
DIABELSKI SWIAT I MALA KROPLA UTOPII
O manicheizmie w tworczosci Stefana Zeromskiego
WIESLAW TRZECIAKOWSKI
Stefan Zeromski z corka Monika.
(fot. W. Machowski, Dziesieciolecie Polski Odrodzonej 1918-1928, Warszawa 1928)
W rozdziale poswieconym Stefanowi Zeromskiemu W. Feldman napisal, ze bolow bol ziemi polskiej, czastke tego bolu, ktory przenika caly udreczony zlem wszechswiat, wyraza najprzerazliwiej ten z najciekawszych pisarzy, kttorego glowna czesc tworczosc przypada na okres Mlodej Polski. "Cala tworczosc Zeromskiego jest walka z szatanem" [1] - stwierdzil Feldman.O ile u Kasprowicza czytelnik odczuwa nurt bolu i goryczy tak gwaltowny, ze nie mozna miec zludzen co do tego, ze zlo jest wieczne, wiec posiadajace te sama kategorie bytu, co dobro (chodzi tu zwlaszcza o cykl hymnow), to u Zeromskiego - uwaza Feldman - widac to z jeszcze wieksza sila. Dla Zeromskiego nawet piekno jest zlowieszcze, lezy ono w calej naturze, ktorej czescia jestesmy sami: zlo jest rozsiane we wszechswiecie, slepe, nieublagane. Natura zyje po zbojecku, zas zlo w pierwszym rzedzie uderza nie w tych, ktorzy zyja opancerzeni egoizmem, ale w tych najlepszych, szlachetnych. To oni cierpia niezrozumiani przez otoczenie, zarazaja sie nosacizna, jak szlachetny lekarz Poziemski. I gina. Jesli sa kobietami tak pieknymi i dobrymi jak Natalia, to trafiaja na lobuzow takich jak Karbowski. Pani Ewa z Tabu nie potrafi nawet szukac pociechy w pieknie natury, bo gdyby zsunela sie do wody i utopila, pozarlyby ja raki i robactwo, zas woda plynelaby spokojnie, jak zawsze. Ludzie sa niewolnikami materii, z ktorej probuja sie wyrwac. Miedzy dwoma pierwiastkami natury czlowieka - dobrem i zlem - wre wieczna walka. Judym probujacy zyc dla idei zostaje rozszczepiony jak rozdarta sosna, straszna w swym kalectwie, sterczaca w szczerym polu jak prozna skarga.
Jan, syn Dioklecjana, gdy w grocie jego poboznego odciecia od grzesznego swiata staje pokusa zbyt silna dla jego zmyslow, wlozyl wskazujacy palec do ognia, az palec splonal. Mimo meki, zwyciestwo jest krotkie. Aryman msci sie. Ormuzd odebral mu to, co jest jego, gdyz prawem jest ciemnosc, nie blask; tak jak prawem zycia jest chwilka, a nie abstrakcyjna nieokreslonosc czasu. Aryman - Zly nie zna litosci, jak nie zna jej przyroda - nie wie, co to moralnosc. Nie pusci swej ofiary, ta zas podnosi okaleczona dlon (piesc) do gory i bluzni niebu, swiatlu, czystosci, gdyz w tym swiecie nie mozna tym wartosciom dochowac wiernosci.
Kiedy opuscimy miejsce, z ktorego obserwujemy nature i przeniesiemy sie na plaszczyzne polityczna, by spojrzec na ten punkt wszechswiata, gdzie lezy Polska, to ujrzymy lezacego w blocie powstanca, przerazajaca naga piszczel konia, wrony i kruki wdzierajace sie do mozgu zwierzecia, a potem czlowieka; w mozgu tego czlowieka jeszcze niedawno zyla swieta idea. Czy istnieje jakikolwiek inny utwor w polskiej literaturze, ktory w tak wstrzasajacy sposob pokazal wyrywanie i niszczenie polskiej duszy, wolnej polskiej duszy, przez wrogie potegi? Opowiadanie Rozdziobia nas kruki, wrony to apokaliptyczna wizja zaglady duchowosci polskiej, kojarzaca sie - w jakims stopniu - z holokaustem Zydow.
