Zamieszczamy ponizej artykul Pani Profesor Karoliny Targosz wygloszony na Konferecji na temat "Sprawa Galileusza. Czy Kosciol sie pomylil?", ktora odbyla sie w Polskiej Akademii Umiejetnosci w Krakowie 14 listopada 2002. Konferencja ta zostala zorganizowana z okazji wydania polskiego przekladu ksiazki Annibale Fantoli'ego pt. Galileusz: Po stronie Kopernikanizmu i po stronie Kosciola.   (amk)





POLSKI WATEK W ZYCIU I SPRAWIE GALILEUSZA

"GALILEO GALILEI E IL MONDO POLACCO"
BRONISLAWA BILINSKIEGO   (1969)

z uzupelnieniami





KAROLINA   TARGOSZ

Instytut Historii Nauki PAN, Krakow





Galileusz
(Wedlug portretu Sustermansa.)
z: Serie di ritratti d'uomini illustri toscanii,
tom 2 (Florencja, 1768).


Wloskie obchody czterechsetlecia urodzin Galileusza przyniosly cykl prelekcji, wygloszonych w Rzymie w latach 1964-1965 i wydanych nastepnie lacznie w Polsce i w Italii [1]. Ich autor, zmarly kilka lat temu Bronislaw Bilinski (1913-1996), z wyksztalcenia filolog klasyczny, jako dlugoletni dyrektor rzymskiej Biblioteki i Centrum Polskiej Akademii Nauk byl niestrudzonym tropicielem polonikow i zwiazkow kulturalnych polsko-wloskich na przestrzeni wiekow. Do jego bogatego dorobku nalezy tez wlasnie zbior studiow poswieconych Galileuszowi i "swiatu polskiemu".

We wstepie otwierajacym cykl czterech prelekcji (Introduzione copernicana e romantica) Bilinski przedstawia m. in. o sto lat wczesniejszego swego poprzednika na tym polu badan – Artura Wolynskiego (1844-1893) [2]. Emigrant z Warszawy po powstaniu styczniowym, osiadl on ostatecznie we Wloszech i zalozyl w Rzymie Museo Copernicano. Opublikowal kilka artykulow dotyczacych Galileusza, w tym najwazniejszy – o jego powiazaniach z Polska [3]. Wolynski jako pierwszy przebadal zrodla w Italii i szereg ich in extenso wlaczyl do swego opracowania. Warto tu podkreslic, ze nie istniala jeszcze wowczas monumentalna, wloska edycja dziel Galileusza. Autor-emigrant nie mial natomiast dostepu do materialow krajowych, ani mozliwosci pelniejszego przedstawienia tla kulturowego oraz poszczegolnych, waznych postaci ze strony polskiej. W tym kierunku poszly wiec przede wszystkim poszukiwania Bilinskiego. Wykorzystujac powstale w miedzyczasie pozycje, dotyczace historii kultury i nauki polskiej oraz jej siedemnastowiecznych przedstawicieli, autor wysuwal jednoczesnie szereg postulatow co do prowadzenia dalszych badan.

Poniewaz zarowno publikacje Wolynskiego jak i Bilinskiego, wlosko-jezyczne i trudno dostepne, sa zbyt malo znane, celem moim jest przedstawienie podstawowych ich ustalen, a ponadto wprowadzenie wynikow nowszych opracowan, jakie ukazaly sie w ostatnich dziesiecioleciach wraz z dodatkowymi uwagami i dygresjami.


1.


Pierwsze i najobszerniejsze z czterech studiow Bilinskiego dotyczy polskich studentow w kregu Galileusza w Padwie (Gli scholari polacchi nella cerchia galileiana a Padova) [4]. Przybycie Galileusza do Padwy w 1592 roku zbieglo sie z data organizacyjnego ukonstytuowania sie nacji polskiej na tamtejszym Uniwersytecie.

Studia Polakow mialy tu juz swoja kilkuwiekowa tradycje, dopiero jednak od tegoz roku zaczeto prowadzic ksiege wpisow tak studentow, jak i przejezdzajacych oraz zatrzymujacych sie w Padwie roznych osobistosci z Polski. Ksiega ta kontynuowna nieprzerwanie az do 1745 roku zawiera 2359 nazwisk [5]. Ostatnie dziesieciolecie XVI w. to okres wielkiego naplywu studentow polskich, lata 1592-1599 przynosza blisko trzysta wpisow. Polacy wchodza tez wowczas do studenckich wladz Uniwersytetu Padewskiego. I tak np. w spisie wykladow Wydzialu Artystow i Medykow na rok 1593, w ktorym m.in. podano: "Excellentissimus D. Galilaeus de Galilaeis Florentinus leget Sphaeram et Euclidem hora tertia post meridiem", na samym poczatku spisu, po nazwiskach prefektow, jako rektor z ramienia studentow wymieniony jest "Perillustris Dominus Georgius Pipanus Cracoviensis" [6]. W 1604 roku syndykiem i prorektorem byl Pawel Boym ze Lwowa [7], a w 1613 roku syndykiem Maciej Vorbek-Lettow z Wilna [8]. W latach 1592-1593 studiowal w Padwie medycyne Walenty Fontanus [9], poprzednio profesor astrologii na Uniwersytecie Krakowskim, gdzie w latach 1578-1580 wykladal De revolutionibus Kopernika. Jest bardzo prawdopodobne, ze na gruncie padewskim doszlo do zetkniecia blisko piecdziesiecioletniego juz wowczas studenta medycyny z Krakowa, zywiacego ugruntowane przekonania kopernikanskie, z mlodszym o lat dwadziescia profesorem, u ktorego przybysze z dalekiej, mgliscie mu sie rysujacej Polski, wlasnie ze wzgledu na Kopernika, musieli budzic zrozumiale zainteresowanie.

O tym, ze tak rzeczywiscie bylo i ze wiedza Galileusza na temat panstwa z ktorego pochodzil i w ktorym zyl Kopernik powoli musiala sie konkretyzowac i bogacic, swiadczy fakt bezposrednich kontaktow z uczniami prywatnymi i pensjonariuszami w jego wlasnym domu (aby moc ich wiecej przyjac uczony przeniosl sie z domu przy ulicy Santa Giustina na Borgo dei Vignali). Na samym Uniwersytecie Padewskim panowalo wowczas pewne rozprzezenie dyscypliny studiow i czeste byly ekscesy studenckie, co notowali takze i przejezdzajacy przez Padwe Polacy (jak np. Stanislaw Reszka). Powszechne byly wiec lekcje prywatne dawane przez profesorow zwlaszcza dla studentow pochodzacych z wyzszych warstw spolecznych. Przynosily one profesorom dodatkowe dochody, studiujacym zas bardziej praktyczny profil potrzebnej im wiedzy, lepiej odpowiadajacy ich przyszlym, zyciowym zadaniom. Tak tez i Galileusz, majac na utrzymaniu matke i rodzenstwo, przyjmowal uczniow i pensjonariuszy, ktorych ksztalcil nie tylko w zakresie "sfery czyli kosmografii" ("sfera ovvero cosmografia") wedle systemu Ptolemeuszowego, lecz takze w dziedzinie wiedzy z zakresu mechaniki, geodezji, architektury wojskowej i fortyfikacji, uczac ich m.in. poslugiwania sie cyrklem wojskowym (proporcjonalnym) w ulepszonej przez siebie formie. W domu Galileusza instrumenty te wykonywal na sprzedaz technik, Marcantonio Mazzoleni, zas sekretarz Mastro Silvestro sporzadzal kopie traktatow dydaktycznych profesora, rowniez nabywanych przez uczniow [10].

Wsrod prywatnych uczniow Galileusza byli Wlosi, Francuzi, Niemcy i byli Polacy. Od 1599 roku zachowaly sie wlasnoreczne zapiski-rachunki uczonego (Ricordi), w ktorych sa wymienieni wraz z sumami, jakie od nich otrzymywal. Czasem jest to zapiska sumaryczna, jak np. z 1602 roku o dwoch Polakach, ktorzy rozpoczeli nauke o fortyfikacjach ("cominciorno li due Pollacchi fortificazione"), czy tez z 1607 roku o siedmiu, uczacych sie o "sferze" ("A di 8 di marzo cominciorno la sfera 7 Pollacchi" – XIX, 151, 157) [11]. Niektorych studentow okreslal Galileusz samym tylko imieniem i narodowoscia, nie brak jednak i osob utrwalonych ponadto i z nazwiska lub godnosci.

Wywodzili sie z rodzin szlacheckich oraz rodow magnackich, nic dziwnego zatem, ze sa tu postaci, ktore zaznaczyly sie pozniej wyraziscie w dziejach politycznych i kulturalnych Polski. Pierwszym, wystepujacym w Ricordi Galileusza w 1599 roku nabywca, ktory zakupil jego "instrument" oraz cyrkiel o czterech koncach ("uno strumento et un compasso da 4 punte") byl Polak, "Giovanni Tencin", czyli, przyszly wojewoda krakowski Jan Teczynski (XIX, 147) [12]. Zywil on niewatpliwie zainteresowania dziedzina wojskowosci, ale nie stoi to w sprzecznosci z faktem, ze zapisal sie on przede wszystkim w dziedzinie kultury literackiej swej epoki, jako adresat dedykacji polskiego tlumaczenia eposu Tassa, dokonanego przez Piotra Kochanowskiego (rowniez studenta padewskiego) – Goffred albo Jeruzalem wyzwolona (Krakow 1618). Teczynski mial ponoc i swoj udzial w samym dziele tego przekladu.

Dodajmy, ze w tym wypadku upodobania literackie mlodego polskiego magnata bylyby rozbiezne z upodobaniami jego padewskiego profesora. Choc szerzej nie jest to dzis znane, Galileuszowi bardzo bliska byla literatura piekna, sam ukladal wiersze satyryczne i sonety, szkicowal utwory komediowe i pisal komentarze do dziel Dantego, zwlaszcza zas analizy porownawcze dotyczace Ariosta i Tassa [13]. Jako "krytyk literacki" pozostawal wielbicielem rensansowego dziela tego pierwszego i zagorzalym wrogiem barokowej stylistyki drugiego. Jego podejscie uczonego, ceniacego przede wszystkim jasnosc i scislosc ("chiarezza", "esattezza") determinowaly tu postawe i oceny estetyczne [14]. W domu Galileusza oprocz zagadnien z zakresu nauk scislych i wiedzy technicznej przedmiotem rozmow i dyskusji mogly byc w kazdym razie i problemy odmiennej natury.

Od 6 grudnia 1601 do 26 sierpnia 1602 roku pobieral lekcje i podobnie zakupil Galileuszowy cyrkiel Rafal Leszczynski (XIX, 150-152). Padwa byla jednym z ostatnich ogniw jego dlugoletnich studiow i wojazy zagranicznych po wszystkich niemal wazniejszych centrach uniwersyteckich i dworach europejskich, jakie rozpoczal jeszcze w 1595 roku [15]. Pozniejszy wojewoda belski zdobywal w ten sposob gruntowne przygotowanie do roli jednego z najwybitniejszych mecenasow w dziejach kultury polskiej pierwszej polowy XVII w., jakim mial sie okazac. Stworzyc mial sobie wspaniala rezydencje i dwor we Wlodawie. Roznowierca i protektor roznowiercow polskich i czeskich, otaczal opieka i zakladal zbory, szkoly i drukarnie – w Baranowie oraz Lesznie [16]. Pod jego oslona w osrodku lesznenskim dzialal wybitny przyrodnik szkockiego pochodzenia Jan Jonston oraz wielki czeski pedagog Jan Amos Komensky. Ten ostatni w liscie do Ludwika Wolzogena z 1659 roku poswiadczal kopernikanskie przeswiadczenia wojewody. Wiadomo ponadto, ze Leszczynski odznaczal sie rowniez talentami literackimi i paral tlumaczeniami z literatury francuskiej.

W Galileuszowych Ricordi wraz z Leszczynskim zapisany zostal jego ochmistrz ("maiordomo") – Daniel (XIX, 151) i chodzi tu o Daniela Naborowskiego, ktory przez dwanascie lat studiowal prawo i medycyne w Wittenberdze, Bazylei, Orleanie i Strasburgu, a pozniej jako lekarz i poeta zwiazal sie z Radziwillami. Pod koniec pobytu w Padwie, 1 sierpnia 1602 roku wpisal sie do sztambucha przyjaciela ze wspolnej tam gospody, Szkota Georgiusa Cragiusa [17].

W latach 1602 i 1604-1605 pojawia sie z kolei w zapiskach Galileusza Krzysztof Zbaraski (XIX, 151-153, 156), ktorego imie i nazwisko poprzedzone jest tytulem ksiazecym ("Ilustrissimo et Eccellentissimo S. Duca"). Wraz ze starszym bratem Jerzym byl on w Padwie juz wczesniej, w 1592 roku, a na poczatku XVII w. studiowal ponadto w Lowanium [18]. W odroznieniu od starszego brata-humanisty, ten padewski uczen Galileusza wykazywal glownie predylekcje do nauk scislych i techniki. Uchodzil potem za wynalazce nowego typu dziala, jak podaje wloski specjalista od spraw artylerii zatrudniony w Polsce – Andrea dell'Aqua. O silnych powiazaniach z Italia braci Zbaraskich swiadczy m.in. fakt, ze projekty nowej rezydencji w rodowym gniezdzie – Zbarazu, w typie "palazzo in fortezza" zamowione zostaly u znanego architekta weneckiego Vincenza Scamozziego.

Na trzech wymienionych powyzej uczniow prywatnych – Jana Teczynskiego (wraz z bratem Gabrielem), Rafala Leszczynskiego i Krzysztofa Zbaraskiego powolal sie Galileusz jako na tych, ktorzy poznali funkcje jego cyrkla militarnego, w swym pismie polemicznym Difesa contro alle calunnie ed imposture di Baldessar Capra (Wenecja 1607). Warto tu dodatkowo podkreslic, ze znalezli sie oni w znakomitym gronie innych przywolanych tam uzytkownikow cyrkla, m.in. ksiazat Florencji i Mantui oraz arcyksiecia Ferdynanda (II, 534).

