
MARIAN SMOLUCHOWSKI
O KOBIETACH W NAUKACH SCISLYCH
Fragmenty odczytu wygloszonego na forum
Zwiazku Naukowo-Literackiego we Lwowie w 1912 roku
ZOFIA GOLAB-MEYER
Marian Smoluchowski tanczy ze swa szwagierka, Jadwiga Baraniecka (Zakrzewska).
Smoluchowski, jako swiatly czlowiek przelomu XIX i XX wieku, wyjatkowo mocno zaangazowany w problemy edukacji i ksztalcenie, mial oczywiscie wyrobiony swoj wlasny poglad na udzial kobiet w naukach scislych. Dal temu wyraz w odczycie wygloszonym we Lwowie w 1912 roku w Zwiazku Naukowo-Literackim.Osobiscie znal Lize Meitner, Marie Sklodowska-Curie i Tatiane Ehrenfest – wybitne uczone i osobowosci. Zapewne wiedzial, jakie przeszkody, poczawszy od szkoly, poprzez mature i studia, musialy one pokonac, by sforsowac bramy uczelni, instytutow naukowych (zachowujemy pisownie i interpunkcje oryginalu).
"Czlowiek starej daty, ktory znalazlby sie na dzisiejszym zebraniu, zadziwilby sie niemalo juz samym doborem tematu, o ktorym mam mowic. Kobiety w naukach scislych? Wszak az do ostatnich czasow temi naukami nie zajmowaly sie wogole nigdy i przyczynek kobiet do rozwoju nauk scislych jest znikomo maly. Na tem tez istotnie opieral sie jeden z glownych argumentow, majacych uzasadnic rzekoma nizszosc intelektualna kobiet. Nie zajmuja sie matematyka, ani fizyka, ani chemja, gdyz nie sa zdolne do tego, gdyz wogole nie potrafia myslec logicznie! Sztuka, literatura sa dla nich jeszcze przystepne; ale nauki, wymagajace przed wszystkiemi innemi matematycznej scislosci myslenia i chlubiace sie mianem nauk scislych, te nauki zawsze pozostana im obce.Dzis zapatrywania ogolu na te sprawe juz znacznie sie zmienily. Dogmat o zasadniczej nielogicznosci umyslu kobiecego przeszedl do skladu starych przesadow. Zapewne, duzo jest i takich kobiet, ktore mowia, podlug
S i e n k i e w i c z a, ze dwa i dwa to jest lampa; ale odkad szkoly srednie, a czesciowo i wyzsze, otworzono kobietom, odkad wogole poziom wyksztalcenia ich zblizyl sie do poziomu wyksztalcenia meskiego, spostrzezono ze zdziwieniem, ze kobiety potrafia calkiem dobrze myslec, jezeli przeszly odpowiednie wyszkolenie i jezeli do tego maja ochote.Absolwentki gimnazjow naszych niegorzej i nielepiej znaja sie na sinusach, cosinusach, logarytmach niz chlopcy; na uniwersytecie sluchaja rowniez wykladow matematyki wyzszej, fizyki, chemji, z rownym skutkiem. Profesorowie, ktorzy pod tym wzgledem nabrali doswiadczenia, twierdza, ze studentki nawet moze przewyzszaja studentow w bystrosci pojmowania, sumiennej pilnosci oraz w latwosci przyswajania sobie materjalu, jakkolwiek pod innym wzgledem, co do samodzielnosci myslenia, mezczyzni stoja wyzej."
Nastepnie Smoluchowski uzasadnia swoja teze, stwierdzajac nikly udzial kobiet w historii nauki. Omawia tez rzetelnie trzy wybrane przez siebie postacie, wykazujac spory zmysl obserwacyjny, rodzaj empatii. Cechuje go w tym charakterystyczne dla jego epoki zainteresowanie psychologia i typami umyslowosci.