Powiesc Syzyfowe prace nie ogranicza sie do ukazania zewnetrznych form rusyfikacji, ale obnaza jej wewetrzny obezwladniajacy charakter. Zadaniem szkolnictwa rosyjskiego na ziemiach polskich w dobie powstania styczniowego bylo nie tylko odpolszczenie, jak to nazywano w kolach rosyjskich, ale utrzymywanie umyslow w stanie bezwladu, paralizowanie w zalazku wolnej, samodzielnej polskiej mysli. Co gorsza, spoleczenstwo polskie, czesto nieswiadomie, popieralo te dazenia wladzy zaborczej, wchodzac z nia w samobojczy i paradoksalny sojusz. Czas akcji powiesci to jeden z najbardziej nieprzychylnych dla polskosci okresow po rozbiorach Polski (ostatni: 1795). Gimnazjum klerykowskie (kieleckie) to miejsce, w ktorym dokonywala sie walka zla z dobrem. Formami tego zla byly strach, system szpiegostwa, donosicielstwa, podsluchiwania uczniow i nauczycieli, przymusowa nauka w jezyku rosyjskim (urzedowym), ostry nadzor nad stancjami uczniow i czasem poza lekcjami, perfidna gra na naturalnym dazeniu czlowieka do sukcesu i kariery.
Program ugody z wladza zaborcza w pewnym okresie zataczal tak szerokie kregi w polskim spoleczenstwie, ze utracilo ono nadzieje na samodzielny byt wlasnego panstwa. Ugoda polegala na bezwarunkowym przyjeciu narodowosci rosyjskiej, a takze religii, prawoslawia bedacego w sluzbie imperialnej Rosji. Nakazywala ona odcinac sie od wszelkich dazen wolnosciowych, takze od polskiej emigracji na Zachodzie. Pod koniec XIX wieku okazalo sie, ze metoda wabienia cukrem i karania batogiem przyniosla oczekiwane rezutaty: "Wszelkie rozporzadzenia wladzy rosyjskiej byly wykonywane bezopozycyjnie, bez wykretow i sami Polacy - przynajmniej tak mowili dazyli do ujawnienia swego do tronu przywiazania" [3].
Bylo wiec troche inaczej niz uczono pozniej - po odzyskaniu niepodleglosci - w szkolach, niz mowiono na zebraniach i wiecach patriotycznych. Bylo tak zle, ze moglo sie wydawac, iz polska inteligencja zmienila swoj stosunek do zaborczej Rosji. W Syzyfowych pracach wlasnie widac ten paniczny strach porazonego spoleczenstwa polskiego, lek przed powtorzeniem "tamtego", czyli powstania styczniowego.
Tymczasem do duszy polskiej mlodziezy wdzieraja sie swietnie przygotowani fachowcy - pedagodzy rosyjscy, z zadaniem odpolszczenia rdzennych etnicznie i historycznie ziem polskich. Koniecznosc zaborow objasniano jako wyzwolenie: prawoslawna Rosja "wyzwolila" lud polski spod ucisku jezuitow i szlachty. Haslo "jezuici" bylo w gruncie rzeczy walka rosyjskich wladz politycznych i cerkiewnych z Kosciolem katolickim, oskarzanym o religijny imperializm. Rosja zdawala sobie sprawe z tego, ze najwieksza przeszkoda w odpolszczeniu zagarnietych po 1795 roku ziem polskich jest Kosciol katolicki, zrosniety historycznie i kulturowo z dziejami panstwa i narodu polskiego. Ten aspekt znalazl takze swoj wyraz w Syzyfowych pracach. Mlodzi Polacy byli zdani wylacznie na siebie, tylko od nich i od jakiegos przypadku zalezalo, czy przekrocza te waskie i perfidnie zakreslone horyzonty. Dobrze, jesli do takiej szkoly trafil Zygier. A jesli nie? Nieliczni przedstawiciele mlodziezy - "przebudzeni" - samotnie dzwigaja swiatlo swiadomosci narodowej posrod obojetnosci i leku doroslego spoleczenstwa. Koniec powiesci nie jest optymistyczny. Ani tytul, ktory mozna rozumiec dwojako: albo prace Rosjan sa syzyfowe, albo wysilki i poswiecenia takich jak Zygier. Po roku 1918 uznano, ze praca zaborcow byla bezowocna. Polacy ocalili swa tozsamosc narodowa, kulture typu zachodniego (lacinska), jezyk i wolnosc, o ktora sie modlili od dawna. Jednak przed tym faktem, przed odrodzeniem panstwa polskiego, trudno bylo to ocenic. Radek ledwo uniknal wyrzucenia z gimnazjum, a los Biruty to tragiczny symbol ludzkiego losu, tragizm bez osobistej winy. Borowicz pograzyl sie niemal calkowicie w zwatpieniu. Czy owczesny czytelnik naprawde sadzil, iz ta mala garstka mlodych raz jeszcze podejmie trud toczenia wielkiego glazu niewoli i ucisku - ku wolnosci?
