W piecdziesieciolecie zamordowania Generala Emila Fieldorfa – "Nila"


GEN. EMIL FIELDORF "NIL"


General August Emil Fieldorf "Nil" (20 marca 1895-24 lutego 1953) byl jedna z najwspanialszych postaci polskiej konspiracji: Zwiazku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej i "Nie".

Na mocy wyroku sadow PRL opartych na monstrualnym oskarzeniu o wspolprace z okupantem, General "Nil" skazany zostal na smierc, a wyrok wykonano 24 lutego 1953. General "Nil" byl najwyzszym stopniem i autorytetem dowodca Armii Krajowej i poakowskiej konspiracji, ktory znalazl sie w rekach powojennego Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego i ktory za swoja wiernosc wolnej Polsce zaplacil zyciem.

W roku 1990 Zbigniew Brzezinski napisal (w liscie do Cezarego Chlebowskiego): "Meczenstwo Generala Fieldorfa jest symbolem losow calego pokolenia".

W roku 1991 Pani Zofia Zarkadas, wnuczka Generala mieszkajaca w Edmonton, Alberta, Kanada, udostepnila mi tasme magnetofonowa z zapisem wspomnien Pani Janiny Fieldorfowej, wdowy po Generale, a jej babki (1898-1979) i wyrazila zgode na opublikowanie transkryptu tej tasmy w Zeszytach Historycznych Instytutu Literackiego w Paryzu. Pani Maria Fieldorf-Czarska, corka Generala mieszkajaca w Polsce, rowniez wyrazila zgode na te publikacje. (Druga corka Generala, Krystyna, zmarla w 1979 r.)

Tasma zostala nagrana przez pania Janine Fieldorfowa w roku 1977 w Gdansku. Nagranie to bylo Jej inicjatywa - pragnela pozostawic Rodzinie pewien dokument.

W calosci zapis tej tasmy nie byl nigdy wczesniej udostepniony ani opublikowany. Kilka malych fragmentow, dotyczacych glownie okresu przedwojennego, zostalo wykorzystanych w rozproszonych artykulach pani Marii Fieldorf (bratanicy Generala) i pana Leszka Zachuty, ktore cytowane sa tutaj obficie w przypisach, jako bibliografia [1], [2] i [14]. Calosc wspomnien pani Fieldorfowej, a w szczegolnosci Jej opowiesc o tragicznym okresie powojennym, stanowi, moim zdaniem, istotny dokument niedawnej historii Polski. W wymiarach doli czlowieczej jest to dokument tragedii ludzkiej, a takze milosci dwojga ludzi.

Kilka uwag technicznych. Ponizszy transkrypt jest tekstem zrodlowym, tj. zapisem doslownym, z kilkoma drobnymi poprawkami gramatycznymi i opuszczeniem paru powtorzen. Ze wzgledow redakcyjnych opuszczonych zostalo kilka anegdotycznych fragmentow, dotyczacych dziecinstwa Generala i okresu przedwojennego. Opuszczenia te zaznaczone sa w tekscie przy pomocy symbolu [...]. W kilku miejscach, w nawiasach kwadratowych [ ] dodane sa oczywiste opuszczenia slow oraz, dla pelnej informacji, imiona niektorych wspomnianych osob. Zamkniete okresy w zyciu gen. Fieldorfa sa oddzielone w tekscie przy pomocy znaku   * * *

Tekst Pani Fieldorfowej zamieszczony ponizej jest identyczny z tekstem opublikowanym w Zeszytach Historycznych 101, str. 91-114. Instytut Literacki, Paryz 1992. Odnosniki w przewazajacej wiekszosci rowniez; kilka z nich zostalo uzupelnionych o informacje uzyskane przeze mnie juz po wydrukowaniu tego tekstu w Zeszytach Historycznych.

W tekscie pani Fieldorfowej jest kilka nieuniknionych niescislosci, przewaznie w datach; staralem sie sprostowac je odnosnikach do tekstu, podajac zrodla. Ponadto rozbudowalem w odnosnikach niektore kwestie poruszane przez pania Fieldorfowa, znowu kazdorazowo podajac zrodla. Przypisy zawieraja wiele informacji o gen. Fieldorfie, niektore przynosza cytaty z pamietnikarskich zapisow Janiny Fieldorfowej, nie wspominanych w jej opowiadaniu tutaj spisanym z tasmy magnetofonowej. Niektore przypisy zostaly znacznie rozbudowane w oparciu o dokumenty z archiwum Pani Marii Fieldorf-Czarskiej i jej komentarze. Przypisy do tego tekstu warte sa uwaznej lektury.

Jeszcze uwaga bibliograficzna. W roku 1993 zostala opublikowana ksiazka Marii Fieldorf i Leszka Zachuty pt. General "Nil" August Emil Fieldorf [26]. Ksiazka ta jest rzadko cytowana w przypisach, ktore w wiekszosci zostaly napisane wczesniej. Zawiera ona wiele szczegolow lecz niewiele informacji fundamentalnie nowych wobec znanych lub opublikowanych przez tych autorow nieco wczesniej w rozproszonych publikacjach. Praktycznie wszystkie referencje w przypisach (ponizej) do rozproszonych publikacji tych autorow odnosza sie takze do ich ksiazki ]26]. Trzyletni okres miedzy powrotem Generala z zeslania w ZSSR a jego aresztowaniem w ksiazce tej potraktowany jest dosc pobieznie.

Na koniec pragne wyrazic podziekowanie pani Zofii Zarkadas za udostepnienie tasmy magnetofonowej i wyjasnienia, ktorych mi udzielila. Jestem gleboko wdzieczny corce Generala, Pani Marii Fieldorf-Czarskiej za wiele wyjasnien, komentarzy i za udostepnienie mi Jej archiwum dotyczacego Jej Ojca. Za niektore dodatkowe informacje i komentarze dziekuje Pani Marii Fieldorf i Panu Leszkowi Zachucie. Panu Henrykowi Kozlowskiemu-"Kmicie" z Dunrobin, Ontario, dziekuje serdecznie za inspiracje, wiele informacji i pomoc w pierwotnym redagowaniu przypisow w roku 1992.

Kingston, Ontario i Edmonton, Alberta, Kanada
styczen-luty 1992
Andrzej M. Kobos

Zeszyty Historyczne 101, str. 91-114. Instytut Literacki, Paryz 1992.

Uzupelnienia przypisow na podstawie innych tekstow i zapisow
– Andrzej M. Kobos, Lund, Szwecja, luty 2003.



Fotografie, z wyjatkiem zaznaczonych inaczej, pochodza od Pani Zofii Zarkadas.
Kopie dokumentow pochodza od Pani Marii Fieldorf-Czarskiej z Jej archiwum.







OPOWIESC O MOIM MEZU, EMILU FIELDORFIE





JANINA FIELDORF

oprac.   Andrzej M. Kobos

(zapis z tasmy magnetofonowej, nagranej w roku 1977)






General Emil Fieldorf – "Nil",   1950.



Rodzine mojego meza poznalam, kiedy Emil zawiozl mnie po slubie w 1919 r. do Krakowa. Matka, Agnieszka ze Szwandow, ojciec Andrzej, maszynista kolejowy. Brat Jozef, urzednik w dyrekcji PKP w Krakowie. Drugi brat, Jan, podoficer sluzby lotniczej, mechanik. Najstarsza z rodzenstwa, Emma, nauczycielka i w tym okresie juz zona kierownika szkoly w Alwernii. [...]

Matka Emila, widzac we mnie chetna sluchaczke, bardzo chetnie opowiadala mi o niezliczonych psotach Emila. [...]

Nie pamietam do jakiego gimnazjum [rodzice] oddali Emila 1. Wiem tylko, ze miewal ciagle utarczki z nauczycielami i wychowawca. Jak opowiadal Emil, w szkole panowal beznadziejny rygor, jakas zatechla atmosfera. Skonczylo sie na tym, ze Emila przeniesli do seminarium nauczycielskiego.

W tym okresie zaprzyjaznil sie z rodzina Bujwidow. On 2 byl znanym lekarzem weterynarii, mial piec corek. Atmosfera w domu wywarla decydujacy wplyw na Emila. Tam zetknal sie z ludzmi, ktorzy ksztaltowali jego poglady polityczne, tam tez dowiedzial sie o Zwiazku Strzeleckim. W latach 1912-13 3 wstapil w szeregi tego oddzialu. Nareszcie znalazl ujscie dla swojej niespozytej energii, wreszcie znalazl sie w gronie ludzi, ktorzy tak jak on wierzyli, ze niepodleglosci nikt Polakom nie podaruje, ale musza ja wywalczyc oreznie. Jakze gorliwie biegal na zbiorki i wysluchiwal wykladow, uczyl poslugiwac sie bronia. Organizowal, wspolnie z Bujwidami, obchody i uroczystosci patriotyczne. Wciagnal do Strzelca rowniez swego brata Janka. Najstarszy Jozef nie dal sie namowic.

Przypuszczam, ze Emil nie zdawal sobie sprawy z tego, jak napieta byla sytuacja w tym okresie, jak nieunikniony byl konflikt pomiedzy mocarstwami, jak bliskie urzeczywistnienia byly jego marzenia o walce, o bitwach. Wierzyl tylko w Komendanta Pilsudskiego, ani chwili nie watpil, ze on juz bedzie wiedzial, kiedy i w jaki sposob poprowadzic ich ku wolnej ojczyznie. W lipcu 1914 r., po odrzuceniu ultimatum przez Serbie, Oddzialy Strzeleckie otrzymaly rozkaz byc w pogotowiu, Emil, bez wahania, zglosil sie jako ochotnik, a potem dopiero oswiadczyl rodzinie, ze prawdopodobnie w pierwszych dniach sierpnia wyruszy ze swym oddzialem w kierunku... - w jakim – nie wiedzial, ale wszystko jedno. Dowiedzial sie, ze pojda na Moskala.

Rodzice nie sprzeciwiali sie, choc matka plakala i goraczkowo szykowala mu to, co mial zabrac ze soba. Ojciec oswiadczyl krotko: "No coz, idz - sam bym poszedl, zeby nie rodzina". 6 sierpnia o swicie rodzice odprowadzili Emila na miejsce zbiorki. [...]




Emil Fieldorf,   1914.


Emil byl tak szczuply i mizerny, ze nikt z kolegow nie przypuszczal, ze wytrzyma dlugo. Ze na pewno po pierwszym forsownym marszu odpadnie i wroci do Krakowa. Wytrzymal i ten marsz i wiele innych. Cale szczescie, ze po tylu rewizjach, jakie przeszlam w Wilnie, ocalal stan sluzby z okresu walk legionowych. Wykaz bitew tam wyszczegolnionych mowi sam za siebie 4. Zachowalo sie zdjecie Emila z 1915 r. 5 Wygladal dalszym ciagu tak mlodzienczo, ze dla dodania sobie powagi zapuscil wasy. Do domu pisywal rzadko, krociutkie kartki. I wtenczas dal sie poznac jako najweselszy kompan. jego dowcipy i kawaly sypaly sie jak z rekawa. Nigdy nie tracil humoru.




Emil Fieldorf,   1915.


Wybijaja sie na czolo jego cechy. Nazwijmy to moze patriotyzmem, chociaz to slowo w obecnej rzeczywistosci nabralo innego, obrzydliwego wydzwieku. To raczej milosc. Milosc ta przewyzszala wszystkie inne uczucia. Polska. W imie tej milosci, nie ogladajac sie ruszyl z domu 6 sierpnia, szczesliwy, ze bedzie sluzyl tej, ktora tak kochal, ktora potrzebowala takich jak on zapalencow. Drugie miejsce w jego sercu zajal Komendant. On, Wodz, prowadzil ich droga, ktora na pewno byla sluszna, choc nieraz jeszcze ciezka. jakze bolesnie, doslownie krwawily mu stopy. To nic, wszystko mozna zniesc, bo wizja Niepodleglej Ojczyzny, ktora im ukazywal Komendant, byla tak oszalamiajaco piekna, i tak mimo wszystko realna, ze warto bylo walczyc, cierpiec i glodowac.

W 1917 roku uzyskal stopien sierzanta 6. Ale wtedy, po odrzuceniu przez Pilsudskiego zadania wladz austriackich i niemieckich, aby oddzialy legionowe zlozyly przysiege na wiernosc tym wladzom, Komendanta uwiezili w Magdeburgu, a Emil znalazl sie na froncie wloskim 7. , w okolicach Triestu. Przezyl tam ciezkie chwile. Glod cierpial dotkliwy, a szczury, jak opowiadal, ktorych bylo mnostwo, nie pozwalaly ani jednej nocy spedzic spokojnie. Na koniec 8 udalo mu sie jako choremu dostac do Krakowa, gdzie ulatwiono mu pobyt w szpitalu tak dlugo, az minelo niebezpieczenstwo odeslania go z powrotem na front wloski.

Nadchodzi rok 1918. Oto wizja niepodleglosci przybiera ksztalt realny. Wojska niemieckie cofaja sie, cesarstwo austriacko-wegierskie rozpada sie. 11-go listopada wraca Komendant z Magdeburga. P.O.W. organizuje rozbrajanie austriackich garnizonow. Emil bierze oczywiscie udzial w tym wszystkim 9. Rozbrajaja garnizon w Krakowie 10. Tworza sie znowu oddzialy wojskowe i legionisci, jako wyszkolone juz kadry, maja stac sie trzonem przyszlego wojska. Emil zostaje przerzucony do Jablonnej, gdzie powstawaly zawiazki 1 i 5 p.p.Leg. Odczuwa sie brak oficerow. Ci, ktorzy odznaczyli sie w walkach legionowych i mieli odpowiednie kwalifikacje, zostaja skierowani do szkoly oficerskiej. Dostal sie tam i Emil i skonczyl ja z wynikiem dobrym 11. W kwietniu 1919 r. zostaje mianowany podporucznikiem 12 i dowodca kompanii karabinow maszynowych. [...]

W koncu maja Janina Kobylinska poznaje podporucznika Emila Fieldorfa. To byl decydujacy moment w zyciu tych dwojga ludzi. We wrzesniu 1 p.p.Leg. stacza kilka walk pod Dyneburgiem. Po zajeciu miasta Emil uzyskuje urlop, wraca do Wilna i 18 pazdziernika 1919 roku kapelan pulkowy, ksiadz Franciszek Tyczkowski, udziela w kosciele podominikanskim slubu Janinie Kobylinskiej z podporucznikiem Augustem Emilem Fieldorfem. Slub cichy, przy dwoch swiadkach jedynie 13. Wojna trwa. W pare dni po slubie Emil wyjezdza na front lotewski. Dni znowu pelne trwogi, niepokoju, oczekiwania na list, na wiadomosci. Po zakonczeniu kampanii lotewskiej 1 Dywizja obsadza linie demarkacyjna polsko-litewska.




Janina i Emil Fieldorfowie,   1919.


* * *

Zwiazek Sowiecki nie rezygnuje z planow zaborczych, gromadzi wojska i wojna rozgorzala na nowo. Rok 1920. Rok klesk, smiertelnych zmagan, zacieklej woli narodu utrzymania za wszelka cene, [kosztem] najwiekszych ofiar, okupionej tak drogo niepodleglosci. Pamietamy dobrze, jak beznadziejna wydawala sie sytuacja Polski. Wilno zostaje z powrotem zajete przez bolszewlkow. Wyjezdzam jednym z ostatnich transportow wraz z matka i rodzenstwem z Wilna. Rodzina udaje sie do Poznania, ja do Krakowa, do rodziny meza, poniewaz spodziewam sie dziecka 14.