Jeszcze jeden z polskich uczniow Galileusza z przelomu 1607 i 1608 roku, Marcin Zborowski (XIX, 158) [19] przyswoil sobie umiejetnosc poslugiwania sie cyrklem i przekazal ja z kolei profesorowi krakowskiemu Janowi Brozkowi (XIII, 65). W zwiazku z postacia Zborowskiego pominieta zostala lub tez niedostrzezona przez dotychczasowych autorow ciekawa pozycja z Ricordi – oto 19 stycznia 1608 roku otrzymal od niego Galileusz zarekawnik z soboli ("una manizza di zibellini") o wartosci 150 lirow. Nie wiadomo, czy byl to dar, czy tez przedmiot rzeczowy w miejsce naleznej gotowki. W kazdym razie profesor padewski stal sie dzieki polskiemu uczniowi posiadaczem czesci garderoby, charakterystycznej dla Europy polnocnej, wykonanej z bardzo cennego futra.

Uczniami Galileusza byli takze – Jan Krzysztof Buczacki (XIX, 150) i Pawel Palczowski (XIX, 160) [20] oraz trudny do zidentyfikowania opat ("il. S. Abate polacco" – XIX, 151). Nie tylko uczniami, ale i ponadto pensjonariuszami w domu Galileusza byli wymienieni z imienia – "Signor Stanislao Polacco", czyli Stanislaw Lasocki (XIX, 152, 159, 160-162), "Signor Giovanni Lituano" (XIX, 159-160), prawdopodobnie Jan Pac, Signor Marco (XIX, 151, 159-160), czyli Marek Lentowicz oraz "Illustrissimo Signor Conte di Zator" wraz ze swita, dwoma szlachcicami i piecioma sluzacymi – starosta zatorski Jan Pawel Lesniowolski (XIX, 160-161) [21].

W sumie okolo dwudziestu Polakow przewinelo sie przez dom Galileusza, a nawet w nim zamieszkiwalo. Juz Wolynski obliczyl, ze w latach, z ktorych pochodza Ricordi, z sumy 25 709 lirow, jakie za mieszkanie i utrzymanie pensjonariuszy uzyskal uczony, 5 728 czyli blisko jedna czwarta wplacili Polacy i podobnie z sumy 14 291 lirow za lekcje, instrumenty i podreczniki – 3 604 uiscili polscy uczniowie. Notatki Galileusza wskazuja, ze zapisywanie nazwisk polskich sprawialo mu sporo trudnosci, nie moze zatem dziwic fakt, ze je nieraz opuszczal. Zapisy uczonego sa fonetyczne – Sboroschi, Sbaraschi. Najtrudniejsze bylo nazwisko Leszczynskiego, notowane w roznych odmianach – Lencischi, Lescinschi.

Jedynym przypadkiem zlej pamieci, jaka pozostawili w kregu Galileusza studenci z Polski jest przypadek braci Lyczkow, ktorzy pozyczyli od jego starego slugi trzysta skudow, nie oddali, wyjechali do Polski i nie odpowiadali na zadne listy. Slad tego pozostal w jednym z listow Galileusza z 1609 roku do sekretarza wielkiego ksiecia toskanskiego Belisaria Vinty (X, 263). Uczony przedstawial w nim sprawe owego slugi, Alessandra Piersanti, ktory trzy lata wczesniej stracil w ten sposob cale swoje zabezpieczenie, teraz zas byl nieuleczalnie chory i Galileusz mial go na swym utrzymaniu. Galileusz pisze, ze byli to "Giovanni Liczko di Ryglice et un su o fratello", ze sa oni dobrze znani Montelupim (rodzinie polskich pocztmistrzow) i usilnie prosil o interwencje u sekretarzy z dworu polskiego. Wolynski sadzil niegdys, ze byli to wystepujacy w Ricordi w 1606 roku "Giovanni et Daniel d'Hess", Slazacy (XIX, 157), w co slusznie powatpiewal Bilinski. W Padwie studiowali wowczas Jan i Stanislaw Lyczkowie herbu Sulima z Ryglic w okolicach Tarnowa i oni to byc musieli dluznikami Piersantiego. Czy byli rzeczywiscie uczniami Galileusza nie jest potwierdzone [22].

Istnieje natomiast szereg przekazow mowiacych o jak najlepszych wieziach, jakie wytwarzaly sie pomiedzy uczniami i ich nauczycielem. Swiadcza o tym listy, ktore nie jeden z nich do niego kierowal. I tak Marek Lentowicz, wkrotce po powrocie do ojczyzny, jako sekretarz Zygmunta III pisal do Galileusza z Krakowa 13 sierpnia 1604 roku, marzac o zaproszeniu go do Polski: "Faxint caelites ut hic noster Septentrio eius viri vultum videat, cuius famam et virtutem iamdudum stupet et admiratur". Zapewnial, ze dolozy wszelkich, mozliwych staran, aby moglo sie to ziscic (X, 111).

Gdy w latach 1611-1612 zawital kolejny raz do Italii Krzysztof Zbaraski, nie znajdujac juz Galileusza w Padwie, wyslal do niego z Bolonii dwa listy, odzwierciedlajace najlepsze wspomnienia, jakie zachowal z okresu nauk u Galileusza oraz niezmienna admiracje, zywiona w stosunku do jego osoby. W liscie z 8 marca 1611 roku dominuja wyrazy jego szczerego zalu, ze zawiodla go nadzieja na nowe osobiste spotkanie i ze nie bedzie mogl nacieszyc sie rozmowa z mistrzem ("Mi rincresce molto di non haverla trovato a Padova, come mi pensavo, per poter godere la sua dolcissima conversatione delia quale, per esser tant'anni privo, con questa occasione delia mia venuta in Italia credevo di poter sodisfare all'animo mio"). Z listu tego wynika, ze jeden z przyjaciol przeslal Zbaraskiemu przelomowa publikacje Galileusza Sidereus nuncius i ze dotarla ona do niego w czasie wyprawy antymoskiewskiej ("Le sue lucidissime Stelle Medicee sono pervenute fino in quella freddissima zona di Moscovia"). Zbaraski unosil sie radoscia, ze ich epoka przewyzszyla starozytnosc, a Galileusz zapewnil juz sobie niesmiertelna slawe (XI, 68-69). W liscie z 27 wrzesnia 1612 roku prosil o soczewki do lunety i zyl nadzieja na spotkanie we Florencji (XI, 399), lecz o jego realizacji brak niestety dalszych wiadomosci.

Zbaraski, ktory w 1623 roku odbyl z ramienia Zygmunta III szumne poselstwo do Konstantynopola, zmarl przedwczesnie cztery lata pozniej – nie dozyl wiec smutnych czasow procesu swego padewskiego mistrza. Dorzucmy w zwiazku z tym kilka uwag o niezwyklym dziele architektonicznym – mauzoleum Zbaraskich przy kosciele Dominikanow w Krakowie, w ktorym zostal pochowany. Jako projektodawca brany jest dzis pod uwage Matteo Castello, wybitny architekt, przed przybyciem do Polski czynny w Rzymie. Kaplice grobowa po zgonie brata fundowal Jerzy Zbaraski, ktory wkrotce potem takze zakonczyl zycie (w 1631 roku). Obydwaj bracia, ostatni przedstawiciele rodu, przedstawieni zostali na symetrycznie usytuowanych w stosunku do oltarza nagrobnych monumentach, w pelnopostaciowych, alabastrowych rzezbach jako pograzeni we snie rycerze, spoczywaja zas pod kopula, ktorej podstawa posiada forme nie kola, lecz zblizona do elipsy [23].

Zwienczenia kopulowe budowli sepulkralnych i sakralnych od pradawnych czasow zwiazane sa z symbolika kosmiczna – od tzw. grobowca Agamemnona w Mykenach poczynajac, poprzez rzymski Panteon, swiatynie Hagia Sophia w Konstantynopolu, po cerkwie na chrzescijanskim Wschodzie i koscioly Zachodu. W rodzinnej Pizie Galileusza romanska katedre zdobila rzadka w sredniowieczu kopula, zas tak dobrze mu znane swiatynie, jak bazylika sw. Marka w Wenecji i sw. Antoniego w Padwie – kopuly bizantynizujace. Wspaniale twory renesansu – kopuly Santa Maria del Fiore Filippa Brunelleschiego i watykanska Michala Aniola znal z Florencji i Rzymu. Sa to wszystko hemisfery, czasem w przekroju nieco splaszczone, badz lekko zaostrzone, uksztaltowane jednak zawsze na podstawie kola. Do wybitnych realizacji renesansowych nalezy takze i kasetonowa, "wirujaca" kopula krakowskiej kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu [24]. Pod koniec XVI w., a zwlaszcza w konstrukcjach kopulowych epoki baroku obok umiarowego kola zaczely sie natomiast pojawiac plany eliptyczne i owalne [25]. Reprezentuja one formy dynamiczne, jakby kola zdeformowanego, zgniecionego. Na ten sam czas przypadaja zas w astronomii odkrycia Keplera.

Problemem intrygujacym zawsze badaczy mysli Galileusza jest fakt, ze nie przejal on nowego ustalenia Keplera, modyfikujacego Kopernikowski kolowy system heliocentryczny na rzecz ruchu planet po elipsach. Jest prawdopodobne, ze w tym wypadku przeslanki estetyczne, zwiazane z doskonaloscia formy kola, zawazyly na jego pogladach naukowych [26]. Przedwczesnie zmarly dawny uczen padewski Galileusza spoczal natomiast w mauzoleum, unaoczniajacym juz niejako, w formie artystycznej, nowa wizje kosmologiczna.


2.


Zachowane zrodla nie przekazaly zadnych sladow zetkniec sie Galileusza z waznymi osobistosciami z Rzeczypospolitej, przejezdzajacymi okazyjnie przez Padwe. Za tym, ze do takich spotkan moglo dochodzic, przemawiaja jednak losy dwoch bliskich krewnych uczonego, ktorzy weszli na sluzbe magnatow z tak odleglych krain, wlasnie za jego posrednictwem i staraniem.

Wyprawom i pobytom czlonkow rodziny Galileusza w Polsce (rozumianej szeroko jako Korona i Litwa – w takim sensie uzywal tej nazwy Galileusz i wielu jemu wspolczesnych) poswiecone zostalo drugie studium Bilinskiego, dotyczace muzycznej kariery brata Michelangela i bratanka Vincenza (I familiari di Galileo in Polonia... Il fratello Michelangelo e il nipote Vincenzo) [27]. Ojciec Galileusza byl muzykiem – a jeden z jego synow (oraz az trzech wnukow) poszlo tym samym sladem. Ze wzgledu na atmosfere domu, w ktorym wyrosl sam Galileusz, warto poswiecic najpierw wiecej uwagi osobie Vincenza (Vincenzia) Galilei seniora (1533-1591) [28]. Uzyskal on wyksztalcenie muzyczne u Gioseffa Zarlina w Wenecji i nastepnie dzialal w rodzinnej Florencji jako spiewak, wirtuoz na lutni i wioli, kompozytor, a takze teoretyk. Jest on autorem traktatu Il dialogo della musica antica e della moderna (Firenze 1581), najobszerniejszego pisma teoretycznego, jaki wyszedl z kregu tzw. Cameraty Florenckiej, ktora u schylku XVI w. postawila sobie za cel odnowienie muzyki wedlug wzorow antycznych [29]. W tym manifescie calej grupy poddana zostala przede wszystkim krytyce praktyka panujacej, polifonicznej muzyki wokalnej. Galilei osmieszal wrecz efekty onomatopeiczne (nasladowanie swiergotu ptakow, czy skowytu psow) i ilustracyjne (np.niskie tony w partiach traktujacych o schodzeniu do Hadesu i wysokie – w tekstach traktujacych o niebie). Postulowal natomiast stopienie melodii z tekstem wedle wzorcow retorycznych, z logicznym wyodrebnieniem wersow i zachowaniem akcentow gramatycznych. Zgodnie z platonskim rozroznieniem pozytywnych i uszlachetniajacych oraz destrukcyjnych mozliwosci oddzialywania muzyki na psychike czlowieka, przeciwstawial czysto sensualistycznej i hedonistycznej percepcji utworow muzycznych – ich przezywanie intelektualne, "more mathematico", dostepne ludziom wyksztalconym, zdolnym ocenic struktury muzyczne i ich matematyczne podstawy. Z tych zalozen uksztaltowala sie z czasem we Florencji monodia z akompaniamentem – "stile rappresentativo", ktora znalazla zastosowanie w utworach dramatycznych. Vincenzo Galilei byl ponadto autorem jeszcze drugiego pisma, Discorso intorno alle opere di Messer Gioseffo Zarlino (Florencja 1589 i 1602), dotyczacego muzycznych teorii antyku, a zwroconego przeciwko dawnemu mistrzowi. Juz same tytuly dziel, dialogiczna forma pierwszego z nich, a zwlaszcza ich zaciecie polemiczne i satyryczne sa w pewnym sensie zwiastunami przyszlych dziel Galileusza.

Jeden z synow Vincenza, Michelangelo takze zostal muzykiem. Po smierci ojca, starszy brat Galileo zabiegal sie o jego zaangazowanie na dworze florenckim, a gdy to sie nie powiodlo, wystaral sie o wyslanie go do Polski, a scislej – na Litwe. Przebywal on tam dwukrotnie – w latach 1593-1599 i ponownie w latach 1600-1606. Obawy zwiazane z pierwszym projektem wyjazdu Michelangela (uzywajacego formy imienia – Michelagnolo) znajdujemy w liscie siostry Livii, skierowanym do Galilea. Plan ten, zwiazany z tak dalekim krajem, napawal ja bowiem lekiem, jednoczesnie jednak perswadowala sobie, ze gdyby bylo w tym cos niebezpiecznego, Galileo nie decydowalby sie na wysylanie brata (X, 60). Przed ponownym wyjazdem Michelangela, sam Galileo rozsnuwal w liscie do matki wszystkie atuty jego zaangazowania na sluzbe u nie wymienionego niestety z nazwiska tego samego "polskiego pana", na ktorego sluzbie byl poprzednio i do ktorego po raz drugi mial sie udac. Ow pan ("quel signore pollacco") dawal wspaniale warunki – zapewnial stol i stroj na rowni z najlepszym i swymi dworzanami, dwoch sluzacych i karoce czterokonna oraz 200 dukatow wegierskich na rok. Nadsylane pieniadze mialy zapewnic posag dla Livii (X, 81-82).