Dobrzy i szlachetni bohaterowie utworow Zeromskiego sa ludzmi bez- domnymi, tragicznymi, przegranymi, takimi silaczkami, ktore po sobie pozostawiaja co najwyzej "Fizyke dla ludu". Sa ludzmi, ktorzy gina lub marnieja za to, ze nie chca uznac praw egoistycznego i okrutnego swiata. Ten, ktory ulega szarzyznie i moralnem11 zobojetnieniu na ludzka krzywde, jak Obarecki, przezyje, lecz bedzie wiodl zycie godne Obrzydlowka i jego mieszkancow. Zarazi sie owa choroba duchowa: "najzupelniej mi wszystko jedno". Bedzie zyl w swiecie, gdzie dyskutuje sie o pieczonych prosietach lub opowiada nieprzystojne zarciki. Czasami moze sie zdarzyc wstrzas, jak ten, ktory Obarecki przezyl nad lozkiem chorej nauczycielki - silaczki, ale piekne, szlachetne wspomnienia o idealach nie potrafia juz go wyrwac z tego zakletego kregu duchowej smierci, marazmu, obrzydzenia do samego siebie, ze swiata skarlalych drzewek i jalowego, szarego krajobrazu.
Ewa Dabrowska dlugo i cierpliwie wierzyla w to, ze milosc moze pokonac chorobe, zlo - odwiedza w szpitalu oblakanego meza. Cierpienie spotyka sie z cierpieniem. On przebywa w sobie znanym swiecie, opanowany przez obsesyjna mysl: "Wojciech Jastrzebowski napisal agronomie, aja, Henryk Dabrowski, opre na szerszym gruncie socjologicznym cebulonie altruistyczna". Chory pozera z wielkim apetytem cukierki, jak dziecko. Swa bezradnoscia budzi w zonie czulosc, utwierdza ja w przekonaniu, ze on ja potrzebuje, ze jej milosc przemoze chorobe. Jednak z bolem uswiadamia sobie, ze "nie przemogla zlego", nic nie zrobi, wszystko bylo prozne. "Gdziez jest twoja niesmiertelna dusza?" - pyta w mysli, zmiazdzona zalem. Zaskoczona nieprzewidziana namietnoscia seksualna meza, ucieka. Pod pieknem przyrody dojrzala obojetnosc i okrucienstwo. Patrzac na mezczyne w pociagu, znow chce zyc, pragnie byc kobieta.
Swiat przedstawiony w Rozdziobia nas kruki, wrony to przestrzen wypelniona zlem w sposob totalny. Krajobraz "plaski, rozlegly i zupelnie pusty", "ani jeden zywy promien nie zdolal przebic powodzi chmur, gnanych przez wichry". Widac tu typowa dla gnostycyzmu (i jego skrajnej odmiany: manicheizmu) symbolike swiatla i ciemnosci. Dobro (swiatlo) nie moze sie przebic przez chmury zalegajace nad ziemia. "Ponura jesien zwarzyla sie juz i wytrula w trawach i chwastach wszystko, co zylo" - to jest zapowiedz tego, co stanie sie niebawem w Zyciu Winrycha, powstafica. Ostatnie zdanie: "Zza swiata szla noc, rozpacz i smierc" nadaje zlu wymiar kosmiczny, manichejski.
Czy Zeromski rzeczywiscie uwazal poswiecenie dla ojczyzny, trud dla idei, za daremny w tym strasznym, nieludzkim swiecie? W Nokturnie powstaniec Toczyski, stojac pod szubienica, wypowiada przeslanie: "Ufaj, ze Bog czuwa nad swiatem". Czy mial na mysli gnostyckiego Boga, Nieznanego, ktory przebywa poza swiatem materii, ktory na ziemie wysyla swoich poslancow swiatla, budzacych ze snu smierci dusze uwiezione w cielesnosci? Chyba tak, skoro dobro jest ofiara, przegrywa w tym swiecie. Dusza polska po 1863 podobna jest do milczacej Golgoty, do cmentarzyska popiolow. Na kaluzach krwi ofiarnej ktos w przyszlosci zalozy podly interes. W ciemnosci biegaja ludzie belkocac o jadle, piciu, o uciesze cielesnej. Szlachetni buntownicy gina z pamieci, tona w ciemnosci bez sladu. Pozostaja dowcipnisie, medrkowie, rozsadni egoisci i cynicy. Tylko kosci pomarlych dla idei plona pod ziemia wiecznym swiatlem i beda graly stamtad nokturn narodowi polskiemu.