W sierpniu 1920 r. sytuacja odwraca sie. Zwycieska bitwa pod Warszawa, odwrot najezdzcow. W pogoni za wrogiem 1 Dywizja stacza historyczna bitwe o Bialystok. Dowodztwo Dywizji podkresla nadzwyczajne mestwo 1 Pulku Piechoty Legionow. W rozkazie tym zostaje wymieniony podporucznik Emil Fieldorf. Los Emila juz na dlugie lata zostaje zwiazany z 1 Pulkiem Piechoty Legionow. Byl zolnierzem z krwi i kosci. Kiedys go pytalam, gdy juz wiedzialam ze byl zawsze w pierwszych szeregach walczacych, ze cudem nieraz uniknal smierci - czy nigdy sie nie bal? Przed walka, po walce, wczasie walki? Powiedzial: "Nie. Nie znam zupelnie uczucia leku, nigdy go nie odczuwalem" 15.

Kiedy rozkazem Komendanta, juz wtedy Naczelnika Panstwa, 1 Dywizja Piechoty Legionow zostala przeniesiona do Wilna 16, radosc moja i Emila byla ogromna. Byl juz kapitanem. 25 lipca 1922 r. urodzila sie corka Krystyna.

Zaczela sie dla niego i dla calego wojska praca w warunkach pokojowych. Szkolenia, odprawy, poligony. Wzdychal wtedy Emil i twierdzil, ze mu taka praca nie odpowiada. Owszem, dawala mu zadowolenie praca nad wychowaniem zolnierzy, mial zdolnosci pedagogiczne, umial znalezc droge do serc zolnierskich. Byl kochany przez podoficerow i zolnierzy, bo nie potrafil nigdy przejmowac sie zbytnio guzikami, czy zle zapietym plaszczem, albo niedokladnie oczyszczonym butem. Uwazal, ze wazniejsza jest postawa zolnierza, jego uswiadomienie. Kontrolowal wyzywienie i wymagal nalezytego utrzymania broni. Nudzily go i denerwowaly drobiazgowe przepisy garnizonowe i miewal czasem konflikty z oficerami dyzurnymi o to, ze szedl w parku bez czapki albo komus tam nie zasalutowal. Wracal wtedy zly i mowil, ze dla niego wojsko jest dobre w czasie wojny, ale bardzo uciazliwe wczasie pokoju.




Kpt. Emil Fieldorf,   1922.


Mial wielkie zdolnosci politechniczne. Kupowal i zdobywal dziela z tej dziedziny i w domu mial caly warsztat slusarski, ciagle cos naprawial, ulepszal, instalowal. Druga jego pasja byla muzyka. Opiekowal sie orkiestra pulkowa, z kapelmistrzem byl w wielkiej przyjazni i wspolnie planowali adaptacje na orkiestre ulubionych utworow Emila. Do nich nalezala II Rapsodia Liszta, Niedokonczona Symfonia Schuberta, Ave Maryja, i inne. Bardzo bolal nad tym, ze nie dane mu bylo uczyc sie gry na fortepianie. Do rybolowstwa, do sportu wedkarskiego, odziedziczyl zamilowanie po ojcu. A Wilenszczyzna byla jak najbardziej odpowiednim terenem dla tego sportu. Kraina jezior i rzek. I wreszcie filatelistyka. Zbieral i kompletowal znaczki od dziecka. Nauczyl mnie jak nalezy kapac znaczki, segregowac, kompletowac serie. [...]

Byl niezwykle czulym ojcem. Kochal dzieci. I gdziekolwiek go los zaniosl, zawsze potrafil otoczyc opieka dzieci, ktore odczuwaly w nim dobroc i milosc i garnely sie same do niego. 20 marca 1925 roku rodzi sie druga corka, Maria. Emil urodzil sie rowniez 20 marca i byl od swojej mlodszej corki o 30 lat starszy. Kiedy powiedzialem o tym mojej malej Marysi, ucieszyla sie: "Ojej - zawolala - to my z tatusiem jestesmy bliznieta".

Rok 1926 upamietnil sie nam wszystkim, w calej Polsce, wypadkami majowymi. Pilsudski szkalowany, niedoceniany przez ludzi, ktorzy rwali sie do wladzy, usunal sie, zamieszkal w Sulejowku i czekal. Kiedy doszedl do przekonania, ze Polska stacza sie coraz bardziej, ze sytuacja polityczna i gospodarcza staje sie katastrofalna, wkroczyl wtedy z wiernymi sobie ludzmi do Warszawy. Nie udalo sie przekonac owczesnego rzadu, zeby ustapil dobrowolnie. 1 Dywizja wyruszyla z Wilna, aby wesprzec swojego Komendanta. Emil rowniez poszedl, jako dowodca batalionu. Znowu dni niepokoju i trwogi. W Warszawie walczyl, a w nas serce zamieralo. [... ] Opowiadal mi potem dowodca pulku, general [plk Jan] Kruszewski, ze Emil byl na najgorszym, najniebezpieczniejszym odcinku i zostal ranny. A kiedy general zapytal go: "Panie Emilu, byl pan w najgorszym ogniu, czy nie myslal pan Wtedy o zonie, o dzieciach?" Emil odpowiedzial mu od razu: "Nie, nie myslalem". Tak, takim on byl, i takim pozostal do konca.

Nigdy nie opowiadal mi o swoich wyczynach. Na przyklad od innych, nawet od endekow, dowiedzialam sie, ze dzieki opanowaniu i zimnej krwi Emila ocalala wtedy Podchorazowka. Otoz ci mlodzi chlopcy, posluszni rozkazowi swego komendanta, postanowili sie bronic, choc byli otoczeni. Emil, ktory prowadzil natarcie, otrzymal rozkaz strzelania i zdobycia gmachu. Wstrzymal sie jednak i zaczal pertraktowac, uzyl takich argumentow, ze podchorazowie zlozyli bron. Nawet nie wiedzial, ze posrod tych chlopcow znajdowal sie moj przyszly szwagier, Tadeusz Zachara 17. Emil byl wtedy ranny, a odlamki pocisku nigdy nie zostaly usuniete. Wojna domowa szybko sie skonczyla i Emil wrocil do Wilna. Wkrotce zostaje majorem 18. [...]

Juz jako major byl odkomenderowany 19 do organizowania przysposobienia wojskowego w okregu wilenskim. Jezdzil czesto w teren - i to mu nawet odpowiadalo. Nastepnie byl stosunkowo krotko 20 kwatermistrzem pulkowym 1 p.p.Leg. Dowodca byl wtedy pulkownik Zygmunt Wenda. W 1931 r. wyjezdza do Francji, aby otoczyc opieka juz zorganizowane i organizowac komorki Zwiazku Strzeleckiego na terenach skupiaracych polskie wychodzstwo. O tym, jak szla tam praca, mowi wydana przez Emila w jezyku francuskim ksiazeczka pt. Union Polonaise de Tireurs en France.

Po rocznym pobycie we Francji, w 1932 r. wraca do kraju na poprzednie stanowisko zastepcy dowodcy pulku. W 1932 r. zostaje awansowany na podpulkownika. Po dwoch latach proponuja mu stanowisko dowodcy brygady Korpusu Ochrony Pogranicza w Czortkowie. Emil broni sie przed tym przeniesieniem, choc jest to dla niego awans. Nie chce opuszczac Wilna. W koncu 21 decyduje sie na nizsze stanowisko: obejmuje stanowisko dowodcy batalionu KOPu w Trokach. Przez dwa lata swego pobytu w Trokach przy wspolpracy z proboszczem, ks. Hlebowiczem, rozstrzelanym przez Niemcow w 1942 r., i burmistrzem miasta, doktorem Zajaczkowskim, potrafil doprowadzic do harmonijnej wspolpracy pomiedzy wojskiem, kosciolem i wladzami miejskimi. W okresie tym zostala wybudowana szkola im. Marszalka Pilsudskiego, rozbudowano przystan zeglarska, uruchomiono swietlice, sprowadzono z Wilna prelegentow. Emilowi dogadzal pobyt w Trokach z uwagi na jeziora i warunki dla wedkarstwa. W 1937 r. 22 ponownie wraca do Wilna, znowu odrzuca korzystniejsze stanowisko za cene pozostania w Wilnie.




Pplk Emil Fieldorf,   1932 lub lata nastepne.


On, urodzony krakowianin, byl tak serdecznie zwiazany z Wilnem, ze kiedy go pytano we Francji z jakiej dzielnicy pochodzil, odpowiadal zawsze - z Wilna. W Lille mieszkala wowczas z mezem pani Dorozynska, siostra Marii Malickiej. Obie znaly Emila od dziecka, rodzice mieszkali w sasiedztwie. Kiedy pani Dorozynska dowiedziala sie, ze przyjechal do Paryza Emil Fieldorf, ucieszyla sie, ze zawital jej towarzysz zabaw dzieciecych. Byla oburzona, kiedy ja poinformowano, ze to "ktos inny, bo ten Fieldorf twierdzi, ze jest z Wilna". Wyrazila mu to swoje oburzenie przy spotkaniu. Emil smial sie i tlumaczyl, ze od czasu gdy w 1914 r. wyszedl z Krakowa ze swoja Pierwsza Kadrowa, nic go juz z tym miastem poza rodzicami i rodzina nie laczy. Do Wilna przywiazal sie calym sercem, marzy o powrocie.

Nastepny etap kariery wojskowej Emila, to nominacja 23 na dowodce 51 Pulku Piechoty 24 w Brzezanach. Kiedy przyszla wiadomosc o tej nominacji i wyszukalam na mapie to miasto, serce we mnie zamarlo; tak daleko, tak daleko, na samym krancu Polski. Uchwalilismy, ze nie bedziemy likwidowac mieszkania, ze zostane tu [w Wilnie] z corkami, a on pojedzie sam. Pojechal, pocieszajac mnie, ze nie na dlugo - najwyzej na dwa lata. Brzezany, miasto polozone 100 km od Lwowa, przewaga ludnosci ukrainskiej. Emil jednak umial sobie z nimi poradzic. Potrafil uniknac zadraznien.

Objal pulk w 1938 roku, w przededniu wojny. Napieta sytuacja polityczna, zlowieszcza postac Hitlera, gluchy niepokoj nurtujacy spoleczenstwo polskie potegowaly moj niepokoj, sprawily, ze coraz bolesniej odczuwalam rozlake. Mimo wszystko postanowilam spedzic lato [1939 roku] z dziecmi w Brzezanach. Ostrzegali nas wszyscy przed tym wyjazdem, ze wojna tuz, tuz, ale Emil przyjechal po nas do Wilna i zabral nas do Brzezan. Przez te dwa miesiace pobytu przyjrzalam sie jeszcze raz, jak bardzo szanowany i podziwiany byl moj maz. [...]

Emil chyba nie bardzo sobie zdawal sprawe z groznej sytuacji, tak ze 6 sierpnia pojechal do Wilna na bardzo uroczysty Zjazd Legionistow, a mnie z dziecmi zostawil w Brzezanach. Wrocil po paru dniach i zaraz wyruszyl z pulkiem na poligon. Nie na dlugo. Bo oto przyszedl rozkaz przedmobilizacyjny. Pulk stal w pogotowiu, a Emil nie mogl doczekac sie rozkazu wyjazdu.

* * *

1 wrzesnia. Robi sie strasznie. Emil dopiero 3 wrzesnia otrzymuje rozkaz wymarszu. Odprowadzam go na dworzec. Emil zdenerwowany, boi sie o nas. Zostawia przeciez nas same, tak daleko od swoich, w miescie, gdzie lada chwila moga wpasc Ukraincy, a policja tez opuszcza miasto. Emil blaga, abym starala sie niezwlocznie wyjechac do Krakowa, do jego rodziny. Uspokajam go, ze dam sobie rade, zeby sie nie martwil, usmiecham sie. Ale jak pociag ruszyl nie moglismy rozlaczyc rak. I tak bieglam razem z wagonem, az sie peron skonczyl.

O tym, co przezylam w Brzezanach, jak sie dostalam w polowie pazdziernika do Wilna, razem z corkami, to juz inna opowiesc. [...]

Emil po rozbiciu pulku 25 przedostal sie wraz z trzema oficerami do Krakowa, a stamtad przekradl sie na Wegry 26. Z Wegier otrzymalam w koncu listopada pierwsza wiadomosc. Nie popasal tam dlugo. Powolano go do Francji, do Paryza 27. Odnalazl tam znajomych z okresu swojego pobytu w 1931 r. I stamtad rowniez przyszla wiadomosc. Po upadku Francji Emil laduje w Anglii. Emigracja, jak to emigracja. Ludzie wytraceni z rownowagi, zrozpaczeni, wyszukuja winnych. Zaciekli, w sposob okrutny zalatwiaja osobiste porachunki. Mszcza sie za rzekome krzywdy ze strony obozu sanacyjnego. I to wszystko przejmuje obrzydzeniem.

* * *



Plk Emil Fieldorf,   1940.


Emil prosi o wyslanie go jako emisariusza do kraju. I oto droga powietrzna, morska i ladem, przez 28 Grecje, Jugoslawie, Slowacje, dociera do Warszawy w dniu 6 wrzesnia 1940 roku. Zostaje czlonkiem Komendy Glownej Armii Krajowej 29. gdzie pod komenda "Grota", generala [Stefana] Roweckiego, pracowal na szczegolnie trudnych stanowiskach. W 1942 roku zostaje mianowany generalem brygady 30 i obejmuje 31 stanowisko szefa Kedywu Komendy Glownej Dywersji 32. Kedyw byl aparatem stworzonym w celu:
  1. Po pierwsze: prowadzenia sabotazu, dywersji i organizowania zawiazkow oddzialow partyzanckich.
  2. Po drugie: stosowania aktow terroru i odwetu wobec Niemcow oraz likwidowania wlasnych zdrajcow, skazanych wyrokami sadow podziemnych.
  3. Po trzecie: prowadzenia najszerzej pojetej samoobrony spoleczenstwa.

Kedywowi podporzadkowano wszystkie oddzialy prowadzace dotad te walke. m.in. pozostalosc dowodztwa "Wachlarza" 33, ktory zostal rozwiazany.

Zanim objal szefostwo Kedywu, w zimie 1941 r. przyjechal do Wilna. Mieszkalysmy wtedy w Kolonii Kolejowej, kolo Wilna. Wpadl niespodzianie, a ja i corki oszalalysmy z radosci. Jest, zyje, a z drugiej strony truchlalysmy, ze Wilno jest jak najbardziej niebezpieczne dla niego. Za wiele osob go znalo. Mogl byc w kazdej chwili rozpoznany, wydany. Jakos mu sie udalo i szczesliwie wrocil do Warszawy. Byl pogodny i dobrej mysli. Po raz drugi odwiedzil Wilno w 1943 r., kiedy bylam aresztowana i wsadzona z poczatku na Gestapo na Ofiarnej, a potem w wiezieniu na Lukiszkach. I znowu szczesliwie uniknal niebezpieczenstwa, przedostal sie z powrotem do Warszawy.

Prowadzil dalej prace dywersyjna jako szef Kedywu 34, a wiec zamachy, np. na Kutschere, na Krügera, bomby, wysadzanie mostow, torow. jak mi sam opowiadal, jego praca byla mozliwa z takimi jak jego podkomendnymi, harcerzami z "Parasola" i "Zoski" 35. "Dobrych zolnierzy [mialem] - i tylu ich zginelo". Glos mu drzal ze wzruszenia, kiedy mowil o nich.

