Pierwodruk ponizszego tekstu nastapil w katalogu wystawy "Marian Smoluchowski, 1872-1917. Fizyk, taternik, romantyk nauki". Collegium Maius, Krakow 2002.

Przedruk w Zwojach za zgoda Autorki. Dziekuje Jej serdecznie.   (AMK)





MARIAN SMOLUCHOWSKI



WE WSPOMNIENIACH BLISKICH I PRZYJACIOL





EWA   WYKA





Marian Smoluchowski w czasach lwowskich.


Postac wielkiego fizyka Mariana Smoluchowskiego, jego dorobek naukowy, staly sie, zupelnie zasluzenie, tematem wielu wybitnych artykulow i monografii. Najpelniejszy obraz tego wielkiego polskiego uczonego przedstawil w pracy monograficznej Armin Teske 1, profesor fizyki Uniwersytetu im. Marii Sklodowskiej-Curie w Lublinie. Z pracy tej rysuje sie nie tylko postac fizyka, taternika, narciarza. Pojawia sie rowniez obraz czasow przelomu XIX / XX wieku i panujacych owczesnie stosunkow w srodowiskach bliskich Smoluchowskiemu. Naukowa dzialalnosc Smoluchowskiego, wartosc i znaczenie jego badan, opracowana jest rowniez bardzo starannie 2. Juz w latach dwudziestych XX w. Polska Akademia Umiejetnosci w Krakowie podjela trud opracowania dziel wszystkich Mariana Smoluchowskiego. Zebrane w trzy tomy przez Wladyslawa Natansona i Jan Stocka, w lacznej liczbie ponad 90 prac, ukazaly sie kolejno w latach 1924, 1927 i 1928.

Wielka pasja zyciowa uczonego - gory, ktore pociagaly go od lat dziecinnych do ostatnich chwil zycia 3 - jawi sie po przestudiowaniu rocznikow Taternika 4, rocznikow klubu alpejskiego Mitteilungen des Deutschen und Őesterreichischen und Alpenvereins 5, do ktorych Smoluchowski pisal sprawozdania z wypraw, czy tez w publikacjach akademickiego klubu alpejskiego w Wiedniu.

Sposrod tych prac, dla nie-fizyka, rysuje sie obraz wybitnego umyslu scislego, taternika, alpinisty, narciarza, konsekwentnie i z pasja realizujacego podejmowane plany wspinaczkowe, aczkolwiek umiejacego wszelkie przyjemnosci podporzadkowac pracy naukowej i podjetym obowiazkom zawodowym. Jawi sie tez postac Smoluchowskiego humanisty, wrazliwego na przyrode, rejestrujacego te przyrode w szybko kreslonych olowkowych szkicach czy tez w akwarelach malowanych tylko i wylacznie dla siebie, z wewnetrznej potrzeby utrwalenia chwili. W swych opisach wypraw gorskich daje sie poznac jako skrupulatny rejestrator suchych faktow, ale i czlowiek lekkiego piora przelewajacy na papier chwile zachwytu i urzeczenia gorskimi pejzazami. Wielki milosnik teatru i sztuki, znawca muzyki powaznej, sam muzykujacy, Smoluchowski ze wszech miar zasluguje na okreslenie ..... romantyk nauki 6.




Marian Smoluchowski: Za Bramka   9/10/1904,   (akwarela)


A jak postrzegali Smoluchowskiego jego bliscy, przyjaciele, towarzysze gorskich wypraw, wspolpracownicy i studenci? Sprobujmy oddac im glos 7.

