
MOJE PRZYGODY Z LINDORIUSEM
ADAM STRZAŁKOWSKI
To doprawdy zdumiewające, jak szybko niedawno założony (1364), a w roku 1400 odnowiony i uposażony przez królów polskich Jadwigę Andegaweńską i Władysława Jagiełłę Uniwersytet stał się znaczącą w Europie uczelnią. Już w roku 1493 Hartmann Schedel w swej słynnej Kronice Świata pisał:"Jest w Krakowie słynny uniwersytet, bogaty w wybitnych uczonych, gdzie liczne nauki wyzwolone są wykładane. Jednakże astronomia jest tam najbardziej wyróżniającą się nauką. Wiem o tym, jak to poznałem z licznych relacji, że nigdzie w Niemczech nie ma - w tym względzie - bardziej znanego uniwersytetu."To naprawdę nie był przypadek, że uczeń tej szkoły, Mikołaj Kopernik, dokonał największego odkrycia naukowego XVI wieku.Przed kilkunastu laty wybierałem się w odwiedziny do najstarszego szkockiego Uniwersytetu St. Andrews, otwartego niecałe 50 lat po naszej uczelni, a obecnie utrzymującego z nią partnerskie stosunki. W przesłanym mi liście profesor fizyki tego Uniwersytetu J.F. Allen wyrażał radość z moich odwiedzin, zaznaczając, że jest ona tym większa, że założyciel [z fundacji biskupa Henry Wardlaw'a] tej uczelni i jej pierwszy rektor, Lawrence of Lindores (ok. 1372-1437) - nazywany w Polsce Wawrzyńcem Lindoriusem - był kiedyś również profesorem Akademii Krakowskiej.
W drugiej połowie XIV w. zwolennicy i uczniowie wybitnego francuskiego filozofia Jeana Burydana, zapewne w wyniku jakiegoś sporu z teologami, musieli opuścić Uniwersytet Paryski i rozproszyli się po różnych uczelniach Europy. Wywarli oni ogromny wpływ na rozwój nauki, a zwłaszcza filozofii przyrody, jak nazywana była wówczas fizyka. W rozważaniach ruchów ciał Burydan wprowadził pojęcie impetu, potrzebnego do podtrzymania ruchu ciała, a w którym możemy się dopatrzyć zdefiniowanego później przez Newtona pędu.
W swych peregrynacjach po Europie burydaniści i głoszone przez nich nauki musiały dotrzeć również do Krakowa, do młodego, a już hojnie przez królów polskich uposażonego uniwersytetu. Dzięki tym wpływom następuje niezwykły wprost rozkwit szczególnie astronomii i matematyki w Akademii Krakowskiej. Dość stwierdzić, że w tym czasie działało w niej kilkudziesięciu matematyków i astronomów, podczas gdy we wszystkich uniwersytetach niemieckich było ich zaledwie kilku.
Fizyka, pod nazwą filozofii przyrody wchodziła wówczas w zakres tzw. nauk wyzwolonych, obejmujących całokształt wiedzy filozoficznej. Ale już wtedy jeden z najwybitniejszych burydanistów krakowskich, własnego już chowu, Benedykt Hesse z Krakowa – jego uczniem był późniejszy św. Jan Kanty - uważał filozofię przyrody za naukę szczegółową, a nie tylko część filozofii, Umieścił ją zresztą na pierwszym miejscu w podziale nauk, zajmowanym dotychczas przez metafizykę i wprowadził dla niej nazwę fizyka, wyjaśniając w swych komentarzach "... filozofia przyrody, którą nazywamy fizyką".
Była ona jak się wydaje w dużej estymie wśród nauk nauczanych w Krakowie, o czym świadczy fakt, że jeden z wykładów i ćwiczenia z fizyki prowadził dziekan wydziału, podczas gdy inne wykłady losowano wśród profesorów, a ćwiczenia powierzano młodszym bakałarzom.
Tego wszystkiego przed wizytą w St. Andrews dowiedziałem się z doskonałego dzieła Profesora Mieczysława Markowskiego - Burydanizm w Polsce. Przy okazji udało mi się popełnić jedną z największych gaf w moim życiu. Gdy kiedyś, przy jakiejś okazji spotkałem Prof. Markowskiego, chcąc mu sprawić przyjemność oświadczyłem, że jestem jedynym człowiekiem, który przeczytal jego dzieło. Nie wydawał się jednak szczególnie zachwycony tym stwierdzeniem...
Nigdzie jednak, ani w tym dziele, ani w archiwum uniwersytetu u mojego przyjaciela Profesora Leszka Hajdukiewicza nie udało mi się natrafić na Wawrzyńca Lindoriusa w Krakowie. Profesor Allen nie przejął się tym jednak. Napisał mi, że kanclerz Uniwersytetu St. Andrews posiada dokumenty, wskazujące, że Lindorius był rzeczywiście w Krakowie i oczekuje na moją wizytę, aby mnie o tym przekonać.
St. Andrews jest prześlicznym, niewielkim miastem w Królestwie Fife (tak, tak!). Oficjalna nazwa tego hrabstwa, położonego nad morzem, nad Zatoką St. Andrews, brzmi The Kingdom of Fife. Ton i swoisty koloryt nadaje mu Uniwersytet i... golf. Jest bowiem bezsprzecznie światową stolicą golfa. Tu w połowie XVIII wieku ustalone i skodyfikowane zostały reguły tej gry obowiązujące teraz na całym świecie.
A co z Lindoriusem? Niestety! Już przy przejeździe przez Edynburg zauważyłem czarną flagę na pałacu Holyrood House, a po przybyciu do St. Andrews dowiedziałem się, że oznaczała ona zgon kanclerza Uniwersytetu, który był zarazem gubernatorem tego pałacu.
Nie dałem jednak za wygraną. Starałem się zdobyć jak najwięcej informacji o Lindoriusie. Profesor Allen odwożąc mnie któregoś wieczoru do mojego hotelu zapytał, czy wiem co upamiętnia stojący przed nim obelisk. Gdy odpowiedziałem, że nie wiem. oświadczył: "A w tym miejscu mój i Pana poprzednik na katedrze zwykł był palić ludzi na stosie." Lindorius - teolog - był zarazem inkwizytorem Szkocji.
Lindorius, który w Paryżu należał do kręgu burydanistów, opuścił to miasto w roku 1403. Do Szkocji przybył po czterech latach. Czyżby w tym czasie przebywał w Krakowie?
Profesor L. Butler, historyk z St. Andrews. obiecał mi wyszukać materiały dotyczące pobytu Lindoriusa w Krakowie, gdy tylko papiery po zmarłym kanclerzu staną się dostępne. Potem przeniósł się do Londynu, skąd dotarła do mnie wiadomość, że nagle zmarł.
Zaczynam już wierzyć, że to sam Lindorius stara się przed nami ukryć te informacje. Jest nieco niemile, że używa do tego tak niekonwencjonalnych metod, ale może jest to zgodne ze szkocką tradycją usuwania niewygodnych i niepożądanych osób...
Laurence of Lindores. Współczesna historyczna procesja St. Andrews University.
Laurence of Lindores - w 1419 r. mianowany Master of St. John's College
przez biskupa Wardlaw'a, a następnie pierwszy rektor St. Andrews University -
był w tym okresie jego najsłynniejszym uczonym.
(fot. A. Williamson)

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | |||||