Niestety w 1943 r. 36 [general Tadeusz] "Bor"-Komorowski powiadamia [generala Kazimierza] Sosnkowskiego, ze przygotowuje na wypadek okupacji rosyjskiej siec szkieletowa nowej, tajnej organizacji "Niepodleglosc", kryptonim "Nie". Na czele staje general 37 Fieldorf, w tym celu wycofany z dowodztwa Kedywu 38 i z Kierownictwa Walki Podziemnej 39. To byl potworny w swych skutkach blad. Ani Komorowski, ani Sosnkowski nie mieli pojecia o metodach [sowieckich] i rozbudowanej juz w Polsce [sowieckiej] sieci szpiegowskiej 40.

1 sierpnia 1944 roku na rozkaz Komorowskiego wybucha Powstanie 41. Dowodztwo liczy na to, ze wojska sowieckie, ktore zatrzymaly sie na Pradze, wkrotce wkrocza do Warszawy. Jakze malo znali Rosjan! Pilsudski na pewno nie liczylby na to. On ich dobrze znal. A ja pamietam dobrze, jak oficer sledczy, ktory mnie badal - zostalam aresztowana 3 maja w [19]45-tym roku - i w nocy, kiedy sie zirytowal, iz nie moze mi dac rady, bo znalam dobrze jezyk rosyjski, zawolal: "A co wy Polacy mysleliscie, ze bedziecie mogli sami opanowac Warszawe, a potem z wojskami rosyjskimi walczyc? A wiecie, co powiedzial Stalin dowodcom naszym, ktorzy stali pod Warszawa? - Nie ruszajcie sie z miejsca, czekajcie, niech Niemcy wybija jak najwiecej Polakow, my bedziemy mieli mniej do roboty". Tak powiedzial, a ja musialam [tego] sluchac spokojnie.

* * *

Powstanie upada. Dowodztwo AK, z Komorowskim na czele, jest internowane, zolnierze wywiezieni do obozow. Emil przystepuje do organizowania sieci "Nie" 42. Szczescie go jednak opuscilo. 7 marca 1945 roku zostal zatrzymany 43 w konspiracyjnym mieszkaniu w Milanowku, ale nie rozpoznany, bo mial papiery na nazwisko Walenty Gdanicki 44, pracownik kolejowy. Mial tez przy sobie dolary 45 i oskarzono go o handel waluta. Razem z innymi zatrzymanymi przewieziony zostal do Rembertowa 46, a stamtad transportem kolejowym, w wagonach bydlecych, o glodzie i w straszliwych warunkach, wywieziony do Swierdlowska, do kopalni wegla. Przebyl kolejno trzy lagry na Uralu 47.

Razem z nim 48 zostal aresztowany Jan Hoppe, dzialacz niepodleglosciowy, nieprzecietny umysl i, tak jak moj maz, nieugiety w swej postawie. Opisal on po powrocie do Polski 49 swoje i Emila przezycia [w artykule] pt. "Ostatni etap Pana Walentego" [12]. Wstrzasajace. Byl ciezko chory na serce i ostatnim wysilkiem woli opisal przezycia Emila na Uralu.

* * *

Po dwu i pol letnim pobycie, Emil 50, ciezko chory na dystrofie, wraca do Warszawy. 26 pazdziernika 1947 roku wysiada opuchniety, z goraczka na dworcu w Warszawie. Nie wie do kogo sie udac, gdzie jest jego rodzina. I oto na szczescie spotyka swojego bylego podoficera z Trok. Prawie omdlalego ten zacny czlowiek zabiera do siebie 51, najtroskliwiej sie nim opiekuje i leczy. Emil bowiem mial zapalenie pluc. Dzieki tej troskliwej pielegnacji przychodzi do zdrowia i udaje sie do Krakowa.
Gen. Emil Fieldorf (Walenty Gdanicki) po powrocie z lagru w ZSSR,   Warszawa, pazdziernik 1947.

Matka meza umarla w 1941 r., ale zyje ojciec i brat z zona 52. Po krotkim pobycie w Krakowie, Emil przyjezdza do Lodzi 53. Byl straszliwie zmieniony, ale byl, wrocil. Znalezli sie lekarze, ktorzy calkiem bezinteresownie podjeli sie leczenia i po paru miesiacach wygladal juz calkiem normalnie.




Gen. Emil Fieldorf z corka Krystyna,   Lodz 1948.


A wtedy zaczelam sie niepokoic. Zdawalam sobie sprawe z niebezpieczenstwa, jakie mu grozi w kraju, gdzie szaleje bezpieka, a byli AK-owcy sa tropieni, aresztowani, przewaznie likwidowani. Blagalam, zeby sie staral przedostac za granice. Nie chcial, choc jak sam twierdzil, przejscie granicy bylo dla niego drobnostka. "Moje miejsce w kraju - twierdzil - tutaj sa moi harcerze, moi ludzie, nikt nie powie, ze uciekalem przed niebezpieczenstwem". Wyjezdzal ciagle do Warszawy 54, Krakowa, a ja truchlalam na kazdy odglos krokow na schodach w nocy, na kazdy dzwonek poznym wieczorem 55.




Gen. Emil Fieldorf,   Lodz 1950.
Ostatnie zdjecie przed aresztowaniem.



* * *

W koncu jednak, 10 listopada 1950 roku, zostaje aresztowany w Lodzi na ulicy. Na prozno czekalam na niego tego dnia, a w nocy zjawili sie ubowcy, przeprowadzili rewizje, siedzieli przez caly tydzien. Nic podejrzanego nie znalezli, a skoro tylko opuscili nasz dom, niezwlocznie pojechalam do Warszawy.




Zdjecie wiezienne Emila Fieldorfa, wieznia nr 378 Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego,   1950.
Oryginal przekazany autorom ksiazki [26] przez Centralny Zarzad Zakladow Karnych w Warszawie w r. 1989.
Reprodukcja z ksiazki [26].


W wiezieniu na Mokotowie powiedzieli mi, ze takiego nie ma. W prokuraturze wojskowej nie chcieli mi powiedziec, i dopiero w grudniu 56 oswiadczyli, ze moge sie starac o widzenie w sadzie wojewodzkim. Otrzymalam to widzenie. Z bijacym sercem stalam przy kratce, jak to w wiezieniu. Ukazal sie Emil ze straznikiem. Bal sie widocznie, ze sie zalamie, ze zaczne plakac i od razu sztucznie ozywionym tonem zaczal pytac o dzieci, o rodzine, o ojca. Dziwil sie, ze go znalazlam. Trzymalam sie, nie plakalam. Dopiero jak wyszlam za brame, zalalam sie lzami. Z poczatku nie pozwolili zaangazowac adwokata. Wyznaczyli z urzedu takiego Zyda, nie pamietam jego nazwiska 57. Bylam u niego. Rozmawial grzecznie, ale na koncu powiedzial tak: "Pani maz, to czlowiek ze stali, nie okazuje ani skruchy, ani zalu. Szkoda, ze on nie jest po naszej stronie, my potrzebujemy takich ludzi".


Kwit odbioru paczki dla Gen. Emila Fieldorfa
w wiezieniu mokotowskim w Warszawie.
(archiwum Marii Fieldorf-Czarskiej)


Kwit wpaty pieniedzy dla Gen. Emila Fieldorfa
w wiezieniu mokotowskim w Warszawie.
(archiwum Marii Fieldorf-Czarskiej)

Zaczelam wplacac na Emila konto co miesiac z poczatku 500, potem po 200 zlotych. Na widzenie przyjezdzalam co miesiac, ale nie zawsze dostawalam przepustke. Byl czas, kiedy przez kilka miesiecy na prozno prosilam o przepustke. Kiedy wreszcie znalazlam sie w rozmownicy, Emil zapytal z zalem: "Dlaczego tak dlugo nie bylas? Tak czekalem". "Emil - powiedzialam - ja jestem tu co miesiac, jestem tu zawsze, ale to nie z mojej winy, zrozum". Zrozumial 58.




Zezwolenie z Sadu Najwyzszego dla Janiny Fieldorfowej na widzenie z mezem w wiezieniu mokotowskim,   1952.
(archiwum Marii Fieldorf-Czarskiej)


Straznicy byli rozni. Raz tylko byl jakis mlody, zezwierzecony i przerwal nam rozmowe, bo Emil powiedzial, zebym nie wplacala tyle pieniedzy, bo mu nie daja nic kupic. Listy nasze tez nie zawsze dochodzily. Od niego mam tylko pare 59. Cenzura byla ostra.

Adwokat [Mieczyslaw] Maslanko podejmuje sie obrony, ale tak dziwnie sie zachowuje, ze niepokoj moj wzmaga sie. Ale mysle sobie: "Skoro Zydzi zasiadaja w sadzie, nalezy wziac na obronce rowniez Zyda". Nic to nie pomoglo. Wyrok ten byl juz dawno wydany. Na rozprawe zaoczna dopuszczono mnie. Dnia 20 pazdziernika [19]52 roku sad w skladzie: [Emil] Merz, [Gustaw] Auscaler, [Igor] Andrejew i prokurator [Paulina] Kern, kobieta, Zydowka, skazuje Emila na smierc 60.

Za swoja dzialalnosc w AK, za wierna sluzbe Ojczyznie, on - czlowiek o najwyzszych wartosciach ideowych - zostaje skazany na smierc. Szukam ratunku. Kolacze do ludzi, ktorzy, moim zdaniem, mogliby mi wskazac droge do tych najwyzszych czynnikow. Pisze do siostry tego kata, Dzierzynskiego, azeby zechciala mi pomoc. Ta pani, Kojallowiczowa, staruszka, przyslala mi niezwlocznie bardzo pozytywna opinie o Emilu i prosbe, aby sad przychylil sie do jej prosby i zechcial zlagodzic swoj wyrok. Wszystko na prozno 61.

Dnia drugiego lutego w [19]53-cim roku ostatni raz widzialam Emila. Byl smutny, serce mi pekalo z bolu i rozpaczy. Wiedzial o wyroku. Przyprowadzil go jakis starszy, bardziej ludzki, straznik. Wprowadzil Emila przed kraty, spojrzal na mnie wymownie i odszedl. Po raz pierwszy zostalismy sami. Wtedy Emil powiedzial: "Czy wiesz dlaczego mnie skazali? – Bo odmowilem wspolpracy z nimi. Pamietaj, zebys nie prosila ich o laske! Zabraniam tego" 62. Powiedzialam - "Domyslam sie, ale ja nie trace nadziei, walcze o ciebie jeszcze". Rozpytywal potem o wszystkich, zwlaszcza interesowal sie Zosia. Opowiadalam mu, jak sobie radzimy. Potem przyszedl straznik, oswiadczyl, ze widzenie skonczone, Emil wyszedl. Glowe mial pochylona, rece w kieszeniach i ani sie obejrzal na mnie.

Ale nie chcialam wierzyc, ze go zamorduja. Wnosimy podanie do Rady Panstwa o ulaskawienie 63. Ja, corki, ojciec i brat. Po tygodniu przyjechalam znowu, ale sekretarka tego sadu powiedziala, ze nie ma odpowiedzi na nasze podanie, zebym sie codziennie dowiadywala. Wracajac [zwrocilam sie] do niektorych czlonkow naszej rodziny, ktorzy mieszkali w Warszawie, ale oni odmowili, bali sie, nie beda chodzili. Uprosilam wtedy jedna pania, znajoma, i ta powiedziala, ze sie nie boi i bedzie dowiadywala sie. Kiedy przyszla karta od niej, zeby ktos z rodziny przyjechal, pojechala Marysia. Poszla do sadu i tam oznajmiono jej, ze nasze podanie zostalo odrzucone. Jakze wiele czlowiek moze zniesc.




Protokol z wykonania wyroku smierci na Generale Emilu Fieldorfie
24 lutego 1953 r. w wiezieniu Mokotowskim w Warszawie.
Podpisany przez: prokuratora Witolda Gatnera, naczelnika wiezienia Warszawa I (mokotowskiego) Alojzego Grabickiego
i lekarza wieziennego Maksymiliana Kasztelanskiego.
Reprodukcja z ksiazki [26].


Kilkakrotnie jeszcze jezdzilysmy do Warszawy, probowalam odniesc pieniadze do wiezienia. Nie przyjeli. W sadzie nie chcieli za nic powiedziec, zadnego pisma, zadnego zaswiadczenia, zawiadomienia. W tej niepewnosci zylismy przez szereg miesiecy, az przyszedl list z Londynu od stryjecznego brata Emila, Stanislawa Fieldorfa. Pisal, ze jego zdaniem nie ma sensu ludzic sie, ze powinnam znac cala prawde, ze Emila juz zamordowali w wiezieniu dnia 24 lutego 1953 roku 64. Przezylam i to. Skad bralam sily - nie wiem.

* * *

W [19]57 roku, po zmianie na stanowiskach rzadowych, po tzw. pazdziernikowych wypadkach i dojsciu do wladzy Gomulki i odwilzy, wnioslysmy podanie o rehabilitacje. Wnioslam ja, corki, ojciec, brat. Dopiero 4 lipca [19]58 roku sad oglosil pelna rehabilitacje, wobec odwolania zeznan przez swiadkow, Grzmielewskiego 65 miedzy innymi, doprowadzonych z wiezienia, ktorzy, jak sami podali, zostali torturami zmuszeni do obciazenia Emila i stali sie posrednimi sprawcami jego skazania i smierci.

Ta nieslychana zbrodnia, to potworne morderstwo uszlo jednak kary. Oprawcy nie zostali napietnowani i skazani. Wnioslam podanie 66 o wskazanie miejsca pochowania Emila. Na prozno. Prokuratura odpisala, ze nie wie, ze nieznane jest miejsce pochowania Emila. Wobec odmowy prokuratury z wiezienia na Mokotowie wskazania mi miejsca pochowania Emila, uchwalilysmy z corkami, ze ulozymy plyte symboliczna. Wnioslam podanie o zezwolenie i dopiero po dwoch latach uzyskalam od wojska zezwolenie, bo byl to wtedy cmentarz wojskowy, a zarzad wyznaczyl mi miejsce. Nie chcieli sie zgodzic na zaden inny napis 67, jak tylko: "Emil Fieldorf-"Nil"; daty urodzenia i smierci oraz Krzyza Virtuti Militari nie dopuszczono.

* * *

Teraz tak: [Janina Fieldorfowa najwyrazniej czyta ze swoich zapisow pamietnikarskich]

28.III.1957 rok. Wczoraj zjawil sie Lichtszajn Chaim, ktory mnie, a wlasciwie nas, od roku poszukiwal, zeby opowiedziec o swoim zetknieciu sie z Emilem na Mokotowie. Nie wygladal wcale na rabina, nic w sobie nie mial z osoby duchownej. Taki zwykly czlowiek, rudawy, bardzo szczuply, o inteligentnych oczach. Postaram sie spisac to wszystko, co mowil o Emilu, zeby nie zapomniec.

Spotkali sie na ogolnej celi, po przeniesieniu tam Emila, ktory przez 23 miesiace przesiedzial w okropnie malej celi, ciemnej, bez stolka ani stolu, gdzie musial siedziec na podlodze. To byla specjalna cela numer 11. Glodzili go tam i zadreczali sledztwami. Nie bili jednak. Nie torturowali, bo jak powiada rabin "i tak wiedzieli, ze to nic nie pomoze, a poza tym – o Boze – wiadomo bylo im takze ze sledztwa, ze bedzie skazany. Panie musza byc dumne z takiego meza i ojca, to [byl] taki niezwykly czlowiek 68. Takich bylo na Mokotowie moze dziesieciu, a moze i tylu nie bylo. Do takich zaliczam Kostke-Biernackiego i adiutanta "Bora" - Jamontt-Krzywickiego 69. Umarl, umarli obaj."