Niestety po wyjezdzie Michelangela sluch o nim zaginal. Z listu wyslanego do niego przez Galileusza 20 listopada 1601 roku okazuje sie, ze poprzednie cztery pozostaly bez odpowiedzi i tylko droga posrednia, przez innych Wlochow przebywajacych w Polsce wiedzial o jego przejezdzie przez Krakow do Wilna oraz okazyjnym pobycie w Lublinie. Przedstawial sytuacje Livii, ktora wyszla juz tymczasem za maz i spodziewala sie dziecka, a przyobiecany posag nie zostal wyplacony. Galileusz prosil o ucalowanie rak pana, ktoremu sluzyl Michelangelo (znow niestety nie wymieniajac nazwiska), co sugerowaloby, iz znal go osobiscie (X, 84-85). Wolynski i Bilinski wysuneli jako ewentualnych patronow Michelangela Radziwillow – Stanislawa, ktory przejezdzal przez Padwe w 1595 roku oraz Mikolaja Krzysztofa zw. Sierotka, ktory wraz z zona odbywal kuracje w okolicach Padwy

W 1592 roku [30] Wolynski uwazal nawet, ze Stanislaw angazowal muzyka z mysla o ksztalceniu wlasnych synow. Wysuwano takze osobe Krzysztofa Radziwilla zw. Piorunem (do roku smierci – 1603) oraz jego syna, rowniez Krzysztofa [31]. Co do Krzysztofa mlodszego wiadomo jednak z lat pozniejszych, ze nie mial on liczniejszej kapeli, a nawet ganil za rozrzutnosc swego syna Janusza, ktory utrzymywal az osiemnastu muzykow. Stal bowiem na stanowisku, ze oszczedniej jest najmowac ich tylko okazjonalnie z innych kapeli [32]. Oczywiscie przy angazowaniu Michelangela w gre mogliby wchodzic i inni magnaci litewscy, a angaz mogl sie dokonac takze za posrednictwem studiujacych mlodych przedstawicieli litewskich rodow. Tu moglby byc brany pod uwage wspomniany Jan Pac lub trzech Tyszkiewiczow, takze studentow padewskich [33].

Zaden list Michelangela z pobytow w Polsce i na Litwie nie zachowal sie. W kwietniu 1606 roku powrocil do Wloch i byl w Padwie u brata, ktory z kolei wystaral sie dla niego o miejsce na dworze elektora bawarskiego w Monachium (Maksymiliana I Wittelsbacha), z ktorym pozostal zwiazany do konca zycia. W Monachium wydal nawet drukiem tabulature utworow na lutnie [34]. Tam tez zawarl w 1608 roku malzenstwo z Chiara Anna Bandinelli, byc moze poznana na Litwie. Urzadzil wowczas weselisko az dla osiemdziesieciu osob, usprawiedliwiajac sie przed bratem, ze takie sa zwyczaje w Bawarii (X, 192). Z tego to malzenstwa przyszlo na swiat siedmioro dzieci. Najstarszym byl Vincenzo urodzony zapewne juz w 1609 roku (a nie jak przypuszczano w 1613 roku). Bardzo wiele barwnych, dobrych i zlych wiadomosci i opinii o nim zawiera wielostronna korespondencja, jaka naplywala do Galileusza, warta pelniejszego uwzglednienia, skoro na stale najpewniej zwiazaly go pozniej losy z Polska. Osobistego glosu Galileusza na temat bratanka niestety nie znamy.

"Vincenzino" niezwykle wczesnie pojawia sie w listach dumnego ojca. Juz w 1611 roku siedzial przy stole rodzinnym i Michelangelo donosil bratu, ze nie ma wdzieczniejszego i piekniejszego stworzenia i ze na pewno uczucie go nie zaslepia (XI, 95). W 1619 roku mogl sie pochwalic, ze chlopczyk odznacza sie przepieknymi zdolnosciami ("bellissimo ingegno"), ze potrafi robic z wosku karoce i koniki, przede wszystkim zas wykazuje talent do lutni. Mial juz okazje popisac sie gra przed samym cesarzem (Ferdynandem II) i osmioma ksiazetami, ktorzy bardzo malca podziwiali ("un fanciullo cosi piccolo" – XII, 493-494).

Stryj zaczal wiec myslec z czasem o poglebieniu edukacji bratanka. Uczen i wielki przyjaciel Galileusza przebywajacy w Rzymie, benedyktyn ojciec Benedetto Castelli zapewnial Galileusza w 1626 roku, ze moznaby umiescic go w domu doskonalego muzyka Giovanniego Girolama Kapsbergera, ktory skupia wokol siebie rodzaj akademii muzycznej (XIII, 335-336). Byl to znany kompozytor niemieckiego pochodzenia dzialajacy w Wiecznym Miescie (zmarl ok. 1630 roku), zw. Il Tedesco della Tiorba [35]. Po przybyciu do Rzymu w styczniu 1628 roku Vincenzo zamieszkal najpierw u innego przyjaciela Galileusza, zatrudnionego w sekretariacie watykanskim ksiedza Giovanniego Ciampolego i pierwsze wrazenie zrobil jak najlepsze (XIII, 384). Ten z kolei umiescil go w domu swego znajomego, Francesca Benedettonia (XIII, 388-389). Vincenzo zaczal nauke kontrapunktu (przeciw ktoremu tak polemicznie wystepowal jego dziadek) i to u samego kapelmistrza watykanskiego. Mogl to byc jeszcze Vincenzo Ugolini, ktory pelnil te funkcje do 1626 roku i byl jednym z najuczenszych muzykow koscielnych ze szkoly Palestriny [36]. Lekcje gry na lutni pobieral Vincenzo u najlepszego rzymskiego wirtuoza, bedacego na sluzbie u kardynala Ludovisi. Do nauki zabral sie z zapalem i z wielka satysfakcja nauczycieli. O wszystkim tym Castelli z radoscia powiadamial Galileusza (XIII, 390-391, 394, 403).

Studia Vincenza umozliwiac miala pensja koscielna, o jaka wystaral sie Castelli w Brescii, tu jednak sytuacja zaczela sie komplikowac. Dokumenty dotyczace tej sprawy okreslaja Vincenza jako "clericus" (XIX, 462-465). Benedyktyn wspomina, ze ma go odziac w dluga, duchowna szate ("lo faro vestire di longo" – XIII, 383). Pieniadze jednak nie nadplywaly, a mlody czlowiek wyraznie cierpial z tego powodu. Niepokoil sie tez jego ojciec, dajac temu wyraz w listach do Galileusza (XIII, 401, 405, 409, 417). Vincenzo zaczal sie wkrotce otwarcie buntowac. Pierwsze skargi na jego zachowanie naplynely do stryja z poczatkiem maja poprzez agenta bawarskiego, Francesca Crivellego. Donosil on, ze mlodzieniec przestaje chodzic na lekcje, ze W domu Benedettonia nie liczy sie ze slowami i niewlasciwie zachowuje wobec kobiet (XIII, 422).

Wkrotce ogromny list wystosowal do Galileusza Castelli, wyznajac, ze skoro nie pomagaja jego upomnienia i grozby, musi wyjawic smutna prawde. Bylo mu szczegolnie przykro, jako ze Galileusz ledwie wyszedl z choroby. Lista zarzutow byla bardzo dluga. Vincenzo nie odmawial oficjum, nie sluchal kazan, nie chcial sie spowiadac. Twierdzil, ze ojciec sam moglby go lepiej uczyc, ale wraz ze stryjem wyslali go do Rzymu, bo jak sam przyznawal, nie mogli sobie z nim dac rady. Popadl w zle towarzystwo niemieckich muzykow i czasem nie wracal na noc do domu (XIII, 427-429). Brak religijnosci najbardziej poruszal Castellego. Vincenzo posunal sie do tego, iz odmowil "adorowania kawalka pomalowanego muru". Jego gospodarz zagrozil, ze gdyby mowil to powaznie, doniesie do sw. Officjum i bedzie mu grozic spalenie na Campo di Fiore. Castelli te zuchwalosc i upor czesciowo kladl na karb wieku, uwazal, ze pomoglyby zwykle baty, czy wrecz osadzenie w wiezieniu za dlugi ("nelle stinche") dla opamietania. W kazdym razie widzial koniecznosc odwolania Vincenza do Florencji (XIII, 430-431). Musial go na nowo wyposazyc w spodnie, ponczochy i buty oraz poplacic naleznosci, ktore z czasem mial uregulowac stryj (XIII, 434-439, 442, 443). W tym czasie zona Michelangela z mlodszymi dziecmi przez rok przebywala na utrzymaniu Galileusza we Florencji. Michelangelo pozostawal w Monachium. Po pierwszych dobrych doniesieniach o studiach syna, traktowal najpierw z niedowierzaniem skargi na jego zle zachowanie, nastepnie zas biadajac nad nieszczesliwym losem swoim i rodziny, zgodzil sie odwolac "hultaja" ("bricconaccio") z Rzymu. Dodawal, ze jesli sie bedzie bal wrocic do niego, moze jechac gdzie chce, a dopiero niedostatek i opuszczenie spowoduja, ze sie odmieni (XIII, 432, 440).

Vincenzo po polrocznym pobycie opuscil Rzym i wrocil najpewniej do rodziny, ktorej przeniesienie z Florencji ponownie do Monachium odbylo sie w zlej atmosferze i spowodowalo zerwanie stosunkow miedzy Michelangelem i Galileem. Dopiero pod koniec 1630 roku Lorenzo Petrangeli, przyjaciel Michelangela zwrocil sie listownie w jego imieniu do starszego brata z przeprosinami. Michelangelo od trzech lat popadl w melancholie i znajdowal sie juz na lozu smierci. Blagal brata nie tylko o przebaczenie, ale i o opieke nad rodzina zagrozona nedza (XIV, 177-179). Zmarl na poczatku 1631 roku, Galileo okazal zas wielkodusznosc, za co dziekowala mu ze lzami wzruszenia wdowa, znow za posrednictwem Petrangelego. Z dwoch jego listow, z lutego i listopada 1631 roku wynika, ze najstarszy syn Vincenzo znajdowal sie juz wowczas w Polsce (XIV, 209-210, 310). Jest o tym mowa takze iw listach innych korespondentow z tego czasu (XIV, 257). Jego wyjazd dawnymi sladami ojca mogl nastapic zatem najpozniej z koncem 1630 roku.

W 1636 roku Galileusz, deklarujac pomoc materialna, zainteresowal sie losami rodziny Michelangela (XVI, 441). Pozostalo juz wowczas przy zyciu tylko trzech jego synow (przez Monachium przeszla wojna i zaraza), jak 21 czerwca tegoz roku donosil stryjowi Alberto Galilei, serdecznie wspominajac ojcowska opieke w czasie pobytu we Florencji. Najstarszy Vincenzo przebywal nadal w Polsce, jako wirtuoz-lutnista i spiewak na sluzbie pewnego ksiecia ("virtuoso di suono di liuto e canto al servitio di un principe" – XVI, 459). Alberto byl wirtuozem na lutni i skrzypcach w kapeli ksiecia bawarskiego. W przepelnionym serdecznoscia liscie z 1 listopada 1640 roku, wstrzasniety gleboko stanem zdrowia stryja, pisal, ze i najmlodszy z braci jest takze muzykiem, gra na lutni, szpinecie i gitarze, znalazl dobrego patrona i podrozuje z nim po Niemczech, Francji i Flandrii. Sam uskarzal sie, ze zyje w biedzie. Co do najstarszego brata mogl tylko stwierdzic, ze juz od dwoch lat nie mial od niego zadnej wiesci (XVIII, 266). Warto tez dodac, ze "najukochansi bratankowie" ("amantissimi nipoti") z Vincenzem na czele wystepuja W dwoch testamentach Galileusza z 1633 i 1638 roku. Nie wiadomo jednak z jakich przyczyn w kodycylu do tego ostatniego, legat na ich rzecz zostal anulowany (XIX, 521, 524, 534).

Skoro Alberto pisal o ksieciu, patronem Vincenza mogl byc jeden z reprezentantow mlodszych pokolen podzielonych na kilka linii Radziwillow [37]. Mogl to byc np. Aleksander Ludwik, syn Mikolaja Krzysztofa Sierotki, ordynat na Nieswiezu, o ktorym wiadomo, ze posiadal dobra kapele nadworna, tak ze nawet krol Wladyslaw IV zabiegal o wypozyczanie jej czlonkow [38]. Poniewaz Vincenzo do Wloch nie wracal i dluzszy czas przebywal w Rzeczypospolitej, jest tez prawdopodobne, ze zmienial patronow. Na pewno byl na sluzbie u Tyszkiewiczow. Juz autor pierwszego zarysu historii muzyki polskiej pisal bez podania wszakze zrodla o kapeli "Janusza Tyszkiewicza, ktorej przewodniczyl glosny lutnista, Wincenty Galileusz, rodem bawarczyk lecz pochodzenia wloskiego, syn Michala Aniola, lutnisty dworu bawarskiego" [39]. Problem w tym, ze wspolczesnie zylo dwoch Januszow – Janusz Skumin Tyszkiewicz (ok. 1570-1642), dawny student padewski, wojewoda wilenski oraz Janusz (zmarl w 1649 roku), wojewoda kijowski [40]. W latach 1645-1647 Vincenzo Galilei pojawia sie w rachunkach Girolama Pinocciego, patrycjusza krakowskiego, indygeny polskiego i sekretarza krolewskiego, jako lutnista wojewody kijowskiego ("Vincentio Galilei liutinista dell'illustrissimo signore palatino di Kyowia"), co przesadza sprawe, przynajmniej w odniesieniu do okresu po 1642 roku. Pinocci kilkakrotnie notowal pozyczki pieniedzy Vincenzowi i kwitowal zwroty, m.in. w czasie sejmu w Warszawie (ktory obradowal w lutym i marcu 1645 roku) oraz w Lublinie az do lipca 1647 roku [41].

Zyjacy do 1649 roku Janusz Tyszkiewicz wojewoda i starosta generalny kijowski, pan na Lohojsku i Berdyczowie, ranny pod Cecora, uczestnik wyprawy chocimskiej, nie posiadajac meskiego potomka, okazywal wielka hojnosc na cele religijne. Jego najwspanialsza fundacja byl klasztor-forteca karmelitow bosych w oddanym temu zakonowi zamku w Berdyczowie, ozdobiony slynacym z czasem cudami obrazem Matki Boskiej z Dzieciatkiem – wotum Tyszkiewicza za wyzwolenie zniewoli tatarskiej [42]. Zachowal sie reprezentacyjny portret hojnego fundatora, w zoltych wysokich botach i stroju z polyskliwego, czerwonego atlasu – krotkim zupanie, delii podbitej czarnym futrem i bramowanej czapce. Tyszkiewicz wspiera sie dumnie lewa reka w bok, w prawej dzierzy nabijana klejnotami bulawe [43]. Wojewoda zmarl tuz po koronacji Jana Kazimierza, u progu czasow pelnych burz dziejowych. Nie wiadomo, co stalo sie wowczas z czlonkiem jego kapeli, niegdysiejszym cudownym dzieckiem grajacym w obecnosci cesarza i ksiazat, niesfornym uczniem rzymskich mistrzow, przez dlugie lata, byc moze do smierci osiadlym w Rzeczypospolitej.

