
Zamieszczamy ponizej fragmenty dyskusji na Konferecji na temat "Sprawa Galileusza. Czy Kosciol sie pomylil?", ktora odbyla sie w Polskiej Akademii Umiejetnosci w Krakowie 14 listopada 2002. Konferencja ta zostala zorganizowana z okazji wydania polskiego przekladu ksiazki Annibale Fantoli'ego pt. Galileusz: Po stronie Kopernikanizmu i po stronie Kosciola. Organizatorami tej konferencji byli: Komisja Historii Nauki Polskiej Akademii Umiejetnosci, Wydzial Matematyczno-Fizyczno-Chemiczny tejze Akademii, Instytut Historii Nauki Polskiej Akademii Nauk, Osrodek Badan Interdyscyplinarnych przy Wydziale Filozoficznym PAT w Krakowie oraz Wydawnictwo Biblos. (amk)
"CZY KOSCIOL SIE POMYLIL ?"
Fragmenty dyskusji
w Polskiej Akademii Umiejetnosci w Krakowie 14 listopada 2002
Frontispis lacinskiej wersji Dialogu Galileusza, Leyden 1700.
Przedstawieni sa Arystoteles, Ptolemeusz i Kopernik.
- Prof. Adam Strzalkowski :
Bardzo sie ciesze, ze jako pierwszy zostalem wywolany na ambone przez Ksiedza Profesora. Moj mistrz, Profesor Niewodniczanski, zawsze mnie uczyl, ze nalezy sie starac zabierac glos jako pierwszy, bo mozna mowic dowolnie dlugo (tu Ksiadz Profesor ewidentnie sie przestraszyl!), mozna mowic cokolwiek, bo temat jest "nieobstrzelany", no i wreszcie mozna wyglaszac poglady kontrowersyjne, prowokujace, gdyz jest jeszcze szansa, ze wywola to dyskusje. Moja wypowiedz, nieco prowokujaca, bedzie dotyczyc pytania postawionego w tytule: "Czy Kosciol sie pomylil?". Uwazam, ze pytanie to nie ma wielkiego sensu. Sugeruje ono, ze chodzilo tu o jakies dochodzenie do prawdy i zacofany Kosciol popelnil blad. Nie wiem, czy Kosciol byl wtedy zacofany, ale nie byli zacofani na pewno ludzie ze strony Kosciola, ktorzy stanowili dramatis personae tego sporu. Byli oni – kardynal Bellarmin i kardynal Maffeo Barberini, pozniejszy papiez Urban VIII – ludzmi doskonale wyksztalconymi. Dobrze rozumieli problem. Przeciez Bellarmin w Liscie do Fascariniego pisze wyraznie, ze jezeli z punktu widzenia nauki sprawa ruchu Ziemi bedzie niezbicie udowodniona, to nalezaloby raczej wykladnie Pisma Swietego traktowac ostroznie, niz odrzucac jako bledne to, co sie udowodnilo. Problem w tym, ze dowodow prezentowanych przez Galileusza nie mozna bylo uznac za ostateczne.
Wedlug mnie sprawa ma dwa aspekty. Pierwszy to historyczno-polityczny. Musimy na nia patrzec w kontekscie historycznej sytuacji w owczesnym swiecie. Przeciez to niecale 100 lat uplynelo od reformacji i Kosciol nie mogl sobie pozwolic na inne stanowisko, odejsc od obowiazujacej wtedy doslownej interpretacji Pisma Swietego, wobec zalecanej przez reformatorow mozliwosci indywidualnego jego czytania i odbioru. Kosciol bal sie, ze moze to doprowadzic do dalszych rozlamow. Do tego dochodzily jeszcze inne aspekty polityczne, jak problem Medyceuszow, ktorzy Galileusza popierali. Z Medyceuszami nalezalo sie liczyc, ale milo byloby im przy tej okazji przylozyc, co tez i zrobiono.
Drugi to aspekt charakterologiczno-towarzyski. Przeciez ci ludzie ze strony Kosciola, ktorzy byli glownymi osobami w calym sporze, i Galileusz doskonale sie znali, byli na pewnym etapie nawet sobie bardzo bliscy. A Galileusz, ktory byl wielki – ja jestem jego wielbicielem – byl nieznosny; Koestler pisze nawet, ze byl okropnie nieznosny. Byl zarozumialy, a co najgorsze ludzi, ktorzy mieli odmienne od niego zdanie, uwazal za idiotow i nie kryl sie z tym. Wchodzil ciagle w konflikty. Znany jest jego konflikt z Grassim, z Scheinerem, a nawet z Keplerem, ktorego na pewno nie uwazal za idiote. Z drugiej strony Urban VIII, ten wspomniany wczesniej Maffeo Barberini, byl czlowiekiem niezwykle drazliwym. Mial powazne problemy, byl atakowany za swoje stanowisko w wojnie trzydziestoletniej, byl oskarzany o nepotyzm. I tego drazliwego czlowieka Galileusz w pewnym sensie zaatakowal i osmieszyl, wkladajac jego poglady w usta Simplicia w swoim Dialogo. Papiez uwazal na pewno, ze nie moze tego tolerowac.