Emila cechowala nieslychana wprost prawosc, jakas niepojeta wprost ufnosc, nigdy sie nie spodziewal takiego wyroku. Byl tez tak pracowity, ze wciaz wymyslal jakies lamiglowki myslowe, dla cwiczenia pamieci, lubil grac w domino. Na sledztwie niczego sie nie zapieral, ani jednego slowa nie wymowil, ani jednego gestu nie zrobil dla swojej obrony. Na sledztwach wlasciwie oskarzal on, a nie oni. Kiedy [Lichtszajn] byl w sasiedniej celi, slyszal jak Emil mowil: "coz, ja jestem niepodleglosciowcem, bylem nim zawsze i bede, nigdy sie nie zmienie, nie ma o czym mowic ze mna". Kiedys Emil powiada rabinowi, ze sledczy podniosl na niego reke, zamachnal sie. A Emil rozwarl koszule i powiedzial: "Bij mnie Polaka, ty lobuzie. Patrz, oto mam zeby wybite przez Niemcow 70, wroga, odplacilem im inaczej, a teraz ty! Bij!" Nie uderzyl, a Emil sie rozplakal, po raz pierwszy.

Nigdy nie widzialam go placzacego, nigdy. Nie moge nawet sobie tego wyobrazic. Ciemno mi sie robi przed oczami, jak o tym mysle. Nie myslec, nie myslec, nie myslec, ale pamietac musimy, ja i moje corki. Trzeba powiedziec wnuczkom, niech wiedza.

Wtedy odstawili go na jakis czas na boczny tor, tzn. nie wzywali go na badanie. Przeszedl do ogolnej celi, gdzie byl do wyroku. Nie spodziewal sie takiego wyroku, do tego stopnia, ze nawet wzial adres rabina, zeby zawiadomic jego rodzine. Od razu poczul zaufanie do tego Chaima i kiedy lezeli na siennikach, glowa przy glowie, szeptali nocami i roztrzasali rozne sprawy calymi godzinami.

Co miesiac wplacalysmy na jego konto od 500 do 200 zlotych. Mam kwity. A on nic nie mogl kupic, nie mial papierosow, ubranie poszlo w strzepy. Legendy krazyly o nim na Mokotowie 71. Jak twierdzi pan Lichtszajn, nawet te psy sledcze i caly aparat sadowy mial do niego szacunek. Martwil sie o nas, o corki, ze pewnie nam ciezko, wyobrazal sobie jak trudno jest nam poradzic sobie finansowo. O sobie myslal najmniej.

W tej celi byl cztery miesiace. Potem zabrali go na rozprawe. Wszyscy wiedzieli, ze on tu juz nie wroci. Odchodzac, pozyczyl buty od jednego z wiezniow. A przeciez poslalam mu takie porzadne, na filcu. Nie oddali mu. Odeslal potem te buty, a na nich odczytali: "Kara smierci - ha, ha, ha!" Nigdy nie mogl uwierzyc, ze mozna popelnic tak morderstwo i to w imie-niu rzekomego prawa.

Emil zarzucal wladzom londynskim, ze niepotrzebnie spowodowaly utworzenie WiN-u, "Wolnosc i Niepodleglosc", ze to spowodowalo zaglade wielu tysiecy niewinnych ludzi. W okresie, kiedy Rosja stala sie jedna ze swiatowych poteg, tworzenie takiej organizacji, tuz po wojnie, nie mialo zupelnie sensu. Bolal nad tym wszystkim. Pan Lichtszajn [mowi, ze Emil] kazal sobie, mowic po imieniu, nie pozwalal tytulowac sie generalem.

Jedyny swiadek 72, ktory zeznawal przeciwko Emilowi, to byl Grzmielewski, znajduje sie tez na wolnosci. Jezeli Emil nie zyje, on jest sprawca jego smierci. Wedlug ich prawa sadowego oskarzony nie moze byc skazany na podstawie wlasnego przyznania sie do winy. Musi byc chociaz jeden swiadek. I takiego swiadka znalezli, choc Emil i tak do zadnej winy sie nie przyznawal. Emilowi dali do przeczytania zeznanie tego Grzmielewskiego. jak opowiadal panu Chaimowi, zlapal sie za glowe, jak to przeczytal, nie chcial wlasnym oczom wierzyc. Przybilo go to, ze to jego czlowiek, jego podwladny, AKowiec, a takich bylo wiecej. Chociaz jak twierdzi pan Lichtszajn, tchorzostwo i plaszczenie sie wobec wroga cechowalo NSZ, Narodowe Sily Zbrojne. To byl, wedlug niego, okropny element, sprzedajny, za cene lepszego wyzywienia, cwiartki masla, czy czegos tam, wydawali lub oskarzali nawet najblizsza rodzine 73. A ten Chaim przez prawie piec lat zyl o chlebie i wodzie, bo religia nie pozwalala mu na korzystanie z kotla. Nie mogli go zmusic do jedzenia.

Na Mokotowie poznawalo sie ludzi, wychodzily na jaw najpiekniejsze, najwznioslejsze cechy charakteru, a najgorsze, naj bardziej podle rowniez. Dusza ludzka tam sie obnazala. Nikt nie zdolal sie na dluzszy dystans markowac. Siedzieli tam tez Niemcy, m.in. dwoch generalow 74. Byli oni dobrze zaopatrzeni we wszystko, dostawali paczki, nawet zza granicy. Nie wiem, czy mozna dawac wiare tym wszystkim doniesieniom tego rabina. Nie wiem, ale zapisalam.

Teraz zaluje, ze nie zapisalam tego, co mowil pan Walter Zabczyk 75. Ale mam jego listy. Mozna bedzie to odtworzyc.

7.XI.1957 r. Telefonowal do mnie adwokat, Dowbor Bordel, ze wybiera sie do mnie jeszcze jeden wspoltowarzysz Emila, prawnik. Zaprosilam go na popoludnie. Przyszedl. Nazywa sie Michal Kolynia, Ukrainiec, komunista. Troche sie go zleklam. Ale przypomnialam sobie, ze mowil mi o nim jeden ksiadz. Ksiadz doktor Przetocki z Gdanska, do ktorego celi trafil on po opuszczeniu Emila i ze z wielkim entuzjazmem mowil o nim. Okazuje sie, ze siedzial z nim [Emilem] w [19]51 roku, siedem miesiecy. Dopiero traz dowiedzialam sie, jak wygladal naprawde moment aresztowania Emila.

Otoz byl on wezwany na 10 listopada 1950 r. do RKN-u, celem rzekomego uzupelnienia danych do uzyskania emerytury 76. Kazali [mu] stawic sie z dyplomem oficerskim. Emil po wejsciu do RKN-u zorientowal sie zaraz, ze kreca sie tam jakies podejrzane typy. Wyszedl wiec zaraz, ale na Piotrkowskiej podeszlo do niego dwoch drabow, podjechalo auto, wsadzili go, choc Emil zaczal krzyczec, zeby ludzie mnie zawiadomili, podawal moj adres, ale oczywiscie nikt nie przyszedl 77. Zawiezli go od razu na Koszykowa 78. Tam byl pare miesiecy. Podobno usilowal popelnic samobojstwo. Boze, Boze! Powiedzieli mu, ze ja i corki jestesmy pierwsze aresztowane. Badal grunt Rozanski 79. Chcieli go za wszelka cene zmusic do wspolpracy. Jak sie juz znalazl na Mokotowie, uspokoil sie, bo ja niedlugo otrzymalam widzenie i w tym okresie wyzywienie mial dobre, bo za wplacane przeze mnie pieniadze kupowal sobie juz tluszcze i nawet owoce 80. Dzielil sie tym ze wszystkimi, z tymi, ktorzy nie otrzymywali pieniedzy.

Poza tym niewiele dowiedzialam sie od tego pana. Opowia dal duzo o sobie. Byl tak przekonany, ze Emil jest na wolnosci, ze przyjechal tutaj zeby go prosic na swiadka w procesie rehabilitacyjnym, ktory tez jakos sie ciagle odwleka, jak u Emila 81. Mialam wrazenie, ze troche sie obawial, zeby za duzo nie powiedziec. Takie mialam wrazenie. Znal nas jeszcze z Wilna, bo mieszkal na Kalwaryjskiej, pod numerem 7, a my pod 11-tym. Juz wtedy, jako sluchacz Instytutu Badan Ziem Wschodnich, nalezal do organizacji komunistycznej. Bo ja wiem, moze byl specjalnie do nas naslany? Teraz nikomu nie mozna wierzyc.


[koniec nagrania]




Przypisy:

  1. Gimnazjum nr V w Krakowie. [1,2]   (powrot)

  2. Odon Feliks Bujwid, profesor Uniwersytetu Jagiellonskiego, lekarz, bakteriolog, tworca mikrobiologii polskiej. Odon Bujwid mial cztery corki idwoch synow. Rodzina Bujwidow mieszkala w bliskim sasiedztwie Fieldorfow, przy ul. Lubicz 28 (obecnie 34). Fieldorfowie mieszkali przy ul. Lubicz 26.   (powrot)

  3. W grudniu 1912. [2]     (powrot)

  4. Dokument wystawiony przez Dowodztwo 5 Pulku Piechoty Wojsk Polskich pt. "Stan Sluzby St. Sierz. Fieldorf Emil", wymienia:
    "Udzial w bitwach: Brzegi, Czarkowa, Winiary, Budy Michalowskie, Niedabyl, Chyzowki, Stopnice Krolewskie, Marcinkowice, Pisarzowa, Lacko, Lowczowek, Nida, Kozinek, Kujawy, Konary, Ozarow, Tarlow, Wyznianka, Urzedow, Strzeszkowice, Jastkow, Kamionka, Wysokie Litews., Stochod, Serechowo, Hulewicze, Rudka Mirynska". / Odznaczony Krzyzem 1 Bryg. 'Za Wierna sluzbe'. / Ukonczyl przy pulku nizsza szkole p oficerska z wynikiem dobrym. [1,2, 20]   (powrot)
  5. Zdjecie i jego pozniejsze kopie w archiwach rodzinnych Fieldorfow.   (powrot)

  6. W pazdzierniku 1914. [1]   (powrot)

  7. Sluzyl na odcinku "Zara Nord" w Tyrolu poludniowym przez rok, od wrzesnia 1917. [1,2]   (powrot)

  8. We wrzesniu 1918. [1,2]   (powrot)

  9. St. sierz. Emil Fieldorf sluzyl w P.O.W. w oddziale dowodzonym przez ppor. Eugeniusza Wyrwinskiego "Koguta". [1,2]   (powrot)

  10. 31 pazdziernika 1918. [1,2]   (powrot)

  11. Byc moze chodzi o szkole podoficerska przy 5 p.p. (por. przypis 4), albo przeszkolenie w Szkole Podchorazych piechoty w Warszawie, ktore ukonczyl juz jako kapitan w poczatkach 1923. [1,2]   (powrot)

  12. 24 grudnia 1918. Nominacja ta zostala zatwierdzona przez Naczelnika Panstwa 18 marca 1919. [1,2]   (powrot)

  13. Jan Bulhak (fotografik) i por. Romanczuk. [2]   (powrot)

  14. Dziecko to zmarlo. [3]   (powrot)

  15. Emil Fieldorf odznaczony byl odznaczeniami bojowymi: Krzyzem Srebrnym Orderu Virtuti Militari V kl. (za mestwo w walce pod Hulewiczami - 1916), 4-krotnie Krzyzem Walecznych (za walki o Wilno – 1919, pod Dyneburgiem - 1919 . Bialymstokiem, Staworowem - 1920), Krzyzem Zlotym Orderu Virtuti Militari (IV klasy) za prace konspiracyjna - 28 wrzesnia 1944, Medalem Wojska – Polska Swemu Obroncy, Londyn 1948, Krzyzem Armii Krajowej (nr. 6, Londyn 1967, posmiertnie), a takze kilkoma odznaczeniami cywilno-wojskowymi. [1,2, 26]   (powrot)

  16. W polowie 1922 r. W 1922 r., porucznik Emil Fieldorf zostal mianowany kapitanem. [1,2]   (powrot)

  17. Pozniej oficer Wojska Polskiego; kapitan sluzb kwatermistrzowskich 15 DP Armii "Pomorze", zginal 20 wrzesnia 1939 pod Sierakowem w Puszczy Kampinoskiej, w ostatniej fazie Bitwy nad Bzura (odwrot wojsk polskich i przebijanie sie rozbitych oddzialow do oblezonej Warszawy). Pochowany jest na Cmentarzu Lomiankowskim w Kielpinie Poduchownym, w wydzielonej kwaterze wojennej. [28]   (powrot)

  18. 1 stycznia 1928. [1,2]   (powrot)

  19. Jesienia 1928. [2]   (powrot)

  20. 1930. [1]   (powrot)

  21. W listopadzie 1935. [1,2]   (powrot)

  22. 1 listopada 1937. [1,2]   (powrot)

  23. 28 stycznia 1938. [1,2]   (powrot)

  24. 51 Pulk Piechoty Strzelcow Kresowych. [1,2]   (powrot)

  25. 51 p.p. wchodzil w sklad 12 Tarnopolskiej Dywizji Piechoty gen. Gustawa Paszkiewicza, nalezacej do Grupy Operacyjnej gen. Stanislawa Skwarczynskiego, wchodzacej w sklad Armii "Prusy". Pulk ten zostal rozbity (70% strat) przez Niemcow w bitwie w rejonie Ilzy kolo Skarzyska [1]. Szczegoly przebiegu kampanii wrzesniowej pplk. Fieldorfa cytowane sa w [2, 26], za relacja napisana przez niego w Paryzu 17 lutego 1940 r. Np. w polowie wrzesnia 1939 r. usilowal on przebic sie do Lwowa w celu wziecia udzialu w jego obronie. [2]   (powrot)

  26. Towarzyszyli mu mjr Marcin Rotter i mjr dr Sylwin Lypek z jego 51 pulku. Zostali oni internowani w wegierskim obozie z Pelsöc. [2,4]   (powrot)

  27. Pplk Emil Fieldorf zameldowal sie w polskiej wojskowej stacji zbornej w Paryzu 9 lutego 1940. Nastepnie przeszedl kurs oficerow sztabowych w Coetquidan. 3 maja 1940 r. otrzymal awans na pulkownika. 10 czerwca 1940, pod nazwiskiem Emil Wielowieyski, zostal wyznaczony przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Paryzu kurierem dyplomatycznym do Budapesztu, skad najprawdopodobniej mial udac sie do okupowanej Polski. Po upadku Francji w tydzien pozniej, 26 czerwca 1940 przyplynal do Liverpool skad pojechal do Londynu. [2, 26, 27]   (powrot)

  28. wyruszyl 17 lipca 1940 trasa: Liverpool-Cape Town-Kair-Palestyna-Syria-Turcja-Jugoslawia-Budapeszt-Warszawa. Byl pierwszym emisariuszem Rzadu i Naczelnego Wodza wyslanym do Kraju z Anglii. Po drodze dostarczyl przesylki do polskich placowek w Kairze i Budapeszcie. [1,2]   (powrot)