Pierwszenstwo nalezy sie najbardziej ukochanej osobie, Zofii z Baranieckich Smoluchowskiej 8, zonie uczonego, matki Aldony i Romana Smoluchowskich:

"zaliczal siebie do »romantykow«, a wiec typu badaczy zadnych rozwiazania wielu tajemnic rownoczesnie, nie znajdujacych nigdy spokoju. Te cechy charakterystyczne jego ducha wyjasniaja fakt, ze dziewiecdziesiat kilka jego prac ogloszonych drukiem odnosi sie do bardzo wielkiej liczby dziedzin. Byla to naprawde »romantyczna«, mlodziencza metoda pracy, bardzo nieekonomiczna... Romantyk! Rzecz zbyt latwa, zbyt oczywista nie miala uroku, tak jak zielone latwe pagorki ... wobec skalnych szczytow i zawrotnych przepasci..." 9



Zofia Baraniecka, corka profesora matematyki UJ Mariana Baranieckiego,
zona Mariana Smoluchowskiego.   ok. 1901.


Gdy poznal Zofie zrewidowal swoje wczesniejsze poglady na szczescie 10 :
"... stanowczo odwoluje to, co kiedys napisalem..., ze szczescie jest tylko brakiem nieszczescia..."



"Nie wiem nawet watpie, czy jest jakis drugi swiat.
Jezeli jest, to trwac bedzie zawsze moja mysl o Tobie"
11
Fotorafia slubna Zofii i Mariana Smoluchowskich, 1901.


Nie mamy dokumentow pozwalajacych na przygladniecie sie jego relacji z dziecmi. Prywatna korespondencja i pamiatki rodzinne po przedwczesnej smierci Smoluchowskiego pozostaly w rekach rodziny. Dzis trudno jest ustalic ich losy. Ale tak wspomina Walery Goetel 12 :
Kto widzial go w domu, na lonie swojej ukochanej rodziny ... kto slyszal z jaka serdecznoscia wspominal o rodzinie i jak tesknil do jej pogodnej slonecznej atmosfery, ten rozumial, ze zycie rodzinne jest dla tego czlowieka wieczystym zrodlem, z ktorego bije nieprzerwany strumien szczescia i z ktorego czerpie on podstawe dla calego olbrzymiego gmachu swych dazen i planow, dla calego bogactwa swego zycia."



Zofia Smoluchowska, z dziecmi Aldona i Romanem
oraz tesciowa Teofila Smoluchowska w czasie wakacji.


Z pewnoscia bardzo zwiazany byl ze swoimi rodzicami. Mimo nie ujawniania na co dzien swych uczuc, pisal w roku 1908 w chwili ciezkiej choroby 13 :
"Zegnam w mysli moja ukochana Mame - jak ona dla mnie byla zawsze anielsko dobra. Zegnam tate – jak on mnie kochal z duma ojcowska."



Wilhelm i Teofila Smoluchowscy,
rodzice Mariana Smoluchowskiego.


Rownie bliskie kontakty utrzymywal, szczegolnie w mlodosci, z rodzina matki - Teofili ze Szczepanowskich, siostry znanego intelektualisty Stanislawa Szczepanowskiego. Siostra matki, Benigna Wolska, zona wybitnego inzyniera i konstruktora urzadzen wiertniczych, pisala z Fiesole w poblizu Florencji, gdzie mieszkali wowczas Wolscy, do mlodego jeszcze Mariana zachecajac go do przyjazdu 14 : "Nagralibysmy sie ... duzo slicznych nut. Ja juz caly rok za tym tesknie."

I w tym samym liscie:

