Krasilowie. "Wewlekli Proske prosto w dol, tamze po same ramiona wsadzili, a potem ziemia osypali i mocno wokolo niej ziemie dragiem obili, glowe tylko z trocha ramion na wierzchu zostawiwszy, chrostem okolo glowy i na wierzch glowy oblozyli i on chrost zapalili." Potem przywalono ja kamieniem mlynskim. "Ktora Kaplunke psy spod kamienia, ile sie w glab mogli dobyc, jedli." 182)
Jak o dwa stulecia wstecz klecha z "Synodu klechow podgorskich" wloczyl sie od chaty do chaty, zarabiajac na kawalek chleba opowiadaniem niestworzonych rzeczy oczarach i diablach 183). tak u schylku wieku XVIII:
Ledwo nie co dzien przechodzace mnichy
O Biczy m wiecej nad to nie gadaja,
Jak sie umarli z grobow, przez wytrychy
Szatanskie, noca na swiat dobywaja.
Jak z nimi wojne tocza, jak ich bija,
Jak sie przed nimi w groby wchodzac kryja.
(Druzbacka)
Istnienia upiorow dowodzili "prawdziwymi probacjami" Dunczewski, Rzaczynski, Chmielowski, a ten ostatni doszedl w uniesieniu apologii upiorow do tak osobliwego wniosku, ze chociaz "ci, co to swego zdania trzymaja sie jak rzepiak korzucha..., powiadaja, ze w cudzych krajach... ...nie masz czarow i upierow... nie idzie (stad) konsekwencja, ze i w Polsce, osobliwie na Rusi, nie masz ich: bo non omnis fert omnia tellus". Walke z upiorami podjal dopiero ks. Franciszek Bohomolec - starszy brat autora Diabla w swojej postaci - w Monitorze z r. 1765, 1771, 1773."Smiechu godne ale oraz arcyszkodliwe jest owe to powszechne prawie, nie tylko ludu pospolitego, ale tez znaczniejszych wielu osob o upiorach zdanie, jakoby to byli jacys ludzie, ktorzy po smierci zmartwychwstaja, z grobow wychodza, po nocy wlocza sie, strasza, zabijaja i innych wiele wyrabiaja zlosci... tych ma byc najwiecej w ten czas, kiedy powietrze panuje."Autor stwierdza, ze "podczas terazniejszej morowej zarazy, ktora na Wolyniu, Podolu i Pokuciu po czesci grassowala", ludzie chwycili sie gusel, odbywano procesje, trzem osobom glowy ucieto, trzy spalono, zwloki z grobow wyciagano, "w piersi kola osikowe, a za pazury trzaski wbijano, na popiol palono" 184). Walke z upiorem i przesadem w ogole wcielil Fr. Bohomolec do ogolnego programu reformy, wystepujac w Monitorze (pod pseudonimem Staruszkiewicza), gdzie ironicznie broni rzekomo wiary zabobonnej, bo "od niepamietnych wiekow prawie artykul wiary jest u nas w Polszcze o upiorach". Zabobon ten rozproszyl ostatecznie ks. Jan Bohomolec, prawdziwy "malleus superstitionum".Nim diabla Bohomolec dal w swojej postaci,
Wielez ksiazek, powiesci o strasznych poczwarach,
O wrozkach, zabobonach, upierach i czarach
Trwozyly nasze ojce!
(Krasicki, Pochwala wieku)
Ale - "satana passa!" (Carducci).* * *
Zniklo to wszystko. Zginal korowod larw i strachow, dziwactw, cudow i cudactw, czasem pieknych w swej grozie, czasem groznych w potwornosci, ale zawsze ciekawych, zastanawiajacych, kryjacych za soba cos nieskonczenie niedocieczonego, mimo mniej lub wiecej udatnych prob wytlumaczenia. Zdechl smok stuglowy, ktory zaczal konac w promieniach wieku oswieconego, a dobijany powoli zdobyczami nauki padl wreszcie, ogluszony turkotem maszyn, razony pradem elektrycznym, zatruty skalpelem uczonego, wysmiany, przez wladcow mikro- i teleskopow. Satana passa! Nie ma juz diabla - a wlasciwie wiary w moc jego. Zostal jeno w starych pozolklych ksiegach, w podaniach, bajkach dla dzieci. Nie ma czarownic, ucztujacych z biesami na Lysej Gorze! Skonczyly sie tajemnicze schadzki milosne, noce szalone, wsciekle igrzyska, rozpustne sabaty, msze diabelskie i podgwiezdne podroze na miotlach! Nie ma juz alchemikow, upartych szalencow i marzycieli! Nie ma astrologow, wypisujacych horoskopy z konstelacji gwiezdnych! Nikt juz nie warzy o nowiu ziol czarodziejskich i suszonych nietoperzy! Nie slychac juz zaklec, zamawian, odczynian! Nikt juz na rozstaju nie przywoluje ksiecia ciemnosci, nie oddaje mu duszy, nie podpisuje sie krwia z serdecznego palca na cyrografie, upstrzonym dziwacznymi znakami! Nie ma juz diabla!Przyznaje, ze w slowach powyzszych brzmi pewien zal - w tonie zas owych trenow moglby kto doslyszec westchnienie za "starymi dobrymi czasami", kiedy to czarownice palono, moglby doslyszec jakies echo wyznania 80-letniego kata, z ktorym rozmawial w r. 1834, w Korniku, Tytus hr. Dzialynski: "Jak tu nie zalowac, ze nie pala czarownic? A bywalo, jak wolnym ogniem poczalem skwarzyc!..." 185). Lecz to oczywiscie zal nie tego rodzaju. Ton jego - to nutka melancholii nad "vanitas vanitatum", nad ostateczna marnoscia marnosci wierzen i wiedzy ludzkiej. Wstrzas obrzydzenia budzi w nas dzisiaj palenie czarownic, z poblazliwym usmiechem czytamy o fantastycznych wysilkach alchemikow, argumentami postepu walczymy z przesadem, a przeciez za lat trzysta potomkowie nasi z takim samym usmiechem czytac beda studia i dysertacje wspolczesnych nam uczonych, takim samym wstrzasem beda reagowali na rozmaite bezecenstwa naszego wieku, tak samo beda wydobywali z pylu olbrzymich archiwow dokumenty naszej ciemnoty i zacofania, ktore obecnie uchodza za zjawiska calkiem normalne, ba! stanowiace czesto przedmiot dumy naszej! Kultura! XX wiek! Wzglednosc sadu w perspektywie historycznej - oto wlasnie ta vanitas, ta melancholia, z jaka mowie o zniknieciu diabla, czarownic i gusel.
Mysle o diable bardzo czesto. I chce uwierzyc, ze
"jedna dusza czlowiecza przewazy ciebie, czarcie, i twoje wszystkie zlosci swoja niewinnoscia, falsz twoj rozwieje sie jako plewa od wiatru, jad twoj rozplynie sie jako snieg od slonca, zdrada twoja na cie sie samego obrocila. Przeciw tym wszystkim strzalkom czartowskim lekarstwo jest, czlowieku, laska boza, ktorej ty jestes prozen, bos ja stracil z swymi