Takie sa moje refleksje, dotyczace sprawy Galileusza. I dlatego nie zgadzam sie z pytaniem, ktore widnieje w tytule sesji. A juz calkiem na marginesie chcialbym wspomniec o czyms, co uderzylo mnie w ksiazce Fantolego, a z czego nie zdawalem sobie tak dobrze sprawy. Z tego mianowicie, ze Sw. Tomasz tak skutecznie "ochrzcil" Arystotelesa, ze sprzecznosc z jego pogladami byla traktowana niemal na rowni ze sprzecznoscia z Pismem Swietym.
- Dr Michal Kokowski :
Chcialbym dodac pewne uzupelnienie do wypowiedzi prof. Strzalkowskiego nawiazujacej do Fantolego, iz to sw. Tomasz ochrzcil tak swietnie Arystotelesa. Niezupelnie tak bylo. Nastapilo to dopiero pod koniec XV wieku. Dopiero wtedy papiestwo przyjelo koncepcje tzw. chrzescijanskiego arystotelizmu. Mial on byc jedyna dopuszczalna filozofia w Kosciele katolickim, a w zapomnienie miala pojsc mysl np. sw. Augustyna, burydanistow czy kardynala Mikolaja z Kuzy. Ten wlasnie chrzescijanski arystotelizm – z ktorego nota bene nie zdaje sobie wyraznie sprawy Fantoli w swojej ksiazce – byl ideologia, ktora wyznaczyla pozniejszy bieg wypadkow, wlasnie do czasow Galileusza i przez nastepne sto, dwiescie lat. Jego panowanie bylo jednoznacznie smutna karta w dziejach Kosciola katolickiego – a mowiac te slowa nawiazuje do doskonale udokumentowanych rozstrzygniec bardzo bliskiego przyjaciela Jana Pawla II, wybitnego historyka filozofii prof. Stefana Swiezawskiego, autora miedzy innymi Dziejow historii filozofii europejskiej w XV wieku (Warszawa, 1974-1983).
Trudno mi tez sie zgodzic, ze kardynalowie Maffeo Barberini (papiez Urban VIII) i Roberto Bellarmino (a ponadto protestancki teolog Andreas Osjander, autor anonimowego wstepu do De revolutionibus) tak doskonale rozumieli kwestie ruchow Ziemi i byli takimi swietnymi metodologami; dodam, iz taka wlasnie teze glosil Pierre Duhem na kartach ΣOZAIN TA ΦAINOMENA. Essai sur la notion de theorie physique de Platon a Galilee (Paris, 1908). By adekwatnie ocenic tego typu kwestie, musimy starac sie blizej poznawac historyczny kontekst, kiedy to trwala wielka debata, czy ruch Ziemi ma znaczenie fizyczne, czy nie, czy jest to w ogole rozsadna koncepcja. Przytocze tu tylko poglad Keplera, mysliciela cieszacego sie szczegolnym autorytetem wsrod wspolczesnych fizykow. W pelni zgadzal sie on z tym, iz Kopernik udowodnil istnienie ruchow Ziemi – udowodnil na gruncie geometrycznym. Sam Kepler natomiast pragnal zbudowac nowa fizyke, ktora by udowodnila ruch Ziemi, ale juz na gruncie nowej, fizycznej teorii. Kepler pragnal wiec oprzec swoje dowody nie tylko na czysto geometrycznych podstawach. W dyskusji na temat mozliwosci ruchu Ziemi naprawde nie chodzilo o prosty schemat: oto mam spoczywajaca Ziemie i ruchome Slonce; dokonajmy prostego odwrocenia: teraz spoczywa Slonce a porusza sie Ziemia. Tematyka ta w rzeczywistosci jest o wiele bardziej skomplikowana i wiaze sie z centralna czescia tego sporu; rzecz dotyczy sposobu dowodzenia. Jest to pewna nowa filozofia nauki, ktora przyjmowal Kopernik i kopernikanisci, tacy jak Kepler.