"Wujcio Wikto wzdycha, abys mu pomogl w rysunkach do jego wynalazku (nowy rodzaj swidra naftowego)" 15.
Brat Tadeusz, starszy o cztery lata, byl najwierniejszym przyjacielem i towarzyszem pierwszych gorskich wypraw. Oto wspomnienie o braciach 16 :
"Smoluchowscy – te wspaniale postacie prawdziwie jakby ulane z jednej bryly spizu, niespotykana prostolinijnosc czynila z nich towarzyszy gorskich, na ktorych polegalo sie 'jak na Zawiszy'.... Do ludzi odnosili sie z niezwykla prostota i bezposrednioscia z ujmujaca skromnoscia na jaka stac tylko wlasnie ludzi przewyzszajacych swoje otoczenie."
W gorach dawali sie bracia poznac jako niezawodni partnerzy. Na jednej z zimowych wycieczek, gdy w trudnych warunkach towarzysz wycieczki oslabl z wyczerpania:
"...Tadeusz i Marian podzielili zawartosc jego plecaka pomiedzy siebie i zmuszeni byli robic trase w sniegu. Gdy ... utorowali pewien odcinek drogi, wracali do towarzysza lezacego na sniegu i ciagneli go naprzod..." 17
Bywalo tez inaczej, jak na przyklad podczas wyprawy w pasmo Czarnohory prowadzonej przez Mariana Raciborskiego – profesora botaniki we Lwowie 18 :
"Okolo poludnia, kiedy w zla pogode wycieczka znalazla sie w kotle pod Howerla, Smoluchowski nagle przypomnial sobie cos, spojrzal na zegarek i powiedzial, ze ma w tym samym dniu wieczorem posiedzenie we Lwowie, w ktorym musi wziac udzial. Azeby zdazyc na dworzec w Worochcie, musi jak obliczyl, isc kilometr ok. 8-9 minut. Wyruszyl wiec niezwlocznie w droge, a wraz z nim cala wycieczka zlozona z ponad 30 osob. Ale w miare jak Smoluchowski z zelazna regularnoscia odmierzal swe kilometry, coraz to wieksza ilosc uczestnikow odpadala, nie mogac wytrzymac tempa. Do stacji w Worochcie doszlo ze Smoluchowskim tylko czterech uczestnikow, wsrod nich profesor Raciborski. ... Jeden tylko Smoluchowski byl niezmeczony, swiezy i pelen zadowolenia, ze sportowy wyczyn mu sie udal i ze dzieki niemu bedzie mogl wziac udzial w wieczornym zebraniu."
Twarde reguly gorskich wypraw nie byly mu obce, nie wykorzystywal tez nigdy swej pozycji profesora.
"Nigdy nie zapomne,... - wspomina Walery Goetel 19 - ... gdy poszlismy z nim na wycieczke narciarska w Zachodnie Tatry, my to - jest mlodziez akademicka - on - slawny juz z swych prac naukowych w calym swiecie profesor. Nocujac w starym ukochanym schronisku w Dolinie Chocholowskiej u wylotu Doliny Starorobocianskiej, zaprowadzilismy wieczorami kolejne dyzury w noszeniu wody z pobliskiego potoku. Profesora, w mysl cichej umowy, wylaczylismy z tych dyzurow. Gdy pewnego wieczoru wychodzilem ze schroniska po wode, nie znalazlem ani wiader, ani profesora. Wybieglem zaniepokojony na ganeczek i zobaczylem profesora brnacego przez snieg z wiadrami pelnymi wody. Gdy chcialem wiadra odebrac, nie pozwolil na to, ze smiechem stwierdzajac, ze nie chodzi na wycieczki w gory, aby wylamywac sie spod ich uznanych czy umowionych prawidel i zeby byc profesorem wsrod studentow; jest wraz z nami wspoltowarzyszem wycieczki."



Marian Smoluchowski z towarzyszem na nartach.


Jakim byl czlowiekiem, jak byl odbierany?
"Jego szczesliwi towarzysze nie zapomna nigdy zniewalajacego uroku jego osobistosci, jego niezrownanego spokoju, odwagi i lagodnego humoru, fenomenalnej orientacji w terenie i tej jakiejs wyzszosci jakby ponadludzkiej, ktora od niego promieniowala..." 20

"Wszyscy chowamy w swiezej pamieci te urodziwa, wyniosla postac, smagla jakby z bronzu wyrzezbiona twarz o czole rozumnem, zawsze gleboko zadumanem, o ustach zwartych, znamionujacych powage i moc postanowien, ustach, ktore z rzadka tylko rozkwitaly pogodnym usmiechem." 21

"Ten cichy, skromny czlowiek potega swych cnot stawal sie punktem srodkowym dla kazdego srodowiska, w ktore wszedl." 22

"... swietny dar orientacji, plomienny zapal do wedrowek gorskich i rozwiazywania najtrudniejszych problemow turystycznych, szybkosc decyzji nieustraszonosc a przy tem spokojna rozwaga, nieograniczona uczynnosc i ofiarnosc w stosunku do towarzyszy gorskich." 23

"... Ujmujaca cecha charakteru Mariana Smoluchowskiego byly zamilowanie do prostego zycia i pelne kolezenstwo." 24




Marian Smoluchowski w czasach berlinskich.


