
9/11 – REFLEKSJA
JAN MAMOS
Właściwie nie mam nic do powiedzenia, nic ważnego.
To co piszę to widzę; co widzę nienawidzę, ale patrzę...
Samoloty rozwalają skyscrapers...
Czuję jak krew spływa w dół zmieszana z paliwem
I topi się w betonie razem z milionami dolarów, wszystko w ostrych kolorach:
Błękitne niebo, czerwony i żółty ogień, szklane szyby i dym, pył i kurz
Kłębią się jakby wypychana przez wulkan lawa w środku wyspy.
I tętno skacze, serce dusi i krzyk, śmierć, zapach warstwieje i szarzeje;
Dziura w całym jest wielka, na oko chyba z kilometr.
Gorąco potworne i wycie syren, płacz i groza zionie z tej dziury...
Widzę lecz nie wiem, patrzę lecz nie mogę mówić…
Za szybami ludzie, umarli już choć jeszcze serca im biją.
Widzę ich oczy, niektórzy zdążyli wyskoczyć i teraz spadają w dół,
Wkrótce runie reszta płonących konstrukcji i pył wzbije się po raz ostatni
W błękitne niebo, pełne aniołów i gwiazd…
Strach, jak wielki pająk z niewidzialnej sieci, wpełza do mózgu.
Ale Pan Prezydent nie wygłosił jeszcze orędzia do Narodu.
Więc nadzieja, że to film, amerykański trick, nieprawdopodobny, więc najlepszy.
Biały Dom stoi, wiec chyba to nieprawda...
Przez zaciśnięte usta pytania uwalniają się wreszcie i otaczają wszystkie ekrany.
A na ekranach kolejny samolot wali w Pięciokąt i serce znowu skacze.
Jest Pan Prezydent, mówi krótko i nie na temat, więc pająk znowu daje znać o sobie…
Jaka modlitwa jest najlepsza na pająki? Gorączkowo szukają odpowiednich wersów.
Szum pytań coraz gęstszy, kamery, dzwonki telefonów, specjaliści, twarze komentatorów
Upewniają, że to nie nazwane wydarzenie można nazwać,
Trzeba nazwać zbrodnią, że to początek wojny. Wojny?
Ale z kim? Kto jest ten nie nazwany, przeciw komu i dlaczego?
Specjaliści zaczynają szeleścić liczbami – nie wolno zapomnieć o liczbach.
Odwaga i rozpacz zaczynają sączyć się coraz szerzej z otwartej rany Nowego Jorku,
Żółte ubiory strażaków i gwiaździste sztandary powoli rozwijają nadzieję jak bandaż
Boli, bardzo boli, i nie przestanie dokąd nie nazwane zostanie.
Ale czy nazwane jest właściwie, czy właściwie to znaczy prawdziwie?
Nie ma już pająka, jest recepta pospiesznie wystukana na komputerach.
Dziura w całym wciąż boli.
I widać gołym okiem, że piękny amerykański sen o potędze kończy się nad ranem,
A przed świtem wiatr budzi się na pustyni...

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||