- Ks. Prof. Michal Heller :
W sredniowiecznej i nowozytnej historii nauki mielismy do czynienia z dwiema wielkimi rewolucjami. Pierwsza dokonala sie w XIII wieku, kiedy to platonska filozofia przyrody, z ktora byla zwiazana cala owczesna teologia, zostala zastapiona przez fizyke Arystotelesa. To byl wielki wstrzas dla wspolczesnych. Mowiac scislej, byl to proces, ktory trwal przez kilka pokolen. Wiemy, ze i papieze, i biskupi potepiali nowa filozofie przyrody. Sprawy jednak nie zalatwily administracyjne dekrety, lecz kilku myslicieli wielkiego formatu, miedzy innymi sw. Albert Wielki i sw. Tomasz z Akwinu, ktorzy zainicjowali proces przystosowania. Czasem mam wrazenie, ze zrobili to za dobrze, ze potem gdy juz filozofia Arystotelesa zrosla sie z teologia i gdy nastapila druga wielka rewolucja, ktora obalila fizyke Arystotelesa, mysl chrzescijanska byla zbyt gleboko zrosnieta z arystotelizmem, by dalo sie ja bez bolu oddzielic. A swoja droga zabraklo myslicieli na miare sw. Alberta i sw. Tomasza.
- Prof. Andrzej Staruszkiewicz :
Prosze Panstwa, ja sie moze ustosunkuje do tego samego, co profesor Strzalkowski, mianowicie do pytania, ktore tutaj zostalo postawione: czy Kosciol sie pomylil? Otoz, prosze Panstwa, bledy moga byc rozne, na przyklad moga byc bledy logiczne, bledy naukowe, bledy zyciowe. Blad logiczny jest wtedy, gdy ktos podaje falszywy dowod twierdzenia matematycznego (to sie bardzo czesto zdarzalo w historii nauki). Slawni matematycy podawali falszywe dowody twierdzen. Bledy naukowe bardzo czesto sie zdarzaja, ale one nigdy nie sa prostym bledem logicznym. Bledy naukowe maja raczej charakter bledu wyobrazni. Na przyklad najslynniejszym bledem naukowym, jaki mi przychodzi do glowy, to blad, ktory zrobil slynny matematyk francuski Henri Poincaré, ktory jeszcze przed Einsteinem odkryl wszystkie zasady szczegolnej teorii wzglednosci, ale sam tego nie zauwazyl. To jest przyklad bledu naukowego, ktory nie jest wynikiem bledu w mysleniu; to jest blad wyobrazni naukowej. I wreszcie sa bledy zyciowe polegajace na tym, ze na przyklad ktos wybral sobie nie te studia, ktore by chcial, albo ozenil sie nie z ta kobieta, z ktora powinien, itd. Otoz ja bym powiedzial tak: Jezeli Kosciol popelnil blad, to byl to blad natury zyciowej. Mianowicie, gdyby Kosciol tego bledu nie popelnil, wszyscy zylibysmy w innym swiecie i nie waham sie powiedziec – w lepszym swiecie. Ten konflikt byl naprawde straszny, on zaszkodzil nie tylko Kosciolowi, ale nam wszystkim. Naprawde zylibysmy w lepszym swiecie bez tego konfliktu. W zwiazku z tym powstaje pytanie: czy ten blad byl do unikniecia?
