ZDZISŁAW   DRZEWIECKI


WYMIARY   MAGICZNE

Wybór wierszy






* * *

rozbiegły się moje konie
we wszystkie świata strony
w lasy bujne i ciemne
w dzieciństwa jasne ikony

matka z chustą na głowie
z dniem się brata przy studni
spogląda z troską w krajobraz
za którym tętent koni mych dudni

ojciec chodzi po sadzie
rwie jabłka do kapelusza
rżą spłoszone konie
jak jego zbolała dusza

śpiew mój się niesie cicho
ciepłą czerwcową nocą
wracają konie do studni
i w sadzie ptaki płoszą






* * *

rozkołysała się we mnie samotność
skazana na długie wieczory
i puste krzesło
po drugiej stronie stołu

wyciągam z szuflady
rozmaite drobiazgi
fotografie
zasuszoną koniczynę
listy

koraliki pamięci
drobiny w galaktyce
codzienności

coraz cichsze to życie

kilka dat
od czasu do czasu
celebrowanych odświętną koszulą
i czystą wódką

jest okazją
by spojrzeć w dno lustra






* * *

i znów powracam w strony mi bliskie
jakbym z najgłębszej nocy wracał
przywitam się ze wszystkimi
lecz poznam już chyba niewielu
tylko nieliczni też pewnie
pamiętają moje imiona i znaki
które po sobie zostawiłem
na brzozowych korach
i w ludzkich sercach
co słabnącym żarem tlą się
jeszcze niczym owinięte dłonią
latarenki papierosów
ile pięknie cyzelowanych kłamstw
wykwitnie na naszych ustach
będziemy się poruszać
po kruchym lodzie przeszłości
trzeba będzie mocno uważać
żeby się tylko nie zranić nawzajem
żeby nie wypomnieć chwili słabości
co przeszyje nasze wątłe ciała
niczym zimne ostrze noża
wiec nim świt powiekę nocy podniesie
zgarnę resztki nieskładnych wspomnień
i ruszę nie jakbym w dzień wchodził
ale w sam środek najgłębszej nocy






* * *

stary wuj Tomasz przez całe swoje życie
wierzył że zbuduje ogromną łódź
zabierze nas wszystkich i uwolni od tarczy zegara
wychodząc przed dom wpatrywał się w niebo
mówił że wygląda sprzyjających wiatrów
bardzo chciał być kapitanem Noe oprócz marzeń
miał wuj jeszcze jedną pasję – gołębie
osobiście je doglądał i nawet ciotka Agata miała
surowo zakazane dokarmianie ptactwa
przez całe lato w cieniu ogrodowej jabłoni
grał wuj w karty z bednarzem z sąsiedztwa co jakiś
czas dyskretnie spoglądając w niebo
uśmiechał się wówczas tajemniczo i chyba tylko
ciotka potrafiła dojrzeć w jego oczach błysk taki
jak w czasach gdy przynosił jej pierwsze kwiaty
i wydeptywali tylko sobie znane ścieżki na wiosennych łąkach
wieczorami wuj sprawiał wrażenie jakby się modlił
ale chyba nie wierzył w Chrystusa
któregoś dnia dłużej niż zwykle wpatrywał się w niebo
już pora rzekł i nim słońce ugrzęzło za lasem
odpłynął – bez nas






Modlitwa

za nasze grzechy małe i duże
za wiarę naszą i zwątpienie
ocal nas Panie
podnieś z kolan
spraw byśmy już nie byli cieniem

za nasze śmieszne uwikłanie
w splot zdarzeń szarych i codziennych
ocal nas Panie
spraw abyśmy
więcej nie byli bezimienni

za ucieczkę w błysk marzenia
co choć na chwilę pozwoli śnić
ocal nas Panie
przed ironią
nikomu z nas nie pozwól drwić

za nasze ścieżki poplątane
gdy tyle różnych dróg do sedna
ocal nas Panie
przed zatratą
i słowem dobrym nas pojednaj






* * *

kiedy stopnieją już śniegi córeczko
kiedy stopnieją śniegi

i dzień będzie się złocił
w coraz wyższym świetle
pokażę ci jak na łące
motyl trzepoce się w tęczy

pokażę ci jak kropla deszczu
źdźbło trawy dźwiga
na chwałę wszechświata

pokażę ci jeszcze jak ptaki czytać
i gwiazd ci pokażę odwieczne biegi

niech no tylko stopnieją śniegi córeczko
niech no tylko stopnieją śniegi








Zdzisław Drzewiecki
Zdzisław Drzewiecki (ur.1959) jest nauczycielem w Białym Borze w woj. Zachodniopomorskim. Opublikował następujące zbiory poetyckie: Chwila za drzwiami (1985), Płakali przeze mnie (1989), Będziesz zbierać kwiaty (1991), Drewniany księżyc (2000), Przetrwamy i tę zimę (2001).

O swoim rozumieniu funkcji poezji mówi:

Bez słowa poezji nie mamy dostępu do początków i źródeł naszej osoby. Początki i źródła czegokolwiek tkwią w nieskończoności i same są nieskończonością. Nieskończoność nie jest dostępna inaczej niż poprzez znak, a znakiem najdoskonalszym jest słowo. Poezja sprawia, że realnemu światu nadajemy wymiar magiczny. To pozwala nam zajrzeć światu pod podszewkę, pozwala przenieść się w świat mitycznych osobliwości.

Wszystko: stół, deska w płocie, żarówka, kamyk zielony posiada, dzięki magii poetyckiego słowa własne wszechświaty. Własne, nowe nazwane po raz pierwszy przeze mnie, choć naprawdę po raz tysięczny i więcej... Jednak poezja nie powinna niczego przywłaszczać, powinna wszystko nazywać na nowo i po swojemu. I tylko wówczas zdołamy oddać w wierszu tę wyjątkowość otaczających nas magicznych wszechświatów.

Poezja, według mnie, dopiero wówczas spełnia funkcję, gdy sytuacja dramatyczna, napięcie, przeżycie w chwili pisania wiersza mnie tylko właściwe, odtworzy się przed czytelnikiem pod wpływem mojego wiersza. I to właśnie jest ową poetycką magią.

Zdzisław Drzewiecki

Prezentacja twórczości Zdzisława Drzewieckiego (w wersjach polskiej i angielskie) dostępna jest pod adresem:
http://strony.wp.pl/wp/popielisko/poeci/str/start06.html







Copyright © 1997-2007 Zwoje