  29. Najpierw Zwiazku Walki Zbrojnej, a od 1942 r. Armii Krajowej. M.in. inspektor KG ZWZ na obszar krakowski, pod pseudonimami "Maj" i "Sylwester" (pazdziernik 1940-styczen 1942). Komendant Obszaru III Bialostocko-Poleskiego ZWZ, pod pseudonimem "Weller" (luty 1941-styczen 1942). [5,4]   (powrot)

  30. Pomylka w dacie. Emil Fieldorf byl wowczas pulkownikiem. Awans na generala brygady otrzymal 28 wrzesnia 1944. [1,5,6]   (powrot)

  31. Z rozkazu gen. Stefana Roweckiego "Grota", od sierpnia 1942 r. [5,4]   (powrot)

  32. Kierownictwo Dywersji Komendy Glownej Armii Krajowej [5]. Kedyw rozwinal sie na bazie ludzi i materialow ze "Zwiazku Odwetu" pplk. Franciszka Niepokolczyckiego-"Franka", duzej grupy dywersyjnej "Tajnej Organizacji Wojskowej" (TOW) plk Jana Mazurkiewicza-"Zagloby" i oddzialu "Osa-Kosa" pplk. Jozefa Szajewskiego-"Philipsa". Grupy Szturmowe "Szarych Szeregow" zostaly oddane do dyspozycji Kedywu KG AK wczesniej, tj. w listopadzie 1942, w wyniku rozmow miedzy plk. "Nilem" a Florianem Marciniakiem-"Florianem", komendantem Szarych Szeregow. [8]   (powrot)

  33. Akcja dywersji antyniemieckiej na terenach polozonych wokol wschodnich granic R.P. z 1939 r., rozpoczeta w polowie 1941 r., majaca na celu zademonstrowanie polskiej obecnosci na tych terenach. "Wachlarz" zostal rozwiazany pomiedzy grudniem 1942 a lutym 1943. [5]. 18 marca 1943 plk Emil Fieldorf-"Weller", na rozkaz gen. "Grota", przejal sztab "Wachlarza" od pplk. Adama Grocholskiego-"Doktora", ostatniego dowodcy "Wachlarza".   (powrot)

  34. 7 pazdziernika 1943 r. plk "Nil" nieomal wpadl w rece niemieckie podczas wizytacji partyzanckich oddzialow por. Jana Piwnika-"Ponurego" w mlynie we wsi Rejow, kolo Skarzyska. Byl to wynik denuncjacji przez Jerzego Wojnowskiego-"Motora", groznego konfidenta Gestapo w partyzanckim oddziale. "Ponurego". Po sledztwie i przyznaniu sie, Wojnowski zostal stracony. [7]   (powrot)

  35. Bataliony "Parasol" i "Zoska", podlegle Kedywowi KG AK, powstaly w lecie 1943 r. z oddzialow "Agat" (AntyGestapo) i "Pegaz" (PrzeciwGestapo) oraz Grup Szturmowych "Szarych Szeregow", obejmujacych mlodziez powyzej 17-18 lat. [8]   (powrot)

  36. 20-24 listopada 1943. Depesza gen. "Bora" zostala rozszyfrowana w Londynie dopiero 2 stycznia 1944. [6]   (powrot)

  37. Wowczas jeszcze pulkownik.   (powrot)

  38. 1 lutego 1944. [6]. Plk "Nil" zostal stopniowo wycofany z bezposredniej dzialalnosci KG AK. Wedlug relacji Andrzeja Wolskiego-"Jura", plk "Nil" wizytowal baze szkoleniowa Batalionu "Zoska" w lasach, ok. 10 km na poludniowy-wschod od Wyszkowa, jeszcze w lipcu 1944 r., niedlugo przed Powstaniem Warszawskim. [9]   (powrot)

  39. Plk Emil Fieldorf byl czlonkiem Kierownictwa Walki Konspiracyjnej, a od 1943 r. Kierownictwa Walki Podziemnej, organizacji podleglej bezposrednio Komendantowi AK, ale wylaczonej z jej struktury wojskowej [5]. Powierzenie mu zadania zorganizowania "Nie" bylo jednakze dowodem zaufania gen. "Bora" do zdolnosci organizacyjnych i dowodczych plk. "Nila".   (powrot)

  40. Istnienie "Nie" bylo znane wywiadowi sowieckiemu juz od czerwca 1944 r., dzieki polskiemu agentowi NKWD, plk. Ludwikowi Krzeszowskiemu, komendantowi Obszaru Polnocno-Wschodniego "Nie" (sic!). [6]   (powrot)

  41. Plk "Nil" jako komendant "Nie" nie bral udzialu w walkach. Chory na czerwonke, zostal 16 sierpnia 1944 z pomoca dwoch laczniczek ewakuowany Warszawy wraz z ludnoscia cywilna i umieszczony w majatku Bieliny, kolo Rozalina. [2,6]. 28 wrzesnia 1944, plk "Nil" zostaje awansowany przez Naczelnego Wodza, gen. Sosnkowskiego, do stopnia generala brygady - za "czyny bojowe", a 29 wrzesnia Naczelny Wodz odznaczyl go Zlotym Krzyzem Orderu Virtuti Militari IV klasy (nr 64) z uzasadnieniem: "Za caloksztalt pracy konspiracyjnej na najbardziej eksponowanych kierowniczych stanowiskach i za wybitna postawe i gotowosc podjecia najciezszych zadan, ktorym zawsze podolal". [2,26]

    W/g jego corki, Marii, dowodzac Kedywem, plk "Nil" byl przeciwny koncepcji powstania, uwazajac, ze przyniesie ono tylko olbrzymie straty. Ta opinia miala wywolac jego tarcia z gen. Tadeuszem Komorowskim-"Borem", Komendantem Armii Krajowej. Pozniej, gen. Fieldorf zalowal tysiecy mlodych ludzi, poleglych w Powstaniu. Nie chcial wiele rozmawiac o konspiracji i powstaniu, ale do zony mial wyrazac dezaprobate decyzji o wywolaniu Powstania Warszawskiego. W notatkach pani Janiny Fieldorfowej znajduje sie nastepujacy zapis:

    "Czasem opowiadal mi o Kedywie, o wspanialych, bohaterskich chlopcach i dziewczetach, ktorzy z takim oddaniem gotowi byli poswiecic swe zycie. O swoim Dowodcy, a wlasciwie, jak go nazywal, najserdeczniejszym przyjacielu, generale "Grocie" [Stefanie Roweckim], mowil z takim wzruszeniem, z takim bolem, ze glos mu drzal. – 'To byl dowodca! To byl niezwykly czlowiek, urodzony na wodza. Laczyla nas serdeczna przyjazn. Dla mnie byl wzorem madrosci, wiedzy, odwagi. On byl jedynym takim w naszej organizacji. To byl dla mnie cios w samo serce - to jego uwiezienie'. – 'A Bor-Komorowski?' – spytalam. Machnal tylko reka. Zdaniem Emila to nominacja byla bardzo niepostawna [?, slowo malo czytelne - amk] [...] Skazali [go] po prostu na smierc. Hanba im wszystkim i Komorowskiemu i tym w Londynie." [20]
    W/g relacji Reginy Blociszewskiej-Sieluzyckiej, ktora w latach poznych 1950. i 1960. pracowala w Studium Polski Podziemnej w Londynie, generalowie Tadeusz Komorowski-"Bor" i Tadeusz Pelczynski-"Grzegorz" "jezeli juz niechetnie rozmawiali o gen. Fieldorfie, to ze spuszczonymi glowami". [22]   (powrot)

  42. Gen. "Nil" przygotowywal siec komorek "Nie" oraz ludzi dla zasilenia organizacji na terenach zajetych przez Zwiazek Sowiecki. Dzialal glownie w rejonach podwarszawskich: Podkowy Lesnej, Brwinowa i Milanowka. Gen. "Nil" bral udzial w naradach z gen. Okulickim i krajowymi przywodcami politycznymi z Rady Jednosci Narodowej, m.in. w Czestochowie, Piotrkowie Trybunalskim i Krakowie. Bral udzial w odbudowywaniu KG AK w Czestochowie. [2, 6]

    Delegat Rzadu na Kraj, Jan Stanislaw Jankowski-"Sobol", w depeszy do Prezydenta RP przez Premiera w Londynie 3/7 grudnia 1944, oraz gen. Okulicki "Niedzwiadek" w depeszy z 7/10 grudnia 1944 do gen. Kopanskiego (w odpowiedzi na jego zadanie z 16 listopada 1944) proponowali gen. "Nila" na stanowisko Zastepcy Komendanta Sil Zbrojnych w Kraju [5, 25]. Nie jest jasne, czy gen. Fieldorf objal te funkcje, ale byloby to logiczne z uwagi na to, ze byl juz Komendantem "Nie".   (powrot)

  43. Aresztowany przez NKWD, najprawdopodobniej przypadkowo, na krotko przed planowanym spotkaniem z generalem Leopoldem Okulickim "Niedzwiadkiem". [6,4]   (powrot)

  44. Emil Fieldorf od 1940 r. poslugiwal sie dokumentami na nazwisko Walenty Gdanicki. [1]   (powrot)

  45. Wg relacji pplk. Jozefa Rybickiego, czesc dolarow, z ktorych korzystal w pracach organizacyjnych, ale nie wszystkie, zdazyl wyrzucic przez okno, tuz przed wejsciem NKWD. Zostala mu tylko niewielka kwota, wystarczajaca jednak do uznania go przez NKWD za handlarza waluta. [10]   (powrot)

  46. Gen. "Nil" zostal przewieziony do obozu w Rembertowie z siedziby NWKD we Wlochach pod Warszawa. Oboz w Rembertowie, stworzony przez NKWD, byl jednym z wielu przejsciowych obozow dla aresztowanych bylych zolnierzy AK. Akowcow trzymano tam razem z uwiezionym Volksdeutschami. Wszyscy wiezniowie mieli na ubraniu na plecach wymalowane swastyki. Oboz, ogrodzony dwoma plotami z drutow kolczastych, pomiedzy ktorymi chodzily patrole NKWD, strzezony byl z wiez strazniczych i glownej wartowni.

    Po aresztowaniu i przewiezieniu Generala do obozu w Rembertowie, pozostajacy nadal w konspiracji plk Jan Mazurkiewicz-"Radoslaw" - nastepca gen. "Nila" na stanowisku dowodcy Kedywu i szef Obszaru Centralnego DSZ (Delegatury Sil Zbrojnych, ktora zastapila Armie Krajowa rozwiazana przez gen. Okulickiego 19 stycznia 1945) - wydal rozkaz dowodcy oddzialu dyspozycyjnego, por. "Kmicie" (Henrykowi Kozlowskiemu) rozpoznania obozu i odbicia Generala. Nie dysponowano jednak odpowiednimi silami do natychmiastowego nocnego ataku na oboz w Rembertowie. (Inne warianty odbicia, tj. podczas przemarszu do pociagu oraz ataku na pociag, uznano za nierealne). 21 marca 1945, zanim bylo mozliwe sprowadzenie z Lubelskiego odpowiednio silnego oddzialu dla wykonania akcji, gen. "Nil" zostal wywieziony do obozu w Zwiazku Sowieckim, wraz z okolo 1 400 wspolwiezniami.

    Po wywiezieniu gen. "Nila", plk "Radoslaw" w celu zmylenia poszukiwan Generala, polecil rozpowszechniac wiadomosc, ze gen. "Nil" wyjechal z kraju i przebywa w Anglii. Ta mistyfikacja byla tak przestrzegana, ze juz po powrocie Generala z Rosji w 1947 r. zostalo wmowione w plk. Adama Borkiewicza, bylego wyzszego oficera KG AK, ktory na ulicy w Warszawie natknal sie na Generala, ze musial sie byl pomylic sadzac, ze byl to gen. "Nil". [10,11]   (powrot)

  47. Kolejno lagry w Bieriozowce, Stupinie i Chudiakowie [12]. W lagrze Walenty Gdanicki – Emil Fieldorf - przyjaznil sie rowniez ze Stefanem Czarneckim i mlodym wowczas Tadeuszem Borowskim, ktorym opiekowal sie moralnie i fizycznie. Ocalil go lekarstwem na czerwonke. [26]   (powrot)

  48. Jan Hoppe, przywodca Stronnictwa Pracy, zostal aresztowany wczesniej, w lutym 1945 r., w "kotle" NKWD w Brwinowie. Z Walentym Gdanickim spotkal sie jeszcze w wiezieniu NKWD we Wlochach i w obozie NKWD dla Volksdeutschow i AKowcow w Rembertowie. [10,12]

    Jan Hoppe opisal tragikomiczny epizod w pociagu wiozacym AKowcow do szpitala w Zwiazku Sowieckim, 1500 km od lagru, wsrod nich Walentego Gdanickiego. Otoz kilku AKowcow, w tym byly dowodca jednostki Kedywu w Skierniewicach, grozilo wyrzuceniem z pociagu Walentego Gdanickiego – "handlarza waluta" – b. dowodce Kedywu KG AK. [12]   (powrot)

  49. 49. W rzeczywistosci we wczesnych latach szescdziesiatych, namowiony do tego przez wspoltowarzyszy wieziennych (rekopis przelezal w Polsce kilka lat przed opublikowaniem w Londynie). Jan Hoppe, po powrocie z obozow sowieckich, zostal aresztowany w kwietniu 1949 r. i spedzil ponad szesc lat w wiezieniu, najpierw na Mokotowie, potem we Wronkach. Zmarl w lutym 1969. [10,12]   (powrot)

  50. Walenty Gdanicki nie zostal rozpoznany przez NKWD do konca. Np. na procesie gen. Okulickiego i innych przywodcow Polski Podziemnej w Moskwie, w czerwcu 1945 r., wielokrotnie padalo nazwisko plk. Fieldorfa, ktory wowczas siedzial w sowieckim lagrze pod falszywym nazwiskiem. Ksiazka [26] zawiera fragmenty stenogramu zeznan gen. Okulickiego na Procesie 16-tu, dotyczace "Nie" i gen. Fieldorfa. Zeznania te w zasadzie nie obciazaly gen. Fieldorfa.

    Glowne biuro Komisji Likwidacyjnej do Spraw b. AK w Warszawie, mieszczace sie w budynku Banku Gospodarstwa Krajowego na rogu Alei Jerozolimskich i Nowego Swiata, otrzymywalo od rodzin AKowcow wywiezionych do Zwiazku Sowieckiego tysiace prosb o ratunek dla nich. W latach 1946-47 plk Jan Mazurkiewicz-"Radoslaw", b. przewodniczacy Komisji Likwidacyjnej, czynil starania m.in. u premiera Cyrankiewicza o zwolnienie z Zwiazku Sowieckiego jak najwiekszej liczby b. zolnierzy AK, przedstawiajac mu imienne listy uwiezionych. Wsrod nich powtarzalo sie nazwisko Walentego Gdanickiego. Zdaniem plk. "Radoslawa", zwolnienie Gdanickiego - gen. "Nila" - bylo wynikiem tych interwencji. Wedlug Henryka Kozlowskiego-Kmity, podwladnego plk. "Radoslawa" z Powstania Warszawskiego i dowodcy jego oddzialu oslonowego w DSZ w 1945 r., w jesieni 1947, plk "Radoslaw" mial powiedziec do plk. Jana Gorazdowskiego-"Wolanskiego" w obecnosci Kozlowskiego: "Udalo sie, «Nil» jest". [10]

    Corka Generala, Maria Fieldorf-Czarska poddaje to twierdzenie w powazna watpliwosc. Sadzi ona, ze kopie list nazwisk zeslanych AKowcow, ktore plk. "Radoslaw" przekazywal na audiencjach Cyrankiewiczowi, a nawet Bierutowi moga znajdowac sie w archiwach Komisji Likwidacyjnej, ktore potem przejal Urzad Bezpieczenstwa [20].