Jak slusznie podkreslal Bilinski, Polska przyciagala wielu wloskich muzykow, a polscy krolowie-Wazowie oraz moznowladcy posiadali swietne kapele. Wiedza na temat kapel, zwlaszcza krolewskich z epoki baroku stale sie wzbogaca [44]. Zygmunt III znany byl z osobistych talentow, lubil bowiem grac i spiewac w "zaufanym gronie". Juz na poczatku jego panowania nuncjusz ganil krola za wielkie naklady pieniezne na cele muzyczne, ktore mozna bylo przeznaczyc na rekatolicyzacje Szwecji. Niezwyklym ostatnim akordem tych zamilowan krola jest finezyjnie wygrawerowany na wieku jego metalowej trumny w podziemiach katedry wawelskiej – imponujacy konglomerat owczesnych instrumentow muzycznych [45]. Wladyslaw IV wslawil sie smialym przedsiewzieciem przeszczepienia do Polski wczesnej wloskiej opery zwiazanej ze "stile rappresentativo", ktorego stworzenie postulowal kiedys Vincenzo Galileo st. Z lat 1596-1620 znanych jest dzis 46 imion i nazwisk, a z lat 1620-1668 – 56 muzykow-Wlochow nalezacych do wazowskich zespolow. Zwazywszy czesty zwyczaj pozyczania wykonawcow z kapeli do kapeli w momentach szczegolnie wystawnych uroczystosci, mozna przypuszczac, ze bratanek wielkiego astronoma, przebywajacy w Polsce od schylku panowania Zygmunta III i poprzez cale panowanie Wladyslawa IV, mogl byc uczestnikiem oprawy muzycznej i swiadkiem nie tylko licznych magnackich wesel, chrzcin, pogrzebow oraz ceremonii koscielnych, lecz takze i wielkich festow w skali ogolnopanstwowej, ktorych swietnosci daja swiadectwo liczne relacje z epoki. Wiemy, ze Michelangelo Galilei byl na pewno w Krakowie, Wilnie i Lublinie, jego syn Vincenzo takze i w Warszawie – choc tylko nader niklymi konkretnymi sladami ich zwiazkow z Korona i Wielkim Ksiestwem Litewskim dzis dysponujemy.


3.


Trzecie studium Bilinskiego poswiecone zostalo dramatowi Galileusza ("Il dramma galileiano ela Polonia") [46]. Ze wspominanego wczesniej listu Krzysztofa Zbaraskiego wiadomo, ze juz w 1610 roku dotarla do uczestnikow wyprawy moskiewskiej Zygmunta III przelomowa publikacja Sidereus nuncius, jaka wydal Galileusz we Florencji jako matematyk wielkiego ksiecia Toskanii. Juz wowczas lub wkrotce pozniej dotarl takze i podstawowy instrument, ktory pozwolil odkryc nowy obraz nieba – luneta (XI, 68). Luneta miala bowiem jednoczesnie swoje zastosowanie praktyczno-militarne. O planach rozeslania lunet po dworach glownych krajow Europy pisal sam Galileusz, wymieniajac takze i Polske (X, 297). O nabycie instrumentu czynil zabiegi we Florencji posel Zygmunta III – Mikolaj Wolski (XI, 298), a rok pozniej z Bolonii Zbaraski (X, 399). Krol Wladyslaw IV wspominal po dwudziestu latach lunety zagubione w czasie perypetii jego wyprawy jako cara-elekta, a wiec w 1616 roku (XVI, 420-421). Dwie wczesne publikacje Galileusza dotyczace obserwacji plam na Sloncu – De maculis solaribus oraz Tres epistolae, wydane w Augsburgu w 1612 roku zachowaly sie w egzemplarzu nalezacym niegdys do biblioteki krolewskiej, oprawne w jasny pergamin z superekslibrisem herbowym Polski, Litwy, Szwecji i Snopkiem wazowskim (Bibl. Jag. Cim 5506-5507).


Medal krolewicza Wladyslaw Zygmunta.
Alessandro Abongio, Wieden, 1634?.
Srebro, bity; 46.5x38 mm (owal).
Zbiory Ciechanowieckich,
Zamek Krolewski, Warszawa.


Medal koronacyjny Wladyslawa IV.
Hans Rieger, Polska, 1633.
Zloto, lany; srednica 56.1 mm.
Kolekcja Emeryka Hutten-Czapskiego,
Muzeum Narodowe, Krakow.
Posiadaczem publikacji Sidereus nuncius juz w roku jej wydania stal sie takze krakowski profesor matematyki, Jan Brozek (1585-1652), pozniejszy proboszcz miedzyrzecki, kanonik krakowski i doktor teologii. W 1620 roku Brozek przybyl do Padwy, by przez cztery lata studiowac medycyne. Tu nabyl dwa dzielka Galileusza – Le operazioni dei compasso geometrico e miiitare (Venezia 1607) oraz Difesa contro alle calunnie et imposture di Baldessar Capra (Venezia 1607). Do jego zbiorow bibliotecznych jeszcze powrocimy. Z Padwy 28 maja 1621 roku zwrocil sie Brozek listem do Galileusza we Florencji, pelnym podziwu i entuzjazmu dla nowosci, jakie wniosl on w dziedzine astronomii. Wspomina tu o akademickich dysputach w Krakowie, w czasie ktorych byl ich obronca. Prosil o rozprawy na temat plam na Sloncu i o cialach unoszacych sie w wodzie. Obiecywal nadeslac w przyszlosci plon swoich poszukiwan spuscizny po Koperniku, jakich dokonal w czasie specjalnej wyprawy do Prus i na Warmie. Przede wszystkim zas zapytywal, kiedy Galileusz zaprezentuje uczonemu swiatu swoj system. Staral sie przy tym zachecic go, aby nie zrazal sie przeciwnosciami, jakie napotyka na swej drodze i kroczyl konsekwentnie naprzod ("Quando autem tuum systema Reipublicae litterariae dabis? An opinio rerum veritati impedimenta obiicit? Hoc est quod veremur omnes. Tu tamen perge. Philosophorum sententiae ab opinione multitudinis semper aliae sunt" – XIII, 64-65). Zwazywszy, ze pisal to siedem lat po pierwszym procesie Galileusza i potepieniu teorii Kopernika – slowa te sa niezwykle smiale.

Przybysze z Polski nieraz zabiegali o mozliwosc zlozenia wizyty Galileuszowi w jego florenckim domu na Bellosguardo. Tak w 1623 roku uczony szlachcic polski ("nobile polacco e persona eruditissima") Maurycy Pretwicz (najpewniej ze slaskiej rodziny osiadlej na Podolu) pragnal go osobiscie poznac i zlozyc wyrazy czci. Byl zapalonym podroznikiem, ktory znal "wielka czesc Afryki i cala Europe", jak w liscie polecajacym z Rzymu zalecal go Virgilio Cesarini, czlonek Accademia dei Lincei (XIII, 109-110). Podobnie rekomendowal Pretwicza Giovanni Faber, rowniez czlonek tejze Akademii, a nastepnie dziekowal za udzielona "wdzieczna audiencje" ("gratissima audienza" – XIII, 110, 125).

Na przelomie 1624 i 1625 roku zwiedzal Italie w czasie rok trwajacej podrozy po Europie przyszly krol Wladyslaw IV Waza. Krolewicz znany byl z otwartosci umyslu i zainteresowania naukami scislymi. Juz w 1618 roku wystawil Brozkowi rekomendacje ulatwiajaca poszukiwania i wyprawe sladami Kopernika. Na poczatku grudnia 1624 roku w liscie genuenczyka Bartolomea Imperiali doszla do Galileusza wiesc, ze krolewiczowi, ktory wowczas w Genui przebywal, nie sa obce sprawy matematyki ("e intelligente di cose di matematica" – XIII, 231). Nastepnie z Bolonii w styczniu 1625 roku Cesare Marsili donosil o przyjeciu, jakie zgotowalo krolewiczowi to miasto (XIII, 245). Sam Galileusz pisal w odpowiedzi Marsiliemu o rozpoczetych we Florencji przygotowaniach na przyjecie polskiego goscia w okresie karnawalu (XIII, 248).

Wladyslaw bawil we Florencji prawie miesiac, od 26 stycznia do 20 lutego, podejmowany z pelna pompa przez dwor toskanski (wielka ksiezna Maria Magdalena Austriaczka byla ciotka mlodego Wazy). Wsrod karnawalowych atrakcji, jakie zgotowano Wladyslawowi nie brakowalo polowan, slynnych florenckich gier pilkarskich, turniejow, maskarad i innych roznorodnych widowisk. Tu, w kolebce dramatu muzycznego, wystawiono na jego czesc dwa przedstawienia operowe, a jedno z nich konczyl balet kawalerow na koniach. Kipia az od szczegolow na ten temat owczesne zrodla – diariusz wydarzen dworu toskanskiego oraz kilka relacji ze strony polskich uczestnikow orszaku krolewicza. Brak w nich jednak wzmianki o spotkaniu z Galileuszem [47].

Jednakze niezbity dowod na to, ze spotkanie takie rzeczywiscie nastapilo i do tego nie jedno, przynosi list florenckiego prawnika, czlonka Accademia della Crusca oraz rzymskiej dei Lincei – Maria Guiducci do Galileusza, datowany 8 lutego 1625 (przekaz ten nie byl jeszcze znany Wolynskiemu). Wyrazal w nim radosc, ze uczony "tak czesto i tak dobrze byl widziany przez Najjasniejszego krolewicza polskiego" ("mi rallegro di intendere che la V.S. sia cosi spesso e cosi ben visto dal Serenissimo principe di Polonia" – XIII, 253). W spotkaniach uczestniczyli na pewno rowniez dostojnicy otaczajacy krolewicza, a byli wsrod nich przedstawiciele Radziwillow – Albrycht Stanislaw i Aleksander Ludwik oraz Stefan Pac (co moglo przydac sie w pare lat pozniej w znalezieniu angazu dla bratanka uczonego).

Osiem lat pozniej, po wyroku z 1633 roku, przebywajacy w Rzeczypospolitej nuncjusz Onorato Visconti notyfikowal 13 wrzesnia z Wilna otrzymanie kopii sentencji sw. Oficjum (XIX, 386-387). W tym samym roku odbyl z koncem listopada swoj slawny wjazd do Rzymu posel polski Jerzy Ossolinski, ktory 6 grudnia zlozyl akt obediencji Urbanowi VIII w imieniu nowego krola – Wladyslawa IV, obranego po smierci Zygmunta III. W mowie Ossolinskiego podkreslona zostala wiernosc wolnej od herezji Rzeczypospolitej wobec Stolicy Apostolskiej. Nie jest jednak wykluczone, ze w nieoficjalnych rozmowach posel wstawial sie za upokorzonym uczonym. O tym, ze sam Galileusz mogl liczyc na takie wlasnie interwencje ze strony polskiej wskazuje wzmianka z wyslanego do niego 7 grudnia listu Geriego Bocchineri, tescia syna Galileusza, osobistego sekretarza wielkiego ksiecia toskanskiego Ferdynanda II, ktory donosil o rychlym przyjezdzie Ossolinskiego do Florencji, gdzie spedzic mial okres karnawalu (XV, 348). W tym czasie Galileusz uzyskal zezwolenie na osiedlenie sie w swej willi w Arcetri pod Florencja, za co dziekowal 17 grudnia kardynalowi Antonio Barberiniemu, nepotowi Urbana VIII, ktory byl kardynalem-protektorem Polski. Zbieznosc te podkreslal Wolynski, zwracajac jednoczesnie uwage na pobyt krolewicza Aleksandra Karola Wazy, mlodszego przyrodniego brata Wladyslawa, w Rzymie i we Florencji na przelomie 1633 i 1634 roku. Przypuszczal, ze mogl on nawet odwiedzic Galileusza. Dodajmy, ze podejmowano go rownie uroczyscie jak wczesniej Wladyslawa, w Rzymie m.in. opera w teatrze Barberinich [48].

Uwagi dotychczasowych badaczy uszla natomiast uwagi osoba mlodego studenta z Gdanska, Beniamina Engelcke (1610-1680), wystepujacego w zbiorach Carteggio Galileusza. Przyszly rajca i burmistrz gdanski, kurator gimnazjum i biblioteki w rodzinnym miescie, az przez siedem lat odbywal studia na uniwersytetach niemieckich, wloskich i francuskich. W Strasburgu poznal tamtejszego profesora historii Matthiasa Bemeggera, ktory wlasnie wowczas przystapil do przekladu Dialogo na lacine. Bemegger informowal o tym Galileusza w liscie, ktory mial mu wreczyc udajacy sie do Italii Engelcke (XV, 299). Z koncem listopada 1633 roku mlodzieniec donosil Bemeggerowi z Wenecji, iz poslal ow list i oczekuje na odpowiedz, zawiedziony jednoczesnie pierwszymi wrazeniami z Italii – twierdzil, ze dawny ogrod cnot zamienil sie w rynsztok wystepkow, wino w ocet (XV, 339). Bemegger na poczatku roku nastepnego dziekowal mu, zalujac jednoczesnie, ze Engelcke nie przekazal listu osobiscie i jako naoczny swiadek nie doniosl Galileuszowi, jak pilnie pracuje nad przekladem. Mial nadzieje zakonczyc go do lata i prowadzil juz pertraktacje z drukarzem (XVI, 25). Engelcke pisal do Galileusza z Padwy, a nastepnie z Pizy, przesylajac swoj lacinski panegiryk na czesc Ferdynanda II Medici i pytajac z kolei, co uczony o nim sadzi (XVI, 68, 70-71). Jeden z listow pisany jest po wlosku i gdanszczanin podpisal sie w nim jako "Beniamin Angelo di Danzicha, patritio". Zachowaly sie dwa listy Galileusza do Engelckego (XVI, 11, 450). Lacinski przeklad dokonany przez Bemeggera – Dialogus de systemate mundi, ukazal sie w Strasburgu w 1635 roku.