Otoz jest to nieslychanie trudne pytanie, pytanie to poruszyl Profesor George Coyne na koncu swojego wystapienia, mowiac o suspension of judgment. Na pewno wszyscy bylibysmy w lepszej sytuacji, gdyby Kosciol zawiesil sad w tej sprawie, a nie pospiesznie sie wypowiadal. Tylko, ze trudnosc polega na tym, iz czesto sie mowi, na przyklad w naszych czasach o tolerancji. Otoz tolerancja, po to zeby moc zaistniec, wymaga wiedzy, ktora nie zawsze istnieje. Dam Panstwu przyklad: tak sie sklada, ze przez cale zycie bylem redaktorem pisma naukowego, w zwiazku z tym stale mam do czynienia z wariatami, ktorzy wynajduja perpetuum mobile lub obalaja teorie wzglednosci. Pytanie jest takie: ktorych wariatow mozna tolerowac, a ktorych nie mozna? Konstruktorow perpetuum mobile mozna tolerowac, bo oni nie zrobia tego co chca zrobic, w zwiazku z tym sa nieszkodliwi. Ludzi, ktorzy obalaja teorie wzglednosci tez mozna tolerowac na zasadzie tego, ze papier jest cierpliwy. Natomiast gdyby pojawili sie ludzie, ktorzy twierdziliby, ze potrafia budowac elektrownie atomowe lepiej niz to robia uczeni uniwersyteccy, a tacy ludzie moga sie pojawic, bo sztuka budowania elektrowni atomowych jest oparta na znacznie slabszych podstawach naukowych niz zasada zachowania energii czy szczegolna teoria wzglednosci, czy takich ludzi mozna tolerowac? Nie, takich ludzi trzeba zatrzymac, jezeli sie nie da inaczej, to sila. Otoz, jak Panstwo widza, odroznienie tego co moze byc przedmiotem tolerancji od tego, co nie moze byc przedmiotem tolerancji, wymaga wiedzy a ta wiedza moze nie istniec. Czy tego konfliktu, ktory naprawde byl okropny, ktory wszystkim nam zaszkodzil, mozna bylo uniknac? Nie wiem, naprawde nie potrafie na to odpowiedziec, ale prosze brac pod uwage wlasnie to, ze przedstawiciele Kosciola musieli odpowiedziec sobie na pytanie (ten motyw powtorzyl sie w wypowiedzi profesora Strzalkowskiego): co moze byc objete tolerancja, a co nie? Jeszcze raz powtarzam, zeby na to pytanie odpowiedziec, musimy dysponowac wiedza. Czasy Galileusza to jest sam poczatek rewolucji naukowej. Przed rewolucja naukowa ludzie nie mieli idei wiedzy naukowej, jako czegos rownie pewnego, jak wiedza objawiona. To rozumienie, czym jest wiedza naukowa jest dopiero wynikiem rewolucji naukowej. Przedtem ono nie istnialo. Na pytanie czy tego konfliktu mozna bylo uniknac, czy – tak jak powiedzial Ojciec Coyne – mozna bylo zawiesic sad w tej sprawie, nie wypowiadac sie pospiesznie? – naprawde nie potrafie odpowiedziec na to pytanie. Natomiast zwracam uwage, ze problem byl bardzo trudny, dlatego, ze tolerancja wymaga wiedzy, ktora nie zawsze istnieje.
- Dr hab. Tadeusz Sierotowicz :
Chcialem krotko powiedziec na temat: czy konflikt byl rzeczywiscie nieunikniony? Jak juz zostalo powiedziane, sadze, ze istotna kwestia sporu w obu procesach Galileusza, w 1616 i 1632 roku, byla jednak kwestia interpretacji Pisma Swietego, kto moze interpretowac Pismo Swiete, a kto nie moze. W 1616 roku Galileusz zostal potraktowany, w porownaniu z tym wszystkim co mu moglo grozic, w sposob bardzo lagodny. Nie zostal wymieniony z imienia i nazwiska w dekretach. Dekret natomiast efektywnie zakazal pewnych dziel o charakterze kopernikanskim. To byl dekret oficjalny. Prywatnie natomiast Galileuszowi zostalo udzielone napomnienie. I na tym sie sprawa konczy. Natomiast w 1632 roku Galileusz zostal wprost potepiony na podstawie upomnienia, ktore mu zostalo udzielone w 1616 roku. Mysle, ze na oba te procesy trzeba spojrzec jako na jedna calosc i dojrzec je w troche innym swietle. Z punktu widzenia prawnego instytucje koscielne, jak sie wydaje, wynalazly w tych dwoch procesach nowy srodek prawny pozwalajacy kontrolowac intelektualistow, ktorzy mogli – ze tak powiem na wlasny rachunek – interpretowac Pismo Swiete. W 1616 roku zostala powtorzona regula ustalona na Soborze Trydenckim: tylko Kosciol moze interpretowac Pismo Swiete. Galileuszowi natomiast mowi sie: ty tego robic nie mozesz, ale mowi sie prywatnie. Niemniej pozostaje swiadectwo w tajnych archiwach, ze tak sie stalo. Galileusz najpierw milczy, potem jednak pisze Dialogo. I w tej sytuacji Kosciol interweniuje. Interweniuje jednak na podstawie ostrzezenia, ktore Galileuszowi zostalo udzielone. Jest to rodzaj nowego mechanizmu prawnego pozwalajacego kontrolowac intelektualistow, ktorym sie mowi, ze pewnych rzeczy nie moga robic, jezeli jednak je robia, to stanie sie z nimi to, co sie stalo z Galileuszem – praktycznie areszt domowy, czyli izolacja od srodowiska intelektualnego. Ze tak sie rzeczy mialy, przemawiaja za tym niektore teksty, zwlaszcza Ingolego. Ingoli byl czlowiekiem, ktory mial dokonac cenzury De revolutionibus Kopernika i rzeczywiscie tego dokonal. Napisal kilka pism polemicznych po roku 1616 przeciw Galileuszowi i przeciw Keplerowi. W jednym z tych pism mowi wyraznie: jezeli zostawi sie swobode interpretowania Pisma Swietego ludziom nie bedacym zawodowymi teologami, stanie sie to, co stalo sie w Niemczech, tzn. koscioly oddziela sie od kosciola katolickiego. Ingoli formuluje to bardzo jasno. Dlatego mysle, ze proces Galileusza w pewnym sensie byl nieunikniony. Byl nieunikniony przede wszystkim z powodu reformacji, ktora w 1616 roku – ze tak powiem – zamanifestowala sie w dekrecie Kongregacji Indeksu. I w 1633 roku w postepowaniu prawnym wobec uczonego, ktory przeciwstawil sie temu orzeczeniu.