I wspomnienie Alberta Einsteina 25 :
"Kazdy, kto blizej znal Smoluchowskiego, cenil w nim nie tylko bystry umysl, ale i szlachetnego, subtelnego i zyczliwego czlowieka."
Pracowity, zdyscyplinowany w pracy, Smoluchowski prezentuje swe poglady precyzyjnym i suchym sformulowaniem 26 :
"Jezeli zgodnie z rozpowszechniona opinia w wasko-ograniczonej jednostronnej specjalizacji widzi sie cechy wspolczesnych metod badania, to musze sie w ogole uwazac za fizyka dawnej szkoly, albowiem moim osobistym sklonnosciom odpowiada wlasnie na przemian praca w najrozmaitszych dziedzinach fizyki, i to zarowno w oparciu o pojecie granicy, rozniczki i calki, jak tez przy pomocy tokarki i dmuchawki... Mnie bardziej zalezy na tym by nie stracic spojrzenia na calosc i brac udzial w postepie na calej linii..."
W codziennej praktyce tak wygladala jego metoda pracy 27 :
"...To jest moja zwykla metoda pracy: ze napisze brulion, potem odloze go na bok i zajmuje sie czems innym, a po jakims czasie dopiero brulion odczytuje na nowo. Wtedy sie wiele jasniej i obiektywniej przedstawiaja wszystkie wady i latwiej je poprawic..."
Sam intensywnie pracujac, uswiadamial potrzebe ksztalcenia spoleczenstwa 28 :
"Entuzjazm dla prawdy, fanatyczne dazenia do rzetelnosci i prawdy - to jest podklad etyczny, odpowiadajacy tym naukom [przyrodniczym] i przez nie wzmocniony. Prowadza one walke z blaga i frazesem, chorobami, ktore tocza nasze spoleczenstwo i znieksztalcaja nasz jezyk literacki. Przyznac musimy, ze tradycyjne nasze wychowanie klasyczne jest w znacznej mierze przyczyna dobrze nam znanej anemii spolecznej i sklonnosci do biurokratycznej formalistyki; wywolac ono moze, co najwyzej u szlachetniejszych jednostek, zamilowanie w biernej estetycznej kontemplacji, albo literackiej tesknocie za dawno minionymi czasami. Nie tego nam trzeba! Przedrzemalismy w letargu wiele dziesiatkow lat, podczas, gdy swiat pedzil dalej w szalonym tempie. Czas najwyzszy, zebysmy sie zoryentowali, ze zyjemy w XX-ym wieku, i zebysmy sobie kuli bron, ktora sie walczy w czasach dzisiejszych, t.j. wyszkolenie w naukach scislych, znajomosc praw przyrody, umiejetnosci techniczne, obrotnosc gospodarska".
Wymagajacy przede wszystkim od siebie, nie narzucal swego rytmu pracy innym 29 :
"... Wlasna niezmierna wartosc etyczna nie wplywala jednak nigdy na jego sad o ludziach w kierunku stawiania im zbytnich wymagan. Sam prowadzil bardzo prosty spartanski tryb zycia ale nie zadal tego od innych. W ogole byl wyznawca mozliwie daleko idacej tolerancji w ocenianiu ludzi. ... jednego tylko nie znosil: malosci charakteru i usposobienia."
Wspomina Profesor Eugeniusz Romer, geograf 30 :
"W zyciu codziennym byl skromny, ale jak juz raz juz raz zdecydowal, to dzialal z cala bezwzglednoscia i smialoscia. Bobrzynski nie dostal doktoratu honoris causa za jego przyczyna."
Wspolpracownicy pamietali go jako 31
"...autorytet niezwykly. Dawal swiadectwo prawdzie naukowej, a sam usuwal sie z ta przemila, tak dobrze nam wszystkim znana skromnoscia - gdzies na plan dalszy, tak iz czesto zatracalismy niejako poczucie wlasnosci jego pomyslu lub wyjasnienia: tak przejawiala sie w pracy powszedniej zasada bezinteresownego sluzenia nauce i jego wzniosly entuzjazm."



