
WIERNY FELEK I ZACZAROWANE ORGANKI
MARIUSZ BONDARCZUK
W dniu 5 sierpnia 2002 minęła 60. rocznica śmierci Janusza Korczaka, który wraz z dziećmi z prowadzonego przez siebie sierocińca oraz współpracownikami został zagazowany w obozie śmierci w Treblince. Stary Doktor - bo taki nosił pseudonim - tuż przed wejściem do pociągu, który czekał na Umschlagplatz i miał go zawieźć na stracenie, był widziany z małym dzieckiem na ręku. Niósł, jak się okazuje, synka, albo córeczkę (tego dokładnie nie wiadomo) Fajwla (Felka) Grzyba z Przasnysza. Kuzyn tegoż, Szmuel Gogol miał więcej szczęścia. Przeżył wojnę, bo za drobniaki, które otrzymał od Korczaka kupił ustną harmonijkę. Ten mały instrument muzyczny uratował mu życie.
- Z Przasnysza na Krochmalną
Fajwel Grzyb urodził się w Przasnyszu dnia 2 lipca 1917 roku jako syn Szmula i Myndli. Metryka Felka do tej pory znajduje się w przasnyskim Urzędzie Stanu Cywilnego. Gdy chłopiec miał pięć lat jego ojciec wraz ze szwagrem zostali zamordowani na tle rabunkowym przez niejakiego Mystkowskiego. Myndla Grzyb znalazła się w bardzo trudnej sytuacji i zdecydowała się na oddanie syna do Domu Sierot w Warszawie, który prowadził Dr Janusz Korczak.
Dzieci z Domu Sierot Janusza Korczaka przy ul. Krochmalnej 92 w Warszawie.
W pierwszym dolnym rzędzie pośrodku Felek Grzyb.
Szybko okazało się, iż nowy wychowanek Starego Doktora był bardzo uzdolniony. Wysłano go na naukę poza internatem. Z czasem chłopak ukończył także Politechnikę Warszawską. Nie poszedł jednak drogą inżynierskiej kariery. Powrócił do Korczaka i oddał się działalności wychowawczej . Współpracował także z Małym Przeglądem - pismem dla dzieci, wydawanym przez Starego Doktora. Tuż przed wybuchem wojny Felek ożenił się. Jego żona - Blumka (Balbina) już w getcie urodziła dziecko. Młodzi małżonkowie mogli się "urządzić", podobnie jak mógł Janusz Korczak, na "aryjskiej" stronie, jednak nie uczynili tego.
- Ostatnia droga
"Widzimy ich - pisze o tragicznej drodze na Umschlagplatz w dniu 5 sierpnia 1942 roku znana pisarka Hanna Mortkowicz-Olczakowa - wciąż jeszcze idących godnie, powoli i spokojnie, najbliższych Doktorowi, sekundujących mu do końca w ostatniej warcie, na gorzkiej, straconej reducie getta: Stefanię Wilczyńską, starego Pana Henryka - wieloletniego buchaltera Domu, Feliksa i Balbinę Grzybów."
W Księdze Pamięci Gminy Przasnysz, która ukazała się w Tel Avivie w 1974 roku jej redaktor Szlomo Bachrach wspomina o Felku, w szkicu pt. Razem z Januszem Korczakiem na ostatniej drodze. Bachrach opierając się na relacji pedagoga Josefa Arnona - współpracownika Korczaka, dawnego wychowawcy Felka Grzyba - podaje, że kiedy Stary Doktor wszedł razem w dziećmi i współpracownikami do towarowego wagonu, którym zawieziono ich na stracenie - trzymał na ręku dziecko Felka i Blumci. Janusz Korczak w swoich ostatnich, dramatycznych zapiskach, które przetrwały wojnę, nazywa Fajwla Grzyba "wiernym Felkiem", który pomagał mu w pracy pedagogicznej, ostrzył ołówki i gotów był na każde wezwanie.