Natomiast, gdy chodzi o Koestlera, we wspomnianym dziele odnosi sie on tez do tego, jak Galileusz rozumial kopernikanizm. Nie ma watpliwosci – jak sadze – ze nie byl to kopernikanizm z De revolutionibus. Bylo to pewne uproszczone rozumienie kopernikanizmu, bardziej wizja swiata niz system technicznie jasny. Jednakze Galileusz opowiada sie po stronie tak rozumianego kopernikanizmu. Dlatego mysle, ze kiedy Fantoli mowi o systemie kopernikanskim, ma na mysli wlasnie to kontekstowe rozumienie kopernikanizmu, ktore bylo wlasciwe Galileuszowi. Mysle, ze Fantoli nie powinien byc za to krytykowany, ze dyskutuje to rozumienie kopernikanizmu, ktore mial Galileusz. Ponadto, jezeli chodzi o Galileusza, mial on jasna swiadomosc tego, ze przyjecie kopernikanizmu oznaczalo koniecznosc budowania nowej fizyki, poniewaz fizyka Arystotelesa nie ma juz sensu. Poniewaz Galileusz wykonal to zadanie tylko w niewielkiej czesci, a rownoczesnie byl przekonany o slusznosci kopernikanizmu, zajmowal takie stanowisko, jakie zajmowal.
Chcialbym jeszcze dodac jedno, niewielkie uzupelnienie. Arystotelizm mial w tym okresie rozne imiona, byl nie tylko katolicki. Na przyklad jeden z przyjaciol Galileusza w Padwie: Cremonini, filozof – arystotelik, byl zwolennikiem arystotelizmu laickiego, i to do tego stopnia, ze Inkwizycja podjela pewne proby zbadania jego pism. Nic z tego nie wyszlo, ale tak sie rzeczy istotnie mialy.
Juz na zakonczenie: referat Pani Prof. Targosz bardzo mi sie spodobal. Jedna rzecz chcialem zauwazyc. W literaturze wloskiej dotyczacej kwestii Galileusza nic na temat ksiazki Bilinskiego nie istnieje, nie wiem dlaczego, chociaz ksiazka wyszla po wlosku. Natomiast jest znany i cytowany w wielu opracowaniach Wolynski, odnosi sie to do jego pism z konca XIX wieku. Pietro Redondi w swojej ksiazce Galileusz heretyk opisuje bardzo szeroko zwiazki Ciampolego z krolem Polski. Mysle, ze posrednio wzial to z Bilinskiego, ale go nie cytuje. Jezeli chodzi o kontakty Galileusza z Polska, zetknalem sie tez z uwaga, ze Galileusz przez jakis czas nawet Rozmowy chcial wydawac w Polsce. Podjal w tym celu pewne kroki, ale pozniej zmienil wydawce. Jest to niezwykle interesujace, zwlaszcza, ze byc moze czesc z tej korespondencji Galileusza z polskimi studentami jeszcze gdzies przetrwala. Moze warto by zajac sie przeszukiwaniem. Wiadomo, ze w kwestii Galileusza wiele zostalo odkryte, ale wiele jeszcze pozostaje w archiwach, takze w Watykanskim tajnym archiwum.
- Prof. Ryszard Radwanski :
Wlasciwie Galileusz w swoich pracach nie udowodnil ruchu Ziemi. W zwiazku z tym mysle, ze jezeli dwie strony maja inny paradygmat, inna wizje swiata, to wlasciwie dowody przestaja wowczas miec wage dla obu stron. To, co uwaza jedna strona za dowod, druga strona nie uwaza tego za dowod. Wobec tego sprawa istnienia lub nieistnienia dowodow po prostu przestaje grac role. Przedmiotem sprawy Galileusza nie byla nauka, lecz dwie roznie wizje swiata. Przeciwnicy Galileusza nie chcieli nawet spojrzec w lunete, zeby sprawdzic czy rzeczywiscie widac fazy Wenus, czy nie widac.