Marian Smoluchowski i Tadeusz Zakrzewski (szwagrowie) przed Collegium Olszewskiego UJ.


Byl tez wielkim autorytetem dla mlodziezy 32 :
"I stanowiskiem swym nie przewodzil... mlodziezy, ale prowadzil ja duchem, cala wspaniala istota swoja. ... Wplyw tez jego na mlodziez byl nieograniczony i nie potrzebowal wielu slow na to, aby ja tam skierowac gdzie to bylo jego zyczeniem. ... Nie zawahal sie juz jako dziekan i rektor Uniwersytetu Jagiellonskiego przywdziac na Wisle czerwonej czapeczki i stroju akademikow-wioslarzy razem ze studentami zasiasc do lodzi do wiosla. Na wesolych wyprawach Wislanych Akademickiego Zwiazku sportowego zabawial sie calym sercem z mlodzieza ..."
Nie stworzyl jednak Marian Smoluchowski wlasnej szkoly. Zbyt proste wydaje sie wyjasnienie cytowane za Profesorem Konstantym Zakrzewskim 33 :
"Gdy bylem na studiach u Lorentza, czesto slyszalem pytanie, dlaczego Lorentz nie stworzyl szkoly. Otoz Lorentz, gdy dawal komus problem do rozwiazania, juz przy jego omawianiu sam go rozwiazywal, tak, ze kandydat do pracy doktorskiej niewiele juz musial sie napracowac nad tematem, ale przez to nie nabywal potrzebnej rutyny przy rozwiazywaniu zagadnien naukowych. Tak samo postepowal Smoluchowski, sam problem rozwiazywal, a to nie jest metoda wlasciwa w ksztalceniu mlodych ludzi i ma pan przyczyne dlaczego szkoly nie stworzyl."
Jak kazdym czlowiekiem, miotaly wielkim fizykiem dylematy i rozterki co do slusznosci obieranych drog naukowych. Nigdy nie angazowal sie w polityke. Byl uczonym na miare nauki swiatowej i, przynajmniej w poczatkowym okresie od opuszczenia Wiednia (1899), trudno mu bylo odnalezc sie w ubogiej Galicji. W porownaniu z europejskimi stolicami, Krakow i Lwow nie wypadaly najlepiej. Po roku pobytu we Lwowie pisze 34 :
Nie zachorowalem jeszcze na galicyjska chorobe: politykowanie...
I zafascynowany pobytem w Warszawie (...Tam umieja pracowac i bawic sie...) krytykuje Lwow:
"Cale spoleczenstwo wydaje sie jakos bezsilne, anemiczne a czesciowo i zrezygnowane. Niby maszyna martwa zardzewiala, w ktorej brak poruszajacej sily sprezyny. Twierdze, ze do wytworzenia tego stanu przyczynila sie druga specjalnie galicyjska choroba urzednikowania, wskutek ktorej kazdy woli byc kolkiem lub koleczkiem w owej maszynie anizeli sprezyna."



Marian Smoluchowski (z prawej) przed Collegium Novum.
Na lewo - Collegium Witkowskiego, owczesna siedziba Zakladu Fizycznego UJ.