Zabiegom wokol publikacji ostatniego dziela Galileusza Discorsi e dimostrazioni intorno a due nuove scienze towarzyszylo poszukiwanie poteznego mecenasa, ktory moglby wziac pod swoj protektorat dedykowane mu dzielo oraz jego autora, izolowanego stale w Arcetri. Sprawe podjal dawny uczen Galileusza, Giovanni Pieroni, od 1622 roku inzynier w sluzbie cesarskiej, korespondujacy z dawnym nauczycielem z Pragi i Wiednia. Pieroni odradzal osobe cesarza, sugerowal natomiast, ze najlepszy bylby krol polski, odznaczajacy sie wielkim zamilowaniem do tego rodzaju tematyki ("Il Re di Pollonia e di ottimo gusto, massime di simili cose"). Pieron i nie wiedzial, ze Wladyslaw osobiscie znal Galileusza, ale byl dobrze poinformowany o tym, jak bardzo ceni on wloskiego uczonego ("Il nome di V.S., che gli e di gia in molta stima, la fa cosi abile ad esser gradito da esso incognito di persona, come da quelli dove ha tanta e cosi antica conoscenza e servitu"), o czym pisal w liscie z 9 lipca 1635 roku (XVI, 301-302). Dla zrealizowania celu Pieron i rozpoczal pertraktacje z pewna osoba bardzo mila krolowi ("d'un persona a lui gratissima"), a chetna do wyswiadczenia przyslugi Galileuszowi, ktorego "kocha i ogromnie ceni" ("di giovare a V.S., quale ama e stima grandissimamente"), jak donosil piec miesiecy pozniej (XVI, 360). Chodzilo niewatpliwie o uczonego i wplywowego kapucyna, misjonarza i dyplomate – ojca Valeriana Magniego (1586-1661), ktory od 1617 roku kursowal miedzy dworem polskim, cesarskim i Rzymem, a z Wladyslawem IV zwiazal sie szczegolnie blisko [49].

Jego brat Franciszek Magni hr. Strassnitz popieral wczesniej pomysl druku dziela Galileusza w Olomuncu na Morawach. Pieroni z niecierpliwoscia oczekiwal odpowiedzi z dworu Wladyslawa, ktory w tym okresie oddalil sie az na Litwe.

W zwiazku z calym tym planem pozostaje list wystosowany przez krola polskiego z Wilna, 19 kwietnia 1636 roku do Galileusza – "Szlachetnie nam umilowanego" ("Nobile nostro affettionato"). W wytwornie wystylizowanym jego tekscie znalazlo sie na poczatku stwierdzenie, ze na wzgledy ze strony wladcow zasluguja ci, ktorzy odznaczaja sie cnota, a Galileusz, przez swoja wyjatkowa uczonosc pokazal ja jasno swiatu. Dlatego tez wsrod podziwiajacych go, znalazl u Wladyslawa odpowiednia do swej wartosci ocene ("Ella che per singolarita di scienze si e resa chiara al mondo, fra molti che l'ammirano ritrova in noi stima che corrisponde al suo valore"). Krol zapewnia dalej piorem swoich wloskich sekretarzy (a byl u jego boku wowczas i Magni), ze zywi chec okazania mu laski w kazdej okolicznosci ("vive anco con noi volonta di favorirla con piena dimostratione della grazia nostra in ogni sua occorrenza"). Wladyslaw deklaruje tu zatem wole udzielenia pomocy. Aby zawoalowac nieco te inicjatywe wystepuje z konkretnym zamowieniem – dwoch do trzech zestawow soczewek do lunet wlasnej roboty Galileusza, wspominajac, ze te ktore niegdys posiadal, zagubily sie przed laty w zamecie wyprawy wojennej. Reprodukowany przez Bilinskiego oryginal listu pisanego ozdobna kursywa, nosi zamaszysty podpis krola – Vladislaus Rex (jego facsimile zamieszczono rowniez w narodowym wydaniu wloskim dziel Galileusza – XVI, 420-421).

Oryginal odpowiedzi uczonego przepadl. Zachowal sie natomiast brulion-autograf (rowniez reprodukowany przez Bilinskiego). Galileusz donosi, iz przesyla trzy zestawy szkiel ("tre coppie di cristalli"), najlepszych jakie moze w obecnym swym stanie miec do dyspozycji. I tu przechodzi do odmalowania krolowi sytuacji, w jakiej sie znajduje – osobistej przejmujacej skargi. Oto od trzech lat jest uwieziony na zlecenie sw. Oficjum za publikacje Dialogo sopra i due sistemi Tolemaico e Copernicano, choc miala ona zezwolenie tegoz urzedu. Galileusz wie, ze ksiazka jego dotarla do krain krola, tak wiec on i uczeni wokol niego moga ocenic, czy rozprzestrzenia nauke bardziej skandaliczna, obrzydliwa i zgubna dla chrzescijanstwa niz pisma Lutra, Kalwina i wszystkich herezjarchow razem wzietych ("So che tali libri ne son pervenuti in coteste parti, onde e la M.V. et i suoi scienziati possano haver compreso quanto sia vero che in quelli sia sparsa una dottrina piu scandalosa, piu detestanda e piu perniciosa per la Cristainita, di quanto si contiene ne i libri di Calvino, di Lutero, e di tutti gl'eresiarchi insieme"). Dalej uczony wyraza zal, ze poglad ten tak opanowal umysl papieza, ze ksiazka zostala zakazana, a on udreczony hanba ("con ignominia afflitto") i uwieziony na stale z woli Jego Swiatobliwosci. Trudno o bardziej "podrecznikowe" z dzisiejszego punktu widzenia przedstawienie sytuacji Galileusza, a wyrazone jego wlasnymi slowami. Uczony przyznaje, ze ponosza go emocje ("Ma dove mi trasporta la passione"), powraca wiec na zakonczenie do zamowionych soczewek i wyjasnia, ze jedna z lunet moze sluzyc takze do obserwacji nieba (dwie zatem mialy zastosowanie naziemne). Dolaczone sznurki wskazywaly jak dlugie powinny byc tubusy. Brulion Galileusza nie jest datowany, ale pochodzi na pewno z lata 1636 roku (XVI, 458-459).

Mniej wiecej w tym samym czasie Galileusz, na prosbe Francesca Buonamici, przesylal mu kopie sentencji sw. Oficjum, gdyz ten chcial ja przekazac wplywowemu przyjacielowi spoza Alp ("amico su o ultramontano"), ktory chcial pomoc uczonemu. Galileusz wysylajac kopie, dawal wyraz przekonaniu, ze na Polnocy nie brak ludzi, ktorzy dobrze rozumieja jego niewinnosc (XVI, 474).

Tymczasem o losach zamowienia Wladyslawa IV dowiadujemy sie z listu agenta polskiego we Florencji Roberta Giraldiego, ktory z koncem 1636 roku donosil Galileuszowi, iz szkla doszly do Polski potluczone, krol prosil o nowe, a rownoczesnie zlecal mu, by odwiedzil uczonego i rozeznal jego sprawy, w czym monarcha moze mu pomoc ("Mi ordina che io la deva visitare e pregarla di altre ed insieme discorrer con lei circa a'sua interessi, perche vuole giovarle in quello che sara necessario" – XVI, 532). Poniewaz Galileusz cierpial juz na znaczne oslabienie wzroku i nie mogl sam szkiel wykonywac, prosil wielkiego ksiecia Ferdynanda II o uzyczenie krolewskiemu krewnemu dobrych soczewek swojej roboty z jego zasobow. Ksiaze nie chcial sie jednak ich pozbywac i zlecil w koncu wykonie nowych szlifierzowi Tordo (Ippolitowi Francini). Z listow pizanskiego profesora Dina Peri wynika jednoczesnie, ze intencja polskiego krola o wspolnym dzialaniu na rzecz uwolnienia Galileusza, przez wielkiego ksiecia zostala pominieta milczeniem ("al pensiero del re per impetrare la liberazione di V.S. etc., non mosse parola" – XVII, 13, 16-17,30-31).

Ewentualne dalsze interwencje krola u kardynala Barberiniego pozostaly bez rezultatu. Owczesne stosunki Wladyslawa IV ze Stolica Apostolska nie ukladaly sie gladko. Nie doszedl tez do skutku plan dedykowania ostatniej ksiazki Galileusza krolowi polskiemu. Discorsi ukazaly sie ostatecznie w Lejdzie w 1638 roku, z dedykacja dla francuskiego hrabiego de Noailles, dawnego ucznia Galileusza, ktory rowniez podejmowal dzialania dyplomatyczne w jego obronie i rowniez bezskutecznie.

Ze sprawami wykonania nowych soczewek i projektami interwencji, w listach Periego do Galileusza przeplataja sie niezbyt jasne wzmianki na temat "sfery kopernikanskiej" ("la sfera Copernicana"), ktorej egzemplarzem Galileusz pragnal zapewne obdarzyc Wladyslawa IV. Od 1634 roku o konstrukcji takiej sfery donosil Galileuszowi z wielkim entuzjazmem wenecki teolog Fulgenzio Micanzio i warto tu dodac wiecej szczegolow z jego korespondencji. Wykonawca byl mechanik zatrudniony w arsenale w Wenecji, Sigismondo Alberghetti. Model przedstawial Slonce z krazacymi wokol planetami – Wenera, Merkurym oraz Ziemia wraz z Ksiezycem. Micanzio zachwycal sie mistrzostwem wykonania i unaocznieniem wszystkiego tego, co przedstawial Galileusz w Dialogu, szczegolnie zas zmiennosci plam na Sloncu. Alberghetti zamyslal tez o modelu z dwoma skrajnymi tylko planetami calego ukladu, by nie zwiekszac rozmiarow urzadzenia (XVI, 108-109, 127, 131, 135, 256). Jednoczesnie nadeslano do Wloch z Holandii podobny model, zawierajacy wszystkie planety, ale nie tak pomyslowy, jak wenecki (XVI, 411, 437). Galileusz otrzymywal rowniez i informacje z Rzymu, ze pojawily sie tam podobne modele i jeden mial byc ofiarowany kardynalowi Barberiniemu (XVI, 425, 427). Na poczatku 1637 roku dwie sfery byly juz we Florencji (XVII, 16). W nastepnym roku Micanzio czesto nadal wspominal weneckie modele, zapewniajac, ze dopiero one pozwalaja zrozumiec lepiej wywody Galileusza. Kilkakrotnie obiecywal nadeslac rysunki (XVI, 436; XVII, 32, 260). Ociemnialy astronom odpowiadal Micanziowi, ze nadeslanie obiecywanej "formy" bedzie mu mile, choc nie pozna jej wygladu ani wzrokiem, ani dotykiem, tym niemniej bedzie podzielal radosc swoich przyjaciol z osiagniecia, ktore nawiazuje do jego odkryc (XVII, 270). Nie wiemy niestety, czy w owym czasie sfera kopernikanska dotarla na dwor polski (model taki posiadal pozniej Jan III Sobieski).

Osobny rozdzial poczynan Wladyslawa IV stanowi jego zainteresowanie smutnym losem goracego zwolennika i przyjaciela Galileusza, Giovanniego Ciampolego (1590-1643), prawnika z wyksztalcenia, cenionego poety, wielkiego amatora filozoficznych paradoksow i nowosci w dziedzinie nauk przyrodniczych [50]. Po studiach w Bolonii zwiazal sie on z kuria rzymska i w 1621 roku zostal sekretarzem odpowiedzialnym za poufna korespondencje z dworami europejskimi. To on czytal Urbanowi VIII publikacje Galileusza, a uczonego informowal o nastrojach w otoczeniu papieza, zachecal do pracy nad Dialogiem. To on, co najwazniejsze, zalatwil sprawe imprimatur. Po wydaniu dziela sciagnal na siebie furie Urbana, ktory uznal, ze Ciampoli wywiodl go w pole (XIV, 383-384). Bliski juz purpury kardynalskiej, popadl w kwietniu 1632 roku w nielaske i wyslany zostal na prowincje, gdzie az do smierci tulal sie jako gubernator malych miasteczek Panstwa Koscielnego. Przyczyny nielaski byly na pewno zlozone – polityczne, Ciampoli sklanial sie bowiem ku stronnictwu prohiszpanskiemu, i osobiste – podobno dotkliwie urazil papieza wytykajac jego nieumiejetnosc poslugiwania sie lacina. Zdecydowane oddanie "nowej filozofii", przyjazn z Galileuszem i sprawa imprimatur tez na pewno jednak odegraly swoja role [51].

Wladyslaw IV poznal Ciampolego w Rzymie w 1625 roku jako autora napisanej i wystawionej na jego czesc dramatycznej kantaty. Do nawiazania kontaktu z zeslancem w 1638 roku przyczynili sie Wlosi z otoczenia krola – sekretarz Virgilio Puccitelli i Valeriano Magni. Ciampoli zaofiarowal polskiemu monarsze swoje pioro, a krol zaproponowal opracowanie dziejow jego wyboru na cara i zwiazanych z tym kampanii wojennych. Wywiazala sie korespondencja, trwajaca do 1642 roku. W listach swych Ciampoli, podobnie jak Galileusz, wyzalal sie przed monarcha na swoj niezasluzony los. Pragnal znalezc sie na dworze polskim. Zmiany sytuacji nie doczekal. Testamentem przekazal Wladyslawowi IV wszystkie swoje rekopisy, ktore pozniej niestety zaginely. We Wloszech opublikowano posmiertnie tylko czesc jego pisarskiej spuscizny, m.in. listy oraz szkice z historii Polski. Pelne przedstawienie powiazan Ciampolego z Wladyslawerm IV, ktore przygotowywal Wolynski i o ktorym zamyslal takze i Bilinski, czeka ciagle na opracowanie [52].

Na poczatku rozdzialu nastepnego Bilinski wspomina, ze pod koniec zycia Galileusza, bo w 1639 roku dotarlo do niego do Arcetri dzielo Szymona Starowolskiego Scriptorum Polonicorum hecatontas (II wydanie – Wenecja 1627), zawierajace zywot Kopernika, wedle domnieman Henryka Barycza najprawdopodobniej autorstwa Brozka. Ksiazke przeslal wiezniowi z Arcetri Bonaventura Cavalieri, dodajac, ze czyni to po to, aby Galileusz w trudnosciach i przeszkodach, na jakie napotykal Kopernik znalazl pocieche w swoim nieszczesciu ("accio veda il corso di si grand'huomo, perturbato non dimeno da varie molestie e traversie, e si consoli percio anch'essa ne'suoi travagli" – XVIII, 27).