- Dr hab. Leszek Sokolowski :
Prosze Panstwa, idac na ta sesje, zastanawialem sie, jakie wlasciwie znaczenie ma proces Galileusza dla nas dzisiaj, tzn. na ile jest to rzecz interesujaca tylko dla historykow, zwlaszcza historykow nauki, a na ile jest znaczaca dla swiata wspolczesnego, dla kultury. Otoz, w moim przekonaniu znaczenie tego procesu wynikalo z faktu, ze bylo to pierwsze zderzenie pomiedzy mysleniem chrzescijanskim, mysleniem filozofii opartej na religii – najogolniej mowiac – a mysleniem opartym na nauce. I tutaj mozna dopatrywac sie pozytywnych stron tego procesu. Na pytanie prof. Staruszkiewicza: czy byl to proces nieunikniony?, powiedzialbym, ze niemal nieunikniony, tzn. unikniecie procesu Galileusza byloby rzecza niemal cudowna, co w wyniku daloby zderzenie gdzie indziej. Prosze pamietac, ze w sredniowieczu, kultura chrzescijanska miala charakter powszechny; niektorzy dzisiejsi historycy okreslaja ja jako totalitaryzm chrzescijanski. Nie w sensie totalitaryzmu XX wieku oczywiscie, ale w sensie tego, ze w obrebie kultury chrzescijanstwo usilowalo zajmowac sie wszystkim. Kosciol katolicki interesowal sie na przyklad bankowoscia i bardzo dlugo dyskutowal na temat tego, czy mozna pozyczac pieniadze na procent. Wlasciwie wszystkie aspekty zycia i praktycznego, i duchowego czlowieka byly podporzadkowane doktrynie chrzescijanskiej. To, ze religia moze miec swoje granice, ze sa rzeczy do ktorych religia po prostu nie powinna wkraczac, bo to nie lezy w jej dziedzinie, ludziom w XVI wieku i na poczatku XVII wieku wlasciwie w glowach sie nie miescilo. Odejscie od takiego stanu rzeczy bylo procesem trwajacym kilkaset lat, ktory dopiero w XX wieku zaczal byc wlasciwie rozumiany. W zwiazku z tym w momencie gdy powstawala nauka, to napiecie bylo konieczne. Nie bylo mozliwosci, zeby je uniknac.
Na dobra sprawe, proces Galileusza mial te zalete, ze, po pierwsze, konflikt ujawnil sie dosc wczesnie i, po drugie, to bylo starcie – powiedzialbym – na poziomie elit. Byla to rzecz, ktora ekscytowala tylko elity intelektualne, niezaleznie od tego, ze przez caly wiek XVIII i XIX ideolodzy materializmu, nie mowiac juz o marksizmie, robili wokol tego gigantyczny szum, o czym dzisiaj zesmy slyszeli. Ale mimo wszystko, ta sprawa nie byla specjalnie ekscytujaca dla mas i to mialo swoje zalety.
Nastepny wielki konflikt mamy w polowie XIX wieku, kiedy to przychodzi Darwin z teoria ewolucji. No i co sie dzieje? Kiedy Darwin oglasza swoja teorie ewolucji, Kosciol katolicki jest nadal obolaly po sprawie Galileusza. I Kosciol Katolicki bardzo rozsadnie dochodzi do wniosku, ze zbliza sie kolejne starcie i w tym momencie bardzo rozsadnie chowa sie za plecy Kosciolow protestanckich. I co sie dzieje? Rzeczywiscie Kosciol anglikanski, ktory w sprawie Galileusza nie byl zaangazowany, rusza do natarcia. Tutaj nie potrafie znalezc przymiotnika, ktory jednoczenie bylby adekwatny, a nieobrazliwy dla anglikanizmu. Pamietacie Panstwo slynnego biskupa Wilberforce, zwanego w Anglii wowczas Mydlanym Joe – a to bylo bardzo nieuprzejme okreslenie – ktory wystapil przeciw Darwinowi z tym slynnym pytaniem: "Czy Pan Darwin pochodzi od malpy ze strony ojca, czy ze strony matki?" To nadal jest denerwujace i to bardzo wielu ludzi nadal odbiera jako wysoce obrazliwe. W tym momencie Kosciol katolicki, ktory uwazal, ze nie nalezy sie w to angazowac ale przyjrzec sie co zrobia inni, bardzo dobrze na tym wyszedl. Mysmy tez na tym dobrze wyszli, bo to rozegralo sie w duzym stopniu poza nami. Efekty sporu o Darwina doprowadzily do fundamentalizmu religijnego, ktory istnieje w Ameryce w postaci zacieklego antyewolucjonizmu wielu Amerykanow.
