
RYSZARD KRYNICKI
TRZY WIERSZE
CZY MAX BROD, NAZWANY
"NAJDROŻSZYM"
Dla wyjaśnienia tej ostatniej noweli dodaję,
że nie tylko ona jest przykra, że raczej
w ogóle nasz czas, a mój w szczególności,
był i jest bardzo przykry.
(do wydawcy Kolonii karnej)
Czy Max Brod, nazwany "najdroższym Maxem",
miał prawo nie spełnić ostatniej prośby
swojego umierającego przyjaciela
pogodzonego już z miłością i śmiercią;
czy miał prawo
wybierając między literaturą
a wiernością
zdradzić przyjaciela
dla tej,
która potrafi być morderczynią
i nie znać litości,
choć ocala swoje ofiary,
chociaż ocala swoje ofiary,
aby poddawać je jeszcze okrutniejszym próbom
i udręce?
Dlaczego Franz Kafka, kiedy
już pogodzony z miłością i śmiercią
nie musiał wystawiać na próbę
ani swojego przyjaciela, ani swoich bezbronnych bohaterów,
wydał wyrok na swoje książki?
Czy ulitował się
i w ostatniej chwili chciał nas przed nimi uchronić?
Czy przekonał się, że jakakolwiek wizja zła
wciela się w prawdziwe zło
przerastające nasze najgorsze lęki i przeczucia?
Czy miał jakieś inne powody,
których nigdy nie zrozumiemy,
pogrobowcy najokrutniejszej z wojen,
w której Franz Kafka z gwiazdą Dawida na czole
mógł miliony razy ginąć na ulicy,
w gettach, obozach koncentracyjnych
a jego książki płonąć na stosach
i dogorywać w zgliszczach domów?
Może nam,
pogrobowcom najokrutniejszej z wojen
żyjącym wczasach okrutnego pokoju,
tylko się tak wydaje,
że nie można sobie wyobrazić
jeszcze większego okrucieństwa
skoro kłamstwo i przemoc
raz zaistniałe
nie ustają, póki nie zetrą z powierzchni Ziemi
najmniejszego nieposłuszeństwa?
Max Brod
(Franz Kafka, Dziennik)
JAKIE TO SZCZĘŚCIE
Jakie to szczęście: dwaj ocaleni mieszkańcy Niniwy,
Pompei, drohobyckiego getta
spotykamy się na dworcu centralnym
wzniesionym na popiołach, oddechach i prochach umarłych,
pomordowanych, bezimiennych, zaginionych bez wieści
i wspominamy nasze martwe,
zamordowane, bezimienne, zaginione bez wieści sprawy,
nieśmiertelne niebo i martwe pejzaże,
wolność, równość, braterstwo, współczucie, altruizm, wyrozumiałość,
alfę i omegę dymu płytko pogrzebanego w przesiedlonym powietrzu,
strzępy spalonego papieru, widma listów i książek,
unoszące się na prądach wstępujących coraz wyżej i dalej,
przekraczające wszelkie nieludzkie, ruchome i śmiercionośne granice,
upiory spalonych książek, rozsypujące się pod dotknięciem,
upiory naszych starych i nowych, martwych i żywych prześladowców,
i wspominamy naszych starych nauczycieli
i żyjące już tylko w naszych sercach dziewczęta
oraz niemilknący stukot ich pantofelków
za widmowymi oknami
ALE NADE WSZYSTKO
Modlę się do Ciebie
swoimi ubogimi słowami,
aby zniknęły: głód, kalectwo,
niezawinione choroby i cierpienia;
ale nade wszystko
o, Wszechmogący Początku
Który obarczyłeś nas wolnością,
nam samym pozostawiając do rozstrzygnięcia
wszystkie nasze ludzkie i nieludzkie sprawy,
o, Wszechwiedzący,
Którego Imienia -
tak rzadko ośmielam się używać,
raczej uśmierć mnie,
niż gdybym kiedykolwiek,
w imię jakiejkolwiek wiary
musiał kogokolwiek zabijać,
pozbaw mnie mowy,
gdybym kiedykolwiek,
w imię jakiejkolwiek prawdy
chciał nad kogokolwiek się wywyższać
z tomu wierszy:
Ryszard Krynicki, Nasze życie rośnie,
Instytut Literacki, Paryż 1978.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | |||||