    Jednych zeslanych AKowcow odsylano do Polski, innym dawano wyroki 25 lat lagru albo zabijano w lagrach (np. plk. Kazimierza Tumidajskiego). Jedni wracali bez interwencji Komisji Likwidacyjnej, inni byc moze w wyniku takich interwencji. Tego juz nie ustali sie nigdy.

    Rodzina Generala nie kontaktowala sie z plk. "Radoslawem", ani on nie kontaktowal sie z nimi. Jedyne ich, zdawkowe spotkanie nastapilo dopiero 16 listopada 1959 na nabozenstwie zalobnym w kaplicy OO. Jezuitow przy ul. Rakowieckiej 31 Warszawie, zorganizowanym przez Pania Fieldorfowa i celebrowanym przez O. Tomasza Rostworowskiego SJ, bylego wieznia Mokotowa. W listopadzie 1962 nastapila wymiana korespondencji miedzy Pania Fieldorfowa i plk. Mazurkiewiczem w sprawie jakiegos jego oswiadczenia o roli gen. Fieldorfa okupacyjnej konspiracji. [20]

    Plk. Jan Mazurkiewicz-"Radoslaw" nigdy nie zaproponowal rodzinie Generala jakiejkolwiek pomocy. Natomiast, corka Generala, Maria, wspomina z wdziecznoscia jak zaraz po wojnie, przed swoim aresztowaniem w 22 pazdziernika 1946, plk Franciszek Niepokolczycki pomagal zonie i corkom Generala, kiedy ten byl zeslany do Zwiazku Sowieckiego. W liscie do plk Niepokolczyckiego z 20 grudnia 1957 Janina Fieldorfowa dziekuje mu za pomoc i lekarstwa – strophantyne.

    Po powrocie Generala, jedynie pewien b. podoficer, ktory jeszcze przed wojna wyjechal do Stanow Zjednoczonych, przysylal zonie Generala paczki dla swojego dawnego dowodcy. Janina Fieldorfowa borykala sie z trudnosciami finasowymi. [20]

    Po aresztowaniu Fieldorfa w roku 1950, Boleslaw Piasecki odmowil pomocy, a nawet spotkania z corka Generala, Maria, mimo, ze kiedys opiekowala sie ona rannym partyzantem z jego Batlionow Uderzeniowych. Odmowil tez spotkania z zona dawnego swego dowodcy lekarz b. 51 pulku Strzelcow Kresowych, dr. Lypek. W roku 1958, w Lodzi pewien ksiadz-jezuita odmowil wymienienia nazwiska Generala podczas nabozenstwa zalobnego. [20]   (powrot)

  51. Byl to Stanislaw Jasinski. [18, 26]
    Pozniej, gen. Fieldorf podal w sledztwie, ze po przyjezdzie ze Swierdlowska, w Warszawie nocowal na dworze, lub w "Caritasie" [4]. Po przyjezdzie do Lodzi, jako Gdanicki Walenty otrzymal 16 grudnia 1947 zaswiadczenie z Polskiego Czerwonego Krzyza umozliwiajace mu otrzymanie kartek zywnosciowych.   (powrot)

  52. Byl to brat Generala, Jozef i jego zona Maria (rodzice autorki ksiazki [26]). Drugi brat, Jan, zginal w obozie koncentracyjnym w Gross-Rosen. [3, 18]   (powrot)

  53. W grudniu 1947.
    W Lodzi przy ul. Prochnika 39/15, po repatriacji z Wilna, mieszkala pani Janina Fieldorfowa z corkami. [1,2,13]. Ze wzgledow bezpieczenstwa, do czasu ujawnienia sie przed wladzami wojskowymi w Rejonowej Komisji Uzupelnien (R.K.U.) w Lodzi w lutym 1948, General nie mieszkal z rodzina. [2,4,14]

    Ujawniajac sie w R.K.U. gen. Fieldorf uwierzyl radom gen. Gustawa Paszkiewicza, swojego bylego dowodcy z 1920 r. i 1939 r., nie wiedzac o jego haniebnej roli w zwalczaniu podziemia po-AKowskiego w Bialostockiem. [4,10]. Byc moze general Stanislaw Tatar tez mu to doradzal. [26]   (powrot)

  54. Nie ma jednak sladow, ani nic nie jest wiadome corce Generala, Marii, aby po powrocie z Uralu, gen. Fieldorf bral jakikolwiek udzial w antykomunistycznej dzialalnosci konspiracyjnej, np. w WiN. Nie pracowal, byl chory i wyczerpany pobytem w lagrach, obdarty, wydawal sie byc zmeczony konspiracja. Sluchal radia BBC, interesowal sie wojna koreanska, zajmowal sie stolarka, opiekowal sie wnuczka Zosia (corka Krystyny) [20] i dziecmi z rodziny, szczegolnie siostrzencem zony, Andrzejem Zachara, ktoremu tlumaczyl, ze "AK to bylo regularne wojsko, ktore zeszlo do podziemia, a AL to byla amatorska partyzantka" [21]. Nie mial zadnych ambicji dalszej kariery wojskowej, pragnal spokojnie osiasc gdzies na wsi, po otrzymaniu emerytury. Protokol spisu jego ruchomosci podlegajacych przepadkowi na rzecz Skarbu Panstwa spisany przez egzekutora 22 marca 1951 wylicza 13 sprzetow domowych o lacznej wartosci 123 zl. [20]

    General przybity dalszymi stratami, ubolewal, ze szeregowi zolnierze podziemia gineli mordowani, a nikt sie o nich nie upominal. Twierdzil, ze po wojnie nikt juz nie powinien tracic zycia, bolal ze tylu mlodych ludzi nadal ginelo. [20]

    General byl wstrzasniety owczesna sytuacja w Polsce, zas optymistyczne opinie o nietrwalosci systemu komunistycznego, wyrazane przez niego po powrocie z Uralu do innych (m.in. do wspolwiezniow, ktorzy wrocili z nim z Uralu) byly bardziej pocieszajace niz prawdziwe. Zdawal sobie sprawe, ze nie bylo to chwilowe, spodziewal sie aresztowania, lecz nie dopuszczal mozliwosci ucieczki z Polski, uwazajac, ze miejsce jego bylo w kraju, niezaleznie od okolicznosci i od tego jaka by ta Polska nie byla. Sadzil, jak mowi corka Maria, ze: "nic gorszego od piekla jakie przeszedl na Uralu, nie moze go juz spotkac". [20]

    Wiadomo tez, ze gen. Fieldorf nie skontaktowal sie z plk. Janem Mazurkiewiczem "Radoslawem" [10, 20]. Zdaniem plk. "Radoslawa", w owczesnym klimacie politycznym w kraju, po powrocie Generala w pazdzierniku 1947 r., byla jeszcze szansa zalatwienia na wyzszym szczeblu jego ujawnienia sie i legalizacji, wykorzystujac kontakty wyrobione w trakcie dzialalnosci w Komisji Likwidacyjnej b. AK [10,11].

    Maria Fieldorf-Czarska [20] zwrocila mi (AMK) uwage na bardzo istotny aspekt tej sprawy (znany zreszta z ustnych relacji kilku innych osob, np. pplk. Jozefa Rybickiego): gen. Fieldorf "byl przeciwny dzialalnosci Komisji Likwidacyjnej dla Spraw b. AK, byl wrecz przygnebiony owocami jej dzialalnosci. Uwazal on, ze po rozwiazaniu AK kazdy jej zolnierz stal sie indywidualnym czlowiekiem i sam powinien decydowac o, lub nie, ujawnianiu sie. Przede wszystkim byl zdania, ze Komisja Likwidacyjna umozliwila UB sporzadzenie list nazwisk ujawnionych AKowcow, ulatwiajac tym ich pozniejsze masowe aresztowania".

    Pani Maria napisala do mnie:

    "Dlatego wiem z cala pewnoscia, ze Ojciec nie zgodzilby sie na zalatwienie "na wyzszym szczeblu" i do tego wykorzystujac wyrobione przez pana plk. Mazurkiewicza "kontakty". Nie do pomyslenia bylyby tego rodzaju uklady. Absolutnie wykluczone."
    General ubolewal, iz niektorzy byli wyzsi oficerowie AK wydali nazwiska licznych zolnierzy podziemia. W jakis czas po powrocie z Zwiazku Sowieckiego, stojac nad grobem Emilii Malessy-"Marcysi" (kpt. AK bylej szefa "Zagrody", Dzialu Lacznosci Zagranicznej (kurierskiej) KG AK, a potem DSZ i I Zarzadu WiN, plk. Jana Rzepeckiego), odpowiedzialnej za wiele ujawnien, ktore mialy tragiczne konsekwencje, powiedzial do zony: "Mozna to zrozumiec, ale nie mozna tego zapomniec" [20].

    W roku 1972 zona Generala napisala w liscie do pplk. Stefana Zana-Krzywiaka (z dawnego 51 pulku, KG AK i NIE), odpowiadajac na posrednie pytanie plk. Antoniego Sanojcy: "Emil byl zdumiony i przerazony stanowiskiem i postawa wielu swoich kolegow." [20]. Plk Sanojca mial wowczas pisac cos o Fieldorfie dla ZBoWiDu. 2 maja 1957, plk Sanojca-"Kortum" stwierdzil w liscie do pani Fieldorfowej, ze "zolnierze AK wniesli prosbe do Gen. Prokuratury o nadzwyczajna rewizje procesu «Nila» do moralnej Jego rehabilitacji". Pani Fieldorfowej nie bylo nic o tym wiadomo.

    General Emil Fieldorf ujawnil sie sam wladzom komunistycznym, tyle, ze nie przed Komisja Likwidacyjna AK. Wkrotce po powrocie z Sowietow, w lutym 1948 r., zarejestrowal sie w RKU w Lodzi pod swoim prawdziwym nazwiskiem. W 1948 r. spotykal sie z plk. Aleksandrem Krzyzanowskim-"Wilkiem" (przed jego aresztowaniem), natomiast zdecydowanie nie chcial spotkac sie z plk. "Radoslawem". Byla to zapewne jego swiadoma decyzja, w zupelnosci zgodna z jego niezlomna postawa oficera wojska Polski Niepodleglej. [20]   (powrot)

  55. Przez ostatnie pol roku przed aresztowaniem Generala, mieszkanie Fieldorfow w Lodzi bylo sledzone przez UB. Corka Generala, Maria, po pewnym czasie zaczela mowic odskakujacemu od ich drzwi i schodzacemu na polpietro ubowcowi – "dzien dobry panu" [13, 20].   (powrot)

  56. 19 grudnia 1950 r. z Naczelnej Prokuratury Wojskowej z podpisem Wolinska Helena / podpulkownik [20].

    Gen. Fieldorf zostal aresztowany przez UB 10 listopada 1950 r, po tym jak zglosil sie do Wydzialu Spoleczno Administracyjnego Prezydium Rady Narodowej m. Lodzi, odpowiadajac na "II wezwanie" "w sprawie urzedowej", datowane 6 listopada 1950, adresowane na nazwisko Gdanicki Walenty, w Lodzi, ul Prochnika 39 m. 15, gdzie zameldowana byla jego zona. Wzywany byl juz tam 19 pazdziernika 1950, jak rowniez 9 pazdziernika 1950 przez "Wojsko Polskie" do W.K.R. Lodz-Miasto I, w "sprawach emerytalnych", na ktore to wezwania nie stawil sie. Niezaleznie od tych wezwan, przyszlo czwarte wezwanie na adres przyjaciolki rodziny, Heleny Blociszewskiej, gdzie za jej odwazna zgoda byl zameldowany: Fieldorf August, Lodz, Jakuba 8 m. 4a [20].

    O prowokacji UB swiadczy pismo z Panstwowego Zarzadu Emerytalnego w Warszawie, datowane 13 grudnia 1950 r. i adresowane "Fieldorf August Emil, Lodz, Prochnika 39 m. 15", wzywajace do "nadeslania w terminie jak najkrotszym dokumentow, stwierdzajacych caloksztalt przebiegu sluzby Obywatela". Nastepne, podobne wezwanie datowane bylo 22 stycznia 1951. [20] Adresat tych wezwania juz od ponad miesiaca (albo dwoch) siedzial w wiezieniu mokotowskim.   (powrot)

  57. Jerzy Mering. [2]

    Po wyroku smierci na pytanie corki Generala, Mari, "co teraz robic?", Mering odpowiedzial jej: "Wlasciwie to dobrze. Wyrok smierci jest lepszy od dozywotniego wiezienia. Lepiej umrzec, niz do konca zycia siedziec za kratkami". [20]   (powrot)

  58. W notatkach pani Fieldorfowej jest rowniez zapis, ktory warto przytoczyc jako ilustracje metod UB lamania psychicznie wiezniow i ich rodzin:
    "Co miesiac usilowalam zdobyc przepustke na widzenie (z mezem) ale nie zawsze mi ja dawali. Nawet jednak uzyskanie przepustki nie zalatwialo sprawy. Przepustke podawalo sie w bramie wieziennej i czekalo az wyjdzie straznik z lista nazwisk tych, ktorzy moga wejsc. Stalysmy tak pod murami, lub po drugiej stronie ulicy, pod budynkiem SGPiS, od rana do godziny 16-tej, w deszcz, mroz i snieg, a jak ukazywal sie straznik z papierkiem, bieglysmy i chciwie wysluchiwalysmy, czy padnie oczekiwane nazwisko. Byl czas, kiedy przez kilka miesiecy z rzedu na prozno stalam pod wiezieniem. Ukarali Emila w ten sposob, ze nie dopuszczali mnie na widzenie z nim." [20]   (powrot)
  59. Corka Generala, Maria, przechowala listy Ojca z wiezienia. Nie bylo ich wiele, kilka tylko. Oto trzy z nich.

    Do ojca Generala, Andrzeja:

    Drogi Ojcze !

    Dlugo juz trwa moja nieobecnosc. Bylo i dawniej, ze latami nie widzielismy sie, a potem znowu jakos spotykalismy sie i bylo o czym pogawedzic. [...] A jak tam zdrowie Kochanego Staruszka. Zrobi mi Ojciec ogromna przyjemnosc jesli pare slow napisze.choc pare, ale wlasnorecznie, zebym sie upewnil co do stanu zdrowia. Ja czuje sie dobrze i jestem najlepszych mysli. Wierze, ze sie wszystko wyjasni i wkrotce zobaczymy sie znowu i kto wie - moze na rybki pojedziemy razem" Napiszcie o Stefci i Dzidce. Pewnie Dzidka na wsi?

    Wszystkim Wam przesylam bardzo serdeczne pozdrowienia i ucalowania. Wam to znaczy krewnym i znajomym. Wiecej sie nie rozpisuje, bo pewnie od Janki wiecie, jak wygladam i jak stoi moja sprawa. Ona tu byla u mnie juz 2 razy. Czekam listu albo kartki od Ojca Wasz Emil.

    Warszawa 27.VII.52.

    Ojciec napisal do Emila, ktory dziekowal mu za to w krotkiej kartce pocztowej 12. X. 52.:   "Kochany Ojcze! Trudno mi opisac jak sie bardzo ucieszylem, kiedy przyszedl list od Ciebie. [...]"

