
"Bez tych wierszy nie mozna zrozumiec sztuki Aneri." – Ignacy Trybowski
ANERI (IRENA WEISSOWA)
O MALOWANIU
Wojciech Weiss: Malarka, 1928,
drzeworyt.
MOJE MALOWANIE
Kto by pomyslal, ze taka sztaluga polowa,
co w kacie stoi jak niemowa
i te kartony oparte na scianie
tyle mi szczescia i rozkoszy daje
co to kochanie...
Ach, ile te sprzety martwe
sa dla mnie warte !
Dla mnie nie sa one ni z drzewa, ni z metalu,
sa one haslem do idealu
przerzuconym przez zycie.
Sa to przybory do tesknot
niezrealizowanych,
nienamalowanych.
Sa to przyrzady do cudow i czarow,
do krainy, w ktora wchodze uzbrojona!
Karabin – sztaluge biore w ramiona moje
i farb naboje
i karton – tarcze
i... spiewajac, walcze
z rozkosza szalona,
z cala natura nieujarzmiona.
Zakoluja blekity,
zielenie i malachity
i taka symfonia barw wypelnia ma dusze,
ze ani drgne, ani sie rusze,
tylko tkwie cala
jak zakamieniala.
A potem – to juz odruchem,
pedzlem jak paluchem
maluje...
Jak?
Po co?
Nie wiem.
Ale musze, musze, musze!
Bo sie rozkosza barw udusze!
Aneri: Roze i cynie.
olej na tekturze.
PEJZAZ NIENAMALOWANY
Dzisiaj na pejzazu
rozstawie trojnog greckiej wrozki
i wyczaruje jak z obrazu
przed wasza dusza to – co kocham.
Wiec cicho siadzcie, zmruzcie oczy
(powiek kurtyna jest konieczna).
Niechaj ogarnie wasza dusza
ziemi i nieba bezkres caly.
Niechaj od trawy, co nog waszych przylgnela,
az po blekity, gdzie schowal sie zar slonca
w chmury spowity,
roztancza sie dokola drzewa i pola.
Roztancza w rytmie falistym,
w oparze mglistym
i poorane troskami zagony
i ugor opuszczony.
A tu – zaraz na prawo,
za zielona murawa
w dole wije sie potok, ktory szumi
i dzwoni rytmicznie, jak to tylko Bach umie.
Wiec –
na klawisze rece uloze
i tak zakoncze basn o pejzazu wiosnianym –
nienamalowanym...
Wojciech Weiss: Renia przy lampie, ok. 1910.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |||||