4.


Ostatni rozdzial omawianej ksiazki traktuje o recepcji mysli naukowej Galileusza w Polsce (La fortuna di Galileo in Polonia). Autor zastrzegl sie, ze jest to tylko proba zarysowania tematu i ze wymaga on poglebionych badan [53]. Od czasu publikacji Galileo Galilei e il mondo polacco zagadnienie to wypelnione zostalo juz w wielu zakresach szczegolowszymi studiami, ktore skrotowo tu przedstawie. Odnosza sie one do schylkowych lat zycia wielkiego uczonego oraz nastepnych dziesiecioleci, przypadajacych na II polowe XVII wieku.

Bilinski powraca najpierw do zachowanych drukow z epoki i proweniencji egzemplarzy dziel Galileusza w Polsce, przede wszystkim z Biblioteki Jagiellonskiej, gdzie szereg ich znalazlo sie dzieki Janowi Brozkowi, legowane posmiertnie Kolegium Wiekszemu. Brozek zaopatrywal je znakami wlasnosciowymi, a czesto takze i dodatkowymi notatkami. Zbierzmy informacje o nich, idac porzadkiem chronologicznym. Najwczesniejsza publikacja to Le operazioni dei compasso geometrico e militare (Padova 1606). Brozek nabyl ja w czasie pobytu w Padwie za jeden zloty wegierski od Marcantonia Mazzoleniego, ktory wykonal dla niego cyrkiel i inne instrumenty. Wszystko to zapisal Brozek na karcie tytulowej, dodajac jeszcze, ze Galileusz wydrukowal tylko szescdziesiat egzemplarzy ("Emi Patavii a Domino Marcantonio Mazzolano uno ungarico aureo, qui et instrumentum istud mihi confecit una cum aliis multis. Galilaeus tantum 60 exemplaria impresserat"). Mazzoleni byl konstruktorem pracujacym od lat dla Galileusza. Brozek dumnie podkreslil cene swojego nabytku i jego rzadkosc. W swych zbiorach posiadal tez broszure polemiczna Difesa contro alle calunnie et imposture di Baldessar Capra (Venezia 1607) oraz pierwsza slawna publikacje Galileusza Sidereus nuncius (Venezia 1610), ktora nabyl juz w roku wydania, gdyz taka date wpisal wlasnorecznie. Zapewne od Brozka do biblioteki Kolegium Wiekszego przeszlo takze dzielo Il saggiatore (Roma 1629). Na tylnej, pergaminowej okladce widnieje imie i nazwisko Brozka na pozniejszym, strasburskim wydaniu Dialogu w lacinskim tlumaczeniu Matthiasa Berneggera – Sistema cosmicum (Augustae Trebocorum 1635), a jego notatki znajduja sie takze na strasburskich wydaniach Tractatus de proportionum z 1635 i Nov-antiqua ...doctrina z 1636 roku. Zestawiam tu cala te grupe, gdyz wczesniejsze z tych drukow, ktore Bilinski, jak i kazdy inny polski badacz, majacy okazje je przegladac, bral do rak z wielkim wzruszeniem, w przedostatnim roku XX wieku padly ofiara zakrojonej na szeroka skale perfidnej kradziezy, jaka odbila sie glosnym echem w mediach. Czesc, wystawiona na aukcji w Londynie, jest juz na drodze powrotnej na polki biblioteczne, niestety okaleczona, pozbawiona bowiem tak cennych dla nas znakow proweniencyjnych, swiadczacych wlasnie o ich kontekscie kulturowym i przynaleznosci do dziedzictwa narodowego polskiego [54]. Poza starodrukami Bilinski zasygnalizowal istnienie w Bibliotece Jagiellonskiej nieznanego blizej pochodzenia rekopisu – wykladow padewskich tradycyjnej nauki o sferze pt. Traditiones super principia astronomiae domini Galilei de Galileis, nobilis fiorentini, excellentissimi mathematici et professoris Academiae Pataviensis (rkps 571, fol. 2-45).

Drugim profesorem krakowskim, ktory mial ponoc w swym posiadaniu wszystkie dziela Galileusza, zarowno wydania jak i kopie rekopismienne, byl Stanislaw Pudlowski (1597-1645), nazwany przez Bilinskiego "Galileuszem polskim". Ze zbiorow Biblioteki Jagiellonskiej znany jest jednak tylko jeden egzemplarz – Istorie e dimostrazioni intorno alle macchie solari... (Roma 1613), ktory wlasciciel opatrzyl swoja pieczatka ekslibrisowa (i on padl ofiara swiezej kradziezy i okaleczeniu). Pudlowski studiowal w Krakowie i Rzymie, gdzie uzyskal doktorat obojga praw w 1625 roku. Jako profesor prawa dwukrotnie byl wysylany do Wiecznego Miasta w zwiazku ze sporami Akademii z jezuitami – w latach 1633-1634, a wiec tuz po procesie Galileusza oraz w 1640 roku. W Italii poznal tez srodowiska Padwy i Bolonii. Z wlasnego zamilowania stal sie matematykiem, fizykiem i astronomem, eksperymentatorem i obserwatorem [55]. W 1634 roku przywiozl z Wloch nie tylko ksiazki, ale i szereg instrumentow i jako proboszcz sw. Mikolaja urzadzil sobie przy tym kosciele pracownie i obserwatorium (na przedmiesciu Wesola [w Krakowie], przy dzisiejszej ulicy Kopernika). W drodze powrotnej z Rzymu w 1640 roku udal sie do Arcetri. W dwoch listach rekomendacyjnych z maja tegoz roku polecal go Galileuszowi Benedetto Castelli, ktory dobrze poznal Pudlowskiego w Rzymie. Stwierdzal, ze tak wsrod Wlochow, jak i cudzoziemcow nie spotkal nikogo rownie przejetego ideami Galileusza ("non ho trovato mai nessuno che con maggiore affetto e sincerita habbia celebrata la dottrina e l'alto sapere di V.S." – XVIII, 185, 188). Niezwykle to zatem wysokiego stopnia rekomendacja. Pudlowski byl najpewniej ostatnim Polakiem, ktory mial okazje poznac Galileusza osobiscie, ale tez i tym, ktory najwiecej skorzystal z jego dokonan i umial inspirowac nastepnych do kontynuowania jego dziel.

W latach 1635-1645 prowadzil obserwacje astronomiczne, ilustrujac je wlasnorecznymi rysunkami w rekopismiennych Collectaneach, gdzie tez znajduja sie czeste imienne powolania na Galileusza (rkps 2468 Bibl. Jag.). Tu m.in. szkicowal linie poludniowa na niebie ponad zarysem dachow dzielnicy zydowskiej na Kazimierzu ("Hebreorum oppidi"), troista postac Saturna i uklad heliocentryczny [56]. Po smierci Pudlowskiego o wydanie jego prac zabiegal Girolamo Pinocci, wspominany w zwiazku z osoba Vincenza Galilei sekretarz krolewski i wszechstronny "uomo curioso". Do wydania jednakze nie doszlo i wiekszosc manuskryptow zaginela. Sam Pinocci byl wielkim bibliofilem, zgromadzil duza biblioteke i choc jej katalog z 1704 roku nie wykazuje dziel Galileusza, to jednak w osobistych jego notatkach znajdujemy wzmianke, ze wozil on ze soba zbiorowe wydanie jego dziel w dwoch tomach – Le opere (Bologna 1655-1656) [57].

Wiele od Polaka Pudlowskiego skorzystal Wloch rodem z Agordo – Tito Livio Burattini (1617-1681), ktory po dalekich podrozach i pobycie w Egipcie, w 1641 roku trafil do Krakowa. To on zaswiadczal pozniej, ze Pudlowski posiadal wszystkie drukowane i nie drukowane dziela Galileusza. Dzieki Pudlowskiemu Burattini mial okazje zaznajomic sie z rekopisem mlodzienczego traktatu uczonego La bilancetta, dotyczacego rekonstrukcji wagi hydrostatycznej Archimedesa. Burattini wpadl na pomysl usprawnienia funkcjonowania tego przyrzadu i opracowal wlasny traktacik La bilancia sincera, w ktorym zaznaczal, ze nie chcial bynajmniej ujmowac slawy wielkiemu uczonemu, gdyz rzecza latwa jest ulepszac rzeczy juz wynalezione. W nawiazaniu do tego pisma Pudlowski zasugerowal z kolei Burattiniemu, by podjal wysilek opracowania powszechnego systemu miar, poddajac mu przy tym idee wykorzystania zjawiska izochronizmu wahadla. Zobowiazanie krakowskiego mistrza Burattini doprowadzil do konca dopiero po latach, publikujac dzielko Misura universale (Wilno 1675), opoznione niestety w stosunku do podobnych dokonanych juz wczesniej przedsiewziec w Europie Zachodniej [58].

Do materialu zgromadzonego przez Bilinskiego dodajmy, ze z dziel Galileusza Burattini zaczerpnal tez inspiracje do najsmielszego pomyslu swojego zycia – skonstruowania machiny do latania. Z tym pomyslem wkroczyl on na arene dworu Wladyslawa IV w ostatnich latach zycia krola. Byly to jednak lata szczegolnie obfitujace w wazne wydarzenia naukowe. Zawarte w 1646 roku drugie malzenstwo krola z Ludwika Maria Gonzaga, ksiezniczka wywodzaca sie z francuskiej galezi tego wloskiego rodu spowodowalo, ze na dworze monarchy italofila pojawili sie Francuzi z otoczenia krolowej, a uczone srodowisko dworskie w Warszawie stalo sie odtad ogniwem w miedzynarodowych powiazaniach naukowych polsko-wlosko-francuskich. Wiesci o modelach konstruowanych przez Burattiniego oraz planach wykonania samej machiny obiegly wiec wiele centrow europejskich. Pozostaloscia ich jest traktacik pomyslodawcy Il volare non e impossibile oraz dwa rysunki "latajacego smoka", z ktorych jeden byl przekazany do oceny Pascalowi [59].

Smierc Wladyslawa IV w 1648 roku i okres wojen przeciely nadzieje pomyslodawcy na subwencje i mozliwosci prac nad realizacja machiny, Burattini pozostal jednak odtad na sluzbie dworu krolewskiego, w czasach Jana Kazimierza i Jana III Sobieskiego, jako inzynier, architekt i mincerz. Zapalony mechanik i konstruktor, projektowal w Warszawie urzadzenia hydrauliczne, idac znow w slady Galileusza. Na dworze Ludwiki Marii, obeznanej z astronomia i teoria kopernikanska, stal sie tez obserwatorem, szlifierzem soczewek, wykonawca lunet i mikroskopow [60].

Choc do wydania ostatniego dziela Galileusza pod polskim patronatem nie doszlo, to jednak wlasnie w Discorsi e dimostrazioni znalazl inspiracje eksperymentatorska kapucyn Valeriano Magni, wspominany dyplomata, a jednoczesnie filozof antyarystotelik, ktory droga doswiadczalna postanowil wykazac mozliwosc istnienia prozni w naturze. Wykorzystal przy tym wage hydrostatyczna Burattiniego. Pierwsze eksperymenty zaczal w 1644 roku, powolujac sie pozniej na ich swiadka – Pinocciego. W udoskonalonej formie wykonywal je trzy lata pozniej na oficjalnej arenie dworu Wladyslawa IV i sproszonych uczonych teologow, przedstawiajac ich przebieg w broszurze Demonstratio ocularis loci sine locato... (Warszawa 1647). Publikacja wciagnela Magniego w polemiki z arystotelikami, a przeslana jednoczesnie do Francji – w kontrowersje na temat pierwszenstwa eksperymentow prozniowych, w ktorych musial bronic swej niezaleznosci [61].

Wywody Bilinskiego nalezy uzupelnic rowniez o bardzo wazne dokonania astronomiczne gdanskiego uczonego-samotnika Jana Heweliusza, wpisujace sie w ciag odkryc Galileusza. Pierwsze dzielo, ktore przynioslo gdanszczaninowi europejska slawe to Selenographia (Gdansk 1647), zawierajaca czterdziesci doskonalych rycin przedstawiajacych powierzchnie Ksiezyca. Dzielo zawiera jednak rowniez i dwadziescia piec rycin tarczy slonecznej z plamami oraz wizerunki Jowisza z satelitami, faz Marsa i zmiennej postaci Saturna. Jednoczesnie przedstawia sposoby polerowania soczewek i konstrukcji lunet. Wzorem Galileusza, ktory uczcil ksiazat Toskanii, ich nazwisko nadajac satelitom Jowisza – Stellae Mediceae, Heweliusz zlaczyl z imieniem wladcy polskiego grupe gwiazd w konstelacji Wodnika – Stellae Vladislavianae (a pozniej w podobny sposob uczcil nawet podwojnie Jana III Sobieskiego) [62].

Gdanski astronom w tekscie dziela wspomina kilkakrotnie Galileusza [63]. Sklada mu hold, wyliczajac m.in., iz dzieki lunecie do grupy siedmiu Plejad dodal on trzydziesci szesc, do gwiazdozbioru Oriona az osiemdziesiat. Nazwisku Galileusza przydaje epitet "wielki" ("magnus ille Galilaeus", "magnus iste vir"), stwierdzajac jednak, ze lunety Galileusza nie byly jeszcze dobre, on sam nie znal sztuki rysunku i malarstwa, jego ilustracje nie sa wiec dokladne. Zaznacza, ze opracowane przez niego samego mapy wymagaly ogromnej cierpliwosci i pracy, i nie byly dzielem jednego miesiaca czy roku. Selenographia wzbudzila powszechny zachwyt w swiecie uczonych, Heweliusz okazal sie bowiem zarowno konstruktorem lunet, jak obserwatorem, rysownikiem i rytownikiem w jednej osobie, a efekty jego pracy okresla sie dzis jako wrecz fotograficzne. Gdanszczanin obdarzony byl iscie "rysim" wzrokiem i do tego reka artysty. W grupie osmiu pochwalnych wierszy, ktorymi ozdobili na wstepie Selenographie przyjaciele Heweliusza spotykamy Beniamina Engelcke, wspominanego posrednika miedzy Galileuszem i Berneggerem, ktory wyrazal teraz swa radosc, ze Prusy nie ustepuja juz Lacjum ("Laud e nihil cedit Prussia nunc Latio").

