ARTUR   LUNDKVIST






Z cyklu   Chińskie obrazy

MUR

Stałem na Wielkim Murze w październikowym wietrze.
Kamień miał zmarszczki jak twarze starców.
Niebo na wskroś było zamiecione przez wichurę.
Krzewy szarpały się i wyrywały z korzeni.
Drogi ciągnęły się między górskimi pasmami
co spalone leżały pod szarym dymem.

Myślałem o burzowych nocach, które pozostawiają
przełamane stada wędrownych ptaków wokół muru.
Myślałem o milionach ludzkiego życia,
tych milionach ludzkich lat, które pochłonął mur.

Groza zmagała się z potęgą
i budowała mur.

Zmagania były tam nierzeczywiste
jak wielki ziąb,
rany zaskakiwały nim oni uśmiercali,
konie niespodzianie rycząc
spadały w dół urwiska.

To, o co tłumy zmagały się
było dalekie od nich,
jak przywidzenie pod chmurą.



Z tomu wierszy
Grynings trumpet och skymnings flöjt
("Trąbka świtu i flet zmroku"), 1983.


z szwedzkiego przełożyła
Barbara Kobos Kamińska, 2003





Wiersze Artura Lundkvista zamieszczone w Zwojach:




Copyright © 1997-2007 Zwoje