- 50 groszy za ząbek
Młodszy od Fajwla o osiem lat jego kuzyn Szmuel Gogol również znalazł się na skutek dramatycznych okoliczności życiowych na ulicy Krochmalnej w sierocińcu prowadzonym przez Janusza Korczaka. Gogol urodził się w Warszawie. Jego matka Brońcia (siostra Felka Grzyba) - pianistka pochodząca z Przasnysza, zmarła trzy i pół roku po urodzeniu chłopca. Jego ojcu z powodu komunistycznej działalności groziło więzienie, uciekł więc ...na Kubę, gdy mały Szmuel miał pół roku. Chłopiec został zatem bez rodziców. Babka Myndl Grzyb, pod której opiekę trafił, zadecydowała wówczas, że odda wnuka do sierocińca prowadzonego przez Korczaka. Z pewnością istotne znaczenie dla podjęcia tej decyzji miał fakt, iż był tam już jej syn, Fajwel Grzyb i młodsza córka Helenka.
Sierociniec Janusza Korczaka, zdjęcie z 1937 roku:
Szmuel Gogol (u dołu, pośrodku, czwarty od lewej), w czapce Janusz Korczak.
W sierocińcu obowiązywał niecodzienny zwyczaj: kiedy dziecku wypadał ząbek, Stary Doktor zapisywał na konto jego dotychczasowego właściciela 50 gr. Gdy Szmuel Gogol pozbył się w naturalny sposób pierwszego garnituru uzębienia i obchodził 14-te urodziny, (było to 14 września 1939 roku) zebrała mu się pewna sumka pieniędzy. Mały Szmuel marzył od dawna o ustnej harmonijce. No i ją otrzymał. Szybko nauczył się gry na organkach. Gdy Niemcy zajęli stolicę, trafił wraz z całym sierocińcem do getta. Warunki życia pogarszały się tam z dnia na dzień. Babka Grzybowa przyjechała z Przasnysza, aby ratować wnuka. Wyprowadziła go poza mury Dzielnicy Zamkniętej. Niedługo jednak cieszyli się wolnością. Trafili niebawem do getta w Makowie Mazowieckim, a stamtąd do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.Tam za kawałek chleba Szmuel odkupił od współwięźnia ustną harmonijkę. Gdy kiedyś grał na niej, usłyszał to jeden z SS-manów i przydzielił Szmuela do słynnej obozowej orkiestry, która koncertowała w pobliżu komór gazowych, bo zgodnie niemieckim planem muzyka miała oszukać i uśpić czujność setek tysięcy ofiar, które prowadzono tamtędy na śmierć. Szmuel widział tych ludzi. Dostrzegał wśród nich także bliskie sobie osoby. Nie mógł patrzeć na niekończący się taniec śmierci więc gdy grał, zamykał oczy.
- Podróż ponad siły
Harmonijka ustna - doprawdy zaczarowane organki - uratowały Gogolowi życie. Kiedy po wojnie znalazł się w Izraelu, zorganizował jedyny w swoim rodzaju zespół dziecięcy, w którym wszyscy grali na organkach. W roku 1991 przyjechał wraz ze swoim ansamblem do Polski. Odwiedził dawny sierociniec przy ul. Krochmalnej, gdzie obecnie również znajduje się dom dziecka, a także Przasnysz. Gogol szukał tutaj śladów swojego dzieciństwa. Odnalazł dom, w którym mieszkała babcia Grzybowa. Ale jej samej już tam nikt nie pamiętał.
Szmuel Gogol gra na harmonijce ustnej (1990).
Na końcu filmu, który nakręcono podczas tej podróży, jest niezwykła sekwencja: wirtuoz organek i jego zespół grają na tle ruin obozowego krematorium. Ludzie z ekipy filmowej nie mogli kręcić tej sceny. Płakali ze wzruszenia. A Szmuel Gogol grał, jak zwykł to był czynić, z zamkniętymi oczyma. To mu zostało z obozu.Szmuel Gogol wybrał się do Polski również w następnym - 1992 roku. Chciał być w rok później na obchodach 50. rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim. Nie zdążył. Zmarł wkrótce po powrocie do Izraela. Mówi się, iż nie udźwignął smutku, co towarzyszył mu w podróży do miejsc, które przypominały mu tragiczną przeszłość.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | |||||