- Ks. Prof. Michal Heller :
Gwoli historycznej scislosci: Relacja ze slynnej wymiany zlosliwosci pomiedzy Huxley'em a biskupem Wilberforce, jaka do nas dotarla, pochodzi z okresu 31 lat po samej dyskusji (ktora miala miejsce w Oxfordzie, w 1860 roku), a historycy nauki przypuszczaja, ze zostala mocno ubarwiona i przybrana w postac anegdoty. Zupelnie jednak niezaleznie od tego, co sie wowczas naprawde wydarzylo, anegdota ma wymowe historyczna – wyraza ona pewne, ciagle jeszcze zywe, tendencje i nastroje.
- Prof. Ewa Sniezynska-Stolot :
Pozwole sobie w tym czcigodnym gronie powiedziec kilka slow z punktu widzenia historii idei. Historia idei patrzy na konflikt, Galileusz – Kosciol, lub wczesniej Kopernik – Kosciol z punktu widzenia arystotelianizmu. Upraszczajac cala sprawe, to przeciez Arystoteles podzielil filozofie na teoretyczna, czyli ta wlasciwa i praktyczna. Filozofia teoretyczna miala za zadanie budowanie pewnych, powiedzielibysmy dzisiejszym jezykiem, modeli teoretycznych. Model nalezy czytac: tak moglo byc, ale tak nie musialo byc. Caly model geocentryczny, cala teoria Arystotelesa i pozniej Ptolemeusza, przeciez nikt tutaj nie mowil, ze tak musi byc. To byl pewien model, ktory nie tylko sluzyl do tego, zeby swiat jakos rozumiec, ale takze, zeby ten swiat uporzadkowac. Kopernik nadal znajdowal sie w granicach tego myslenia. On zbudowal pewien model, pewna hipoteze. Natomiast Galileusz usilowal udowodnic, ze tak jest. Bylo to przekroczenie dopuszczalnej granicy w mysleniu filozoficznym Arystotelesa, a wiec pomiedzy tym, co jest czysta filozofia, a tym, co jest zyciem i praktyka.
- Ks. Prof. Michal Heller :
Kopernik moze nie wykroczyl poza paradygmat Arystotelesa, ale lekko nim potrzasnal. Mianowicie wnioski, jakie mozna wyciagnac z dziela Kopernika prowadza do zakwestionowania teorii ruchu naturalnego Arystotelesa. Ale to jest osobna historia.
- Dr hab. Tadeusz Sierotowicz :
Mam krotki komentarz na temat relacji sprawy Darwina do sprawy Galileusza. Istotnie, w 1992 roku papiez Jan Pawel II wyglosil przemowienie, w ktorym – mozna dyskutowac z tym, lub nie – zamknal sprawe Galileusza, przynajmniej z pewnego punktu widzenia. W 1996 roku natomiast wyglosil rowniez bardzo dyskutowane przemowienie dotyczace sprawy Darwina. Zajmuje tam bardzo ostrozne stanowisko, zwracajac uwage na podzial kompetencji. Czytajac niedawno ten tekst, zauwazylem, ze w tekscie dotyczacym Darwina papiez prawie doslownie cytuje te fragmenty dotyczace podzialu kompetencji, ktore pochodza z przemowienia z 1992 roku, jakby dajac znak, ze Kosciol czegos jednak ze sprawy Galileusza sie nauczyl i w sprawie Darwina to sobie przypomina. Konflikt Galileusza posluzyl wiec czemus; wymagalo to troche czasu, ale jednak stalo sie faktem.
