BARBARA KOBOS KAMIŃSKA







POPRZEZ   ARKUSZE





w moich wierszach słowa ujawniają się niespodziewane
(Rys.   Andrzej Płoski)



Jesienne dni


w kolory przyodziane
prężą się smukłe buki
powiew liści umyka szelestnie

jesienne dni wracają
przymglonym słońcem
osłaniają swe twarze

przechowują trwałość
w potędze dębów
słabe ulegają wiatrom

w trwaniu chłodu
niedosłyszane
gubią liście lata

jesienne dni wyrwane
z potoku czasu opadają
z losem drzew




jesienne dni wyrwane z potoku czasu opadają z losem drzew
(Fot.   Andrzej Kobos)







maziste wycinanki


na zachód wysunięty niekończący się brzeg
dzierży ląd w szerokim objęciu

sztorm wydziera morzu skłębione fale
rozlewa po szorstkim piasku

po drugiej stronie migawek życia
rozsiewa się zapach przyległej jesieni

w jesiennym powrocie krajobraz mazistych
wycinanek wkracza do pamięci skrycie




sztorm wydziera morzu skłębione fale...
(Fot.   Andrzej Kobos)







bezimienny list


zimny mur pomiędzy słowami
milczącego dnia

matowy papierowy skrawek
niewyraźny we wspomnieniach

wycinek nieobecnych imion
przywołany przedłużeniem

zamazane lustro pamięci
odsłonięte urokiem codzienności

nieme istnienie
w rozkruszonym czasie







w zakątku wspomnień


wypełnionym
sekretami młodości
twarze przechowują
odwrócone spojrzenia
uśmiech spełnionych nadziei
cień kogoś bliskiego
gorzką prawdę miłości
wilgotność łez
poszarpane sny
zawiedzione obietnice...







noce


przemyte deszczem
porywane odchodzą
w bezradnej bezsenności
snują się w ciszy
w niespodziewanym lęku
przywołują senność







życie


sens trwania
w szybkim przemijaniu

nadzieja młodości
na ograniczonym szlaku

szereg myśli
zapieczętowanych w słowach

migawki z otwartej
bramy do kresu

szansa wędrówki
do końca







kamienie


pokryte mchem
oniemiałe stoją tam

krzywe pochylone
trwają stuleciami

ogromy smutku
dźwigają przeszłość

niewielkie małowidoczne
żyją we wspomnieniu

w wypisanych imionach
wzywają o pamięć







poprzez arkusze


w moich wierszach
słowa ujawniają się
niespodziewane
muskają czyjąś twarz
dręczą spokój
wrzą nie posortowane

tańczące litery
przemieszczają się
poprzez arkusze

myśli bez powiązania
zagubione próbują
zatrzymać pośpiech

w słowach zapomniałam
posłać do ciebie ciszę




zapomniałam posłać do ciebie ciszę...
(Fot.   Andrzej Kobos)







prośba


dotknij mnie nieznanym mi
dotykiem słów,
zawrzyj mnie w twoich rozmowach,
odwróć moje życie nie dla pozoru,
odczytaj moje myśli,
z tych przejrzystych narysuj
przyszły czas,
dotrzyj do mnie pragnieniem
poprzez niespokojny świat,
obejmij mnie w tęsknocie,
przyjdź z niewiadomych stron
i bądź







Mój drugi dom


Mój drugi dom jest
na wygnaniu
nie zamieszkałym
domem bez adresu
ojczyzną
wspomnieniem
echem głosów.

Mój drugi dom jest
niezrozumiałym językiem
krajem samotności
poszukiwaniem
historią
fantazją
snem.

Mój drugi dom jest
smugą przeszłości
spokojem
uczuciem
myślą
słowem
mową.





Wiersze i teksty Barbary Kobos Kamińskiej zamieszczone w Zwojach:




Copyright © 1997-2007 Zwoje