    Kartka do zony:





    Kartka pocztowa gen. Emila Fieldorfa do zony z wiezienia mokotowskiego.
    (archiwum Marii Fieldorf-Czarskiej)


    Moja Kochana!

    Od czasu ostatniej naszej rozmowy nie dostalem od Ciebie zadnego listu ani kartki. Spodziewam sie jednak, ze wkrotce sie zobaczymy. – Ojcu odpisalem. Co do mnie, bez wiekszych zmian. Korzystam z powrotem z tutejszego sklepu i zaopatruje sie w dodatkowe potrzebne mi rzeczy. Stan zdrowia [bez (skreslone)] znosny. Po staremu kaszel, bole i zawroty glowy. Nie ma jednak zadnych powodow do niepokoju.

    Przesylam wszystkim serdeczne ucalowania. Ciebie, Krysie i Marysie sciskam, a najwiecej wnuczke, ktora w plecaku nosilem przeciez nie tak dawno, a ktora juz pewnie wyrosla na duza pannice. Wasz Emil

    Warszawa 26. X. 52.

    Ostatni list do zony i rodziny:









    Ostatni list gen. Emila Fieldorfa do zony z wiezienia mokotowskiego.
    Prosze zwrocic uwage na date listu 27. II. 53. Liist ten przyszedl kiedy corka Generala, Maria, wiedziala juz o egzekucji Ojca.
    Aby utrzymac przed matka mistyfikacje, ze Ojciec jeszcze zyje,
    dopisala pionowa kreske do daty tego listu 27. I. 53 zmieniajac ja na 27. II. 53. oraz schowala koperte z data pocztowa, [20]
    (archiwum Marii Fieldorf-Czarskiej)


    Warszawa 27.I.53.

    Kochana Janinko!

    W czasie naszej ostatniej rozmowy wspominalem Tobie, ze przydaloby sie troche pomoc Ojcu mojemu. Kiedy pozniej zastanawialem sie nad tym, zrobilo mi sie przykro, ze Ciebie obarczylem taka prosba, bo przeciez wiem, jak u Was jest krucho, zwlaszcza, ze wplacacie tu na moje konto.

    Moja Droga, jesli wskazalem na Ojca, to jedynie z tym przeswiadczeniem i pod tym warunkiem, ze to co Jemu przeznaczycie, bedzie zamiast wplaty na moje konto. Nie chodzi tu o regularne miesieczne stawki, ale od czasu do czasu. Ostatecznie otrzymuje emeryture, no i Jozek uczciwie Ojcu pomaga.

    Mnie na razie pieniedzy nie wplacaj. Przed miesiacem dostalem kartke od Ciebie, ale listu zadnego nie bylo juz od czasu, jak dostalem list od Ojca. Zmian u mnie nie ma. Gdyby nie to, ze sie o Was martwie, wszystko byloby do zniesienia.

    Przesylam Wam wszystkim bardzo serdeczne ucalowania i pozdrowienia. Z niecierpliwoscia oczekuje od Was wiadomosci.

    O mnie sie nie martwcie zupelnie, ani to ulgi nie przyniesie ani tez pomoze.

    Oddzielnie sciskam Zosie. Ona ma juz blisko 9 lat? Powiedz jej, ze listu od niej jeszcze nie bylo.

    No, bywajcie zdrowe moje kochane kobiety i kobietki (Zosia) i mezczyzni (Andrzejek).

    Wasz
    maz, ojciec, wujek
    i dziadek
    Emil

      (powrot)
  60. General Emil Fieldorf skazany zostal na smierc na mocy dekretu PKWN z 31 sierpnia 1944 "o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy i zdrajcow Narodu Polskiego" za wspolprace z okupantem. Oskarzono go glownie o wydawanie rozkazow i organizowanie mordowania przez Kedyw partyzantow GL i AL, komunistow i partyzantow sowieckich. Pani Fieldorfowa wspomina tutaj tylko rozprawe apelacyjna przed Sadem Najwyzszym, na ktora odmowiono wezwania z wiezienia swiadkow wskazanych przez Generala, tj. plk. Jana Mazurkiewicza-"Radoslawa" i plk. Franciszka Niepokolczyckiego-"Teodora", bylego szefa Wydzialu Saperow KG AK [4].

    (Profesor Andrzej Stelmachowski po latach podal informacje, jakoby sedzia SN Gustaw Auscaler, jeden z trzech sedziow Sadu Najwyzszego byl przeciwny zatwierdzeniu kary smierci dla gen. Fieldorfa. [24])

    Pierwszy wyrok smierci na Generala wydany zostal przez Sad Wojewodzki w Warszawie 16 kwietnia 1952, po osmiogodzinnej tajnej rozprawie pod przewodnictwem Marii Gurowskiej, z lawnikami Boleslawem Malinowskim i Michalem Szymanskim, z oskarzenia prok. Benjamina Wajsblecha [4,14]. Ksiazka [26] zawiera fragmenty stenogramu tego procesu. 8 grudnia 1952, Maria Gurowska napisala do Sadu Najwyzszego opinie: "Skazany Fieldorf na laske nie zasluguje. [...]"

    12 grudnia 1952, Sad Najwyzszy w pierwotnym skladzie (Merz, Auscaler i Andrejew) "postanowil przylaczyc sie do opinii Sadu Wojewodzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 8 grudnia 1952 r. z motywow podanych w tejze opinii". Prosby zony i corek (22 pazdziernika 1952) i ojca (24 pazdziernika 1952) do Prezydenta Boleslawa Bieruta o ulaskawienie Emila Fieldorfa zostaly odrzucone.   (powrot)

  61. Jeszcze przed wyrokiem smierci na gen. Fieldorfa, Aldona Kojallowiczowa napisala dosc ogledny list do Dr. Rubinowa, Prezesa Sadu Wojewodzkiego w Warszawie proszac go: "przez wzglad na niepodszlakowane imie brata mojego nieodzalowanej pamieci Feliksa Dzierzynskiego" o "osobiste zainteresowanie sie ta sprawa i po zapoznaniu sie z nia o wyrazenie swojego pogladu co do zasadnosci stawianych zarzutow." 20 lutego 1952. Rubinow odpowiedzial jej, ze sprawa Fieldorfa nie wplynela do Sadu Wojewodzkiego ani tez do sadow powiatowych podleglego mu okregu [20]. Po skazujacym wyroku Sadu Najwyzszego, Janina Fieldorfowa po porozumieniu z adwokatem Maslanka, znowu napisala list do p. Kojallowiczowej blagajac ja o ponowna interwencje. (Drugim mezem corki Fieldorfow, Krystyny, byl siostrzeniec Kojallowiczowej, Ney). [20]

    Wiadomo, ze dzieki wstawiennictwu pani Kojallowiczowej nie wykonano wyroku smierci na jej krewnym, Wladyslawie Sila-Nowickim z oddzialu "Zapory" WiNu, pozniejszym znanym adwokacie i dzialaczu dysydenckim.   (powrot)

  62. Istnieje wersja, ze gen. Fieldorfowi za cene zycia zaproponowano prezesure organizanicji Wolnosc i Niepodleglosc (WiN) pod kontrola UB. General odmowil. (Prezes IV Komendy WiN, plk Lukasz Cieplinski zostal stracony w 1951 r. Pozniej takiej roli prowokatora podjal sie Wiktor Sienko, prezes V Komendy WiNu, sterowanej przez UB).   (powrot)

  63. 22 pazdziernika 1952, do prezydenta PRL Boleslawa Bieruta.

    Gen. Fieldorf nie ulegl namowom adwokata Mieczyslawa Maslanki i nie podpisal prosby o ulaskawienie. [13,14]. Adwokat Maslanko wniosl 20 stycznia 1953 r. podanie o ulaskawienie do Rady Panstwa. Prosby o ulaskawienie Generala zostaly odrzucone przez Rade Panstwa w dniu 3 lutego 1953. [4,14]

    Mieczyslaw Maslanko, ktory byl znanym obronca w wielu procesach politycznych. W archiwum corki Generala, Marii, zachowal sie kwit wplaty 900 zl do kancelarii adw. Maslanko w Warszawie z dnia 28. VII. 1952.

    Pani Janina Fieldofowa zapisala:

    Na ostatnia rozprawe [apelacyjna, przed Sadem Najwyzszym], dnia 20 pazdziernika 1952 r., dopuszczono mnie. Byl tez adwokat Maslanko. Jego rola jako obroncy polegala na tym, ze za kazdym razem prosil o odroczenie. Raz tylko przyszedl na krotko do Emila, do wiezienia. Nie moglam zrozumiec, ze on tak postepowal, ale okazalo sie, ze wiedzial co robi i gdyby raz jeszcze udalo mu sie odroczyc, Emil by pewnie ocalal. 5 marca 1953 r. Stalin przeniosl sie na samo dno piekla i wkrotce nastapila odwilz. Wielu AKowcow opuscilo wiezienia. Procz Emila...". [20]   (powrot)
  64. Wg oficjalnych danych wyrok wykonano 24 lutego 1953 przez powieszenie [4,15, 26]. Istnieja poszlaki, oparte na pozniejszych przekazach wsrod wiezniow w wiezieniu mokotowskim, ktore potem dotarly do rodziny Fieldorfow, ze General przed smiercia "byl zmuszony do wysluchania wyroku na kleczkach, a gdy odmowil, skatowano go i powieszono martwego" [15]. Nadzorujacy egzekucje prokurator Witold Gatner zaprzeczyl temu w 1990 r. przed Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich (sic!), twierdzac, ze skazany wysluchal wyroku stojac, "mozna powiedziec, ze godnie [...] w postawie na bacznosc" [16]. Gatner, mieszkajacy w 1990 r. w Warszawie i zatrudniony w firmie Agros, nie zostal jednak poddany rygorystycznemu przesluchaniu prawnemu. [17,18]

    Rano 24 lutego 1953, w dniu egzekucji, corka Maria byla w Prokuraturze Generalnej w Warszawie. Powiedziano jej, ze podania rodziny o laske zostaly odrzucone, kazano pytac za jakis czas. 27 lutego powiedzieli jej tam o wykonaniu wyroku 24 lutego, oraz ze ostatnim zyczeniem jej Ojca bylo, zeby zawiadomiono o tym rodzine. Maria ukrywala przed matka wiadomosc o wykonaniu wyroku przez dluzszy czas, obawiajac sie o stan jej serca. Pani Fieldorfowa dlugo ludzila sie nadzieja, ze jej maz zyje gdzies wywieziony. Utwierdzil ja w tym plk. Kazimierz Pluta-Czakowski, byly wiezien Mokotowa w liscie do niej z 10 lutego 1957. Pani Fieldofowa miewala sny w ktorych obecny byl jej maz, i ktore notowala. [20]

    Oficjalne potwierdzenie wykonania wyroku smierci na Generale przeslano adwokatowi M. Izyckiemu dopiero 9 marca 1957, po uprzednim zwroceniu sie 22 maja 1956 przez Pania Fieldorfowa o informacje o losie jej meza. [14, 20]   (powrot)

  65. Kpt. Tadeusz Grzmielewski "Igor" byl w okresie okupacji zastepca szefa III Oddzialu Operacyjnego Kedywu KG AK. Odwolal swoje zeznania dopiero w 1957 r. Drugim swiadkiem oskarzenia, ktory, zlamany torturami, obciazyl gen. "Nila" byl plk Wladyslaw Liniarski "Mscislaw", b. Komendant Okregu Bialostockiego AK. Grzmielewskiego, Liniarskiego i Fieldorfa przesluchiwal ten sam sledczy MBP, ppor. Kazimierz Gorski. Fragmenty zeznan Grzmielewskiego i Liniarskiego zamieszczone sa w [26]. Na swoim procesie gen. Fieldorf nie poznal straszliwie storturowanego Liniarskiego, ktorego wniesiono jako swiadka oskarzenia. W 1957 r. plk Liniarski rowniez odwolal swoje zeznania. [2,4,26]   (powrot)

  66. W 1961 r. [2,4]   (powrot)

  67. Pani Fieldorfowa wspomina tutaj pierwsza plyte "rodzinna", z roku 1963, ufundowana z odszkodowania w wysokosci ok. 50,400 zl., ktore otrzymala za "straty moralne" (40,000) i zwrot kosztow (10,400), wyrokiem Sadu Wojewodzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 5 lipca 1960. Zalatwienie w zezwolenia na grob symboliczny trwalo od 16 lutego do 23 pazdziernika 1962 w Glownym Zarzadzie Politycznym LWP. Grob ten pozwolono usytuowac na Cmentarzu Wojskowym na Powazkach w Warszawie w kwaterze A-14-4-4, a nie na kwaterach AK. Na plycie zezwolono jej wypisac tylko nazwisko i pseudonim: Emil / Fieldorf / "Nil".

    2 lutego 1972 Janina Fieldorfowa zwrocila sie pisemnie do gen. Jaruzelskiego o odnalezienie prochow gen. Fieldorfa i pochowanie ich w kwaterze Kedywu. Z wiosna 1972 r., gen. Jaruzelski wyznaczyl specjalnego oficera, plk. Czeslawa Krasko, do rozmow z pania Fieldorfowa na temat nowego grobu symbolicznego na miejscu pierwszej plyty. Rozmowy byly dlugie, a oficer wspomagany przez funkcjonariusza SB, uprzejmy lecz nieustepliwy. Pani Fieldorfowa i jej corki zostaly postawione przed koniecznoscia wyrazenia zgody na proponowany napis, albo zrezygnowania z grobu. Zalezalo im na chociazby symbolicznym grobie, wiec zgodzily sie. Drugi symboliczny grob zostal ufundowany w 1972 r. przez gen. Jaruzelskiego, owczesnego Ministra Obrony Narodowej PRL. Napis na grobie (duzymi literami) brzmial: "S.P. / August Emil/ Fieldorf / ps. "Nil" / Gen. Brygady / ur. 20 III 1895 / Zmarl smiercia tragiczna / 24 II 1953 / D-ca 51 P.P. Szef Kedywu KG AK / Zrehabilitowany posmiertnie / Grob Symboliczny" [3, 20]. Cala historia tego grobu zostala szczegolowo opisana przez pania Fieldorfowa. [20]

    Pod ta plyta, zgodnie z jej zyczeniem, w roku 1979 zostala pochowana zona Generala, Janina, autorka tych wspomnien. W roku 1992, rodzina Generala ustawila na tym grobie nowa plyte z napisami mowiacymi prawde.

    Miejsce pochowku zwlok Generala Fieldorfa pozostaje i zapewne pozostanie nieznane. Byly naczelnik wiezienia mokotowskiego, Alojzy Grabicki, przed smiercia w latach 1980. odmowil wyjasnien na temat miejsca pochowku skazancow politycznych.