Rowniez praca na Uniwersytecie Jagiellonskim nie dawala Smoluchowskiemu pelni satysfakcji zawodowej 35 :
"Choc poprzednio czynny jak teoretyk, dalem sie naklonic do objecia fizyki eksperymentalnej i odczuwam teraz dotkliwie ciezar tego stanowiska. Kto przyzwyczail sie do wykladania fizyki teoretycznej dla studentow specjalizujacych sie, temu sprawia niemala przykrosc recytowac co roku w ten sam sposob elementarna, przeznaczona dla poczatkujacych fizyke doswiadczalna. ... Zdaje sobie sprawe z tego, ze ...w Wiedniu mialbym korzystniejsze warunki dla mego wlasnego rozwoju naukowego i wiem, ze moglbym tam wiecej zdzialac... Tam moglbym zyc wylacznie dla nauki, a nawet musialbym wytezyc wszystkie sily, by jako nastepca Stefana, Bolzmanna i Hasenörla sprostac pokladanym we mnie nadziejom. W gruncie rzeczy jest to co prawda tez egoizm, ale jednak nieco odmienny od tego, ktory sie zwykle ma na mysli."



Protokol z wyboru Mariana Smoluchowskiego na rektora Uniwersytetu Jagiellonskiego, 15 czerwca 1917.


Moralne watpliwosci, skryte marzenia i plany naukowe przerwala niespodziewana choroba - dezynteria - i smierc.

Nie zdazyl juz Marian Smoluchowski – nowo wybrany rektor Uniwersytetu Jagiellonskiego na rok akademicki 1917/1918 – wyglosic przygotowywanego wykladu inauguracyjnego O jednolitosci praw w przyrodzie.




Ewa Wyka jest doktorem nauk chemicznych, kusztoszem dyplowanym. Kieruje Dzialem Instrumentow Naukowych Muzeum Uniwersytetu Jagiellonskiego.




Przypisy:
  1. A. Teske, Marian Smoluchowski. Zycie i tworczosc, Krakow, 1955   (powrot)

  2. Prace Smoluchowskiego wydane zostaly przez Polska Akademie Umiejetnosci. Spis jego prac podaje rowniez publikacja: S. Chandrasekhar, M. Kac, R. Smoluchowski, Marian Smoluchowski. His Life and Scientific Work, Warszawa, 2000. Tamze spis 50 prac o Marianie Smoluchowskim. Ten spis A. Burnickiego zostal uzupelniony i uaktualniony przez B. Cichockiego w r. 2000.   (powrot)

  3. Pierwsza swa wyprawe odbyl Smoluchowski jako 12-letni chlopiec, ostatnia, na Czerwone Wierchy w Tatrach, w kwietniu 1917 na kilka miesiecy przed jego smiercia.   (powrot)

  4. Por. 'Pierwsze polskie wyjscia w Alpach', Taternik, R. XV (1931), s. 137-139;
    M. Swierz, 'Niepowrotny dzien', Taternik, R. 1915-1921, Krakow, 1921;
    M. Smoluchowski, 'Michailecul (1926 m) i Farcaul (1961 m) w zimie', Taternik, R. VII, nr 6 (1913);
    M. Smoluchowski, 'Wycieczki gorskie w Szkocji', Taternik, R. 1915-1921, Krakow, 1921.   (powrot)

  5. Por. Berichte der Akademischen Sektion Wien des Deutschen und Österreichischen Alpen-Vereines, z lat 1890.   (powrot)

  6. Jest to okreslenie, ktorego Smoluchowski uzywal mowiac o swoim stosunku do pracy naukowej.   (powrot)

  7. Wiele cytatow zaczerpnieto z pracy A. Teske (op. cit.), ktory mial mozliwosc skorzystac z osobistej pomocy i prywatnych materialow udostepnionych przez Zofie Smoluchowska. Czesc tych archiwaliow, zawierajaca glownie dorobek naukowy, zostala przekazana przez nia do Biblioteki Jagiellonskiej.   (powrot)

  8. Zofia Smoluchowska byla corka profesora Uniwersytetu Jagiellonskiego, matematyka Mariana Baranieckiego.   (powrot)

  9. Cytat z wypowiedzi Zofii Smoluchowskiej dla A. Teske; por. op. cit., s. 141.   (powrot)

  10. za: Teske, op. cit., s. 125.   (powrot)

  11. za: Teske, op. cit., z listu Smoluchowskiego do zony z dnia 9. I. 1915.   (powrot)