"Sa one zdolne do uczenia sie, a takze zdolne do uczenia innych; ale nasuwa sie jeszcze kwestja (i nia glownie dzisiaj zajmiemy sie): czy sa one zdolne do samodzielnej tworczej pracy naukowej i czy dorownuja mezczyznom w produktywnosci naukowej?Pod tym wzgledem niewatpliwie sprawa przedstawia sie odmiennie. Do tego stosuja sie slowa na wstepie powiedziane, ze az do bardzo niedawna zaslugi kobiet kolo postepu nauk scislych byly prawie rowne zeru. Nawet i dzisiaj produktywnosc naukowa kobiet, z wyjatkiem jednej, o ktorej jeszcze dalej bedzie mowa, w zakresie tych nauk jest une quantite negligeable, pomimo ze ich tworczosc w literaturze, sztuce, poezji tak zaszczytne, czesto pierwszorzedne zajmuje miejsce."
Tu nastepuje krotki opis osiagniec naukowych kobiet w przeszlosci – wspomniana jest tez Liza Meitner.
"Przyznac jednak trzeba, ze nazwiska te utkwily nam w pamieci wlasnie tylko dlatego, ze byly to kobiety, sam zas przyczynek naukowy od autorek tych pochodzacy, jest tak drobny, ze ginie w powodzi prac rownie waznych lub bezporownania wazniejszych, ktore inni uczeni wykonali i wykonywaja."
Dokladniej i rzetelniej omawia Smoluchowski osiagniecia naukowe trzech kobiet: Sophie Germain, Zofii Kowalewskiej i Marii Sklodowskiej-Curie. Po tym omowieniu czytamy dalej:
"Punktem wyjscia naszych rozwazan byla sprawa uzdolnienia umyslu kobiecego do nauk scislych. Staralem sie dac obraz sprawiedliwy naukowej dzialalnosci trzech kobiet uczonych; wystarczy to do zbicia przesadu, jakoby kobiety nie byly wogole zdolne do pracy tworczej w zakresie tych nauk. Zaslug naukowych naszej rodaczki mogliby pozazdroscic nawet pierwszorzedni uczeni. Tem dziwniejszem wydaje sie, czemu sa to tylko rzadkie wyjatki, czemu do dzis dnia panuje olbrzymia taka dysproporcja w pracy kobiet i w pracy mezczyzn na polu tworczosci scisle naukowej, podczas gdy kobiety zajmuja wybitne stanowiska w tworczosci literackiej, poetycznej, artystycznej, a nawet w obrebie samych nauk scislych nie ustepuja mezczyznom w dzialalnosci reproduktywnej: w uczeniu sie i nauczaniu innych. Czesto slyszy sie zdanie, ze jest to skutek dziedzicznosci, konsekwencja wiekowego zaniedbania umyslu kobiecego. Zdaje mi sie, ze takie tlumaczenie nie wytrzymuje krytyki. Kazdy przyrodnik wie, jak nadzwyczajnie trudno dziedzicza sie cechy, nabyte podczas zycia indywidualnego. Iluz pokolen na to potrzeba, zeby wytworzyc stale sklonnosci psychiczne! Z pewnoscia o wiele wiecej niz obejmuje okres historyczny, odkad mlodziez meska pobiera systematyczna nauke szkolna. Sklonnosci psychiczne (a przewaznie tez fizyczne) nie dziedzicza sie zreszta w ten sposob, zeby zdolnosci ojca przechodzily na syna, a zdolnoscimatki na corke; w rownym stopniu prawdopodobienstwa dzieje sie tez naodwrot.Nie sadze, azeby istniala wybitna roznica w usposobieniu intelektualnem obu plci, azeby umysl kobiecy posiadal mniejsze zdolnosci w kierunku nas zajmujacym. Owa dysproporcja pochodzi od pewnych przyczyn odmiennej natury; od roznicy upodobania, roznicy zajecia i roznicy charakteru.
Nauki scisle dla kobiet mniej sa pociagajace naogol niz nauki humanistyczne; owe nauki, ktore Herbert Spencer nazwal «ornamentacyjnemi». Kobiety z natury maja pociag do ornamentacyjnosci; wola tez historje, literature, filozofje, nawet medycyne i nauki biologiczne, niz matematyke, fizyke, chemje. Tamte ogniskuja sie okolo czlowieka, okolo zycia; te zajmuja sie przyroda martwa i prawidlami abstrakcyjnemi; wydaja sie kobietom zazwyczaj suche i nudne. Czy te upodobania zmienia sie z czasem? Nie przypuszczam.