Zlo jest - poza natura zewnetrzna i historia - wlasnoscia osobista czlowieka. Ma tutaj charakter wewetrzny, duchowy. Mowi o tym motto dramatu Grzech: "Grzech jest jedyna twoja wlasnosc osobista". To przerazajace - nie dobro, ale grzech. Bogata Zofia Parmen, panna w srednim wieku, chce wyslac Anne na studia muzyczne do Wloch. Powodem propozycji, pozornie altruistycznej, jest pospolita intryga. Zofia kocha mlodego adwokata Bukowicza i sledzi jego romans z Anna. "Za pieniadze mozna kupic wszystko. Nalezy tylko oprocz posiadania ich wladac umiejetnoscia targu" - cynicznie (realistycznie?) oswiadcza Annie, ktora odmawia wyjazdu, znajac prawde. Anna wierzy w milosc Bukowicza i w to, ze milosc jest najwazniejsza. Zofia kusi adwokata wizja wlasnej kancelarii, dostatkiem, wygoda zycia. Jednak wie, ze jest dosc stara. Jej szatanski pomysl polega na tym, ze do intrygi wciaga uboga dziewczyne, ktorej daje 20 tys. rubli, jesli zdola Bukowicza zaciagnac do oltarza. Bukowicz przyjmuje te oferte, a Annie tlumaczy to realizmem zyciowym. Tymczasem Anna jest z nim w ciazy. Wypedzona z domu starszej siostry, znajduje zajecie i przytulek wsrod murarzy, ktorym spiewa slowa ballady Switezianka Mickiewicza:
Bo kto przysiege naruszy,W romantycznej balladzie widac zwiazek winy i kary: wiarolomny mlodzieniec poniosl smierc w topieli, a jego dusza musi odbyc tysiacletnia pokute za zlamanie przysiegi milosci.
Ach, biada jemu, w tym zyciu biada!
I biada jego zlej duszy! ...
Wszystkie konsekwencje milosci i zdrady kochanka ponosi Anna za to, ze ufnie oddala mu cialo i dusze.
Pierwszych czytelnikow pisarza - konstatuje A. Hutnikiewicz [4] – uderzyl gleboki, przejmujacy pesymizm jego utworow. Zdarzenia dzieja sie na ogol na gluchej prowincji, jest jakis Obrzydlowek, Zaplocie, Wieprzowody, a zycie toczy sie bez celu i nadziei. Czlowiek w takim swiecie ginie zzarty nuda i pustka, staje sie bydleciem wyzbytym z wyzszych dazen. Zdarzaja sie w tej ludzkiej trzodzie jednostki piekne, wzniosle, jednak sa one bezbronne, samotne, jak kropla swiatla wobec przygniatajacej potegi zla i ciemnosci.
Bezblednie kreslone reka pisarza krajobrazy, ich kolorystyka i nastroj, nie sa opisem rzeczy, ale stanu ducha. powoduja reakcje uczuciowo-moralne, zgodnie z zamierzeniem Zeromskiego. U tego pisarza krajobrazy odgrywaja szczegolna role - nie sa tlem wydarzen, ale sa ich czescia organiczna, jak w opowiadaniu Zmierzch. Gdzies w gorze migoce swiatlo, zimne, dalekie, gwiazda w mrokach wszechswiata, a tu na ziemi, w blocie, pracuja nieszczesliwi ludzie, ktorzy walcza z determinacja o prawo do nedzarskiego istnienia. Los Gibalow tworzy calosc z pejzazem, podobnie jak ostatnie chwile zycia powstanca Winrycha z Rozdziobia nas kruki, wrony.