  12. Przemowienie Walerego Goetela: 'Ze wspomnien osobistych o Maryanie Smoluchowskim', Kosmos, R. XLII, nr. 5-12, 1917, s. 226.   (powrot)

  13. za: Teske, op. cit., s. 21   (powrot)

  14. za: Teske, op. cit., s. 13 i s. 20; fragmenty z listow z 29. VII.1893, udostepnionych prywatnie.   (powrot)

  15. Wiktor Wolski byl uznanym inzynierem przemyslu naftowego, uzyskal patent na konstrukcje swidra do odwiertow naftowych.   (powrot)

  16. J. Maslanka, 'Zaranie polskiego alpinizmu', Archiwum Nauki PAN i PAU, K III-36, masz. T. II 103.   (powrot)

  17. Teske (op. cit.) opisuje te sytuacje wg nieopublikowanego odczytu Tadeusza Smoluchowskiego w r. 1914 w Karpackim Towarzystwie Narciarskim.   (powrot)

  18. W. Goetel, 'Marian Smoluchowski - czlowiek gor', Wierchy, t. XXII (1953), s. 92.   (powrot)

  19. W. Goetel, ibid., s. 91.   (powrot)

  20. Rekopis pracy J. Maslanki 'Poczatki narciarstwa i taternictwa polskiego', Archiwum Nauki PAN i PAU, K III 36.   (powrot)

  21. 'Maryan Smoluchowski', Przemowienie przewodniczacego, p. I. Moroziewicza, Kosmos R. XII, nr. 5-12, 1917, s. 13.
    Przemowienie to zostalo wygloszone na posiedzeniu Krakowskiego Oddzialu Polskiego Towarzystwa Przyrodniczego im. Mikolaja Kopernika, 11 grudnia 1917, poswieconym pamieci Mariana Smoluchowskiego.   (powrot)

  22. W. Goetel, 'Ze wspomnien...', Kosmos, R. XII, nr. 5-12, 1917, s. 228.   (powrot)

  23. W. Goetel, 'Marian Smoluchowski – czlowiek gor', Wierchy, t. XXII (1953), s. 91.   (powrot)

  24. W. Goetel, ibid.   (powrot)

  25. Problemy, 8 (317), VIII, 1972, p. 42.   (powrot)

  26. Fragment listu do J. Darmstaedtera, kolekcjonera autografow, za: Teske, op. cit., s. 256.   (powrot)

  27. List do S. Michalskiego w sprawie 'Poradnika dla samoukow', Biblioteka Jagiellonska, BJ Rkp. 9412, k. 86.   (powrot)

  28. T. Godlewski, 'M. Smoluchowski, jego zycie i dzialalnosc naukowa', Wiadomosci Matematyczne, t. XXIII (1919), s. 26   (powrot)

  29. W. Goetel, 'Ze wspomnien...', Kosmos, R. XII, nr. 5-12, 1917, s. 219.   (powrot)

  30. T. Gostkowski, 'Kilka wspomnien o Marianie Smoluchowskim', Postepy Fizyki, t. 4, nr 2, 1953.   (powrot)

  31. Przemowienie p. A. Galeckiego, p.t. 'Badania M. Smoluchowskiego w dziedzinie ukladow mikroskopijnych', Kosmos, R. XII, nr. 5-12, 1917, s. 213.   (powrot)

  32. W. Goetel, 'Ze wspomnien ...', Kosmos, R. XII, nr. 5-12, 1917, s. 228.   (powrot)

  33. T. Gostkowski , op. cit., s. 235.   (powrot)

  34. za: Teske, op. cit., s. 137.   (powrot)

  35. Fragment listu Smoluchowskiego do Höflera, 1915, z Krakowa, Biblioteka Jagiellonska, BJ. Rkp. 9412, k. 53-59.
    Höfler byl nauczycielem fizyki Smoluchowskiego i przez cale zycie jego zaufanym przyjacielem.   (powrot)





Teksty o Marianie Smoluchowskim zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2003 Zwoje