    Jeszcze za komunizmu w Polsce a tymbardziej po komunizmie, corka Generala, Maria Fieldorf-Czarska robila i robi niezwykle wysilki dla odnalezienia grobu Ojca. W ostatnich latach miala w tym, wydaje sie, szczera pomoc wladz. Na prozno. [20]   (powrot)

  68. Rabin Chaim Lichtszajn rowniez i wczesniej, do wspolwiezniow w wiezieniu mokotowskim, wyrazal sie o Generale z wielkim szacunkiem i pietyzmem [10]. Pewnego dnia, gen. Fieldorf ocalil mu w celi zycie, kiedy inny wiezien, po torturach, chcial zabic rabina pokrywa kibla. [23]   (powrot)

  69. Kpt. Ryszard Jamontt-Krzywicki-"Szymon" byl jednym ze wspolzalozycieli Sluzby Zwyciestwu Polski i adiutantem trzech generalow, kolejnych Komendantow SZP-ZWZ-AK: Michala Karaszewicza-Tokarzewskiego, Stefana Roweckiego i Tadeusza Komorowskiego. Zmarl 25 lutego 1957, wkrotce po wyjsciu z wiezienia, w ktorym przesiedzial osiem lat ze sprawy rtm. Pileckiego.   (powrot)

  70. Epizod wybicia Generalowi zebow przez Niemcow jest niewyjasniony. General nie byl nigdy w rekach niemieckich. General miewal jednak w sowieckim lagrze powazne scysje z niemieckimi wiezniami funkcyjnymi na tle zlego traktowania przez nich polskich wiezniow [12].   (powrot)

  71. Np. plk Zygmunt Janke-"Walter", b. komendant Okregu Slaskiego Armii Krajowej, aresztowany po wojnie i rowniez skazany na smierc, lecz ulaskawiony, siedzial przez pewien czas w jednej celi z gen. "Nilem", na krotko przed procesem Generala. Pozniej, w wiezieniu mokotowskim, wspominal bardzo godna postawe Generala i jego ogromny hart ducha. Plk Janke wspominal takze do wspolwiezniow, ze General, wiedzac iz w tym samym wiezieniu mokotowskim siedzialo wielu (okolo 30) bylych zolnierzy Batalionow "Zoska" i "Parasol" z ciezkimi wyrokami, bardzo niepokoil sie ich losem. Zaden z tych zolnierzy nigdy nie zetknal sie w wiezieniu z Generalem [10]. Plk Janke opisal rowniez fakt przetrzymywania Generala przez kilka dni w karcerze ze skutymi rekami za odmowe dobrowolnego poddania sie ostrzyzeniu do skory [19a]. Inny wspolwiezien Generala, Apoloniusz Zawilski, wspominal jego opiekunczosc w stosunku do mlodych wiezniow, dezerterow z Ludowego Wojska. [cyt. w 14]

    Pani Janina Fieldorfowa w swoich notatkach zapisala relacje Apoloniusza Zawilskiego:

    "Jak wszyscy, ktorzy zetkneli sie z Emilem, jest pelen podziwu. Mial ogromny wplyw na wspolwiezniow, zwlaszcza na mlodych, garneli sie do niego. Opowiadal o jego niezlomnej postawie wobec oprawcow. Okazuje sie, ze, jak twierdzi pan Zawilski, Emil mial podpisac podanie o ulaskawienie, wtedy zachowalby zycie. Nie chcial sie zgodzic, 'Ja mialbym prosic o ulaskawienie, ja mialbym sie poczuwac do winy, nie nigdy'. Pan Zawilski mowil, ze jego w koncu prosili, blagali niemal, zeby podpisal, ale na prozno. No tak, to jest caly Emil. Pan Zawilski mowil, ze byl pelen podziwu, ale 'ze tez pan general nie pomyslal o zonie i dzieciach'. Coz musialam przyznac sie, ze moja osoba malo znaczyla, jesli w gre wchodzily sprawy wyzsze, a juz tym bardziej sprawy honoru". [20]
    Inny wspolwiezien celi smierci, plk Ludwik Glowacki, historyk Wrzesnia 1939, potwierdzil ze gen. Fieldorf odmowil podpisania podania o laske, argumentujac, ze takie podanie jest posrednim przyznaniem sie do winy, ze moze pisac podanie o jeszcze jedna rewizje procesu, ale nie o laske. [21]   (powrot)

  72. Por. przypis 65. Zarowno Grzmielewski, jak i Liniarski nie tylko obciazyli gen. Fieldorfa w sledztwie, ale nie odwolali swoich zeznan na procesie Generala [4, 26]. Fragmenty ich zeznan zamieszczone sa w [26].   (powrot)

  73. Cytowana przez pania Fieldorfowa opinia rabina Lichtszajna o wiezniach z NSZ wydaje sie byc jego osobista opinia, wynikla byc moze z jego doswiadczen.   (powrot)

  74. Z gen. Fieldorfem, w celi nr 24, siedzieli m.in. gen. SS Sporenberg i plk Wenzel z Wehrmachtu. Wspomina o tym Apoloniusz Zawilski, opisujac spotkania przy stole wieziennym generala SS i generala Armii Krajowej, szefa dywersji. [cyt. w 14]. Bylo to ze strony UB niewatpliwie celowe upokarzanie gen. "Nila".

    Plk Zygmunt Janke wspominal, ze von Sporenberg nalezal nawet do "komuny" grupy wiezniow w celi smierci nr 24 ("kaesowej" – od KS – kara smierci), do ktorej rowniez nalezal on sam, a ktorej przewodzil gen. Fieldorf. Plk Janke napisal: "Uswiadomilem sobie, ze jest to cela smierci, prog do wiecznosci. Mogly tu rzadzic inne, wyzsze prawa, ktore pozwalaly siedziec przy jednym stole generalowi AK z generalem SS." [19a]. Janke twierdzil jednak, iz von Sporenberg nie otrzymywal zadnych paczek, dzielono sie wiec z nim paczkami pozostalych czlonkow komuny. Swoje wspomnienie zakonczyl zdaniem: Wykonano wyrok na Chajeckim i von Sporenbergu, rozstrzelano majora Swidra i Tadzia Dziasko, zginal gen. Emil Fieldorf – jeden z najwspanialszych ludzi, jakich dane mi bylo w zyciu spotkac." [19b]   (powrot)

  75. Walter Zabczyk byl przez pewien czas wspolwiezniem Generala w celi kaesowej nr 24. Po wyjsciu z wiezienia napisal z Bydgoszczy kilka oglednych listow do pani Fieldorfowej, a pozniej rozmawial z nia. Nie wydaje sie, by przekazal jej jakies istotne informacje, poza tym, ze "dostarczyl mu [Generalowi] w celi do czytania caly plik Nowych Drog". 23 grudnia 1957 napisal do niej na kartce pocztowej: "... Chetnie o Emilu rozprawiam przedstawiajac go jako wzor najlepszych wartosci ludzkich. [...]" Pozniej wyjechal do RFN. [20, cyt. w 14, 26]   (powrot)

  76. General Emil Fieldorf juz 23 czerwca 1948 r. wniosl podanie do Wydzialu Personalnego Ministerstwa Obrony Narodowej o przeniesienie go w stan spoczynku, podpisane swoim prawdziwym nazwiskiem. Odpowiedz otrzymal dopiero po niemal dwoch latach, 3 maja 1950 r. Wtedy przystapil do wyjasnienia swojej tozsamosci w Wydziale Spoleczno-Administracyjnym Prezydium Rady Narodowej miasta Lodzi. Pierwsze wezwanie otrzymal na 19 pazdziernika 1950 r., na ktore nie stawil sie, a nastepne na 10 listopada 1950, do Wydzialu Spoleczno-Administracyjnego Prezydium Rady Narodowej (por. przypis 56). [1,2, 20]   (powrot)

  77. Gen. Fieldorf na prozno wyrzucil na ulice przygotowany zawczasu swistek papieru z adresem zony, w nadziei, ze ktos zawiadomi ja o jego aresztowaniu (jak zdarzalo sie to bylo podczas okupacji niemieckiej) [13].   (powrot)

  78. Oslawione wiezienie w gmachu owczesnego Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego (MBP) w Warszawie.   (powrot)

  79. Jozef Rozanski, dyrektor departamentu sledczego MBP, odpowiedzialny posrednio i bezposrednio za stosowanie bestialskich tortur w czasie przesluchan.   (powrot)

  80. Zezwolenia, tzw. "wypiski", na zakup dodatkowej zywnosci w sklepiku wieziennym byly udzielane lub wstrzymywane wiezniowi w zaleznosci od polecen oficerow sledczych. [10]   (powrot)

  81. W sierpniu 1956, Janina Fieldorfowa i jej corka Krystyna Ney zwrocily sie do Prokuratury Generalnej w Warszawie o rewizje procesu Emila Fieldorfa. Nie otrzymaly odpowiedzi. 24 padziernika 1956 napisala do Ministra Obrony Narodowej. W odpowiedzi Glownego Zarzadu Politycznego MON poinformowano ja, ze "ze wzgledu na wielka liczbe wplywu tego rodzaju spraw... o przyjetej decyzji zostaniecie powiadomiony [sic!] w pozniejszym terminie." [20]

    Na wniosek Generalnej Prokuratury z 8 kwietnia 1957, 4 maja 1957 Sad Najwyzszy wznowil postepowanie w sprawie Emila Augusta Fieldorfa i uchylil poprzedni wyrok Sadu Najwyzszego z 20 pazdziernika 1952 (skazujacy gen. Fieldorfa na smierc). Postepowanie karne przeciwko gen. Fieldorfowi zostalo umorzone "wobec braku dowodow winy" przez Generalna Prokurature 4 lipca 1958 r. (prokurator Stanislaw Krygiel) [20]. Prawny tekst tego postanowienia Prokuratury zostal przeslany Janinie Fieldorfowej dopiero 6 lipca 1961. Jednakze pelna formalna rehabilitacja Generala, tzn. uznanie ze "nie popelnil on zarzucanej mu zbrodni", nastapila dopiero postanowieniem Prokuratora Generalnego Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej Jozefa Zyta, z dnia 7 marca 1989 r. [20] (pelny tekst tego postanowienia podany jest w [4] i [26]).




    Jedna z tablic z nazwiskami zamordowanych wiezniow politycznych
    na murze wiezienia mokotowskiego przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie.
    Nazwisko gen. Fieldorfa znajduje sie w gornej czesci tablicy.
    (fot.   Andrzej Kobos, 1993)


    Nikt z sedziow, prokuratorow ani oficerow sledczych ze sprawy Gen. Fieldorfa nie zostal nigdy pociagniety do odpowiedzialnosci. Sedzia Merz zmarl wczesnie, Auscaler i Mering wyjechali do Izraela, prokurator Kernowa do Wielkiej Brytanii. Andrejew (teoretyk prawa i wspoltworca Kodeksu Karnego PRL z roku 1969) i Gurowska dozyli w Polsce swojego czasu na specjalnych emeryturach dla zasluzonych juz nawet po roku 1989. Gorskiemu (oficerowi sledczemu MBP) i prokuratorowi Gartnerowi wlos nie spadl z glowy w III RP. Jedynie pplk Helena Wolinska (Brus), b. szef VII Wydzialu Naczelnej Prokuratury Wojskowej, ktora podpisywala nakazy aresztowania i wiezienia gen. Fieldorfa, zostala w roku 2001 oskarzona przez Instytut Pamieci Narodowej. Polska wystapila o jej ekstradycje z Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka w Oxfordzie od 30 lat.

    Temat odpowiedzialnosci za zbrodnie stalinowskie w Polsce (wlaczajac zbrodnie sadowe), aczkolwiek wazny i bolesny, wykracza poza ramy tego tego artykulu. (AMK)   (powrot)




Zbigniew Brzezinski i Jan Nowak-Jezioranski przy symbolicznym grobie gen. Fieldorfa
na Cmentarzu Wojskowym na Powazkach w Warszawie,   31 sierpnia 1994.
(fot.   Andrzej Kobos)






Bibliografia:

  1. Maria Fieldorf i Leszek Zachuta: "Zolnierska droga Generala «Nila»", Mowia wieki, 10, pp. 15-22, 1987.

  2. Maria Fieldorf i Leszek Zachuta: "Gen. «Nil» Zolnierz Polski Walczacej", Legion, rok 60, nr 1, Krakow 1988 (na prawach rekopisu).

  3. Zofia Zarkadas, Informacje prywatne Andrzejowi Kobosowi (Eddmonton, AB,1992).

  4. Stanislaw Marat i Jacek Snopkiewicz: Zbrodnia. Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1989.

  5. Marek Ney-Krwawicz: Komenda Glowna AK 1939-1945. Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1990.

  6. Janusz Kurtyka: "Na Szlaku AK (NIE, DSZ, WiN)". Zeszyty Historyczne, 94, str. 13-47, 1990, Instytut Literacki, Paryz.

  7. Wojciech Borzobohaty: Jodla. Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1988.

  8. Anna Borkiewicz-Celinska: Batalion "Zoska". PIW, Warszawa 1990.

  9. Andrzej Wolski-"Jur", informacja prywatna Andrzejowi Kobosowi (Montreal, 1992).

  10. Henryk Kozlowski-"Kmita", informacje prywatne Andrzejowi Kobosowi (Dunrobin, ON, 1991, 1992).

  11. Henryk Kozlowski-"Kmita", "List w sprawie konspiracji poakowskiej", Zeszyty Historyczne, 96, str. 228-231, 1991, Instytut Literacki, Paryz.

  12. Jan Hoppe: "Ostatni etap pana Walentego", Na Antenie, 117, str. 10-13, 1972, Londyn.

  13. Maria Fieldorf-Czarska, wywiad: "To ciagle jeszcze boli", Glos Lodzki, 269, Lodz, 20 listopada 1989.

  14. Maria Fieldorf i Leszek Zachuta: "Wiezienie i proces Generala «Nila»", Tygodnik Powszechny, 10, Krakow, 5 marca 1989.

  15. Maria Fieldorf i Leszek Zachuta: "Smierc Generala «Nila»", Tygodnik Solidarnosc, 21 (88), Warszawa, 25 maja 1990.

  16. Jozef Musiol: "Egzekucja Generala Fieldorfa", Prawo i Zycie, 49, Warszawa, 8 grudnia 1990.

  17. Leszek Zachuta, list do tygodnika Prawo i Zycie 2, Warszawa, 12 stycznia 1991.

  18. Maria Fieldorf i Leszek Zachuta: informacje prywatne Andrzejowi Kobosowi (korespondencja, 1992).

  19. a. Zygmunt Walter-Janke: "W celi smierci", Rzeczywistosc, 7 sierpnia 1988.
    b. Henryk Nakielski: Jako i my odpuszczamy (rozdzial "W imieniu Rzeczypospolitej"). Iskry, Warszawa 1989.

  20. Maria Fieldorf-Czarska: informacje prywatne i jej archiwum udostepnione Andrzejowi Kobosowi (korespondencja, 1992-1994, i Gdansk-Oliwa, 1993).

  21. Andrzej Zachara: Wspomnienie o Emilu Fieldorfie, rekopis nieopublikowany, Warszawa 1992.

  22. Regina Blociszewska-Sieluzycka, informacje prywatne Andrzejowi Kobosowi (Calgary, 1993).

  23. Relacje Tadeusza Borowskiego i Wlodzimierza Rzeczyckiego w programie Aliny Czerniakowskiej o gen. Fieldorfie, emitowanym w TVP2, 24 lutego 1992.

  24. Piotr Lipinski: "Temat zycia: wina", Magazyn Gazety, 18 listopada 1994.

  25. Armia Krajowa w Dokumentach 1939-1945. t. V, str. 165 i 169. Studium Polski Podziemnej, Londyn 1981.

  26. Maria Fieldorf i Leszek Zachuta: General "Nil" August Emil Fieldorf, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1993.

  27. Dokumentacja otrzymana przez Andrzeja Kobosa ze Studium Polski Podziemnej w Londynie.

  28. Tadeusz Zachara: informacja prywatna, 2004.





Teksty o podobnej tematyce zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2003 Zwoje