Heroizm moralny bohaterow Zeromskiego prowadzi ich nieuchronnie ku zagladzie, ku niechybnej nedzy – gdyz kazdy, kto powstaje przeciw swiatu zla i przemocy, musi byc gotowy na smierc, ostracyzm, batogi pana, hanbe, glod, zdrade najblizszych. A jednak na przekor wszystkiemu niosa oni innym jakas pokrzepiajaca moc. Skad ta nadzieja? Czy zawarta jest w samym zyciu, w naturze ludzkiej? Czy plynie z zyciowego doswiadczenia? A moze jest wytworem instynktu samozachowawczego, ktory kaze zyc dalej, stwarzajac wciaz zludzenia? Mozliwe jednak, ze plynie ona z innego zrodla - przeciez heroizm to postawa nie liczaca sie z instynktem i dlatego rozsadni nazywaja ja glupota, zas heroizm nazywa rozsadnych malymi, glupimi w sensie ostatecznej racji. Prawda ujawnia czym jest dopiero po fakcie, wtedy mozna powiedziec, czy warto bylo poniesc ofiare.
Popioly ukazaly sie drukiem w 1904 roku. Zeromski pokazal w nich wojne od takiej strony, od jakiej nikt dotad w literaturze na nia nie patrzyl. To, co dla innych bylo romantyczna przygoda zolnierska i czynem godnym mezczyzny, jak u Paska czy Sienkiewicza lub na obrazach Piotra Michalowskiego, dla Zeromskiego bylo spotegowaniem zbrodniczych i niszczycielskich sil zla. Pozorna swietnosc triumfow jest tutaj morzem krwi i bezprawia, cierpien. Obserwujemy bestialstwo i zoldakow opetanych mordem. Chyba swiadomie Zeromski pominal slynny atak polskiej kawalerii pod Somosierra, utrwalony przez Michalowskiego na plotnie. Za to pokazal szturm jako rzez, szal zabijania, jek zabijanych i konajacych. W ten sposob pisarz demitologizuje wojne, czyn zbrojny, legende Polakow, tak jak demitologizuje Napoleona, polboga wojny, jego rzekoma wielkosc. Problem walki zbrojnej laczy sie u Zeromskiego nierozerwalnie z zagadnieniem spolecznym [5]. Gdzies w Europie przeciagaja rewolucje, razem z armia Napoleona ida demokratyczne hasla majace zrujnowac podstawy feudalizmu, a w Polsce chlop nadal chodzi w dybach, a takiego, ktory odwazy sie na zachowanie wolnego czlowieka, w duchu nowych czasow, czeka batog szlachecki. Ksiaze Gintult, czlowiek swiatly, studiujacy gnoze, uwaza, ze skutek demokratyzacji wsi bedzie taki, iz chlop osmieli sie podniesc reke na swego pana feudalnego. Chlopom z Wygnanki daje wolnosc, ale czyni to ze wzgledu na przyjazn, jaka go laczy z bratem Rafala, kapitanem wojsk napoleonskich, towarzyszem walki, ktory w Wygnance osiadl jako dzierzawca wioski. Inni batogiem pisza swa wladze na plecach chlopskich poddanych.
O ile w utworach poprzedzajacych Popioly Zeromski widzial zlo w kategoriach totalnych, zas dobro jako ofiare, to w tej powiesci czyn zbrojny jest odpowiedzia na pytanie, czy mozna zmienic zle urzadzony swiat; oraz w jaki sposob. Pisarz interesowal sie wowczas zywo socjalizmem - co ciekawe, wlasnie z powodow, o ktorych mowimy: co jest przyczyna zla, dlaczego ono istnieje. Wolnosc osobista zatem nalezy sobie zdobyc tak, jak zdobywa sie wolnosc w tym swiecie - czynem. Do wolnosci trzeba duchowo dojrzec. Tak wtedy Zeromski widzial wyzwolenie spoleczne: wpierw niezgoda na wyzysk, ucisk, nedze, poddanstwo, a potem walka. W powiesci Popioly sila napedowa historii jest lud - to on wynosi wybitne jednostki, z ktorymi sie utozsamia. Tak jak wynosi, tak tez straca, kiedy wodzowie nie spelniaja jego marzen i nadziei.
Powiesc o tematyce wojennej i historycznej dala Zeromskiemu sposobnosc wypowiedzenia na nowo zdumienia i przerazenia potega zla i zniszczenia; pojawialo sie ono wszedzie, w naturze czlowieka i przyrodzie, w calej historii ludzkiej na ziemi. Tak wiec Popioly wznowily watek manichejski, gdyz manicheizm (w rozumieniu religii i swiatopogladu) doskonale nadaje sie do opisu takiego swiata, a poza tym siega do mistycznych rejonow istnienia dobra i zla.