Szczegolny hold Galileuszowi zlozony zostal jednakze juz na rycinie frontispisowej Selenographii, rytowanej przez Jeremiasa Falcka wedlug rysunku Adolfa Boya. Kartusz z tytulem podtrzymuja po bokach dwie postaci uczonych – po lewej Alhazen, po prawej Galileusz, przybrany zapewne dla symetrii w dluga szate i plaszcz oraz wschodni turban na glowie. Krotka jego broda odpowiada znanym rycinom portretowym z dziel uczonego. Galileusz trzyma w reku rozciagnieta cztero-czlonowa lunete. Na cokolach pod stopami uczonych umieszczono ich nazwiska oraz wizerunek mozgu i podpis "Ratione" po stronie Alhazena, zas oko i podpis "Sensu" po stronie Galileusza. W gorze unosi sie postac Uranii na orle, dzierzacej jak Galileusz lunete, na tle niebios widnieje tarcza Ksiezyca i tarcza sloneczna z pasem plam. Znana jest ponadto kompozycja tej samej pary artystow, ukazujaca lunetarny wyglad Ksiezyca i Slonca [64].

Sam Galileusz w swym pismie Istoria e dimostrazioni intorno alle macchie solari (Roma 1613) zaznaczal, ze na zasadzie zartu mozna w sztuce przedstawiac Slonce czy Ksiezyc z rysami ludzkiego oblicza, ale ta maniera nie moze panowac wylacznie. Powoluje sie tu na swego przyjaciela, malarza Ludovica Cigolego, ktory sam zreszta dokonywal obserwacji astronomicznych [65]. W rzymskim kosciele Santa Maria Maggiore istnieje do dzis malowidlo Madonny Cigolego, pod ktorej stopami artysta umiescil duza tarcze Ksiezyca o powierzchni odtworzonej wiernie z natury [66].

W zwiazku z osoba Heweliusza wspomnijmy jeszcze jego pozniejsze dzielo – Dissertatio de nativa Saturni facie eiusque variis phasibus (Gdansk 1656), w ktorym szedl rowniez w slady Galileusza, jak on, tym razem mylnie, przedstawiajac zmienne widoki tej planety, jakie dawaly owczesne lunety, az do czasu, gdy jej pierscienie dokladnie zaobserwowal i przedstawil Christiaan Huygens.

Wypada ponadto wspomniec o jednej w dziwny sposob zwiazanej z Gdanskiem publikacji z kregu "galileanow". W cytowanym juz liscie Galileusza do Giovanniego Francesca Buonamici z 1636 roku, w ktorym wyrazal on satysfakcje z faktu, ze nie brak mu zwolennikow na Polnocy, jest mowa nie tylko o lacinskim tlumaczeniu i wydaniu "potepionego Dialogu" ("il mio dannato Dialogo"), lecz takze o przekladzie listu do wielkiej ksieznej (Krystyny Lotarynskiej), dokonanym przez Roberta Robertini z Prus ("un tal S. Ruberto Robertini Borusso" – XVI, 474). List zwrocony w 1615 roku do ksieznej, niezwykle wazny jak wiadomo glos Galileusza oddzielajacego sfere nauki od sfery wiary religijnej, ukazal sie po raz pierwszy drukiem, podobnie jak przeklad Matthiasa Berneggera w Strasburgu – Nov-antiqua sanctissimorum patrum et probatorum theologorum doctrina de Sacrae Scripturae testimoniis (Augustae Trebocorum 1636). Autor tlumaczenia to Robert Roberthin vel Robertinus (1600-1648), uczen Berneggera, poeta, sekretarz joannitow w Sonnenburgu, w pozniejszych latach sekretarz i doradca na dworze elektora pruskiego. Edycja obejmuje tekst oryginalny wloski i przeklad lacinski. Poprzedza je list tlumacza do Berneggera, datowany z Gdanska 6 stycznia 1635 roku oraz odpowiedz nauczyciela. Jak sie okazuje z szerszej korespondencji, byl to jednak list fikcyjny ("epistola fictitia"), majacy jedynie na celu zdjecie z osoby Galileusza podejrzen o jego osobisty udzial w tej publikacji (XVI, 194-196, 366). Roberthin zapewnia, ze byla to jego wlasna inicjatywa, a kierowal nim podziw dla Galileusza i ogromne wspolczucie dla jego losu ("pro mea erga ipsum cultu, iniquae eius sortis ad extremam misertus"). Rownoczesnie zas podkresla jego oddanie Kosciolowi i religijnosc ("eius erga Ecclesiam reverentia et summa in religionem ac fidem pietas"). Wybor Gdanska jako miejsca datacji listu byc moze wskazuje na chec znalezienia oslony w Rzeczypospolitej i jej wladcy, gotowego bronic wieznia z Arcetri.

Bilinski zwrocil uwage, ze takze i jezuici wlaczyli sie w nurt obserwacji lunetarnych, glownie jednak w zamierzeniu zbicia ustalen Galileusza jego wlasna bronia. Takze i w Polsce, w kolegium w Kaliszu juz w 1613 roku belgijski jezuita Charles Malapert dokonywal obserwacji plam na Sloncu, przedstawionych w osobnym studium Tadeusza Przypkowskiego. Malapert opuscil pozniej Polske i dzialal w Douai i Arras, pod koniec zycia w Madrycie, a u swego boku mial polskiego ucznia i konstruktora, Aleksego Sylviusa, tworce m.in. sfery kopernikanskiej [67]. Dorzucmy wiadomosc, ze istniala ona juz w 1630 roku i ze wzbudzila zainteresowanie znanego fizyka francuskiego Marin Mersenne'a, ktory zetknal sie osobiscie z Sylviusem [68]. Niewiadomego pochodzenia sfera kopernikanska zdobic miala pod koniec stulecia biblioteke krola Jana III Sobieskiego, ktorego nadwornym matematykiem i bibliotekarzem byl z kolei jezuita Adam Adamandy Kochanski (1631-1700). Ten wybitny uczony drugiej polowy stulecia goraco pragnal dowiesc eksperymentalnie prawde lub falsz "hipotezy kopernikanskiej", jak pod koniec lat siedemdziesiatych zwierzal sie Heweliuszowi. Intencja jego bylo na pewno znalezienie dowodow na rzecz jej prawdziwosci. W 1685 roku opublikowal na lamach lipskiego czasopisma Acta Eruditorum dwie obserwacje dotyczace ruchu dziennego Ziemi, proponujac m.in. "magnum experimentum" typu balistycznego [69].

Bilinski zamknal przeglad XVII-wiecznych losow recepcji mysli Kopernika i Galileusza nieco wczesniej, referujac wyniki studiow Tadeusza Przypkowskiego nad oswiata i nauka w kregach innowierczych – Leszna, Rakowa i szkol pomorskich. Jak juz byla o tym mowa, kopernikanskie przekonania zywil patron Leszna, niegdys uczen Galileusza, Rafal Leszczynski. W "Sarmackich Atenach" – Rakowie, dzialajacych do likwidacji w 1638 roku, wyklady prowadzil Joachim Stegmann, przedstawiajac osiagniecia Kopernika, Galileusza i Keplera (jako hipotezy naukowe). W Elblagu tuz po polowie stulecia, ukazala sie rozprawa poswiecona dziennemu ruchowi Ziemi Faustyna Morsztyna, ze znanej polskiej rodziny arianskiej, ucznia miejscowego profesora Henrica Nicolai, De quotidiana Telluris revolutione (Elblag 1652). Wyklady w szkolach roznowierczych – Gdansku, Toruniu i Elblagu, a takze w szkolach jezuickich, przeanalizowali blizej na podstawie zachowanych drukow oraz rekopisow Barbara i Tadeusz Bienkowscy, rozszerzajac spojrzenie na te zagadnienia w glab XVIII wieku [70].

W Epilogu, jakim zamknal Bilinski cykl swoich studiow przedstawione zostaly przekazy, mowiace o przeniesionym przez Keplera na osobe florenckiego astronoma slawnym wykrzykniku Juliana Apostaty – "Vicisti, Galilaee!" Kepler uzyl tego sformulowania w okresie entuzjazmu wywolanego pojawieniem sie Gwiezdnego przeslania, a wiec przedwczesnie, jak mialy pokazac wypadki nastepnych dziesiecioleci. Dopiero potomni w pelni moga sie do niego odwolywac – uzyl go tez autor w czasie obchodow czterechsetlecia urodzin Galileusza, w adresie skierowanym przez Polska Akademie Nauk do Accademia dei Lincei. Tym bardziej mozemy je powtorzyc dzisiaj.


Pierwodruk:   Zagadnienia Filozoficzne w Nauce, XXXII/2003, Tarnow.





Przypisy:
  1. B. Bilinski, Galileo Galilei e il mondo polacco, Conferenze fasc. 40, Bibliotecae Centro di Studi a Roma, Accademia Polacca delle Scienze, Wroclaw (Ossolineum)1969, ss. 136 (rec. L. Gadomski w "Studia Filozoficzne" XV. 1971, nr 4, s. 192-195). Wedlug informacji na odwrociu karty tytulowej, tekst opublikowany zostal rowniez w Saggi wydanych przez Comitato Nazionale Italiano per le Celebrazioni del IV Centenario della nascita. di Galileo Galilei.   (powrot)

  2. B. Bilinski, op. cit., s. 17-20. Nie powtarzam tu odnosnikow do literatury przedmiotu, a jedynie pozycje zwierajace inne dane, a przede wszystkim nowsze.   (powrot)

  3. A. Wolynski, Relazioni di Galileo Galilei con la Polonia, "Archivio Storico Italiano" XVI, 1872, s. 63-94, 231-271; XVII, 1873, s. 3-31, 262-280, 434-441; oraz polska wersja w dziewieciu odcinkach w "Tygodniku Illustrowanym" V, 1878 (popularna i okrojona z materialow zrodlowych).   (powrot)

  4. B. Bilinski, op. cit., s. 25-62; por. tez A. Wolynski, op.cit. XVI, s. 69-82.   (powrot)

  5. Autor korzystal z rekopisu przechowywanego w Archivio Antico dell'Universita. di Padova. Pelny jej tekst wraz z biogramami osob opublikowany zostal wkrotce pozniej – Archiwum nacji polskiej w Uniwersytecie Padewskim t. I. Metryka nacji polskiej w Uniwersytecie Padewskim (1592-1745). Do druku przygotowal H. Barycz, indeks osob opracowala K. Targosz. Wroclaw 1971.   (powrot)

  6. Tamze. s. 354. Zyl w latach 1568-1648. Studiowal wczesniej w Ingolstadzie. Byl to pozniejszy znany lekarz i aptekarz oraz burmistrz krakowski.   (powrot)

  7. Tamze. s. 231. Zyl w latach 1581-1641. W Padwie uzyskal doktorat medycyny 14 lipca 1605 roku. Byl lekarzem, kupcem, rajca i wojtem lwowskim.   (powrot)

  8. Tamze. s. 410. Zyl w latach 1593-1662. pochodzil z rodziny roznowierczej z Wilna. Studiowal w Gdansku. Bazylei. Paryzu. Lowanium i Bolonii. W Padwie uzyskal doktorat filozofii i medycyny. Byl lekarzem Krzysztofa Radziwilla i krola Wladyslawa IV. autorem pamietnika Subsidium reminiscentiae – M. Vorbek-Lettow. Skarbnica pamieci. Pamietnik lekarza krola Wladyslawa IV. Opr. E. Galos i F. Mincer. Wroclaw 1968.   (powrot)

  9. Metryka nacji polskiej..., s. 262. Zyl w latach 1543-1618, pochodzil z Korzenska na Slasku. Doktorat filozofii uzyskal w Krakowie w 1575 roku, doktorat medycyny w Padwie 2 pazdziernika 1593 roku. Byl szesciokrotnym rektorem Uniwersytetu Krakowskiego w latach 1597-1617.   (powrot)

  10. Galileo Galilei 1564-1964..., Mostra di documenti e strumenti scientifici. A cura di C. Maccagni. Bologna 1967. s. 34-35. il. 44 (Il compasso geometrico e militare).   (powrot)

  11. Analogicznie jak B. Bilinski wprowadzam bezposrednio do tekstu odnosniki do tomow i stron G. Galilei. Le opere. Edizione nazionale [direttore A. Favaro) t. I-XX. Firenze 1890-1909.   (powrot)

  12. Metryka nacji polskiej... s. 404. Teczynski studiowal takze w Würzburgu. Rzymie i Lowanium. Zmarl w 1637 roku.   (powrot)

  13. Scritti litterari wypelniaja caly jeden tom z wydania G. Galilei, Le opere..., t. IX, Firenze 1899.   (powrot)

  14. E. Panofsky, Galileo as a Critic of the Arts, The Hague 1954, s. 4, 13, 16,20.   (powrot)

  15. Metryka nacji polskiej.., s. 312. Zyl w latach 1579-1636.   (powrot)

  16. Informacje podane przez B. Bilinskiego wzbogaca M. Sipayllowna, Leszczynski Rafal, Polski Slownik Biograficzny, t. XVII, Wroclaw 1972, s. 135-139. Autorka biogramu z przesada jednak podala, ze w Padwie Rafal "sprawil Galileuszow niektore przyrzady potrzebne do badan naukowych i sam zaopatrzyl sie u niego w przyrzady astronomiczne".   (powrot)

  17. Metryka nacji polskiej..., s. 335; P. Buchwald-Pelcowa, Naborowski Daniel, Polski Slownik Biograficzny, t. XXII, s. 422-424. Zyl w latach 1573-1640. Pozostawal na sluzbie u Janusza i Krzysztofa Radziwillow i byl min. mentorem ich synow, Boguslawa i Janusza. Sprawowal urzedy czesnika i sedziego grodzkiego wilenskiego. Jest autorem poezji alegorycznej, symbolicznej i okolicznosciowej, w stylu zarowno manierystycznym, jak i bardziej klasycznym. Jego lacinskie juvenilia z okresu studiow przedstawil M. Wlodarski, O poezjach lacinskich Daniela Naborowskiego, "Ruch Literacki" XXXVIII, 1977, s. 465-475.
    Zob. tez A. Golik-Prus, Wpisy Daniela Naborowskiego do alba amicorum, "Pamietnik Literacki" LXXXV111, 1997, zesz. 4, s. 149.   (powrot)