- Dr Michal Kokowski :
Chcialbym tu troche polemizowac ze stwierdzeniami znakomitego tlumacza ksiazki Fantolego Tadeusza Sierotowicza. Otoz pragne bronic swojego twierdzenia, ze Fantoli pomylil sie, gdyz blednie uzywal terminu "teoria Kopernika" w odniesieniu do oryginalnych osiagniec samego Galileusza, czy tez na oznaczenie wlasnej teorii Galileusza. Stosowanie takiej nietrafnej terminologii musi rodzic duze nieporozumienia. Zilustrujmy to na, byc moze zaskakujacym w tym miejscu, ale bardzo obrazowym, przykladzie z dziedziny sportu. Zalozmy, iz (1) ogladamy mecz pilkarski; (2) pada gol np. dla Bayernu Monachium; (3) my twierdzimy, iz wbil go zawodnik Wisly Krakow. Klopot polega tylko na tym, ze zadnego zawodnika Wisly nie bylo na boisku, bo Bayern gral z Herta Berlin! Balbym sie wiec mowic, bez dokonania powaznego splaszczenia terminologicznego i zarazem przeklamania, iz Kopernik byl arystotelikiem. Bo przeciez jesli sie wczytamy w dokumenty procesu Galileusza, to zobaczymy, ze jest tam mowa o tym, iz Kopernik wskrzesil system pitagorejski. Zatem musial rowniez wyznawac jakies poglady pitagorejczykow. Dowodzi tego tez np. lektura samego De revolutionibus. Sytuacja problemowa, z jaka sie mierzyl Kopernik, byla zlozona, a filozofia przez niego gloszona nie byla bynajmniej czysto pitagorejska, ani czysto arystotelesowska itd. Bardzo wazna role odgrywaly dla niego okreslone rozwazania matematyczne, charakteryzujace owczesna astronomie. W uprawianiu historii i filozofii nauki niezmiernie wazne jest, aby dbac o zrozumienie historycznej sytuacji problemowej w jakiej znalazly sie badane przez nas postacie; musimy przy tym zwracac ogromna uwage na terminologie jaka sie poslugujemy. Inaczej bowiem po prostu przestajemy wiedziec, czego dotyczy interesujaca nas dyskusja. W szczegolnosci odnosi sie to do rozumienia "sprawy" Galileusza.
- Prof. Ryszard Radwanski :
Patrzac na przypadek Galileusza, chyba wszyscy sie zgadzaja, ze byl niepotrzebny w naszej historii i swiat bylby lepszy, gdyby go nie bylo. Ale sadze, ze takze warto pamietac o tym, co sie dzialo w tzw. swieckiej nauce, czyli o przypadkach niszczenia nauki przez swieckie instytucje. Z naszej historii XX wieku – potepianie teorii wzglednosci na poczatku stulecia, czy w biologii sprawa Lysenki i Lepieszynskiej. Czarne karty sa nie tylko po stronie Kosciola. Czyli jest to normalna czescia dzialalnosci ludzkiej. I druga sprawa. Kosciol na przypadku Galileusza nauczyl jak reagowac na nowe teorie i skorzystal z tej lekcji w przypadku teorii ewolucji, ale jest jeszcze cos, co nas czeka, czyli problem biologii molekularnej, problem eutanazji, itd. Czy Kosciol powinien tutaj zajac mocne stanowisko, czy znowu odlozyc problem i czekac? To nie jest tylko sprawa historii, ale takze czyms, co trzeba robic dalej.
- Ks. Prof. Michal Heller :
Wlasnie wrocilem z Plenarnej Sesji Papieskiej Akademii Nauk. Jest w tej Akademii coraz wiecej przedstawicieli biologow i ludzi zwiazanych z neuroscience, a na plenarnym posiedzeniu, w ktorym uczestniczylem, bylo duzo referatow poswieconych sprawom biologicznym i naukom o mozgu, niektore zreszta byly pasjonujace. A wiec i w tej dziedzinie cos zaczyna sie dziac w Rzymie.
I krotki komentarz do sprawy Lysenki i Lepieszynskiej. To oczywiscie nie jest pocieszajace, ze gdzie indziej jest gorzej, ale pare lat temu, gdy ksiazka Fantolego zostala przetlumaczona na jezyk rosyjski, pojechalismy z Georgem Coynem do Moskwy (ja w charakterze tlumacza), gdzie odbywalo sie podobne do dzisiejszego spotkanie promujace Fantolego po rosyjsku. I tam przemawialo kilku profesorow z uniwersytetu moskiewskiego, m.in. syn profesora Piotra Kapicy, takze profesor fizyki. I co uslyszelismy? "My wam zazdroscimy sprawy Galileusza: on przynajmniej mial sprawiedliwy proces, ktos go sadzil wedlug jakiegos prawa, a u nas calkiem niedawno za cos podobnego stawiali pod mur – i sprawa skonczona".
Dyskusje spisal Lukasz Skrobot
(Pierwodruk: Zagadnienia Filozoficzne w Nauce, XXXII/2003, Tarnow)
Podziekowanie: Redaktor Zwojow dziekuje Ksiedzu Profesorowi Michalowi Hellerowi, Redaktorowi Zagadnien Filozoficznych w Nauce za Jego zgode na opublikowanie wyboru trzech artykulow o Galileuszu w Zwojach. (AMK)

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||