Pomijajac roznice upodobania, przejdzmy do psychologii tworczosci naukowej; sadze, ze tu takze kobiety sa w mniej korzystnem polozeniu. Tworczosc naukowa wymaga zupelnego oddania sie nauce, mysli skupionej w jednym kierunku. Dyletantyzm jest tu wykluczony; uczony jest zawsze do pewnego stopnia dziwakiem, wpatrzonym w swoja nauke, ignorujacym wzgledy i obowiazki zycia codziennego. Kobieta zas jest niewolnica drobnych codziennych obowiazkow. Jezeli uprawia nauke, czyni to zazwyczaj nie w zamiarze poswiecenia jej calego zycia, lecz tylko po dyletancku.
W sztuce, a zwlaszcza w literaturze, dyletantyzm nie jest przeszkoda do osiagniecia pierwszorzednych wynikow. W nauce to niemozliwe, tam trzeba przechodzic dlugie lata trudnego, systematycznego studjum, zanim wolno marzyc o pracy samodzielnej; chcac dojsc do powazniejszych wynikow, trzeba dusze
c a l k o w i c i e zaprzedac nauce. Dzisiaj wprawdzie zawody «uczone&rquo; sa w znacznej czesci dla kobiet otwarte (i bylby juz czas, zeby znikly jakiekolwiek w tym wzgledzie ograniczenia) lecz znaczna wiekszosc kobiet bedzie zawsze zajeta tym zawodem, jak powiada J. St. Mill, «w ktorym mezczyzna konkurencji jej czynic nie potrafi».Wreszcie, gdy mowa o kobietach, ktore maja upodobanie do nauki i ktore poswiecaja sie jej calkowicie, to przeciez nie ulega watpliwosci, ze mezczyzni zazwyczaj odznaczaja sie wieksza inicjatywa i samodzielnosccia. Jest to raczej wlasciwosc charakteru niz umyslu; ale wlasciwosc ta istnieje i odgrywa role nadzwyczaj wazna w samodzielnej tworczosci naukowej. Skladaja sie na nia rozne cechy: pewna awanturniczosc, odwaga w wypowiadaniu zdania, upor i zaufanie do siebie samego, pewne zacietrzewienie w swych przedsiewzieciach - wogole cechy charakteru, ktore obserwujemy u chlopcow bijacych sie na ulicy. One byly zrodlem powodzenia Kolumba i one tez daja natchnienie uczonym badaczom do odkrywania nowych drog badania naukowego; one sa zrodlem tego, co nazywamy genjalnoscia.
Nie wydaje sie to prawdopodobnem, zeby na polu tworczosci naukowej mogla zapanowac z biegiem czasu rownosc zupelna, choc dysproporcja obecna niewatpliwie z czasem zmaleje. Kobiety odznaczaja sie przeciez pewnemi specjalnemi zaletami: drobiazgowa sumiennoscia i mrowcza pilnoscia pracy, ktore powinny im dawac wybitne uzdolnienie w kierunku np. chemii, gdzie wazna role graja systematyczne, mozolne poszukiwania doswiadczalne.
Kobietom, ktore wstepuja na droge naukowa, powinno sie ulatwiac ich powolanie; powinny nareszcie zniknac wszelkie zewnetrzne przeszkody, owe smieszne przesady, owe przestarzale poglady, ktore zamykaja dostep kobietom do niektorych instytucyj naukowych, ktore im utrudniaja ksztalcenie sie, prace naukowa, dostep do katedr uniwersyteckich. Niech tu (jak na kazdem innem polu) panuje zasada wolnej konkurencji. Oby ta konkurencja byla jaknajzywsza."
Foton, 80, 2003 (Uniwersytet Jagiellonski)
Marian Smoluchowski z zona i szwagierka pod Siklawa w Tatrach.
Zofia Golab-Meyer jest doktorem nauk fizycznych, pracownikiem naukowym w Zakladzie Fizyki Teoretycznej Instytutu Fizyki im. Mariana Smoluchowskiego Uniwersytetu Jagiellonskiego. Jest redaktorem naczelnym pisma Foton dla nauczycieli fizyki i ich uczniow.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||