Ksiaze Gintult, poznawszy prawde o wojnie i swiecie, zamyka sie w swym palacu w Warszawie, a jego zaufanym gosciem jest major de With. Obaj wioda dlugie rozmowy na temat sensu zycia i smierci. O istocie zla madrzy ludzie rozwazaja od dawna, jak chocby sw. Augustyn z Fortunatem, kaplanem manichejskim, ktory widzial dzieje ludzkie jako wojne bez konca, jako zwyciestwo ciala i materii, a ruine dobra i ducha. W Popiolach ten posepny motyw odwiecznosci i samoistnosci zla przewija sie na marginesach powiesci, ale wyplywa z najgleblszych niepokojow swiatopogladowych i moralnych samego pisarza. Tylko na tle manichejskim zrozumiec mozna scene milosna z rozdzialu Gory, doliny (Popioly).
Rafal i Helena po ucieczce z Warszawy zamieszkali w samotnej chacie, w gorskim pustkowiu. Sceneria i wybor miejsca wynikaja z podzialu manichejskiego: dobro-gory, zlo-doliny. Z gory roztaczal sie piekny widok: lasy, laki, potoki, bliski belkit nieba. Tutaj na wysokosciach kochankowie chronia swa milosc, daleko i wysoko – jak mniemali - od zla, ktoremu sie wyrwali, zeby przezywac czysta milosc. Byli jak katarzy sredniowieczni, wznoszacy w gorach swe zamki "sloneczne", ktorzy uwazali cialo i swiat materialny za dzielo szatana, boga zla i ciemnosci. Byli oni manichejczykami. Niektorych z nich poznal sw. Franciszek. Pozniej katarzy, zwani tez albigensami, wygineli w dramatycznych okolicznosciach, czesciowo z wlasnej winy.
Tam, w gorach, blisko nieba, wszystko wydaje sie pierwotne, czyste i uduchowione. Po uniesieniach milosnych nadchodzi chwila szatana: kochankow zniewalaja bandyci, gwalca Helene, ktora z rozpaczy rzuca sie w przepasc. Po pobycie w wiezieniu orawskim Rafal spotyka w karczmie Krzysztofa Cedro. Powie mu, ze jego dotychczasowe zycie jest tym, czym zgnila odziez, ktora mial na sobie.
W czerwcu 1904 Zeromski powiadomil zone z Zakopanego, ze pisze nowa powiesc - Dzieje grzechu, ukonczona ostatecznie w 1908 roku. Hutnikiewicz sadzi, ze pisarz nasycil ksiazke przygnebiajacym nastrojem po katastrofie rewolucji 1905 roku [6]. Rewolucja przerazila Zeromskiego potega i groza rozpetanego zywiolu. Caly ten dramat nadziei i zludzen dotknal pisarza bezposrednio. Fala reakcji wladz rosyjskich pochwycila Zeromskiego w Warszawie. Po rewizji i krotkim areszcie pisarz opuscil Krolestwo i wyjechal do Galicji, do Zakopanego. Nic dziwnego, ze swiat wydal sie znow szatanski.
Dzieje grzechu to historia Ewy Pobratynskiej, mlodej dziewczyny, posiadajacej piekne cialo i niewinna dusze. Ten aniol pod naciskiem okolicznosci przeobraza sie w istote upadla, az tak dalece, ze stala sie ona sojuszniczka bandy mordercow. Niegdys kochala Lukasza Niepolomskiego, nosila w lonie jego dziecko, owoc ich milosci (o czym on nie wiedzial), ale los przerwal te milosc, a ja wrzucil w bagno grzechu, odebral jej godnosc, mimo ze wiodla atrakcyjne na pozor zycie: Rzym, Nicea, Monte Carlo, Paryz, Wieden. Za ta fasada kryla sie pustka, nicosc. W czasie napadu na mieszkanie jej pierwszego kochanka, Lukasza, Ewa (czlonek bandy) nie pozwala go zabic, staje w jego obronie. Sama ginie, lecz ta dobrowolna smierc przywraca jej utracona godnosc ludzka.
W koncowych rozdzialach powiesci Zeromski, jakby broniac sie przed calkowitym zwatpieniem, ukazuje utopijna sloneczna komune wolnych ludzi, zrealizowana przez kaprys hrabiego Bodzanty, jednak komuna rozpada sie po jego smierci.