  18. Metryka nacji polskiej..., s. 429. Zmarl w 1627 roku. Byl koniuszym koronnym i poslem Zygmunta III do Konstantynopola w 1623 roku. Poselstwo to sprawowane z wielka pompa opisal wierszem jego uczestnik, Samuel Twardowski (Przewazna legacyja..., Krakow 1633).   (powrot)

  19. Metryka nacji polskiej..., s. 430.   (powrot)

  20. Tamze, s. 236, 350.   (powrot)

  21. Tamze, s. 310, 311 (w metryce Lentowicz wystepuje jako Lentowski), 313, 349.   (powrot)

  22. Metryka nacji polskiej.., s. 321.   (powrot)

  23. M. Karpowicz, Matteo Castello architekt wczesnego baroku, Warszawa 1994, s. 67-70, il. 68, 70-73.   (powrot)

  24. L. Kalinowski, Tresci artystyczne i ideowe kaplicy Zygmuntowskiej, "Studia do Dziejow Wawelu" II, Krakow 1960, s. 1-129;
    K. Targosz, Kaplica Zygmuntowska jako neoplatonski model swiata, "Biuletyn Historii Sztuki" XLVII, 1986, s. 131-164.   (powrot)

  25. R. Wittkower, Art and Architecture in Italy 1600 to 1750, London 1958, s. 119-120.   (powrot)

  26. E. Panofsky, op. cit., s. 20, 24-29.   (powrot)

  27. B. Bilinski, op. cit., s. 63-71; por. tez W. Wolynski, op. cit. XVII s. 22-31, 262-280.   (powrot)

  28. R. Eitner, Biographisch-Bibliographisches Quellen-Lexikon der Musiker und Musikgelehrter, Leipzig 1901 (i Graz 1959), t. IV, s. 128-129.   (powrot)

  29. Z.M. Szweykowski, Krytyka kontrapunktu w "Dialogo delta musica antica e delta moderna" Vincenza Galilei, "Muzyka" XXX, 1985, nr 3-4, s. 3-16 oraz wkladka-aneks – Dialogo d i Vincentio Galilei nobile fiorentino delta musica antica e delta moderna, in Fiorenza 1581. Tekst oryginalny, przeklad polski A. Szweykowskiej, noty opracowal Z.M. Szweykowski, s. 1-43 (osobna paginacja). Nie jest to calosc traktatu lecz jego wybrane fragmenty.   (powrot)

  30. Metryka nacji polskiej..., s. 365. Stanislaw Radziwill zyl w latach 1559-1599, byl pierwszym ordynatem olyckim, marszalkiem wielkim litewskim. Mikolaj Krzysztof zyl w latach 1549-1616, byl pierwszym ordynatem nieswieskim, wojewoda wilenskim, podroznikiem, autorem Peregrynacji albo pielgrzymowania do Ziemi Swietej (Krakow 1607).   (powrot)

  31. Z kapela Krzysztofa Radziwilla zw. Piorunem (1547-1603) laczy osobe Michelangela Slownik muzykow polskich, pod red. J. Chominskiego, Warszawa 1964, t. I, s. 232, co Bilinskiemu wydawalo sie malo prawdopodobne. H. Feicht, Muzyka w okresie polskiego baroku (pierwodruk z 1958), w tegoz, Studia nad muzyka polskiego renesansu i baroku, Krakow 1980, opowiadal sie za synem Pioruna, Krzysztofem (1585-1640), co swiezo poddala z kolei w watpliwosc U. Augustyniak, Dwor i klientela Krzysztofa Radziwilla (1585-1640). Mechanizmy patronatu, Warszawa 2001, s. 352. Zadne konkretne przekazy zrodlowe na ten temat nie sa znane.   (powrot)

  32. Tamze, s. 353.   (powrot)

  33. Metryka nacji polskiej..., s. 408 (Aleksander Skumin, Janusz Skumin i Jerzy Tyszkiewicze).   (powrot)

  34. R. Eitner, op. cit., t. IV, s. 127-128.   (powrot)

  35. Tamze, t. V, 322-324; G. Grove, Dictionary of Music and Musicians, London 1940, t. III, s. 3-4.   (powrot)

  36. R. Eitner, op. cit., t. X, s. 3-4; G. Grove, op.cit., t. V, s. 421. Z kolei dopiero od 1629 roku kapelmistrzem byl Virgilio Mazzocchi – R. Eitner, op.cit., t. V, s. 411 ; G. Grove, op. cit., t. III, s. 358. Za wskazanie mi na te postaci dziekuje dr Annie Szweykowskiej.   (powrot)

  37. Ze wzgledow chronologicznych Vincenzo nie mogl byc w zadnym razie czlonkiem kapeli Krzysztofa Radziwilla Pioruna, jak podaje Slownik muzykow polskich..., t. I, s. 232. K. Chledowski, Rzym. Ludzie baroku, Lwow 1912, s. 177 blednie uznal go za syna Galileusza (astronom mial rzeczywiscie syna o tym samym imieniu).   (powrot)

  38. K. Targosz-Kretowa, Teatr dworski Wladyslawa IV (1635-1648), Krakow 1965, s. 217.   (powrot)

  39. A. Polinski, Dzieje muzyki polskiej w zarysie, Lwow 1907, s. 143.   (powrot)

  40. K. Niesiecki, Herbarz polski, Lipsk 1842, t. IX, s. 174-175, 176-177;
    T. Zychlinski, Zlota ksiega szlachty polskiej, Poznan 1883, t. V, s. 339-340, 346-347.   (powrot)

  41. K. Targosz, Hieronim Pinocci. Studium Z dziejow kultury naukowej w Polsce w XVII w., Wroclaw 1967, s. 112 (omylkowo podalam tu, ze Vincenzo byl nie bratankiem, a bratem Galileusza). Rachunki dotycza lubelskiej zapewne filii interesu Pinocciego, zawiera je rkps 382 Archiwum Pinoccich w Archiwum Panstwowym w Krakowie, s. 60, 105, 134, 191,207. W Slowniku muzykow polskich..., t. I, s. 235, Vincenzo uwzgledniony zostal w zwiazku z kapela Janusza Tyszkiewicza "wojewody wilenskiego i kijowskiego", co stanowi mylne polaczenie dwoch roznych postaci.   (powrot)

  42. B.J. Wanat, Zakon karmelitow bosych w Polsce. Klasztory karmelitow i karmelitanek bosych 1605-1975, Krakow 1979, s. 377-378.   (powrot)

  43. Tenze, Sanktuarium Matki Bozej Szkaplerznej w Berdyczowie, Krakow 1998, il. 18 (reprodukcja portretu w kolorze).   (powrot)

  44. A. i Z.M. Szweykowscy, Wlosi w kapeli krolewskiej polskich Wazow, Krakow 1997;
    B. Przybyszewska-Jarminska, W poszukiwaniu dawnej swietnosci. Glosy do ksiazki Anny i Zygmunta Szweykowskich "Wlosi w kapeli krolewskiej polskich Wazow", "Muzyka" XLIII, 1998, nr 2, s. 91-115;
    taz, Muzyka i finanse. Nieznane zrodla do dziejow zycia muzycznego na dworze krolewskim polskich Wazow, "Muzyka" XLIV, 1999, nr I, s. 83-100;
    taz, Muzyka na dworach XVll-wiecznej Rzeczypospolitej. Potrzeba czy zbytek? "Biuletyn Historii Sztuki" LXIII, 2001, s. 163-173.   (powrot)

  45. A. Bochnak, Eksport z miast pruskich w glab Polski w zakresie rzemiosla artystycznego, "Studia Pomorskie" II, 1957, s. 50, il. 43-44.   (powrot)

  46. B. Bilinski, op.cit., s. 72-99. Por. A. Wolynski, op.cit. XVI, s. 82-94, 231-271; XVII, s. 23-22.   (powrot)

  47. Por. Podroz krolewicza Wladyslawa Wazy do krajow Europy Zachodniej w latach 1624-1625 w swietle owczesnych relacji. Opracowal A. Przybos, Krakow 1977; K. Targosz-Kretowa, Teatr dworski Wladyslawa IV..., s. 44-56; A. Sajkowski, Z teatralnych doswiadczen podroznikow polskich do Wloch od XVI do XIX w., "Pamietnik Teatralny" XVIII, 1969, s. 488-495.   (powrot)

  48. K. Targosz-Kretowa, Teatr dworski Wladyslawa IV..., s. 72-75, 198 i passim.   (powrot)

  49. Taz, Magni Maksymilian (Walerian), Polski Slownik Biograficzny..., t. XIX, " 1974, s. 137-140; J. Cygan, Valerianus Magni (1586-1661), "Vita prima", operum recensio et bibliographia, Romae 1989 (i cytowany na, s. 385 osobny artykul tegoz autora na temat stosunku Magniego do Galileusza i jego pogladow naukowych).   (powrot)

  50. A. De Ferrari, Ciampoli Giovanni, Dizionario Biografico degli ltaliani, t. XXV, 1981, s. 147-152; P. Redondi, Galileo Heretic (Galileo eretico), Princeton 1987, passim – za kserokopie tych dwoch pozycji dziekuje dr hab. Tadeuszowi Sierotowiczowi i dr Michalowi Kokowskiemu.   (powrot)

  51. A. Fantoli, Galileusz po stronie kopernikanizmu i po stronie Kosciola, Tarnow 2002, passim – wspominajac wielokrotnie role Ciampolego, autor zanegowal jednak zbyt ostro zwiazek ze sprawa Galileusza jego odsuniecia z kurii (tamze, s. 342, 413).   (powrot)

  52. Ostatnio ukazal sie esej R.A. Syskiej-Lamparskiej, Giovanni Ciampoli e la storia dell'Istoria di Pollonia, "Studi d'Italianistica nell'Africa Australe – Italian Studies in Southem Africa" XV, 2002, s. 13-43.   (powrot)

  53. B. Bilinski, op.cit., s. 100-124.   (powrot)

  54. Za infomacje dziekuje Panu dr hab. Zdzislawowi Pietrzykowi, dyrektorowi Zbiorow Specjalnych Biblioteki Jagiellonskiej.   (powrot)

  55. L. Hajdukiewicz, Pudlowski Stanislaw, Polski Slownik Biograficzny..., XXIX, 1986, s. 344-347.   (powrot)

  56. B. Bilinski, op.cit., il. 10a, 10b;
    T. Przypkowski, Zagadnienia astronomiczne w autografach Stanislawa Pudlowskiego, "Studia i Materialy do Dziejow Nauki Polskiej", seria C, zesz. 12, 1967, s. 45-69, il. 12, 13, 14, 24.   (powrot)

  57. K. Targosz, Hieronim Pinocci..., s. 87. Wzmianka ta uszla uwagi Bilinskiego.   (powrot)

  58. K. Targosz, Uczony dwor Ludwiki Marii Gonzagi ( 1646-1667). Z dziejow polsko-francuskich stosunkow naukowych, Warszawa 1975, s. 325-327;
    taz, Jan III Sobieski mecenasem nauk i uczonych, Wroclaw 1991, s. 261-262; I. Tancon, Lo scienziato Tito Livio Burattini (1617-1681) al servizio dei re di Polonia. Tesi di laurea, Universita degli Studi di Trento 1996-1997, s. 107-124.   (powrot)

  59. K. Targosz, Uczony dwor Ludwiki Marii Gonzagi..., s. 316-322;
    taz, Latajacy smok Tita Liwia Burattiniego, "Kwartalnik Historii Nauki i Techniki" XX, 1975, s. 269-293;
    taz, Le dragon volant de Tito Livio Burattini, "Annali dell' Istituto e Museo di Storia delia Scienza di Firenze" II, 1977, fasc. 2, s. 67-85;
    R. Taton, Le "dragon volant" de Burattini, "Revue des Sciences Humaines de Lille" 1982-1983, nr 186-187, s. 161-167;
    K. Targosz, Model "latajacego smoka" Tita Livia Burattiniego i nieznane reperkusje jego projektu, "Kwartalnik Historii Nauki i Techniki" XXIX, 1989, s. 605-611.   (powrot)

  60. K. Targosz, Uczony dwor Ludwiki Marii..., s. 321-322, 286-302; taz, Jan III Sobieski mecenasem nauk..., s. 310-316 i passim.   (powrot)

  61. Taz, Hieronim Pinocci..., s. 74; taz, Uczony dwor Ludwiki Marii..., s. 302-314.   (powrot)

  62. Taz, Jana Heweliusza zabiegi o pozyskanie krolewskich mecenasow, "Studia i Materialy z Dziejow Nauki Polskiej", seria E, zesz. 6, 1977, s. 127-128, ryc. 2;
    taz, Jan III Sobieski mecenasem nauk i uczonych, Wroclaw 1991, s. 325, 340, il. 18-19.   (powrot)

  63. J. Hevelius, Selenographia, Gedani 1647, s. 33, 206.   (powrot)

  64. K. Targosz, Jan Heweliusz. Uczony-artysta, Wroclaw 1979, il. I, 19, 20.   (powrot)

  65. G. Galilei, Istoria di dimostrazioni intorno alle macchie solari, Roma 1613, s. 56, 104.   (powrot)

  66. E. Panosky, op. cit., s. 4, il. 2.   (powrot)

  67. A. Birkenmajer, Etudes d'histoire des sciences en Pologne, "Studia Copernicana" IV, Wroclaw 1972, s. 60-61.   (powrot)

  68. K. Targosz, Marin Mersenne'a zwiazki z Polska w swietle jego korespondencji naukowej, "Kwartalnik Historii Nauki i Techniki" XIX, 1974, s. 395; M. Mersenne, Correspondance. Ed. P. Tannery, C. de Waard, Paris 1936, t. II, s. 484, 488, 505, 509, 515.   (powrot)

  69. K. Targosz, Jan III Sobieski protektorem nauk..., s. 294-296, 343-344, 356.   (powrot)

  70. B. Bienkowska, T. Bienkowski, Kierunki recepcji nowozytnej mysli naukowej w szkolach polskich (1600-1773), cz. I Przyrodoznawstwo, Warszawa 1973.   (powrot)



Redaktor Zwojow dziekuje Autorce – Pani Profesor Karolinie Targosz i Ksiedzu Profesorowi Michalowi Hellerowi, Redaktorowi Zagadnien Filozoficznych w Nauce, za Ich zgode na opublikowanie tego artykulu w Zwojach.   (AMK)





Teksty o Galileuszu zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2003 Zwoje