Dzieje grzechu to najwyrazniejsza manifestacja manicheizmu u Zeromskiego. W tym bezmiarze nudy, zbrodni i wynaturzen, swieci tylko mala iskra dobra, ktora nie moze zrownowazyc potegi zla. W tej powiesci dwoistosc natury jest zalozeniem od poczatku do konca. Na powierzchni stawu w parku Bodzanty mijaja sie co pewien czas labedzie: jeden czarny, drugi bialy. To symbol, obraz duchowy, na wskros manichejski. Ewa nie spotyka nikogo, kto chcialby bezinteresownie jej pomoc. Zyje jak odurzona, niezdolna do sprzeciwu, ulegla zlu, bedac jego czescia. Dzieje Ewy z powiesci to takze parabola i epizod z powszechnych dziejow grzechu; wciaz ta sama historia zwiazana z upadkiem rajskiej Ewy. Rozpamietujac nad morzem poludniowej Italii zbrodnie dokonana na wlasnym dziecku, Ewa zwraca sie do morza, do symbolu odrodzenia, prapoczatku, z ktorego wzielo sie zycie na ziemi.
"Morze! Ty umiesz obmywac grzechy, wracac dziewictwo i oplukac plugawosc rodzenia dziecka! Wroc mi dziewictwo!" [7]Okreslenie "plugawosc rodzenia dziecka" takze nalezy do swiadomosci manichejskiej, uznajacej plec i cialo, w tym takze cud rodzenia, za ciezar zla.
Wieslaw Trzeciakowski
Pierwodruk: Przeglad Artystyczno-Literacki PAL, 5 (111), str. 22-27, Torun 2001
- Przypisy:
- 1 W. Feldman, [w:] Wspolczesna literatura polska 1864-1918, Krakow 1985, t. 2, s. 81.
- A. Hutnikiewicz, Wstep, [w:] Syzyfowe prace, Wroclaw 1992, s. XVI.
- W. Feldman, Dzieje polskiej mysli politycznej 1864-1914, Warszawa 1933, s. 169.
- A. Hutnikiewicz, Stefan Zeromski, Warszawa 1991, s.56-57.
- Tamze, s. 87.
- Tamze, s. 109.
- Wszystkie cytaty utworow pisarza pochodza z wydan: Utwory wybrane, Warszawa 1973; Dzieje grzechu, Warszawa 1991.
Wieslaw Trzeciakowski - ur. 1950 r. w Bydgoszczy. Ukonczyl filologie polska na Uniwersytecie Mikolaja Kopernika w Toruniu. Poeta, prozaik, publicysta literacki, tlumacz niemieckojezycznej poezji i eseistyki artystycznej. Laureat glownej nagrody XII Ogolnopolskiego Festiwalu Poezji w Lodzi (1978) za ksiazkowy debiut poetycki. Laureat XII Ogolnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. W. Broniewskiego w Plocku (2000). Laureat honorowej nagrody "Bialego Piora" (Warszawa - Plock, 2000) im. D. Stolarskiego za humanistyczne wartosci w literaturze. Staly wspolpracownik miesiecznika Przeglad Artystyczno-Literacki PAL (Torun) w latach 1997–2001. Zalozyciel Bydgoskiej Akademii Literatury. Od 2002 r. staly wspolpracownik internetowego kwartalnika literacko–artystycznego POBOCZA poswieconego literaturze i kulturze Europy Srodkowo-Wschodniej.Autor ksiazek:
- Chlopiec z roza (1979), wiersze
- Ksiaze pisze list (1994), wiersze
- Ogrod moralny (1995), wiersze
- Uwodziciele. Krysztalowa biblioteka (1997), dwa opowiadania
- Novalis, Hymny do Nocy (przeklad, wprowadzenie i objasnienia W. Trzeciakowski), wydanie dwujezyczne, z grafikami (2001)
- Wyrywanie sie (2002), wiersze
- Smierc w kwitnacym sadzie (2002), opowiadania
Autor szkicow literackich, opowiadan, opracowan historycznycznych i recenzji literackich. Jego wiersze, szkice, opowiadania i przeklady zamieszczone zostaly w trzech antologiach i wielokrotnie w ogolnopolskich czasopismach kulturalnych oraz krytyczno-literackich.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | |||||